Dodaj do ulubionych

Reaktywacja (długie) ;-)

12.03.06, 17:30
Jak przekroczy się te 120-130/h to wpada się w pewnego rodzaju trans - trzeba
prawie bez przerwy wyprzedzać - wyskoki na lewy pas, uniki w prawo,
wypatrywanie rowerzystów i pieszych i to ciągłe przewidywanie ruchów innych -
co zrobią - czy wyjadą, zahamują, skręcą, przyspieszą?

Większość przeciwników jest przewidywalna - nawet uprzedzą o swoim zamiarze,
najgorsi są jednak agenci katujące różne, z reguły okratkowane pojazdy.
Ci są najtrudniejsi do pokonania - choćby maskowali się niepozornym
toczydełkiem, to potrafią byc szybsi i zaskoczyć na potęgę.

Od jakiegoś czasu trzeba też uwzględniać nowe utrudnienia - rzadkie i gęste,
małe i duże dziury w nawierzchni.

Kilka godzin takiego napięcia i człowiek ma dość wszystkiego.

Ale najgorsze przychodzi w nocy - jeśli skończą się dziury i intensywny ruch,
pojawia się znużenie. Nie pomaga nawet niezawodna w ciągu dnia ostra muzyka
pompująca krew równym rytmem - pojawiają się zwidy.

Po kolejnym wahnięciu świadomości i nieodpartym wrażeniu deja-vu odpuszczam -
zjeżdżam na zatoczkę i gaszę silnik.

Siedzę chwilę w ciszy i otwieram drzwi.
Jest ciemno i pusto, przez chwilę mam wrażenie, że niczego nie słyszę.
Po chwili jednak dochodzi mnie z oddali szczekanie psa, skrzypienie śniegu pod
butami, trzaski ze stygnących elementów silnika i wydechu rozgrzanych długą jazdą.
Masuję kark, który zawsze mnie boli po dłuższej jeździe.
Przeciągam sie i patrzę w niebo. Dziwi mnie bezkresna czerń i widok mnóstwa
gwiazd.
Kiedys nawet wiedziałem, jak się niektóre nazywały, a teraz - widzę je tak
rzadko, że nie mam pojęcia na co patrzę.
Tak łatwo zapomina się o tylu rzeczach, nie widzi się ich się zza szyb -
codziennie są tylko tłem.
Ale teraz - cisza, pustka, nicość, spokój...

Z odrętwienia wyrywa mnie huk przejeżdżającego samochodu, od pędu powietrza
rozkołysał się mój samochód.

Wsiadam i zamykam drzwiczki odcinając się od wszelkich odgłosów z zewnątrz.
Telefon mruga nieodebranym połączeniem - pewnie GPS zaalarmował o
nieprzewidzianym postoju.
Przekrącam kluczyk, rozjarzają sie testowo wszystkie kontrolki, gasną a ja
uruchamiam cicho mruczący silnik.
Zapinam pas, opieram obolały kark o zagłówek czując to znane zespolenie z
mechanizmem.
Sięgam po komórkę, wybieram numer, zgłasza się natychmiast.

-Centrala!

-Wchodzę!

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • inna-bajka Re: Reaktywacja (długie) ;-) 12.03.06, 18:08
      Ten trans jest okropnie zdradliwy.
      Mimo ciągłej walki na drodze i oczu wokół głowy, coraz częściej mam nieodparte
      wrażenie, że ilość sutuacji na które nie mam wpływu jest coraz większa.
      O dziwo, po odłączeniu mojego GPS-a myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi i
      teraz będzie jazda poza zielonym zakresem. A tu nic :-( Okazuje się, że zczasem
      mimo zwiąkszającej się ilośći przejechanych km zwiększa się również ilość oleju
      w głowie,.... a może się już nie chce szaleć ? 110 km/h i w sumie jest ok i tak
      się spotkam na drodze z tymi, którzy mnie wyprzedzali na trzeciego 30 min temu.
      Ostatnio staram się za wszelka cenę nie włóczyć po hotelach i jednak wracać do
      domu. Ale mądre to chyba nie jest. Okazuje się, że podczas drogi po 200 km
      zapadam się w sobie, odrywam od rzeczywistości, przede mną jeszcze 200 km, jest
      ok. godz 22 lub 23. Zjazd z autostardy, stacja benzynowa, jakiś batonik i dalej
      przez Opole do Częstochowy, cały czas jeden pas, TIR za TIR-em. Jeszcze tylko
      60 KM, potem Herby i dom jest na wyciągnięcie ręki, czuje to bo głowa coraz
      cięższa. Blachownia, podświadomie zwalniam 50 km/h już mi się nie chce. Wjazd
      do Częstochowy, zaczynam mieć lęki, a dom po dugiej stronie miasta. Latarnie
      troszke mnie ożywiają, potem wjazd na ciemna drogę i każde drzewo rzucające
      cień na asfalt wygląda jak przewracający się przechodzień.
      • mejson.e Fikcja 12.03.06, 19:46
        Mój tekst to tylko fikcja - dawno już nie jeżdżę powyżej 100/h poza
        autostradami, na drodze nie walczę i nie tracę kontaktu z "realem".

        Ale pamiętam, jak się czułem przy takich szybkich-ale-bezpiecznych wyścigach,
        trans a nawet amok przy maratonach, walkę o minuty i przekonanie, że właśnie tak
        jeździć się powinno. Pamiętam jak szkoda mi było marnować "zarobionego" czasu na
        odpoczynek, herbatę w barze, krótki spacer czy gimnastykę.
        Jak wkurzały mnie zamknięte przejazdy kolejowe, zator z powodu wypadku czy kilka
        minut spędzonych za wolno jadącą ciężarówką w oczekiwaniu na okazję do wyprzedzenia.
        Jak ciagle brakowało mi czasu.

        I zdaję sobie sprawę, że tak nadal jeździ mocna grupa kierowców, szczególnie
        tych w służbowych autach, przekonanych iż cel uświęca środki a czas to pieniądz.

        Że szokiem jest dla nich chwila ciszy bez odgłosu silnika czy radia. Widok
        przestrzeni większej od zasięgu reflektorów, szczegóły zamiast rozmazanego
        obrazu z bocznych okien. Zapach kwitnącej łąki zamiast suchego wnętrza
        samochodu, gdzie automatyczna klimatyzacja chodzi przez cały rok.

        Że takie przerwy to szok jak po odłączeniu od MATRIXa, do którego trzeba jednak
        zaraz wrócić.

        Stąd moje celowe porównanie samochodowego amoku do przebywania w MATRIX-ie w
        oderwaniu od rzeczywistości.

        Życzę wszystkim by potrafili się zatrzymać w pędzie, posłuchać, powąchać -
        poczuć życie zanim walka o minuty go nas pozbawi.

        Cóż znaczą te kilka, kilkadziesiąt nawet minut wobec życia i jego prawdziwych
        problemów?

        No cóż - jest niedziela, więc trzeba było walnąć kazanie.

        Więcej już nie piję dzisiaj...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Linux is like a wigwam - no WINDOWS, no GATES and APACHE inside...
    • bassooner Re: Reaktywacja (długie) ;-) 13.03.06, 15:24
      Moja prędkość na naszych drogach to w tej chwili ok.90 km/h,wolę wyjechać 15
      minut wcześniej i delektować się prowadzeniem,co niestety nie udaje się już od
      120 km/h.Pamiętam kiedyś jak całą drogę z Jarocina do Poznania zapodałem Machine
      Head i Sepulturę-efekt był taki ,że prowadziłem szybko,dajechałem zmęczony
      hałasem i ciągłą koncentracją na drodze.Obecnie słucham trójki albo
      nastrojowej,stonowanej muzyczki,jadę nie za szybko podziwiając naszą piękną
      ojczyznę,nie wkurzam się zbytnio na innych i mam wielką przyjemność z jazdy.
      • mejson.e Syjon? 13.03.06, 15:42
        bassooner napisał:

        "Obecnie słucham trójki albo nastrojowej,stonowanej muzyczki,jadę nie za szybko
        podziwiając naszą piękną ojczyznę,nie wkurzam się zbytnio na innych i mam
        wielką przyjemność z jazdy."

        Witaj w Syjonie ... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • bassooner Re: Syjon? 13.03.06, 16:05
          Dzień dobry Syjonie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka