dana.1981
08.06.11, 12:54
Witam,
od dwóch cykli stosuję metodę objawowo - termiczną, po to aby móc określić najlepszy moment na poczęcie :) Mam regularne cykle (25-26 dni) i żadnych problemów zdrowotnych ale od kiedy mierzę temperaturę (codziennie ok godz 04:30-04:45 rano, termometrem elektronicznym, w ustach) zauważyłam niepokojącą rzecz, otóż w pierwszym obserwowanym cyklu skok temperatury (o 0,2 st) nastąpił w 16 dc, śluz typu płodnego pojawił się dwa dni wcześniej i szczyt był 18 dc. Temperatura wyglądała następująco:
15 dc - 36,25
16 - 35,45
17 - 36,40
18- 36,45
19 - 36,35
20 - 36,2
21 - 36,10
22 - 35,9
23 - 36
24 - 35,95
25 - 36,10
Dostałam normalnego krwawienia, które trwa standardowo u mnie 5 dni. Żadnych plamień wcześniej ani w trakcie cyklu nie mam.
W drugim obserwowanym cyklu skok temperatury nastąpił 11 dc przy czym szczyt sluzu 14 dc a temperatura od tamtej pory:
10 - 36
11 - 36,25
12 - 36,25
13 - 36,20
14 - 36,15
15 - 35,90
16 - 35,85
Dziś jest 16dc.
To co mnie niepokoi to fakt, ze temperatura zaczyna spadać po 4-5 dniach od skoku. Nie jest to chyba normalne? To zdecydowanie zbyt krótka faza lutealna.
Badałam poziom prolaktyny - lekko wyższa niż norma ale po obciążeniu wzorowa (dwa dni przed badaniem miałam robione usg piersi, nikt mi nie powiedział, ze moze wpłynąć na wynik), tarczyca - ok, miałam usg dopochwowe w 13 dc jeszcze zanim zaczęłam stosować metodę objawowo -termiczną i widoczny był pęcherzyk.
Niedługo idę do lekarza i nie wiem czy mam się podzielić z nim obawami czy może poczekać i poobserwować jeszcze kilka cykli? Może zwyczajnie panikuję ale chcemy się starać o dziecko i chciałabym mieć pewność że wszystko w porządku.
Muszę też zaznaczyć, ze od jakiś dwóch miesięcy mam bardzo dużo stresu - nie wiem jak może to wpływać na wyniki.
Dziękuje za odpowiedzi