ziniam
23.12.03, 10:39
Witam macochy i nie tylko. Zauważyłam kilka nicków z "samodzielnej mamy"...
Niektóre wiedzą, że związałam się z żonatym mężczyzną.
Ma dwójkę dzieci, jest w trakcie rozwodu.
Zajmuje sie nimi bardzo często: rano odwozi do przedszkola wieczorem (5x w
tyg.)kładzie spać.
Ale nie o niego chodzi...
Chodzi głównie o jego córki (6 lat i 1/7 roku).
Jeszcze nic o mnie nie wiedzą i nie wiem, czy powinny a jeżeli tak to kiedy?
Jego żona nie pozwala na to, żeby je brał do nas, ale czy ja sama chcę?
Często myślę o tych dzieciach, zwłaszcza o tym, że żyją w totalnym
zakłamaniu. Ich mama nie chce powiedzieć prawdy o rozstaniu, ani dzieciom,
ani znajomym. On nie potrafi rozmawiać z dziećmi na tyle, żeby dotrzeć do ich
emocji.
Wiem, że to ich sprawa i że sami powinni się uporać z ich problemem.
Cierpią dzieci, bo tatuś nie nocuje u nich, bo ciągle wyjeżdża w delegacje...-
dlaczego?
Powoli pojawiają sie takie pytania. Rodzice nie odpowiadają.
Tłumaczyłam, że powiniem powiedzieć prawdę, bo dzieci biorą winę na siebie za
to co złe.
Jak mówić dzieciom prawdę, jaką prawdę?
Czy powinny mnie poznać?
Jaki powiniem być mój udział w tym wszystkim?
Nie jest to łatwe...
Pozdrawiam i życzę cudownych Świąt