Dodaj do ulubionych

ciekawość

24.06.07, 11:48
Ciągle mnie to zastnawia. Wiele dziewczyn zachwala NPR ale są to przede
wszystkim dziewczyny , które sie starają o dzidzie. Własnie do nich mam
pytanie, czy po urodzeniu nadal jesteście za stosowaniem tej metody, czy juz
wolicie sie zabezpieczy stosujac np. pigułki?
Ja ma 2 maluchow i nie chce mieć więcej. Tabletek nie mogę brać a o spirali
nawet nie chce myśleć. Od pół roku stosuje NPR ale są momenty kiedy mam
wielkiego pietra , no i wkurza mnie te dłuuugie oczekiwanie na dni
niepłodne(mojego męża też).
Obserwuj wątek
    • wiosenka1 Re: ciekawość 24.06.07, 13:02
      Hadela ja stosuje mieszany NPR, tzn stosowalam, bo od kilku lat jestem w ciazy
      albo sie staram, ale mierze tempki od dobrych 15 lat i nie wyobrazam sobie
      zycia bez tego
      • remka1 Re: ciekawość 24.06.07, 18:31
        Myślę, że to zależy od naszych indywidualnych predyspozycji, np.: wytrawłości,
        cierpliwości,sumienności, rzetelności w działaniu (tu:dokonywaniu pomiarów o
        tej samej porze codziennie), silnej woli. Mozna się do tego poprostu
        przyzwyczaić. Mi osobiście nie przeszkadza życie z termometrem i wykresikami.
        Mam wrażenie,że lepiej znam swój organizm.A tych dni płodnych jest naprawdę
        niewiel, więc spokojnie to się da przetrwać do okresu pewnej niepłodności.
        Wytrwałości życzę :)
        • bystra_26 zdjąć różowe okulary 25.06.07, 10:32
          Jak stosuje się metody dla starań, to minusem jest, że dni płodnych jest nie za
          dużo. Zmniejsza to skuteczność, jak plemniki są leniwe albo jest mało dobrej
          jakości śluzu i trwa on nie 5 dni a 1.


          Niestety jak stosuje się metody, by odłożyć poczęcie, to by metoda była
          skuteczna przyjmuje się maksymalnie dużo dni, w których jest nawet nikłe
          prawdopodobieństwo poczęcia, bo przecież chce się go uniknąć.

          1) okres,
          2) 0-kilka dni niepłodności względnej (skuteczność 99,8% bo owu zawsze kiedyś
          może przyjśc wcześniej), która trwa do dnia z obliczeń lub wystąpienia
          pierwszych objawów płodności (wilgotno, gorszej jakości śluz) - decyduje to co
          jest wcześniej, tu by nie przeoczyć śluzu nie należy współżyć częściej niż co 2
          dni
          3) okres płodny - zero współżycia
          od dnia z obliczeń lub wystąpienia pierwszych objawów płodności do 3 lub 4 dnia
          wyższych temperatur po szczycie śluzu
          jak owulacja się przesuwa, sa przymiarki, to czekanie sie wydłuża
          4)okres niepłodności bezwzględnej - czas na 100% niepłodny
          od 3/4 dnia wyższej temperatury po szczycie śluzu, czyli zakładając, że
          lutealna ma 10-16 dni, to dni bezpiecznych w zależności od danej długości fazy
          lutealnej jest maksymalnie (jak 3 temperatura jest te 0.2st C wyższa i śluz
          płodny zanikł przed 1 wyższą) 7-13 dni
          • bystra_26 okres płodny minimum 9 dni! 25.06.07, 10:36
            okres płodny trwa minimum 9 dni, bo zakłada się, że owu występuje +/- 2 dni w
            stosunku do skoku, a plemniki są wytrwałe w oczekiwaniu na owu w śluzie

            to jest wersja najbardziej optymistyczna
    • nglka Re: ciekawość 25.06.07, 10:36
      Zachwalam i nie staram się. Stereotyp.
      • hadela Re: ciekawość 25.06.07, 11:55
        dziękuję wam za odpowiedzi. Wiem, że wiele razy wątki się powtarzają (i ten
        też) mimo to często czytam te same, aby upewnić się czy dobrze postępuję.
        Jednak są dni, ze już nie mam cierpliwości i głupieję totalnie. Szczególnie w
        takim przypdku jak opisałam w temacie "o co chodzi"
      • skrzynka3 Umnie jak u Nglki :)n/t 25.06.07, 16:10

    • lilith76 Re: ciekawość 25.06.07, 13:44
      To ja jestem odmieńcem.
      Stosowałam kiedyś npr+prezerwatywy (nadal zaglądam na forum), ale chcę w końcu mieć dziecko, choc muszę czekać. Świadomość, że jest po owulacji, okres będzie tego określonego dnia, na 100% nie było ryzyka ciąży, rozwalała mnie lekko psychicznie ;)
      Teraz przed okresem mam zawsze 1% nadziei, że może tym razem coś poszło nie tak. Kieruję się tylko obserwacją śluzu, objawami owulacji i PMSu. Ale to nie npr.
    • deigratia Re: ciekawość 25.06.07, 20:38
      Pigułkom stanowcze nie. Nie wyobrażam sobie po porodzie się truć i ubezpłodniać
      nawet czasowo. Nie wyobrażałam sobie tego zresztą nigdy. Podobno zaraz po
      porodzie trudniej jest stosować npr, ale nie będę się martwić na zapas. Najwyżej
      będziemy mieli drugą szansę, żeby się uczyć po drugim porodzie ;)
      • franzza Re: ciekawość 26.06.07, 10:56
        Ja tez mowie pigułkom stanowcze nie (nigdy nie brałam i nie zamierzam brac),
        niemniej jednak uważam ze czyste NPR jest wyłącznie dla tych co "odkładają
        poczęcie", a nie dla tych co stanowczo nie chcą mieć dzidziusia. Pod hasłem
        "odkładanie poczęcia" rozumiem sytuacje, w której co prawda para nie chce mieć w
        danej chwili dziecka, ale gdy już to sie stanie, to nie będzie to jakaś
        tragedia. Wtedy można sobie pozwolić np. na komfort testowania fazy niepłodności
        przedowulacyjnej. Gdy nie chce sie mieć dziecka, to tych dni kiedy można bez
        nerwów współżyć jest naprawdę mało (z fazy niepłodności względnej to strach
        korzystać, bo a nóż właśnie zdarzy się wyjątek od normy) i jeszcze ta presja, ze
        skoro można, to trzeba to wykorzystać,za aż sie odechciewa. Dlatego moim zdaniem
        z powodzeniem można wspomagać sie w pierwszej fazie cyklu prezerwatywami i
        cieszyć sie seksem kiedy sie ma na to ochotę,a nie tylko kiedy można.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka