Dodaj do ulubionych

Auto mi się paliło

06.08.08, 23:33
Znów mam nieprzyjemność jeździć dziadkową corsą (1.2 97r)
Pojechałem nią po żonę i piotrusia lat pół do teściów, bo przedwczoraj
sholowałem almerę bez sprzęgła do wujka mechanika.
przy rozpaczliwych próbach zapakowania wózka odezwał się alarm. może
uruchomiłem go przypadkowo bo centralny zamek od strony pasażera raz działa
raz nie. Mimo że tata dał go do naprawy mechanikowi po drugiej stronie ulicy.
jedziemy, coś śmierdzi. widzę dym z podszybia. taki siwy, kojarzący mi się
raczej z zagotowaną chłodnicą. Przejeżdżam przez przejazd, otwieram maskę a
tam żywy ogień z akumulatora. ognisko, płomień na 30cm. Krzyczę do żony że ma
wysiadać bo musze piotrka wyjąć. Corsa 3d. Matka Polka wydobywa fotelik tak,
że urywa jakiś plastik z fotela:) Gaśnicę znalazłem w końcu pod fotelem,
prawie od razu zgasło. spłoneła izolacja minusowej klemy i kabla od prawego
migacza w błotniku. Mimo gęstego ruchu nikt się nie zatrzymał (może
obserwowali że sytuacja opanowana?).
i znowu jazda na lince 20km, tym razem w lepszym stylu (linka musi być zawsze
naciągnięta, trzeba hamować holujące auto. almera pewnie ma teraz pięć metrów)
przyczyna jak w discovery o katastrofach lotniczych:
1. GM tak przykręciło akumulator że potrzebny jest klucz oczkowy z przegubem.
Nikt w domu tego nie ma więc sprytny krewny tą śrubę wyciął, a żeby się nie
slizgał podlożył kawał gumy, dzieki której bateria jest wyżej o 1cm. dziadek
użytkował corsę do sklepu 500metrów i na stację raz na kwartał, więc
akumulator był co dwa lata nowy.
2. kolejny akumulator był troszkę wyższy od poprzedniego.
3. zgubiła się osłona dodatniej klemy (podejrzewam łachudrę od centralnego,
wiele rzeczy zrobił dotychczas nie tak.
4. W ten sposób akumulator sięgnął w końcu pokrywy silnika i wywołał spięcie
na minusowej klemie, gdzie zapaliła się izolacja. na masce od wewnątrz zostały
dwa ślady po klemach.
Jedna rzecz mnie jeszcze dziwi. Jak już to zgasiłem ale jeszcze nie
rozłączyłem klem, to mimo wyjętego kluczyka swieciły się kontrolki. Czyli w
stacyjce cały czas był prąd? (że tak to naiwnie okreslę)

Tak czy siak, polecam wszystkim sprawdzenie gdzie mają gaśnice i czy są one
ważne. Pierwotnie autem miała żona jechać a jej nikt nie uczył co się robi z
gaśnicą, mimo że niedawno robiła prawo jazdy.
Także apel. pokaż żonie gaśnicę ;)
Obserwuj wątek
    • mrzagi01 Re: Auto mi się paliło 07.08.08, 07:31
      hehe, przybij żółwika :)
      miesiąc czy dwa temu mialem to samo w Corsie mojej mamy. klema ujemna dostała za
      dużej resistąs i od temperatury zajęła się izolacja, a miedziany pleciony
      przewód przetopił się jakby był z cyny. nie ylo plomienia, ale efektowne kłęby
      białego dymu i owszem. szczęśliwie porobiło się to dwa rzuty beretem od domu.
      przetopiony kabel zafiksowałem jakoś prowizoryczne o klemę i dojechałem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka