Dodaj do ulubionych

pocieszcie mnie

15.11.05, 19:54
siedze przed kompem i chlipie. szukałam tego forum i jakos na nie trafić nie
mogłam. za 10 m-cy wychodze za mąż a moj przyszły krzywo patrzy na npr, a ja
za licho nie chcę stosowac innego sposobu zapobiegania ciązy ( w sumie to mu
jescze nie powiedziałam, ze na dobrą sparwe tak moze poczać swoją ukochna
wymarzona córkę jak będize chciał). nie wiem co zrobić rozpłakałam się słysze
ciagle to smao,z ę to nieskuteczne, bo ja mam nierególarne cykle, ze on sie
będzie martił, ze chce miec 2-3 dzieci by móc jedno jescze adoptowac jak się
da, ze moge w ciązy mieć problemyz e zdrowiem bo ma nadisnienie i ysiace
innych. ja juz nie mam siły, miałam się wziąc za mierzenie temperatury i
obserwacje sluzu (na razie czarna magia to drugie dla mnie) ale jzu nie chce
nie wiejm co z soba poczac i co dalej ;(
Obserwuj wątek
    • epura Re: pocieszcie mnie 15.11.05, 20:47
      Hej,

      nie wiem czy cos poradze, bo mezczyzni to dziwne istoty

      powiem tylko, ze ja jestem z moim chlopakiem 7 lat i nigdy nie uzywalismy
      srodkow antykoncepcyjnych oprocz kondonow w dni niebezpieczne

      nie zaszlam w ciaze, a cykl swoj zawsze bacznie obserwuje
      i moj facet tez sie tym interesuje, a nie w ciemno sie kocha

      tacy sa juz faceci, ze niektorzy nie chca sobie tym glowy zaprzatywac

      sorry, ze nic konkretnego nie poradzilam, trzymam kciuki za "dogadaniesie"
      • civi1 Re: pocieszcie mnie 15.11.05, 21:02
        my nie wspolzyjemy
        i do slubu nie planujemy... ale podlamuje mnie to wsyztsko
    • osieuek Re: pocieszcie mnie 15.11.05, 21:20

      Co można próbować zrobić (cudownych środków oczywiście nie ma):

      1. Znaleźć na forum wypowiedzi Burczykowej, albo jakąś dobrą książkę i wyciągnąć
      z nich to, co się tyczy funkcjonowania układu hormonalnego kobiety i powiązania
      różnych mierzalnych objawów z akcją hormonów.

      2. Na podstawie 1. dobrze zrozumieć, co jest możliwe, a co nie. Np. że
      biologicznie niemożliwa jest tzw. dodatkowa owulacja - i dlaczego. Albo że faza
      przedowulacyjna ma nieprzewidywalną długość i zawsze jest ryzykowna - i dlaczego.

      3. Wyłożyć mężczyźnie punkty 1. i 2. w sposób logiczny.

      4. Gdy już zrozumie teorię funkcjonowania organizmu kobiety, razem zastanowić
      się, co z tego wynika dla was. Że np. można mieć "pakiet ryzykowny - więcej
      seksu" z seksem w fazie względnej niepłodności przedowulacyjnej, a można mieć
      "pakiet bezpieczny" z seksem tylko po owulacji. Albo że w przypadkach cykli
      bezowulacyjnych (nie takie znowu rzadkie, sądząc z forum) będzie potrzebna
      rezygnacja z seksu przez cały cykl.

      Jednym słowem, rozwiać mity i uprzedzenia, ale też nie ściemniać o absolutnej
      bezproblemowości. Będzie narzeczony wiedział, na czym stoi.
    • metka79 Re: pocieszcie mnie 15.11.05, 21:40
      civi, nie chlip, tylko kładź się spać, a od jutra termometr w garść i zapisywać w kalendarzyku :)
      Poczytaj na temat nrp ile możesz, dowiedz się przede wszystkim tego, jak to jest z tą skuteczniością i dlaczego (żebyś miała konkretne argumenty w rozmowie, a nie załamała się po jego zdaniu "bo do nas kiedyś na lekcje przyszła taka pani z poradni rodzinnej co miała piątkę dzieci i dlatego to jest nieskuteczne"). Czytałam gdzieś (nie pamiętam gdzie, jak znajdę, to Ci napiszę), że przy obserwacji cykli, one mogą się same z siebie wyregulować, o ile oczywiście nie ma poważnych zaburzeń. Może Twój cykl potrzebuje takiego właśnie "dopieszczenia" ;)

      >słysze ciagle to smao (...) ze on sie
      > będzie martił

      o co się będzie tak martwił? O Ciebie i Twoje zdrowie? To może zróbcie tak: zbierzcie dostępne materiały na temat wszystkich metod antykoncepcyjnych, porównajcie je sobie, porozmawiajcie o nich, i zobaczycie, który jest najmniej inwazyjny i najbardziej bezpieczny dla Twojego organizmu. Wtedy coś zdecydujecie. A przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz i nie będziesz chlipać w monitor :)
      Dużo siły i wytrwałości
      Będzie dobrze, ale bez rozmowy się nie obejdzie :)
      papa
      • jur_gor Re: pocieszcie mnie 16.11.05, 09:47
        My stosujemy NPR od 14 lat. Wszystkie dzieci były zaplanowane z dokładnościa do
        1 miesiąca. Na początku cykle żony były nieregularne od 30-60 dni, a wykres
        temperatury (pomiary w ustach, przed ślubem) wyglądał jak żmija z przetrąconym
        kręgosłupem :) potem wszystko się powoli unormowało. Może Twój mąż potrzebuje
        zabawek :) Kup mu CTlifa. Zacznij mierzyć temperaturę Microlifem 1622 (byle nie
        w ustach - przynajmniej na początku :) i po 2-3 cyklach zainwestuj w testy
        owulacyjne. One mają 99% skuteczności i pozwolą Ci uwierzyć ze NPR działa. W
        interpretację objawów wciągnij przyszłego męża, powinien się tym zainteresować,
        jeżeli chodzi mu o to o czym mówi. A jak się nie zainteresuje to go wymień na
        innego :)
        • civi1 Re: pocieszcie mnie 16.11.05, 11:32
          dzieki usmiechnełam sie dzieki tobie ( z tej zmiji z przetrąconym kregosłupem).
          co do przyszłego meża, nie chce go wymieniac, a czy dojdziemy do porozumienia
          się zobaczy. z mojej strony to głównie przekonaia religijne graja role, ale
          jakoś czaasrno to widze, bo zaczynam watpic cy jestem do tego rpzekonana:(
    • lilith76 Re: pocieszcie mnie 16.11.05, 11:34
      na facetów działają twarde fakty i argumenty. poczytaj linki, zrób notatki (jak
      radzono wyżej) i kontrrargumentuj, dyskutuj z nim.
      nie płacz, tylko zacznij obserwacje już teraz. akurat w momencie ślubu będziesz
      miała już taki "materiał dowodowy", że bez lęku będziecie mogli korzystać z tej
      metody.
      głowa do góry :)
    • dziecko_piatku Re: pocieszcie mnie 16.11.05, 14:41
      No cóż-jakbym widziała siebie przed ślubem.
      Też nie wspóżyliśmy, więc problemu z antykoncepcją nie było. Mój wtedy-jeszcze-Narzeczony uważał, że NPR, to: kalendarzyk, metoda dla zacofanych pań z kółek różańcowych i on w życiu temu nie zaufa, bo nie zamierza mieć gromadki dzieci tuż po ślubie. Martwiłam się strasznie, jak się dogadamy.
      Obserwacje swojego organizmu (pobieżne - śluz, ból jajnika, bez temp.) prowadziłam od wielu lat, więc trochę wiedziałam czego sie po nim spodziewać. I tak zaczęłam - mimochodem wspominać, że "czuję" owulację lub zbliżającą się miesiączkę. Pokazywać, że faza poowujacyjna ma stałą długośc itp. Rozpoczęliśmy współżycie właśnie w takim momencie - nie polecam - mąż uważał, że jest bezpiecznie, a ja modliłam się, żeby naprawdę było po owulacji (bo mierzenie temperatury Małżonek uważał za zacofany NPR, a moje odczucia nie). Po 2.5 miesiącach udało mi się udowodnić, że temperatura będzie dodatkowym wskaźnikiem i będzie jeszcze pewniej i tak już zostało.
      Masz rację myśląc o tym przed ślubem-ja się zagapiłam. Staraj się wprowadzić Narzeczonego w działanie Twojego organizmu - dla facetów to naprawdę interesujące (oni nie są tak "skomplikowani") - niekoniecznie nazywając to NPRem. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • mimoooza Re: pocieszcie mnie 16.11.05, 17:09
      Koniecznie kup dobrą książkę na temat NPR i dobry termometr.
      Polecam "Sztukę naturalnego planowania rodziny" Kippleyów (co prawda sporo
      ideologii, ale merytorycznie jest świetna), do kupienia tu
      www.rodzinna.pl/rodzinna/product_info.php?cPath=36&products_id=30
      Obserwacje zacznij od jutra, zapisuj rzetelnie, tylko jeśli będziesz wiedziała,
      jak Twoj organizm funckjonuje, będziesz mogła przyszłego męża przekonywać.
      Ja przed ślubem też się bałam, jak będzie ze skutecznością, tymczasem nie
      zawiodłam się na metodzie - przez 3 lata chcieliśmy uniknąć poczęcia i to się
      nam udało (choć korzystaliśmy też z 1 fazy).

      Powodzenia :-))
    • yonkaa Re: pocieszcie mnie 16.11.05, 19:15
      moze uda mi sie Ciebie pocieszyc, bo bylam w dokladnie takiej samej sytuacji jak Ty. Wlasciwie przed
      slubem nie rozmawialismy o tym z mezem. Ja zdecydowalam sie ze wzgledow moralnych na npr, ale
      prawde mowiac nie widze teraz innej lepszej metody. Meza nie musialam bardzo przekonywac, chociaz
      on nie jest wcale taki zasadniczy w tych sprawach, ale na pewno jest to dla niego jakies wyrzeczenie (bo
      troche musi czekac).
      W kazdym razie zaczelam stosowac npr po slubie przez pierwsze 3 miesiace. Nie bylo stresu, bo po
      tych 3 miesiacach planowalismy dzidzie i udalo sie dokladnie tak jak chcialismy (takze dzieki npr). Po
      porodzie w czasie karmienia bylo trudniej, ale po pierwszej @ stosuje dalej juz 7 miesiecy i musze
      powiedziec ze ani razu nie musialam sie denerwowac czy nie jestem w ciazy. Po prostu wiem, dzieki
      obserwacjom, ze nie byloby to mozliwe. Poza tym mam nieregularne cykle, ale za to mam rowno 11-
      dniowa faze lutealna i co do dnia wiem kiedy bedzie @.
      Mam nadzieje ze troche Cie to podbuduje. Zagladaj czesciej na forum. Mi tez bardzo pomoglo i duzo
      nauczylo.
    • wierzgalska1 Re: pocieszcie mnie 23.11.05, 13:42
      Droga Civi!

      Pozwól, że odpowiem Ci śledząc Twoją wypowiedź zdanie po zdaniu.

      > Moj przyszły krzywo patrzy na npr,

      Jak ktoś „krzywo patrzy” to (w przenośni i w rzeczywistości!!!) zazwyczaj jest
      czymś zainteresowany(serio!), tylko nie zna - więc podchodzi sceptycznie do
      sprawy. Biorąc pod uwagę to co serwują środki przekazu*** - nie dziwię się,
      że większość społeczeństwa już wstępnie odrzuca od prawdziwego zainteresowania
      się NPR... I właściwie to w tym widzę największy problem!
      *** o przeinaczaniu prawdy o NPR i o antykoncepcji sztucznej opiszę w
      oddzielnym wątku

      > nie wiem co zrobić rozpłakałam się słysze:
      > ciagle to smao,z ę to nieskuteczne,

      Skuteczne. Współczynnik Pearla poniżej <1, czyli skuteczniejsze od wkładki i
      prezerwatywy!
      Pigułka zamyka sprawę jajeczkowania, więc tej nie przewyższy... No chyba, że
      porównać pewność na czym się stoi: jak się jeden dzień zapomni wziąć pigułki,
      lub ma się biegunkę... - a jeden dzień nie zmierzy temperatury. To ostatnie nic
      nie zmieni! I tak wsio jest jasne.

      NPR - 99% skuteczne- zajrzyj tutaj:
      www.npr.prolife.pl/skutecznosc_metod.htm
      Oczywiście skuteczność metod NPR zależy też w dużym stopniu od poziomu
      stosujących - sumienności i umięjętności rozumienia pewnych spraw.
      Jednak nie podejrzewam, żeby ktoś był na wstępie poniżej tego poziomu (To
      zależy od zbudowania jego poglądu na etapie przedstawienia, poznania sprawy.
      Piersze wrażenie koduje się niesamowicie trwale!).
      Firmy farmaceutyczne z kolei podejrzewają, że 70-75% społeczeństwa to tłuki, za
      czym również są lekarze...(f.f.:podają współczynnik Pearla nie 1 lecz 25!!!
      (np.Organon - Schering zaś jest w porządku, nie szafuje takimi
      pseudoinformacjami... - a tez jakoś przędzie:)) - nie podając źródła, gdzie te
      statystyki można znaleźć i nazywając wszystko "metody naturalne"- dla mnie
      naturalne znaczy nic - a NPR to wsio co się coś notuje. Ludzie przy wpadkach
      zwalają, że stosowali "naturalne metody", bo głupio się przyznać się nie
      pomyślało o konsekwencjach przez krótką , urokliwą :) chwilę).
      Media i "edukatorzy" uważają zatem większość społeczeństwa jako takich dla
      których nie warto strzępić języka podając pełną informację o płciowości w
      drodze edukacji i których nie można zmuszać do zrozumienia i organizowania
      własnej płciowości - tabletka zrobi to za Ciebie... (i wiele innych rzeczy
      zrobi za Ciebie - nie musisz nawet palić, żeby być w grupie większego ryzyka...-
      przepraszam za aluzję, jestem oburzona obrzucaniem młodego społeczeństwa
      kłamliwym chłamem niby-informacji dotyczących wyłącznie Negatywnie NPR i
      wyłącznie Pozytywnie szt.antykoncepcji hormonalnej! Epatuje się, że tabletka
      jest z wyboru dla KAŻDEJ- a jest tyle przeciwskazań i ryzyka w sztucznej
      antykoncepcji!!! I tyle pozytywnych stron samobadania i znajomości własnego
      organizmu... Dlaczego się nie podaje pełnej informacji? Po co się steruje
      informacją o (nie)skuteczności?

      > bo ja mam nierególarne cykle,

      Dlatego nie możesz polegać na danych z poprzednich cykli, czyli na
      tzw. „kalendarzyku”. Metody objawowo-termiczne polegają na obserwacji i
      diagnozowaniu fazy cyklu NA BIEŻĄCO, z dnia na dzień. Co więcej, w przypadku
      nieregularnych cykli pozwalają odkryć ich przyczynę, która czasem może okazać
      się nieprawidłowością utrudniającą zajście w ciąże, a czasami wskazuje, że mimo
      nieregularności nie ma obaw.

      NPR jest też po to, by przy nieregularnych cyklach się nie stresować kiedy
      nadejdzie @, bo można doskonale na podstawie przebiegu wykresu temp.
      przewidzieć termin miesiączki. Nie przydatne? Nie uspokaja?

      ze on sie
      > będzie martił, ze chce miec 2-3 dzieci by móc jedno jescze adoptowac jak się
      > da,

      To świadczy tylko dobrze o człowieku. To dobry znak. I ma wymarzoną córkę.
      Czyli w bliższych lub dalszych planach ciężko by mu było pogodzić się życiowo z
      brakiem dzieci... Ładnie z jego strony, że tak dostrzega powinność troski o
      innych :).

      > ze moge w ciązy mieć problemy z e zdrowiem bo ma nadisnienie i tysiace
      > innych.

      Czy sprawa nadciśnienia dotyczy Ciebie?
      To nie kwestia wyboru... Toż to przeciwwskazanie do przyjmowania estrogenów!
      Przeczytaj uważnie ulotki i porozmawiaj ze swoim lekarzem!

      > ja juz nie mam siły, miałam się wziąc za mierzenie temperatury i
      > obserwacje sluzu (na razie czarna magia to drugie dla mnie) ale jzu nie chce
      > nie wiejm co z soba poczac i co dalej ;(

      Jeszcze nie zaczęłaś a już nie masz siły! Toż to biadolenie i użalanie się nad
      sobą!
      To dziecinne. Z taką postawą masz ogólnie mniejsze szansę, by co coś w oczach
      uzyskać w oczach męża.... Widząc Twoje zagubienie, sam weźmie sprawy w swoje
      ręce!

      I mam wrażenie, że nie do końca Ci to nie odpowiada.... Po tym jak piszesz niby
      w nawiasie:

      > ( w sumie to mu
      > jescze nie powiedziałam, ze na dobrą sparwe tak moze poczać swoją ukochna
      wymarzona córkę jak będize chciał).

      Nie rozumiem co chcesz w tym nawiasie powiedzieć??? Że i tak liczyć się
      będzie ostatecznie tylko jego zdanie????

      a ja
      > za licho nie chcę stosowac innego sposobu zapobiegania ciązy
      Dlaczego?
      Umiesz to umotywować sama przed sobą. W kolejnym poście piszesz coś o pobudkach
      (wyłącznie) religijnych, a nie jesteś przekonana do reszty. Otóż ja miałam
      odwrotnie. Żeby docenić metody NPR musiałam się przekonać do każdego innego
      aspektu metod obserwacji objawowo-termicznych (technicznej i interpretacyjnej
      łatwości, skuteczności, powtarzalności, przewidywalności) dopiero potem
      zauważyłam ich zgodność z może nie religią, ale ogólnie dobrem wyższym i nie
      szkodzeniem - przede wszystkim sobie.

      Na razie widzę, że nawet Ty nie wiesz dokładnie na czym się stoi stosując NPR!!!
      Jak sama nie spróbujesz, i sama się nie przekonasz, to nawet nie będziesz
      wiedziała do czego chcesz męża nakłonić!!! Więc jak chcesz osiągnąć
      sukces? „Chciałabym, ale nie wiem czy chcę...” Wrr... z takim podejściem...

      Więc weź termometr i zacznij mierzyć, obserwować się np. śluz lepiej nauczyć
      się rozpoznawać „za panienki”, zanim dojdzie domieszka pozostałości nasienia
      męża... Masz niecałe 10 miesięcy na to!
      Będziesz wtedy bieglejsza i pewniejsza co do swoich spostrzeżeń i ich
      interpretacji. Na razie błąd w interpretacji nie będzie Cię nic kosztował. Za
      10 miesięcy może mieć niebagatelnie sympatyczne konsekwencje :), choć
      niespodziewanie wcześnie!!!

      Lepiej teraz się uczyć, odkrywać, a potem tylko wcielić w życie, stąpając już
      po pewnym gruncie!
      Jak sypniesz mężowi stertę wykresów i powiesz „Patrz jak się to idealnie
      powtarza, jakie to proste, jakie to do przewidzenia – zobacz zawsze tutaj (w
      tym dniu cyklu) mam takie a takie odczucia, a teraz jeszcze nie. Myślisz, że to
      stres powoduje, że to się tak przeciąga???” Etc. Etc.
      Zainteresujesz wtedy męża SOBĄ, zaletami w stosunku do zwiastunów
      przewidywalności „Ciebie”, a nie samą suchą teorią przewidywalności w NPR.

      Naturalne argumenty (Twoje własne, życiowe) są najbardziej przemawiające, niż
      teoretyczne, literaturowe.
      I NIE byłabym to absolutnie tu za pogadanką :( z mężem - jak niektórzy pisali,
      że poważna rozmowa nieunikniona... Bzdura! Mąż może być lepszym dyskutantem,
      którego argumentów nikt nie przebije. Choć nie koniecznie, to oceń sama który
      ze sposobów bardziej pasuje do Twojego męża – bardziej go zaciekawi.

      Kobieta musi użyć innych sposobów, by mieć współudział w decyzjach. Wpływać na
      męża z innego poziomu!
      Wiemy o czym mowa...

      Chodzi bardziej o zgranie się z tym. Żartobliwe mówienie o swoich odczuciach i
      obawach w danej fazie cyklu (zahaczając aluzjami do hormonów, ich rezultatów i
      pewności) , o i o tym jak łatwo to poznać! I okazywanie tego, głównie po
      sobie! Wtórni
      • wierzgalska1 sprostowanie (ad.70-75% społeczeństwa kobiet) 23.11.05, 14:58
        > Firmy farmaceutyczne z kolei podejrzewają, że 70-75% społeczeństwa to tłuki,
        > za czym również są lekarze***...

        70-75% - proszę traktować orientacyjnie*, bo na moje oko takiej ilości kobiet
        (większości) proponuje się pigułkę, jako najlepszy sposób planowania dziecka -
        w drodze edukacji i w drodze opieki medycznej!
        Sama jestem ciekawa jaki to jest procent młodych kobiet (wie ktoś jak się to
        szacuje?) i jaki jest wśród nich odsetek posiadający pełną świadomość na temat
        wybranej "przez siebie" metody oraz alternatywy jaką jest NPR.
        Tą drugą pomija sie najczęściej milczeniem (nawet w środowisku medycznym), lub
        zdawkową opinią obiegową, że nieskuteczne...

        Polecam zatem dojście na naukowych prac Rotzera i in., których nazwiska podano
        w tabelce dotyczącej skuteczności metod NPR, wraz z datą publikacji
        (przeprowadzenia badań): www.npr.prolife.pl/skutecznosc_metod.htm

        I na podstawie nich kształtować sobie poglądy dotyczące skuteczności, a nie na
        podstawie obiegowych informacji zbudowanych na treści ulotkach reklamowych...

        :)

        *(bez powiązania z podanym przez Organon wsp. Pearla - co mnie się narzuciło
        przy wtórnym czytaniu własnego postu, że 75 uzupełnia 25 - to przypadek... i
        nie ma jedno z drugim związku!)

        *** W pewnym sensie się dziwię, bo uświadomienie pewnej dość licznej części
        społeczeństwa jest tak mierne we wszelkich aspektach życia i otaczającego
        świata ... :( Niestety...
        Ale nie chciałabym być tak zaszuflakowana i znaleźć się we wspólnym worku.
        Poziom rozmówcy można rozpoznać po dwóch zdaniach!
        I uważam, że są osoby - którym NPR nie może się powieść.
        Ale niedoskonałość dotyczy pewnych ograniczonych możliwości tych osób, a nie
        samej metody!

        Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka