sherlock_holmes
31.01.05, 22:28
motoryzacja.interia.pl/news?inf=587783
Każdy kto jeździ samochodem, widzi jak ustawione są światła w samochodach. Z moich obserwacji świateł w fabrycznie nowych autach znajomych (wszystkie odbierane z salonów), WSZYSTKIE miały źle ustawione światła - większość za nisko (zasięg świateł 20m!), do tego część świeciła na boki zamiast do przodu.
Szkoda, że przy okazji nikt nie zaintersował sie stanem oświetlenia - ilu bandytów jeździ w nocy z jedną postojówką, bo ta akurat żarówka jeszcze się nie przepalila... Ile samochodów nie ma świateł z tyłu, ilu non stop świecą się stopy, ile nie ma stopów.
Kiedyś za niemanie jednego światła milicja (wtedy jeszcze) mogla zabrać dowód rej. Teraz policjanci samo jeżdżą z niesprawnym oświetleniem.
A do tej pory spotkałem DWÓCH diagnostów, którzy naprawde sprawdzali ustawienie świateł, a nie tylko "przyświeć pan tu na tę ścianę". Ba! Kiedy w 1996 (?) roku pojechałem taty samochodem aby ustawić światła (rozbierałem lampy, bo konserwacja rozszczelniła je - i trzeba było je wymyć i skleić na nowo), musiałem się mechanikowi z PZMotu tłumaczyć po co chcę ustawić światła - bo "same to się nie przestawią". No i co zrobiłem? Płaski placyk, ściana, kreda, metr i poziomica. Ustawiłem światła na cacy sam, bez łaski! :)