Dodaj do ulubionych

Była klima - nie ma nagle. :-(

29.04.14, 23:10
No, to się doczekałem pierwszej awarii przy przebiegu równiutko 41 000. Dobrze, że jeszcze pół roku gwarancji.

Parę dni temu jak była cieplejsza pogoda, to wszystko ładnie działało (choć na początku zajechało trochę basenem, bo dawno nie używana). Potem były dwa dni, kiedy było zimno (nawet grzanie włączyłem) a teraz znowu ciepło, a tu klimy (a raczej air conditioning, bo to nie jest taka prawdziwa klima z termostatem) nie ma. Jak włączam, to obroty silnika, owszem, wzrastają, ale zimnego powietrza nie ma, tylko słychać jakiś dziwny dźwięk, coś pośredniego między monotonnym zgrzytem a jednostajnym piskiem, aż nie mam pomysłu na onomatopeję.

Będę się musiał na wycieczkę wybrać, bo od kiedy Daihatsu się wycofało z Europy to mi zlikwidowali dwa serwisy w Glasgow i został tylko jeden autoryzowany serwis na kompletnym zadupiu... Ale za to bardzo ładnie tam jest w okolicy (byłem tam na przegladzie ostatnio i pozwiedzałem).
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 30.04.14, 16:41
      Stawiam na sprzęgiełko kompresora.
      • tomek854 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 01.05.14, 17:11
        Się okazało, że ten na zadupiu też już nie jest oficjalnym serwisem i najbliższy jest pół godziny jazdy stąd. (Likwidują się, bo już tylko ostatnia seria Daihatsu - ta z której ja kupiłem auto - ma gwarancję).

        Zadzwoniłem do tamtego, powiedzieli mi, że nie naprawią, jeśli nie mam kwitów że nabijałem klimatyzację co dwa lata. Właściwie dlaczego, skoro to jest zalecane a nie wymagane. Sprawdziłem właśnie w instrukcji obsługi, obowiązku takiego nie mam. Zadzwoniłem więc do Daihatsu, ale pana ktory się zajmuja Daihatsu nie ma w biurze, ma oddzwonić (ech, uroki posiadania samochodu dziwnej marki, przypomina mi się "Dobry Omen" Pratchetta i Gaimana - na razie mi się jeszcze płyty w odtwarzaczu nie zmieniają w Bohemian Rhapsody, ale może dlatego, że auto jest mało sztańskie...

        O, właśnie jak to pisałem to oddzwonił. Powiedział, że nie ma problemu że nie nabijałem klimatyzacji - to oni by mi musieli udowodnić, że nie było gazu w momencie awarii...
        • crannmer Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 01.05.14, 20:06
          tomek854 napisał:
          > - to oni by mi musieli udowodnić, że nie było gazu w mome
          > ncie awarii...

          Japonski samochod z dwudziestego pierwszego wieku bez detekcji braku czynnika w ukladzie? Zenada. Toz to nawet wlosi i francuzy chyba juz maja.
          • tomek854 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 01.05.14, 22:28
            Ja w sumie nawet nie wiem, czy taki czujnik ma. Żadnej lampki kontrolnej która by mogła na to wskazywać nie kojarzę... Może być tak, że taki czujnik jest, tylko nie ma od niego lampki kontrolnej na desce rozdzielczej, a na przykład sprawdza się to jak się podłączy komputer w serwisie? Bo w sumie jak top by miało wyglądać to nie mam pojęcia, jeździłem w życiu paroma autami i nigdy nie zwróciłem uwagi, żeby była jakaś lampka w tym stylu... W nissanie miałem lampkę kontrolną co do której nikt nie miał pojęcia co ona oznacza, nawet tu na forum o nią kiedyś pytałem, ale nissan klimy akurat nie miał... ;-)
            • crannmer Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 00:11
              Kontrolki nie ma. Ale winna byc w ukladzie funkcja blokady zalaczania sprezarki przy braku czynnika. Wciskasz guzik, ale wtedy nic sie nie dzieje.

              Tak jest od dawna min. w Toyotach i Hondach. I wielu europejskich markach.
              • tomek854 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 00:28
                Możliwe jest może, że czynnik jest, tylko coś mechanicznie go nie chce pompować? Albo że się tam spręża i rozpręża wszystko jak trzeba tylko np. nie wpycha mi tego oziębionego powietrza do kabiny?

                Bo jak włączam to obroty mi wskakują, tylko zamiast oziębiania jest hałasowanie...

                Szczerze mówiąc o klimatyzacji to ja wiem tyle co nic, to jest moje pierwsze własne auto z klimą, więc sorki jak zadaję głupie pytania.
                • qqbek Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 09:27
                  tomek854 napisał:

                  > Możliwe jest może, że czynnik jest, tylko coś mechanicznie go nie chce pompować
                  > ?

                  To coś to sprężarka.

                  > Albo że się tam spręża i rozpręża wszystko jak trzeba tylko np. nie wpycha mi
                  > tego oziębionego powietrza do kabiny?

                  To też możliwe. W Oplu tak miałem, że klima chodziła, ale nie odłączał nagrzewnicy (jest tam elektrozawór a nie sterowanie cięgnami). Miast działającej klimy było irytujące rytmiczne "pyk pyk pyk" skaczącej bezskutecznie przekładni ślimakowej elektrozaworu.

                  > Bo jak włączam to obroty mi wskakują, tylko zamiast oziębiania jest hałasowanie
                  > ...

                  Jak to takie irytujące, rytmiczne "pyk pyk pyk" to może być jak u mnie w Oplu.
                  Jak bardziej chrzęszczący dźwięk, stawiałbym na sprzęgło sprężarki lub samą sprężarkę.

                  > Szczerze mówiąc o klimatyzacji to ja wiem tyle co nic, to jest moje pierwsze wł
                  > asne auto z klimą, więc sorki jak zadaję głupie pytania.

                  A co tu wiedzieć?
                  Serwis raz na rok lub dwa (w zależności od intensywności eksploatacji).
                  Włączasz w kwietniu lub maju, wyłączasz w październiku i tyle trzeba wiedzieć ;)
                  • tomek854 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 13:42
                    > Jak to takie irytujące, rytmiczne "pyk pyk pyk" to może być jak u mnie w Oplu.
                    > Jak bardziej chrzęszczący dźwięk, stawiałbym na sprzęgło sprężarki lub samą spr
                    > ężarkę.

                    To właśnie raczej taki jednostajny dźwięk.

                    > Serwis raz na rok lub dwa (w zależności od intensywności eksploatacji).

                    No właśnie, gdzie to piszą? Internety się bardzo róznią w tej kwestii, o ile filtr kabinowy zalecają regularnie wymieniać (co planowałem zrobić przy następnym serwisie) to nigdzie (poza stronami serwisów klimatyzacji, ale to oczywiste) nie jest napisane, że TRZEBA wymieniać czynnik regualrnie. Poza tym zakładam, ze skoro w mojej instrukcji obsługi auta jest zapisane co trzeba w nim robić regualrnie a poza tym piszą wszystko jak dla debila łącznie z tym, ze jest rysunek, na którym jest zaznaczona kierownica, jakby ktoś nie wiedział jak wygląda, to gdyby wymiana czynnika była obowiązkowa, byłoby to ujęte w instrukcji?

                    > Włączasz w kwietniu lub maju, wyłączasz w październiku i tyle trzeba wiedzieć

                    Ja używam praktycznie cały rok, pomaga na zaparowane szyby.
                    • qqbek Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 15:50
                      tomek854 napisał:

                      > > Jak to takie irytujące, rytmiczne "pyk pyk pyk" to może być jak u mnie w
                      > Oplu.
                      > > Jak bardziej chrzęszczący dźwięk, stawiałbym na sprzęgło sprężarki lub sa
                      > mą spr
                      > > ężarkę.
                      >
                      > To właśnie raczej taki jednostajny dźwięk.

                      To chyba gorzej :-/

                      > > Serwis raz na rok lub dwa (w zależności od intensywności eksploatacji).
                      >
                      > No właśnie, gdzie to piszą? Internety się bardzo róznią w tej kwestii, o ile fi
                      > ltr kabinowy zalecają regularnie wymieniać (co planowałem zrobić przy następnym
                      > serwisie) to nigdzie (poza stronami serwisów klimatyzacji, ale to oczywiste) n
                      > ie jest napisane, że TRZEBA wymieniać czynnik regualrnie. Poza tym zakładam, ze
                      > skoro w mojej instrukcji obsługi auta jest zapisane co trzeba w nim robić regu
                      > alrnie a poza tym piszą wszystko jak dla debila łącznie z tym, ze jest rysunek,
                      > na którym jest zaznaczona kierownica, jakby ktoś nie wiedział jak wygląda, to
                      > gdyby wymiana czynnika była obowiązkowa, byłoby to ujęte w instrukcji?

                      Z drugiej strony - poza czynnikiem wymieniasz też substancję smarną. Chyba lepiej wymienić raz na jakiś czas olej, który po pewnym czasie traci swoje własności?

                      > > Włączasz w kwietniu lub maju, wyłączasz w październiku i tyle trzeba wie
                      > dzieć
                      >
                      > Ja używam praktycznie cały rok, pomaga na zaparowane szyby.
                      >

                      Fakt :)
                      Ale mówię o klimatyzacji w BMW - tą włączam często raz na sezon (na cały sezon rzecz jasna) i na "siłę" (czyli w trybie ręcznym) czasami do odparowania szyb poza sezonem. W Oplu włączam i wyłączam... bo tam też mam tylko "schładzacz" a nie klimatyzację z prawdziwego zdarzenia.
                      • tomek854 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 17:28
                        To prawda. Dlatego w instrukcji jest napisane po jakim czasie należy wymieniać olej w silniku a po jakim czasie olej w dyferencjale (to chyba akurat dotyczy tylko wersji 4x4). Zakładam więc, że skoro nie piszą, to znaczy, że nie następuje znaczące pogorszenie właściwości smarownych w przewidywanym okresie eksploatacji pojazdu?

                        Co do ubywających rzeczy - piszą także, aby regularnie uzupełniać ciśnienie w oponach i płyn do spryskiwaczy. Płynów do chłodnicy też zalecają dolewać jak ubędzie. Ale nikt nie mówi "co dwa lata wymieniaj płyn w chłodnicy" albo "co trzy miesiące wymieniaj powietrze w oponach". Wnioskuję zatem, że jeśli czegoś nie ubywa, to nie trzeba tego ruszać.

                        W Oplu włączam i wyłączam... bo tam też mam tylko "schładzacz" a n
                        > ie klimatyzację z prawdziwego zdarzenia.

                        No u mnie to też właśnie raczej taki "schładzacz" niż prawdziwa klima z termostatem.
                        • tomek854 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 17:29
                          Wnioskuję zatem, że jeśli czegoś nie u
                          > bywa, to nie trzeba tego ruszać.

                          Zjadło mi jedno zdanie: a ponieważ klimatyzacja jak rozumiem jest układem zamkniętym, to nie ma prawa nic ubywać póki jest szczelna i sprawna?
                          • rapid130 Była kilma, nagle ni ma 02.05.14, 18:30
                            Czynnik chłodzący zawsze ubywa. Na początku tempo jest niezauważalne, w starych samochodach dopuszcza się ubytek 10-15 % rocznie.

                            Ale...
                            W obiegu klimatyzacji cyrkuluje także olej.
                            Powinien podlegać okresowej wymianie (co 2-3 lata).

                            Dlaczego producenci aut o tym nie uprzedzają?
                            Robią to według tego samego mechanizmu, wedle którego twierdzą, że olej w skrzyni biegów jest dożywotni. :PPPP Czytaj: nie masz jeździć tym samochodem za długo... :P

                            Ale dzielimy tu skórę na misiu.
                            Na 90 % umarło sprzęgło kompresora.
                            Elektronika sądzi, że wszystko działa OK, a ty nie czujesz schładzania.
                            Dlatego że kompresor stoi, a nie że czynnik chłodzący uciekł.

                            Zdychający kompresor z upływem czasu robi się coraz głośniejszy, ale zwykle działa do końca, a sam system zachowuje szczelność.
                            • marekatlanta71 Re: Była kilma, nagle ni ma 04.05.14, 13:53
                              Hmm, w instrukcji Lexusów stoi ze układ jest szczelny i ze sie nic nie uzupełnia i wymienia przez okres życia samochodu. Podobnie ze skrzynia biegów - nie zmienia sie w niej oleju do końca jej życia.
                              • tomek854 Re: Była kilma, nagle ni ma 04.05.14, 15:15
                                W mojej instrukcji stoi co sie wymienia jak się zużyje a co się uzupełnia jak tego ubędzie. O klimie nie ma ani słowa ani tu, ani tam.
                              • sven_b Re: Była kilma, nagle ni ma 04.05.14, 22:33
                                W instrukcji Hondy jest tabela czym i kiedy zalać a przecież dostawca skrzyni ten sam - Aisin.
                                • tomek854 Re: Była kilma, nagle ni ma 05.05.14, 01:49
                                  Tak czy owak, mi się teraz rozchodzi o naprawę gwarancyjną (nowy kompresor - 340 funtów :S).

                                  A w tym kontekście jak dla mnie to jednak rzecz sprowadza się do jednego: jak by było napisane w instrukcji, że mam zmieniać, serwisować itd, to by mi mieli prawo odmówić na podstawie, że nie serwisowałem. Ale skoro piszą o tym, kiedy zmieniać opony i dolewać płynu do spryskiwacza a nie ma SŁOWA o serwisowaniu klimatyzacji (choć jest o jej obsłudze a nawet o tym, jak się ustawia nawiewy na pożądany kierunek :D) to z dupy strzelają. Serwis odmówił, wniosłem sprzeciw do importera Daihatsu, który się jeszcze z rozpędu zajmuje tymi sprawami. A jeśli nie, to pójdę do jakiejś instytucji dbającej o prawa konsumenta.
                              • rapid130 Re: Była kilma, nagle ni ma 06.05.14, 08:10
                                marekatlanta71 napisał:

                                > Hmm, w instrukcji Lexusów stoi ze układ jest szczelny i ze sie nic nie uzupełni
                                > a i wymienia przez okres życia samochodu.

                                Żeby wszyscy produkowali samochody o jakości i żywotności Lexusów (zwłaszcza tych najstarszych), to często śmigalibyśmy wciąż dziarskimi i bezproblemowymi 20-latkami.
                                Lexusy LS400 [UCF10 i UCF20] mogą się równać z Mercedesami z najlepszych lat.
                                • marekatlanta71 Re: Była kilma, nagle ni ma 07.05.14, 03:54
                                  Te no we tez sie nieźle trzymają. Zony GS460 ma juz 6 lat i 150 tysięcy kilometrow. Od nowości nie było w nim naprawiane nic. Tylko oleje, filtry, klocki, tarcze, opony i akumulatory. Lakier jest taki ze wiele nowych samochodow mogło by pozazdrościć. Światła były delikatnie matowe, ale przejechałem je takim preparatem do czyszczenia i uszczelniania i sa jak kryształy. Nadal oryginalne żarówki wszystkie - nic sie jeszcze nie spaliło, pomimo ze ma do jazdy dziennej = świeca sie non stop. Z jednej strony chcielibyśmy cos nowego kupić, z drugiej nie ma żadnego sensu, bo samochód jest niezawodny, zrywny, pali mało, wyglada ładnie, a co miał stracić na wartości to juz stracił.

                                  Nastepny tez bedzie chyba jednak Lexus - nie chce mi sie kupować czegoś, co potem bedzie mnie zmuszało do wycieczek do serwisów...
                          • pizza987 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 20:10
                            Ja stawiam na usterkę kompresora lub jakiegoś elementu go załączającego (wspomniane sprzęgiełko). Moje francuskie padła mają czujniki zaniku czynnika i wtedy nie ma odczuwalnego spadku obrotów po włączeniu i oczywiscie nie dmucha zimnym. Kontrolki nijakiej w żadnym uzytkowanym przeze mnie samochodzie z klimą nie stwierdziłem. Rozlecenie się kompresora przerobiłem w poprzednie wakacje, poszło mi tak że po uruchomieniu silnika kiedy miała się włączać klimatyzacja coś mi potrafiło zapiszczeć pod maską (jakby pasek), hurgotało a ze dwa razy aż zdusiło mi silnik. Więc czym prędzej wyłączyłem i odstawiłem do warsztatu. Tyle że już nie miałem gwarancji. Efekt był taki że nie było już czego regenerować, opiłki ze zmielonej sprężarki dostały mi się do obiegu więc zostałem zmuszony przez okoliczności do wymiany kompresora... Za to teraz działa wspaniale.
              • qqbek Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 02.05.14, 09:21
                Jestem pewien, że czujnik ten jest nawet w moim 16-letnim BMW :)
                Także raczej niemożliwe, żeby nie było go w kilkuletnim Daihatsu.
                Inna sprawa to to, czy czujnik zadziała po spadku ciśnienia w instalacji :)
                • bassooner A tak z tej samej beczki... 05.05.14, 09:49
                  Pytanie: robicie jakiś okresowy (regularny) przegląd klimatyzacji? nawet jeśli dobrze działa i nie śmierdzi? wiem wiem... powinno się regularnie odgrzybiać, sprawdzać ciśnienie czynnika itd... ale jak to jest z wami w praktyce?
                  • tomek854 Re: A tak z tej samej beczki... 05.05.14, 11:26
                    No wlasnie nie robimy :-)
                    • bassooner Re: A tak z tej samej beczki... 05.05.14, 12:52
                      kiedyś raz do roku odgrzybiałem układ - pan wkładał dymiące urządzenie i włączał klimę i obieg zamknięty, później raz kupiłem jakiś gaz w sprayu w markecie i zrobiłem to sam... a jak powinno się robić?
                      • tomek854 Re: A tak z tej samej beczki... 05.05.14, 15:38
                        Z mojej mini ankiety po znajomych wychodzi na to, że (nie licząc qqbka) wszyscy robią tylko wtedy, kiedy zaczyna śmierdolić albo słabo chłodzić, wychodząc z założenia, że jak się nie psuje, to nie ruszać.

                        Gdzieś też widziałem na forum że cranmer pisał, że on też nigdy nie robi przeglądów...
                        • crannmer Re: A tak z tej samej beczki... 05.05.14, 17:06
                          tomek854 napisał:
                          > Gdzieś też widziałem na forum że cranmer pisał,
                          > że on też nigdy nie robi przeglądów...

                          ... klimatyzacji.
                          Bo te inne jak najbardziej.
                          • tomek854 Re: A tak z tej samej beczki... 05.05.14, 18:52
                            No oczywiscie, o klimie przecież tu mowa.
                        • bassooner Re: A tak z tej samej beczki... 07.05.14, 13:42
                          > Gdzieś też widziałem na forum że cranmer pisał, że on też nigdy nie robi przeglądów...
                          ______________________________________________________________________
                          jak crannmer nie robi to ja też ;-)
                  • qqbek Raz na rok... 05.05.14, 15:31
                    ...gdy jeszcze częściej jeździłem.
                    Teraz raz na dwa lata (czyli co rok jedno auto).
                    W ubiegłym roku Opel ześwirował i miał nieplanowany przegląd (klima padła a raczej padła jej elektronika) w związku z czym nie planuję żadnym jechać na przegląd w tym roku.
                  • rapid130 Re: A tak z tej samej beczki... 05.05.14, 17:53
                    Xantypa ;) miała trzy przeglądy w ciągu 5 lat.

                    Pierwszy wykazał obecność ledwie 40 % czynnika, co jak na 9-letni samochód któremu prawdopodobnie nikt wcześniej nie zaglądał do systemu było wynikiem dobrym. System działał poprawnie z tak niskim stanem, chociaż zaczęło się pojawiać wrażenie, że z jego wydajnością nie wszystko jest w porządku.

                    Kolejne dwa zabiegi polegały wyłącznie na podłączeniu do "kombajnu opróżniająco-testująco-napełniającego". Za każdym trzeba było uzupełniać po 50-100 g czynnika chłodzącego co (jak na wartość minimalną 750 g - maksymalną 900 g) też jest wynikiem satysfakcjonującym. W planie wizyta grubsza, połączona z wymianą skraplacza na nowy.

                    I używam ile wlezie, po sezonie też, co zresztą nie jest trudne w mojej wersji, bo niewinne ustawienie nawiewu tylko na przednią szybę i wsparcie go dmuchawą powoduje automatyczne włączenie kompresora.

                    I trzymam się zwyczaju wyłączania klimatyzacji na parę kilometrów przed końcem jazdy, żeby spowolnić korozję skraplacza.

                    Zastanawiam się nad wlaniem, tytułem eksperymentu, oryginalnego cud-smarowiszcza amerykańskiej produkcji (marki nie podam, żeby post nie wyleciał za spamowanie), celem wydłużenia żywotności kompresora.

                    Prosta piłka - klimatyzacja dba o mnie, więc ja dbam o klimatyzację. :D
                    • lobuzek1 Re: A tak z tej samej beczki... 06.05.14, 11:14
                      Ja odgrzybiam 2 razy w roku. Jesteśmy alergikami, więc nie oszczędzam na tym i na klimie jeżdżę prawie cały czas. Jakoś z torbami mnie to nie puściło i udało się uniknąć całkowitego zapuszczenia układu.
    • tomek854 Re: Była klima - nie ma nagle. :-( 09.05.14, 15:49
      No.

      Oddzwonili do mnie z Daihatsu UK w odpowiedzi na reklamację którą im złożyłem przez internet. Sympatyczny pan poinformował mnie, że jak słusznie zauważyłem z dupy strzelają bo oczywiście nie mam obowiązku serwisowania klimatyzacji co dwa lata. Mówi, że Daihatsu zakłada, że pierwsza konieczność uzupełnienia czynnika może się pojawić po pięciu - sześciu latach (co by się zgadzało z daihatsowym forum które mówi, że w starych modelach był wymóg serwisowania klimy raz na pięć lat) i że oczywiście że mają mi przyjąć reklamację w lokalnym serwisie, i jeśli uszkodzenie nie powstało z mojej winy (np. w wyniku wypadku), naprawić.

      Ostrzegł mnie także, żebym nie dał sobie wcisnąć rachunku za ponowne zagazowanie systemu po naprawie i nie wprost przyznał, że oni mogą twierdzić, że to jest wymóg, ponieważ oni prowadzą także zakład napełniania klimatyzacji...

      Dostanę od niego e-maila z potwierdzeniem powyższego na piśmie i wtedy jadę do serwisu.
      • tomek854 ZIMNO! :-) 14.05.14, 16:14
        No i znowu cieszę się klimatyzacją.

        Dostałem oficjalny list z Daihatsu w którym piszą, że "jakkolwiek może się zdarzyć ubytek czynnika, nie przewidują konieczności nabijania ani nawet sprawdzania jego ilości przez pięć lat, więc regularny serwis nie jest koniecznym wymogiem gwarancji". Zastrzegli jednak że "w przypadku gdy ubytek czynnika wystąpi a układ jest sprawny, ponowne nabicie nie jest naprawą gwarancyjną". Napisali też wyraźnie, że serwis ma nie pierdolić tylko sprawdzić czy jest popsute a jeżeli jest, to naprawiać bez szemrania.

        Zadzwoniłem ponownie do tego serwisu. Pani znowu się upierała, że "jak jest dziwny dźwięk to na pewno popsute, a jak nie było nabijane to utracona gwarancja, mogę przyjechać, oni mi za drobną opłatą zdiagnozują problem a potem się zobaczy". Wyjasniłem jej, że się myli i przesłałem jej list z Daithatsu. Po chwili pani do mnie oddzwoniła powiedzieć, że nie mogą się tym zając, bo ich pan od klimatyzacji jest na urlopie i "nie wiadomo kiedy wróci".

        Stwierdziłem, że w takim razie niech się pierniczą i skontaktowałem się z drugim najbliższym serwisem w Dumfries (2 h jazdy). Jest to bardzo ładne miasteczko więc postanowiłem, że zrobimy sobie wycieczkę. Bardzo miła (i w odróżnieniu do poprzedniej profesjonalnie brzmiąca pani) zaproponowała mi, że choć akurat ich serwis w Dumfries jest autoryzowanym serwisem Daihatsu, mają także serwis Mazdy i Mitsubishi znacznie bliżej mnie, i że jeżeli chcę, to mogą zaaranżować moją wizytę w tym serwisie. Bardzo mi to było na rękę więc się zgodziłem.

        Dzisiaj odwiedziłem ów serwis, zaproponowali mi auto zastępcze, ale na dwie godziny nie chciało mi się brać (chociaż trochę żałuję, bo to by było Mitsubishi Mirage, była by recenzja na automobila), miałem ze sobą netbooka więc poszedłem sobie do kawiarni za rogiem, gdzie po 40 minutach przyszła do mnie kelnerka i powiedziała bardzo uprzejmie, że albo kupuję kolejną kawę (choć zjadłem u nich całe śniadanko i popiłem kawą zagryzaną bułeczką) albo wypierdalam, bo to nie jest kafejka internetowa. Dość wspomnieć, że byłem jedynym klientem w środku, bo poza tym tylko ludzie podjeżdżali samochodami. Brawo Costa, macie już pewność, że będę Was omijał szerokim łukiem.

        No to wróciłem sobie do salonu gdzie właśnie trafiłem na scenę telefonicznego sympozjum. Ponieważ był to serwis Mazdy, klimatyzacja Daihatsu była im nieznana i się konsultowali przez telefon z tym serwisem w Dumfries w sprawie tego dziwnego dźwięku, bo nie mogli dojść skąd on się bierze.

        Okazuje się, jak mi później tłumaczyli, ale nie wszystko zrozumiałem (bardzo śmieszny akcent mechanika + specjalistyczne słownictwo), że w Daihatsu nie jest tak, że jak czynnik spadnie poniżej wymaganego poziomu to wyłącza klimatyzację w ogóle, ale jest tak, że ten czujnik o którym mówi cranmer odłącza tylko samą sprężarkę żeby nie sprężała, ale coś tam się cały czas kręci tylko po prostu nie napędza tego, co powinno napędzać i stąd ten hałas, bo się kręci luzem.

        Generalnie więc rzecz miała się tak, że ilość czynnika spadła poniżej wymaganego poziomu i cranmerowy czujnik zadziałał, tylko że jak on działa, to zamiast chłodzić, hałasuje. Te modele tak mają.

        Zaproponowali mi sami z siebie, że chociaż są to normalne czynności eksploatacyjne i powinienem za nie płacić, to ponieważ Daihatsu mówi, że nie powinienem musieć tego robić przez pierwsze pięć lat zrobią mi serwis klimatyzacji z 40% bonifikatą. Myślałem, że to takie sztuczki serwisowe i że po prostu zrobią mi za normalną cenę zamiast mnie rypać aż trzeszczy, ale sobie sprawdziłem właśnie w internecie i to nie tylko była normalna cena ale 20% taniej niż najtańszy serwis klimy jaki znalazłem.

        No więc w sumie historia zakończyła się dobrze. Podobno Daihatsu mówi, że jeśli ten serwis klimy liczyć jako serwis po pięciu latach, to kolejny powinienem zrobić za trzy lata od dziś.
        • truskava Re: ZIMNO! :-) 14.05.14, 18:24
          tomek854 napisał:

          > Okazuje się (...), że w Daihatsu nie jest tak, że jak czynnik spadnie poniżej wymaganego
          > poziomu to wyłącza klimatyzację w ogóle, ale jest tak, że ten czujnik o którym mówi cranmer
          > odłącza tylko samą sprężarkę żeby nie sprężała, ale coś tam się cały czas kręci tylko
          > po prostu nie napędza tego, co powinno napędzać i stąd ten hałas, bo się kręci luzem.

          Zdaje się, że tak właśnie jest w przypadku wszystkich (lub zdecydowanej większości) aut z klimatyzacją, tylko z reguły nie objawia się to dodatkowym hałasem.
          • tomek854 Re: ZIMNO! :-) 14.05.14, 18:59
            No nie wiem, ja sie nie znam (jakby ktos jeszcze mial po tym watku watpliwosci) ale serwisanci tez wygladali na zdziwieni tym dzwiekiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka