sven_b
28.08.07, 23:30
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4438494.html
Do firmy, w ktorej do niedawna pracowałem kupiono zaawansowaną maszyne opartą
na systemie wymagającym przeszkolonego personelu. Szkolenie nie bylo w jej
cenie i kosztowalo wsciekłe pieniądze. Przypadkiem okazalo sie, ze jeden z
kandydatów do pracy pracowal na duzo wczesniejszym systemie i mialby o tym
pojecie na tyle by zrobic rozruch i w małym % popychac produkcję. Przyjeli go.
Goscia na tyle zafascynowała maszyna i obsługujący ją system, ze rozpracowal
go po całosci. Pozapisywal sie na branżowe fora, podzwonił, poczytał.
Pokorespondował troche za ocean, troche do NL, zrobil serie testów i po 2 tyg.
maszyna zasuwała na 100% wydajnosci. Co ważne, produkując w nowej technologii.
Nastała radość, poklepywanie, gość był gość, konkurencja popusciła z wrazenia.
Uznano też, ze nie ma sensu pchać ludzi na zagr. szkolenia no bo jest gość
ktory wieczorami juz rozwalił temat. I jakim ku..wa wstrząsem dla nas
wszystkich bylo, ze ni z tego ni z owego gosc odchodzi! Powód: przez 3 m-ce
nie miał kto z nim podpisac umowy. Kozłowali nim miedzy ksiegowoscią a
zarządem, cudując do kogo należy sklepanie tresci jego umowy. Tak jakby to był
1szy zatrudniany czlowiek w firmie. Nie wołał kokosów. Chcial miec jak wszyscy
papier, ze tu pracuje. Gosc oprzytomniał. Jak meilował ws. maszyny i systemu
tak zameilował tam ws. pracy. Oddzwonili, przyslali bilet, dali hotel i w
konsekwencji kontrakt. Tyle go widziano. Po paru dniach ktos z zarządu wylazł
z papierem i pytał czy ktos ma do goscia kontakt bo umowa czeka:-D Maszyna
wyhamowala do zera z dnia na dzien, spietrzyla kontrakty. Nagle zapragneli
wyslac ludzi na szkolenie. Szkolenia są tylko 2x w roku wiec trzeba bylo
czekac. Maszyna przez dobrych kilka m-cy stała bezczynnie. Heh, gdy w koncu
przyszlo zaproszenie tych ludzi juz nie bylo bo ich koleś ściągnął do NL:-)
Tak wiec przedsiębiorcy sami sobie bat na tyłek ukręcili.