Dodaj do ulubionych

Porod i po 2 mies. 2 ciaza!

06.06.05, 20:56
Jak to mozliwe- kobieta rodzi 20 wrzesnia. karmi piersia,czesto i na
zyczenie, zero smoczkow, zero zupek i in. pokarmow, zachodzi w ciaze po ok 6
tygodniach i rodzi kolejna core 10 sierpnia?
Prosze o odpowiedz, przypadek z zycia wziety.
Obserwuj wątek
    • poprzezknieje Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 06.06.05, 21:10
      aga_ww napisała:

      > Jak to mozliwe- kobieta rodzi 20 wrzesnia. karmi piersia,czesto i na
      > zyczenie, zero smoczkow, zero zupek i in. pokarmow, zachodzi w ciaze po ok 6
      > tygodniach i rodzi kolejna core 10 sierpnia?
      > Prosze o odpowiedz, przypadek z zycia wziety.

      mechanizm jest taki
      ta osoba naczytala sie bzdur o nieplodnosci w okresie laktacji ktore sa
      publikowane przy okazji informacji o NPR, zaufała tym bzdurom i teraz ma dziecko.

      To jest oczywiscie proste wyjasnienie.

      Bardziej skomplikowane jest takie ze zgodnei z badaniami w przypadku 1 na 10
      miliardow moze zdarzyc sie ze kobieta mimo karmienia zajdzie w ciaze i ta
      kobieta miala akurat to "szczescie" ze byla tą jedną. Przeciez nie ma metod 100%
      -owych.

      I trzecie wyjanienie ktore otrzyma od nauczycieli NPR jest takie iz nalezy
      spelnic 254 warunki przy karmieniu piersią aby kobieta mogla uznac ze jest
      nieplodna i zaczyna sie pokolei litania warunkow:
      1) czy karmila na żadanie
      2) czy dziecko bylo dopajane
      3) czy bylo dokarmiane
      4) czy przerwy byly dluzsze niz iles tam godzin
      5) czy byl jakis sluz
      6) czy czula jakis objaw powracajacej plodnosci
      7) czy dziecko ssalo smoczek
      8) czy dziecko ssalo kciuka
      ...
      itd. az do momentu kiedy to nieszczesna kobieta a przesluchaniu odpowie TAK lub
      conajmniej NIE WIEM i wtedy zaczyna sie:
      - ACHA no to prosze sie nie dziwic ze pani poczela dziecko jezeli nei zostal
      spelniony 169-ty warunek z 254 podstawowych warunkow nieplodnosci w czasie
      karmienia !

      • majka995 Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 19.06.05, 00:09
        Karmienie piersia nie daje pewnosci ze nie zajdziesz w ciaze.Ja karmie piersia
        i stosuje jako antykoncepcje prezerwatywy poniewaz jak brałam Cerazette to mały
        płakał i odstawiłam. Powiem szczerze ze nigdy by mi nie przyszło do głowy
        stosowanie karmienia piersia jako metody antykoncepcji.Wiec nie wiem skad twoje
        zdziwienie ze ciza nastapiła w czasie karmienia piersia.
        • majkabis Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 20.06.05, 17:38
          majka995 napisała:

          > Karmienie piersia nie daje pewnosci ze nie zajdziesz w ciaze.
          Nie każde karmienie jest takim, które może zablokowac owulację. Jak karmisz
          piersią 4 razy na dobę, to takie karmienie pewności nie daje. Ale jak ktos
          karmi tylko i wyłącznie piersią, a w dodatku spełnia się inne kryteria, to
          pewność karmienia piersią jest wyższa, niz np. prezerwatywa.

          Ja karmie piersia
          > i stosuje jako antykoncepcje prezerwatywy poniewaz jak brałam Cerazette to
          mały
          >
          > płakał i odstawiłam.
          Mądry dzieciak :)
          Powiem szczerze ze nigdy by mi nie przyszło do głowy
          > stosowanie karmienia piersia jako metody antykoncepcji.
          No cóż- nie każdy ma na tyle pojemną głowę, by takie informacje wyłapać
          spośród tych zachwalających cerazete czy inne "rewelacyjne" środki na okres
          karmienia piersia. Reklama dźwignią handlu.
          Wiec nie wiem skad twoje
          >
          > zdziwienie ze ciza nastapiła w czasie karmienia piersia.
          Duzo rzeczy jeszcze nie wiesz, skoro wyrażasz zdziwienie.
    • aga_ww Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 06.06.05, 21:36
      Hmm...moze masz racje, a jesli tak to przykre, ze tak jest.A moze ktos ma
      jeszcze podobne doswiadczenia z nieplodnoscia w czasie karmienia dziecka?
      I jaka w ogole jest pewna( ok- pewniejsza ) metoda po porodzie? Co stosujecie/
      stosowalyscie Wy?
      • sonnja1 Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 06.06.05, 21:52
        aga_ww napisała:

        > Hmm...moze masz racje, a jesli tak to przykre, ze tak jest.A moze ktos ma
        > jeszcze podobne doswiadczenia z nieplodnoscia w czasie karmienia dziecka?
        >



        No to ja sie zglaszam. Wprawdzie nie zaszlam, ale teoretycznie moglam- dostalam
        miesiaczke 6 tygodni po porodzie, czyli co, w 4 tygodnie po-juz moglam byla
        zajsc. Karmilam na pelny etat, zadnego dopajania, dokarmiania, smokow...


        pozdr
        • reszka2 Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 07.06.05, 10:58
          I ja być może też.
          Pierwsza @ po porodzie wypadła mi po 5 tygodniach. Moje dziecko żarło w dzień i
          w nocy (żarło, nie jadło, bo przybywała po półtora kilo na miesiąc), w dzień i
          w nocy, karmiona na żądanie non - stop, żadnych smoczków, paluszków.
          Czytałam gdzieś, że krwawienia w okresie połogu, czyli do 6 tygodni po porodzie
          uważa się za odchody połogowe, nawet było to sprawdzane na usg, ale ja
          podejrzewam, że wiem co się stało. Otóż w ciąży dużo utyłam - około 30 kg,
          oczywiście część z tego natychmiast spadła po urodzeniu Madzi - kolosa, ale
          reszta tłuszczyku została. Zaś tłuszcz jest tkanka która bierze udział w
          powstawaniu estrogenów, które mogły napędzić co najmniej rozrost endometrium.
          Nie wiem czy owu sie odbyła czy nie, ale już sam fakt krwawienia podczas
          karmienia stawia pod dużym znakiem zapytania założenie niepłodności laktacyjnej.

          Ale jako że nigdy nie uważałam że okres po urodzeniu dziecka jest dobrym czasem
          na stosowanie (ścisłego) NPR - nie było to dla mnie zaskoczenie.
        • zuzaba Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 07.06.05, 16:32
          Podobnie. Ssak ssał jak szalony, miesiączka i cykle owulacyjne w 3 miesiącu po
          porodzie.
    • martynka301 Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 07.06.05, 11:01
      Możliwe. Cóż, metoda LAM jest skuteczna ale nie w 100 % !!!
      Tylko pogratulować płodności tej kobiecie.
      Analizując głębiej może by się znalazł jakiś punkt zaczepienia:
      Wystarczyło, że dziecko spokojnie przespało jedną noc (bez karmienia) i płodność
      wróciła, albo też mogło nieefektywnie ssać i niewystarczająco pobudzane były
      brodawki.Wystarczyło zignorować objaw śluzu , który mógł pojawić się wewnątrz.
      Trudno tak sobie gdybać i debatować bez rozmowy z tą kobietą.

    • aga_ww Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 07.06.05, 17:26
      Dzieki za odpowiedzi, tak sie sklada,ze ta kobieta to moja mama a ja jestem ta
      wpadka...
      Ponawiam jednak pytanie- co stosowac po porodzie?Jak sie zabezpieczyc? Dla mnie
      wazne sa niemal wszystkie zalety npru, nie widze sensowniejszej metody
      antykoncepcji, ale ten problem mnie zastanawia. Jestem mloda mezatka, ale
      zastanawiamy sie nad dzidzia, no i co wtedy?
      Jak sobie z tym radzicie?
      • poprzezknieje Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 07.06.05, 20:32
        przeziez mozna milosc okazywac na wiele innych sposobow
        po drugie zgodnie z wszelkimi teoriami NPR zbawienne okresy absytnencji wyrobily
        w was umiejetnosc obdarzania sie miloscia bez seksu wiec w czym problem ?
        • antosiczek Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 14.06.05, 21:12
          Kim Ty naprawdę jesteś poprzezknieje i o co Ci naprawdę chodzi. Bo swoimi
          postami raczej nie pomagasz. Za to w Twoich wypowiedziach jest wiele
          rozgoryczenia, irytacji i ironii. Tak Twoje wypowiedzi odnośnie npr są pełne
          ironii.
          Jesli tak bardzo npr Ci nie odpowiada to może daruj sobie jątrzenie na forum i
          wogóle przestań zajmować się tym tematem. Staram się zrozumieć w czym tkwi Twój
          problem, ale nie będę się bawiła w psychologa, choć pewną opcję mam.
      • wierzgalska1 Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 13.06.05, 11:38
        Chyba jestem rekordzistką, gdyż po porodzie czekałam na pierwszą miesiączkę 9
        miesięcy. Byłam co prawda non stop w pierwszych miesiącach z wisiorkiem u piersi
        (hormonki) i wycieńczona długodystansowym, prawie zupełnym niesypianiem (to też
        napewno zmiejsza szanse na gotowość organizmu na przyjęcie kolejnej ciąży).
        Jednak od początku nie wątpiłam, że płodność może wrócić nagle i nie ma reguł
        kiedy, wsio jest indywidualnie uwarunkowane.
        I odnoszę nieodparte wrażenie, że NPR jest tylko dla mam dobrze śpiących po
        nocach dzieci.
        Gratuluję im.
        Zadajesz:
        > ...pytanie- co stosowac po porodzie? Jak sie zabezpieczyc?
        > I jaka w ogole jest pewna( ok- pewniejsza ) metoda po porodzie? Co
        stosujecie/
        stosowalyscie Wy?

        Osobiście jako mama nieśpiącej dzidzi (gdzie objawy są tak pokręcone, że NPR
        odpada) preferowałam wkładkę (tez bez ingerencji hormonów) niż minipigułkę dla
        mam karmiących (Cerazette).
        Dla zwolenników NPR do czasu unormowania wszystkiego. Jak zmiany i rewolucja w
        objawach dotyczy tylko okresu połogu + "chwilę" potem to ok, można wrócić do
        NPR, ale jeśli przez 9 miesięcy...i dłużej, to raczej NPR, przynajmniej
        czasowo, odpada IMHO.
        Poza tym przy obecnych miesiączkach można orientacyjnie wiedzieć kiedy
        spodziewać się owulacji, a tu - trochę ciężko cały czas przez (akurat moje 9
        miesięcy) być w stanie czujności i profilaktycznie stosować abstynencję w co
        raz to częstszych chwilach podejrzliwości, bo przecież to owulacja wraca po
        porodzie pierwsza, a jej następstwem dopiero jest miesiączka.

        Więc sukces NPR - po dzidzi jest też uwarunkowany indywidualnie. Wsio zależy od
        reakcji na zmęczenie organizmu i jak szybko się "relaksuje" gospodara
        hormonalna. Jak ci sie nie uda z NPR (objawy nie do jednoznacznej
        interpretacji), to z doświadczenia wiem, że wkładka nie jest znowu takim złem.

        Mam nadzieję, że nikt nie zarzuci mi za absurdalne łączenie sympatii do NPR i
        mechanicznych metod.

        • malpolid Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 13.06.05, 11:59
          Wierzgalska napisała : >>I odnoszę nieodparte wrażenie, że NPR jest tylko dla
          mam dobrze śpiących po nocach dzieci. <<
          No właśnie nie ! Tym którym dzieci śpią po nocach wcześniej wraca płodność,
          ponadto do prawidłowego pomiaru temperatury wystarczy 3 godziny snu :-)
        • ecco_mama Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 13.06.05, 13:46
          > Chyba jestem rekordzistką, gdyż po porodzie czekałam na pierwszą miesiączkę 9
          > miesięcy

          Nie jesteś rekordzistką, bynajmniej. U mnie po dwóch porodach powrót płodności
          zajął ponad rok, mam wiele koleżanek, u których podobnie. Wszystko zalezy od
          intensywności karmienia. Ja karmiłam na żądanie przez pół roku, potem coraz
          mniej, ale też sporo.
          Po drugim dziecku wiedziałam, czego się spodziwać - a mimo to organizm
          zaskoczył mnie. Powrót płodności nastąpił znienacka, bez ostrzeżeń, nie było
          ŻADNYCH poprzedzających objawów - po prostu pojawiła się miesiączka. Mimo to za
          każdym razem nie rezygnowałam z obserwacji, przynajmniej śluzu i szyjki.
        • burczykowa Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 13.06.05, 22:13
          To juz wiem, skąd te wariackie zachowania termometrów elektronicznych, które
          sprawdzałas
          :)))
    • malpolid Re: Porod i po 2 mies. 2 ciaza! 13.06.05, 11:56
      No cóż wkładka wewnątrzmaciczna działa m.in. uniemożliwiając zagnieżdżenia, więc
      dla mnie wkłdka i NPR to zupełne pomieszanie z poplątaniem. Jak już ktoś tak
      bardzo się boi to lepiej stosować prezerwatywęm, albo w ogóle nie współżyć.
      Ja po dwóch porodach opierałam się na samoobserwacji i dopóki nie było
      miesiączki (do 14 msc) to współżyliśmy zgodnie z zasadą: " co drugi suchy
      dzień". W momencie gdy pojawił się śluz o char. płodnym zaczynałam mierzyć
      temperaturę . Oczywiście miałam ten komfort przebywania na urlopie wychowawczym
      i dzieci ssały kiedy chciały. Ważne przy NPR po porodzie jest to aby dbać by
      dziecko jadło w nocy (dla niego też dobre , bo wydzielają sie substancje
      wspomagające rozwój mózgu) i żeby obserwować także śluz wewnątrz.
      • wierzgalska1 Re: Ad. stanowiska malpolid 13.06.05, 17:27
        >Mam nadzieję, że nikt nie zarzuci mi za absurdalne łączenie sympatii do NPR i
        >mechanicznych metod.

        Spodziewałam się, że znajdzie się taka osoba, która uzna to za dysonans
        poznawczy... sama kiedyś uzawałam te dwie sprawy za nie do pogodzenia.

        malpolid napisała:

        > No cóż wkładka wewnątrzmaciczna działa m.in. uniemożliwiając zagnieżdżenia
        więc
        > dla mnie wkłdka i NPR to zupełne pomieszanie z poplątaniem.


        To wszystko zależy od tego jakie ma się podejście do NPR (a to zależy od
        ogólnego światopoglądu) i percepcji różnych metod antykoncepcji. Osobiście
        jestem przeciwniczką ingerencji hormonalnej (i to głównie uznaję za
        nienaturalne).
        Mam wielką sympatię do NPR , natomiast dopuszczam w ramach konieczności
        (niemożności bycia otwartym na kolejnego potomka np.ze względu na bardzo
        prawdopodobną wadę genetyczną) metody mechaniczne, w których mieszczą się
        również prezerwatywy, o których przyjaźnie wspominasz jako o ewentualnej
        alternetywie.

        Jeżeli przyjaźnie można się wypowiadać o wspomaganiu NPR-u prezerwatywą, to
        dlaczego nie można mieć pozytywnego nastawienia do wspomagania metody
        mechanicznej (wkładki) obserwacją szyjki i śluzu?

        W końcu każda metoda może zawieść. Normalnie zakrawałoby mi to na głęboki
        przesadyzm (albo jedno, albo drugie), ale przy wiadomej chorobie wydaje mi się
        wysoce nieodpowiedzialnym by coś zawiodło.

        Każdy ma prawo do odmienego zdania. Tylko podzieliłam się swoim. I wiem, że
        sytuacje życiowe powodują, że czasami to zdanie zmieniamy.
        Teraz uznaję wszystko, co nie psuje naturalnego comiesięcznego rytmu i nie
        symuluje stanu ciąży czy stanu menopauzalnego.

        :)

        P.S. Ad. nadmienionego przez malpolid działania wkładki (uniemożliwiając
        zagnieżdżenia). Natura sama ze sobą obchodzi się równie srogo.
        "W około 80% fizjologicznych cykli miesi±czkowych u zdrowych, dojrzałych kobiet
        nie dochodzi do zagnieżdżenia zarodka mimo dokonanego zapłodnienia - jeżeli
        więc natura tak rozrzutnie obchodzi się z materiałem genetycznym, działania
        wkładki wewnątrzmacicznej nie można uznać za poronne."
        (dane z artykułu dr n.med.M.Skórzewskiej)
        www.resmedica.pl/ffxart11991.html
        • burczykowa Re: Ad. stanowiska malpolid 13.06.05, 22:27
          wierzgalska1 napisała:


          > Jeżeli przyjaźnie można się wypowiadać o wspomaganiu NPR-u prezerwatywą, to
          > dlaczego nie można mieć pozytywnego nastawienia do wspomagania metody
          > mechanicznej (wkładki) obserwacją szyjki i śluzu?

          Bo przy wkładce śluz nie nadaje sie do wiążącej interpretacja (ciągłe
          wydzielanie poprzez draznienie kanału szyjki przez wystajace nitki), no i z
          szyjka bywa podobnie.
          >
          > P.S. Ad. nadmienionego przez malpolid działania wkładki (uniemożliwiając
          > zagnieżdżenia). Natura sama ze sobą obchodzi się równie srogo.
          > "W około 80% fizjologicznych cykli miesi±czkowych u zdrowych, dojrzałych
          > kobiet
          > nie dochodzi do zagnieżdżenia zarodka mimo dokonanego zapłodnienia - jeżeli
          > więc natura tak rozrzutnie obchodzi się z materiałem genetycznym, działania
          > wkładki wewnątrzmacicznej nie można uznać za poronne."

          To bardzo ciekawe, co napisałaś. Oficjalne dane odnoszą sie do utraty ciąż w
          zalezności od wieku i wszystkie podkreslaja trudności, z jakimi dokonywane sa
          oceny tego zjawiska (poszlakowe). Co do 80%- nawet takiej utraty ciąż nie sa
          podawane dla kobiet po 40 r.ż.
          Dodam tylko, że własnie "dzieki" ponoć tak wysokiemu odsetkowi ciąż ronionych
          na wstepie NPR ma taką dużą skutecznośc przy nieplanowaniu poczęcia. Tak, tak-
          to pisali wielcy profesorowie! Na szczęscie- wiadomo, że rzeczywistośc tak nie
          wygląda.
          Co do róznych opracowań mniej kontrowersyjnych badaczy- 30-50% ciąż ulega
          wczesnym, często nawet niezauważalnym poronieniom, w zalezności od wieku
          kobiety. No i wiadomo, ze takiemu poronieniu w tak wczesnej fazie ulegaja
          zarodki nieodwracalnie uszkodzone. Przy wkładce nie ma takiej "selekcji" i
          chocby z tego wzgledu nieporozumieniem jest takie uzasadnienie stosowania
          wkładki, jakie przytoczyłaś.
          • wierzgalska1 Re: Ad. stanowiska malpolid 14.06.05, 11:04
            burczykowa napisała:

            > Bo przy wkładce śluz nie nadaje sie do wiążącej interpretacja (ciągłe
            > wydzielanie poprzez draznienie kanału szyjki przez wystajace nitki), no i z
            > szyjka bywa podobnie.

            Nie rozumiem dlaczego tak uważasz. Przecież jakość śluzu zależy od aktualnej w
            cyklu proporcji hormonów, a nie od mechanicznego podrażniania.
            Dostrzegam różnicę :), pomiędzy śluzem płodnym (Bj) a śluzem o innej
            konsystencji, choć ogólnie wkładka (ale raczej miedź w niej obecna, niż nitki)
            zagęszcza śluz szyjkowy to różnica jest nadal naprawdę znamienna.
            "Ciągłe" wydzielanie, nie oznacza wydzielanie ciągle tego samego. Poza
            tym "ciągłe" wydzielanie czegoś dotyczy raczej strzępków śluzówki macicy, bo to
            na nią właśnie działa wkładka, a to można odróżnić od śluzu szyjkowego badanego
            wewnątrz...
            Wracając do drażnienia mechanicznego i nitek w kanale szyjki - to na chopski
            rozum nie wykluczam, że może to spowodować to jego zamknięcie, w jakimś
            nieuzasadnionum fazą cyklu momencie, więc to, zgodzę się, może zafałszować
            obserwację szyjki (choć mnie w okresie płodnym szyjka "ucieka"), ale w śluzie
            zmiany jakościowe związane z działaniem hormonów (nie licząc powiedzmy stałej
            zmiany od jonów miedzi) - nie sądzę by coś mogło zatuszować.

            P.S. Rzuciłam się na obserwację szyjki, gdyż nauczyłam się jej sięgać dopiero
            przy okazji samokontroli wkładki.
            To, że stosuję taką a nie inną metodę nie powoduje, że nie widzę sensu w
            obserwacji własnego organizmu. Szczególnie, że w każdej chwili może się okazać,
            że stracę "kompatybilność" z wkładką (czy każdą inną metodą) i będę musiała ją
            wyrzucić. Więc taki trening przyda się.

            Mam duży podziw i szacunek do osób, którzy poprzestają wyłącznie na NPR.

            Mam również jednak bardziej pozytywne stanowisko w postrzganiu wkładki, odkąd
            wiem o niej trochę więcej. Nie chciałabym, żeby wkładka była oceniana po
            sloganach, a wraz z nią ludzie ją noszący.

            Domyślam się, że jestem chyba jedyną osobą, która próbuje łączyć dwie, w
            ogólnym postrzeganiu(i nie dziwię się temu) sprzeczne ze sobą metody, więc
            dalsze szukanie dowodów możliwości realizacji tego nie ma sensu, jak nie ma się
            takiego powodu. Osobiście mam duże ryzyko kolejnego chorego dziecka, więc
            uważam, że mam powody, by mieć ograniczone zaufanie do każdej metody (nawet
            wkładki), więc, żeby nie panikować pilnuję się dodatkowo. Rozumiem, że nie
            każdy jest w takiej sytuacji i raczej z innych pobudek stosuje NPR - raczej
            typu "pro-life" niż "stop-disease".
            Zazdroszczę, w pozytywnym znaczeniu, że mogą być tak "pro- life".

            burczykowa:
            > Co do róznych opracowań mniej kontrowersyjnych badaczy- 30-50% ciąż ulega
            > wczesnym, często nawet niezauważalnym poronieniom, w zalezności od wieku
            > kobiety. No i wiadomo, ze takiemu poronieniu w tak wczesnej fazie ulegaja
            > zarodki nieodwracalnie uszkodzone. Przy wkładce nie ma takiej "selekcji" i
            > chocby z tego wzgledu nieporozumieniem jest takie uzasadnienie stosowania
            > wkładki, jakie przytoczyłaś.

            Równie nieuzasadnionym było podanie tylko tylko jednego mechanizmu działania
            wkładki przez malpolid, wcale nie najczęstszego, gdyż do tego zapłodnienia
            wcale tak często nie dochodzi (przede wsim utrudnia spotkanie gamet).
            50% do "odrzutu" - to też wg. mnie dużo. Wiadomo, że jest to mechanizm natury
            ochronny przed poważnie wadliwymi zarodkami. W którymś "Świecie wiedzy" było
            podane z kolei, że ok. 70 kilka % jest odrzucane, a z tego tylko ok 40-50% ma
            poważne wady. Niważne, to są tylko szacunki. Ale rodzą się też dzieci z bardzo
            poważnymi wadami. Więc skoro natura może się pomylić przy wielu niebłahych
            chorobach i nie dokonać właściwie tej selekcji, to myślę, że pomyłka może się
            odbyć w dwie strony.

            Natura też bywa okrutna, a my ludzie, czasami zbyt łagodni, działamy wbrew
            naturze.
            Stąd tak wiele dylematów bioetycznych...
    • burczykowa LAM i okres niepłodności po porodzie 13.06.05, 22:43
      Oficjalne dane ze stosowania LAMu mówią o 1-2% zawodności i powrocie płodności
      po porodzie wraz z rozpoczęciem dokarmiania dziecka innym niz mleko matki
      pokarmem. Mało sie mówi o "obwarowaniach", których jest całkiem sporo (może nie
      300 parę :)
      Z moich obserwacji wynika, że na LAMie nie mozna juz polegać- oprocz
      wymienianych sytuacji- gdy np. dziecko ma katar, zaczyna ząbkować czy tworzą mu
      sie zawiązki zębowe, gdy matka choruje (nawet zwykłe przeziebienie), a przerwy
      między karmieniami , które przekraczaja 4 godziny, powtarzaja się więcej, niz 1
      raz na dobę. No i oczywiście- używanie smoczków, przerwa w karmieniu skracana
      ściąganiem pokarmu, dopajanie dziecka. I to pewnie nie wszystkie sytuacje.
      Instrukcja Bellagio w sprawie LAMu była opracowana bodajże na poczatku lat 80-
      tych. W tamtych czasach kobiety rodziły mniejsze dzieci, same mniej przybywały
      na wadze w ciagu ciąży, a podczas laktacji żywiły sie skromnie. dzisiaj kobiety
      są na sztucznych witaminkach od poczatku ciąży, co powoduje wieksze przyrosty
      masy ciala nie tylko u dziecka, zapobiega anemii, dziecko rodzi się większe,
      matka szybciej dochodzi do pełnego zdrowia, bo znowu podjada witaminki, a
      bliscy żywią "za dwoje". Zdrowe, duże dziecko nie potrzebuje częstego ssania.
      Zdrowa matka jest wcześnie gotowa na ponowna ciążę. Ot, i cała teoria (a raczej
      stare doświadczenia) o LAMie wg mnie stała się nieaktualna.
      Z moich obserwacji zawodowych i pozazawodowych wynika, że u wiekszości kobiet
      miesiączki wracaja po porodzie ok. 3 miesiąca.I to dotyczy tylko i wyłącznego
      karmienia piersia wg potrzeb i na żądanie.
      Natomiast najwcześniejszy przypadek powrotu płodności po porodzie u
      ekologicznej karmicielki odnotowano własnie w 6 tyg. po porodzie- stad w
      metodzie wieloobjawowej angielskiej zaleca sie rozpocząć obserwacje po 4
      tygodniach- by mozna było zauwazyć nadchodzącą ew. płodność.
      To, co napisałam, to jest tylko i wyłacznie moje prywatne zdanie i moje
      hipotezy. Może kiedys będą jakieś badania na ten temat, bo te wcześniejsze są-
      wg mnie- juz nieaktualne, co zreszta widac w dyskusji na tym watku.
      • ecco_mama NIepłodność po porodzie u karmiących piersią 13.06.05, 23:42
        > Z moich obserwacji zawodowych i pozazawodowych wynika, że u wiekszości kobiet
        > miesiączki wracaja po porodzie ok. 3 miesiąca.I to dotyczy tylko i wyłącznego
        > karmienia piersia wg potrzeb i na żądanie.

        Przeprowadziłam ostatnio wśród znanych mi młodych mam mały sondaż n/t powrotu
        płodności po porodzie. Mam odpowiedź od 27 kobiet, łącznie 52 dzieci.
        Najmłodsza 26 lat, najstarsza 36. W moim akruat środowisku panuje "moda" na
        karmienie wyłącznie naturalne, na żądanie i minimum rok. Siłą rzeczy więc moje
        dane ograniczone są do właśnie takiego "modelu" karmienia. A wyniki są takie: u
        mam wielokrotnych płodnośc wracała mniej więcej po tym samym czasie,
        ewentualnie nieco wcześniej przy każdym kolejnym dziecku. Najwcześniej pojawiła
        się po 8 (sic!) miesiącach, najpóźniej po 15 miesiącach (ale bicie rekordu u
        jednej z mam jeszcze trwa...). Przeciętnie 10-11 m-cy. Ale oczywiście nie może
        to być żadną regułą, ja tam byłam czujna od początku.
        • burczykowa Re: NIepłodność po porodzie u karmiących piersią 14.06.05, 00:04
          ecco_mama napisała:

          W moim akruat środowisku panuje "moda" na
          > karmienie wyłącznie naturalne, na żądanie i minimum rok.

          Chyba nie mieszkasz w Afryce???
          Toż wyłączne polega na tym, że podajemy TYLKO i WYŁĄCZNIE pokarm matki! Konczy
          sie ten okres wraz z wprowadzeniem czegoskolwiek nowego, chocby co drugi dzien
          np. soczek.
          Karmienie tylko i wyłącznie piersia przez rok jest zalecane u alergików, ale
          nie słyszałam o takim przypadku w Polsce.
          Natomiast to prawie norma własnie w biednych, afrykańskich krajach (nie ma
          wtedy ryzyka głodu u dziecka przez ten czas).
          • ecco_mama Re: NIepłodność po porodzie u karmiących piersią 14.06.05, 00:43
            > karmienie wyłącznie naturalne, na żądanie i minimum rok.
            >

            Oooops, rzeczywiście, za dużo chciałam na raz informacji podać i tak śmiesznie
            wyszło...;)) Chodziło o karmienie, jakie (zdaje się) zaleca WHO - przez pół
            roku wyłącznie piersią na żądanie, a potem, po wprowadzeniu innych pokarmów i
            napojów - co najmniej do skończenia przez dziecko 1 roku. I, o ile mi wiadomo,
            wszystkie te pytane osoby raczej tego przestrzegały. Więc te odpowiedzi nie
            dotyczą przypadków tzw. sztucznego karmienia (jeśli przez "naturalne" rozumiemy
            to, co napisałam).
            W Afryce nie mieszkam, żadna z "ankietowanych" również nie, nie są biedne i
            niedożywione bynajmniej. Ale pewnie każda z nich ( o to już nie pytałam)
            chętnie przeciągałaby swój "monopol" na żywienie dziecka jak najdłużej - to
            przecież największa wygoda...:)
      • ecco_mama Re: LAM i okres niepłodności po porodzie 13.06.05, 23:52
        > Z moich obserwacji wynika, że na LAMie nie mozna juz polegać- oprocz
        > wymienianych sytuacji- gdy np. dziecko ma katar, zaczyna ząbkować czy tworzą
        > mu sie zawiązki zębowe, gdy matka choruje (nawet zwykłe przeziebienie), a
        > przerwy między karmieniami , które przekraczaja 4 godziny, powtarzaja się
        > więcej, niz 1 raz na dobę. No i oczywiście- używanie smoczków, przerwa w
        > karmieniu skracana
        > ściąganiem pokarmu, dopajanie dziecka. I to pewnie nie wszystkie sytuacje.

        Czyli jednak coś jest w tym, co napisał poprzezknieje - warunków jest tyle, że
        praktycznie niemożliwością jest dotrzymanie wszystkich na raz. Jak się uda, to
        dobrze, ale zamiast pilnować tych wszystkich założeń, lepiej chyba po prostu od
        razu liczyć się z szybkim powrotem płodności. Dla mnie pierwsze objawy
        płodności po porodzie to była duża ulga, że już nie muszę zastanawiać się, czy
        jeszce "łapię się" na LAM. Bo wprawdzie czujna byłam cały czas, ale gdzieś tam
        w środku siedziało, że w sumie, skoro spełniam warunki, to mogę sobie odpuścić.
        A`tak - wszystko jasne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka