Dodaj do ulubionych

prosba o pomoc w interpretacji

29.01.10, 22:37
Od ponad roku mierze tempke, obserwuje sluz etc.
Moja ginka u mnie stwierdzala, ze mam problemy z progesteronem. Fakt, faza
lutealna trwala 10-12 dni (takze z duphastonem). Miewam problemy z torbielami
na jajniku.
W grudniu moja faza lutealna trwala 16 dni (bez duphastonu ani innych
wspomagaczy). Pod koniec cyklu temperatura bardzo skakała: 36,8 - 37,2; w 15
dniu fazy lutealnej zrobilam test - negatywny, ale okres dostalam dopiero dwa
dni pozniej.
W tym cyklu jest u mnie jeszcze dziwaczniej. Od 5 dnia fazy lutealnej
temperatura jest 37,1, z wyjatkiem 10 dnia fazy gdy spadla do 36,95. Az
myslalam ze termometr mi sie rozregulował (rtęciowy owulacyjny) Nie jest to
moja normalna temperatura w drugiej fazie - w drugiej fazie miewam z reguly
36,8 - 36,9. Kreska jest na poziomie 36,61.
Taka temperatura moze sugerowac ciaze, wiem o tym. I byloby super gdyby sie
udalo, ale czekam do 18 dnia wysokiej temperatury.

Moja prosba o interpretacje dotyczy tego - czy to jest mozliwe by faza
lutealna wydluzyla mi sie sama tak bardzo i sam sie poprawil progesteron. O
poprawie progesteronu swiadczy sluz, powiekszenie piersi i wysoka temperatura.
Moge miec nadzieje ze moze w koncu sie udalo zajść w ciążę?
Obserwuj wątek
    • rubra Re: prosba o pomoc w interpretacji 30.01.10, 23:40
      Myślę, ze tak mogło się zdarzyć.Moze to byc jakas jednorazowa zmiana-trudno
      powiedziec.Tak wogole to jesli mialas faze lut.10-12 dniową, to byla ona w
      normie-no w jej dolnych granicach.Co do interpretacji długości fazy lut. to tak
      naprawde najwazniejsze jest czy temp. trzeyma sie nad linią, niz jej wartości.
      A co do ciązy to pewnosc mozna miec po 20 dniu.
      Życzę oby tak było!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka