13.01.09, 13:06
Łapiąc swoja wene do postów na forum ( ;-) ) zadaje kolejne pytanie : Czy
czesto dopadaja was chwile zwatpienia - nie wiecie co dalej poczynic z
bohaterem, jak go ''ubrac'' itp. Nie macie pomyslu na ciag dalszy i nie bardzo
macie skad zlapac ta ''wene''? A moze jest to po prostu objaw zupelnego braku
talentu i darowac sobie pisanie ? Jak to jest z wami ?
Obserwuj wątek
    • mysia-mysia Re: Wena 13.01.09, 14:57
      moim zdaniem to obiaw braku planu - jeżeli nie mam pomysłu na ciąg dalszy to nie
      piszę nawet początku
      • skajstop Re: Wena 13.01.09, 23:48
        Gdyby to było takie proste :) kilka moich tekstów zdechło, kiedy ów plan
        (zgadzam się, trzeba go mieć, siadając do pisania na poważnie) okazywał się do
        kitu, albo ja się zmieniłem i przestawał mi się podobać. No i wtedy wymyślałem
        nowy plan :) ale to nie zawsze się udawało.

        Plan tylko zatem ułatwia, ale nie gwarantuje, że tekst nie obumrze w którymś
        momencie.
        • sufrasufra Re: Wena 14.01.09, 08:55
          Co za pocieszenie :) Niestety czasem, gdy napotykam na punkt martwy, zaczynam
          dochodzic do pesymistycznego wniosku - przeciez ja tego wcale nie potrafie, co
          ja sobie w ogole wyobrazalam ! Ale chyba najwieksze talenty takie dylematy i
          chwile zwatpienia od czasu do czasu lapia (sic!)
      • anabella72 Re: Wena 16.01.09, 19:30
        A ja nie. Piszę, piszę a nagle urywa mi się wątek i nie wiem co dalej. Jednej
        książki przez prawie pół roku nie ruszałam bo nie wiedziałam co dalej. Mimo że
        czytelnicy czekali, bo książka publikowana była na blogu, dopytywali się to nic
        nie dało się zrobić. Więc zostawiłam ją. Wracałam do niej co jakiś czas aż w
        końcu ruszyło. Wpadłam na pomysł co dalej. Nie pisze planu bo i tak w czasie
        pisania co innego przychodzi mi do głowy.
    • nobullshit Re: Wena 14.01.09, 00:32
      Tłumacz też potrzebuje weny i z mojego doświadczenia wynika, że dobrze jest taką
      wenę podlać. Byle nie za bardzo, bo robi się za dużo literówek. :)
      • skajstop Re: Wena 14.01.09, 01:04
        O tak, podlewanie czasem pomaga, tylko żebyśmy tu nie sformułowali teorii, która
        podlega ustawie o wychowaniu w trzeźwości :)

        Ja czasem podlewam, a literówki poprawiam na sucho, w dniu następnym :)
        • mysia-mysia Re: Wena 14.01.09, 09:17
          o, a ja książki skończyć nie mogę - no to chyba pozostaje mi tylko lecieć do
          sklepu z działem monopolowym
          a czym najlepiej podlewać?
      • anabella72 Re: Wena 16.01.09, 19:32
        Ja z zasady nie podlewam. Może dlatego ciężej mi to idzie hehehe.
    • troppo_bella Re: Wena 14.01.09, 09:59
      Mam wrazenie, ze spadki weny oraz zwatpienia wpisane sa w ten fach.
      Podlewanie doraznie pozbawia samokrytycyzmu, byle uwazac, zeby nie
      utopic kaktusika talentu :-)

      A ci, co pisza spiewajaco, jakby im kto dyktowal, no na ogol
      szczesciarze grafomani. Ja tez miewam czasme takie napady i
      nastepnego dnia z przerazeniem otwieram te pliki...

      --
      • pisam Re: Wena 14.01.09, 10:25
        Zawsze mam wątpliwości czy potrafię cokolwiek ciekawego napisać, dlatego nie
        poprawiam zanim nie skończę pisać całej książki. Następnie "poprawiam" ją, czyli
        zazwyczaj zmieniam 50 % treści i wtedy muszę się pilnować aby nie "poprawiać"
        tego poprawionego. Za każdym nowym czytaniem znajduję miejsca które powinny
        zostać "poprawione" ale lubię "gadać - pisząc" więc piszę z potrzeby pisania.
        Co do weny, muszę mieć plan w głowie i kilka bohaterów, później wystarczy usiąść
        i dać im żyć, ale najważniejsze w pisaniu jest cierpliwość, systematyczność (
        której nie mam) i pokora. No, i najważniejsze. Nie chcę zbawiać świata, chcę
        fajnie opowiadać...
        • zielonamysz Re: Wena 14.01.09, 16:35
          Ja z kolei mam teorie ze plan to najlepsza metoda by zanudzic sie i
          czytelnika:)Wiem mniej wiecej co i dlaczego i po co. A reszta jak pan Bozia da.
          Gdy sie nudze i wena zawodzi zawracam skrecam skacze w gore lub dol Ogolnie
          zmyslam:)
          Poza tym czasem trzeba po prostu odpoczac.
          Ale czasem trzeba tez sie zmusic...
          • anabella72 Re: Wena 16.01.09, 19:33
            o to idziemy tak samo. Robię dokładnie tak jak Ty.
    • mysia-mysia Re: Wena 14.01.09, 17:38
      jak już mamy mówić o problemach z weną to ja mam raczej tak, że nie wiem czasem
      jak mam napisać to, co sobie umyśliłam; po kilku dniach męczenia się dochodzę
      wtedy do wniosku że mto dlatego, że całe to zdarzenie ma być inne i wtedy jak
      już to wiem to bez problemu je wymyślam i piszę
      czasem mam też tak, że chciałabym napisać coś w jakiś ładniejszy, bardziej
      wysublimowany sposób ale jakoś mi nie wychodzi - to zazwyczaj poprawiam później
      na ile mogę a jak nie mogę to postanawiam się pogodzić z tym, co napisałam
      teraz mam tak, że historia którą piszę już mnie samą znudziła ale zostało jakieś
      2-3% do zrobienia więc się zmuszam jak mogę, jutro chyba wypróbuję sposób z
      podlewaniem
    • ojuciasan Re: Wena 15.01.09, 04:19
      Z tzw. weną jest jak z dobrym nastrojem - raz jest, raz gdzieś sobie po prostu
      odpływa. Ale czasem trzeba zasuwać bez względu na wenę, bo nie zawsze masz ten
      komfort, że możesz na nią czekać. Wtedy pozostaje tylko zacisnąć zęby i klnąc
      pod nosem... dotrzymać terminu, kując każde zdanie na zimno ;-)
      • troppo_bella Re: Wena 16.01.09, 17:18
        Litosci, ojuciasan, kujesz zdania na zimno o 4.19?

        Zdejmuje beret z glowy i stoje z szacunkiem.
        • ojuciasan Re: Wena 16.01.09, 18:12
          Kuć - nie kłuć ;-) Tak jak żelazo. "Kuć żelazo, póki gorące". To z weną. Na
          zimno - bez weny.
          Taka przenośnia ;-)
        • ojuciasan Re: Wena 16.01.09, 18:27
          A, dopiero teraz zauważyłam, że zbulwersowała Cię godzina. Cóż - pora tak samo
          dobra, jak każda inna... O tej porze relaksuję się po pracy, czyli kuciu zdań za
          zimno lub na gorąco :-)
    • czepialska Re: Wena 17.01.09, 10:14
      Oczywiście, że się zdarzają. Jak mam kłopot z pomysłem albo gdy
      słowa nie chcą mi się ułożyć w zamierzony (i odpowiedni) ciąg to
      odkładam wszystko i czekam. Zwykle zabieram się za coś innego ale
      nie zawsze to się udaje... Wiadomo, fiksacja :)
      Żeby nie być gołosłowną to powiem, że obecnie mam problem z
      płanetnikiem. Jakoś nie chce mi się "wcisnąć" w wyznaczoną
      historię...
      Pewnie dlatego jestem teraz tak częstym gościem na tym forum :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka