Dodaj do ulubionych

Superbohater

20.07.17, 11:52
Po przeczytaniu kilku (nastu) postow, doszedlem do wniosku, ze jedynym mozliwym rozwiazaniem problemow wiekszosci forumowiczek jest...superbohater (cos w stylu FF - Fucking Freud). Posiadajacy ponadprzecietnej wielkosci atrybut, nadludzka wytrzymalosc, stosujacy 2-3 srednio wyrafinowane komplementy przed, 5 ostrych w trakcie i kolejne 4 po. Taki objazdowy z dostawa do klienta.
Tylko, ze wtedy to forum by upadlo.....
Coz, pozostaje mi schowac kostium do szafy i zajac sie zona...sasiada.
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: Superbohater 20.07.17, 12:53
      PO czym wnosisz? Rzuc pan przykladem.
      • el_ninho Re: Superbohater 20.07.17, 13:28
        hello-kitty2 napisała:

        > PO czym wnosisz? Rzuc pan przykladem.
        >
        To jest po pierwszy taki maly pstryczek dla Was – forumowych znachorow, ktorzy bardzo czesto i bardzo szybko odchodzicie od tematow zadanych w postach (w strone swoich wlasnych problemow ),zamiast skupic sie na rozwiazaniu problemu, a pod drugie naprawde uwazam , ze w wiekszosci przypadkow najskuteczniejszym rozwiazaniem bylby zawodowy ruchacz – gawedziarz. Poniewaz jednak ten typ nie nalezy do gatunku monogamicznego, bylaby to opcja from time to time. I co najgorsze takich mezczyzn jest jak na lekarstwo...stad ten superbohater.
        • hello-kitty2 Re: Superbohater 20.07.17, 13:45
          el_ninho napisał:

          > To jest po pierwszy taki maly pstryczek dla Was – forumowych znachorow, ktorzy
          > bardzo czesto i bardzo szybko odchodzicie od tematow zadanych w postach (w stro
          > ne swoich wlasnych problemow ),zamiast skupic sie na rozwiazaniu problemu, a po
          > d drugie naprawde uwazam , ze w wiekszosci przypadkow najskuteczniejszym rozwia
          > zaniem bylby zawodowy ruchacz – gawedziarz. Poniewaz jednak ten typ nie nalezy
          > do gatunku monogamicznego, bylaby to opcja from time to time. I co najgorsze ta
          > kich mezczyzn jest jak na lekarstwo...stad ten superbohater.

          No to zdecyduj sie czy zajmujesz sie problemami forumowiczek czy problemami zadanymi w postach, bo ja nie lapie o co Ci chodzi kompletnie.
          • el_ninho Re: Superbohater 20.07.17, 14:21
            To sie chyba nie wyklucza....od razu zajmujesz...po prostu rzucila mi sie w oczy sklonnosc do komplikowania i zbaczania z tematu wsrod tych, ktorzy oferuja pomoc. Nie bierz mojego postu zbyt doslownie, potraktuj to jako zabawe jezykiem i luzna mysla.
        • sabat3 Re: Superbohater 20.07.17, 21:16
          el_ninho napisał:
          > To jest po pierwszy taki maly pstryczek dla Was – forumowych znachorow, ktorzy
          > bardzo czesto i bardzo szybko odchodzicie od tematow zadanych w postach (w stro
          > ne swoich wlasnych problemow ),zamiast skupic sie na rozwiazaniu problemu,

          Odchodzimy od tematów, ponieważ siedzimy już tutaj dostatecznie długo, by wiedzieć, że większość problemów ma jedno rozwiązanie - takie, na jakie zdecyduje się sam zgłaszający problem. Można się rozwieść, można żyć w ascezie i narzekać, można próbować się pogodzić z sytuacją i zostać mnichem/mniszką, można zdradzać i żałować, albo zdradzać i nie żałować wcale. Naprawić zwykle się nie da. Możliwości jest tyle co ludzi, a my możemy jedynie sugerować co my byśmy sami wybrali. No ale to wymaga napisania jednego, góra dwóch postów na temat. Potem można sobie uprawiać kółko towarzyskie :)

          a po
          > d drugie naprawde uwazam , ze w wiekszosci przypadkow najskuteczniejszym rozwia
          > zaniem bylby zawodowy ruchacz – gawedziarz.

          I myślisz, że panie o tym nie wiedzą/nie znają nikogo takiego ??

          Poniewaz jednak ten typ nie nalezy
          > do gatunku monogamicznego, bylaby to opcja from time to time. I co najgorsze ta
          > kich mezczyzn jest jak na lekarstwo...stad ten superbohater.

          Mylisz się. Takich facetów jest w cholerę, ale paniom najwyraźniej niezbyt zależy na ich towarzystwie :)
          • el_ninho Re: Superbohater 21.07.17, 09:31
            sabat3 napisał:

            > I myślisz, że panie o tym nie wiedzą/nie znają nikogo takiego ??
            >
            > Mylisz się. Takich facetów jest w cholerę, ale paniom najwyraźniej niezbyt zale
            > ży na ich towarzystwie :)

            Nie chcialbym sie stawiac w roli adwokata diabla (o sorry diablic), tym bardziej, ze jeden maly blad w rozumowaniu skazalby mnie na goracy kociolek....

            Zalezalo mi, zeby zedrzec te wszystkie warstwy skomplikowanych rozwazan i zblizyc sie do sedna problemu. Przy okazji przerysowac, przejaskrawic, sprowokowac...i wpuscic nieco swiezego powietrza ;)
            • hello-kitty2 Re: Superbohater 21.07.17, 10:45
              el_ninho napisał:

              > Zalezalo mi, zeby zedrzec te wszystkie warstwy skomplikowanych rozwazan i zbliz
              > yc sie do sedna problemu. Przy okazji przerysowac, przejaskrawic, sprowokowac..
              > .i wpuscic nieco swiezego powietrza ;)

              A jakie jest sedno problemu? Lub po prostu jaki jest problem?
              • potwor_z_piccadilly Re: Superbohater 21.07.17, 12:45
                hello-kitty2 napisała:

                > el_ninho napisał:
                > Zalezalo mi, zeby zedrzec te wszystkie warstwy skomplikowanych rozwazan i zbliżyc sie do sedna problemu.

                > A jakie jest sedno problemu? Lub po prostu jaki jest problem?

                Znam jedną odpowiedź na to pytanie.
                Większość w odpowiednim czasie wsiada do odpowiedniego pociągu i nie wybrzydzając na twarde siedziska i kiepsko zaopatrzony bar, jedzie tam gdzie chce jechać. Wiedzą, że po dotarciu do celu sami sobie zorganizują miękkie fotele, a i bar wykombinują sobie w którym trunki będą tylko takie, jakie oni lubią.
                Inni nie wsiadają, kombinują bo a nóż limuzyna się trafi, łatwizna będzie i przekombinowują. Gdy się ogarną bo limuzyna okazała nędzną szkarlatyną, a oni sami poczują się zrobieni w trąbę, to rezygnując z planowanej łatwizny, wpadają na stację, a tam pociągu już nie ma. Jakieś marne drezyny tylko straszą.
                Ktoś zna inną odpowiedź?
                Chętnie się z nią zapoznam.

                • marek.zak1 Re: Superbohater 21.07.17, 14:08
                  potwor_z_piccadilly napisał:

                  > Znam jedną odpowiedź na to pytanie.
                  > Większość w odpowiednim czasie wsiada do odpowiedniego pociągu i nie wybrzydzając na twarde siedziska i kiepsko zaopatrzony bar, jedzie tam gdzie chce jechać. Wiedzą, że po dotarciu do celu sami sobie zorganizują miękkie fotele, a i bar wykombinują sobie w którym trunki będą tylko takie, jakie oni lubią. Inni nie wsiadają, kombinują bo a nóż limuzyna się trafi, łatwizna będzie i przekombinowują. Gdy się ogarną bo limuzyna okazała nędzną szkarlatyną, a oni sami poczują się zrobieni w trąbę, to rezygnując z planowanej łatwizny, wpadają na stację, a tam pociągu już nie ma. Jakieś marne drezyny tylko straszą.
                  > Ktoś zna inną odpowiedź?
                  > Chętnie się z nią zapoznam.
                  -----------
                  Jak to jest inaczej, wg forum - najlepszy / a z dostępnych ? Trzeba brać bo potem będą bardziej przebrani / e ?
                  >
          • proteinawy Re: Superbohater 27.07.17, 13:21
            > Mylisz się. Takich facetów jest w cholerę, ale paniom najwyraźniej niezbyt zależy na ich towarzystwie :) <

            No nie wiem. W wieku 20-30 lat facetow, ktorzy sie łapią na cos w tym stylu jest masa, ale są tani dla rowiesniczek. Od 30+ pole bitwy pustoszeje po meskiej stronie z powodów o ktorych tutaj mówiliśmy wiele razy.

            Jako, ze el_ninho (dobry nick) pstryka w nos subiektywna perspektywa - posłużę sie taka zamiast silic sie na generalizacje.

            Z moich obserwacji: Inwestycje w "ogładę" sie nie zwracają. Inwestycje w "moc" sie zwracają. To kreuje (po meskiej stronie) typ chłodny, wręcz oziębły, czasem przebiegły, czasem brutalny. Wymiana mysli nie ma większej wartosci i wbrew obiegowej mądrości nie pomaga. Co cementuje zwiazek to wzajemna pomoc. Realne wsparcie (przede wszytkim emocjonalne, znaczy morda w kubeł i "biednaś") bije za każdym razem sięgniecie wgłąb siebie i podzielenie sie efektem.

            W takiej sytuacji po kiego diabła "zmiękczać" swoj awatar prezentowany światu? Twoja perspektywa, Sabat, jest prostopadła do mojej bo zdecydowałeś, ze niczego juz nie bedziesz budował, ze jestes finansowym i związkowym bankrutem. To uwalnia, i masz ta lekkość bytu, której forumowiczki sa spragnione. To daje Ci miękkość i szerokie pole manewru, którego nie maja typy prujace przez zycie na maksymalnym przyspieszeniu (bezwładność rozpędzonej masy inwestycji, planów i nadziei to wiezienie, nie sposób zrobic zadnego gwałtownego manewru).

            Ale mylisz sie, ze jest wielu takich facetow jak Ty moim zdaniem. Znaczna czesc facetow ktorzy odpuścili przed 70 jest głupia, tępa czy leniwa. Jako ze masz inteligencje formalna na znacznym poziomie, a tzw emocjonalna - na ponadprzeciętnym (jak na faceta), jestes wyjątkiem. Nawet nie sposób Ci zarzucić lenistwa: zrzuciłeś tluszczor. Tyle ze nie zamierzasz inwestować swojego potencjału w utarte tryby kariery i zwiazku po grób. Nie doceniasz swojej pozycji moim zdaniem. Albo mrugasz skromnie oczkami, to druga po "biednas" czesc przepisu na szybki sukces u współczesnej kobiety. Panie ktore znam absolutnie nie tolerują u męskiego partnera zdania "mam moc i wiem o tym". Znaczy werbalnie i formalnie nie tolerują, bo praktycznie to jest w cenie. Facet musi tylko (jeszcze raz) trzymać mordę w kubeł w temacie.
            • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 14:46
              proteinawy napisał(a):

              >: Inwestycje w "ogładę" sie nie zwracają. Inwestycje w "moc"
              > sie zwracają. To kreuje (po meskiej stronie) typ chłodny, wręcz oziębły, czasem
              > przebiegły, czasem brutalny.

              Jesli przyrownasz to do jednej skali - poziomu tresury spolecznej, to zaczyna miec sens.
              Dodalbym, ze krotkoterminowo najwieksze znaczenie maja inwestycje front-endowe a dlugoterminowo - back-endowe.
              No i - zyjemy w swiecie interpretacji.
              Historyjka: gdzies na poczatku liceum matka kupila mi w szmateksie za duze sztruksowe gacie. Slabo ocenila moj rozmiar, kupowala w ciemno i wyszlo na to, ze mialem niemal krok w kolanach. Troche sie tych gaci wstydzilem, ale polazlem w nich do budy.
              Wtedy byl czas skateow - i koledzy po namysle doszli do wniosku, ze to sa spodnie ze skateshopu - a poniewaz tajemniczo milczalem, zalozyli ze musialy troche kosztowac. I tak sabat zostal skatem ;)
              Najwiekszy modnis w klasie wyszedl nawet z propozycja odkupienia tej szmaty z lumpeksu za przyzwoita sume.
              Urosla legenda, ze jestem skromny i nie chce szpanowac ile wybulilem za nowe gacie.
              Tak to wyglada - nie wazne co jest prawda, ale jak ludzie postrzegaja sprawe. Jak Dyzma, ktory mogl byc "spanialym mencizna", bo ktos cos mylnie zinterpretowal czy zle zrozumial.
              W spoleczenstwie krazy pewna skonczona liczba konstruktow kulturowych, ktorym przyporzadkowane jest pojecie atrakcyjnosci. Aby byc postrzegany jako osoba atrakcyjna, musisz wstrzelic sie ze swoim wizerunkiem w maksymalna liczbe tych konstruktow.
              Wrocmy do Nikodema Dyzmy - wiekszosc ludzi interpretuje powiesc w ten sposob, ze Dyzma nie byl wazny czy interesujacy, tylko go omylkowo za taka osobe brano. Ale problem jest inny - wszyscy ludzie sa takimi Dyzmami. My tylko wypelniamy pewna spoleczna role, czasem z takim oddaniem, ze zaczynamy w nia wierzyc. To chyba to, co nazywasz "oglada". Czlowiek staje sie postacia papierowa, przewidywalna, wyglaszajaca frazesy.
              Czasem przytrafia sie cos, co wypedza nas z roli. Samolot rozbija sie u wybrzezy dzikiego ladu i lagodny profesor humanistyki zabija kapibare naostrzonym patykiem. Mlody kleryk dupczy jedrne kule wypietych posladkow podnieconej seksualnie murzynki. Ludzie mowiacy sobie lagodnie "hello" zamieniaja sie w dzikie bestie polujace na siebie nawzajem w walce o przetrwanie.
              Zycie to teatr, a to czy jestes zebrakiem czy krolem wyznacza rola. Ale nie jest powiedziane, ze o role nie mozna walczyc. Tylko czasem jest juz za pozno i zebrak z pierwszego aktu nie bedzie wiarygodny z korona na glowie :)

              > W takiej sytuacji po kiego diabła "zmiękczać" swoj awatar prezentowany światu?

              By byc soba? :)
              • gogol77 Re: Superbohater 27.07.17, 16:31
                sabat3 napisał:
                > By byc soba? :)>

                Tak Sabat!. I to jest ten przywilej podeszłego wieku!!! Wady są poważne, nawet fundamentalne, choćby ta moc żądz.
                Ale ta zaleta bije wszystkie inne!!!. Już niczego i nikogo nie trzeba udawać, bo już nic się więcej nie osiągnie (chyba?). Ma się to co się ugrało wcześniej.
                I można mieć w dupie co ludzie powiedzą!!! Absolutnie i głęboko!
                A co można przegrać? Też nic. Nawet gdyby np. żona coś wyczaiła, to co? Wywali mnie z domu?? W gazetach by było jaka to ona jest wredna! Bo w cudzołóstwo w moim wieku nikt nie uwierzy i powiedzą, że zmyśla. A poza tym ona mnie kocha, więc nie wywali :-)
                Ciebie jeszcze może wywalić, więc bądź ostrożny!
                • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 20:57
                  gogol77 napisał
                  >0Tak Sabat!. I to jest ten przywilej podeszłego wieku!!! Wady są poważne, nawet fundamentalne, choćby ta moc żądz.
                  Ale ta zaleta bije wszystkie inne!!!. Już niczego i nikogo nie trzeba udawać, bo już nic się więcej nie osiągnie (chyba?). Ma się to co się ugrało wcześniej.
                  I można mieć w dupie co ludzie powiedzą!!! Absolutnie i głęboko!<


                  Oj,Gogol. Ta wiedza i wyjście poza kurtynę iluzji przychodzi dużo wcześniej. Już się wie, co jest za nami, czego nie zdoła się osiągnąć, co nigdy nie będzie nam dane. No ale wtedy, po opadnięciu klapek zostaje realna ocena sytuacji i branie życia garściami, ile i jak długo się da, stąd do wieczności ;).

                  >A co można przegrać? Też nic. Nawet gdyby np. żona coś wyczaiła, to co? Wywali mnie z domu?? W gazetach by było jaka to ona jest wredna! Bo w cudzołóstwo w moim wieku nikt nie uwierzy i powiedzą, że zmyśla. A poza tym ona mnie kocha, więc nie wywali :-)<

                  Ciebie wszystkie( obie?) kochają, więc i tak jesteś wygrany :)
              • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 09:55
                > By byc soba? :)

                Hm "soba"? W sensie "robić to co dyktuje impuls w danej chwili"? Wyzej mowisz ze zycie to teatr. Mi sie kojarzy bardziej z pokerem. Nie tylko w sensie genów i wychowania, ktorych nie wybierales. Także, co ważniejsze w sensie ze Sabat podejmujący dana decyzje nie jest tym samym Sabatem, ktory musi sie siłować z konsekwencjami. Decyzja o wejściu w małzeństwie i spłodzeniu dzieci zmieniła sytuacje dookoła Ciebie na tyle mocno, ze Ty jestes kims innym. Mówiłeś wczesniej: gdybym wiedział, w życiu bym w to nie wszedł.

                Zaczynasz jako zlepek przypadowych cech i impulsów wymieniasz jedne gratyfikacje na drugie (Ty ostatnio: cipka zamiast hamburgera), powoli zmniejszając dysonans/zwiększajac komfort i najlepsze na co mozesz liczyć to dobra gra, bo przeciez w koncu i tak padniesz jak kawka.

                W takiej perspektywie "bycie soba" nie tylko nie ma dla mnie większej wartosci ale wręcz nie istnieje, jest jednym z tych złudzeń ktore "istnieją" tuz przed nosem, ale do ktorych nigdy nie dotrzesz. Marchewka na kiju przed pyskiem osła.

                Inna rzecz, ze pierwszy impuls od 20 lat to byc z kochająca kobieta i przyjaciółmi. A skoro jestem sam we wrogim środowisku - powyższe jest pewnie tylko odtlumaczaniem rzeczywistości. Tak ze praktyczne "bycie soba" w moim konkretnym przypadku to i tak fikcja.

                Bardziej w dłuższym rozrachunku gratyfikuje mnie teraz stawianie sobie celów i parcie w tym kierunku, nawet kosztem zdrowia, relacji, chwilowej gratyfikacji. Sprawdza sie, polecam wszytkim ktorzy i tak nie moga wejść z nikim w głębszy, sensowny zwiazek. Moze zamiast masturbacji cudzym mięsem/wzajemnej tresury opłaca sie zainwestować w szacunek dla siebie?

                • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 11:24
                  proteinawy napisał(a):

                  > > By byc soba? :)
                  >
                  > Hm "soba"? W sensie "robić to co dyktuje impuls w danej chwili"? Wyzej mowisz z
                  Decyzja o wejściu w małzeństwie i spłodzeniu dzieci zmieniła sytuacje dookoła Ciebie na tyle mocno, ze Ty jestes kims innym. Mówiłeś wczesniej: gdybym wiedział, w życiu bym w to nie wszedł.
                  -------------
                  Odsyłam do filmu ,,Peggy Sue wyszła za mąż". A więc nieudane małżeństwo i dziewczyna jest jescza raz bardzo młoda i może wybierać, znając swoja przyszłość. Okazuje sie, że wszystko wybiera tak samo, bo inne wybory powoduja, że tych dzieci by nie było.

                  ----------------
                  W takiej perspektywie "bycie soba" nie tylko nie ma dla mnie większej wartosci ale wręcz nie istnieje, jest jednym z tych złudzeń ktore "istnieją" tuz przed nosem, ale do ktorych nigdy nie dotrzesz. Marchewka na kiju przed pyskiem osła.
                  >

                  > Inna rzecz, ze pierwszy impuls od 20 lat to byc z kochająca kobieta i przyjaciółmi. A skoro jestem sam we wrogim środowisku - powyższe jest pewnie tylko odtlumaczaniem rzeczywistości. Tak ze praktyczne "bycie soba" w moim konkretnym przypadku to i tak fikcja.
                  -------------------------
                  Czy środowisko korporacyjne jest wrogie? Raczej konkurencyjne, w którym są różnego rodzaju sojusze, a człowiek wykonuje swoje zadania i stara się ,,sell himself" bez naciskania na odciski innym. U Ciebie sytuacja z Twoja kobieta jest inna, i moim zdaniem, to generuje potrzebę utrzymania dystansu. Ja, z tego samego powodu, tej potrzeby nie mam.
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 21:08
                    > Odsyłam do filmu ,,Peggy Sue wyszła za mąż".

                    Przejezyczyles sie. Mowi sie: "polecam film X". To po pierwsze. Po drugie: fabuła tego czy innego filmu nie może byc postawiona jako kontr-przykład rzeczywistości, prawda i obiektywizm stoją dosc nisko w hierarchii rzeczy ważnych podczas produkcji. Film jako wehikuł sztuki, oryginalności, czasem ideologii, mitu czy rozrywki - jasne. Film jako prawda objawiona - nie nie nie.

                    Co ciekawe nie uznajesz Dostojewskiego, mimo niezłego wglądu w psychologię (choc obciążonego przyciężką dydaktyka). Ciekawy przypadek.
                    • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 21:25
                      proteinawy napisał(a):

                      > > Odsyłam do filmu ,,Peggy Sue wyszła za mąż".
                      >
                      > Przejezyczyles sie. Mowi sie: "polecam film X". To po pierwsze. Po drugie: fabuła tego czy innego filmu nie może byc postawiona jako kontr-przykład rzeczywistości, prawda
                      -------------------------
                      Nie. odsyłam do sztuki, a sztuka, mimo, że bajkowa, definiuje nasze problemy i pokazuje, jak może wyglądać rozwiązanie. Ten film jest dla wszystkich, którzy myślą,. że znając skutki decyzji, mogliby je mienić. Gówno prawda. Jest inaczej. Peggy, mając przesrane życie i małżeństwo nie zmieniłaby niczego, bo w rezultacie nie miałaby swoich dzieci. Uważam, że Sabat, gdyby mógł swoje życie zmienić, i w rezultacie zmian, nie mieć swoich bliźniaków, nie zmieniłby niczego.
                      • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 22:04
                        > Nie. odsyłam do sztuki, a sztuka, mimo, że bajkowa, definiuje nasze problemy i pokazuje, jak może wyglądać rozwiązanie. <

                        Zostawiajac sztukę na chwile, zaproponowałem Ci wylacznie złagodzenie języka na uprzejmiejszy. I to była z mojej strony potencjalna przysługa, nie wciskam jak nie chcesz.

                        A teraz do sztuki. Sztuka ma po pierwsze wiele poziomów, po drugie wiele przekazów. Jedne przekazy przeczą innym, a jeszcze inne - nawet sobie. Wobec tego z definicji suma fabuł tworzy pewne continuum możliwych punków widzenia i opinii. Na kazda opowieść fatalistyczna przypada opowieśc pozytywistyczna itd. A publika płaci i zachwyca sie tym co masuje jej potrzeby. "Wszyscy artyści to prostytutki" mowi poeta ;)

                        Co do Sabata: pała z czytania (byc moze dla mnie z pisania). Sabat A, dwudziestoparoletni, chce mieć pełna rodzine. Sabat B, kilkanaście lat pozniej nie ma takiej opinii. Zreszta co tam dzieci. Gruby Sabat kilkanaście miesięcy temu roztaczał aurę "panie, to sie nie do". Odchudzony Sabat dzisiaj, z kochanka w tle roztacza aurę wyluzowania i łagodnej wyrozumiałości. Nasze "ja" jest miękkie i elastyczne i ewoluuje. Choc z drugiej strony u Ciebie faktycznie nie widze żadnej ewolucji. Przyjmijmy kompromis: Marek nie ewoluuje, Sabat byc moze ewoluuje, Proteinowy ewoluuje.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 22:15
                          proteinawy napisał(a):


                          > Co do Sabata: pała z czytania (byc moze dla mnie z pisania). Sabat A, dwudziestoparoletni, chce mieć pełna rodzine. Sabat B, kilkanaście lat pozniej nie ma takiej opinii. Zreszta co tam dzieci. Gruby Sabat kilkanaście miesięcy temu roztaczał aurę "panie, to sie nie do". Odchudzony Sabat dzisiaj, z kochanka w tle roztacza aurę wyluzowania i łagodnej wyrozumiałości. Nasze "ja" jest miękkie i elastyczne i ewoluuje. Choc z drugiej strony u Ciebie faktycznie nie widze żadnej ewolucji. Przyjmijmy kompromis: Marek nie ewoluuje, Sabat byc moze ewoluuje, Proteinowy ewoluuje.
                          ---------------------
                          Może nie można mieć wszystkiego. Ty i Sabat macie dwoje dzieci, a zobacz ilu ludzi ma coś innego,. a dzieci nie ma, a chciałoby mieć. Sabat teraz i dwa lata temu to różne osoby. Teraz wyluzowany, bo ma te dzieci, czyli genetyczny sukces, plus babkę na boku. To dużo i tak uważam. Ty też masz swój dorobek.
                          Ja wygrałem los na loterii i dlaczego mam ewaluować?
                          • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 22:37
                            > Sabat teraz i dwa lata temu to różne osoby.

                            Dokładnie, wlasnie o tym mówimy.
                        • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 22:44
                          proteinawy napisał(a):
                          Gruby Sabat kilkanaście miesięcy temu rozta
                          > czał aurę "panie, to sie nie do". Odchudzony Sabat dzisiaj, z kochanka w tle ro
                          > ztacza aurę wyluzowania i łagodnej wyrozumiałości.

                          Mala adnotacja - sabat styczen 2013 - 83kg. Sabat koniec lipca 2017 - 76kg. Dupy nie urywa ta przemiana ;) I nie nazwalbym siebie w calym tym okresie jakos szczegolnie grubym. W miedzyczasie byly rozmaite bujania waga, tez na plus, ale staram sie oscylowac w rozsadnych granicach.
                          Co do "nie da sie" - uwazam nadal, ze to co mnie spotkalo ma charakter zjawiska absolutnie incydentalnego i wyjatkowego. Nie mam zadnych podstaw by bawic sie w statystyke, ale prawdopodobienstwo wejscia z moimi kartami w taki uklad erotyczny, w jakim sie znalazlem, oceniam grubo ponizej jednego procenta. Nie wiem xzy to sa nawet dziesiate procenta, raczej setne. W tym wypadku moge mowic o nieprawdopodobnym szczesciu. Moze nie jak glowna wygrana w totka, bo tam prawdopodobienstwo to juz totalna astronomia, ale jak w jakiejs powazniejszej loterii. Zatem "nie da sie" nadal funkcjonuje jako regula, mnie sie trafil tzw. "fuks".

                          Nasze "ja" jest miękkie i el
                          > astyczne i ewoluuje.

                          Caly czas to powtarzam :) zgoda.
                          • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 29.07.17, 08:25
                            Przeszedłem podobną przemianę, ale zajęło mi to mniej czasu, bo ok. 3 miesiące. Musiałbyś być karłem żeby nazywać się grubaskiem. Ty chyba po prostu siebie nie doceniasz.
                            • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 13:40
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:
                              > Przeszedłem podobną przemianę, ale zajęło mi to mniej czasu, bo ok. 3 miesiące.
                              > Musiałbyś być karłem żeby nazywać się grubaskiem. Ty chyba po prostu siebie ni
                              > e doceniasz.

                              Ale ta roznica kg miedzy 2013 rokiem a 2017 to zadna przemiana, uwazam to za niemal constans po diecie. Przemiana miala miejsce od pazdziernika 2011 (119,7 kg - zmrozilo mnie, stad pamietam wynik tak dokladnie) do tego stycznia 2013 (jw. - 83kg, pamietam, bo zmienialem robote i mnie wazyli na badaniach wstepnych). Wierz mi, bylem bardzo gruby zanim wzialem sie za siebie. Na stare zdjecia nie da sie patrzec. Nie jestem karlem, mam okolo 1,8m. Nie twierdze, ze obecnie jestem grubasem, bez przesady. Juz dawno nie jestem, na szczescie.
                              • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 14:17
                                sabat3 napisał:


                                > Ale ta roznica kg miedzy 2013 rokiem a 2017 to zadna przemiana, uwazam to za niemal constans po diecie. Przemiana miala miejsce od pazdziernika 2011 (119,7 kg - zmrozilo mnie, stad pamietam wynik tak dokladnie) do tego stycznia 2013 (jw. - 83kg, pamietam, bo zmienialem robote i mnie wazyli na badaniach wstepnych). Wierz mi, bylem bardzo gruby zanim wzialem sie za siebie.
                                --------------------
                                Wziąłeś i to zrobiłeś. Godne uznania.
                      • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 22:05
                        marek.zak1 napisał
                        >Ten film jest dla wszystkich, którzy myślą,. że znając skutki decyzji, mogliby je mienić. Gówno prawda. Jest inaczej. Peggy, mając przesrane życie i małżeństwo nie zmieniłaby niczego, bo w rezultacie nie miałaby swoich dzieci. Uważam, że Sabat, gdyby mógł swoje życie zmienić, i w rezultacie zmian, nie mieć swoich bliźniaków, nie zmieniłby niczego. <

                        Marek, ja nie wiem, skąd Ci się tu w ogóle wzięły odniesienia do dzieci. I nie mogę zgodzić się z Tobą,że gdyby była możliwość ponownego przeżycia swojego życia, to nie podjęboły się innych decyzji z racji tego, że wówczas tych dzieci, które już się posiada, by nie było.To naprawdę dla mnie niezrozumiały punkt widzenia, który Ty już prezentujesz po raz któryś tam z kolei. No bo to kwestia przypadku w sumie - gdybym weszła w związek z kimś innym, to albo miałabym dzieci - inne, z innym mężczyzną,a może bym nie miała ich w ogóle, z wyboru, albo z niemożności, a gdyby się tak ułożyło, że moi rodzice podjęliby decyzję o usunięciu mnie, to również i mnie by nie było i dla mnie jest to całkowicie zrozumiałe, wyobrażalne i jak najbardziej do przyjęcia i do pojęcia.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 22:18
                          ninek04 napisała:


                          > Marek, ja nie wiem, skąd Ci się tu w ogóle wzięły odniesienia do dzieci. I nie mogę zgodzić się z Tobą,że gdyby była możliwość ponownego przeżycia swojego życia, to nie podjęboły się innych decyzji z racji tego, że wówczas tych dzieci, które już się posiada, by nie było.
                          --------------------------
                          Zgadzam się z autorem filmu, że gdyby nasza decyzja o niewiązaniu się z danym partnerem skutkowałaby brakiem tychże dzieci, nie zmienillibyśmy jej. Masz inne zdanie, OK.
                          • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 22:35
                            marek.zak1 napisał:
                            > Zgadzam się z autorem filmu, że gdyby nasza decyzja o niewiązaniu się z danym p
                            > artnerem skutkowałaby brakiem tychże dzieci, nie zmienillibyśmy jej. Masz inne
                            > zdanie, OK.

                            Jak znajdziesz chwilę, to rzuć okiem do "Szkieletowej załogi" Kinga. Tam jest krótkie opowiadanie o nazwie "Edytor tekstów", które opowiada coś wręcz przeciwnego.
                            To tak odnośnie tego, co na temat mówi "sztuka" (brrr, nie lubię tego słowa) :)
                            • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 22:43
                              sabat3 napisał:

                              > marek.zak1 napisał:
                              > > Zgadzam się z autorem filmu, że gdyby nasza decyzja o niewiązaniu się z danym partnerem skutkowałaby brakiem tychże dzieci, nie zmienillibyśmy jej. Masz inne zdanie, OK.
                              >
                              > Jak znajdziesz chwilę, to rzuć okiem do "Szkieletowej załogi" Kinga. Tam jest krótkie opowiadanie o nazwie "Edytor tekstów", które opowiada coś wręcz przeciwnego.
                              -----------------------
                              Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez was.
                              • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 22:58
                                marek. zak 1 napisał
                                >Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez was. <

                                Nie o tym była mowa, zupełnie, kompletnie nie i dlatego Twoja sugestia co do zakwestionowania istnienia i posiadania dzieci, które się ma jest bezsensowna, bezcelowa i wiesz taka próbująca grać na emocjach, a to nie o to chodzi . Bo różni nas punkt widzenia co do możliwości swoich wybórow życiowych i niepotrzebnie wplątujesz tu kwestię dzieci istniejących.
                              • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 23:35
                                marek.zak1 napisał:
                                > Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez w
                                > as.

                                Na szczęście nie muszę zastanawiać się nad konsekwencjami ewentualnych podróży w czasie, bo nie dysponuję takimi technicznymi możliwościami :)
                                Należy akceptować fakty, które się już dokonały, a nie zastanawiać nad tym, co by mogło być, a nie jest.
                              • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 11:41
                                > Sabat, spójrz w oczy swoim synom i powiedz sobie, wolałbym lepsze życie i bez was. <

                                To ze czegos nie moze (nie chce) powiedzieć nie unieważnia tego co czuje. Po to np jest piwo z kumplami czy forum.

                                Ten trick ktory zapodaes Sabatowi jest korzeniem bezseksia w sporej ilości przypadkow. Jest stosowany przez rodzine, ducha czasów czy społeczeństwo. "Co, nie kochasz swojej zony, ktora dla Ciebie zrezygnowała z kariery i urodziła dzieci? Nie kochasz swojego męża, ktory zajmuje sie dziećmi, pomógł w chorobie, trzyma stresy swiata z daeka od domu?".

                                Otóż nie, w moim łbie (i Sabatowym pewnie tez), seksu nie mozna kupić, zastraszyć, oszukać czy zastydzic. Reszta psychiki jest ukształtowana jak trzeba: umów dotrzymuje, długi płacę z nawiązką, podatki tez, biednych wspieram itd. Im bardziej sie starzeje, tym bardziej jestem zmuszony widzieć seksualność wewnątrz krainy mojej psychiki jak jakiś Mordor, z wiecznie wzwiedzionym fallusem zamiast wszystkowiedzącego oka. Dookoła biegają jakies niziołki przekonując, ze mój kutas powinien sie zabrać za służebną orkę tak jak to robi mozg, ręce i oczy. Straszą ze przykleja łatkę MiL.

                                Nauczyłem sie juz, ze podobne niziołki-bigoci zawsze dyktowali ducha czasów, czy to była widownia palenia czarownic, czy członkowie partii czy współcześni progresywni liberałowie.

                                Ty Marek wydajesz sie poblogoslowiony niesłychanie spójna psychika tzn wszystkie Twoje impulsy i przemyślenia leżą dokładnie w tej samej przestrzeni, czy moze płaszczyźnie, czy prostej ...
                                • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 12:15
                                  proteinawy napisał(a):
                                  Ten trick ktory zapodaes Sabatowi jest korzeniem bezseksia w sporej ilości przypadkow. Jest stosowany przez rodzine, ducha czasów czy społeczeństwo. "Co, nie kochasz swojej zony, ktora dla Ciebie zrezygnowała z kariery i urodziła dzieci? Nie kochasz swojego męża, ktory zajmuje sie dziećmi, pomógł w chorobie, trzyma stresy swiata z daeka od domu?".
                                  >
                                  > Otóż nie, w moim łbie (i Sabatowym pewnie tez), seksu nie mozna kupić, zastraszyć, oszukać czy zastydzic. Reszta psychiki jest ukształtowana jak trzeba: umów dotrzymuje,
                                  > Ty Marek wydajesz sie poblogoslowiony niesłychanie spójna psychika tzn wszystkie Twoje impulsy i przemyślenia leżą dokładnie w tej samej przestrzeni, czy moze płaszczyźnie, czy prostej ...
                                  ------------------

                                  1. Seksu nie można kupić, zastraszyć i
                                  2. Umów się dotrzymuje.

                                  Tak wiec skoro małżeństwo jest formalna umową, w której zakłada się że uczucie i seks jest nieodłączną częścią, a następnie jedna ze stron się z seksu wycofuje, w sensie prawnym małżeństwa to nie zmienia, ale w sensie ludzkim - całkowicie. Dwoje ludzi ze sobą mieszka, wychowuje dzieci, spłaca kredyty, ale nie są już w związku. Papier nie zastąpi pożądania i uczucia. Być może jest to spowodowane rozczarowaniem, odkochaniem, nieistotne, bo umowa jest wypowiedziana. Sabatowa mogła mieć powody, aby Sabata odstawić i to zrobiła, ale w tym momencie umowę wypowiedziała, chociaż jako katoliczka, może myśleć inaczej. Powiedziała wygodne dla siebie A, a niewygodnego B już nie. Może wiedziała, może nie, że faceci nie po to się żenią, żeby mieć dzieci, tylko po to, żeby mieć ,,zapewniony" seks. Zapewniony w "" oznacza, że nie bezwzględnie, tylko w przypadku braku istotnych przeciwwskazań. Co jest istotne, dotyczy to facetów powiedzmy średnio atrakcyjnych, dla których małżeństwo jest może jedynym sposobem na tenże regularny seks. W przypadku facetów bardziej atrakcyjnych to ograniczenie jest nieistotne, bo ten seks mogą mieć bez problemu gdzie indziej. Czy te babki wychodząc za tychże średnio atrakcyjnych pożądają ich? Otóż powiem szczerze - NIE, ale zobowiązują się do kotłowania i, jak napisałeś, umowa stoi, a dawanie powodów dla odmowy seksu, czyli brak pomocy w domu, czy podobnie logicznych, jest pretekstem to odmowy seksu facetowi nigdy nie pożądanemu i niekochanemu.
                                  To wyczytałem w forum, może między wierszami.
                                  Reasumując, reakcja Sabata jest całkowicie logiczna i zrozumiała, a mówienie, jakim jest nielojalnym skurwysynem, jest zwyczajnie nieuczciwe. Sabatowa wypowiedziała mu wojnę i są to konsekwencje.
                                  A moja psychika jest spójna, bo ani ja ani moja nie żeniliśmy sie dla kasy, dzieci, rodziny (była raczej przeciw), tykającego zegara, tylko dlatego, że się kochaliśmy. Byliśmy na siebie chorzy.
                                  • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:45
                                    > Tak wiec skoro małżeństwo jest formalna umową, w której zakłada się że uczucie i seks jest nieodłączną częścią, <

                                    To jest nadużycie, niestety powszechne. Uczucia nie sposób przewidzieć, stad wszelkie obietnice dotyczace jego czasu trwania jest zwyczajnie nierzetelne. Rownie dobrze mozna obiecywać ze wiatr bedzie wiał zawsze z zachodu.

                                    Co mozna uczciwie obiecać to reakcje w przypadku gdyby uczucie upadło. Stad świecka przysięga małżeńska jest bliżej rzeczywistości. Nikt nie obiecuje niemożliwych rzeczy i zawsze mozna sie rozwieść.

                                    Ten akapit o niedających żoneczkach unieważnia w 2017 jedna fraza: rozwod jest legalny, choc kosztuje. Zgadzam sie z Tobą, ze kobieta wchodząca w taki sposób w małżeństwo jest winna tzw "żenienia kasztany" czyli złożenia nierzetelnej przysięgi. Rozsądny człowiek izoluje sie od oszusta tak szybko jak to możliwe.

                                    Co do Sabata - protestował juz przeciw przypisywaniu mu lojalności bądź nie, twierdzi ze go ten aspekt nie interesuje, a ja nie bede mu wpychał go w gardło. Tzn fajnie sie z nim o tym gada teoretycznie, a zycie juz ułożył jak ułożył i wyglada na szczęśliwego.
                                    • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 13:26
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > Tak wiec skoro małżeństwo jest formalna umową, w której zakłada się że uc
                                      > zucie i seks jest nieodłączną częścią, <
                                      >
                                      > To jest nadużycie, niestety powszechne. Uczucia nie sposób przewidzieć, stad wszelkie obietnice dotyczace jego czasu trwania jest zwyczajnie nierzetelne. Rownie dobrze mozna obiecywać ze wiatr bedzie wiał zawsze z zachodu.
                                      >
                                      > Co mozna uczciwie obiecać to reakcje w przypadku gdyby uczucie upadło.
                                      ----------------------------------
                                      Zgadzam się, a nawet napisałem to w jednej z moich książek:


                                      – Podoba mi się ten system. Obydwie strony powinny zadeklarować,
                                      co wnoszą i czego oczekują od drugiej strony.
                                      – Czego ty oczekujesz?
                                      – Żeby po ślubie ważyła tyle samo, ile w dniu ślubu, i żeby mi powiedziała,
                                      jak przestanie mnie kochać.
                                      ----------------------------
                                      Tak więc gwarancji miłości nie ma, ale należy zakomunikować , że uczucia już nie ma.
                                      • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 14:36
                                        > Tak więc gwarancji miłości nie ma, ale należy zakomunikować , że uczucia już nie ma. <

                                        Pełna zgoda
                • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 11:40
                  proteinawy napisał(a):

                  > Inna rzecz, ze pierwszy impuls od 20 lat to byc z kochająca kobieta i przyjació
                  > łmi. A skoro jestem sam we wrogim środowisku - powyższe jest pewnie tylko odtlu
                  > maczaniem rzeczywistości. Tak ze praktyczne "bycie soba" w moim konkretnym przy
                  > padku to i tak fikcja.
                  >
                  > Bardziej w dłuższym rozrachunku gratyfikuje mnie teraz stawianie sobie celów i
                  > parcie w tym kierunku, nawet kosztem zdrowia, relacji, chwilowej gratyfikacji.
                  > Sprawdza sie, polecam wszytkim ktorzy i tak nie moga wejść z nikim w głębszy, s
                  > ensowny zwiazek. Moze zamiast masturbacji cudzym mięsem/wzajemnej tresury opłac
                  > a sie zainwestować w szacunek dla siebie?

                  Dobra kolego, pozwol, ze dopytam o tlo tych rewelacji czyli o tzw background. Popraw mnie jesli sie myle: co? skonczyly sie harce z ciezarowka i zaczal dluzszy post bez rzniecia nawet na horyzoncie w najsmielszym scenariuszu czyli payback time za marzenia o kochajacej sie, wlasnej, powiekszonej rodzinie 2 + 2. Czyli ten najchujowszy, najdziadowszy okres, o ktorym rzecze meska, forumowa prawda, ze nastanie i odbierze ci resztki godnego zycia osoby czynnej seksualnie i przetransformuje cie na czas nieokreslony w osobe nieczynna ;-)

                  Sedzia odgwizdal poczatek spotkania 'znecanie sie', hehe czekali my ;-) Szkoda, ze nie ma Kag z prawieniem rewelacji o trudach zony i o niesieniu jej szczescia, ktore rowniez uszczesliwi Ciebie. Nie szkodzi cos sie najwyzej skopiuje z dawnych jej zapisow dla rownowagi.

                  Szkoda, ze nie widzisz Proteinowy jak sie moja geba do Ciebie smieje. Przyszla kryska na Matyska? Czy jakos sie to powiadalo...
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 15:00
                    > Szkoda, ze nie widzisz Proteinowy jak sie moja geba do Ciebie smieje. Przyszla kryska na Matyska? Czy jakos sie to powiadalo. <

                    No ale to było wiadomo. Drugie planowane dziecko to jest pewnik, ze od strony seksu dla faceta bedzie bryndza. W zwiazku z tym tym razem zero oczekiwan, kaska w zębach itd.

                    Za to użyłem paru rad zaczerpniętych od Ciebie, ale w negatywie. Opitolilem łeb maszynka. Zapuściłem beznadziejna brodę. Ubrałem sie w dżinsy na szelkach i czarny niefirmowy t-shirt. Wszystko wyglada jeszcze śmieszniej w tym UK z pozycji kloszarda.
                    • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 15:11
                      proteinawy napisał(a):
                      >. Opitolilem łeb
                      > maszynka. Zapuściłem beznadziejna brodę. Ubrałem sie w dżinsy na szelkach i cz
                      > arny niefirmowy t-shirt. Wszystko wyglada jeszcze śmieszniej w tym UK z pozycji
                      > kloszarda.

                      Kloszard czy UNIX-owiec? ;)
                    • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 18:40
                      proteinawy napisał(a):

                      > > Szkoda, ze nie widzisz Proteinowy jak sie moja geba do Ciebie smieje. Prz
                      > yszla kryska na Matyska? Czy jakos sie to powiadalo. <
                      >
                      > No ale to było wiadomo. Drugie planowane dziecko to jest pewnik, ze od strony s
                      > eksu dla faceta bedzie bryndza. W zwiazku z tym tym razem zero oczekiwan, kaska
                      > w zębach itd.

                      A moglbys mnie kiedys uderzyc?

                      > Za to użyłem paru rad zaczerpniętych od Ciebie, ale w negatywie. Opitolilem łeb
                      > maszynka. Zapuściłem beznadziejna brodę. Ubrałem sie w dżinsy na szelkach i cz
                      > arny niefirmowy t-shirt. Wszystko wyglada jeszcze śmieszniej w tym UK z pozycji
                      > kloszarda.

                      Jesli masz ksztalt glowy i ciemna, lobuzersko-arabusowata urode jak Szymon Lada, a calosc z broda wyglada tak: scontent.cdninstagram.com/t51.2885-15/s480x480/e35/19428789_800929506743790_1951446458548879360_n.jpg?ig_cache_key=MTU0NDE5NTA2MTAyMDE3NDE3Mg%3D%3D.2
                      to szarpalabym jak Reksio szynke.
                      Normalnie to poprosilabym o fote ale teraz nie wiem juz co jest normalnie. Moj partner przyszedl dzisiaj zezloszczony na baby z pracy, za samo ich istnienie. Pytam sie go: 'czy ty nienawidzisz kobiet?' Odpowidzial: 'tak'. 'A mnie tez?' - pytam. 'Ty nie jestes kobieta' - odpowiedzial zupelnie powaznie. Cos w tym jest.
                      • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 19:50
                        > A moglbys mnie kiedys uderzyc?

                        Nie. Nawet nie wiem, czy ktos stad by dał rade. Znałem tylko jednego takiego faceta. Wtedy byłem elegancko wytresowany, zeby "takiego zachowania nie tolerować". Teraz widze, ze jego zwiazek z zona był pasmem łobuzerskich prowokacji i awantur. Próbowałem kiedys przelecieć jego drobniutka żone w pijanym widzie. Podczas rozgrzewki kilka razy przyłożyła moje dłonie do swojej szyi z porozumiewawczy spojrzeniem. Nie podobało mi sie.
                • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 14:55
                  Strasznie rozbudowales, a tymczasem prawda jest prosta :)
                  "Byc soba" w tym wypadku oznacza nie udawanie twardziela po to by podobac sie kobietom. Mowiles o zmiekczaniu mojego wizerunku - ja go nie zmiekczam, taki aktualnie jestem. Po prostu nie chce mi sie udawac, ze jest inaczej, ani utwardzac tego wizerunku, by... no wlasnie - nie wiem po co mialbym to robic :) W tym wypadku "jestem soba" chyba stoi najblizej "mam to w dupie" ;)
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 20:15
                    > Strasznie rozbudowales, a tymczasem prawda jest prosta :)

                    Z mądrości farmerów obliczeniowych: "kazdy, nawet najbardziej skomplikowany problem posiada co najmniej jedno proste, całkowicie błędne rozwiązanie".

                    To do czego chciałem Cie przekonać to to, ze nie tylko jestes raczej procesem niz rzeczą (zwłaszcza Ty), ale to jest na dodatek proces wielowątkowy. Twoje stany wewnętrzne sa jak rój, którego kazda pszczoła czasem rozdwaja sie, czasem zlewa, nie ma jednego "ja", to jest złudzenie budowane na bieżąco. A wszystkie razem (jak to rój) latają to tu to tam.

                    Jezeli "bycie soba" oznacza u Ciebie swobodny lot tego roju nad kwiecista laczka zamiast gromadę to napierdalania w szybę, to jasne. Ale jezeli pijesz do tego ze jedne konfiguracje wewnętrznych stanów sa prawdziwsze od innych - to ja na to "raczej nie".
                    • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 21:04
                      proteinawy napisał(a):
                      ego chciałem Cie przekonać to to, ze nie tylko jestes raczej procesem n
                      > iz rzeczą (zwłaszcza Ty), ale to jest na dodatek proces wielowątkowy. Twoje sta
                      > ny wewnętrzne sa jak rój, którego kazda pszczoła czasem rozdwaja sie, czasem zl
                      > ewa, nie ma jednego "ja", to jest złudzenie budowane na bieżąco. A wszystkie ra
                      > zem (jak to rój) latają to tu to tam.
                      >
                      > Jezeli "bycie soba" oznacza u Ciebie swobodny lot tego roju nad kwiecista laczk
                      > a zamiast gromadę to napierdalania w szybę, to jasne. Ale jezeli pijesz do tego
                      > ze jedne konfiguracje wewnętrznych stanów sa prawdziwsze od innych - to ja na
                      > to "raczej nie".

                      No i wszystko pieknie, ale pewne procesy wykluczaja szczere zaistnienie innych.
                      Przykladowo - czy moglbym jeszcze kiedys pomyslec o sobie jako o mezczyznie wiernym malzonce? Czy moglbym zbudowac swoja tozsamosc wokol idei nie bycia nigdy skazonym narkotykami? Czy moglbym mowic, ze anaboliki to gowno i nigdy bym tego nie wzial? ;) Niestety, sir, wszedlem do tej wody, nawet jesli tylko po kostki, to juz wystarczy.
                      Podobna sytuacja ma sie z przemianami intelektualnymi. Mnie przemiana w "chlodny, meski typ" nigdy sie nie uda, poniewaz mam stuprocentowa pewnosc, ze ten "typ" jest spoleczna poza, ktora w sytuacjach skrajnych czesto jest trzymana luzno, badz wcale ;)
                      "Chlodny mezczyzna" jest niewolnikiem pewnej maski. Nie wolno mu okazywac slabosci, najlepiej jesli tlumi uczucia i milczy na temat swoich emocji. Nie mowiac o niewygodach - czulbym sie strasznie sztucznie i nie na mejscu demonstrujac bezustannie takie zachowania. No i ta koniecznosc bezustannego pilnowania sie, zeby tylko nie wyskoczyc z czyms "niemeskim". A daj Pan spokoj, wiezienie bez krat.
                      • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 21:16
                        sabat3 napisał:
                        > "Chlodny mezczyzna" jest niewolnikiem pewnej maski. Nie wolno mu okazywac slabosci, najlepiej jesli tlumi uczucia i milczy na temat swoich emocji.
                        ---------------------------------------
                        Sabat, wierz mi, okazywanie słabości jest oznaką siły. Nie boisz się okazywać słabości, bo się nie boisz z definicji.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 11:12
                        sabat3 napisał:

                        > "Chlodny mezczyzna" jest niewolnikiem pewnej maski. Nie wolno mu okazywac slabo
                        > sci, najlepiej jesli tlumi uczucia i milczy na temat swoich emocji. Nie mowiac
                        > o niewygodach - czulbym sie strasznie sztucznie i nie na mejscu demonstrujac be
                        > zustannie takie zachowania. No i ta koniecznosc bezustannego pilnowania sie, ze
                        > by tylko nie wyskoczyc z czyms "niemeskim". A daj Pan spokoj, wiezienie bez kra
                        > t.

                        Cos slabo przysledzilam skad znalazl sie tu chlodny mezczyzna niewolnik maski. Chlodny to antagonizm do cieply. Skad pomysl, ze chlodny nie okazuje swoich emocji? Poza tym tez nie rozumiem dlaczego chlodna osoba to osoba w masce? Przeciez jest w cholere chlodnych osob i one niczego nie udaja, po prostu takie sa.
                • droitier Re: Superbohater 28.07.17, 17:59
                  proteinawy napisał(a):

                  > Bardziej w dłuższym rozrachunku gratyfikuje mnie teraz stawianie sobie celów i
                  > parcie w tym kierunku, nawet kosztem zdrowia, relacji, chwilowej gratyfikacji.
                  > Sprawdza sie, polecam wszytkim ktorzy i tak nie moga wejść z nikim w głębszy, s
                  > ensowny zwiazek.

                  A ja nie polecam. Robiłem tak całe życie, próbowałem realizować coraz to ambitniejsze cele kosztem relacji. W końcu doszedłem do takich celów, które mnie przerosły, i teraz nie mam ani relacji ani osiągniętych celów.
                  Nie zniechęcam bynajmniej do stawiania sobie celów, ale nie takim kosztem, bo akurat zdrowie i relacje łatwo zaniedbać a trudno naprawić. A większość osób, która osiągnęła postawione sobie cele nie musiała tego robić kosztem tych rzeczy, co więcej - mogą być one wsparciem w ich osiągnięciu.

                  > Moze zamiast masturbacji cudzym mięsem/wzajemnej tresury opłac
                  > a sie zainwestować w szacunek dla siebie?
                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 23:04
                    > A ja nie polecam.

                    Tak, ale ja napisałem "tym, ktorzy i tak nie moga wejść w głębszy zwiazek".

                    > Nie zniechęcam bynajmniej do stawiania sobie celów, ale nie takim kosztem, bo akurat zdrowie i relacje łatwo zaniedbać a trudno naprawić. A większość osób, która osiągnęła postawione sobie cele nie musiała tego robić kosztem tych rzeczy, co więcej - mogą być one wsparciem w ich osiągnięciu. <

                    Tu sie nie zgodzimy, ale to jest Ok. Z tego co widze, zachowanie zdrowia i relacji przyjacielskich i rodziny i minimum samorozwoju juz przekracza 24 godziny na dobę.

                    Trzeba wybierać i tyle. Ale byłbym hipokryta gdybym polecał harówę jednoczesnie kołysząc córkę na rękach, przyznaje. To co napisałem było reakcja na sytuacje Kombiego, rozciągniętego miedzy neurotyczny stosunek do siebie i ambiwalencję wobec kobiet. Instynktownie nasuwa mi sie jakiś zewnętrzny cel do drążenia w takiej sytuacji
                    • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 29.07.17, 08:50
                      >napisałem było reakcja na sytuacje Kombiego,

                      I tak, i nie. Walczę z koszmarami życia nastoletniego. Wbiłem sobie do głowy, że pewnych rzeczy nie osiągnę i dopiero po kilkunastu latach doszedłem do wniosku, że jeżeli się z tego nie rozliczę to nie zrobię kroku naprzód. Moje poczucie własnej wartości bazuje na tych przekonaniach i muszę się nauczyć tego gównianego tańca lub pływania (tego bym bardzo chciał) aby zrobić krok dalej. Odbywa się kosztem zdrowia i relacji, ale to jest ze sobą powiązane, więc należy dokonać wyboru.
                      I umawiam się na randki, ale mnie to nudzi. Źle się czuję wiedząc, że jestem jednym z wielu, których cechy ptaszkuje lub skreśla się na kartce, a w tym samym czasie ktoś inny klepie te panny po tyłku.
                      • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 10:05
                        kombinerki_00 napisał
                        <I umawiam się na randki, ale mnie to nudzi. Źle się czuję wiedząc, że jestem jednym z wielu, których cechy ptaszkuje lub skreśla się na kartce, a w tym samym czasie ktoś inny klepie te panny po tyłku.<

                        No ale jak inaczej chcesz poznawać te dziewczyny, jeśli nie umawiając się na bliższe tete a tete? .W końcu zawsze możesz to potraktować jako zdobywanie nowych doświadczeń, wychodzenie poza własny krąg niemożności , zahamowań, ograniczeń,o których tu nie raz pisałeś.Nawet, jeśli twierdzisz, albo tylko Ci się wydaje, że one odhaczają kolejnych z listy, że to takie obwąchiwanie, i że żadna nie jest dla Ciebie,to może kiedyś trafi się taka, gdzie razem poczujecie, że to mogłoby być to, że nadajecie na podobnych falach i że warto byłoby spróbować. Nic nie tracisz przecież,ani niczym wielkim nie ryzykujesz.I nawet jeśli przejmujesz się,że narazisz się na śmieszność to są to tylko Twoje wyobrażenia, które wcale nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości.
                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 11:36
                          ninek04 napisała:

                          > kombinerki_00 napisał
                          > <I umawiam się na randki, ale mnie to nudzi. Źle się czuję wiedząc, że jest
                          > em jednym z wielu, których cechy ptaszkuje lub skreśla się na kartce, a w tym s
                          > amym czasie ktoś inny klepie te panny po tyłku.<
                          >
                          > No ale jak inaczej chcesz poznawać te dziewczyny, jeśli nie umawiając się na bl
                          > iższe tete a tete?

                          A w tej kwestii akurat z Kombim się zgadzam. Randki to najgorsza forma poznawania się. Targowisko próżności. Wystawiamy na nich to co myślimy, że w nas najlepsze, w zasadzie bez kontekstu sytuacji. Ocenie podlega wszystko: wygląd, głos, ruch, decyzje, odpowiedzi a nawet pytania, które zadajemy, najczęściej wysilone, o rzeczy które normalnie poznajemy obserwując się wzajemnie, a nie pytając. Powstaje pojedynek na fotoszopowanie swoich własnych obrazów, które kreujemy w cudzym umyśle, bo mało kogo stać na to by od razu się otworzyć i pokazać jakim się jest. Sam byłem nawet ostatnio na randce, pierwszej od chyba 3 lat, i wiedziałem jak to będzie wyglądało zanim poszedłem, bo wszystkie wyglądają tak samo.

                          Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzie pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hobby. Niestety w moim przypadku te środowiska są niemal całkowicie zmaskulinizowane.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 11:56
                            droitier napisał:

                            > Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzi
                            > e pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hob
                            > by. Niestety w moim przypadku te środowiska są niemal całkowicie zmaskulinizowa
                            > ne.

                            NIe rozumiem: kobiety nie plywaja?
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:29
                              hello-kitty2 napisała:

                              > NIe rozumiem: kobiety nie plywaja?

                              Tam gdzie ja, to niewiele. A jeśli już są, to panie po 50-tce. Młode kobiety wybierają aquaparki, gdzie są sauny, bicze wodne, jacuzi, kawiarnia przy wyjściu i ogólnie jest relaks. Ja chodzę na basen AZS, gdzie jest zimna woda, chlor, nie można za długo postać przy brzegu i są pewne reguły, np ruch prawostronny. Kiedyś przyszły takie 2 trochę młodsze, tyle że pływały po swojemu, "pod prąd" i skończyło się tak, że wyrżnąłem w taką jedną przy sporej prędkości.

                              Zresztą, już Ci kiedyś pisałem - basen to nie jest dla mnie dobre miejsce poznawania się. Wchodzę, napierdalam długości i wychodzę.
                              • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 12:59
                                droitier napisał:

                                > Tam gdzie ja, to niewiele. A jeśli już są, to panie po 50-tce. Młode kobiety wy
                                > bierają aquaparki, gdzie są sauny, bicze wodne, jacuzi, kawiarnia przy wyjściu
                                > i ogólnie jest relaks. Ja chodzę na basen AZS, gdzie jest zimna woda, chlor, ni
                                > e można za długo postać przy brzegu i są pewne reguły, np ruch prawostronny. Ki
                                > edyś przyszły takie 2 trochę młodsze, tyle że pływały po swojemu, "pod prąd" i
                                > skończyło się tak, że wyrżnąłem w taką jedną przy sporej prędkości.

                                No to tak jak ja, temperatura koniecznie ponizej 30 stopnii, bo inaczej sie pale. Reszta wybiera moczenie sie w duzej wannie. Nagminnie. Dziwisz sie? Ludzie w dupie maja sport. Przyklad: z dwoma kolezankami umowilam sie w dwa dni pod rzad na 10 km marsz. Ubrana na sportowo zjawilam sie jednego i drugiego dnia o umowionej godzinie i miejscu. Pierwszego dnia skonczylo sie w McDonaldzie, drugiego na piwku, zadnego marszu nie bylo kazda iala wymowke. To dlaczego nie odwolaly? Kazda z nich chce sie nadal na marsze umawiac, a ja sie zrobilam po tym pierwszym razie asocjalna. Ludzie nie rozumieja potrzeb sportowcow.
                                Ale zdarzalo na basenie mi sie nie wytrzymac tempa, wyskoczyc i posiedziec chwile na brzegu bez przeszkadzania, czasem jakis pan wyskoczyl i usiadl kolo mnie.

                                > Zresztą, już Ci kiedyś pisałem - basen to nie jest dla mnie dobre miejsce pozna
                                > wania się. Wchodzę, napierdalam długości i wychodzę.

                                A przed chwila:
                                > Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzi
                                > e pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hob
                                > by.

                                Dochodzisz do slusznych wnioskow ale widac, ze masz problem z ich realizacja, z celowaniem w win-win. Jestes mlody, niepokorny.
                                • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 13:18
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > > Zresztą, już Ci kiedyś pisałem - basen to nie jest dla mnie dobre miejsce
                                  > pozna
                                  > > wania się. Wchodzę, napierdalam długości i wychodzę.
                                  >
                                  > A przed chwila:
                                  > > Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli ta
                                  > m gdzi
                                  > > e pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy in
                                  > ne hob
                                  > > by.

                                  Jest w tym tylko pozorna sprzeczność. To co napisałem powyżej jest ogólną zasadą, która działa w kontraście do nienaturalnych sytuacji, czyli np. randek, w których zależy nam na wykreowaniu jakiegoś obrazu siebie. Tyle, że akurat moim naturalnym środowiskiem jest mój dom, gdzie w samotności coś tam sobie ćwiczę, albo inne miejsce związane z aktywnościami indywidualnymi, np. basen. Nie przepadam np. za koncertami, za grami zespołowymi, za działaniem w organizacjach, które dla kogoś mogą być naturalnym środowiskiem i jednocześnie wspierać poznawanie nowych ludzi.
                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 13:39
                                    droitier napisał:

                                    > Jest w tym tylko pozorna sprzeczność. To co napisałem powyżej jest ogólną zasad
                                    > ą, która działa w kontraście do nienaturalnych sytuacji, czyli np. randek, w kt
                                    > órych zależy nam na wykreowaniu jakiegoś obrazu siebie.

                                    Zgadzam sie co do nienaturalnych sytuacji. W moim slowniku randka to jest spotkanie z kims, kogo ZNAM, a z kim oto wkraczam na sciezke zycia erotycznego. W rozumieniu tym powszechnym, nie moim, to nigdy na randce nawet nie byam. Tak jak nigdy nie mialam profilu na potralach randkowych. A Ty masz?

                                    Tyle, że akurat moim na
                                    > turalnym środowiskiem jest mój dom, gdzie w samotności coś tam sobie ćwiczę, al
                                    > bo inne miejsce związane z aktywnościami indywidualnymi, np. basen. Nie przepad
                                    > am np. za koncertami, za grami zespołowymi, za działaniem w organizacjach, któr
                                    > e dla kogoś mogą być naturalnym środowiskiem i jednocześnie wspierać poznawanie
                                    > nowych ludzi.

                                    No wiem. Najbardziej naturalnym srodowiskiem do poznawania ludzi to byla szkola. Nikt nie spdziewal, ze jak sie juz w koncu skonczy z edukacja, to zacznie sie wiesc samotne zycie.
                                    • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 14:22
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Zgadzam sie co do nienaturalnych sytuacji. W moim slowniku randka to jest spotk
                                      > anie z kims, kogo ZNAM, a z kim oto wkraczam na sciezke zycia erotycznego. W ro
                                      > zumieniu tym powszechnym, nie moim, to nigdy na randce nawet nie byam. Tak jak
                                      > nigdy nie mialam profilu na potralach randkowych. A Ty masz?

                                      No właśnie. Też bym chciał takie randki, bo dopiero takie są interesujące. Niestety, moje wolne znajome, przy jakiejś tam swojej sympatii wobec mnie, uznawały, że sama znajomość ze mną im wystarcza.
                                      Nie mam profilu na żadnym portalu. Ze 12 lat temu miałem przez 3 dni, potem usunąłem.

                                      > No wiem. Najbardziej naturalnym srodowiskiem do poznawania ludzi to byla szkola
                                      > . Nikt nie spdziewal, ze jak sie juz w koncu skonczy z edukacja, to zacznie sie
                                      > wiesc samotne zycie.

                                      Teoretycznie nigdy nie trzeba kończyć z edukacją, Ty przecież też coś studiujesz czy właśnie skończyłaś. Tyle, że w moim przypadku znowu przeszkadza moja natura - podczas gdy znajomi robią jakieś MBA, podyplomówki z zarządzania czy doskonalą się w sztuce przemówień publicznych, gdzie jeszcze można spotkać jakieś kobiety, mnie interesowałaby wyłącznie twarda edukacja typu zrobienie doktoratu (nad którym już zresztą pracowałem, ale porzuciłem), a to znowu jest indywidualne zajęcie.
                                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 14:33
                                        droitier napisał:

                                        > Teoretycznie nigdy nie trzeba kończyć z edukacją, Ty przecież też coś studiujes
                                        > z czy właśnie skończyłaś. Tyle, że w moim przypadku znowu przeszkadza moja natu
                                        > ra - podczas gdy znajomi robią jakieś MBA, podyplomówki z zarządzania czy dosko
                                        > nalą się w sztuce przemówień publicznych, gdzie jeszcze można spotkać jakieś ko
                                        > biety, mnie interesowałaby wyłącznie twarda edukacja typu zrobienie doktoratu (
                                        > nad którym już zresztą pracowałem, ale porzuciłem), a to znowu jest indywidualn
                                        > e zajęcie.

                                        No wlasnie, pytanie: czym interesuja sie kobiety? Tak sie przyjrzalam dla przykladu Kag. Z opowiadan wynikalo, ze kiedys interesowala sie tancami latynoamerykanskimi. Odkad poznala meza przestala sie interesowac i najwyrazniej nie chodzi o brak czasu wolnego.
                                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 15:11
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > No wlasnie, pytanie: czym interesuja sie kobiety? Tak sie przyjrzalam dla przyk
                                          > ladu Kag. Z opowiadan wynikalo, ze kiedys interesowala sie tancami latynoameryk
                                          > anskimi. Odkad poznala meza przestala sie interesowac i najwyrazniej nie chodzi
                                          > o brak czasu wolnego.

                                          Niestereotypowo powiem: wszystkim, tylko chyba trochę rzadziej. Anegdota: mam znajomą Australijkę, dość ładna choć mocne i charakterystyczne rysy, świetna figura, biust, na tyle ile mogę ocenić z Twojego zdjęcia podobna do Ciebie i również lubiąca fitness. Ale do tego straszny nerd, inżynier informatyk, żyjąca grami komputerowymi i cosplayem, czyli przebieraniem się za postaci z gier. Jej specjalność to Lara Croft (czyli postać, którą grała Angelina Jolie), ma ku temu predyspozycje i jest w tym specyficznym środowisku rozpoznawalna, może i w skali świata.

                                          Ślub wzięła z takim poczciwie wyglądającym grubaskiem, bez specjalnej urody, który też lubi gry i cosplay, choć przy niej jest amatorem z doklejaną brodą. Myślę sobie, że dla takich przeciętnych jak on gości, super laski podzielające ich przaśne zainteresowanie są jak jakieś jednorożce z diamentowymi kopytami, coś co jest zbyt piękne by w ogóle istniało w przyrodzie, a tym bardziej by trafiło na jednego z nich. Nie mogę sobie nawet wyobrazić jak taki koleś musi się czuć szczęśliwy.
                          • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 19:22
                            ninek04 napisała
                            >A w tej kwestii akurat z Kombim się zgadzam. Randki to najgorsza forma poznawania się. Targowisko próżności. Wystawiamy na nich to co myślimy, że w nas najlepsze, w zasadzie bez kontekstu sytuacji. Ocenie podlega wszystko: wygląd, głos, ruch, decyzje, odpowiedzi a nawet pytania, które zadajemy, najczęściej wysilone, o rzeczy które normalnie poznajemy obserwując się wzajemnie, a nie pytając. Powstaje pojedynek na fotoszopowanie swoich własnych obrazów, które kreujemy w cudzym umyśle, bo mało kogo stać na to by od razu się otworzyć i pokazać jakim się jest. Sam byłem nawet ostatnio na randce, pierwszej od chyba 3 lat, i wiedziałem jak to będzie wyglądało zanim poszedłem, bo wszystkie wyglądają tak samo.<

                            >Ja jestem zwolennikiem poznawania ludzi w naturalnym środowisku, czyli tam gdzie pracujemy, albo spotykamy się ze znajomymi, albo uprawiamy sport czy inne hobby. Niestety w moim przypadku te środowiska są niemal całkowicie zmaskulinizowane.<

                            No dobrze, pełna zgoda co do sztuczności i podkoloryzowywania przez każdą ze stron swojej atrakcyjności podczas takich ustawianych randek. Ale od czegoś trzeba zacząć, zwłaszcza w sytuacji Kombiego,który jak dotąd miał małe doświadczenie z kobietami, a związkowe zerowe- co zresztą Ciebie również w jakimś stopniu dotyczy. Bo później, jak już jesteś po przejściach, to jakieś durne umawianie się na randki w klasycznym tego słowa znaczeniu przestaje mieć jakąkolwiek rację bytu, a zaczyna ocierać się o zwyczajową śmieszność.
                            Co do tego poznawania ludzi w naturalnym środowisku to mam wątpliwości - moje środowisko pracy jest na przykład mocno sfeminizowane i z bardzo małą obsadą, nie każdy znowu pracuje w korporacji, czy w placówkach, gdzie ta możliwość poznania kogoś jest z góry powiedzmy łatwiejsza, choćby ze względu na ilość i przekrój zatrudnionych pracowników. No i nie każdy musi mieć bądź wie ile znajomych, z których łączą nas wspólne pasje, czy aktywności, żeby pośrednio przez tych znajomych móc poznawać inne osoby.No różnie bywa, nie ma jednego, prostego schematu, gdzie i jak się poznawać.
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 20:05
                              ninek04 napisała:

                              > Co do tego poznawania ludzi w naturalnym środowisku to mam wątpliwości - moje
                              > środowisko pracy jest na przykład mocno sfeminizowane i z bardzo małą obsadą, n
                              > ie każdy znowu pracuje w korporacji, czy w placówkach, gdzie ta możliwość pozna
                              > nia kogoś jest z góry powiedzmy łatwiejsza, choćby ze względu na ilość i przekr
                              > ój zatrudnionych pracowników.

                              Ale ja nie twierdzę, że naturalne środowisko sprzyja, bo często nie sprzyja wcale, tylko że jest koniecznością. Przynajmniej dla mnie konieczne do tego, by dostrzec to, co powoduje, że mam ochotę się z kimś spotykać. Dlatego uważam to za tak trudne, i w zasadzie to ja nie rozumiem jak w ogóle większości ludziom udaje się w ogóle z kimś związać.

                              > ajomych móc poznawać inne osoby.No różnie bywa, nie ma jednego, prostego schema
                              > tu, gdzie i jak się poznawać.

                              Ja nie próbuję pokazać, że jakiś schemat jest jedyny słuszny, tylko pozostałe dla mnie nie działają.
                              • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 21:49
                                droitier napisał
                                >Dlatego uważam to za tak trudne, i w zasadzie to ja nie rozumiem jak w ogóle większości ludziom udaje się w ogóle z kimś związać. <

                                To często kwestia przypadku, jakiejś iskry, tąpnięcia, , spotkania dwóch dotąd zupełnie obcych, nieświadomych istnienia bytów, no i samo się dzieje -co nie oznacza że to właśnie ten albo ta na całe życie, bo potem różnie wychodzi.

                                >Ja nie próbuję pokazać, że jakiś schemat jest jedyny słuszny, tylko pozostałe dla mnie nie działają.<

                                Czyli jakie na Ciebie działają? - wspólna praca, aktywność, poświęcanie czasu na realizację pewnych zadań i już robi Ci się ciepło wokół duszy i penisa?
                                No ale też się wkręcałeś w jakieś akcje z zajętą(,z racji wspólnej pracy) , choć wyraźnie zainteresowaną Tobą, i potem się rozmywało - takie wkręcanie się też czasem bywa złudne, bo jedna strona zaczyna żyć wyobrażeniami i nadzieją, podczas gdy druga kompletnie inaczej to odbiera, albo wręcz wypiera. No i nic z tego.
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 31.07.17, 21:46
                          A powiedz mi, Ninek, ile razy dostałaś kosza, że jesteś na tyle pewna, że w przypadku jego wystąpienia na pewno nic się nie traci? Według mnie pewność siebie topnieje, aczkolwiek to chyba tez jest uzależnione z jakiego poziomu się startuje. Nie wspominam o stracie czasu i pieniędzy oraz rozczarowujące konfrontacji naszych wyobrażeń z rzeczywistością.
                          Traktuję tę całą zabawę jako element terapii. Kiedyś wypisałem czynności, które większość przeciętnych ludzi opanowuje będąc nastolatkami. Mnie się nie udało, ale jakiś czas temu z - według mnie - sukcesem podszedłem do jednego z kompleksów i lawinowo ruszyło, chociaż zapisanie się na taniec to ciągle Everest wyzwań.
                          Dobrze wyglądam, więc nie mam problemów z przyciągnięciem kobiet chętnych na spotkanie. Problem polega na tym, że proces poznawania jest jałowy. Albo sprawdzanie punktów z listy albo przechwałki w stylu - kto ma większego kutasa.
                          Żeby było jasne, dla mnie sama rozmowa, na różne tematy, jest ciekawa, ale nie o to chodzi kobietom. Puasi mają rację wspominając o dostarczaniu emocji, ale dla mnie bezpośredni zaplanowany dotyk nie jest do zaakceptowania. Nie potrafię na początku znajomości dotykać, odrzuca mnie od tego, czuję się jakbym gwałcił czyjąś przestrzeń.
                          Dodatkowo tutaj chodzi o badanie pozycji społecznej. Ja przez lata byłem zamknięty, a panny z reguły są bardziej otwarte, przebojowe, doświadczone (wybieram rówieśniczki ± 5 lat), więc nie mam jak im zaimponować. Mam wrażenie, że one szukają księcia z czarnym koniem (hie hie). I trafiam na ekstrawertyczki, a sam jestem intro i do tego tak dobrze siebie znam, że działam według plany, który zakłada m.in. ucieczkę po 2,5, góra 3 godzinach lub przebywanie w miejscach, które znam, ponieważ dają mi one komfort. Złamanie tych zasad grozi rozluźnieniem szeregów, otoczeniem i rozbiciem.
                          Chujowa rola pocieszyciela, w ich oczach gońca, który nigdy nie stanie się królem. Na ojca się nie nadaję, bo słabe zasoby, a na kolegów szkoda czasu w ich wieku, ponieważ zgromadziły ich masę w ciągu poprzednich lat. I wiadomo, że królowe zawsze ktoś stuka. Będę napierdalał na forum z wirtualnego nunczaku, jak któraś wspomni, że kobiety mają problem ze znalezieniem osiłka do seksu. Już łatwiejszej rzeczy w życiu nie znajdziecie. To już mycie naczyń jest trudniejsze, bo wymaga płynu i najlepiej ciepłej wody, a na to potrzeba pieniędzy. Do seksu wystarczy wypowiedzenie krótkiego zdania.
                          Haa, co one mają z tym opowiadaniem o swoich kolegach/znajomych? Jak to rozumieć? Że istnieje konkurencja i mam się bardziej starać?
                          • sabat3 Re: Superbohater 31.07.17, 23:32
                            Kombi, mnie troche dziwi to, ze tak to wszystko przezywasz. Tzn. moze nie tyle dziwi, bo nie masz doswiadczen, ale mam poczucie pewnej zlosliwosci losu. Gdybys wiedzial jak w Twoim przypadku wygladalby zwiazek z kobieta, to pewnie teraz bylbys wdzieczny losowi, ze Cie nic takiego nie spotkalo. Ty, ze swoja suma lekow i znerwicowaniem zapewne przezywalbys pieklo, zyjac z druga osoba, ktora z dnia na dzien stawalaby sie bardziej obca, rozczarowana Twoja osoba, skonfliktowana z Toba.
                            To sie tyczy praktycznie wszystkich tych "odrzuconych", "braci samcow" itd. Dziekujcie Panu, ze was nie "poblogoslawil" malzenstwem i przynajmniej wasze zycie jest wypelnione bloga cisza, a nie bezustannym pierdoleniem za uszami, zrzedzeniem i narzekaniem. Takich jak Ty, ale i ja, w zwiazkach dlugoterminowych, gdzie ludzie zyja pod jednym dachem, nic dobrego nie czeka. Wiec powinienes byc imho wdzieczny losowi za spokoj.
                          • ninek04 Re: Superbohater 01.08.17, 05:40
                            Największego i najboleśniejszego kosza dostałam od męża i od tego czasu wszystko zmieniło się na lepsze, także ja akurat nie straciłam, ale zyskałam,i to nieporównywalnie więcej, w stosunku do tego,co miałam wcześniej.No jasne, że to mało ma wspólnego z Twoją sytuacją i miejscem,w którym jesteś, ale sam powiedz,co możesz stracić przez niezobowiązujące spotkania,z których niekoniecznie musi coś wynikać ? I czy rzeczywiście jest się do czego spieszyć,w sensie do stałego związku?
                            Wymogu dotyku przecież nie ma, zwłaszcza na tak początkowym etapie, dotyk to coś intymnego, zarezerwowanego dla kogoś bliskiego,to samo się czuje, czy chcesz,pragniesz kogoś dotknąć, objąć, przytulić.I co Ty z tym tańcem?-to jest naprawdę jakaś ceniona,,niezbędna umiejętność? -ileż w końcu ma się okazji, żeby potańczyć,a jeśli nawet to idziesz na parkiet i pląsasz,a że czasem pomylisz kroki,no to świat się nie zawali.

                            >Będę napierdalał na forum z wirtualnego nunczaku, jak któraś wspomni, że kobiety mają problem ze znalezieniem osiłka do seksu. Już łatwiejszej rzeczy w życiu nie znajdziecie>

                            Jak osiłka w sensie dosłownym to nie, dziękuję,nie piszę się na to i większość chyba też nie.Nie przejmuj się tak wszystkim i nie bierz wszystkiego do siebie, każdego spojrzenia,gestu, które Tobie mogą wydawać się nie takie jak byś sobie życzył,bo to przeważnie tylko Twoja iluzja, że ludzie tak krytycznie oceniają innych.
                            • proteinawy Re: Superbohater 01.08.17, 08:32
                              > Największego i najboleśniejszego kosza dostałam od męża i od tego czasu wszystko zmieniło się na lepsze <

                              To nie jest kosz. Kombi mowi o splawianiu delikwenta na dzien dobry, o wstępnej ocenie "nie ma sensu marnować czasu na próbę". Ty mówiłaś ze masz przemocowca, nie koszykarza. Przemocowiec i koszykarz sie wykluczają logicznie.
                              • aandzia43 Re: Superbohater 01.08.17, 14:06

                                > To nie jest kosz. Kombi mowi o splawianiu delikwenta na dzien dobry, o wstępnej
                                > ocenie "nie ma sensu marnować czasu na próbę". Ty mówiłaś ze masz przemocowca,
                                > nie koszykarza. Przemocowiec i koszykarz sie wykluczają logicznie.

                                A dlaczego się.wykluczają? Widziałam w rozciągniętej na lata akcji kilku przemocowców. Seks znikał dość szybko z relacji, radość ze skurwysyńskich zachowań narastała. Chyba to było źródło głębokiej gratyfikacji tych osobników ;-)
                                • proteinawy Re: Superbohater 01.08.17, 23:19
                                  > A dlaczego się.wykluczają?

                                  A jaka jest Twoja definicja kosza?
                                  • aandzia43 Re: Superbohater 02.08.17, 11:28
                                    proteinawy napisał(a):

                                    > > A dlaczego się.wykluczają?
                                    >
                                    > A jaka jest Twoja definicja kosza?

                                    Olanie awansów i propozycji erotycznych człowieka. W powszechnym użyciu kosz dotyczy ludzi jeszcze nie w relacji, ale mnie kosz w związku też pasuje. Taki wtórny kosz ;-)
                                    • proteinawy Re: Superbohater 02.08.17, 14:50
                                      aandzia43 napisała:

                                      > proteinawy napisał(a):
                                      >
                                      > > > A dlaczego się.wykluczają?
                                      > >
                                      > > A jaka jest Twoja definicja kosza?
                                      >
                                      > Olanie awansów i propozycji erotycznych człowieka. W powszechnym użyciu kosz do
                                      > tyczy ludzi jeszcze nie w relacji, ale mnie kosz w związku też pasuje. Taki wtó
                                      > rny kosz ;-)
                                      >

                                      Ja kosza rozumiem inaczej, wiec w tym temacie nie pogadamy sobie. Znajomej przekaż: "biednaś".
                                      • aandzia43 Re: Superbohater 02.08.17, 15:19

                                        > Ja kosza rozumiem inaczej, wiec w tym temacie nie pogadamy sobie. Znajomej prze
                                        > każ: "biednaś".

                                        Znajome (liczba mnoga) już dawno wolne, panowie mają nowe ofiary, których po jakimś czasie nie dupczą tylko depczą ;-) Żeńskie odmiany mend też istnieją, tak dla równowagi dorzucę.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 10:47
                        kombinerki_pinocheta00 napisała:

                        > I umawiam się na randki

                        Ciekawe po co? Najpierw wypisujesz, ze nie zawracasz kobietom glowy swoja osoba, ze sie od nich izoujesz, a potem piszesz 'umawiam sie na randki'. Klamiesz.
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 31.07.17, 21:07
                          W którym przypadku sugerujesz, że kłamię? Umawiając się czy nie zawracając głowy kobietom? Umawiam się, więc zawracam.
                          I nie użyłbym określenia "kłamiesz" w odniesieniu do forum. Nie ten ciężar gatunkowy. Preferowałbym stwierdzenie "żartujesz". Musiałbym mieć nierówno pod sufitem aby tworzyć sobie postać na potrzeby forum, ludzi, a raczej nicków zupełnie mi obcych, by napawać się wirtualną popularnością. Po co? Liczy się rozwiązanie problemu, a czy za tym stoi kombi, Sabat, Kitka czy Marek to nie ma większego znaczenia.

                          >Ciekawe po co?

                          Żeby się trochę poboksować z życiem, własnymi słabościami, bo mi się już nie chce przepraszać za to, że żyję. Kobiety dlatego, iż stanowią ważną rolę w egzystencji mężczyzn, kreują relacje rządzące życiem towarzyskim i pozwalają rozładować napięcie seksualne heterykom, do których się zaliczam.
                    • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 11:10
                      proteinawy napisał(a):

                      > > A ja nie polecam.
                      >
                      > Tak, ale ja napisałem "tym, ktorzy i tak nie moga wejść w głębszy zwiazek".

                      Ale ja się przecież w zasadzie do tej grupy zaliczam.

                      > Tu sie nie zgodzimy, ale to jest Ok. Z tego co widze, zachowanie zdrowia i rela
                      > cji przyjacielskich i rodziny i minimum samorozwoju juz przekracza 24 godziny n
                      > a dobę.

                      Taa... zwłaszcza w IT jest zasada: "Behind every successful programmer, there is a girlfriend that doesn't exist"

                      A już na serio, może wszystkie 3 z tych rzeczy trudno utrzymać, ale 2 już można. Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać więc nie mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. Wierzyłem kiedyś naiwnie, że samorozwój jest magnesem na kobiety, i że przyjdą same, więc przyjąłem strategię wkładania weń 95% energii, a 5% w same relacje. Niestety to nie działało. Czasem patrzę na ludzi, którzy jakiś sukces odnieśli i większość te relacje posiada. Na ile są głębokie i zdrowe - nie wnikam. Ale wyglądają na szczęśliwych.

                      > To co napisałem było reakcja na sytuacje
                      > Kombiego, rozciągniętego miedzy neurotyczny stosunek do siebie i ambiwalencję w
                      > obec kobiet. Instynktownie nasuwa mi sie jakiś zewnętrzny cel do drążenia w tak
                      > iej sytuacji

                      Tylko trzeba uważać, by nie stało się to ucieczką w jedną sferę życia, dość niebezpieczną zwłaszcza dla neurotycznych introwertyków. Ja bym jednak radził Kombiemu harmonijny rozwój. To znaczy: cele jak najbardziej, ale kilka różnych i nie kosztem czegoś innego, może poza mało wartościowymi aktywnościami.

                      W kwestii podziału czasu do samorozwoju mam taką strategię, że pewne aktywności intensyfikuję okresowo, ale zachowując przynajmniej kontakt z innymi. Okresy trwają różnie: rok, dwa lata, czasem parę miesięcy. Daje to trochę więcej energii niż ciągnięcie wszystkiego naraz po równo.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 11:47
                        droitier napisał:

                        > . Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać więc ni
                        > e mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. Wierzyłem kiedyś naiw
                        > nie, że samorozwój jest magnesem na kobiety, i że przyjdą same, więc przyjąłem
                        > strategię wkładania weń 95% energii, a 5% w same relacje. Niestety to nie dział
                        > ało.

                        Zilustruje wspominka o kochanku. Chlopak prawie 30 lat, obiecujacy inzynier w duzej preznej i bogatej firmie, singiel, dobrze wyposazony w pensje, mieszkanie, urode, gust, kutasa i wiedze roznego rodzaju nie mial czasu sie w tygodniu spotkac na seks, poniewaz jednego dnia po pracy cwiczyl gre na pianinie, drugiego dnia gral w siatke z kolegami, trzeciego chodzil na kurs jezykowy, czwartego odrabial prace domowa na kurs jezykowy i cwiczyl na pianinie, piatego chodzil na zajecia na basenie, na ktorym sie poznalismy. A on sie wolno rozkrecal i musial zaczac kolacja, ktora sam musial ugotowac, do ktorej sam musial zrobic zakupy...ze niby kiedy znalezc na to czas. Nie moglam w to uwierzyc jak nie mozna wygrzebac z pol godziny na seks. Na poczatku przychodzilam w ten dzien z pianinem i patrzylam jak cwiczy. Wygladalo to tak, ze walil w klawisze niepodlaczone do dzwieku, zeby sasiedzi sie nie wkurzali, w dzien plywania, no coz byl najgorszy w grupie, jak reszta byla na rownie niskim poziomie, to czy warto bylo rezygnowac z seksu? Potem jeszcze do mnie pisal latami, caly czas byl sam.

                        Mysle, ze problem tkwil w tym, ze byl 'czlowiekiem okreslonego scenariusza', ktory by dawal mu satysfakcje musial byc okreslony z gory i zaliczony w pelni, jak ten seks zawsze z wlasnorecznie ugotowana kolacja z wlasnorecznie wykonanymi swiezymi zakupami. To tak nie dziala. Co sie sprawdza w zyciu to elastycznsc, zdolnosc do wykonywania zamiennie roznych czynnosci typu jak nie to, to tamto, jak nie teraz, to pozniej, dewersyfikacja, niepodazanie schematem, zdolnosc do wykonywaniu wielu rzeczy na raz, podzielnosc uwagi, improwizacja i spontan, tak jak w gotowaniu tzw zupy 'nic'. Tak samo jest w dietach i sporcie. Ktos sobie wymysla czy nie daj boze kupuje ambitna diete/trening, a w drugim czy trzecim dniu podwinie mu sie noga na drobnej rzeczy, to juz skresla calosc, zarzuca caly projekt. Przywiazanie do schematu zabija. Jestesmy ludzmi, nie maszynami realizujacymi w zyciu od poczatku do konca wymyslony z gory projekt. Elastycznosc i spontanicznosc jest wazna.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 12:03
                          hello-kitty2 napisała:
                          . Przywiazanie do schematu zabija. Jestesmy ludzmi, nie maszynami realizujacymi w zyciu od poczatku do konca wymyslony z gory projekt. Elastycznosc i spontanicznosc jest wazna.
                          --------------
                          Ludzie lubią słuchać swoich guru, w domu,w szkole, gdzie indziej, że najważniejsza jest nauka itp. Mało kto powie, że najważniejsze jest znalezienie fajnego partnera, a to się samo nie robi, a potrzebny jest czas i umiejętności + szczęście.
                          Myślę, że dla twojego inżyniera randki, seks to czas stracony, bo nie wpływają na samorozwój i doskonalenie. A ta gra na fortepianie, to własnie jest w jego wieku czas stracony, przecież pianistą nie będzie.
                          Droitier napisał, że sam samorozwój może być pułapką i prowadzić do tego, co miał Michał Korybut Wiśniowiecki, który znał 5 języków, a w żadnym z nich nie miał niczego ciekawego do powiedzenia.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 12:18
                            marek.zak1 napisał:

                            > Ludzie lubią słuchać swoich guru, w domu,w szkole, gdzie indziej, że najważniej
                            > sza jest nauka itp. Mało kto powie, że najważniejsze jest znalezienie fajnego p
                            > artnera, a to się samo nie robi, a potrzebny jest czas i umiejętności + szczęśc
                            > ie.

                            Moze tak: D. sugerowal bodajze, ze moza zycie oprzec na 2 filarach, a na jednym jest niemadrze, ja natomiast sugeruje, ze na wiekszej liczbie intensyfikujac zamiennie udzial raz jednego raz drugiego, ect w zaleznosci od aktualnych potrzeb. Rozwijajac: wszystko jest rownie wazne, co jest potrzebne do zycia. Jak z dieta. Najlepsza jest zbilansowana, a wylaczanie z niej jakis grup produktow czyni ja jalowa i niezdrowa. Prawdziwa umiejetnoscia jest zdolnosc odpowiedniego skakania miedzy wszystkimi skladowymi zycia czyli zachowanie tzw balansu.
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:32
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Moze tak: D. sugerowal bodajze, ze moza zycie oprzec na 2 filarach, a na jednym
                              > jest niemadrze, ja natomiast sugeruje, ze na wiekszej liczbie intensyfikujac z
                              > amiennie udzial raz jednego raz drugiego

                              Kitty, przeczytaj jeszcze raz ostatni paragraf z mojego wpisu o 11:10. Napisałem dokładnie to samo :)
                              • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 13:03
                                droitier napisał:

                                > Kitty, przeczytaj jeszcze raz ostatni paragraf z mojego wpisu o 11:10. Napisałe
                                > m dokładnie to samo :)

                                A to przepraszam, za bardzo skupilam sie na: "A już na serio, może wszystkie 3 z tych rzeczy trudno utrzymać, ale 2 już można." Moj blad.
                                • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 13:23
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  to przepraszam, za bardzo skupilam sie na: "A już na serio, może wszystkie 3 z tych rzeczy trudno utrzymać, ale 2 już można." Moj blad.
                                  ----------------------
                                  3 rzeczy, czyli kobietę, pracę i hobby? Moim zdaniem, życie bez kobiety, z pracą, hobby i doskonaleniem i skupianie sie na nich jest ślepą uliczką, ale to moje zdanie.
                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:15
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Tak samo jest w dietach i sporcie. Ktos sobie w
                          > ymysla czy nie daj boze kupuje ambitna diete/trening, a w drugim czy trzecim dn
                          > iu podwinie mu sie noga na drobnej rzeczy, to juz skresla calosc, zarzuca caly
                          > projekt. Przywiazanie do schematu zabija. Jestesmy ludzmi, nie maszynami realiz
                          > ujacymi w zyciu od poczatku do konca wymyslony z gory projekt. Elastycznosc i s
                          > pontanicznosc jest wazna.

                          Ale akurat w sporcie ten schemat jest cholernie ważny, w powyższy przykład dotyczy zupełnie czegoś innego. Przecież jak ktoś 3ciego dnia rezygnuje, to nie z powodu rutyny, bo jaka rutyna powstanie w ciągu 3 dni, tylko na skutek braku dobrego planu wkomponowania czegoś nowego w swoje życie. To co mówi większość zawodowych sportowców o treningu, to że jednak regularnie trzeba zrobić swoje, czy się chce czy nie. Oczywiście, w ramach treningu zmiany i urozmaicenie są ważne, ale sam trening musi być regularny.Taki Michael Phelps nie był elastyczny, bo czytałem, że przez kilka lat opuścił tylko 1 dzień treningu.

                          Nie dziwię się Twojemu kochankowi, że nie chciał przełamywać czegoś w co się zaangażował, bo widzę po sobie jak to jest - miesiącami robię coś regularnie, nagle coś wybija z rytmu, jakiś dodatkowy obowiązek, choroba, wyjazd, i koniec, muszę budować w sobie zapał od nowa. Jego problem polegał na tym, że zaplanował swój wolny czas w 100%, a może powinien w 50%.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 12:39
                            droitier napisał:
                            > Ale akurat w sporcie ten schemat jest cholernie ważny, w powyższy przykład doty
                            > czy zupełnie czegoś innego. Przecież jak ktoś 3ciego dnia rezygnuje, to nie z p
                            > owodu rutyny, bo jaka rutyna powstanie w ciągu 3 dni, tylko na skutek braku dob
                            > rego planu wkomponowania czegoś nowego w swoje życie. To co mówi większość zawo
                            > dowych sportowców o treningu, to że jednak regularnie trzeba zrobić swoje, czy
                            > się chce czy nie. Oczywiście, w ramach treningu zmiany i urozmaicenie są ważne,
                            > ale sam trening musi być regularny.Taki Michael Phelps nie był elastyczny, bo
                            > czytałem, że przez kilka lat opuścił tylko 1 dzień treningu.

                            Pierwsza rzecz: nie kopiujemy schematow zawodowych sportowcow z prostego wzgledu: zawodowy/wyczynowy sport jest niezdrowy czyli prowadzi, a dokladnie rzecz ujmujac: ma na celu wypaczanie.

                            > Nie dziwię się Twojemu kochankowi, że nie chciał przełamywać czegoś w co się za
                            > angażował, bo widzę po sobie jak to jest - miesiącami robię coś regularnie, nag
                            > le coś wybija z rytmu, jakiś dodatkowy obowiązek, choroba, wyjazd, i koniec, mu
                            > szę budować w sobie zapał od nowa. Jego problem polegał na tym, że zaplanował s
                            > wój wolny czas w 100%, a może powinien w 50%.

                            Wiesz on musial miec zaplanowane 100% wolnego czasu, bo gdyby nie mial, to mogloby sie okazac, ze te 50% spedzalby siedzac patrzac w sciane, bo brak elastycznosci i spontanicznosci nie pozwaly mu na zorganizowanie sobie czegos fajnego na biezaco wychodzacego poza z gory uplanowany schemat.

                            Widze w Tobie podobna sztywnosc.

                            Skoro Ty musisz budowac zapal w sobie od nowa na skutek 'wybicia z rytmu' tzn ze wykonujesz dana czynnosc z niewlasciwych pobudek.
                            • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 12:57
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Wiesz on musial miec zaplanowane 100% wolnego czasu, bo gdyby nie mial, to mogl
                              > oby sie okazac, ze te 50% spedzalby siedzac patrzac w sciane, bo brak elastyczn
                              > osci i spontanicznosci nie pozwaly mu na zorganizowanie sobie czegos fajnego na
                              > biezaco wychodzacego poza z gory uplanowany schemat.
                              >
                              > Widze w Tobie podobna sztywnosc.

                              Ale ja nie mam zaplanowane 100% czasu, może dlatego, że nie boję się siedzieć i po prostu patrzeć w ścianę :) Zresztą wtedy i tak sporo się dzieje w mojej głowie.
                              Patrząc po ludziach z mojego otoczenia, jestem najbardziej elastyczny, praktycznie nigdy nie odmawiam gdy są jakieś spontaniczne wyjścia, nie mam problemu by wydłużyć sobie drogę do domu o 2 godziny bo spotkałem dawno nie widzianego znajomego, czy wciągnąć się w jakąś nową aktywność.

                              > Skoro Ty musisz budowac zapal w sobie od nowa na skutek 'wybicia z rytmu' tzn z
                              > e wykonujesz dana czynnosc z niewlasciwych pobudek.

                              A jakie są te właściwe pobudki?
                              Mam takie, jakie mam, lepsze takie niż żadne. Nie wiem czy Ty po latach ćwiczeń masz tyle samo entuzjazmu co na początku, ja nie, zwłaszcza gdy wiem, jakie są moje możliwości. To co mnie zniechęca, to to, że po wybiciu z rytmu, po powrocie muszą na nowo przechodzić przez te etapy, które już przechodziłem wiele razy. Czyli życiowo nie wchodzę na wyższy poziom, nie osiągam nic nowego i to nie dostarcza mi samo z siebie przyjemności. Wiem tylko, że muszę przez niego przejść, by wejść na poziom, przy którym znowu zaczyna się faktyczny rozwój. Ale wiem, że potem będzie lepiej, bo drobne sukcesy będą mnie napędzały.
                              • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 13:28
                                droitier napisał:

                                > Ale ja nie mam zaplanowane 100% czasu, może dlatego, że nie boję się siedzieć i
                                > po prostu patrzeć w ścianę :) Zresztą wtedy i tak sporo się dzieje w mojej gło
                                > wie.

                                hm ;) Wiem, bo kiedys tlumaczyl mi jeden facet, ze bycie introwerykiem nie oznacza, ze siedzisz w zamknieciu i nic sie w twojej glowie nie dzieje, jest tylko nuda i hula wiatr. Przeciwnie dzieje sie bardzo wiele tylko nie masz potrzeby zeby to wszystko oznajmiac od razu swiatu czyli wywalac na zewnatrz. Nawet nie wiesz ile niejeden ekstrawertyk by dal zeby sie do tego swiata dorwac, nacieszyc.

                                > Patrząc po ludziach z mojego otoczenia, jestem najbardziej elastyczny, praktycz
                                > nie nigdy nie odmawiam gdy są jakieś spontaniczne wyjścia, nie mam problemu by
                                > wydłużyć sobie drogę do domu o 2 godziny bo spotkałem dawno nie widzianego znaj
                                > omego, czy wciągnąć się w jakąś nową aktywność.

                                Good for you ;)

                                > > Skoro Ty musisz budowac zapal w sobie od nowa na skutek 'wybicia z rytmu'
                                > tzn z
                                > > e wykonujesz dana czynnosc z niewlasciwych pobudek.

                                > A jakie są te właściwe pobudki?
                                > Mam takie, jakie mam, lepsze takie niż żadne. Nie wiem czy Ty po latach ćwiczeń
                                > masz tyle samo entuzjazmu co na początku, ja nie, zwłaszcza gdy wiem, jakie są
                                > moje możliwości. To co mnie zniechęca, to to, że po wybiciu z rytmu, po powroc
                                > ie muszą na nowo przechodzić przez te etapy, które już przechodziłem wiele razy
                                > . Czyli życiowo nie wchodzę na wyższy poziom, nie osiągam nic nowego i to nie d
                                > ostarcza mi samo z siebie przyjemności. Wiem tylko, że muszę przez niego przejś
                                > ć, by wejść na poziom, przy którym znowu zaczyna się faktyczny rozwój. Ale wiem
                                > , że potem będzie lepiej, bo drobne sukcesy będą mnie napędzały.

                                Nie wiem jakie sa wlasciwe, chyba po prostu palaca potrzeba. Dobranie czegos pod swoje nie tyle preferecje, co warunki fizyczne, predyspozycje na pewno napedza, pomaga. Nie masz wtedy poczucia, ze sie meczysz, mozolisz. Ale to co opisujesz owszem znam z autopsji. Dla mnie najgorszy jest bol, ponowne budowanie straconej w przerwie kondycji. Mnie nie tyle gratyfikuja efekty/rezultaty, co swiadomosc zycia zgodnie z potrzebami, a co mnie z kolei ciagnie do dolu to nie wybijanie z rytmu, przerwy, tylko brak partnera treningowego. Pomysl jakbys mogl robic to, co robisz z kims. Bajka, nie?
                          • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 12:50
                            droitier napisał:

                            Oczywiście, w ramach treningu zmiany i urozmaicenie są ważne, ale sam trening musi być regularny.Taki Michael Phelps nie był elastyczny, bo czytałem, że przez kilka lat opuścił tylko 1 dzień treningu.
                            -------------------------
                            To była jego praca i chodził codziennie do pracy, jak prawie każdy. Ludzie chodzą do pracy i w niczym im to nie przeszkadza. Zobacz nb w googlach "Phelps girlfriends".
                      • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 15:32
                        > Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać więc nie mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. <

                        To w wieku zaraz po studiach moze. W moim (i byc moze Twoim, choc jestes młodszy) nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.

                        Mam odwrócone do Ciebie odczucia, bo rzeczy i osiągnięcia mnie nigdy nie rozczarowały, nawet przy przegranej. Nie musze zawsze wygrać i w wielu dziedzinach, nawet ważnych jestem ciagle ignorantem. Cieszy sam progres, czasem nawet zmiana.

                        Ludzie z kolei sa źródłem rozczarowań, zle do nich podchodzę, nie znam sie na nich, robię sobie i im krzywdę. Ok pcha mnie do nich instynkt, ale te interakcje pozniej - w zasadzie gra o sumie ujemnej.

                        Nie chce unieważnić czy zmienić trajektorii, ktora probujesz, zdaje sie, przyjąć (ty -> do ludzi), przestrzegam tylko, ze na razie nie przypominasz ludzi ktorzy prawdziwie zyskują na byciu z innymi. Przypominasz wielu z moich znajomych, ktorzy wchodząc w relacje stają sie celem wszelkiej maści mend i pouczaczy, zmieniaczy, petentów... Lekka izolacja od bliźnich nie jest taka zła, moim zdaniem. Przynajmniej dla niektórych z nas.

                        Dodam troche mięsa to tego. Marek kilka postów wczesniej zachwalał korporacyjna współpracę w teamach. Faktycznie sie zdarza. Ale zdarza sie tez tak w tym zawodzie (jestem pewien ze sie z tym spotkałeś) ze jeden introwertyk o pojebanym ego bierze na siebie ryzyko, albo ekstra zakres prac, czy cos w tym stylu a reszta teamu o wysokiej "inteligencji emocjonalnej" czeka za rogiem na efekt i albo go rozdrapuje jako "team work" albo robi nerdowi ukrzyżowano. Nie mam powodu narzekać na moja prace w tym względzie, ale zycie prywatne potrafi w tym aspekcie byc bardziej korporacyjne od korporacji.
                        • marek.zak1 Re: Superbohater 29.07.17, 16:30
                          nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.
                          ----------------------------
                          To jest zasadnicze, a nie skromne pytanie. W wyniku zahamowań we wczesnej młodości, moim priorytetem był głęboki miłosny ./ erotyczny związek z piękną fajną dziewczyną. Wszystko inne, a więc sprawy zawodowe, wydawały mi się łatwiejsze i mniej istotne do realizacji. Napisałeś, że sprawy zawodowe, masz ogarnięte, nawet, jak nie wszystko się udaje. Ja również, gdyż te sprawy można rozwiązywać znajomością branży, fachowością, czy pracowitością, a spraw miłosnych już niekoniecznie, a jednak o zadowoleniu, czy szczęściu w życiu decydują, moim zdaniem, właśnie te sprawy miłosne, które przez wielu są niedoceniane przy niemałym wysiłku wkładanym w edukację i samorozwój.
                          • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 18:48
                            > przez wielu są niedoceniane przy niemałym wysiłku wkładanym w edukację i samorozwój. <

                            Jak piszesz wyzej tych spraw nie rozwiąże sie fachowością, stad ich "niedocenianie" byc moze jest właściwą strategia. Jasne, czesc (Kutuzow np) jest zdania ze niedopasowanie z jedna osoba mozna zastąpić dopasowaniem z inna. Inna czesc twierdzi ze w tym temacie mozna nad soba pracowac, zmienić swoj charakter. Obie opcje działają w ograniczonym zakresie.

                            Twoj przypadek jest rzadki, wydaje mi sie, ale tez doceniasz go w wystarczającym stopniu, wiec zostaje Ci gratulować i oby kariera przeszła płynnie w emeryturę.
                        • droitier Re: Superbohater 29.07.17, 18:48
                          proteinawy napisał(a):

                          > > Przestrzegam raczej przed popełnianiem błędu typu: muszę się rozwijać wię
                          > c nie mam czasu na nic, zwłaszcza na uganianie się za dupami. <
                          >
                          > To w wieku zaraz po studiach moze. W moim (i byc moze Twoim, choc jestes młodsz
                          > y) nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z
                          > siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.

                          A ja nadal uważam, że to mniej zależy od nominalnego wieku, a bardziej od tego czy ma się już poukładane relacje w życiu. Mnie te pytania nadal się tyczą, bo wciąż mam niepoukładane, i w sumie wiodę podobne życie jak zaraz po studiach.

                          > Ludzie z kolei sa źródłem rozczarowań, zle do nich podchodzę, nie znam sie na n
                          > ich, robię sobie i im krzywdę. Ok pcha mnie do nich instynkt, ale te interakcje
                          > pozniej - w zasadzie gra o sumie ujemnej.

                          Kiedyś mnie rozczarowywali, bo czegoś od nich zawsze oczekiwałem, zwłaszcza od tych, których uważałem za bliskich. Teraz niczego od nikogo nie oczekuje, i rozczarowań jakby mniej.

                          > Nie chce unieważnić czy zmienić trajektorii, ktora probujesz, zdaje sie, przyją
                          > ć (ty -> do ludzi), przestrzegam tylko, ze na razie nie przypominasz ludzi
                          > ktorzy prawdziwie zyskują na byciu z innymi. Przypominasz wielu z moich znajomy
                          > ch, ktorzy wchodząc w relacje stają sie celem wszelkiej maści mend i pouczaczy,
                          > zmieniaczy, petentów... Lekka izolacja od bliźnich nie jest taka zła, moim zda
                          > niem. Przynajmniej dla niektórych z nas.

                          Po latach alienacji, w czasie których licząc średnio wypowiedziałem do drugiego człowieka może ze 20% słów, które wypowiada przeciętny mężczyzna, ostatnie czego potrzebuję to izolacja od bliźnich. Nie martw się, prawdopodobnie to co dla mnie utrzymywaniem dobrych relacji z ludźmi i tak według normalnych standardów jest życiem jak odludek, ale i tak u mnie zaszła poprawa. Na szczęście mend i petentów nie obserwuję wokół siebie, to pewnie wynika z gęstego sita, która zawsze stosowałem wobec ludzi i po części było odpowiedzialne za moją alienację.
                        • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 20:34
                          proteinawy napisał
                          >To w wieku zaraz po studiach moze. W moim (i byc moze Twoim, choc jestes młodszy) nieco skromniejsze pytanie: kim jestem, jakie sa moje potrzeby i ile mogę z siebie odkroić i wyrzucić (ewentualnie - zdławić) zeby zaspokoić te potrzeby.

                          >Mam odwrócone do Ciebie odczucia, bo rzeczy i osiągnięcia mnie nigdy nie rozczarowały, nawet przy przegranej. Nie musze zawsze wygrać i w wielu dziedzinach, nawet ważnych jestem ciagle ignorantem. Cieszy sam progres, czasem nawet zmiana. >

                          Dla mnie ,zdecydowanym plusem wejścia w wiek "dojrzały"' ,z racji choćby przeżytych lat, przejść, doświadczeń i przemyśleń jest opadnięcie tej całej kurtyny iluzji, marzeń i oczekiwań, którymi tak bardzo karmiłam się u progu dojrzewania,a co za tym idzie ten całkowity już teraz prawie brak spinki, konieczności bycia w ciągłej gotowości, żeby sobie i przede wszystkim komuś coś udowodnić, coś pokazać, coś osiągnąć, coś musieć, żeby w ogóle móc istnieć prawie że.A wraz z tym brakiem spięcia i uczucia, że już nic się musi,przychodzi pewien rodzaj spokoju,dystansu do wszystkiego,co wokół,co nie jest równoznaczne z gnuśnięciem ,odpuszczeniem ,wycofaniem, tylko właśnie z możliwością skupienia się na tym,co daje zadowolenie, radość, wiarę, że nawet jeśli będzie bardzo źle,to dzięki wewnętrznej sile i determinacji jakoś to będzie, niekoniecznie przepięknie i perfekcyjnie, jak podobno jest to oczekiwane zgodnie z wymogami naszych czasów, ale chociaż może nie całkiem najgorzej.
                          • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 20:41
                            Jednym słowem młodzi , wchodzący w życie ,z koniecznością użerania się,by jakoś urządzić się w nadchodzącej rzeczywistości mają przesrane i wiele pracy, rozterek,ogarniania siebie i wszystkiego wokół siebie przed nimi.Coś niezbyt optymistycznie to widzę, ale może nie będzie tak źle.
                          • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 21:09
                            ninek04 napisała:

                            > zdecydowanym plusem wejścia w wiek "dojrzały"' ,z racji choćby przeży
                            > tych lat, przejść, doświadczeń i przemyśleń jest opadnięcie tej całej kurtyny i
                            > luzji, marzeń i oczekiwań, którymi tak bardzo karmiłam się u progu dojrzewania,
                            > a co za tym idzie ten całkowity już teraz prawie brak spinki, konieczności byc
                            > ia w ciągłej gotowości, żeby sobie i przede wszystkim komuś coś udowodnić, coś
                            > pokazać, coś osiągnąć, coś musieć, żeby w ogóle móc istnieć prawie że.A wraz z
                            > tym brakiem spięcia i uczucia, że już nic się musi,przychodzi pewien rodzaj spo
                            > koju,dystansu do wszystkiego,co wokół,co nie jest równoznaczne z gnuśnięciem ,o
                            > dpuszczeniem ,wycofaniem, tylko właśnie z możliwością skupienia się na tym,co d
                            > aje zadowolenie, radość, wiarę, że nawet jeśli będzie bardzo źle,to dzięki wewn
                            > ętrznej sile i determinacji jakoś to będzie, niekoniecznie przepięknie i perfek
                            > cyjnie, jak podobno jest to oczekiwane zgodnie z wymogami naszych czasów, ale c
                            > hociaż może nie całkiem najgorzej.

                            No tak - w pewnym sensie - nie trzeba juz niczego osiagac dla innych, a mozna cos osiagnac dla samego siebie :) To ten najlepszy sposob "osiagania" :)
            • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 18:37
              Proteinawy, jak nigdy, nic zrozumialam. Moze ze dzis oto wieczor picia i cpania. Przelozysz z polskiego na polski, anybody?
              • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 21:00
                hello-kitty2 napisała:
                >Przelozysz z polskiego na polski, anybody?

                Hmm, a ja moge? Tak w mega telegraficznym skrocie, jak ja zinterpretowalem:
                Proteinawy sugeruje, ze mezczyzni powyzej 30-stki zwykle sa zbyt zaangazowani we wlasne zwiazki i kariere, by mogli swobodnie zajmowac sie ruchaniem zaniedbanych mezatek.
                Wiec tytulowych "superbohaterow", o ktorych pisal autor watku jest w rzeczywistosci niewielu.
                Sugeruje tez, ze faceci nie inwestuja w zwiazki i kariere zwykle dlatego, ze posiadaja szereg negatywnych cech - sa glupi, tepi lub leniwi.
                Stad wynikaloby, ze w miare ogarniet facet w srednim wieku, ktory jest zainteresowany romansowaniem, jest dla swoich rowiesniczek dosc atrakcyjnym kaskiem.
                • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 21:44
                  sabat 3 napisał
                  >Proteinawy sugeruje, ze mezczyzni powyzej 30-stki zwykle sa zbyt zaangazowani we wlasne zwiazki i kariere, by mogli swobodnie zajmowac sie ruchaniem zaniedbanych mezatek.<

                  He, he, no niezmiennie bawi mnie, że zaniedbane mężatki w ogóle ktoś chciałby ruchać ;). Podobnie jak zaniedbanych mężów. Jak oni wszyscy są zaniedbani, wycofani, skupieni na swoim bólu i nieszczęściu to zazwyczaj w piździe, albo w chuju mają ruchanie, czy w ogóle szukanie i rozglądanie się za kimś do pieprzenia. No bo jak by to miało wyglądać?- że zaniedbana mężatka złapie się na lep zadbanego, acz znudzonego, żądnego wrażeń cudzego męża? I on się zadowoli tą zaniedbaną, a ona poczuje się jak księżniczka, i że nowe życie przed nią? No chyba jednak nie, zejdźmy na ziemię może.
                  • gogol77 Re: Superbohater 27.07.17, 21:59
                    ninek04 napisała:
                    > He, he, no niezmiennie bawi mnie, że zaniedbane mężatki w ogóle ktoś chciałby ruchać ;)>

                    No nie wiem? Dobrze ruchana kobieta rozkwita! Trzeba tylko trochę poczekać. Na to wskazują wyniki moich badań terenowych ;-)

                    > I on się zadowoli tą zaniedbaną, a ona poczuje się jak księżniczka, i że nowe życie przed nią? No chyba jednak nie, zejdźmy na ziemię może.>

                    A co, Ty się tak nie czujesz? Przecież to aż promieniuje z Twoich wpisów!!! Może nie nowe życie ale ta radość życia, ten entuzjazm (copy right by bzg)
                    • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 22:23
                      gogol77 napisał
                      >No nie wiem? Dobrze ruchana kobieta rozkwita! Trzeba tylko trochę poczekać. Na to wskazują wyniki moich badań terenowych ;-)<

                      No pewnie, że rozkwita, zwłaszcza że rucha ją On, kochanek marzeń :).

                      > I on się zadowoli tą zaniedbaną, a ona poczuje się jak księżniczka, i że nowe życie przed nią? No chyba jednak nie, zejdźmy na ziemię może.>

                      >A co, Ty się tak nie czujesz? Przecież to aż promieniuje z Twoich wpisów!!! Może nie nowe życie ale ta radość życia, ten entuzjazm (copy right by bzg)<

                      No pewnie, że tak! - radość, energia, szczęście z poznania i bycia z tym mężczyzną,którego uwielbiam i którym się fascynuję i który przyprawia mnie o dreszcze, czyli wszystko to, czego pragnę, chcę i potrzebuję :)) I się zachwycam :)
                • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 22:25
                  sabat3 napisał:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  > >Przelozysz z polskiego na polski, anybody?
                  >
                  > Hmm, a ja moge? Tak w mega telegraficznym skrocie, jak ja zinterpretowalem:
                  > Proteinawy sugeruje, ze mezczyzni powyzej 30-stki zwykle sa zbyt zaangazowani w
                  > e wlasne zwiazki i kariere, by mogli swobodnie zajmowac sie ruchaniem zaniedban
                  > ych mezatek.
                  > Wiec tytulowych "superbohaterow", o ktorych pisal autor watku jest w rzeczywist
                  > osci niewielu.
                  > Sugeruje tez, ze faceci nie inwestuja w zwiazki i kariere zwykle dlatego, ze po
                  > siadaja szereg negatywnych cech - sa glupi, tepi lub leniwi.
                  > Stad wynikaloby, ze w miare ogarniet facet w srednim wieku, ktory jest zaintere
                  > sowany romansowaniem, jest dla swoich rowiesniczek dosc atrakcyjnym kaskiem.

                  Pytanie po co komu mezatki, superbohaterzy skoro jest kokaina i muza:
                  www.youtube.com/watch?v=06XLgTrGLjo
                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 11:22
                    Dobra na trzezwo po przeczytaniu jeszcze raz wiem w czym tkwilo sedno mojego niezrozumienia: w tym samym, w czym tkwi od poczatku tego watku, a mianowicie niezrozumienie jaki jest problem forumowiczki, do ktorego rozwiazania zaproponowano superbohatera. Juz pytalam o niego tworcy watku ale nie odpowiedzial. Z dalszej czesci domyslilam sie, ze problemem forumowiczki jest to, ze jest zaniedbana mezatka ;-) Proteinawy donosi, ze nie ma chetnych do pocieszania zaniedbanych mezatek, bo faceci skupiaja sie na dbaniu o wlasne stadko i ogrodek albo sie im nie chce. Dobrze zlapalam?
                    • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 19:42
                      > Proteinawy donosi, ze nie ma chetnych do pocieszania zaniedbanych mezatek, bo faceci skupiaja sie na dbaniu o wlasne stadko i ogrodek albo sie im nie chce. Dobrze zlapalam? <

                      Sa ale mało, a z tych co sa większość sie nie nadaje, nie spełnia kryteriów. Protestowałem przeciw Sabatowemu zdaniu ze ich jest bądź ile. Jest "typ Sabat", jest "typ Gogol", jest "typ Wont". Wspólny mianownik: kreatywne podejście do pojecia "lojalność". Czesc pań w to wejdzie (Ninek: "wartosci sa niedzisiejsze"), większość sie boi zostania wyruchana w najmniej sprzyjającym momencie zycia.

                      Co do prowokacji el_ninho, ja go zrozumiałem tak, ze podśmiechuje sie z odwiecznych racjonalizacji niektórych pan typu "gdzie ci mezczyzni?". Nie trafia do Ciebie bo nie jęczysz tylko działasz.

                      A wlasnie - jak Ty widzisz podaż męskich typów na rynku? Poza "literat", "sympatyczny klient" czy "bajerant"? Jak to jest? Podejrzewam, ze najwiecej żonatych szaraków chętnych na numerek bez konsekwencji.
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 21:06
                        proteinawy napisał(a):

                        > A wlasnie - jak Ty widzisz podaż męskich typów na rynku? Poza "literat", "sympa
                        > tyczny klient" czy "bajerant"? Jak to jest? Podejrzewam, ze najwiecej żonatych
                        > szaraków chętnych na numerek bez konsekwencji.

                        Za trudne pytanie. Ja juz nie jestem na tym rynku od paru lat. Powiem szczerze: mezczyzni, ktorych pragne sa poza moim zasiegiem, bo sa zajeci, a ja nie nadaje sie na kochanke. Ale jest cos co lezy mi na sercu. Mam przyjaciolke, z ktora mam wejsc w fajny biznesowy projekt, nadajemy na tych samych falach, obie te same ambicje, ona dekade mlodsza, piekniejsza, madrzejsza, lepiej wyksztalcona, dokladnie tak jak ma byc i tu nagle wchodzi mi w parade jej chlopak. Bajerant, sposod wymienionych przez Ciebie najgorszy typ. Co za kurwa debil komplementuje przyjaciolke w obecnosci swojej dziewczyny? Ja nie wiem czy on ja w ten sposob dyscyplinuje? W jego obecnosci staje sie do mnie opryskliwa, malomowna i dokladnie taka, jaka dla mnie nie jest, jaka w ogole nie jest. Normalnie to bym go sprowadzila do wysokosci kraweznika, pokazala mu gdzie jego miejsce, no ale jest ona, ktora go potrzebuje. Plakac mi sie chce, bo mi rozjebie te przyjazn swoimi podjazdami pode mnie. Glupi chuj. Ja z nia gadam o naszych sprawach na Skypie, a ten w tle pozuje mi w pokazach kulturystycznych, wlacza sie ''czesc piekna' w nasze rozmowy, 'co robilas z wlosami, takie piekne...' kurwa 'nic nie robilam, spierdalaj' mysle, no ale nie powiem, bo nie chce jej zrnic. Jej wina czesciowa, bo sie z facetem nie omawia kobiecych spraw, a nie ona mu popowiadala o mnie, a on sie teraz najwyrazniej pod to brandzluje. Jak mam z tego wybrnac madrze? Doradz. Na niej mi zalezy, on niech spada ale sie kurwa wkrecil, ze sie cholera nie odczepie bez porzadnego wkurwu. Mega krepujce.
                        • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 22:35
                          > Jak mam z tego wybrnac madrze? Doradz.

                          Nie wiem co bym zrobil, mnie tez takie rzeczy żenują jak je widze. Babki Ci moze cos skutecznego doradza. Jak sie pozbyć typa tak, zeby Ci dał spokój, ale zeby nie próbował rozpieprzyć spółki z przyjaciółka. Moze i Cie dobije, bo pamietam ze starych dobrych czasów kiedy bylem "szczery" ze swoja seksualnością tez potrafiłem byc kompletnie żenujący proponując seks żonom przyjaciół na oczach tych przyjaciol itd. Dopiero teraz przy mega MiL-u nauczyłem sie zachowywać ładnie, ale to sie wiąże z emerytura seksualna.

                          Nie da rady pogadać z nią, zeby pogadała z nim? Chyba ze gość robi sztuczki PUA, kołysanie łodzią. Wtedy to by była woda na jego młyn.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 22:45
                            proteinawy napisał(a):

                            > > Jak mam z tego wybrnac madrze? Doradz.
                            >
                            > Nie wiem co bym zrobil, mnie tez takie rzeczy żenują jak je widze. Babki Ci moz
                            > e cos skutecznego doradza. Jak sie pozbyć typa tak, zeby Ci dał spokój, ale zeb
                            > y nie próbował rozpieprzyć spółki z przyjaciółka. Moze i Cie dobije, bo pamieta
                            > m ze starych dobrych czasów kiedy bylem "szczery" ze swoja seksualnością tez po
                            > trafiłem byc kompletnie żenujący proponując seks żonom przyjaciół na oczach tyc
                            > h przyjaciol itd. Dopiero teraz przy mega MiL-u nauczyłem sie zachowywać ładnie
                            > , ale to sie wiąże z emerytura seksualna.
                            >
                            > Nie da rady pogadać z nią, zeby pogadała z nim? Chyba ze gość robi sztuczki PUA
                            > , kołysanie łodzią. Wtedy to by była woda na jego młyn.

                            Dzieki, pogadam z nia. Na razie jest klimat z serii czy on jest czy go nie ma zeby swobodnie pogadac na osobnosci. Normalnie ukrwanie sie jak przez starymi. Chujnia. We mnie rosnie agresja.

                            Ale co? Przyznajesz sie juz oficjalnie do MiLa?
                          • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 22:47
                            Kitty - sprobuj sie przy nim spierdziec jak stara kobyla i obroc wszystko w zart :)
                            • hello-kitty2 Re: Superbohater 28.07.17, 22:57
                              sabat3 napisał:

                              > Kitty - sprobuj sie przy nim spierdziec jak stara kobyla i obroc wszystko w zar
                              > t :)

                              Przeciez ja sie z nim absolutnie nigdy nie znajduje na osobnosci, to co przy innych ludziach mam pierdziec albo w miejscu publicznym? ;) Nieakceptowalne jest to dla mnie.

                              Pomijajac czy on mi sie podoba czy nie (a nie podobami sie, bo ma chyba 1,95 m a ja nie znosze wysokich facetow) to skad w ogole pomysl, ze ja moglabym wejsc w reacje erotyczna z chopakiem mojej przyjaciolki? W zyciu! Jak ja na kochankow do zdrady wybieralam nawet mezczyzn wolnych, to co dopiero myslec, ze moglabym sypiac z osoba bliska drogiej mi osoby? W zyciu! Dla mnie to jest mega obraza. Wkurwia mnie strasznie ale najgorsze jest jak widze, jak to ja dotyka.
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 29.07.17, 08:15
                          >Co za kurwa debil komplementuje przyjaciolke w obecnosci swojej dziewczyny?

                          Powiedział wprost, że masz fajny tyłek lub piersi? Jak komplement był nieinwazyjny to nie widzę problemu.

                          Istnieje określony typ kobiet, do których uderza się bezpośrednio, bo widzi się, że nie są zbyt skomplikowane w tym temacie, a niepowodzenie niczego nie zmienia, ot, może zaliczę, a jak nie to przecież i tak laska nic dla mnie nie znaczyła. Klasyfikuje cię do grupy "luźna w kroku" i może chciałby ci tam zajrzeć, ale po mojemu ciebie też swędzi broszka na jego widok.
                          • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 09:19
                            kombinerki_pinocheta00 napisała:

                            > >Co za kurwa debil komplementuje przyjaciolke w obecnosci swojej dziewczyny
                            > ?
                            >
                            > Powiedział wprost, że masz fajny tyłek lub piersi? Jak komplement był nieinwazy
                            > jny to nie widzę problemu.
                            >
                            > Istnieje określony typ kobiet, do których uderza się bezpośrednio, bo widzi się
                            > , że nie są zbyt skomplikowane w tym temacie, a niepowodzenie niczego nie zmien
                            > ia, ot, może zaliczę, a jak nie to przecież i tak laska nic dla mnie nie znaczy
                            > ła. Klasyfikuje cię do grupy "luźna w kroku" i może chciałby ci tam zajrzeć,

                            Tak znam ten mechnizm, obserwowalam w przypadku mojej matki, za ktora faceci sie uganiali, ogladali tyle, ze ona z nimi nie chodzila i z tego nie korzystala ALE w oczach publicznosci to ona byla kurwa 'luzna w kroku', bo to ona byla winna, ze przyciagala wzrok uroda, w tym innych mezow, nie? A potem sie dziwic, ze kobiety laza w jakis burkach.

                            al
                            > e po mojemu ciebie też swędzi broszka na jego widok.

                            Ale skad ten wniosek, przeciez on nie jest murzynem ani zadnym egzotycznym tylko polaczkiem z mala kuska.
                      • gogol77 Re: Superbohater 29.07.17, 11:55
                        proteinawy napisał(a):
                        > Jest "typ Sabat", jest "typ Gogol", jest "typ Wont". Wspólny mianownik: kreatywne podejście do pojecia "lojalność". Czesc pań w to wejdzie (Ninek: "wartosci sa niedzisiejsze"), większość sie boi zostania wyruchana w najmniej sprzyjającym momencie zycia.>

                        Słownik Języka Polskiego PWN: lojalny - «uczciwy i rzetelny w stosunkach z ludźmi»

                        Sabat: nie kreatywne podejście tylko racjonalne. Lojalność była dla niego szkodliwa i jako taką uznał ją za niebezpieczną dla swojej dalszej egzystencji. Nie on pierwszy mógł skończyć jako ofiara depresji. To młody facet a dzieci nieodchowane i może mu ktoś podpowiedział, że z mężczyzny spełnionego seksualnie rodzina ma więcej więcej pożytku. Także w sferze materialnej! Tak mamy, fajne ruchanie dopinguje nas do aktywności życiowej.
                        Gogol: Tak, kreatywne, bo wykazał słabość charakteru i brak odporności na pokusy. Takiego go stworzył Stwórca/stworzyła ewolucja. Wg. Ojca Dyrektora - pokusy podsuwa nam szatan.
                        Np. gdyby w kraju arabskim nie ten szpital pełen fajnych medyczek z dymiącymi cipkami - zostawało by tylko koniobijstwo. Więc odpowiedzialność się trochę rozkłada. No i (by się tak całkiem nie pogrążać) - w ramach tej kreatywnej lojalności on starał się na ile się dało ograniczyć straty drugiej/drugich stron.
                        Wont: Nie bardzo wiem, ale on mi wygląda na coś pośredniego między Sabatem, Gogolem a Ninek. Albo zupełnie innego?. Ktoś wie coś więcej?
                        Ninek: nie kreatywne tylko racjonalne - patrz Sabat, z tym, że jej było łatwiej o decyzję, bo zdaje się, że jej mąż był wredniejszy niż Sabatowa, a jej cipka bardziej ją nagliła do jakichś ruchów niż fiut naglił Sabata. To mógł by być dowód na tezę, że seksualność kobiet ma większą dynamikę niż nasza.

                        I Tak zupełnie na marginesie:
                        Po II wojnie światowej wiele tysięcy Niemców popełniało samobójstwo. Z lojalności dla Führera! On zresztą w ostatnich tygodniach wojny powiedział: naród mnie zawiódł - niech ginie razem ze mną! Lojalność nie jedno ma imię!
                        • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 15:04
                          > Po II wojnie światowej wiele tysięcy Niemców popełniało samobójstwo. Z lojalności dla Führera! <

                          Nie zapominajmy tez, ze Hitler był malarzem, wiec malarstwo jest nie-teges, to samo z posiadaniem psa, napisaniem książki (sorry Marek, nie wyglada to dla Ciebie najlepiej). Oprócz tego Mengele unieważnia medycycyne, Łysenko - biologię. Vlad Palownik unieważnia hierarchie, a Mao - równość. Nie ma nic.

                          Wracając do Was trzech : to było nie fair ale wobec Wonta. Nie rozumiem czemu Cie animuje nieoceniajacy zwrot "lojalność kreatywna". Przeciez Cie nie nawracam na "lojalność klasyczną". Oprócz kochanki, żony chcesz jeszcze laurkę dobrego człowieka? A po co? I tak masz laurkę "wesołego, pozytywnego", ciesz się tym co masz.

                          A co do Ninek: deklaruje sie sama jako a-etyczna, stad zakładam ze nie ma problemu z wchodzeniem w relacje na zasadach, ktore moga zmienione za jej plecami bez informowania jej o tym. Czyli bycia wyruchaną. Tez jej przeciez nie nawracam, dobrze jej w życiu.
                          • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 15:37
                            > Nie rozumiem czemu Cie animuje nieoceniajacy zwrot "lojalność kreatywna". Przeciez Cie nie nawracam na "lojalność klasyczną" <

                            Wlasnie wpadł mi do głowy świetny termin, ktory pasuje do sytuacji Twojej i Sabata. "Lojalność emocjonalna". Co Ty na to? Moze tak jak z inteligencja emocjonalna okaże sie z czasem ważniejsza od oryginału...
                            • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 16:18
                              proteinawy napisał(a):
                              > Wlasnie wpadł mi do głowy świetny termin, ktory pasuje do sytuacji Twojej i Sab
                              > ata. "Lojalność emocjonalna". Co Ty na to? Moze tak jak z inteligencja emocjona
                              > lna okaże sie z czasem ważniejsza od oryginału...

                              Tylko po co mnie pod to podczepiasz? Aspirowałem kiedyś do miana osoby "lojalnej"?
                              Już Ci kilka razy próbowałem wytłumaczyć, że mnie temat etyki/moralności/dobra i zła nie zajmuje. Dzięki bogu, bezustanne zaprzątanie sobie głowy takimi sprawami jest wyjątkowo nieskuteczne ewolucyjnie ;) Owszem - zwierzęta przejawiają coś w rodzaju obrony interesów stada, ale tylko tam, gdzie nie stoi to w jawnej sprzeczności z ich własnym interesem/interesem ich genów. Są lojalne tam, gdzie docelowo chodzi o synergię działań. Za to nielojalne, gdy mogą coś bezkarnie zyskać dla siebie (w języku ludzi - ukraść).
                              Pies wytresowany, by nie podejmował pokarmu, będzie robił to albo ze strachu (bodziec bólowy skorelowany z jedzeniem leżącym luzem), albo w oczekiwaniu nagrody - gdy wie, że pan go widzi. W tym drugim wypadku zeżre jedzenie zaraz, gdy tylko będzie pewny, że nie jest obserwowany przez tresera.
                              Moim zdaniem powoływanie się na "etykę", "moralność", "uczciwość", "lojalność" nie ma większego sensu. Plątanie się w to głębiej niż wymaga tego doraźna potrzeba chwili jest dobrowolnym nakładaniem sobie kajdanek na nadgarstki. Fajna zabawa dla fetyszystów, ale ja nie gustuję, wybacz :)
                              • proteinawy Re: Superbohater 29.07.17, 19:05
                                > Tylko po co mnie pod to podczepiasz? Aspirowałem kiedyś do miana osoby "lojalnej"? <

                                Na pewno nie po to, zeby Ci wytykać, albo zmieniać, albo nauczać. Sprowadziłem Cie do tej samej grupy z Gogolem w tym aspekcie, bo obaj jesteście dla mnie interesujący i egzotyczni. Również: obcy. A także - wasze podejście do związkow lepiej pasuje tak do natury kobiecej jak meskiej, co widac w praktyce.

                                Zostawiajac Ciebie (żebyś nie czuł sie osobiście krytykowany) i wchodząc na poziom teoretyczny: owszem tłumaczyłeś ze czegos takiego nie ma, ale mysle ze nie masz racji. Jestem przekonany, ze pojęcie jest zakorzenione w biologii, ma ewolucyjna wartosc. Jest tez sensowne szerzej, jako czesc aparatu pojęciowego do prob znalezienia obiektywnie najlepszych sposobów interakcji istot czujących.

                                Nie chce sie powtarzać, ale mysle, ze da sie zbudować obiektywny system moralny. Pojęcia takie jak dobrostan i cierpienie wyznaczaja geografie tej przestrzeni, a lojalność / kłamstwo wyznaczają narzędzia do interakcji w tej przestrzeni.

                                Tu - spekulowalem jak wasze strategie przystają do oczekiwan forumowiczek. I fakt, ze wymawiasz sie od używania lojalności do mnie nie trafia. Nawet sprowadzajac wszystko do faktu użycia penisa w okolicy cudzych narządów płciowych zakłada wsród "normalnych" ludzi, ze np partner nie ma (albo nie jest świadomy) HIV. Nie da sie działać w grupie bez pewnego zestawu tego co jest fair a co nie.
                                • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 19:44
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > chodząc na poz
                                  > iom teoretyczny: owszem tłumaczyłeś ze czegos takiego nie ma, ale mysle ze nie
                                  > masz racji. Jestem przekonany, ze pojęcie jest zakorzenione w biologii, ma ewol
                                  > ucyjna wartosc. Jest tez sensowne szerzej, jako czesc aparatu pojęciowego do pr
                                  > ob znalezienia obiektywnie najlepszych sposobów interakcji istot czujących.
                                  >
                                  > Nie chce sie powtarzać, ale mysle, ze da sie zbudować obiektywny system moralny
                                  > . Pojęcia takie jak dobrostan i cierpienie wyznaczaja geografie tej przestrzeni
                                  > , a lojalność / kłamstwo wyznaczają narzędzia do interakcji w tej przestrzeni.

                                  Pamietam z grubsza Twoje argumenty. Wychodzac z tego, co wymieniles, czyli od strzalki entropii ukladu rozumianej jako dobro, brak cierpienia itp. mozna rzeczywiscie odniesc takie wrazenie, ze przestrzen jest podzielona na zachowania dobre i zle. W zasadzie pewna logiczna konsekwencja, nieslychanie brzemienna, jest wyznaczenie pewnego potencjalnego zamyslu, ktory za takim uszeregowaniem stoi. Nieslychanie brzemienna, poniewaz moglby to byc nieslychanie silny, chociaz nie bezposredni, filozoficzny dowod na istnienie stworcy. Musisz przyznac, ze uszeregowanie zamiast przypadkowosci zdarza sie niezwykle rzadko w sytuacji gdyby wszystkim mial rzadzic chaos ustalajacy ogolne prawa rzadzace rzeczywistoscia. Ale zostawmy to.
                                  Wedlug mnie obserwacja swiata przyrody podsuwa pewne fakty, sugerujace, ze jednak pojecia dobra i zla sa konstruktem ludzkiego umyslu.
                                  1) Pierwsza sprawa, to ich wzglednosc. Wezmy swiat rzadzony przez dinozaury. Katastrofa w okolicy polwyspu Jukatan pogrzebala ich szanse na ewolucyjby sukces na szersza skale, sprowadzajac gady i ich bezposrednich nastepcow do roli gdaczacego fileta na moim stole i torebki w szafie mojej zony. Jednoczesnie dokonana destrukcja otworzyla przedpole do rozwoju ssakow i znanego nam obecnie swiata. Dzieki ci, Panie, za Jukatan! :) Trudno jednoznacznie ustalic, czy dokonana masakra gadow byla dobra, czy zla.
                                  Ba - byc moze to zachodzi w skali kosmicznej? Nawet unicestwienie Ziemi mogloby otworzyc pole do rozwoju w skali kosmicznej jakiejs innej rasy? Galezi zycia/swiadomego istnienia, ktorego jeszcze nie znamy?
                                  2) Konkurencja gatunkow. Zobacz jak bezwgledna walke o przetrwanie prowadza miexzy soba istoty zywe. Mozna odniesc wrazenie, ze sensem istnienia zycia jest wojna.
                                  Co wiecej - w tej walce nie ma zadnych regul zwiazanych z okazywaniem sobie litosci, wspolczucia itd. Wiecej - wrecz przeciwnie - w skali zwierzat, okazywanie litosci jest rodzajem aberracji instynktu spolecznego typowym w zasadzie tylko ludziom. Drapieznik pozre mlode innego gatunku z obojetnoscia.
                                  W zasadzie - badzmy obiektywni - nasza litosc tez jest selektywna. Bede glosil to tak dlugo, jak na naszym stole beda goscic potrawy z cieleciny a kobiety beda nosic futra. Dywagacje o moralnosci malzenskiej w wydaniu miesozercy, z obojetnoscia spogladajacego na okrucienstwo czlowieka wobec zwierzat w ubojniach i rzezniach to igrzyska hipokryzji. Dostrzeganie slomki tam, gdzie belka lezy przed nosem.
                                  3) taktyka spoleczna - to nie my wymyslilismy "zlo". Zauwaz, ze to co religie i systemuly moralne definiuja jako zlo jest tak naprawde produktem ewolucji. Zwierzeta oklamuja sie w komunikacji miedzy soba, gdy tylko maja w tym jakis interes. Dbaja tez przede wszystkim o interes osobniczy i interes swojej puli genetycznej. Drugi poziom dbalosci o interesy, czyli dbalosc o interes stada, jest stawiany wysoko glownie wtedy, gdy z takiego postepowania wynikaja korzysci dla interesu osobniczego czy wlasnej puli genetycznej.
                                  Ba, zwierze jest gotowe zaryzykowac zycie, gdzie w statystycznie wiekszej ilosci przypadkow takie zachowanie prowadzi do przezycia i spijania smietanki z synergii spolecznej. Na pewna smierc ida tylko nieliczne jednostki. Zauwaz z czego to wynika - prosta selekcja naturalna.
                                  Niestety nie mam czasu, bo przypala mi sie zarcie, ale prosta konkluzja jest taka, ze nasze rozumienie gros pojec moralnych i etycznych jest pewnym rozszerzeniem instynktow uksztaltowanyxh przez nasza ewolucje na szersze ramy istnienia. Jest to jednak moim zdaniem niezbyt uprawnione.
                                  Latwiej nam sie zyje, sadzac ze dobro i zlo funkcjonuje jako jakis szerszy konstrukt, jednak przyroda bardziej faworyzuje wojne niz pokoj ;)
                                  Swiat jest blizszy filozofii Nietschego niz Buddy i Jezusa.
                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 21:36
                                    > Swiat jest blizszy filozofii Nietschego niz Buddy i Jezusa.

                                    Po co te fikolki Sabat? Az mi sie nie chcialo czytac takie pietrowe. Jestes zlym czlowiekiem wiec czynisz zlo z rownie zlym czlowiekiem, a ludziom sie to podoba, bo tez sa zli, Wszystko, wystarczy zaakceptowac zamiast racjonalizowac, usprawedliwiac, tlumaczyc.
                                    • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 22:39
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > Po co te fikolki Sabat? Az mi sie nie chcialo czytac takie pietrowe.

                                      Odpowiadałem Proteinowemu.

                                      > Jestes zly
                                      > m czlowiekiem wiec czynisz zlo z rownie zlym czlowiekiem, a ludziom sie to podo
                                      > ba, bo tez sa zli, Wszystko, wystarczy zaakceptowac zamiast racjonalizowac, usp
                                      > rawedliwiac, tlumaczyc.

                                      Z punktu widzenia, który prezentujecie Ty i Proteinowy - bez wątpienia.
                                      Ja to akceptuje. Właściwiej byłoby stwierdzić - niespecjalnie mnie to rusza.
                                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 29.07.17, 22:46
                                        sabat3 napisał:

                                        > Z punktu widzenia, który prezentujecie Ty i Proteinowy - bez wątpienia.

                                        Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.

                                        > Ja to akceptuje. Właściwiej byłoby stwierdzić - niespecjalnie mnie to rusza

                                        Mnie tez nie ale nazywam rzeczy po imieniu.
                                        • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 23:16
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.

                                          Nawet takiego, który kwestionuje istnienie zła? No proszę Cię!
                                          A nawet jeśli, to przecież gdy Kali ukraść krowa, to dobrze :D
                                          • sabat3 Re: Superbohater 29.07.17, 23:31
                                            sabat3 napisał:
                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            > > Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.
                                            >
                                            > Nawet takiego, który kwestionuje istnienie zła? No proszę Cię!
                                            > A nawet jeśli, to przecież gdy Kali ukraść krowa, to dobrze :D

                                            Żebyś mnie źle nie zrozumiała - oczywiście, tak, masz rację. Pisałem o tym nie raz - zdrada małżeńska to zło. Tak ukształtowano definicję zła w naszej kulturze, koniec kropka.
                                            Zaprzeczać temu to tak, jakby kłócić się o to, czy Zeus jest bogiem olimpijskim. Jasne, jest.
                                          • lybbla Re: Superbohater 30.07.17, 02:05
                                            sabat3 napisał:

                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            > > Poprawka: z kazdego punktu widzenia zdrada jest zlem.
                                            >
                                            > Nawet takiego, który kwestionuje istnienie zła? No proszę Cię!
                                            > A nawet jeśli, to przecież gdy Kali ukraść krowa, to dobrze :D

                                            Sięgając pamięcią do okresu kiedy zdrada była zdradą.
                                            Chętna napalona cipka i ogniki w oczach i poranek gdy otwierasz oczy i ktoś Ci się
                                            przygląda. Ja się pytam gdzie tu zło skoro alternatywą są szlabany na granicy polsko-niemieckiej.
                                            • sabat3 Re: Superbohater 30.07.17, 02:23
                                              lybbla napisał:
                                              > Ja się pytam gdzie tu zło skoro alternatywą są szlabany na granicy p
                                              > olsko-niemieckiej.

                                              Jak ustalasz co to jest zło, to możesz również ustalić, gdzie ono przebiega.
                                              Przypominam, że prawie wszystko w naszym życiu jest abstrakcyjnym wymysłem/umową. Małżeństwo to wymysł. Zdrada to wymysł. Tego realnie NIE MA. Możemy więc ustalać co chcemy i na co się zgadzamy. Albo wierzyć że przygotowana dla nas rzeczywistość jest jedyną i realną (w świecie globalizacji, nauki, zderzenia różnych kultur i zwyczajów - trochę trudne, ale da się, wystarczy być odpowiednio tępym).
                                              Cofnijmy się o jakieś 30-40 tysięcy lat i zastanówmy się, jakie wówczas obowiązywały normy, co było dobrem a co złem. Człowiek "miał" to co znalazł, dupczył tego/tą co się przedupczyć pozwolili, a jak się chciał rozstać, to brał tobołek ze skóry na plecy i wychodził :) Nie wiem czy komuś przyszło do głowy zastanawiać się nad tym, co jest dobre a co złe. Pewnie po prostu kierowano się emocjami.
                                              Dziś świat się skomplikował.
                                              • sabat3 Re: Superbohater 30.07.17, 07:50
                                                Podam jeszcze kilka przykladow zla z zakresu erotyki, zeby rozjasnic perspektywe:
                                                - Masturbacja jest zlem.
                                                - Seks analny i oralny sa zlem.
                                                - Uprawianie seksu z osoba tej samej plci jest zlem.
                                                - Uprawianie seksu przedmalzenskiego jest zlem.
                                                • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:10
                                                  > Podam jeszcze kilka przykladow zla z zakresu erotyki, zeby rozjasnic perspektywe: <

                                                  Przejezyczyles sie. To była erystyka ;)

                                                  Starasz sie zamataczyć fakt, ze działania na szkodę innych (lub ze szkodą innych) to zło.

                                                  W seksie prawie zawsze sprowadza sie to do dobrowolności aktu. Złem jest gwałt, nawet jezeli "tylko" w pozycji misjonarskiej. Jak dla mnie złem z pobliża gwałtu jest np kłamstwo na temat swojego statusu w obecności lasi ktora nawilża kasa...
                                              • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 08:43
                                                sabat3 napisał:

                                                > Jak ustalasz co to jest zło, to możesz również ustalić, gdzie ono przebiega.
                                                ---------------
                                                Sabat, nie komplikuj. Brak seksu -> brak związku, więc o zdradzie nie może być mowy.
                                                • hello-kitty2 Re: Superbohater 30.07.17, 11:17
                                                  NIe ma malzenstwa, nie ma zdrady, a dzieci sa i jest to faktem dokonanym, ktory nalezy akceptowac (tam na gorze napisano). Ciekawe skad sie wziely? Przypadkiem nie z malzenstwa, ktore juz nie jest faktem dokonanym, ktory nalezy akceptowac? W jednym watku kocopoly, ktore wzajemnie sobie przecza. Zastanawiajace jest to jak kazdy, absolutnie kazdy probuje sie wybielac z kazdego zlego czynu naginajac rzeczywistosc do absurdu. Po co? Przed kim? Przed banda ludzi, ktorych jara to samo? Skoro nie potrafisz oddzielic dobra od zla, to podpowiem jak. Zlo ukrywasz (np klepiesz o nim anonimowo na forum) i dbasz zeby by nikt z twoich bliskich sie o tym, czym sie zajmujesz nie dowiedzial, z dobrem sie obnosisz, dzielisz z bliskimi, obwieszczasz swiatu. I jeszcze dla jasnosci: zdrade nazywam zlem, bo dziwnym trafem pozeglowales w strone erotyki. Zreszta juz nie raz na forum rozmawialismy, po co sie powtarzac, bo Ty akurtat masz kochanke, a co to zmienia.
                                              • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:04
                                                > Tego realnie NIE MA.

                                                Tak jak pieniędzy. Czemu w takim razie przypisujesz im taka wysoka rangę w "legalnych" zalotach? Kilka lat temu odkryłeś ze pewne byty, mimo ze w miarę jasno zdefiniowane, moga nie mieć bezpośredniego, materialnego odwzorowania w konkretnym miejscu. Nie sądzisz, ze skoro kilka jednostek zaczyna dzielić pewna iluzje to ta iluzja zaczyna kształtować te jednostki - to jest realna? Najmniejsza ilosc ludzi potrzebna do stworzenia takiej inter-iluzorycznej rzeczywistości to dwoje. Duzo trudniej utrzymać ta rzeczywistosc niz np NSDAP, dlatego masz silniejsze wsparcie hormonów w tworzeniu tej iluzji.

                                                Twoj nihilizm moze zdefiniować milosc jedynie jako cos w rodzaju "stanął mi w tym samym czasie kiedy ona zwilgotniała". Zgoda na rzeczywistosc interesubiektywna (czy współdzielona iluzje) daje szanse na zdefiniowanie milosci jako prawdziwe miejsce ktore dziele z Nią, ktore dla nas jest sensem zycia a dla reszty nie istnieje.
                                      • lybbla Re: Superbohater 30.07.17, 01:56
                                        sabat3 napisał:

                                        > Z punktu widzenia, który prezentujecie Ty i Proteinowy - bez wątpienia.
                                        > Ja to akceptuje. Właściwiej byłoby stwierdzić - niespecjalnie mnie to rusza.

                                        Sabat rucha,
                                        Gogol rucha,
                                        Ninek rucha,
                                        Kag rucha,
                                        Sea.sea rucha,
                                        Wont rucha,

                                        Marek chyba nie rucha,
                                        Kitty nie rucha bo się naruchała,
                                        Proteinowy nie rucha, bo proteinowy wie wszystko

                                        Odchodząc acz niedaleko od trawestacji. Mnie się wydaje, że Sabat z Kitką
                                        zamienili się osobowościami. Mamy teraz na forum `panią nie da się'
                                        z racjonalizacjami typu, że `mnie się nie chce' (oczywiście jak nie ma obiektu to się nie chce) i `pana o szczęście łatwo, szczęście jest tanie' a było odwrotnie.

                                        Sabat my powinniśmy teraz wspierać Kitkę z całych sił bo wtedy obiekt się znajdzie
                                        po kilku latach ale się znajdzie;)
                                        • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 08:27
                                          lybbla napisał:

                                          > Sabat rucha,
                                          > Gogol rucha,
                                          > Ninek rucha,
                                          > Kag rucha,
                                          > Sea.sea rucha,
                                          > Wont rucha,
                                          >
                                          > Marek chyba nie rucha,
                                          > Kitty nie rucha bo się naruchała,
                                          > Proteinowy nie rucha, bo proteinowy wie wszystko
                                          ----------------------------
                                          Skąd te wątpliwości w stosunku do mojej osoby? Musisz coś obstawić.
                                  • lybbla Re: Superbohater 30.07.17, 02:19
                                    sabat3 napisał:

                                    > Swiat jest blizszy filozofii Nietschego niz Buddy i Jezusa.

                                    Ale jakoś tak mniej agresji gdy wszyscy zaruchani.
                                    I wtedy przyjdą niedoruchani barbarzyńcy i nas zjedzą. ;)
                            • gogol77 Re: Superbohater 29.07.17, 17:45
                              proteinawy napisał(a):
                              > Wlasnie wpadł mi do głowy świetny termin, ktory pasuje do sytuacji Twojej i Sabata. "Lojalność emocjonalna". Co Ty na to? Moze tak jak z inteligencja emocjonalna okaże sie z czasem ważniejsza od oryginału...>

                              A może lojalność selektywna?
                              Słownik PWN: selektywny - «obejmujący tylko niektóre elementy jakiejś całości»
                              Całością jest Sabat i jego dwie kobiety (z premedytacją o Sabacie a nie o mnie)
                              A więc - Sabat nie może być lojalny wobec tylko jednej z dwóch jego pań. Mówimy o tym co jest teraz a nie o tym co było rok temu. Dwie panie są dziś faktem.
                              Nawracając się na lojalność wobec żony - byłby nielojalny wobec tej, która obdarzywszy go swoimi wdziękami i której to co robi jej Sabat się podoba (tak mniemam) - była by zmartwiona, niepocieszona, zdruzgotana (niepotrzebne skreślić) gdyby Sabat ją teraz zostawił.
                              Nie wiemy jak Sabatowa odebrała by jego pozew rozwodowy ale nie wykluczone, że też bez zachwytu.
                              Więc Sabat jest lojalny wobec:
                              - żony, łożąc na utrzymanie domu, zapewnienie żonie i dzieciom statusu dobrej, tradycyjnej, katolickiej ;-) rodziny
                              - kochanki, zaspokajając jej potrzeby seksualne, zapewniając bliskość, okazując czułość czyli robiąc jej dobrze w sferze ciała i w sferze ducha.
                              Zyskiem netto Sabata jest to, że on też zaspokaja swoje potrzeby w tych sferach.

                              • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 12:23
                                > A może lojalność selektywna?

                                Nawet lepiej.

                                Tam dalej piszesz o rozterkach lojalnościowych ale pomijasz jedna bardzo prosta rzecz. Jezeli w momencie zawierania małżeństwa czy to Twojego czy Sabata, któryś w was wyraźnie powiedział i sobie i jej "wiąże sie z tą tu kobietą, dopóki nie trafi sie lepsza, a jak sie trafi to rozejście z tą tu uzależniam od poziomu komfortu psychicznego i finansowego oraz zastrzegam sobie prawo do podjęcia tych decyzji bez jej wiedzy i udziału" - to ja nie widze problemu.

                                Ale jezeli przysięgałes (przede wszystkim sobie) co innego, to nie masz sie co oburzać.

                                Popatrz Gogol: jestes uroczym starszym panem a ja złośliwym sukinsynem - i nie ma w tym obrazy mojej osoby, bo jestem złośliwym sukinsynem. Nie wiem skąd w ludziach "pozytywnych" i wesołych niechęć do nazywania rzeczy po imieniu. Moze to jest brama do bycia pozytywnym? Bullshit?
                                • gogol77 Re: Superbohater 30.07.17, 13:30
                                  proteinawy napisał(a):
                                  > Ale jezeli przysięgałes (przede wszystkim sobie) co innego, to nie masz sie co oburzać.

                                  Przysięgałem, bo byłem zakochany jak gupi i za glejt na małżeństwo z nią - zamordowałbym nawet staruszkę. Przysięga była wiec wymuszona.

                                  Popatrz Gogol: jestes uroczym starszym panem a ja złośliwym sukinsynem - i niema w tym obrazy mojej osoby, bo jestem złośliwym sukinsynem.

                                  Nie, nie jesteś sukinsynem. A tym bardziej złośliwym. Jedyne o co mógłbym mieć do Ciebie pretensje to o Twój dogmatyzm w kwestii tej ww. przysięgi. Wymuszonej czy też wyszantażowanej groźbą/perspektywą utraty dostępu do cipki tej kobiety która kochałem. Jeszcze raz powtarzam: jak gupi!!!
                                  I którą potem przez ponad 30 lat ruchałem, pod koniec to już w pocie czoła ;-), dopóki się nie skichało. Czy choćby to mnie nie rozgrzesza?
                                  Przedtem (przed tą przysięgą) też przez ponad 2 lata ja ruchałem i nie dostałem przez to rozgrzeszenia bo gość chciał żebym żałował. A ja nie żałowałem bo było fajnie.
                                  • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 15:05
                                    > Jedyne o co mógłbym mieć do Ciebie pretensje to o Twój dogmatyzm w kwestii tej ww. przysięgi. Wymuszonej czy też wyszantażowanej groźbą/perspektywą utraty dostępu do cipki tej kobiety która kochałem. Jeszcze raz powtarzam: jak gupi!!! <

                                    Dogmatyzm: tu w gre wchodzi bardzo konkretna sytuacja. Dlatego tak drążę i Ciebie i (zwłaszcza) Sabata. Ustawiam swoj "emulator cudzych zyc" na Ciebie czy niego i zapuszczam symulacje pt "co ja bym zrobil na Waszym miejscu".

                                    W tej chwili, dzisiaj, mam w ręku w postaci gotówki cały bieżący dorobek mojego zycia. Jedynka i całkiem sporo zer. Mogę sie ze swoja kobieta rozejść w tej chwili, dac jej pol, zmienić trajektorie zycia obojga dzieci (każdego inaczej: starsze jest dokładnie w tym wieku kiedy dzieci biorą rozwod do siebie, młodsze- ma dopiero 2 miesiące).

                                    Mogę tez - i zrobię to - kupic spory dom w fajnym miejscu a przez to przypieczętować swoj los jako łosia pociągowego. Moje rozumienie sytuacji jest takie, ze w sensie emocji wobec swojej zony mogę ja zostawić a mogę zostac, 50/50. Wiem, ze nie rozumiemy sie fundamentalnie ale nie ma nienawiści. Wiem o czym nie rozmawiać zeby było w domu miło. Relacja z dziećmi nie jest taka otwarta - mam niespłacalny dług do konca zycia.

                                    Gdybym myślał tak jak Sabat to przedstawia (nie ma czegos takiego jak moralność i zobowiązania) - popełniam błąd zycia. Stara niech se radzi, w koncu równouprawnienie, młode dostają kasiorkę i dzielona opiekę, ja dziękuje korporacji za wspolprace i zaczynam pisać biznes-plan. O innych kobietach nawet nie mowie, chyba ze na krótko i bez zobowiązań.

                                    Wiem ze bliźni (w tym Ty) działają bardziej impulsywnie. Ja z kolei musze wiedziec, mieć to pokazywane, rozpisane. Jak juz zdecyduje ze wiem - nie ma odwrotu. I tak było z małżeństwem. Ja doskonale wiedziałem ze moze byc różnie i nie musze sie hajtac. Mam fajna w tym względzie zone ze nie naciskała, nawet emocjonalnie.

                                    Dlatego odbierasz ode mnie vibe dogmatyzmu. Musze to wiedziec dla siebie
                                    • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 15:56
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > W tej chwili, dzisiaj, mam w ręku w postaci gotówki cały bieżący dorobek mojego zycia. Jedynka i całkiem sporo zer. Mogę sie ze swoja kobieta rozejść w tej chwili, dac jej pol, zmienić trajektorie zycia obojga dzieci (każdego inaczej: starsze jest dokładnie w tym wieku kiedy dzieci biorą rozwod do siebie, młodsze- ma dopiero 2 miesiące).
                                      >
                                      > Mogę tez - i zrobię to - kupic spory dom w fajnym miejscu a przez to przypieczętować swoj los jako łosia pociągowego. Moje rozumienie sytuacji jest takie, ze w sensie emocji wobec swojej zony mogę ja zostawić a mogę zostac, 50/50. Wiem, ze nie rozumiemy sie fundamentalnie ale nie ma nienawiści.

                                      > Wiem ze bliźni (w tym Ty) działają bardziej impulsywnie. Ja z kolei musze wiedziec, mieć to pokazywane, rozpisane. Jak juz zdecyduje ze wiem - nie ma odwrotu.
                                      ----------------------------
                                      Nie zazdroszczę. Jak mówi moja o takich sytuacjach: po co się męczyć, jak można się rozejść?
                                      • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 18:07
                                        > Jak mówi moja o takich sytuacjach: po co się męczyć, jak można się rozejść? <

                                        Wszystko co mam zawdzięczam uporowi.
                                        • marek.zak1 Re: Superbohater 30.07.17, 18:19
                                          proteinawy napisał(a):

                                          > > Jak mówi moja o takich sytuacjach: po co się męczyć, jak można się rozejść? <
                                          >
                                          > Wszystko co mam zawdzięczam uporowi.
                                          ----------------------
                                          Moje ulubione słowo to wytrwałość. To klucz do sukcesu. Z angielskiego słownika: perseverance- prolonged, lasting effort.
                                    • ninek04 Re: Superbohater 30.07.17, 18:40
                                      proteinawy napisal
                                      >dogmatyzm: tu w gre wchodzi bardzo konkretna sytuacja. Dlatego tak drążę i Ciebie i (zwłaszcza) Sabata. Ustawiam swoj "emulator cudzych zyc" na Ciebie czy niego i zapuszczam symulacje pt "co ja bym zrobil na Waszym miejscu".>

                                      .> Moje rozumienie sytuacji jest takie, ze w sensie emocji wobec swojej zony mogę ja zostawić a mogę zostac, 50/50. Wiem, ze nie rozumiemy sie fundamentalnie ale nie ma nienawiści. Wiem o czym nie rozmawiać zeby było w domu miło. Relacja z dziećmi nie jest taka otwarta - mam niespłacalny dług do konca zycia.>

                                      No ale po co te symulacje, skoro tu nie bardzo jest co porównywać, albo co do czego i kogo odnosić.Ludzie są fundamentalnie inni i innych wyborów życiowych dokonują- właściwie każdy jeden przypadek nie jest przystawalny do drugiego.Ty swojego wyboru dokonałeś i trzymasz się szlachetnie i konsekwentnie, i pewnie będziesz się trzymał do końca, mimo, że ceną jest życie obok kogoś zamiast z kimś,tak intensywnie, ciepło, blisko, totalnie wręcz.Zresztą nie wiem, czy sam trochę nie wallenrodyzujesz, bo w końcu skądś to drugie dziecko się wzięło.Dla mnie na przykład świadoma decyzja dwojga ludzi co do powołania nowej istoty na świat wiązałaby się z pełną miłością, akceptacją i pragnieniem wspólnego budowania dalszej relacji i bycia razem-bo przecież obie strony tego chcą i pragną, przynajmniej w teorii.No to jak można się tak oddalić, skoro wcześniej i to dosłownie chwilę wcześniej było się tak blisko? Twojej żonie to nie przeszkadza? Poza tym jeszcze jedno przyszło mi na -czy gdybyś zostawił żonę, to ze strony Twoich rodziców ( ojca przede wszystkim) i jej rodziców- wszyscy zdaje się z pozycją i utrwalonymi poglądami,-nie zostałbyś osądzony i potępiony na wieki wieków? . Może ich opinia, co do roli odpowiedzialności ojca w rodzinie też jakoś rzutuje i liczy się w ogólnym rozrachunku- to takie poczucie, że dało się radę i nie dało się ciała?
                                      • proteinawy Re: Superbohater 30.07.17, 18:56
                                        > Zresztą nie wiem, czy sam trochę nie wallenrodyzujesz <

                                        Faktycznie, niepotrzebnie to rozgrzebałem. Zamknijmy temat i zostawmy Sabata i Gogola w spokoju.
                                        • ninek04 Re: Superbohater 30.07.17, 20:24
                                          proteinawy napisał
                                          >Faktycznie, niepotrzebnie to rozgrzebałem. Zamknijmy temat i zostawmy Sabata i Gogola w spokoju.>

                                          Ale co tak naprawdę rozgrzebałeś? Raczej swoje usprawiedliwienie pozostania w relacji i ciągnięcia swojego wózka,, bo przecież inni to sobie żyją swoim własnym życiem, wyborami, których dokonali ileś tam czasu wstecz, biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, wszelkie racjonalizacje już zostały przerobione ze wszystkich możliwych stron,no a wynik i tak nigdy nie wychodzi ten sam- co osoba, to inne podejście, inny wgląd i spojrzenie na sprawy, które się dzieją.Ty masz się za objawionego , który musi przybierać maski,ale i tak wszystko wie i jest ponad-inni robią i mają tak samo, tylko może może mają trochę bardziej luźny kręgosłup, albo nie mają go wcale,jak się okazuje,i też im ten brak niespecjalnie przeszkadza,no ale Ty musisz trzymać fason,Ty będziesz tym cierpiącym za miliony.Wiesz, czy golono, strzyżono,to tak naprawdę trudno rozstrzygnąć, czasem chyba lepiej odpuścić.
                                    • sabat3 Re: Superbohater 30.07.17, 20:07
                                      proteinawy napisał(a):
                                      > Dogmatyzm: tu w gre wchodzi bardzo konkretna sytuacja. Dlatego tak drążę i Cieb
                                      > ie i (zwłaszcza) Sabata. Ustawiam swoj "emulator cudzych zyc" na Ciebie czy nie
                                      > go i zapuszczam symulacje pt "co ja bym zrobil na Waszym miejscu".

                                      Ale po co? Przeciez dziela nas nie tylko mozliwosci, ale i doswiadczenia, leki i potrzeby. Ja od pewnego czasu powoli domyslam sie co mozesz czuc i musze Ci powiedziec, ze masz moje zrozumienie. Gdybym byl Toba, postepowalbym - byc moze - podobnie. Wydaje mi sie, ze rozumiem dlaczego postepujesz tak, a nie inaczej. Oczywiscie, to moze byc iluzja.
                                    • sabat3 Re: Superbohater 30.07.17, 20:37
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > jak Sabat to przedstawia (nie ma czegos takiego jak moralność
                                      > i zobowiązania) - popełniam błąd zycia.

                                      Nie ma obiektywnie/dla wszystkich. Zakladam jednak, ze mozesz jako jednostka ludzka byc wyposazony w mechanizmy, ktore sprawilyby, ze postepowanie niezgodne z WEWNETRZNYM, czyli istniejacym dla Ciebie kodeksem postepowania zaczelyby powolna erozje Twojego poczucia komfortu.
                                      Wiec to zaden blad. Wybierasz to, co dla Ciebie korzystne.
                                    • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 30.07.17, 22:48
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > W tej chwili, dzisiaj, mam w ręku w postaci gotówki cały bieżący dorobek mojego
                                      > zycia. Jedynka i całkiem sporo zer. Mogę sie ze swoja kobieta rozejść w tej ch
                                      > wili, dac jej pol, zmienić trajektorie zycia obojga dzieci (każdego inaczej: st
                                      > arsze jest dokładnie w tym wieku kiedy dzieci biorą rozwod do siebie, młodsze-
                                      > ma dopiero 2 miesiące).
                                      >
                                      > Mogę tez - i zrobię to - kupic spory dom w fajnym miejscu a przez to przypieczę
                                      > tować swoj los jako łosia pociągowego. Moje rozumienie sytuacji jest takie, ze
                                      > w sensie emocji wobec swojej zony mogę ja zostawić a mogę zostac, 50/50. Wiem,
                                      > ze nie rozumiemy sie fundamentalnie ale nie ma nienawiści. Wiem o czym nie rozm
                                      > awiać zeby było w domu miło. Relacja z dziećmi nie jest taka otwarta - mam nies
                                      > płacalny dług do konca zycia.

                                      Ja Ci poradze. Zanim kupisz ten dom to choc raz nie badz tchorzem i powiedz jej prawde, dokladnie te sama prawde, ktora tu nam przedstawiasz przez te wszystkie lata do tego watku wlacznie (o losiu pocigowym, o braku milosci do niej, o przejmujacej samotnosci, o kasce w zebach, o dwoch diabelkach, o koniobijstwie, o przemilczaniu spraw, zamykaniu sie, o fundamentalnym wzajemnym niezrozumieniu, o braku nienawisci, o lojalnosci, o wszystkim CALA PRAWDE dokladnie slowo w slowo, tak jak mowisz ja nam). Byc moze okaze sie, ze nie bedzie ona wcale dla niej istotna, powie jak maz tej babki z sasiedniego watku cos w rodzaju 'poradzimy sobie jakos z ''tym''' i wtedy kupisz ten dom i nie bedziesz musial juz tej prawdy nigdy wiecej nikomu przedstawiac. Pogrzebiesz ja pod fundamentami tego domu i zapomnisz, ze kiedykolwiek istniala i uwierala. Krotko: pogodzisz sie z tym wreszcie.
                                      • sabat3 Re: Rada dla Proteinowego 30.07.17, 22:52
                                        Brawo Kitty, to jest cholernie dobra rada!
                                        • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 30.07.17, 22:58
                                          sabat3 napisał:

                                          > Brawo Kitty, to jest cholernie dobra rada!
                                          -------------------------
                                          Też tak uważam,.
                                          • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 30.07.17, 23:48
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > sabat3 napisał:
                                            >
                                            > > Brawo Kitty, to jest cholernie dobra rada!
                                            > -------------------------
                                            > Też tak uważam,.

                                            Rzeczywiście trafiła w sedno.
                                            Dość tej żenady.
                                            • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 30.07.17, 23:57
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > Rzeczywiście trafiła w sedno.
                                              > Dość tej żenady.

                                              Tylko nie uciekaj tylnymi drzwiami przez 'wypisanie sie' z forum, tak sie juz ratowales i nie wyszlo.
                                              • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 09:26
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > proteinawy napisał(a):
                                                >
                                                > > Rzeczywiście trafiła w sedno.
                                                > > Dość tej żenady.
                                                >
                                                > Tylko nie uciekaj tylnymi drzwiami przez 'wypisanie sie' z forum, tak sie juz r
                                                > atowales i nie wyszlo.

                                                W tym przypadku to był zysk. Kiedy ostatni raz Ninek i Kitty wskazały na cos razem (kazda swoim językiem)?
                                                • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 09:49
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > W tym przypadku to był zysk. Kiedy ostatni raz Ninek i Kitty wskazały na cos ra
                                                  > zem (kazda swoim językiem)?

                                                  Wybacz nie pamietam.
                                            • sabat3 Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 07:38
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > marek.zak1 napisał:
                                              >
                                              > > sabat3 napisał:
                                              > >
                                              > > > Brawo Kitty, to jest cholernie dobra rada!
                                              > > -------------------------
                                              > > Też tak uważam,.
                                              >
                                              > Rzeczywiście trafiła w sedno.
                                              > Dość tej żenady.

                                              Zlapalem sie na tym, ze nie umialbym skonkretyzowac Twoich oczekiwan. Jednak slabo u mnie z empatia.
                                              Chcialbys, by zaczela Cie kochac? Pozadac? Przeciez to nonsens, to sa rzeczy niezalezne od woli. Co tak naprawde chcesz jej powiedziec i jak w tym swietle bedzie wygladac decyzja o posiadaniu kolejnego dziecka i przeprowadzce? Niekonsekwencja?
                                              • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 09:19
                                                > Chcialbys, by zaczela Cie kochac?

                                                Co do empatii, proste ćwiczenie: chcialbys posiedzieć z żoną przy swoich tekstach? Prześledzić tekst, znaleźć słabe punkty, razem roztrząsać możliwe poprawki, alternatywy, cos jak Dostojewski ze swoja żonką? Tu moja empatia mogła nie wypalić i możliwe ze o tym marzysz. Ale jezeli jest tak jak myśle, to nie prezentujesz w domu nic "bezproduktywnego", nie nastawionego na dzieci czy kasy czy porządek czy co tam ja nakręca.

                                                Jak to ktos tu powiedział karty trzymasz przy orderach. Nie w celu bycia tajemniczym PUAsem tylko dla higieny psychicznej. Z drugiej strony któraś z koleżanek (Rekreativa?) podrzuciła praktyczne i fachowe porady, inne pochwaliły styl, twist, humor. Popatrz, wyciągasz z protokołu "kawiarnia" wiecej ludzkich emocji niz z proptokolu "póki smierc nas nie rozdzieli".
                                                • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 09:30
                                                  Proteinowy napisz (i to w miare szybko, bo zaraz opuszczam Hamburg i nastepny stop dopiero gdzies nad morzem w Danii) czego Ty chcesz? Tak jabys mial calkowita swobode wyboru bez ogladania sie na nikogo jakbys chcial zyc?
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 10:36
                                                    Jestem w pracy. Wolałbym zawiesić temat na jakiś czas. W międzyczasie: Ty napisz czego byś chciała, chyba ze tez Ci nie leży tak postawione pytanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 10:36
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Jestem w pracy. Wolałbym zawiesić temat na jakiś czas.

                                                    Jestem na wakacjach.

                                                    W międzyczasie: Ty napis
                                                    > z czego byś chciała, chyba ze tez Ci nie leży tak postawione pytanie.

                                                    Dziecinnie naiwnie szczerze z serca? To chcialabym byc z Toba, a tymczasem do Danii nawet nie dotarlam, bo z polnocy Niemiec grzalam by siedziec z moi placzacym chlopie przy lozku jego zmarlej siostry lat 45. Przegrana walka z rakiem. Zmarlego czlowieka 'przystrojonego' i lezacego na lozku w salonie widzialam tylko na babcinych czarno-bialych zdjeciach. Bedzie tak jeszcze lezec, a my siedziec do pogrzebu w sobote, a ja naiwnie myslalam (chyba tak z filmow), ze zmarli leza w jakis lodowkach gdzies. A jeszcze przedwczoraj mowilam, ze chce 'rozwodu', to odpowiedzial, ze mnie ze wszystkiego 'wydziedziczy' jak go zostawie (moje pieniadze na jego r-kach bankowych vs malzenskie pieniadze Kag na jej rachunkach bankowych wspominalam jeszcze wczoraj i kto tu jest glupcem? ;). Czyli moge isc ale z gola dupa.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 10:52
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    A jeszcze przedwczoraj mowilam, ze chce 'rozwodu', to odpowiedzial, ze mnie ze wszystkiego 'wydziedziczy' jak go zostawie (moje pieniadze na jego r-kach bankowych vs malzenskie pieniadze Kag na jej rachunkach bankowych wspominalam jeszcze wczoraj i kto tu jest glupcem? ;). Czyli moge isc ale z gola dupa.
                                                    ----------------
                                                    Przerabialem z jedna z moich corek. Wszystkie moje uwagi finansowe miala gdzies i potem wyszla jak piszesz, czyli z niczym. Konto, samochod - wszystko bylo na jego nazwisko.
                                                  • mabelle2000 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 11:40
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Przerabialem z jedna z moich corek. Wszystkie moje uwagi finansowe miala gdzies
                                                    > i potem wyszla jak piszesz, czyli z niczym. Konto, samochod - wszystko bylo n
                                                    > a jego nazwisko.

                                                    A mnie tam Marek nie zal straconej kasy. Jesli fundamentem zwiazku ma byc uczciwosc, to w kazdy kolejny zwiazek wejde z wiara, ze mnie druga strona nie oszuka. Jak mam pilnowac swojej kasy przed kradzieza, to znaczy ze zaufania brak i fundament jest kruchy. A na kruchym fundamencie nie ma co budowac. Przynajmniej nie zwiazek, bo uklad handlowy to jak najbardziej sie da.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 11:58
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > A mnie tam Marek nie zal straconej kasy. Jesli fundamentem zwiazku ma byc uczciwosc, to w kazdy kolejny zwiazek wejde z wiara, ze mnie druga strona nie oszuka. Jak mam pilnowac swojej kasy przed kradzieza, to znaczy ze zaufania brak i fundament jest kruchy. A na kruchym fundamencie nie ma co budowac. Przynajmniej nie zwiazek, bo uklad handlowy to jak najbardziej sie da.
                                                    -----------------------------------
                                                    Generalnie masz rację, ale jak zaczyna być nie tak, to trzeba się zabezpieczać. Safety first.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 14:41
                                                    > Czyli moge isc ale z gola dupa.

                                                    Kawał chuja, czy bardziej kawałek chujka. Mimo to jakos pasuje mi to co on mowi do tego co czytam tu, co widze w realu itd. Z tego wniosek, ze mogłabyś ten jego stan wytrącenia z równowagi sprobowac przekuć na kulturalne rozejście. Wiesz "wszystko to marność, rozejdzmy sie jak ludzie". Ale jak znam zycie łzy obeschną i jednak piniendzow nie odpuści.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 21:46
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Czyli moge isc ale z gola dupa.
                                                    >
                                                    > Kawał chuja, czy bardziej kawałek chujka. Mimo to jakos pasuje mi to co on mowi
                                                    > do tego co czytam tu, co widze w realu itd. Z tego wniosek, ze mogłabyś ten je
                                                    > go stan wytrącenia z równowagi sprobowac przekuć na kulturalne rozejście. Wiesz
                                                    > "wszystko to marność, rozejdzmy sie jak ludzie". Ale jak znam zycie łzy obesch
                                                    > ną i jednak piniendzow nie odpuści.

                                                    "Wszystko to marność, rozejdzmy sie jak ludzie" ;-) Lubie to.
                                                    Najgorzej, ze na to wszystko nakladaja sie ambiwalentne uczucia, to chyba jak u Ciebie gdy pisales 50/50 o swoich odczuciach wzgledem zony. Jako jedyny zachowywal sie na przestrzeni tych dni przy zmarlej obecnej (! nadal jestem w szoku, ze cialo lezy w salonie) siostrze jak czlowiek, reszta jak "you are dead, let's go to the disco". Musze poszukac co pisal Urqu na temat tej ambiwalencji. Dziwne to jest. Byloby prosciej gdybym potrafila nienawidziec ale nie potrafie.
                                                    Piniundze, no coz trzeba bedzie sie odbudowac od nowa, jak zawsze. Zezre to z pare lat, jak zawsze.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 09:54
                                                    > Jako jedyny zachowywal sie na przestrzeni tych dni przy zmarlej obecnej (! nadal jestem w szoku, ze cialo lezy w salonie) siostrze jak czlowiek <

                                                    Podobnie z Twoim szpitalem. Wtedy byłem pod wrażeniem. Teraz mniej, wyglada ze gość jest jak Twoj stary, bedzie sie trzymał publicznie standardów a prywatnie, jak nikt nie wie i widzi - nie bardzo.

                                                    Ogladalas Dogville (Von Trier)?

                                                    Teraz głupia rada: zanim sie rozejde zawsze siadam i rozmawiam co najmniej raz. Czasem w tej sytuacji wychodze na słabego, ale mowie do konca o co mi chodzi. W zaciszu, w prywatności, tak zeby druga strona miała szanse byc soba. Jezeli ten Twoj w takiej sytuacji nie zachowa sie jak człowiek - jest dla mnie mniej niz trupem.

                                                    A mądra rada byłaby taka, zeby jakos rozhuśtać jego emocje i przy sprzyjającym dla siebie stanie jego umysłu wytargać dla siebie co Twoje. Moze któraś kolezanka doradzi Ci jak to zrobic od strony praktycznej. Jest jakas szansa, ze tez lubi w odniesieniu do wlasnych stanow uzywac wielkich slow. To słabość, kazda słabość pracownika da sie przekuć na własny sukces.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 11:47
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Podobnie z Twoim szpitalem. Wtedy byłem pod wrażeniem. Teraz mniej, wyglada ze
                                                    > gość jest jak Twoj stary, bedzie sie trzymał publicznie standardów a prywatnie,
                                                    > jak nikt nie wie i widzi - nie bardzo.

                                                    Nie nie to zla diagnoza. Tutaj nie ma czegos takiego jak opinia publiczna tzn moze jest ale jej dzialanie jest marginane. Przyklad: dzieci sobie wymysly, ze pomaluja matce trumne plakatowkami czy czyms, nie musze chyba pisac jak to beznadziejnie wyglada, pomazane, bo farby nie od drewana, niedokonczone, bo im sie nie chce i generalnie maja w dupie. Przyklad: moja kumpela z dzieckiem wiecznie na niej uwieszonym prosi chlopa zeby zwerbowal swoja matke na godzine zastepstwa, bo ona musi cos zalatwic. Matka odmawia, gosc komentuje 'ale ona ma prawo odmowic, radz se sama'. Takze bedziesz sie gladal na opinie spoleczna, to jeszcze ci opinia spoleczna taki rachunek wystawi, ze sie pograzysz, jeszcze ci dowala.

                                                    Raczej sklaniam sie ku diagnozie, ze mnie po prostu nie kocha lub czuje sie wykorzystany lub nie spelniam jego oczekiwan, no chociazby wszystko to, czego nie mozesz powiedziec swojej zonie, a moze chcialbys.

                                                    > Ogladalas Dogville (Von Trier)?

                                                    No ba, przciez to moj ulubiony rezyser. Tylko spojrz: kim okazala sie ona? No wiec jest taka mozliwosc, ze ja po prostu jestem beznadziejna jako partner do zycia lub po prostu nie da sie mnie kochac, jestem niewiele warta itd. I nie chodzi tu o to jak to maja tu panie w zwyczaju pisywac: 'nie czuje sie atrakcyjna jako kobieta', tylko nieatrakcyjna jako czlowiek, nieludzka, nieciepla, nieempatyczna, niemila. Co sie bede rozpisywac, nie musze sie chyba przedstawiac ;)

                                                    > Teraz głupia rada: zanim sie rozejde zawsze siadam i rozmawiam co najmniej raz.
                                                    > Czasem w tej sytuacji wychodze na słabego, ale mowie do konca o co mi chodzi.
                                                    > W zaciszu, w prywatności, tak zeby druga strona miała szanse byc soba. Jezeli t
                                                    > en Twoj w takiej sytuacji nie zachowa sie jak człowiek - jest dla mnie mniej ni
                                                    > z trupem.
                                                    >
                                                    > A mądra rada byłaby taka, zeby jakos rozhuśtać jego emocje i przy sprzyjającym
                                                    > dla siebie stanie jego umysłu wytargać dla siebie co Twoje. Moze któraś kolezan
                                                    > ka doradzi Ci jak to zrobic od strony praktycznej. Jest jakas szansa, ze tez lu
                                                    > bi w odniesieniu do wlasnych stanow uzywac wielkich slow. To słabość, kazda sła
                                                    > bość pracownika da sie przekuć na własny sukces.

                                                    Na pewno nie da sie porozmawiac. To jest czlowiek zamkniety, skryty, malomowny i poddany presji tzw szczerej rozmowy zamknie sie jeszcze bardziej. Wiem, bo probowalam. NIe uznaje tez zadnych wielkich slow, w nic nie wierzy, nie uznaje zadnych autorytetow. Nie ma sie do czego odwolac. Przypuszczam, ze tez nie wierzy w milosc ani w nic, co dobre. Pewnie tez nie wie jak chcialby zyc.

                                                    Tam dalej Aandzia pisze zem los. Owszem. Zawsze zgadzam sie na propozycje drugiej strony. Nigdy nie walcze. Po prostu wychodze z zalozenia, ze nie da sie zmusic drugiej osoby by ci cos dala. Chce, to da, nie chce, to nie da. Owszem moglabym wszystkie pieniedze ze wszystkich rachunkow przelac na nowo otwarty rachunek i zniknac ale nigdy tego nie zrobie. Widzialam, jak kumpela po grubszej klotni z chlopem probowala zapierdolic z rachunkow oszczednosciowych (przelac) kase swoim dzieciom (!) Szok. Wole wyjsc z gola dupa niz byc posadzana o to, ze komus cos zabralam. Nie wiem tez czy po prostu nie naleza mu sie te moje pieniadze za okres, kiedy nie przynosilam wystarczajacych dochodow, a jednak mnie goscil u siebie w domu, utrzymywal dziecko. Mysle, ze powinam mu to wszystko po prostu zostawic. Nie probowac sie z niczego rozliczac. Lepiej sie zajac organizacja nowego zycia i zbieraniem nowych pieniedzy (juz oddzielnie), a jak bede gotowa wystartowac z tym.

                                                    Ale dzieki ze Cie sie chcialo o tym w ogole gadac.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 12:17
                                                    > kim okazala sie ona?

                                                    Satanistką :) Jezeli ktos uderzy Cie w policzek - kopnij go w drugi. Kino lubi satanistow.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 12:42
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Satanistką :) Jezeli ktos uderzy Cie w policzek - kopnij go w drugi. Kino lubi
                                                    > satanistow.

                                                    ;-) Rozbawiasz mnie. Ale fakt, ze to byl najlepszy zwrot w tym filmie. W swoim zyciu widzialam wiele takich zdziwionych twarzy. Oto kim sie okazalam. Ludzie pytal mnie: 'dlaczego sie zmienias?' Najciekawszym jest, ze w moim odczuciu w ogole sie nie zmienilam. Nie wiedzialam o co pytali.

                                                    A jak sie dzisiaj czujesz? U mnie strasznie grobowa atmosfera na tych wakacjach, dwa tygodnie, eh. Do tego lato w Holandii. Czytaj: leje, zimno. Przydalby mi sie kompan do glupot. Niestety wszyscy wyjechali na wakacje. Normalnie tez powinnam juz moczyc dupe w oceanie. Chyba sie rzuce w jakis sport.
                                                  • sea.sea Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 12:35
                                                    Kitka, Ty się dobrze zastanów, powinnaś mieć jakąś poduszkę finansową ze względu na dziecko.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 12:53
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Kitka, Ty się dobrze zastanów, powinnaś mieć jakąś poduszkę finansową ze względ
                                                    > u na dziecko.

                                                    Dzieki. Mam na oku jeden biznes. Jeszcze tylko dopne zakonczenie studiow. Czekam na ocene pracy licencjackiej i mam swoj tytul tego miesiaca. Do tego mam w cholere czasu i zabezpieczenie finansowe w postaci na razie stalego dochodu. Czas i pomysl to dobre poleczenie. Jak wypali bede krolem swiata. Czytaj: bede wolna.
                                                  • lybbla Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 13:33
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Kitka, Ty się dobrze zastanów, powinnaś mieć jakąś poduszkę finansową ze względ
                                                    > u na dziecko.

                                                    Kitty pokaż, że masz jaja, załóż konto.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 13:47
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Kitty pokaż, że masz jaja, załóż konto.

                                                    Ilozowanie swojej kasy, gdy ja masz od tych, od ktorych brales, gdy sam nie miales w wystarczajacej ilosci, nazywasz posiadaniem jaj? NIe zajmuje sie finansowym dyscyplinowaniem osoby, z ktora mieszkam. Nie zapomnialam jak bylam na dnie, bo jeszcze nie raz sie tam znajde.
                                                  • lybbla Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 16:01
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ilozowanie swojej kasy, gdy ja masz od tych, od ktorych brales, gdy sam nie mia
                                                    > les w wystarczajacej ilosci, nazywasz posiadaniem jaj? NIe zajmuje sie finansow
                                                    > ym dyscyplinowaniem osoby, z ktora mieszkam. Nie zapomnialam jak bylam na dnie, bo jeszcze nie raz sie tam znajde.

                                                    Dla przeciętnego zjadacza chleba założenie sobie konta jest jak kupno szczoteczki do zębów. Tyle, że Ty jesteś nieprzeciętna. Założenie konta urasta do rangi prowokacji gliwickiej. Mnożysz przeciwności, które z zewnątrz wyglądają jakbyś miała syndrom sztokholmski. Czy Ty do nas nie pisujesz z piwnicy? Nikt nie mówi o dyscyplinowaniu kogokolwiek robieniu czegoś przeciw komuś. Zrób to dla siebie. W XXI wieku kobiety tak robią, zakładają konta
                                                    i nie jest to nic nadzwyczajnego, to naturalne, to standard.
                                                    Rozumiemy Twoje bariery i kibicujemy byś je przekraczała.
                                                    Jak onegdaj Sabatowi.
                                                  • mabelle2000 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 16:11
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Rozumiemy Twoje bariery i kibicujemy byś je przekraczała.
                                                    > Jak onegdaj Sabatowi.

                                                    Genialne. To teraz doradz jeszcze Sabatowi, zeby tez zalozyl wlasne konto i przestal korzystac z pieniedzy zony.
                                                  • lybbla Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 16:40
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Genialne. To teraz doradz jeszcze Sabatowi, zeby tez zalozyl wlasne konto i prz
                                                    > estal korzystac z pieniedzy zony.

                                                    Sabat doradzam Ci.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 18:05
                                                    lybbla napisał:

                                                    Zrób to dla sieb
                                                    > ie. W XXI wieku kobiety tak robią, zakładają konta
                                                    > i nie jest to nic nadzwyczajnego, to naturalne, to standard.

                                                    No wiem. Wszystkie moje kolezanki maja swoje konta, nawet te pozostajace na utrzymaniu swoich chlopow. Ciekawe po co im konto, skoro sie nie potrafia zarobic by cos na nie wplywalo. To pewnie przez ten XXI wiek. Sprowadzasz moje problemy do absurdu. Ooo przypomnialo mi sie: mam jedna karte kredytowa ktora sobie zostawiam z okresu polskiego na wlasne nazwisko, a z ktorej nie korzystam ale mam. MOze byc? ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 18:13
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > No wiem. Wszystkie moje kolezanki maja swoje konta, nawet te pozostajace na utrzymaniu swoich chlopow. Ciekawe po co im konto, skoro sie nie potrafia zarobic by cos na nie wplywalo.
                                                    ---------------------------
                                                    W układzie partnerskim nikt nie jest na niczyim utrzymaniu. Dzieli się obowiązki w celu optymalizacji efektywności funkcjonowania rodziny. Konta można mieć oddzielne, albo wspólne i nie ma to znaczenia. Czy Twój układ jest partnerski?
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 18:51
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > W układzie partnerskim nikt nie jest na niczyim utrzymaniu. Dzieli się obowiązk
                                                    > i w celu optymalizacji efektywności funkcjonowania rodziny. Konta można mieć od
                                                    > dzielne, albo wspólne i nie ma to znaczenia. Czy Twój układ jest partnerski?

                                                    Nie wiem co to jest dokladnie uklad partnerski. Ale nie sadze zeby moj byl, bo zadne z nas nie ma obowiazku utrzymywania drugiego. Poza tym to, co opisujesz jest niedzisiejsze, niesprawdzalne i niezyciowe i nie znam ani jednej osoby wspolczesnie w moim wieku albo mlodszej, ktora by tak zyla w praktyce, niezaleznie od statusu matrymonialnego.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 21:49
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie wiem co to jest dokladnie uklad partnerski. Ale nie sadze zeby moj byl, bo zadne z nas nie ma obowiazku utrzymywania drugiego. Poza tym to, co opisujesz jest niedzisiejsze, niesprawdzalne i niezyciowe i nie znam ani jednej osoby wspolczesnie w moim wieku albo mlodszej, ktora by tak zyla w praktyce, niezaleznie od statusu matrymonialnego.
                                                    ------------------
                                                    A któraś z nich urodziła troje dzieci?
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 23:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A któraś z nich urodziła troje dzieci?

                                                    Nie sadze by wspolczesne kobiety byly zainteresowane rodzeniem takiej ilosci dzieci.
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 12:49
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A któraś z nich urodziła troje dzieci?
                                                    >
                                                    > Nie sadze by wspolczesne kobiety byly zainteresowane rodzeniem takiej ilosci dz
                                                    > ieci.


                                                    Sądzę że owszem, niejedna. Nawet odsiewając te rozmnażające się na potęgę z przyczyn fundamentalizmu religijnego i te z nadnaturalnym instynktem plodzenia (nie mylić z dobrze działającym instynktem macierzyńskim) zostaje mi dużo kobiet z dwójką dzieci i wielką ochotą na następne i sporo takich ze zrealizowaną trójką, czwórką. Powszechne problemy z płodnością sprawiły, że zaczyna się postrzegać możliwość wydania na świat dziecka jako dobro, nie coś co zawsze i każdemu jest dane. I nie ma to nic wspólnego z religią.
                                                    Znam niemało kobiet między 35 a 55 z trójką lub czwórką dzieci. Żadnych patologii społecznych czy religijnych, zaznaczam. I takich, co mają dwoje albo jedno, ale tylko dlatego tak mało bo poronienia lub/i problemy z zajściem w ciążę.
                                                    >
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 12:58
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    Sądzę że owszem, niejedna. Nawet odsiewając te rozmnażające się na potęgę z przyczyn fundamentalizmu religijnego i te z nadnaturalnym instynktem plodzenia (nie mylić z dobrze działającym instynktem macierzyńskim) zostaje mi dużo kobiet z dwójką dzieci i wielką ochotą na następne i sporo takich ze zrealizowaną trójką, czwórką. Powszechne problemy z płodnością sprawiły, że zaczyna się postrzegać możliwość wydania na świat dziecka jako dobro, nie coś co zawsze i każdemu jest dane. I nie ma to nic wspólnego z religią.
                                                    ---------------------
                                                    Dzieci sa wielkim dobrem i nasza radoscia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 13:16
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Znam niemało kobiet między 35 a 55 z trójką lub czwórką dzieci. Żadnych patolog
                                                    > ii społecznych czy religijnych, zaznaczam. I takich, co mają dwoje albo jedno,
                                                    > ale tylko dlatego tak mało bo poronienia lub/i problemy z zajściem w ciążę.

                                                    Ja tez znam jedna z 4 dzieci, wlasnie jade na jej pogrzeb. Od poczatku twierdzilam, ze glupota rodzic jest tyle dzieci zaczynajac dopiero po 30 tce. Rozpieszczone dziadowstwo lata bawiac sie w kostiumach kapielowych lejac woda, chichrajac z kolegami, kolezankami literalnie kolo zmarlej matki. Ciekawe czy mieli czas jej ta trumne skonczyc malowac. Patologii religijnej nie ma, nie wierza przeciez w nic wiec nie maja zadnych zasad, cala uroczystosc swiecka, mozna se po trupie nawet poskakac, pione przybic. Kolezanka zmarlej (best friend) mieszka z chlopem zmarlej juz caly tydzien w celu planowania uroczystosci pogrzebowych (!?). Caly czas wloski poprawia, szczerzy sie i przymila do kazdego chlopa. Best friend z ambicjami na fuck friend czy jak? Piewszy raz widze jakas wartosc w pogrzebach koscielnych w zupelnie innym stanie ducha i zalobie przede wszystkim.
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 18:33

                                                    > Ja tez znam jedna z 4 dzieci, wlasnie jade na jej pogrzeb. Od poczatku twierdzi
                                                    > lam, ze glupota rodzic jest tyle dzieci zaczynajac dopiero po 30 tce. Rozpieszc
                                                    > zone dziadowstwo lata bawiac sie w kostiumach kapielowych lejac woda, chichraja
                                                    > c z kolegami, kolezankami literalnie kolo zmarlej matki. Ciekawe czy mieli czas
                                                    > jej ta trumne skonczyc malowac. Patologii religijnej nie ma, nie wierza przeci
                                                    > ez w nic wiec nie maja zadnych zasad, cala uroczystosc swiecka, mozna se po tru
                                                    > pie nawet poskakac, pione przybic. Kolezanka zmarlej (best friend) mieszka z ch
                                                    > lopem zmarlej juz caly tydzien w celu planowania uroczystosci pogrzebowych (!?)
                                                    > . Caly czas wloski poprawia, szczerzy sie i przymila do kazdego chlopa. Best fr
                                                    > iend z ambicjami na fuck friend czy jak? Piewszy raz widze jakas wartosc w pogr
                                                    > zebach koscielnych w zupelnie innym stanie ducha i zalobie przede wszystkim.

                                                    A ja nie po raz pierwszy niestety widzę kojarzenie zasad i moralności z religią. Jak widzę na forum BSwM "mądrość" też dotarła.
                                                    Stypy w religijnej (bez histerii) rodzinie mojego byłego zawsze były bardzo wesołe. Nie oceniam, może to właśnie tak powinno być? Odreagowywanie i ucieczka w życie po kontakcie ze śmiercią. W mojej niereligijnej nie ma tego luzu. Nie.widzę związku przyczynowo-skutkowego, luźna korelacja jest.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 19:51
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > A ja nie po raz pierwszy niestety widzę kojarzenie zasad i moralności z religią
                                                    > . Jak widzę na forum BSwM "mądrość" też dotarła. Stypy w religijnej (bez histerii) rodzinie mojego byłego zawsze były bardzo wesołe. Nie oceniam, może to właśnie tak powinno być?
                                                    ---------------------
                                                    To coś ma wspólnego z dziećmi? Ta babka umarła, ale zostawiła po sobie czworo dzieci. Umarła spełniona, zostawiając swoje geny na świcie. Ja moim mówię, żeby mnie zachowali w fajnych momentach, nie chodzili nigdy na cmentarz, bo mnie tam nie ma, a jestem tylko w ich pamięci i cieszyli się, tak jak ja cieszyłem się nimi.
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 20:15
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > A ja nie po raz pierwszy niestety widzę kojarzenie zasad i moralności z r
                                                    > eligią
                                                    > > . Jak widzę na forum BSwM "mądrość" też dotarła. Stypy w religijnej (be
                                                    > z histerii) rodzinie mojego byłego zawsze były bardzo wesołe. Nie oceniam, może
                                                    > to właśnie tak powinno być?
                                                    > ---------------------
                                                    > To coś ma wspólnego z dziećmi? Ta babka umarła, ale zostawiła po sobie czworo d
                                                    > zieci. Umarła spełniona, zostawiając swoje geny na świcie.

                                                    Popłynąłes nieco. Umarła zapewne co najmniej pełna bólu i niepokoju, co stanie się z dziećmi po jej śmierci. Sieroctwo to jedna z paskudniejazych rzeczy jakie się mogą dziecku przytrafić i ona dobrze o tym wiedziała. Aha, to.że dzieciaki dokazuja i bawią się mimo matki w trumnie nie oznacza, że nie wiedzą co się dzieje, a już na pewno nie oznacza,.że brak matki nie przejedzie się po nich walcem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 20:26
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Popłynąłes nieco. Umarła zapewne co najmniej pełna bólu i niepokoju, co stanie
                                                    > się z dziećmi po jej śmierci. Sieroctwo to jedna z paskudniejazych rzeczy jakie
                                                    > się mogą dziecku przytrafić i ona dobrze o tym wiedziała. Aha, to.że dzieciaki
                                                    > dokazuja i bawią się mimo matki w trumnie nie oznacza, że nie wiedzą co się dz
                                                    > ieje, a już na pewno nie oznacza,.że brak matki nie przejedzie się po nich walc
                                                    > em.

                                                    No wlasne, zawsze bylam przeciwnikiem takiego stylu zycia tj rodzenia do oporu jeszcze po 40stce. Gdyby nie zmarla to pewnie jeszcze by rodzila. Teraz jest placz bo jak chlop sobie poradzi z 4 dzieci (wiek podstawowkowo-przedszkolny) i jednoczesnie na nie wszystkie zarobi zajmujac sie nimi, bo ubiepieczenie na zycie bylo tylko w razie jego smierci, bo ona siedziala w domu. Tyle w temacie wielodzietnych rodzin. Jestem przeciw, bo to jest stawianie na jedna karte.
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 20:32
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Popłynąłes nieco. Umarła zapewne co najmniej pełna bólu i niepokoju, co s
                                                    > tanie
                                                    > > się z dziećmi po jej śmierci. Sieroctwo to jedna z paskudniejazych rzeczy
                                                    > jakie
                                                    > > się mogą dziecku przytrafić i ona dobrze o tym wiedziała. Aha, to.że dzi
                                                    > eciaki
                                                    > > dokazuja i bawią się mimo matki w trumnie nie oznacza, że nie wiedzą co
                                                    > się dz
                                                    > > ieje, a już na pewno nie oznacza,.że brak matki nie przejedzie się po nic
                                                    > h walc
                                                    > > em.
                                                    >
                                                    > No wlasne, zawsze bylam przeciwnikiem takiego stylu zycia tj rodzenia do oporu
                                                    > jeszcze po 40stce. Gdyby nie zmarla to pewnie jeszcze by rodzila. Teraz jest pl
                                                    > acz bo jak chlop sobie poradzi z 4 dzieci (wiek podstawowkowo-przedszkolny) i j
                                                    > ednoczesnie na nie wszystkie zarobi zajmujac sie nimi, bo ubiepieczenie na zyci
                                                    > e bylo tylko w razie jego smierci, bo ona siedziala w domu. Tyle w temacie wiel
                                                    > odzietnych rodzin. Jestem przeciw, bo to jest stawianie na jedna karte.
                                                    >
                                                    Też mi się nie podoba nieopanowane dziecioróbstwo bez zaplecza. Jeśli są młodzi dziadkowie, zamożni dziadkowie, bezdzietni wujowie i ciocie, sami rodzice siedzą na kasie - ok.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 21:21
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > > To coś ma wspólnego z dziećmi? Ta babka umarła, ale zostawiła po sobie czworo dzieci. Umarła spełniona, zostawiając swoje geny na świcie.
                                                    >
                                                    > Popłynąłes nieco. Umarła zapewne co najmniej pełna bólu i niepokoju, co stanie się z dziećmi po jej śmierci. Sieroctwo to jedna z paskudniejazych rzeczy jakie się mogą dziecku przytrafić i ona dobrze o tym wiedziała. Aha, to.że dzieciaki dokazuja i bawią się mimo matki w trumnie nie oznacza, że nie wiedzą co się dzieje, a już na pewno nie oznacza,.że brak matki nie przejedzie się po nich walcem.
                                                    ------------------
                                                    Mówimy o kraju z ogromnym, socjałem, zapewne większym na dziecko niż pensja Sabata + rodziną dookoła.
                                                    Brak matki jest zawsze dramatem w sensie uczuciowym.
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 21:42

                                                    > jakie się mogą dziecku przytrafić i ona dobrze o tym wiedziała. Aha, to.że dz
                                                    > ieciaki dokazuja i bawią się mimo matki w trumnie nie oznacza, że nie wiedzą c
                                                    > o się dzieje, a już na pewno nie oznacza,.że brak matki nie przejedzie się po n
                                                    > ich walcem.
                                                    > ------------------
                                                    > Mówimy o kraju z ogromnym, socjałem, zapewne większym na dziecko niż pensja Sab
                                                    > ata + rodziną dookoła.
                                                    > Brak matki jest zawsze dramatem w sensie uczuciowym.

                                                    Miałam na myśli walec uczuciowo-wychowawczy, nie finansowy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 21:47
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mówimy o kraju z ogromnym, socjałem, zapewne większym na dziecko niż pensja Sab
                                                    > ata + rodziną dookoła.

                                                    Socjal jest dla biednych, dla srednakow i wyzej nie ma (czytaj: jak masz prace). Rodzina dookola? Jaka? Dziadkowie nie zyja po obu stronach. Przeciez pisalam, ze 'tesciow' nie poznalam, gdyz nie zyli. Facet jest jak moj syn, rodzony w pierwszym pokoleniu w tym kraju wiec dalsza rodzina gdzies na jakis wyspach jest, gdyz on egzotyczny, siostra w Australii, a my mieszkamy na poludniu 3 godziny jazdy samochodem. Jak przyjezdzamy, to zatrzymujemy sie w hotelu. Najtanszy 120 euro za noc. Jak myslisz ile posiedzimy... za droga zabawa. Poza tym ja planuje sie zwinac i w koncu jakos przestac za to wspolplacic. Kolko sie zamyka. Umiesz liczyc, licz na siebie. Przetrwaja, bo musza. Moze jakas chetna sie znajdzie ale chowac 4 nie swoich dzieci?
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 22:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Mówimy o kraju z ogromnym, socjałem, zapewne większym na dziecko niż pens
                                                    > ja Sabata + rodziną dookoła.
                                                    >
                                                    > Socjal jest dla biednych, dla srednakow i wyzej nie ma (czytaj: jak masz prace).
                                                    -------------------
                                                    No to wejdź w google i przeczytaj, ile jest na dziecko w Danii, bez względu nas dochody. Sabat o takich pieniądzach może pomarzyć. Dochodzą suporty lokalne.
                                                    On nie będzie miał lekko, bo nikomu z 4 dzieci nie jest lekko, ale głód nikomu nie grozi.

                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 22:35
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > No to wejdź w google i przeczytaj, ile jest na dziecko w Danii, bez względu nas
                                                    > dochody. Sabat o takich pieniądzach może pomarzyć. Dochodzą suporty lokalne.

                                                    A co mnie obchodzi ile w Danii jest na dziecko? I co ma do wielodzietnosci Sabat? Sabat jest przeciez za bezdzietnoscia. Ja postuluje, ze wielodzietnosc jest glupia, bo jest stawianiem na jedna karte.

                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 05.08.17, 08:26
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Ja postuluje, ze wielodzietnosc jest glupia, bo jest stawianiem na jedna karte.
                                                    ----------------------
                                                    Posiadanie jednego dziecka jest stawianiem na jedną kartę.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 05.08.17, 10:58
                                                    > Posiadanie jednego dziecka jest stawianiem na jedną kartę.

                                                    Kazdemu wg checi. Nie kazdy mysli w kategoriach rozsiewania genów, np tworzenie nowych ludzi z szansa na ciekawe i szczęśliwe zycie - czemu nie?

                                                    O ile czesto to co mowisz do mnie nie trafia, o tyle widac, ze dzieci i rodzine rozegrałaś jak trzeba. Po pierwsze Elżbieta z Twoich opowieści to kobieta ktora cieszy macierzyństwo i sie tego nie wstydzi. Kto by pomyślał (mając 20 lat) ze to bedzie taka rzadkość. Ciepietnice, sekutnice, babo-chłopy wszystko tylko nie ciepła istota ktora cieszy organizowanie przestrzeni, wrażeń, nawet kształtów i kolorów dookoła. Bo jeszczeby ktos inny na tym skorzystał, niedoczekanie.

                                                    Po drugie nie sepisz im kasy. Kto by pomyślał ze chłopy ktorych cieszy zdobywanie, walka, organizowanie zewnętrznej przestrzeni i ludzi, nawetbrutalnie - i przelanie rezultatów na "swoich" to tez bedzie rzadkość. Chłopo-baby albo egoistyczne "jak jest równouprawnienie to nie ruszaj mojego".

                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 05.08.17, 11:36
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Kazdemu wg checi. Nie kazdy mysli w kategoriach rozsiewania genów, np tworzenie nowych ludzi z szansa na ciekawe i szczęśliwe zycie - czemu nie?> O ile czesto to co mowisz do mnie nie trafia, o tyle widac, ze dzieci i rodzine rozegrałaś jak trzeba. Po pierwsze Elżbieta z Twoich opowieści to kobieta ktora cieszy macierzyństwo i sie tego nie wstydzi. Kto by pomyślał (mając 20 lat) ze to bedzie taka rzadkość. Ciepietnice, sekutnice, babo-chłopy wszystko tylko nie ciepła istota ktora cieszy organizowanie przestrzeni, wrażeń, nawet kształtó w i kolorów dookoła. Bo jeszczeby ktos inny na tym skorzystał, niedoczekanie.
                                                    >
                                                    > Po drugie nie sepisz im kasy. Kto by pomyślał ze chłopy ktorych cieszy zdobywanie, walka, organizowanie zewnętrznej przestrzeni i ludzi, nawetbrutalnie - i przelanie rezultatów na "swoich" to tez bedzie rzadkość. Chłopo-baby albo egoistyczne "jak jest równouprawnienie to nie ruszaj mojego".
                                                    -----------------------
                                                    Tak z moją to było to nasze odkrycie, bo oboje się tego nie spodziewaliśmy, ba myśmy o dzieciach w ogóle nie rozmawiali,dopóki ona nie zaszła w ciążę. Pozostałych dzieci też nie planowaliśmy. Wszystko było na spontanie, a w tle jednak miłość, wsparta pracą, bo jak sam wiesz, w życiu 95% to zapieprzanie, a te 5% to deser.

                                                    A dawanie bliskim sprawia mi przyjemność, tak więc dając im, sam sobie sprawiam przyjemność, a moje potrzeby są raczej skromne. Auto mam z firmy.
                                                    Masz córkę. Kochaj ją, to jest zreszta latwe a może i Twoje relacje z żona sie poprawią. Tego Ci zycze.


                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 11:06
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ja postuluje, ze wielodzietnosc jest glupia, bo jest stawianiem na jedna kart
                                                    > e.
                                                    > ----------------------
                                                    > Posiadanie jednego dziecka jest stawianiem na jedną kartę.

                                                    Po pierwsze: ja pisze o ludziach, ktorzy decydowali o liczbie posiadaych dzieci. Po drugie: podalam przyklad, na ktorym oparlam swoja teorie. Ty promujesz swoj styl zycia podpinajac sie z nim do rozmow, ktore Cie nie bardzo dotycza, a dwa: promujesz cos, co powstalo przez przypadek, bo sam nie ogarniasz dlaczego twoje zycie wyglada tak, jak wyglada. A nawet jak probujesz dawac jakies wyjasnienia, rady, schematy postepowania ze swojego zycia, to sam potykasz sie, ze sie nawet nie sprawdzily w zyciu twoich wlasnych corek. Jestes bezrefleksyjny. Jestes mentalnym wiezniem swojego przypadkowego sukcesu.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 11:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Ja postuluje, ze wielodzietnosc jest glupia, bo jest stawianiem na jedna karte.
                                                    > > ----------------------
                                                    > > Posiadanie jednego dziecka jest stawianiem na jedną kartę.
                                                    >
                                                    > Po pierwsze: ja pisze o ludziach, ktorzy decydowali o liczbie posiadaych dzieci. Po drugie: podalam przyklad, na ktorym oparlam swoja teorie.
                                                    --------------------------
                                                    Przykład, że nie warto mieć dzieci, bo znajoma, mająca czworo umarła na raka. To rzeczywiście przekonywujące. I z nauki: jeden wynik - żaden wynik.

                                                    ------------------------

                                                    Ty promujesz swoj styl zycia podpinajac sie z nim do rozmow, ktore Cie nie bardzo dotycza, a
                                                    To nie przypadek, tylko dobte wybory, dwa: promujesz cos, co powstalo przez przypadek, bo sam nie ogarniasz dlaczego twoje zycie wyglada tak, jak wyglada. A nawet jak probujesz dawac jakies wyjasnienia, rady, schematy postepowania ze swojego zycia, to sam potykasz sie, ze sie nawet nie sprawdzily w zyciu twoich wlasnych corek. Jestes bezrefleksyjny. Jestes mentalnym wiezniem swojego przypadkowego sukcesu.
                                                    -----------------------------
                                                    Jak wchodzisz na wysoką górę, i jak wejdziesz, to nie jest przypadek, tylko wybór właściwej drogi, dobrego partnera i dużo pracy. To pierwsze i najważniejsze. .
                                                    Bezrefleksyjna to Ty jesteś, bo piszesz sensownie, a nie doszłaś do wniosku, jaki popełniłaś błędy. Takie wnioski są bolesne, ale nie bój się. Warto je poznać.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 13:14
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Przykład, że nie warto mieć dzieci, bo znajoma, mająca czworo umarła na raka. T
                                                    > o rzeczywiście przekonywujące.

                                                    Jesli uwazasz, ze takiego wniosku dotyczyl podany przeze mnie przyklad to ja nie widze powodu kontynuowania z Toba tej rozmowy. Znajdz sobie i porozmawiaj sobie zamiast mnie z osoba, ktora uwaza, ze nie warto miec dzieci, bo ludzie umieraja. Ja takich osob nie znam wiec nie moge Ci zadnej polecic.

                                                    > Bezrefleksyjna to Ty jesteś, bo piszesz sensownie, a nie doszłaś do wniosku, ja
                                                    > ki popełniłaś błędy. Takie wnioski są bolesne, ale nie bój się. Warto je poznać
                                                    > .

                                                    Alez doszlam. Blad tkwi we mnie. NIestety nie mam dostepu do wlasnej podswiadomosci, nie znam poziomow wlasnych hormonow, neuroprzekaznikow i ich wahaniach, nie znam mechanizmow mna rzadzacych, do tego nie mam wiedzy na te tematy wiec nie potrafie sie samozdiagnozowac i jest o normalne, a nie swiadczy o bezrefleksyjnosci.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 14:58
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Alez doszlam. Blad tkwi we mnie. NIestety nie mam dostepu do wlasnej podswiadomosci, nie znam poziomow wlasnych hormonow, neuroprzekaznikow i ich wahaniach, nie znam mechanizmow mna rzadzacych, do tego nie mam wiedzy na te tematy wiec nie potrafie sie samozdiagnozowac i jest o normalne, a nie swiadczy o bezrefleksyjnosci.
                                                    ---------------------
                                                    Tak, błąd jest w Tobie i dlatego spytaj innych, jak jest. Otóż atrakcyjna dziewczyna to brylant, na którego mało kogo stać, i ten, kto chce taki brylant posiąść, powinien się bardzo starać, tę kobietę kochać, szanować, pomagać jej, nawet, jak to dużo go kosztuje. Na Zachodzie takich atrakcyjnych kobiet jest jeszcze mniej niż w Polsce, tak więc przeciętny facet nie ma żadnych szans, żeby taka atrakcyjna babka go chciała, a jak się mu to zdarzy, powinien Panu Bogu dziękować za swoje szczęście.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 15:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tak, błąd jest w Tobie i dlatego spytaj innych, jak jest. Otóż atrakcyjna dziew
                                                    > czyna to brylant, na którego mało kogo stać, i ten, kto chce taki brylant posią
                                                    > ść, powinien się bardzo starać, tę kobietę kochać, szanować, pomagać jej, nawet
                                                    > , jak to dużo go kosztuje. Na Zachodzie takich atrakcyjnych kobiet jest jeszcze
                                                    > mniej niż w Polsce, tak więc przeciętny facet nie ma żadnych szans, żeby taka
                                                    > atrakcyjna babka go chciała, a jak się mu to zdarzy, powinien Panu Bogu dziękow
                                                    > ać za swoje szczęście.

                                                    Ale co to wspolnego ze mna? Czy z Polakami na Zachodzie? Czy w ogole z tematem?
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 15:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Tak, błąd jest w Tobie i dlatego spytaj innych, jak jest. Otóż atrakcyjna dziewczyna to brylant, na którego mało kogo stać, i ten, kto chce taki brylant posiąść, powinien się bardzo starać, tę kobietę kochać, szanować, pomagać jej, nawet , jak to dużo go kosztuje. Na Zachodzie takich atrakcyjnych kobiet jest jeszcze> mniej niż w Polsce, tak więc przeciętny facet nie ma żadnych szans, żeby taka atrakcyjna babka go chciała, a jak się mu to zdarzy, powinien Panu Bogu dziękować za swoje szczęście.
                                                    >
                                                    > Ale co to wspolnego ze mna? Czy z Polakami na Zachodzie? Czy w ogole z tematem?
                                                    -------------------
                                                    To Ty jesteś tym brylantem, nawet ze swoimi hejtami :).

                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 15:33
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To Ty jesteś tym brylantem, nawet ze swoimi hejtami :).

                                                    Marek nie wierz w to, bo potem sa takie przeklamania w dyskusji. Poza tym po 40stce uroda nie ma juz wiekszego znaczenia, bo wszyscy sa zajeci i nikt nie zajmuje sie zakladaniem nowych zwiazkow.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 08.08.17, 22:38
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Tak, błąd jest w Tobie i dlatego spytaj innych, jak jest. Otóż atra
                                                    > kcyjna dziewczyna to brylant, na którego mało kogo stać, i ten, kto chce taki b
                                                    > rylant posiąść, powinien się bardzo starać, tę kobietę kochać, szanować, pomaga
                                                    > ć jej, nawet , jak to dużo go kosztuje. Na Zachodzie takich atrakcyjnych kobie
                                                    > t jest jeszcze> mniej niż w Polsce, tak więc przeciętny facet nie ma żadny
                                                    > ch szans, żeby taka atrakcyjna babka go chciała, a jak się mu to zdarzy, powi
                                                    > nien Panu Bogu dziękować za swoje szczęście.
                                                    > >
                                                    > > Ale co to wspolnego ze mna? Czy z Polakami na Zachodzie? Czy w ogole z te
                                                    > matem?
                                                    > -------------------
                                                    > To Ty jesteś tym brylantem, nawet ze swoimi hejtami :).

                                                    Marek wstawiam Ci jak mysla (niektore rowniez bywa ze piekne kobiety, co Ty nieslusznie nazywasz u nich kompleksami. Od 9:50 posluchaj sobie www.youtube.com/watch?v=jSRkvmhVW2M. On mowi o tych dziewczynach:
                                                    scontent.cdninstagram.com/t51.2885-15/s480x480/e35/17076878_183327315490152_4002930122830118912_n.jpg?ig_cache_key=MTQ2Mzg5MzYzOTU4NzM1NjYzNA%3D%3D.2
                                                    scontent.cdninstagram.com/t51.2885-15/s480x480/e35/17076246_149971422188382_1831394035202260992_n.jpg?ig_cache_key=MTQ2MjI3NjUzMzY4MjA5NzMwOQ%3D%3D.2
                                                    Naprawde myslisz, ze te dziewczny maja jakies kompleksy? Otoz. Nie kazda kobieta pragnie najkorzystniej sprzedac urode by ustawic sie wygodnie w zyciu, do czego Ty namawiasz. Takie kobiety chca byc traktowane NORMALNIE, a nie jak brylanty i nie swiadczy to o ich kompleksach ale cytujac narratora ''nie sa takimi pustakami''. Rozumiesz?
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 08.08.17, 23:08
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Naprawde myslisz, ze te dziewczny maja jakies kompleksy? Otoz. Nie kazda kobieta pragnie najkorzystniej sprzedac urode by ustawic sie wygodnie w zyciu, do czego Ty namawiasz. Takie kobiety chca byc traktowane NORMALNIE, a nie jak brylanty i nie swiadczy to o ich kompleksach ale cytujac narratora ''nie sa takimi pustakami''. Rozumiesz?
                                                    ----------------------
                                                    OK. Wiec ja jestem pustakiem, bo ja się uczyłem, ćwiczyłem, po to, żeby mieć super laskę. Jak atrakcyjna dziewczyna nie ma planu na życie i nie widzi swojej wartości, nie chce celować wysoko, to nie mój problem.
                                                    Za komuny były pociągi do UK i innych krajów. Ja też kilka razy nimi jeździłem i rozmawiałem z dziewczynami, jadącymi za Zachód. One mówiły: chcę żyć z kimkolwiek w lepszym zachodnim świecie. Nie chcę wracać do badziewnej komuny. Tak więc jakikolwiek facet z Zachodu był dla nich lepszy, bo żył w lepszym świecie. To dla Polaków nie było fajne.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 08.08.17, 23:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Jak atrakcyjna dziewczyna nie ma planu na życie i nie widzi swojej w
                                                    > artości, nie chce celować wysoko, to nie mój problem.

                                                    Problem w tym, ze Ty widzisz jedyna wartosc atrakcyjnej dziewczyny w postaci jej cipy w ladnym opakowaniu, a jedynym planem na zycie ubranym w ''celownie wysoko'' to wystawienie tej cipy na aukcje kto za jej uzywanie zaplaci wiecej szmalu i bedzie lepiej uslugiwal. Takie podejscie jest dla kobiet ponizajace dlatego, ze sprowadzasz je do bycia ladnym przedmiotem do zakupienia. Jak mozesz to w ogole nazywac ''celowaniem wysoko''? Inni nazywaja to po imieniu ''byciem pustakiem''. A czy planem na zycie musi byc znalezienie sobie kogos do ruchania? Ludzie moga miec nieco ambitniejsze plany. Wyobraz sobie, ze kobiety tez.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 08:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > Jak atrakcyjna dziewczyna nie ma planu na życie i nie widzi swojej wartości, nie chce celować wysoko, to nie mój problem.
                                                    >
                                                    > Problem w tym, ze Ty widzisz jedyna wartosc atrakcyjnej dziewczyny w postaci jej cipy w ladnym opakowaniu, a jedynym planem na zycie ubranym w ''celownie wysoko'' to wystawienie tej cipy na aukcje kto za jej uzywanie zaplaci wiecej szmalu i bedzie lepiej uslugiwal. Takie podejscie jest dla kobiet ponizajace dlatego, ze sprowadzasz je do bycia ladnym przedmiotem do zakupienia. Jak mozesz to w ogole nazywac ''celowaniem wysoko''? Inni nazywaja to po imieniu ''byciem pustakiem''. A czy planem na zycie musi byc znalezienie sobie kogos do ruchania? Ludzie moga miec nieco ambitniejsze plany. Wyobraz sobie, ze kobiety tez.
                                                    ------------------------
                                                    Czytasz a nie rozumiesz. Co ma plan na życie z urodą. Uroda, jaki talent,pracowitość, inteligencja, czy kasa są atutami i dają MOŻLIWOŚCI wyboru. Edukacji, faceta, zawodu, miejsca i rodzaju życia. Możliwość wyboru pozwala decydować o swoim życiu, bycie sprawczym, decyzyjnym. Dlatego też znam ludzi którzy mieli wiele atutów, a mają przesrane życie ale też takich, których Bozia specjalnie nie obdarzyła, a są wygrani.
                                                    Wracając do urody, ona daje większe możliwości wyboru faceta. Wybór faceta, moim zdaniem, jest ważny i nie ma nic wspólnego ze sprzedażą siebie za cipę, do czego sprowadzasz dyskusję.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 09:55
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Czytasz a nie rozumiesz. Co ma plan na życie z urodą.

                                                    A wczesniej: "Jak atrakcyjna dziewczyna nie ma planu na życie" ;) Sam polaczyles plan na zycie z uroda (=atrakcyjnoscia), a potem do mnie, ze czytam z niezrozumieniem.

                                                    > Wracając do urody, ona daje większe możliwości wyboru faceta. Wybór faceta, moi
                                                    > m zdaniem, jest ważny i nie ma nic wspólnego ze sprzedażą siebie za cipę, do cz
                                                    > ego sprowadzasz dyskusję.

                                                    Jezeli 'plan na zycie' kobiety opiera sie na wymianie urody (cipy) za wygodne zycie to owszem ma to dla mnie znamiona sprzedazy (barterowej). Rzecz w tym, ze nie po to mamy takie czasy, jakie mamy zeby jedyna mozliwa/dostepna kariera kobiety w zyciu bylo zwiazanie sie z chlopem i zycie dzieki niemu. Kobiety maja wiele innych mozliwosci i z nich korzystaja, z powodzeniem lub nie. Poza tym opieranie zycia na mezczyznie nie jest rozsadne. Dla mnie to wiaze sie ze zbyt duzymi kosztami. Najprosciej: musisz przedkladac swoje cialo do jego dspozycji, a jesli tego nie robisz, to jemu sie przestaje oplacac. Juz nawet nie wspominajac, ze jezeli cie juz nie bedzie chcial, to gdzie pojdziesz? Musisz szukac kolejnego? POza tym terazniejszo rosnie liczba mezczyzn, dla ktorych uroda kobiety nie jest wystaczajaca wartoscia, by za nia placic w postaci np utrzymywania. Jest to po prostu nieoplacalne, do tego czesto nieatrakcyjne. Inna sprawa, ze przecietnego mezczyzne na to nie stac.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 10:07
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Jezeli 'plan na zycie' kobiety opiera sie na wymianie urody (cipy) za wygodne zycie to owszem ma to dla mnie znamiona sprzedazy (barterowej). Rzecz w tym, ze nie po to mamy takie czasy, jakie mamy zeby jedyna mozliwa/dostepna kariera kobiety w zyciu bylo zwiazanie sie z chlopem i zycie dzieki niemu. Kobiety maja wiele innych mozliwosci i z nich korzystaja, z powodzeniem lub nie. Poza tym opieranie zycia na mezczyznie nie jest rozsadne. Dla mnie to wiaze sie ze zbyt duzymi kosztami. Najprosciej: musisz przedkladac swoje cialo do jego dspozycji, a jesli tego nie robisz, to jemu sie przestaje oplacac. Juz nawet nie wspominajac,
                                                    > ze jezeli cie juz nie bedzie chcial, to gdzie pojdziesz? Musisz szukac kolejnego? POza tym terazniejszo rosnie liczba mezczyzn, dla ktorych uroda kobiety nie jest wystaczajaca wartoscia, by za nia placic w postaci np utrzymywania. Jest to po prostu nieoplacalne, do tego czesto nieatrakcyjne. Inna sprawa, ze przecietnego mezczyzne na to nie stac.
                                                    ------------------------
                                                    Dlaczego opieranie. Można oprzeć swoje życie na wielu filarach, ale, ale...wyboru faceta już nie bardzo, bo tutaj uroda, seksapil są kluczowe. To są przecież zupełnie niezależne od siebie czynniki, odwrotnie, nauka, kształcenie dają większy kontakt z perspektywicznymi facetami choćby na studiach.
                                                    Ja piszę o planie na życie, w którym uroda kobiecie bardzo pomaga, a nie o tym, jak babka ma się skupiać ny wyłapaniu faceta, który ma ją utrzymywać. To nie jest żadna nowość.

                                                  • mabelle2000 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 12:11
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ja piszę o planie na życie, w którym uroda kobiecie bardzo pomaga,


                                                    No to dawaj ten plan na zycie dla kobiety wedlug Marka Z. ;-) Bo mnie wychodzi ze uroda kobiecie pomaga jesli wybiera prace zwiazana z pieknym wygladem. No i jeszcze drugi przypadek- jak planuje sie w zyciu nie narobic, za to zlowic bogatego meza. Krecisz sie wiec jak smrod po gaciach wokol drugiego przypadku, a powtarzam Ci, ze to slepa uliczka jest.

                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 13:34
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ja piszę o planie na życie, w którym uroda kobiecie bardzo pomaga,
                                                    >
                                                    > No to dawaj ten plan na zycie dla kobiety wedlug Marka Z. ;-) Bo mnie wychodzi ze uroda kobiecie pomaga jesli wybiera prace zwiazana z pieknym wygladem.

                                                    ---------------------
                                                    Czyli uważasz, że ładnym nie jest w życiu łatwiej? Zobacz w googlach. Setki argumentów, od oceny, do pewnosci siebie itp.
                                                    trickymind.pl/blog/2015/11/25/czy-piekni-ludzie-maja-latwiej-w-zyciu/
                                                    Przy okazji w temacie:

                                                    Brzydkie kobiety

                                                    Idą ulicą brzydkie kobiety.
                                                    Czują się przegrane, niestety.
                                                    Nikt za nimi nie wodzi oczami,
                                                    Przechodzą między facetami,
                                                    Którzy patrzą jak na powietrze,
                                                    Jak na liście, tańczące na wietrze.

                                                    Nie będą podziwiane, ani chciane.
                                                    Pożądane? Nie będzie im to dane.
                                                    Są równe wobec prawa. Ale
                                                    Miłość? Przegrana to ich sprawa.
                                                    Bo faceci kochają kobiety,
                                                    Ale nie te brzydkie, niestety.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 20:42
                                                    mar
                                                    > Czyli uważasz, że ładnym nie jest w życiu łatwiej? Zobacz w googlach. Setki ar
                                                    > gumentów, od oceny, do pewnosci siebie itp.
                                                    > trickymind.pl/blog/2015/11/25/czy-piekni-ludzie-maja-latwiej-w-zyciu/

                                                    Tak, ładni mają plusa u bliźnich już na wejście, choć bliźni sobie tego nieuświadamiają. Podobnego plusa mają ludzie o wesołym usposobieniu i ujmującym sposobie bycia. Nie masz wielkiej urody pracuj nad charakterem :-)



                                                    > Przy okazji w temacie:
                                                    >
                                                    > Brzydkie kobiety
                                                    >
                                                    > Idą ulicą brzydkie kobiety.
                                                    > Czują się przegrane, niestety.
                                                    > Nikt za nimi nie wodzi oczami,
                                                    > Przechodzą między facetami,
                                                    > Którzy patrzą jak na powietrze,
                                                    > Jak na liście, tańczące na wietrze.
                                                    >
                                                    > Nie będą podziwiane, ani chciane.
                                                    > Pożądane? Nie będzie im to dane.
                                                    > Są równe wobec prawa. Ale
                                                    > Miłość? Przegrana to ich sprawa.
                                                    > Bo faceci kochają kobiety,
                                                    > Ale nie te brzydkie, niestety.


                                                    Wsadz to "dziełko" gleboko do szuflady i nie chwal się nim, bo głupie jest i nieprawdziwe. Piękne kobiety się podobają i podniecaja, z miłością jest już różnie. Zaznają jej i piękne, i niepiękne.
                                                    Im ładniejaze tym bardziej się podoba, to jasne. Ale nie każdy facet ma fetysz doskonałej buzi, niektórym staje trwale i przez lata bez podniety w postaci twarzy np. Nefretete ;-)
                                                  • urquhart Piękno vs Prostactwo 10.08.17, 08:39
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > No to dawaj ten plan na zycie dla kobiety wedlug Marka Z. ;-) Bo mnie wychodzi
                                                    > ze uroda kobiecie pomaga jesli wybiera prace zwiazana z pieknym wygladem. No
                                                    > i jeszcze drugi przypadek- jak planuje sie w zyciu nie narobic, za to zlowic bo
                                                    > gatego meza. Krecisz sie wiec jak smrod po gaciach wokol drugiego przypadku, a
                                                    > powtarzam Ci, ze to slepa uliczka jest.

                                                    Myślę że sprzedawanie urody to jednostronne ujęcie problemu Marbelle.
                                                    Kiedyś Zawle pytała mnie zaczepnie jakie znaczenie ma dla mnie Piękno (kobiety).
                                                    Szerzej to przecież doświadczanie piękna inaczej harmonii to najwyższy stopień piramidy potrzeb Maslowa jako część podgrupa potrzeb Rozwoju i Samorealizacji.
                                                    Jako najwyższa gratyfikacja obcowania z pięknem może ale nie musi być motywacją do stawania się lepszą wersją siebie i jako taki to atut i Dar dla drugiej osoby nie do przecenienia!

                                                    Ale też jak Kitty opisuje może być tez jedynie formą dowartościowania własnej próżności, jak ktoś nie odczuwa piękno o tylko satysfakcję z posiadania trofeum którym budzi uznanie u innych. Bo jak Maslow zauważył niektórzy zatrzymują czy fiksują się na niższej potrzebie Uznania i inaczej staje się to to na potrzebą Władzy nad innymi bo ujmując dosadnie są prostakami.
                                                    Tu kłania się wrodzona wrażliwość i wychowanie.
                                                  • szopen_cn Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 13:47
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Problem w tym, ze Ty widzisz jedyna wartosc atrakcyjnej dziewczyny w postaci je
                                                    > j cipy w ladnym opakowaniu, a jedynym planem na zycie ubranym w ''celownie wyso
                                                    > ko'' to wystawienie tej cipy na aukcje kto za jej uzywanie zaplaci wiecej szmal
                                                    > u i bedzie lepiej uslugiwal.

                                                    Niezle napisane.
                                                    Dokladnie tak samo widze poglady na zycie Marka.



                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 14:07
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Problem w tym, ze Ty widzisz jedyna wartosc atrakcyjnej dziewczyny w postaci jej cipy w ladnym opakowaniu, a jedynym planem na zycie ubranym w ''celownie wysoko'' to wystawienie tej cipy na aukcje kto za jej uzywanie zaplaci wiecej szmalu i bedzie lepiej uslugiwal.
                                                    >
                                                    > Niezle napisane.
                                                    > Dokladnie tak samo widze poglady na zycie Marka.
                                                    ------------------------------
                                                    Rozumiem, oboje uważacie kobiety za prostytutki, pozbawione daru myślenia, które chca sie sprzedać. Macie prawo. Ja widzę inaczej. Uroda to dar, atut, która bardzo pomaga, a przede wszystkim pozwala na wybór, czego mało atrakcyjne kobiety są pozbawione. Podobnie jest z nieatrakcyjnymi facetami, ale facetom jest jednak łatwiej, bo jeszcze oprócz look jest money i status.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 19:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Rozumiem, oboje uważacie kobiety za prostytutki, pozbawione daru myślenia, któr
                                                    > e chca sie sprzedać.

                                                    To Ty tak kobiety przedstawiasz piszac np:
                                                    "Jak atrakcyjna dziewczyna nie ma planu na życie i nie widzi swojej wartości, nie chce celować wysoko, to nie mój problem."
                                                    A ten 'dar myslenia' to cwaniactwo w stylu 'pojde na studia, bo tam spotkam perspektywicznych kandydatow na meza' zamiast 'pojde na studia, bo ta dziedzina wiedzy mnie interesuje i chce sie w niej realizowac zawodowo'.
                                                    Albo jak kobieta nie wykorzystuje swojej urody, to ma kompleksy albo nie celuje wysoko. Chociaz doskonale wiesz, ze wykorzstywanie urody, to nic innego jak kupczenie dupa.
                                                    I tez jestem przeciwna tratowaniu tych 'brzydkich' kobiet. Znam brzydkie tak mocno kochane przez swoich facetow, ze mozna pozazdroscic. I czym to ugraly? Zycie jest o wiele bardziej zlozone i o powodzeniu decyduje o wiele wiecej czynnikow niz granie uroda. Zreszta w naszym wieku, jaka uroda sie pytam? Po prostu sadziesz po sobie, bo dla Ciebie uroda byla kluczowa z uwagi na wlasne kompleksy. Gdybys ich nie mial moze bys stawial na cos innego.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 20:51
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    . Chociaz doskonale wiesz, ze wykorzstywanie urody, to nic innego jak kupczenie dupa.
                                                    ------------------
                                                    Nie, możliwość i łatwość wyboru faceta / partnera. To mało?

                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 21:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > . Chociaz doskonale wiesz, ze wykorzstywanie urody, to nic innego jak kupczenie
                                                    > dupa.
                                                    > ------------------
                                                    > Nie, możliwość i łatwość wyboru faceta / partnera. To mało?


                                                    Z tym mogę się.zgodzić: uroda (urok, seksapil) sprawia, że interesuje się kobietą jako potencjalną partnerką więcej mężczyzn. Fajnie jest mieć dobrze ułożone pod sufitem i wybrać coś sensownego zamiast paskudztwa ładnie zapakowanego kiedy zakręci się w głowie od tych perspektyw co się roztaczają ;-) Ale tu kluczem jest właśnie dobrze poukładana głowa: brzydkie nieglupie wybierają dobrze z kilku kandydatów, ładne nieglupie z kilkuset. Każda ma dobrego chłopa mimo różnic w urodzie ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 21:53
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Z tym mogę się.zgodzić: uroda (urok, seksapil) sprawia, że interesuje się kobietą jako potencjalną partnerką więcej mężczyzn. Fajnie jest mieć dobrze ułożone pod sufitem i wybrać coś sensownego zamiast paskudztwa ładnie zapakowanego kiedy zakręci się w głowie od tych perspektyw co się roztaczają ;-) Ale tu kluczem jest właśnie dobrze poukładana głowa: brzydkie nieglupie wybierają dobrze z kilku kandydatów, ładne nieglupie z kilkuset. Każda ma dobrego chłopa mimo różnic w urodzie. .
                                                    -----------------
                                                    Zgoda. Bez głowy o sukcesach nie ma mowy :)
                                                  • wont2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 19:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Rozumiem, oboje uważacie kobiety za prostytutki, pozbawione daru myślenia, któr
                                                    > e chca sie sprzedać. Macie prawo. Ja widzę inaczej. Uroda to dar, atut, która b
                                                    > ardzo pomaga, a przede wszystkim pozwala na wybór, czego mało atrakcyjne kobiet
                                                    > y są pozbawione. Podobnie jest z nieatrakcyjnymi facetami, ale facetom jest je
                                                    > dnak łatwiej, bo jeszcze oprócz look jest money i status.
                                                    ------
                                                    Wtrącę się, bo wdarł się tutaj jakiś brak zrozumienia. Ja zrozumiałem, że mabelle i szopen nie uważają kobiet za prostytutki, które chcą się możliwie drogo sprzedać tylko uważają, że ty tak uważasz i protestują przeciwko takiemu twierdzeniu. Ja z kolei uważam, że to jest jednak chyba trochę nieuprawnione uogólnienie.

                                                    Na pewno jest masa lasek szukających mężczyzny, który zdejmie z ich barków ciężar odpowiedzialności za siebie, za rodzinę, za źródła utrzymania. Takiej naszej szkapy napierdalającej codziennie nadgodziny, żeby rodzina rosła w siłę i wszystkim podpiętym pod konto żyło się dostatniej.

                                                    Na pewno jest masa lasek, które są z jednej strony ambitne, pracowite, sumienne ale nie mają nijakiego pomysłu na siebie, na swoje życie, żadnych zainteresowań, pomysłów, przemyśleń i z braku laku idą na niezłe studia m.in. po to żeby poznać "perspektywicznego" faceta. I w sumie to nic zdrożnego, przecież nie poleciałam na kasę, miał tylko dziurawe majtki i skarpetki jak go brałam. Ale koniec końców jest taki jak w wariancie numer jeden - nasza szkapa napierdalająca codziennie nadgodziny, żeby rodzina rosła w siłę i wszystkim podpiętym pod konto żyło się dostatniej.

                                                    Ale ale - jest jednak chyba trochę lasek, które mają własne życie, jakieś pomysły, zainteresowania i własne (własne!) przemyślenia, dla których facet jest tylko miłym, bardzo ważnym, czasem najważniejszym, ale jednak tylko dodatkiem. I nieskromnie dodam, że chyba odkryłem jedno ze źródełek takich lasek. Od paru lat powoli wkręcam się w pewien sport wodny. W tym sezonie trochę bardziej intensywnie, bo w końcu otworzyli coś sensownego pod Warszawą i nie muszę już jeździć do Lublina. Proporcje, niestety, są jakie są - 80% faceci, 20% dziewczyny. Cóż, life, it's the motherfucker. Po prostu trzeba odjąć z równania laski z pierwszej i drugiej kategorii, skorygować wyniki o mniejszy udział kobiet w populacji i pewnie proporcje wyszłyby podobne. No i, wracając do tematu, wydaje mi się, że zdecydowana większość z tych lasek nie jeździ tam, żeby kogoś przygruchać tylko sprawia im to autentyczną frajdę. Są normalne - ani się na dzień dobry nie narzucają ani nie odrzucają. Czuję się jak w Mecie Secie Galarecie, tyle że na trzeźwo! :) Można z nimi pogadać, pożartować, poflirtować. No, normalne, fajne babki po prostu. Niesamowite.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 23:26
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Ale ale - jest jednak chyba trochę lasek, które mają własne życie, jakieś pomys
                                                    > ły, zainteresowania i własne (własne!) przemyślenia, dla których facet jest tyl
                                                    > ko miłym, bardzo ważnym, czasem najważniejszym, ale jednak tylko dodatkiem. I n
                                                    > ieskromnie dodam, że chyba odkryłem jedno ze źródełek takich lasek. Od paru lat
                                                    > powoli wkręcam się w pewien sport wodny. W tym sezonie trochę bardziej intensy
                                                    > wnie, bo w końcu otworzyli coś sensownego pod Warszawą i nie muszę już jeździć
                                                    > do Lublina. Proporcje, niestety, są jakie są - 80% faceci, 20% dziewczyny. Cóż,
                                                    > life, it's the motherfucker. Po prostu trzeba odjąć z równania laski z pierwsz
                                                    > ej i drugiej kategorii, skorygować wyniki o mniejszy udział kobiet w populacji
                                                    > i pewnie proporcje wyszłyby podobne. No i, wracając do tematu, wydaje mi się, ż
                                                    > e zdecydowana większość z tych lasek nie jeździ tam, żeby kogoś przygruchać tyl
                                                    > ko sprawia im to autentyczną frajdę. Są normalne - ani się na dzień dobry nie n
                                                    > arzucają ani nie odrzucają. Czuję się jak w Mecie Secie Galarecie, tyle że na t
                                                    > rzeźwo! :) Można z nimi pogadać, pożartować, poflirtować. No, normalne, fajne
                                                    > babki po prostu. Niesamowite.


                                                    Ale co? NIe kreca Cie brylanty, co znaja swoja wartosc, mierza wysoko i szukaja perspektywicznych? Bo Marek twierdzi, ze cala reszta to albo z kompleksami albo brzydkie ;)
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 08:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    life, it's the motherfucker. Po prostu trzeba odjąć z równania laski z pierwszej i drugiej kategorii, No i, wracając do tematu, wydaje miię, że zdecydowana większość z tych lasek nie jeździ tam, żeby kogoś przygruchać tylo sprawia im to autentyczną frajdę. Są normalne - ani się na dzień dobry nie narzucają ani nie odrzucają.

                                                    > Ale co? NIe kreca Cie brylanty, co znaja swoja wartosc, mierza wysoko i szukaja perspektywicznych? Bo Marek twierdzi, ze cala reszta to albo z kompleksami albo brzydkie ;)
                                                    -------------------------------
                                                    Chcesz wiedzieć co myślą faceci, a jak piszę, co myślą, to to odrzucasz i uważasz, że głupio piszę. W wątku Wonta, jemu się wydaje, że te laski jeżdżą uprawiać sport, a ja uważam, że to też, ale też chcą kogoś poznać. Nie chcą?
                                                    A Wonta one kręcą, te po odjęciu z równania ,,laski z pierwszej i drugiej kategorii"? Pisze o nich, że są miłe. Wiesz, co to znaczy ,,miłe" w ustach faceta - niespecjalnie interesujące.
                                                  • mabelle2000 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 09:19
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Chcesz wiedzieć co myślą faceci, a jak piszę, co myślą, to to odrzucasz i uważa
                                                    > sz, że głupio piszę.

                                                    Faceci czy Marek?

                                                    W wątku Wonta, jemu się wydaje, że te laski jeżdżą uprawia
                                                    > ć sport, a ja uważam, że to też, ale też chcą kogoś poznać. Nie chcą?

                                                    Markowi sie wydaje ze siedzi na forum o seksie zeby sie czegos dowiedziec, a ja uwazam ze chce wyruchac jakas babke. Nie chce?
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 09:28
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Chcesz wiedzieć co myślą faceci, a jak piszę, co myślą, to to odrzucasz i uważasz, że głupio piszę.
                                                    >
                                                    > Faceci czy Marek?
                                                    >----------------
                                                    Są takie rzeczy, do których przed samym sobą trudno się przyznać. Jak piszę pewne rzeczy ludzie się wypierają, bo to może boleć. Z drugiej strony niektórych się dowiedziałem tu na forum, czasami między wierszami.

                                                    > W wątku Wonta, jemu się wydaje, że te laski jeżdżą uprawia ć sport, a ja uważam, że to też, ale też chcą kogoś poznać. Nie chcą?
                                                    >
                                                    > Markowi sie wydaje ze siedzi na forum o seksie zeby sie czegos dowiedziec, a ja uwazam ze chce wyruchac jakas babke. Nie chce?
                                                    ---------------------------
                                                    Nie, szukam inspiracji do nowej książki :). Ale, ale napisz o tych babkach, których jest 20% i jeżdżą uprawiać wodny sport z Wontem i jego kolegami. Chodzi im o ten sport, czy o poznanie kogoś? Tak szczerze, do bólu...
                                                  • urquhart Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 10:16
                                                    > > Markowi sie wydaje ze siedzi na forum o seksie zeby sie czegos dowiedziec
                                                    > , a ja uwazam ze chce wyruchac jakas babke.(...)
                                                    >Nie, szukam inspiracji do nowej książki :). Ale, ale napisz o tych babkach, któ
                                                    > rych jest 20% i jeżdżą uprawiać wodny sport z Wontem i jego kolegami. Chodzi im
                                                    > o ten sport, czy o poznanie kogoś?

                                                    Czyli uczciwie Mabelle ma racje Marku wyruchalbys jakas babke i zgodnie z teoria mechanizmów obronnych sublimujesz to na inspirację twórcza :)

                                                    Przy okazji sport to glod silnych doznan zmyslowych, uznania i rywalizacji i stanowi tez substytucje tych doznan ktore sa silne przy poznawaniu kogoś (atrakcyjnego) jako inne zrodlo endorfin i dopaminy.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:06
                                                    urquhart napisał:

                                                    >
                                                    > Czyli uczciwie Mabelle ma racje Marku wyruchalbys jakas babke i zgodnie z teoria mechanizmów obronnych sublimujesz to na inspirację twórcza :).

                                                    > Przy okazji sport to glod silnych doznan zmyslowych, uznania i rywalizacji i stanowi tez substytucje tych doznan ktore sa silne przy poznawaniu kogoś (atrakcyjnego) jako inne zrodlo endorfin i dopaminy.
                                                    ------------------------
                                                    Andzia pisze, że te babki to moga być homo, a Ty, że uprawiaja sport jako źródło endorfin. Ja sądzę, że wykorzystują okazję, żeby kogos poznać. Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, każda próba zwiększa na to szansę i tych prób należy zrobić jak najwiecej.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:20
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Czyli uczciwie Mabelle ma racje Marku wyruchalbys jakas babke i zgodnie z
                                                    > teoria mechanizmów obronnych sublimujesz to na inspirację twórcza :).
                                                    >
                                                    > > Przy okazji sport to glod silnych doznan zmyslowych, uznania i rywalizacj
                                                    > i i stanowi tez substytucje tych doznan ktore sa silne przy poznawaniu kogoś (a
                                                    > trakcyjnego) jako inne zrodlo endorfin i dopaminy.
                                                    > ------------------------
                                                    > Andzia pisze, że te babki to moga być homo, a Ty, że uprawiaja sport jako źród
                                                    > ło endorfin. Ja sądzę, że wykorzystują okazję, żeby kogos poznać. Zgodnie z ra
                                                    > chunkiem prawdopodobieństwa, każda próba zwiększa na to szansę i tych prób nale
                                                    > ży zrobić jak najwiecej.

                                                    Ale czego znowu nie rozumiesz (albo nie.chcesz zrozumieć)? Ja napisałam, że mogą być już zajęte (bardzo duże prawdopodobieństwo), mogą być homo (mniejsze), mogą zwyczajnie bardzo lubić ten sport (bardzo duże prawdopodobieństwo). Jeśli uważasz że kobiety podejmują różne fajne czynności wyłącznie w celu złowienia chłopa to nie jesteś zbyt mądry, delikatnie mówiąc.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:25
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    Jeśli uw
                                                    > ażasz że kobiety podejmują różne fajne czynności wyłącznie w celu złowienia chłopa to nie jesteś zbyt mądry, delikatnie mówiąc.
                                                    ------------------------
                                                    Andzia. to pierwsza zasada erystyki: nagnij teze oponenta do absurdu i wykaż, że jest idiotą.
                                                    Nie wyłącznie, ale może być to główny czynnik.
                                                    Czy ja chodziłem na dyskoteke żeby tańczyć? Nie, głównie po to, zeby poznać fajne dziewczyny. Nikt sie tego nie wstydził, bo to było oczywiste.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:42

                                                    > Andzia. to pierwsza zasada erystyki: nagnij teze oponenta do absurdu i wykaż, ż
                                                    > e jest idiotą.
                                                    > Nie wyłącznie, ale może być to główny czynnik.
                                                    > Czy ja chodziłem na dyskoteke żeby tańczyć? Nie, głównie po to, zeby poznać faj
                                                    > ne dziewczyny. Nikt sie tego nie wstydził, bo to było oczywiste.

                                                    Wybacz, ale dyskoteki i sportu porównywać nie można. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Upieram się że głównym czynnikiem uprawiania sportów przez kobiety nie jest polowanie na chłopa, bo robią to latami i konsekwentnie również te zajęte, rozstające się.w międzyczasie, znajdujace sobie nowych mężczyzn w innych niż sport okolicznościach. Kobiety wreszcie uprawiają bardzo często sporty typowo kobiece, gdzie chłopa nie uświadczysz, lub te samotnicze, gdzie w ogóle człowieka nie uświadczysz.
                                                    Czasem, niektóre, w pewnych okolicznościach życiowych, traktują aktywność sportową jako dodatkową możliwość poznania kogoś ciekawego.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:06

                                                    >
                                                    > Wybacz, ale dyskoteki i sportu porównywać nie można. Chyba nie muszę tłumaczyć
                                                    > dlaczego.

                                                    Chociaż... Przypomniałam sobie jak córka i inne znane mi młódki chadzaly na dyskoteki i dzieliły się potem wrażeniami. Często polowały, ale często szły po prostu poskakać, wypić drinka albo dwa, wyżyć się w ruchu przy muzyce po ciężkim tygodniu. Wolne i zajęte, zainteresowane facetami i homo. Pytałam jak było, a one: fajnie, ale jakiś nie czujący muzy gość przeszkadzał mi. Jak pytałam czy przystojny to wychodziło na to, że pewnie i owszem, ale i tak przeszkadzał ;-) Także bywa i tak. Niektóre tańcząc wpadają w trans i w dupie mają otoczenie, a jakieś nie w ich rytmie pląsy wokół i próby zagajenia wkurzają je. A taniec (często uprawiany jako sport, nie tylko z doskoku na dyskotece) ma funkcję oczyszczającą i relaksującą.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:01
                                                    No dobra, Aandzia i Kicia - mają tę swoją wykrzywiona perspektywę, daleką od oryginalnego obrazu rzeczywistości ;-) Ale przecież to Wont osobiście napisał

                                                    >wydaje mi się, ż
                                                    > e zdecydowana większość z tych lasek nie jeździ tam, żeby kogoś przygruchać tyl
                                                    > ko sprawia im to autentyczną frajdę.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:02
                                                    wykrzywioną babską miało być :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:43
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Andzia pisze, że te babki to moga być homo, a Ty, że uprawiaja sport jako źród
                                                    > ło endorfin. Ja sądzę, że wykorzystują okazję, żeby kogos poznać. Zgodnie z ra
                                                    > chunkiem prawdopodobieństwa, każda próba zwiększa na to szansę i tych prób nale
                                                    > ży zrobić jak najwiecej.

                                                    Aandzia pisze tez, ze moga byc juz zajete, hello? Jak opisujesz facetow, to twierdzisz, ze wszyscy sa pozajmowani, a zostaly same odpady atomowe, a jak opisujesz babki, to niezaleznie od wieku ciagle szukajace zeby kogos poznac. Nie gryzie Ci sie to? Czy Twoja zona odkad Cie poznala i sie z Toba zwiazala tez ciagle szuka i cokolwiek robi w miejscach publicznych to wciaz tylko w celu szukania jakiegos faceta?
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Aandzia pisze tez, ze moga byc juz zajete, hello? Jak opisujesz facetow, to twierdzisz, ze wszyscy sa pozajmowani, a zostaly same odpady atomowe, a jak opisujesz babki, to niezaleznie od wieku ciagle szukajace zeby kogos poznac. Nie gryzie Ci sie to?
                                                    ----------------------
                                                    Uścislijmy:
                                                    1. Homo - nie chcą poznać faceta,
                                                    2. W związkach - nie chcą też (na ogół).
                                                    3. Kochające sport (jak my) chcą ale bez priorytetu.

                                                    inne, czyli wolne i zainteresowane facetami, myślę, że chcą, bo poznanie kandydata na partnera jest naturalną potrzebą. Nie wiem, jak wyglądaja proporcje w autokarze Wonta.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:19

                                                    > Uścislijmy:
                                                    > 1. Homo - nie chcą poznać faceta,
                                                    > 2. W związkach - nie chcą też (na ogół).
                                                    > 3. Kochające sport (jak my) chcą ale bez priorytetu.
                                                    >
                                                    > inne, czyli wolne i zainteresowane facetami, myślę, że chcą, bo poznanie kandy
                                                    > data na partnera jest naturalną potrzebą. Nie wiem, jak wyglądaja proporcje w a
                                                    > utokarze Wonta.

                                                    Ach, czyli jednak nie tylko dla zdobycia chłopa baby machają odnóżami na lądzie i w wodzie? ;-) Dobrze że nareszcie uściśliłeś.
                                                  • urquhart Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:03
                                                    > Andzia pisze, że te babki to moga być homo, a Ty, że uprawiaja sport jako źród
                                                    > ło endorfin. Ja sądzę, że wykorzystują okazję, żeby kogos poznać. Zgodnie z ra
                                                    > chunkiem prawdopodobieństwa, każda próba zwiększa na to szansę i tych prób nale
                                                    > ży zrobić jak najwiecej.

                                                    Ja pisze że zarówno poznawanie kogoś jak i sport sa podobnym zrodlem endorfin i dopaminy wiec potecjalnie latwo sie przestawić bo to bardzo podobny charakter gratyfikacji.
                                                    Dlaczego ludzie podejmuja jakieś aktywności i wysilek ogólnie? Żeby przezyc doznania przyjemne i uniknąć przykrych
                                                    To drugie determinuje większość . Wiekszisc unika lęku.
                                                    Ci od sportu to elita podejmuja ryzyko i wyzwania. większość determinuja prolaktynowe lęki i zapewnianie potrzeb bezpieczenstwa.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 10:51

                                                    > >----------------
                                                    > Są takie rzeczy, do których przed samym sobą trudno się przyznać. Jak piszę pew
                                                    > ne rzeczy ludzie się wypierają, bo to może boleć. Z drugiej strony niektórych s
                                                    > ię dowiedziałem tu na forum, czasami między wierszami.

                                                    Rany, następny czytający między wierszami co mu fantazja podpowie :-D


                                                    > ---------------------------
                                                    > Nie, szukam inspiracji do nowej książki :). Ale, ale napisz o tych babkach, któ
                                                    > rych jest 20% i jeżdżą uprawiać wodny sport z Wontem i jego kolegami. Chodzi im
                                                    > o ten sport, czy o poznanie kogoś? Tak szczerze, do bólu...

                                                    Tak szczerze a bez bólu bo po.co, to kobiety podejmują różne czynności z różnych przyczyn. Mało odkrywcze, prawda? ;-) Może trudno ci w to uwierzyć, ale niektóre kobiety lubią niektóre sporty, tak po prostu. Lubią więc się za nie biorą i się nimi cieszą, amen. Czy są wolne, czy zajęte. Są też takie (ja do nich należę), nieco strachliwe, które trzeba zachęcić i popchnąć w kierunki nieco ryzykowne i wymagające wysiłku, więc silny chłop jako przewodnik ma tu pole do popisu, bo same tam nie polezą. Są też takie co ewidentnie polują. Jest różnie, rozumiesz?
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:09
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Ale, ale napisz o tych babkach, któ
                                                    > rych jest 20% i jeżdżą uprawiać wodny sport z Wontem i jego kolegami. Chodzi im
                                                    > o ten sport, czy o poznanie kogoś? Tak szczerze, do bólu...

                                                    Wychodzi na to, ze jak sie juz kogos pozna, to mozna przestac uprawiac sport.

                                                    Ja jak chodzilam jeszcze tego roku na silke, to mialam abonament na taka czynna 24/7. Potrafilam chodzic o 23:00 do 24:00, bo chodzilo mi zeby nie zajmowali mi lawek, ciezarow, maszyn i wyciagow. Glupia ja, nieszczera ja ;)
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > Ale, ale napisz o tych babkach, któ
                                                    > > rych jest 20% i jeżdżą uprawiać wodny sport z Wontem i jego kolegami. Cho
                                                    > dzi im o ten sport, czy o poznanie kogoś? Tak szczerze, do bólu...
                                                    >
                                                    > Wychodzi na to, ze jak sie juz kogos pozna, to mozna przestac uprawiac sport.
                                                    --------------------
                                                    A często tak nie jest? A ludzie po slubie to sie zapuszczaja bo....
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > Ale, ale napisz o tych babkach, któ
                                                    > > > rych jest 20% i jeżdżą uprawiać wodny sport z Wontem i jego kolegam
                                                    > i. Cho
                                                    > > dzi im o ten sport, czy o poznanie kogoś? Tak szczerze, do bólu...
                                                    > >
                                                    > > Wychodzi na to, ze jak sie juz kogos pozna, to mozna przestac uprawiac sp
                                                    > ort.
                                                    > --------------------
                                                    > A często tak nie jest? A ludzie po slubie to sie zapuszczaja bo....

                                                    Owszem, ale nie dlatego że babkę czy chłopa już na siłce dorwali ;-) Ludzie nader często mają nikłą potrzebę ruchu fizycznego. Jak mają dużo czasu, dużo energii bo są młodzi, mają grupę rówieśniczą do uprawiania sportów to się ruszają. I mają sylwetkę i kondycję. Potem, kiedy wykombinowanie czasu na sport wymaga sporego wysiłku logistycznego wymiękają. I się zapuszczają. Ale nadal nie ma to nic wspólnego z udawaniem się w miejsce uprawiania sportów wyłącznie lub głównie w celu poznania kogoś.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A często tak nie jest? A ludzie po slubie to sie zapuszczaja bo....

                                                    Maja zle nawyki zywieniowe, nie maja czasu, nie chce im sie, sa przemeczeni, maja inne obowiazki, ktotko: z wielu powodow ale pierwszy jest najwazniejszy.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:05
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A często tak nie jest? A ludzie po slubie to sie zapuszczaja bo....
                                                    >
                                                    > Maja zle nawyki zywieniowe, nie maja czasu, nie chce im sie, sa przemeczeni, maja inne obowiazki, ktotko: z wielu powodow ale pierwszy jest najwazniejszy.
                                                    ------------------
                                                    Złe nawyki, czyli obżarstwo i mniej ruchu. Moja znajoma po rozwodzie bardzo szybko schudła z 15 kilo. Zmieniła nawyki :)
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:12

                                                    > ------------------
                                                    > Złe nawyki, czyli obżarstwo i mniej ruchu. Moja znajoma po rozwodzie bardzo szy
                                                    > bko schudła z 15 kilo. Zmieniła nawyki :)

                                                    Ludzie w przełomowych momentach życia chudną ze stresu. Bez sportów i diet.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:28
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Złe nawyki, czyli obżarstwo i mniej ruchu. Moja znajoma po rozwodzie bardzo szy
                                                    > bko schudła z 15 kilo. Zmieniła nawyki :)

                                                    Na pewno musiala zmienic nawyki zeby schudnac. To jest niepodwazalne i nie ma sie z czego smiac.
                                                    Natomiast to ze schudla, bo np chciala sie uatrakcyjnic zeby kogos poznac, to tez tu nie widze nic dziwnego. Jesli w celu schudniecia uprawiala jakis sport, to tez glownym celem bylo zrzucenie wagi.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:28

                                                    >
                                                    > Wychodzi na to, ze jak sie juz kogos pozna, to mozna przestac uprawiac sport.
                                                    >
                                                    > Ja jak chodzilam jeszcze tego roku na silke, to mialam abonament na taka czynna
                                                    > 24/7. Potrafilam chodzic o 23:00 do 24:00, bo chodzilo mi zeby nie zajmowali m
                                                    > i lawek, ciezarow, maszyn i wyciagow. Glupia ja, nieszczera ja ;)


                                                    Ja nie wiem co Marek zrobi z tymi babkami zajętymi co.się biorą za sporty. Albo z tymi co uprawiają go nadal, choć chłop się w międzyczasie pojawił /najczęściej z innego źródła). Na razie chyba zaprzeczq ich istnieniu ;-)
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 10:38

                                                    > Chcesz wiedzieć co myślą faceci, a jak piszę, co myślą, to to odrzucasz i uważa
                                                    > sz, że głupio piszę. W wątku Wonta, jemu się wydaje, że te laski jeżdżą uprawia
                                                    > ć sport, a ja uważam, że to też, ale też chcą kogoś poznać. Nie chcą?


                                                    Czy któryś z was wziął w ogóle pod uwagę, że one mają już chłopaków albo są lesbijkami? ;-) Dzielicie skórę na niedzwiedziu, a niedźwiedź was olewa.
                                                  • szopen_cn Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 04:31
                                                    wont2 napisał:


                                                    > Wtrącę się, bo wdarł się tutaj jakiś brak zrozumienia. Ja zrozumiałem, że mabel
                                                    > le i szopen nie uważają kobiet za prostytutki, które chcą się możliwie drogo sp
                                                    > rzedać tylko uważają, że ty tak uważasz i protestują przeciwko takiemu twierdze
                                                    > niu.
                                                    > Ja z kolei uważam, że to jest jednak chyba trochę nieuprawnione uogólnienie.

                                                    Dobrze zrozumiales wont.



                                                    To, ze Marek nie zrozumial, ze ja pisalem o nim to tez nic niezwyklego.

                                                    Moze w rzeczywistosci Marek jest zupelnie inny niz postac, ktora tutaj kreuje. Raczej nie, bo w koncu nie ukrywa sie za anonimowym nickiem.


                                                    Chyba ciezko zaprzeczyc, ze z postow na forum widac Marka, dla ktorego najwazniejsza jast "cipa w ladnym opakowaniu", posluszna, bez ambicji, zalezna od "pana i wladcy" siedzacego wysoko na niewielkim pagorku.

                                                    Punkt 1.
                                                    Nie pamietam postu o Eli, w ktorym nie Marek nie pisal o: najpiekniejszej dziewczynie jaka spotkal, kochajacej zonie, "mojej" potwierdzajacej rozmaite Markowe madrosci i przemyslenia, wygraniu losu na loterii, poswieceniu zycia na wychowanie dzieci.

                                                    Punkt 2.
                                                    Nie pamietam zadnych postow o osiagnieciach czy ambicjach Eli (poza zdobyciem Marka i byciem zona).


                                                    Byc moze to ja mam kiepska pamiec i Marek czesto pisze o sprawach z drugiego punktu.


                                                    Tak naprawde to Marek jest doroslym czlowiekiem i ma prawo do swoich upodoban czy "glebokich" refleksji o zyciu.
                                                    Nic mi do tego.


                                                    Wkurwia mnie (i chyba kilka innych osob) to, ze Marek nie potrafi zrozumiec faktu, ze on i jego podejscie do swiata i kobiet nie jest typowe dla wiekszosci mezczyzn.


                                                    To, ze "Marek tak ma" nie oznacza, ze "faceci tak maja" jak to Marek zwykle generalizuje.


                                                    Przedstawiane na forum kariera i osiagniecia Eli tez nie powalaja na kolana wiekszosci kobiet.
                                                    Powiedzialbym, ze wrecz przeciwnie, bo to jest bardzo marny wybor sciezki przez zycie.


                                                    Dodac musze, ze czasem czyajac posty Marka zdarza mi sie pomyslec, ze w danej kwesti ma racje czy dobrze i ciekawie napisal.
                                                  • urquhart Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 08:15
                                                    szopen_cn napisał:
                                                    > Punkt 1.
                                                    > Nie pamietam postu o Eli, w ktorym nie Marek nie pisal o: najpiekniejszej dziew
                                                    > czynie jaka spotkal, kochajacej zonie, "mojej" potwierdzajacej rozmaite Markowe
                                                    > madrosci i przemyslenia, wygraniu losu na loterii, poswieceniu zycia na wychow
                                                    > anie dzieci. (...)
                                                    > Byc moze to ja mam kiepska pamiec i Marek czesto pisze o sprawach z drugiego pu
                                                    > nktu.

                                                    Celne wypunktowanie Szopen na przykładze!
                                                    Spoglądając szerzej przypomina mi się od razu podsumowanie w dyskusji o nastawieniu narcystycznym vs zdrowym podejściu do relacji:
                                                    Zdrowe nastawienie to:
                                                    a. Zainteresowanie puktem widzenia drugiej strony i jej uczuciami
                                                    b. Tolerowanie ambiwalencji w dlugiej relacjii
                                                    c. Uznanie istnienia konfliktu interesów i swojego udzialu, wkładu w ten konflikt

                                                    Uznaje i jestem świadom konfliktu interesów z własną partnerką, a najsilniejszą i najciekawszą stroną forum jest właśnie możliwość zainteresowania się i próby zrozumienia innych podświadomych imperatywów, emocji które prowadzi do uznania konfliktu interesów i swojego w kładu w ten konflikt.
                                                    Nieuchronny onflikt zaś można próbować rozwiązać win-win, lub prościej otwartą przemocą, ukrytą, lub wycofaniem się.
                                                    I otwarte dyskutowanie o tym jest dla mnie najciekawsze.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 08:27
                                                    szopen_cn napisał:


                                                    >
                                                    > To, ze Marek nie zrozumial, ze ja pisalem o nim to tez nic niezwyklego.
                                                    ----------------------
                                                    Szopenie. Dyskusja polega na tym, że Ty przedstawiasz swoje poglądy a ja moje. W tym długim poscie nie przedstawiłeś żadnego, a tylko moje. Przykład 1:
                                                    Chyba ciezko zaprzeczyc, ze z postow na forum widac Marka, dla ktorego najwazniejsza jast "cipa w ladnym opakowaniu", posluszna, bez ambicji, zalezna od "pana i wladcy" siedzacego wysoko na niewielkim pagorku.
                                                    >
                                                    Przykład 2:
                                                    > Nie pamietam postu o Eli, w ktorym nie Marek nie pisal o: najpiekniejszej dziewczynie jaka spotkal, kochajacej zonie, "mojej" potwierdzajacej rozmaite Markowe madrosci i przemyslenia, wygraniu losu na loterii, poswieceniu zycia na wychowanie dzieci.
                                                    >
                                                    Przykład 3:
                                                    > Nie pamietam zadnych postow o osiagnieciach czy ambicjach Eli (poza zdobyciem Marka i byciem zona).
                                                    >
                                                    Przykład 4.
                                                    > Tak naprawde to Marek jest doroslym czlowiekiem i ma prawo do swoich upodoban czy glebokich" refleksji o zyciu. Nic mi do tego.
                                                    >
                                                    Przykład 5:>
                                                    > Wkurwia mnie (i chyba kilka innych osob) to, ze Marek nie potrafi zrozumiec faktu, ze on i jego podejscie do swiata i kobiet nie jest typowe dla wiekszosci mezczyzn.
                                                    >
                                                    > Przykład 6:
                                                    > To, ze "Marek tak ma" nie oznacza, ze "faceci tak maja" jak to Marek zwykle generalizuje.
                                                    >
                                                    > Przykład 7 i tu jest Twoja pierwsza opinia: moja żona nie zrobiła kariery jako nauczycielka. i wybrała marną drogę życiową,. która nie powala. Masz prawo tak uważać, chociaż karierę robi może 1% ludzi i to w porywach. .
                                                    > Przedstawiane na forum kariera i osiagniecia Eli tez nie powalaja na kolana wiekszosci kobiet. Powiedzialbym, ze wrecz przeciwnie, bo to jest bardzo marny wybor sciezki przez zycie.
                                                    ----------------\
                                                    Podsumowuję: napisz coś od od siebie, a nie to, co ja myślę i uważam. Kiedyś będąc na szkoleniu w Azji przekonywano mnie, że Azjaci są niechętni i trzymają ,,karty przy orderach, żeby przeciwnik za dużo nie wiedział i może tym przesiąkłeś. Odkryj sie i napisz, co tak naprawde myślisz.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 10:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Podsumowuję: napisz coś od od siebie, a nie to, co ja myślę i uważam.

                                                    Pisal nie raz ale moze cos dopisze. Ostatnio chyba wpadlo, ze pomaga mlodym babkom zostac inzynierami. Jezeli jakas babka ma mozliwosc zostac inzynierem (wg Sabata jedyny zawod przynoszacy obecnie szczescie na ziemi :) to mierzy wysoko.

                                                    Natomiast Marek zeby oddac sprawiedliwosc ja wiem o czym Ty piszesz i moze nawet chcesz dobrze ale zaprawde powiadam Ci, ze takich mezczyzn jak Ty juz nie ma. Wiec nawet jesli jakas babka chcialaby wykorzystac urode w sposob jaki polecasz, to i tak nie gwarantowaloby to jej szczescia. Kiedys o takich rzeczach rozmawialy babki miedzy soba (dawaly rade mlodszym). Ja np tez bylam zla na moja matke, ze nie wziela sobie bogatego, a jacys sie krecili, a wybrala mojego ojca, jak sie okazalo inwalide 1 grupy i klepalismy biede. Ale czy to znaczy ze bogaty bylby kochajacy, oddany i funkcjonalny? Niekoniecznie. Na nic nie ma gwaracji.

                                                    W dzisiejszych czasach kobiety MUSZA umiec liczyc tylko na siebie. Poniewaz mamy rownouprawnienie, a chlopy sa sfeminizowane, babki musza umiec byc mezczyznami.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:21
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > Natomiast Marek zeby oddac sprawiedliwosc ja wiem o czym Ty piszesz i moze nawet chcesz dobrze ale zaprawde powiadam Ci, ze takich mezczyzn jak Ty juz nie ma.
                                                    > Wiec nawet jesli jakas babka chcialaby wykorzystac urode w sposob jaki polecasz, to i tak nie gwarantowaloby to jej szczescia.
                                                    Ale czy to znaczy ze bogaty bylby kochajacy, oddany i funkcjonalny? Niekoniecznie. Na nic nie ma gwaracji.
                                                    > W dzisiejszych czasach kobiety MUSZA umiec liczyc tylko na siebie. Poniewaz mamy rownouprawnienie, a chlopy sa sfeminizowane, babki musza umiec byc mezczyznami.
                                                    ------------------------------------------
                                                    Na nic nie ma gwarancji. Chodzi o zwiększenie prawdopodobieństwa. Tak więc jeśli dziewczyna idzie na medycynę, to zdobywa zawód, a oprócz tego dostaje duże prawdopodobieństwo, że jej partnerem stanie sie lekarz. To nie jest istotne, co jest głównym motorem, ale szanse na bycie lekarzem i z lekarzen są duże.
                                                    Uroda niczego też nie gwarantuje, a zwiększa szanse na atrakcyjnego faceta. Czy ten atrakcyjny facet da jej szczęście? Nie wiadomo, ale gdy będzie nieatrakcyjny - też nie wiadomo.
                                                    Odnosnie pracy kobiety, napisze coś niepopularnego - otóż praca, rywalizacja powoduje wyzwolenie męskich cech: rywalizacji, agresji, i zmniejsza kobiecość kobiety, bo ta rywalizacja łartwo może sie przenieść na rywalizację z własnym facetem. Czy facet dalej będzie kochać męska babkę, która z nim rywalizuje? A czyjej fascynacja swoim misiem nie zgaśnie?
                                                    To sa pytania, bo nie ma gotowych rozwiązań.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Uroda niczego też nie gwarantuje, a zwiększa szanse na atrakcyjnego faceta. Czy
                                                    > ten atrakcyjny facet da jej szczęście? Nie wiadomo, ale gdy będzie nieatrakcyj
                                                    > ny - też nie wiadomo.

                                                    Czyli loteria z ta roznica, ze ma atrakcyjnego. A z atrakcyjnym to jak z ta babka z nowego watku Wonta, kazdy chce Ci ja odebrac, ciagle ma nowe propozycje. Tez mialam atrakcyjnego meza. W tej chwili slysze, ze na chwile obecna ma 3 dzieci z 3 roznymi kobietami czyli chyba z zadna nie jest, a czy placi alimenty? Cholera wie? Atrakcyjny to se skoka, to tu, to tam ;-)

                                                    > Odnosnie pracy kobiety, napisze coś niepopularnego - otóż praca, rywalizacja po
                                                    > woduje wyzwolenie męskich cech: rywalizacji, agresji, i zmniejsza kobiecość kob
                                                    > iety, bo ta rywalizacja łartwo może sie przenieść na rywalizację z własnym face
                                                    > tem. Czy facet dalej będzie kochać męska babkę, która z nim rywalizuje? A czyje
                                                    > j fascynacja swoim misiem nie zgaśnie?
                                                    > To sa pytania, bo nie ma gotowych rozwiązań.

                                                    A to nie wystarczy zeby byla ladna? ;)
                                                  • mimfa Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 15:08
                                                    Jeśli facet pozostanie facetem - nic mu ze strony drapieżnej zawodowo kobiety nie grozi. A ciptoka stłamsi nawet kobieta niepracująca.
                                                  • mabelle2000 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > W dzisiejszych czasach kobiety MUSZA umiec liczyc tylko na siebie. Poniewaz mam
                                                    > y rownouprawnienie, a chlopy sa sfeminizowane, babki musza umiec byc mezczyznam
                                                    > i.

                                                    Nigdy nie bylam i nie bede mezczyzna, ale sprawia mi frajde to co zawsze bylo zarezerwowane wylacznie dla mezczyzn. Wkurwia mnie tylko, ze przychodza takie Marki i chca mi te radosc odebrac, a fakt ze nie sprzedalam cipy za kase jest dowodem na moje frajerstwo i kompleksy.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:41
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    fakt ze nie sprzedalam cipy za kase jest dow
                                                    > odem na moje frajerstwo i kompleksy.

                                                    No wlasnie, to mnie BOLI najbardziej w takich opiniach o kobietach. Fajnie ze sie potrafisz z tego smiac. A w sumie to nie ma prawa mnie bolec, bo po operacji siedzialam w domu z nakazem nic nie robienia przez pare miesiecy i sie upaslam jak swinia wiec teraz wpadlam do kategorii 'brzydkie' ale bez kompleksow. A jak pojde na silke to znowu wyjdzie, ze kogos szukam. Tlucznik szuka rycerza na bialym koniu ;)
                                                  • szopen_cn Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 10:57
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Szopenie. Dyskusja polega na tym, że Ty przedstawiasz swoje poglądy a ja moje.
                                                    > W tym długim poscie nie przedstawiłeś żadnego, a tylko moje.

                                                    ...

                                                    > Podsumowuję: napisz coś od od siebie, a nie to, co ja myślę i uważam.

                                                    W tym momencie to ja sie zastanawiam, czy pojawi sie wiele osob, ktore stwierdza, ze blednie opisalem Twoj punkt widzenia swiata, mezczyzn i kobiet.
                                                    Moge przeciez sie mylic.

                                                    Ale jesli takich nie bedzie to byc moze ja mam racje a Ty powinienes sprawe przemyslec.



                                                    > Odkryj sie i napisz, co tak naprawde myślisz.

                                                    Ja tez sie nie chowam za anonimowym nickiem i pomimo tego pisze co mysle.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 11:08
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > > Podsumowuję: napisz coś od od siebie, a nie to, co ja myślę i uważam.
                                                    >
                                                    > W tym momencie to ja sie zastanawiam, czy pojawi sie wiele osob, ktore stwierdza, ze blednie opisalem Twoj punkt widzenia swiata, mezczyzn i kobiet.
                                                    > Moge przeciez sie mylic.
                                                    ----------------
                                                    Napiszę prosto: opisz swój.
                                                  • szopen_cn Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 12:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > szopen_cn napisał:
                                                    >
                                                    > > > Podsumowuję: napisz coś od od siebie, a nie to, co ja myślę i uważa
                                                    > m.
                                                    > >
                                                    > > W tym momencie to ja sie zastanawiam, czy pojawi sie wiele osob, ktore st
                                                    > wierdza, ze blednie opisalem Twoj punkt widzenia swiata, mezczyzn i kobiet.
                                                    > > Moge przeciez sie mylic.
                                                    > ----------------


                                                    Zauwaze, ze jak dotad nikt nie stwierdzil, ze sie myle.


                                                    > Napiszę prosto: opisz swój.

                                                    Moj punkt widzenia swiata?
                                                    Mezczyzn?
                                                    Kobiet?

                                                    Dla mnie u kobiet najwazniejsze sa :
                                                    Imponowanie mi zdolnosciami i osiagnieciami w jakiejs dziedzinie, ktora ja cenie.
                                                    Gietki umysl.
                                                    Poczucie humoru.
                                                    Zaradnosc zyciowa.
                                                    Zdrowy cyniczny stosunek do rzeczywistosci.
                                                    Ciekawosc swiata.

                                                    Dodam fajne cycki, bo patrzac na powyzsze mozna pomyslec, ze jestem homo.

                                                    Nie zalicze tutaj "urody" bo fizyczna atrakcyjnosc to sprawa bardzo subiektywna.

                                                    Zauwaz, ze ja nie twierdze, ze "faceci tak maja ".



                                                    Moj punkt widzenia swiata, zwiazkow i szczescia w zyciu?

                                                    Jest roznie.
                                                    Bywa roznie.

                                                    Nie ma uniwersalnych regol pasujacych do kazdej sytuacji.

                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 10.08.17, 13:14
                                                    szopen_cn napisał:


                                                    > Moj punkt widzenia swiata?
                                                    > Mezczyzn?
                                                    > Kobiet?
                                                    >
                                                    > Dla mnie u kobiet najwazniejsze sa :
                                                    > Imponowanie mi zdolnosciami i osiagnieciami w jakiejs dziedzinie, ktora ja cenie.
                                                    > Gietki umysl.
                                                    > Poczucie humoru.
                                                    > Zaradnosc zyciowa.
                                                    > Zdrowy cyniczny stosunek do rzeczywistosci.
                                                    > Ciekawosc swiata.
                                                    >
                                                    > Dodam fajne cycki, bo patrzac na powyzsze mozna pomyslec, ze jestem homo.
                                                    >
                                                    > Nie zalicze tutaj "urody" bo fizyczna atrakcyjnosc to sprawa bardzo subiektywna
                                                    ------------------
                                                    O to mi chodziło. Dzięki.
                                                  • mabelle2000 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 09:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > OK. Wiec ja jestem pustakiem, bo ja się uczyłem, ćwiczyłem, po to, żeby mieć su
                                                    > per laskę.

                                                    Dlatego nie rozumiesz tych ktorzy ucza sie i cwicza nie zeby sobie zaruchac, ale zeby sie w zyciu sprawdzic, zeby sie rozwijac, zeby zdobyc nowe umiejetnosci, zeby podjac ryzyko i przezyc przygode.

                                                    Jak atrakcyjna dziewczyna nie ma planu na życie i nie widzi swojej w
                                                    > artości, nie chce celować wysoko, to nie mój problem.

                                                    Problem w tym, ze inaczej rozumiemy atrakcyjnosc.

                                                    > Za komuny były pociągi do UK i innych krajów. Ja też kilka razy nimi jeździłem
                                                    > i rozmawiałem z dziewczynami, jadącymi za Zachód. One mówiły: chcę żyć z kimkol
                                                    > wiek w lepszym zachodnim świecie. Nie chcę wracać do badziewnej komuny. Tak wię
                                                    > c jakikolwiek facet z Zachodu był dla nich lepszy, bo żył w lepszym świecie.
                                                    > To dla Polaków nie było fajne.

                                                    Odwieczny dylemat "miec czy byc" istnieje i bedzie istnial, czy to komuna czy kapitalizm, albowiem zawsze beda ludzie, ktorych najwazniejszym zajeciem w zyciu jest liczenie pieniedzy.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 09:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > OK. Wiec ja jestem pustakiem, bo ja się uczyłem, ćwiczyłem, po to, żeby mieć super laskę.
                                                    >
                                                    > Dlatego nie rozumiesz tych ktorzy ucza sie i cwicza nie zeby sobie zaruchac, ale zeby sie w zyciu sprawdzic, zeby sie rozwijac, zeby zdobyc nowe umiejetnosci, zeby podjac ryzyko i przezyc przygode.
                                                    ------------------------
                                                    Chyba słyszałaś o kolejności zaspokajania potrzeb. Najpierw te podstawowe a potem można szukać przygód :)

                                                    > > Za komuny były pociągi do UK i innych krajów. Ja też kilka razy nimi jeździłem i rozmawiałem z dziewczynami, jadącymi za Zachód. One mówiły: chcę żyć zkimkolwiek w lepszym zachodnim świecie. Nie chcę wracać do badziewnej komuny. Tak więc jakikolwiek facet z Zachodu był dla nich lepszy, bo żył w lepszym świecie.
                                                    > > To dla Polaków nie było fajne.
                                                    >
                                                    > Odwieczny dylemat "miec czy byc" istnieje i bedzie istnial, czy to komuna czy kapitalizm, albowiem zawsze beda ludzie, ktorych najwazniejszym zajeciem w zyciu jest liczenie pieniedzy.
                                                    ---------------------------
                                                    Nie kochanie, dylemat to nie było liczenie pieniędzy, tylko przepaść materialna PLUS życie w wolnym świecie, a nie pod sowiecką - komunistyczną okupacją.
                                                  • mabelle2000 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 12:03
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Chyba słyszałaś o kolejności zaspokajania potrzeb. Najpierw te podstawowe a pot
                                                    > em można szukać przygód :)

                                                    Tak, wiem, dla Ciebie podstawowa jest zaruchac. Musisz sobie jednak uswiadomic, ze niektorzy moga ruchac ile wlezie, wiec ich zycia nie determinuje dostepna dziura/ chetny do ruchania kutas.

                                                    > Nie kochanie, dylemat to nie było liczenie pieniędzy, tylko przepaść materialn
                                                    > a

                                                    " Przepasc materialna" to eufemizm na "chce dobr luksusowych, ale ich nie mam" ?

                                                    > PLUS życie w wolnym świecie, a nie pod sowiecką - komunistyczną okupacją.

                                                    Widze tu nielogicznosc, bo czym sie rozni zycie pod sowiecka okupacja od zycia z kims komu sprzedalo sie cipe za kase?
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 13:26
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Chyba słyszałaś o kolejności zaspokajania potrzeb. Najpierw te podstawowe a potem można szukać przygód :)
                                                    >
                                                    > Tak, wiem, dla Ciebie podstawowa jest zaruchac. Musisz sobie jednak uswiadomic, ze niektorzy moga ruchac ile wlezie, wiec ich zycia nie determinuje dostepna dziura/ chetny do ruchania kutas.
                                                    ---------------------
                                                    Bardzo trafna uwaga. Otóż nie jest tak ważne co motywuje, ważne, żeby motywacja była. Przeważnie głodnych motywuje jedzenie. dalej sa inne potrzeby, w tym ruchanie na jednym z pierwszych miejsc.

                                                    Nie kochanie, dylemat to nie było liczenie pieniędzy, tylko przepaść materialna
                                                    >
                                                    > " Przepasc materialna" to eufemizm na "chce dobr luksusowych, ale ich nie mam" ?
                                                    ------------------------
                                                    Nie żyłas w komunie i nie widziałaś pustych sklepów i kolejek od północy po najprostsze towary w tym jedzenie. Nie wiesz, co to głód, kartka na buty itp. Ludzie nie stali po towaryluksusowe, tylko po chleb, mieso, mleko itp.

                                                    >
                                                    > > PLUS życie w wolnym świecie, a nie pod sowiecką - komunistyczną okupacją
                                                    >----------------------------->
                                                    > Widze tu nielogicznosc, bo czym sie rozni zycie pod sowiecka okupacja od zycia z kims komu sprzedalo sie cipę za kase?
                                                    ------------------------------
                                                    Ty piszesz o prostytucji, ja o planie na życie, w którym uroda odgrywa dużą rolę, bo daje mozliwość zwiazania fajnego faceta, czego brzydkie kobiety nie mają. Syty nie zrozumie głodnego, atrakcyjny - odrzucanego.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 20:29

                                                    > Nie żyłas w komunie i nie widziałaś pustych sklepów i kolejek od północy po naj
                                                    > prostsze towary w tym jedzenie. Nie wiesz, co to głód, kartka na buty itp. Ludz
                                                    > ie nie stali po towaryluksusowe, tylko po chleb, mieso, mleko itp.

                                                    Jaki kuźwa głód?! Żyłam w komunie, stara jestem, ale żadnego głodu nie pamiętam.
                                                    Mała dygresja: maturę zdawałam w stanie wojennym, z mojej klasy wyjechały na Zachód, nielegalnie oczywiście, dwie dziewczyny. Reszta poszła na studia, niektórzy na dobre studia. Lepiej wyszli na tym niż te uciekinierki, jak czas pokazał ;-)



                                                    > Ty piszesz o prostytucji, ja o planie na życie, w którym uroda odgrywa dużą rol
                                                    > ę, bo daje mozliwość zwiazania fajnego faceta, czego brzydkie kobiety nie mają.
                                                    > Syty nie zrozumie głodnego, atrakcyjny - odrzucanego.

                                                    Co za totalna bzdura. Wykluczając naprawdę bardzo brzydkie kobiety fajnego (ze swojej półki) faceta miewają również te nieszczególnie piękne dziewczyny. Piękna dziewczyna ma co prawda na wejście wielki wybór, ale czy wybierze fajnego (normalnego, ogarniętego, w miarę wyględnego, ciekawego) czy bogatego przystojnego świra z pozornie wyższej półki to już nie od jej urody zależy. Właśnie mi się przypomniała moja nienajurodziwsza ciocia, co 50 lat przeżyła z bardzo fajnym, dobrym mężczyzną.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 20:42
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jaki kuźwa głód?! Żyłam w komunie, stara jestem, ale żadnego głodu nie pamiętam.
                                                    ------------------
                                                    No ja też, bo w sklepie fabrycznym był do wyboru salceson i głowizna bez kartek. Dowcip sklepowej: panowie biorą głowiznę, żeby byli mądrzejsi.

                                                    -----------------------------------
                                                    > > Ty piszesz o prostytucji, ja o planie na życie, w którym uroda odgrywa dużą rolę, bo daje mozliwość zwiazania fajnego faceta, czego brzydkie kobiety nie mają.
                                                    > > Syty nie zrozumie głodnego, atrakcyjny - odrzucanego.

                                                    -------------------------------------------->
                                                    > Co za totalna bzdura. Wykluczając naprawdę bardzo brzydkie kobiety fajnego (ze swojej półki) faceta miewają również te nieszczególnie piękne dziewczyny. Piękna dziewczyna ma co prawda na wejście wielki wybór,
                                                    -------------------------------------
                                                    O tym, piszę, ma duży wybór, a jak wybierze to inna sprawa.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 20:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jaki kuźwa głód?! Żyłam w komunie, stara jestem, ale żadnego głodu nie pa
                                                    > miętam.
                                                    > ------------------
                                                    > No ja też, bo w sklepie fabrycznym był do wyboru salceson i głowizna bez kartek
                                                    > . Dowcip sklepowej: panowie biorą głowiznę, żeby byli mądrzejsi.

                                                    Głodu nie było, było ewentualnie nieurozmaicone żarcie, jak się ktoś nie umiał zakrzątnąć. Też byłam już wtedy duża i wiem jak było.


                                                    >
                                                    > -----------------------------------
                                                    > > > Ty piszesz o prostytucji, ja o planie na życie, w którym uroda odgr
                                                    > ywa dużą rolę, bo daje mozliwość zwiazania fajnego faceta, czego brzydkie kobie
                                                    > ty nie mają.
                                                    > > > Syty nie zrozumie głodnego, atrakcyjny - odrzucanego.
                                                    >
                                                    > -------------------------------------------->
                                                    > > Co za totalna bzdura. Wykluczając naprawdę bardzo brzydkie kobiety fajneg
                                                    > o (ze swojej półki) faceta miewają również te nieszczególnie piękne dziewczyny
                                                    > . Piękna dziewczyna ma co prawda na wejście wielki wybór,
                                                    > -------------------------------------
                                                    > O tym, piszę, ma duży wybór, a jak wybierze to inna sprawa.


                                                    Powyżej wyraźnie napisałeś, że brzydkie nie mają możliwości związania się z fajnym facetem. A teraz odkręcasz, że tylko mają mniejszy wybór. Weź się skup.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 20:54
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > Powyżej wyraźnie napisałeś, że brzydkie nie mają możliwości związania się z fajnym facetem. A teraz odkręcasz, że tylko mają mniejszy wybór. Weź się skup.
                                                    ----------------------------
                                                    Mają możliwość, ale dużo mniejszą. To nie jest układ zero-jedynkowy. Ja też mam możliwość wygrania w totka.
                                                  • aandzia43 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 21:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > >
                                                    > > Powyżej wyraźnie napisałeś, że brzydkie nie mają możliwości związania się
                                                    > z fajnym facetem. A teraz odkręcasz, że tylko mają mniejszy wybór. Weź się sku
                                                    > p.
                                                    > ----------------------------
                                                    > Mają możliwość, ale dużo mniejszą. To nie jest układ zero-jedynkowy. Ja też mam
                                                    > możliwość wygrania w totka.

                                                    Ach, czyli jednak mają możliwośc? ;-) Nie, szansa na szczęście dla brzydkiej dziewczyny jest bez porównania większa niż twoja szansa na wygranie w totolotka.
                                                  • marek.zak1 Re: "Nie sa takimi pustakami" (dla Marka) 09.08.17, 21:57
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ach, czyli jednak mają możliwośc? ;-) Nie, szansa na szczęście dla brzydkiej dziewczyny jest bez porównania większa niż twoja szansa na wygranie w totolotka.
                                                    --------------
                                                    Też się zgodzę. Szansa w totku to jeden na miliony, a dla tej nieładnej jednak większa :).
                                                    To wszystko biologia i walka o najlepsze geny męskie i kobiece. Ładniejsze, silniejsi, zdolniejsi, sprytniejsi mają większe szanse, a czy je wykorzystują to inna sprawa.
                                                    Sprowadzanie tego do prostytucji jest zwyczajnie niesprawiedliwe.
                                                  • gogol77 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 12:43
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jestes mentalnym wiezniem swojego przypadkowego sukcesu.>

                                                    Wstawiłem to jako swoja sygnaturkę!!! Dzięki kitty!
                                                    Bo większość sukcesów (tu akurat mówimy o erotycznych) jest przypadkowa i polega na przypadkowym znalezieniu się we właściwym czasie we właściwym miejscu:
                                                    Marek pod kioskiem - parę minut później i była by dupa blada, ja: choroba -> koedukacyjny akademik -> żona lub też ja: reklamacja rozmowy międzymiastowej -> flirt przez telefon -> kochanka, arabski kraj gdzie seks to nieosiągalny rarytas -> szpital pełen wyposzczonych pań itd, itp.
                                                    A na innych polach? Oczywiście, że ważna jest praca ale bez odrobiny szczęścia, umiejętności wykorzystania sprzyjających przypadkowych okoliczności też była by dupa blada. Przypadkowych!
                                                    Bo gdyby pod tym kioskiem zamiast Marka był Kombi to co by dziś robiła ówczesna licealistka Ela? Nie można wykluczyć także tego, że po wielu nieudanych związkach znalazła by się na tym forum z tekstami jacy to faceci są wredni.

                                                  • gogol77 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 12:52
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Wstawiłem to jako swoja sygnaturkę!!! Dzięki kitty!
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 12:58
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Bo większość sukcesów (tu akurat mówimy o erotycznych) jest przypadkowa i polega na przypadkowym znalezieniu się we właściwym czasie we właściwym miejscu:
                                                    > Marek pod kioskiem - parę minut później i była by dupa blada, ja: choroba ->
                                                    > ; koedukacyjny akademik -> żona lub też ja: reklamacja rozmowy międzymiastowej -> flirt przez telefon -> kochanka, arabski kraj gdzie seks to nieosiągalny rarytas -> szpital pełen wyposzczonych pań itd, itp.
                                                    > A na innych polach? Oczywiście, że ważna jest praca ale bez odrobiny szczęścia, umiejętności wykorzystania sprzyjających przypadkowych okoliczności też była by dupa blada.
                                                    --------------
                                                    To oczywiście prawda, ale popatrz, jak postępowała Barbara Piasecka, która znalazła sie w domu pana Johnsona. Czy ona pozostała jego asystentką, utrzymanka, która płaciła za swój pokoik w jego pałacu i rozliczała się z niego? Nie, ona za niego wyszła a po jego śmierci dostała gros akcji firmy. To nie jest kwestia szczęścia, tylko braku kompleksów, pewności siebie i cenienie swojej wartości, czyli tego, czego Polacy w swojej większości na Zachodzie nie mają.
                                                    Szczęście jest ważne, ale trzeba dobrze grać żeby coś ugrać. Gdybyś nie skończył studiów i nie znał języków, tez za dolary byś nie pracował i do kasty krajowców dewizowych byś nie należał. .
                                                  • mabelle2000 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 13:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To oczywiście prawda, ale popatrz, jak postępowała Barbara Piasecka, która znal
                                                    > azła sie w domu pana Johnsona. Czy ona pozostała jego asystentką, utrzymanka, k
                                                    > tóra płaciła za swój pokoik w jego pałacu i rozliczała się z niego? Nie, ona za
                                                    > niego wyszła a po jego śmierci dostała gros akcji firmy. To nie jest kwestia s
                                                    > zczęścia, tylko braku kompleksów, pewności siebie i cenienie swojej wartości, c
                                                    > zyli tego, czego Polacy w swojej większości na Zachodzie nie mają.

                                                    Ja pierdole Marek, napisz poradnik dla kobiet " jak dobrze sie sprzedac" . Bogato wydac sie za maz dopiero swiadczy o kompleksach, a nie o ich braku. Jesli jako kobieta szukam losia, ktory bedzie na mnie zarabial, to znaczy, ze sama tego nie potrafie. Zamietasz, czy dalej bedziesz pisal te bzdury?

                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 13:34
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > To oczywiście prawda, ale popatrz, jak postępowała Barbara Piasecka, któr
                                                    > a znal
                                                    > > azła sie w domu pana Johnsona. Czy ona pozostała jego asystentką, utrzyma
                                                    > nka, k
                                                    > > tóra płaciła za swój pokoik w jego pałacu i rozliczała się z niego? Nie,
                                                    > ona za
                                                    > > niego wyszła a po jego śmierci dostała gros akcji firmy. To nie jest kwe
                                                    > stia s
                                                    > > zczęścia, tylko braku kompleksów, pewności siebie i cenienie swojej warto
                                                    > ści, c
                                                    > > zyli tego, czego Polacy w swojej większości na Zachodzie nie mają.
                                                    >
                                                    > Ja pierdole Marek, napisz poradnik dla kobiet " jak dobrze sie sprzedac" . Boga
                                                    > to wydac sie za maz dopiero swiadczy o kompleksach, a nie o ich braku. Jesli ja
                                                    > ko kobieta szukam losia, ktory bedzie na mnie zarabial, to znaczy, ze sama tego
                                                    > nie potrafie. Zapamietasz, czy dalej bedziesz pisal te bzdury?

                                                    Mnie to, co on pisze o kobietach, brzydzi. Dlatego w ogole nie komentuje. Natomiast skoro Polacy z kompleksami wyjechali na Zachod, do chyba lepiej dla Ojczyzny.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 15:03
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Mnie to, co on pisze o kobietach, brzydzi. Dlatego w ogole nie komentuje. Natomiast skoro Polacy z kompleksami wyjechali na Zachod, do chyba lepiej dla Ojczyzny.
                                                    > ---------------
                                                    Ja o kobietach pisze zawsze dobrze, bo są lepszą częścią świata. Natomiast kompleksy wynikły z historii, biedy i oderwania od Zachodu. Jak przez 30 lat przeciętny Polak zarabiał miesięcznie, tyle ile przeciętny Niemiec dziennie, powstała przepaść finansowa, i poczucie bycia gorszą częścią świata która mozolnie zasypujemy, w ostatnich 25 latach.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 06.08.17, 14:48
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Ja pierdole Marek, napisz poradnik dla kobiet " jak dobrze sie sprzedac" .
                                                    ----------------
                                                    Nike, bycie pełnoprawnym partnerem, nie gorszym krewnym z kompleksami.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 20:15
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > A ja nie po raz pierwszy niestety widzę kojarzenie zasad i moralności z religią
                                                    > . Jak widzę na forum BSwM "mądrość" też dotarła.

                                                    Mowie o zalobie. Jesli nie masz kontaktu z zadna religia, w nic nie wierzysz, to skad masz wiedziec, ze nosi sie zalobe po zmarlym i ze sie np nie imprezuje kolo zwlok, bo zmarlym nalezy sie czesc. Ja wiem, ze sie kazdemu wydaje, ze wlasne zasady mormalne sobie sam wymyslil. No niestety nie, wymyslono je na dlugo, dlugo przed nami i wiedze o nich dziedziczymy. Warto by bylo doceniac ich zrodla zamiast byc pysznym. Tez tak kiedys myslalam, ze Kosciol to gowno, Katolicy to gowno, ksiadz to gowno, ja wiem najlepiej. A prawda jest taka, ze ja gowno wiem i Ty gowno wiesz. Nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzoloz nie Ty wymyslilas ani nie ja, ani nikt z mojej rodziny ani z twojej. My tylko przekazujemy to, co nam przekazano, a kto to wymyslil i kto stoi na strazy tego? MOze jemu szacunek jednak.
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 20:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > A ja nie po raz pierwszy niestety widzę kojarzenie zasad i moralności z r
                                                    > eligią
                                                    > > . Jak widzę na forum BSwM "mądrość" też dotarła.
                                                    >
                                                    > Mowie o zalobie. Jesli nie masz kontaktu z zadna religia, w nic nie wierzysz, t
                                                    > o skad masz wiedziec, ze nosi sie zalobe po zmarlym i ze sie np nie imprezuje k
                                                    > olo zwlok, bo zmarlym nalezy sie czesc. Ja wiem, ze sie kazdemu wydaje, ze wlas
                                                    > ne zasady mormalne sobie sam wymyslil. No niestety nie, wymyslono je na dlugo,
                                                    > dlugo przed nami i wiedze o nich dziedziczymy. Warto by bylo doceniac ich zrodl
                                                    > a zamiast byc pysznym. Tez tak kiedys myslalam, ze Kosciol to gowno, Katolicy t
                                                    > o gowno, ksiadz to gowno, ja wiem najlepiej. A prawda jest taka, ze ja gowno wi
                                                    > em i Ty gowno wiesz. Nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzoloz nie Ty wymyslilas a
                                                    > ni nie ja, ani nikt z mojej rodziny ani z twojej. My tylko przekazujemy to, co
                                                    > nam przekazano, a kto to wymyslil i kto stoi na strazy tego? MOze jemu szacunek
                                                    > jednak.
                                                    >

                                                    Nie jestem pyszna i nie gardzę religią. Szacunek dla zmarłych mamy wpisany w geny. Mają go niektóre gatunki zwierząt, miały go hominidy mniej wyrafinowane niż homo sapiens.
                                                  • lybbla Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 19:02
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > No wiem. Wszystkie moje kolezanki maja swoje konta,

                                                    A Ty jesteś dinozaur i dzieci będą Cię wytykać palcami.

                                                    >nawet te pozostajace na utrzymaniu swoich chlopow.

                                                    To akurat nie Twój przypadek

                                                    > Sprowadzasz moje problemy do absurdu.

                                                    A nie są absurdalne?

                                                    Oszacuj dług pieniężny jaki masz wobec partnera.
                                                    Co miesiąc ze swojego konta spłacaj ratę tego długu oraz dokładaj się do utrzymania domu. Po jakimś czasie nie będziesz miała żadnego długu pieniężnego.

                                                    Pomoc, której Ci udzielił partner w trudnych chwilach jest bezcenna.
                                                    Zrewanżuj mu się tym samym gdy popadnie w tarapaty.
                                                    To żaden wstyd dbać o swoich byłych partnerów.
                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 19:46
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Oszacuj dług pieniężny jaki masz wobec partnera.
                                                    > Co miesiąc ze swojego konta spłacaj ratę tego długu oraz dokładaj się do utrzym
                                                    > ania domu. Po jakimś czasie nie będziesz miała żadnego długu pieniężnego.
                                                    >
                                                    > Pomoc, której Ci udzielił partner w trudnych chwilach jest bezcenna.
                                                    > Zrewanżuj mu się tym samym gdy popadnie w tarapaty.
                                                    > To żaden wstyd dbać o swoich byłych partnerów.

                                                    Wreszcie konkret i to niezlosliwie. Pozytywny szok. Wypada podziekowac i poprosic o wiecej takiego Lybbly.
                                                  • gogol77 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 15:36
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Raczej sklaniam sie ku diagnozie, ze mnie po prostu nie kocha.....
                                                    I nie chodzi tu o to jak to maja tu panie w zwyczaju pisywac: 'nie czuje sie atrakcyjna jako kobieta', tylko nieatrakcyjna jako czlowiek, nieludzka, nieciepla, nieempatyczna, niemila. Co sie bede rozpisywac, nie musze sie chyba przedstawiac ;)>

                                                    Jest w tym coś kitty.
                                                    Kiedyś Ci napisałem, że się Ciebie boję. Może on też się Ciebie boi.
                                                    A da się kochać kogoś kogo się boimy??? Ruchać może i tak, ale kochać???
                                                    A Twojemu może nawet nie chodzić o obawę, że mu wpierdolisz jakby co. To może być m.in. obawa przed tą agresją, która Ci się przydarza, np. gdy przedawkujesz alko.
                                                    No a ta Twoja wyliczanka nie...nie...nie...? Na różne rzeczy faceci lecą. Może i są tacy, np. fani kobiet dominujących.
                                                    Albo ci od sado-maso?
                                                    Ale u mnie: baba z pejczem w błyszczących lateksach??? Zwis kompletny i permanentny!
                                                    Ze strachu!!!

                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 18:08
                                                    gogol77 napisał:

                                                    To może b
                                                    > yć m.in. obawa przed tą agresją, która Ci się przydarza, np. gdy przedawkujesz
                                                    > alko.

                                                    Boze to juz naroslo do rozmiarow legendy. Nie zdarza mi sie byc agresywna z powodu alkoholu.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 04.08.17, 09:31
                                                    > nieatrakcyjna jako czlowiek, nieludzka, nieciepla, nieempatyczna, niemila. Co sie bede rozpisywac, nie musze sie chyba przedstawiac ;) <

                                                    Gryzie mnie ta charakterystyka. Nie widze tego w ten sposób z tego co piszesz. Sporo ludzi tutaj lubi sobie poźlamdać (źlamdać jest chyba ze Śląska, bardzo udane słowo). Że było źle, albo będzie źle, albo jest źle. Albo że "koleżanka" ma źle. Albo chociaż książkę poczytać napisana w tym duchu.

                                                    Nie wyczuwa sie tego u Ciebie. Moze faceci lubią jęczące kobiety? Moze sie włącza instynkt opieki? Nie jestes czasem ofiara przemocowca (a spokojnie w świetle forumowych standardów mogłabyś mowić o trzech). Popraw sie :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Gimnastycy maja najbardziej dojebane 6-packi 04.08.17, 11:39
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Nie wyczuwa sie tego u Ciebie. Moze faceci lubią jęczące kobiety? Moze sie włąc
                                                    > za instynkt opieki? Nie jestes czasem ofiara przemocowca (a spokojnie w świetle
                                                    > forumowych standardów mogłabyś mowić o trzech). Popraw sie :)

                                                    Bylabym hipokryta gdybym miala kogos nazwac przemocowcem.
                                                    Troche spoznieni gdyz lato za pasem ale przypomnialo mi sie kiedys jak Rekreativii polecalam kiedys Szostke Weidera, bije sie w piers i wklejam wlasciwa szostke Vadera. Tobie Proteinowy tez polecajac tak, jak on mowi szczegolnie martwy ciag, przysiady, wyciskanie nad glowe i podciaganie.
                                                    www.youtube.com/watch?v=_Hud-cM64KA
                                                  • proteinawy Re: Gimnastycy maja najbardziej dojebane 6-packi 04.08.17, 12:35
                                                    > www.youtube.com/watch?v=_Hud-cM64KA

                                                    Rada dobra i w sama porę, bo sie fizycznie rozłażę odkad sie urodziła mała. Wezmę sie jutro, pojutrze. Na razie kawa, robota (zostałem jedynym programista w zespole na pare tygodni - fun) i pomoc w starym domu, nowy na horyzoncie, kredycik, prawnicy, budowlańcy. Dziwny stan, niedospanie, ale kazdy dzien cieszy. Jak sie zestarzeje będzie mi tego brakować.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gimnastycy maja najbardziej dojebane 6-packi 04.08.17, 12:51
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Rada dobra i w sama porę, bo sie fizycznie rozłażę odkad sie urodziła mała. Wez
                                                    > mę sie jutro, pojutrze. Na razie kawa, robota (zostałem jedynym programista w z
                                                    > espole na pare tygodni - fun) i pomoc w starym domu, nowy na horyzoncie, kredyc
                                                    > ik, prawnicy, budowlańcy. Dziwny stan, niedospanie, ale kazdy dzien cieszy. Jak
                                                    > sie zestarzeje będzie mi tego brakować.

                                                    No widzisz czyli sa jednak fajniejsze rzeczy na tym swiecie niz milosc i seks. Np tutaj u Ciebie taki ladny happy end. O prosze niedowiarki. Da sie bez seksu? Da sie.
                                                  • szopen_cn Re: Gimnastycy maja najbardziej dojebane 6-packi 04.08.17, 16:58
                                                    proteinawy napisal:
                                                    > Dziwny stan, niedospanie, ale kazdy dzien cieszy. Jak
                                                    > sie zestarzeje będzie mi tego brakować.

                                                    Zludne nadzieje.

                                                    Nie jest tak latwo sie zestarzec I odpuscic zycie.
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 15:13
                                                    . A jeszcze przedwczoraj mowilam, ze chce 'rozwodu',
                                                    > to odpowiedzial, ze mnie ze wszystkiego 'wydziedziczy' jak go zostawie (moje p
                                                    > ieniadze na jego r-kach bankowych vs malzenskie pieniadze Kag na jej rachunkach
                                                    > bankowych wspominalam jeszcze wczoraj i kto tu jest glupcem? ;). Czyli moge is
                                                    > c ale z gola dupa.
                                                    >

                                                    Twoje pieniądze na jego koncie? Przecież piałaś o braku wspólnoty, wspólności i że jesteście kumple. Nie jesteś kumpel, jesteś łoś. A o nim już pisałam, że umiał się ustawić.
                                                • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 09:39
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > > Chcialbys, by zaczela Cie kochac?
                                                  >
                                                  > Co do empatii, proste ćwiczenie: chcialbys posiedzieć z żoną przy swoich tekstach? Prześledzić tekst, znaleźć słabe punkty, razem roztrząsać możliwe poprawki, alternatywy, cos jak Dostojewski ze swoja żonką? Tu moja empatia mogła nie wypalić i możliwe ze o tym marzysz.
                                                  --------------------
                                                  To mi wygląda jak pragnienie totalnego zjednoczenia, jakiegoś absolutu. Związek to jedność i fascynująca obcość, którą odkrywasz, dobro i ukryte zło, gdyby ta druga strona wywinęła numer, łagodność i twardość i tak dalej i dalej, dwa obce ciała, które są ze sobą, tworząc własny wszechświat.
                                                  Tak jak kolacja, najpierw krwista polędwica, z pieprzowym sosem, potem lody z owocami, żeby nie były za słodkie.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 01.08.17, 23:26
                                                    > To mi wygląda jak pragnienie totalnego zjednoczenia, jakiegoś absolutu.

                                                    Znaczy że Sabat jest totalnie zjednoczony jakimś absolutem np z Rekreativa, Zawle albo z Tobą?
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 08:28
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > To mi wygląda jak pragnienie totalnego zjednoczenia, jakiegoś absolutu.
                                                    >
                                                    > Znaczy że Sabat jest totalnie zjednoczony jakimś absolutem np z Rekreativa, Zawle albo z Tobą?
                                                    --------------------
                                                    Tak napisałeś:
                                                    Prześledzić tekst, znaleźć słabe punkty, razem roztrząsać możliwe poprawki, alternatywy, cos jak Dostojewski ze swoja żonką

                                                    Zrozumiałem, że chciałbyś być niesamowicie blisko z Twoją na poziomie zainteresowań. Moim (skromnym) zdaniem nie jest to specjalnie potrzebne, bo podstawa związku jest więź emocjonalna i seksualna
                                                    Tak więc mogę z Sabatem roztrząsać meandry literatury i to niczego nie wniesie do naszej relacji.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 14:34
                                                    > Zrozumiałem, że chciałbyś być niesamowicie blisko z Twoją na poziomie zainteresowań. Moim (skromnym) zdaniem nie jest to specjalnie potrzebne, bo podstawa związku jest więź emocjonalna i seksualna <

                                                    Mowisz ze wyjście poza poziom chuja cipy i piniondzow, tak gdzies do poziomu, ktory oferują Ci niemal "obcy ludzie w poczekalni" to duzo? Z drugiej strony powtarzasz, ze bez seksu albo bez "functional" należy sie kop w dupę. Czyli minimum to chuj, cipa i pieniądze a maksimum - tez chuj cipa i pieniądze.

                                                    Poruszasz sie w bardzo wąskim zakresie stanów.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 14:44
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Zrozumiałem, że chciałbyś być niesamowicie blisko z Twoją na poziomie zainteresowań. Moim (skromnym) zdaniem nie jest to specjalnie potrzebne, bo podstawa związku jest więź emocjonalna i seksualna <
                                                    >
                                                    > Mowisz ze wyjście poza poziom chuja cipy i piniondzow, tak gdzies do poziomu, ktory oferują Ci niemal "obcy ludzie w poczekalni" to duzo? Z drugiej strony powtarzasz, ze bez seksu albo bez "functional" należy sie kop w dupę. Czyli minimum to chuj, cipa i pieniądze a maksimum - tez chuj cipa i pieniądze.
                                                    >
                                                    > Poruszasz sie w bardzo wąskim zakresie stanów.
                                                    ----------------------
                                                    Więź emocjonalna i seksualna to nie to samo, co chuj, cipa i pieniądze, przynajmniej dla mnie. To, że facet powinien być "functional" , to dla większości babek jest naturalne i od nich to słyszałem, także tutaj.
                                                    Moje odczucie jest takie, że Ty nie lubisz swojej kobiety, ale może się mylę.

                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 15:01
                                                    > Więź emocjonalna i seksualna to nie to samo, co chuj, cipa i pieniądze, przynajmniej dla mnie. <

                                                    To jest zdanie znaczeniowo puste, nie opisałeś różnicy. Przechodzę w tryb "na miedzy": chuj i cipa to skrót na wszystkie okoloseksuane efekty, nie same mechaniczne ruchy. Testosteron, dopaminowe prysznice na mózg, nawet prolaktyna, nawet hormony stresu w dołkach i kłótniach.

                                                    Mój stosunek do zony jest znacznie cieplejszy niz Ci sie wydaje. Nie lubię swojego zycia, a zatem siebie.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 15:25
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Więź emocjonalna i seksualna to nie to samo, co chuj, cipa i pieniądze, przynajmniej dla mnie. <
                                                    >
                                                    > To jest zdanie znaczeniowo puste, nie opisałeś różnicy. Przechodzę w tryb "na miedzy": chuj i cipa to skrót na wszystkie okoloseksuane efekty, nie same mechaniczne ruchy. Testosteron, dopaminowe prysznice na mózg, nawet prolaktyna, nawet hormony stresu w dołkach i kłótniach.
                                                    >
                                                    > Mój stosunek do zony jest znacznie cieplejszy niz Ci sie wydaje. Nie lubię swojego zycia, a zatem siebie.
                                                    -------------------------------
                                                    Dla mnie związek emocjonalny, intelektualny i seksualny to 3 różne wymiary. Moim zdaniem najważniejszy jest emocjonalny i seksualny. To żadna nowość w temacie.
                                                    Wydaje mi się, ze szukasz / szukałeś ideału, absolutu, a wersja pragmatyczna życia jest dla Ciebie niewystarczająca. To stare jak świat i opisane zostało w ,,Nocach i Dniach".

                                                  • hello-kitty2 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 22:10
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Nie lubię swoj
                                                    > ego zycia, a zatem siebie.

                                                    Oj to znane, znane, nie jestes sam. Pamietam jak lata temu bylam na poludniu Francji, tam gdzie mieszkala (mieszka?) Brigitte Bardot, ktora uwazalam za najpiekniejsza kobiete na ziemi i tam kupilam sobie taki pieknie wydany katalog fotek z jej zycia + teksty a la biografie, ktora zakonczyla Brigitte slowami: "jestem dumna, ze bylam Brigitte Bardot i ze zylam tak, jak chcialam". Pamietam, ze bylam w szoku, ze napisalala o sobie w czasie przeszlym ale druga czesc zdania jakze trafiona nieprawdaz?
                                                  • aandzia43 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 15:29
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Zrozumiałem, że chciałbyś być niesamowicie blisko z Twoją na poziomie zai
                                                    > nteresowań. Moim (skromnym) zdaniem nie jest to specjalnie potrzebne, bo podsta
                                                    > wa związku jest więź emocjonalna i seksualna <
                                                    >
                                                    > Mowisz ze wyjście poza poziom chuja cipy i piniondzow, tak gdzies do poziomu, k
                                                    > tory oferują Ci niemal "obcy ludzie w poczekalni" to duzo? Z drugiej strony pow
                                                    > tarzasz, ze bez seksu albo bez "functional" należy sie kop w dupę. Czyli minimu
                                                    > m to chuj, cipa i pieniądze a maksimum - tez chuj cipa i pieniądze.
                                                    >
                                                    > Poruszasz sie w bardzo wąskim zakresie stanów.


                                                    Marek pisał o więzi emocjonalnej, nie tylko seksualnej. To więcej niż wspólne zainteresowania, kierunek wykształcenia, godziny przegadane o jakimś szczególe szczególnie fascynującym. Kumpel z pracy wystarczy do tego. Partner moim zdaniem nie musi. Jeśli jest otwarty na nas, stara się zrozumieć, wejść w nasz świat i go ogarnąć to jest pięknie. A to jest właśnie jeden z elementów więzi emocjonalnej.
                                                  • proteinawy Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 09:34
                                                    > Marek pisał o więzi emocjonalnej, nie tylko seksualnej. <

                                                    Markowi sie należy batożenie, bo jest w tym względzie szkodnikiem. Przewinęła sie tutaj masa facetow ze skomplikowanymi sytuacjami i Marek wszyskich raczył żaczyzmem "nie daje dupy - na śmietnik". Odebrał sobie sam prawo do rozróżniania miedzy seksem i uczuciami. Ty z kolei ... a zreszta zostawmy to, dzien sie zrobił jakos czarniejszy po mojej stronie. Idźcie z Bogiem EOT.
                                                  • marek.zak1 Re: Rada dla Proteinowego 03.08.17, 10:55
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Marek pisał o więzi emocjonalnej, nie tylko seksualnej. <
                                                    >
                                                    > Markowi sie należy batożenie, bo jest w tym względzie szkodnikiem. Przewinęła sie tutaj masa facetow ze skomplikowanymi sytuacjami i Marek wszyskich raczył żaczyzmem "nie daje dupy - na śmietnik". Odebrał sobie sam prawo do rozróżniania miedzy seksem i uczuciami.
                                                    ----------------------------------
                                                    W pary każe nam się dobierać biologia, każaca nam przedłużać istnienie gatunku, a nie MZ. Jeśli seksu nie ma, oznacza to, że biologicznie dobór jest zły i trzeba go zweryfikować. Sympatia, porozumienie dusz, czy wspólne czytanie poezji jest w stosunku do biologii zupełnie wtórne i nieistotne. Tak mają krokodyle, myszy, małpy i ludzie.
                                                    Twój związek biologicznie jest udany, bo masz dwoje dzieci (szacunek i gratulacje). Jeśli uważasz, że twój związek nie jest spełnieniem życiowych marzeń, to jestes w tej większości, którą zwyczajnie poddaje się prawom biologii i sie rozmnaża z dostępną partnerką, cieszy sie dziećmi, domem i nie wydziwia, bo wie, że w życiu nie można mieć wszystkiego. A to w temacie:


                                                    Codziennie to samo.
                                                    Trzeba wcześnie rano,
                                                    Życiowe marzenia
                                                    Chować po kieszeniach.




                                                • sabat3 Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 10:35
                                                  Acha, czyli meczy Cie kobiecy paradygmat i brak wspolnego jezyka? Chcialbys, zeby ona... Nie, Wiedzminie, to niemozliwe. Ja nie jestem nawet Borch Trzy Kawki, a przeciez i on tego nie potrafil ;)))
                                                  Ty juz lepiej nic nie mow i kupuj ten dom. Duzy. Zeby bylo gdzie sie zaszyc.
                                                  • gogol77 Re: Rada dla Proteinowego 31.07.17, 10:54
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Ty juz lepiej nic nie mow i kupuj ten dom. Duzy. Zeby bylo gdzie sie zaszyc. >

                                                    O to, to!! I żeby były schody!!! Skrzypiące!!! Ja mam dość duży dom. Po pracy wyleguję się na sofie w pokoju na górze, (laptop, telewizor, prasa), a żona na dole w kuchni - jadalni (ma drugi telewizor na te seriale). Jak słyszę, że idzie po schodach (skrzypiących!) to wychodzę z forum na laptopie, żeby się nie nie wydało co mam za uszami, bo czasem zagląda w monitor. Śpimy w sypialni na łożu małżeńskim.


                                                  • mabelle2000 Re: Rada dla Proteinowego 01.08.17, 23:52
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Jak słyszę, że idzie
                                                    > po schodach (skrzypiących!) to wychodzę z forum na laptopie, żeby się nie nie
                                                    > wydało co mam za uszami, bo czasem zagląda w monitor.

                                                    Ty masz osiemdziesiat z hakiem czy szesnascie i chowasz sie przed wapniakami?

                                                    Śpimy w sypialni na łożu
                                                    > małżeńskim.

                                                    Zeby bylo sprawiedliwie, to kochanka mieszka razem z synem i wredna synowa. Niech zna swoje miejsce w szeregu ;-)
                                                  • gogol77 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 10:16
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Ty masz osiemdziesiat z hakiem czy szesnascie i chowasz sie przed wapniakami? >

                                                    Ale jak by wyczaiła, że mam kochankę to by jej było przykro! A Tobie by nie było??
                                                  • mabelle2000 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 10:31
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ale jak by wyczaiła, że mam kochankę to by jej było przykro! A Tobie by nie był
                                                    > o??

                                                    Byloby, dlatego ja nie mam meza ktorego musze oszukiwac. Pisanie na forum nie jest wiec zadna tajemnica, z ktora musze sie ukrywac.
                                                    Twoja troska o samopoczucie zony jest obludna, podobnie jak reszta konstrukcji myslowej- "uszczesliwiam je obie". Dbasz glownie o wlasne ego co widac, slychac i czuc.
                                                  • gogol77 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 11:17
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >.... podobnie jak reszta konstrukcji myslowej- "uszczesliwiam je obie"....>

                                                    I jeszcze przy okazji uszczęśliwiam siebie!! :-) A to już niedopuszczalne! Szczęście - to tylko na tamtym świecie! Albo płacz i zgrzytanie zębów!!!
                                                    Ale co? Mam żonie powiedzieć, żeby się nie czuła szczęśliwa bo mam kochankę?
                                                    Bo kochanka wie o zonie i mówi, że nawet ją lubi!
                                                    No i one obie deklarują, że jest im fajnie! Każda w swoim zakresie.
                                                    To co ja mam zrobić, żeby Ci się spodobało?
                                                    Zostawić kochankę? To jej będzie przykro. Mówi, że już nie potrafiła by się bzykać z kimś innym (to takie zafiksowanie się na jednym). A kocha seks. A żonie nic się nie zmieni (z tym czuciem się uszczęśliwiona), bo ona nie wie o kochance.
                                                    Rozwieść się i przerobić kochankę na żonę? To z kolei żonie będzie ...przykro. Jak się domyślam to nawet bardzo! Bo ma swoje lata.
                                                    Jak widzisz mabelle - nie ma dobrego wyjścia.
                                                  • mabelle2000 Re: Rada dla Proteinowego 02.08.17, 11:26
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > To co ja mam zrobić, żeby Ci się spodobało?

                                                    Mnie sie nie musi podobac. Nie moj cyrk nie moje malpy:-) Nie chcialabym tylko, co pisze Ci szczerze, spotkac na swojej drodze kogos takiego jak Ty. Bo ani sie nie nadaje na walona w bambuko zone, ani tym bardziej na kochanke.

                                                    > Jak widzisz mabelle - nie ma dobrego wyjścia.

                                                    Popisz na forum jaki jestes zajebisty, to na pewno pomoze.
                          • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 19:42
                            proteinawy napisał
                            <A co do Ninek: deklaruje sie sama jako a-etyczna, stad zakładam ze nie ma problemu z wchodzeniem w relacje na zasadach, ktore moga zmienione za jej plecami bez informowania jej o tym. Czyli bycia wyruchaną. Tez jej przeciez nie nawracam, dobrze jej w życiu. <

                            Ha,ha a- etyczna, niech Ci będzie,w końcu co to ma za znaczenie;).Co do wchodzenia w relacje z żonatymi- po pierwsze, ten żonaty to nietuzinkowy, nieprzeciętny mężczyzna,i pragnienie jego ciała i duszy, jego bliskości bardzo wiele dla mnie znaczy.Po drugie- interakcja i chęć jest obopólna,tu nikt nikogo do niczego nie zmusza, ani nie wywiera presji,bo inaczej to się mija z celem.A po trzecie- żadne poczucie bycia wyruchaną mi nie grozi , bo zaczynając tę relację, wiem w co wchodzę ,z czym to się wiąże i jak się może zakończyć.Czyli że w każdej chwili,w razie zaistnienia wyższej konieczności wszystko może się rypnąć i skończyć- jestem tego świadoma i wiem na co się piszę.Dlatego nie wiem,czemu zakładasz, że reguły istnienia tej relacji mogą ulec zmianie poza moimi plecami, skoro z góry wszystko jest w zasadzie jasne i przejrzyste.
                            I owszem,w porównaniu z " tamtym", związkowym życiem jest i o niebo i obłoki lepiej i nigdy nie chciałabym wrócić do tego,co było, przenigdy.
                        • ninek04 Re: Superbohater 29.07.17, 20:00
                          gogol77 napisał
                          >Ninek: nie kreatywne tylko racjonalne - patrz Sabat, z tym, że jej było łatwiej o decyzję, bo zdaje się, że jej mąż był wredniejszy niż Sabatowa, a jej cipka bardziej ją nagliła do jakichś ruchów niż fiut naglił Sabata. To mógł by być dowód na tezę, że seksualność kobiet ma większą dynamikę niż nasza>

                          Rany ściewy ,no przecież już epopeję na ten temat pisałam.Ja przestałam być w związku z mężem na kilka lat przedtem ,zanim zdecydowałam pójść w bok.Bo wspólnego papierka i życia z kimś całkowicie obcym,do którego przestałam żywić pozytywne uczucia nie uważam za bycie w związku,a w związku z tym przestrzeganie zasad lojalności przestaję traktować jako pryncypium, ponieważ ten człowiek okazał się wobec mnie również mało lojalny, grający fair, udzielający wsparcia i bliski, tylko wręcz przeciwnie, ranił , odrzucał, pogardzał.Gdybym żywiła do niego jakiekolwiek uczucia emocjonalne,to nigdy nie szukałabym innego mężczyzny, ale że się całkiem wypaliło,a cipka w międzyczasie nie przestała palić i być żądna zaspokajania, to właśnie tak to się potoczyło.
                    • el_ninho Re: Superbohater 31.07.17, 10:18
                      Ja nawet w pewnym momencie chcialem odpowiedziec, ale z roznych powodow nie moglem. Kiedy juz sie za to chcialem zabrac ponownie, pojawilo sie tyle nowych interpretacji, mysli, filozofii, teorii, ze postanowilem, ze pytanie "...co autor mial na mysli" pozostawie otwarte.....usiade wygodnie w fotelu i bede sie przygladal....
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 20.07.17, 18:18
      >Posiadajacy ponadprzecietnej wielkosci atrybut, nadludzka wytrzymalosc, stosujacy 2-3 srednio wyrafinowane komplementy przed, 5 ostrych w trakcie i kolejne 4 po. Taki objazdowy z dostawa do klienta.

      Tak właśnie jest. Dodałbym tylko, że powinien dobrze wyglądać oraz mieć lekki, bezproblemowy stosunek do życia. Przystojny, dobrze ruchający luzaczek.

      Weź pod uwagę, że większość kobiet na tym forum to babki po 40stym roku życia. Dzieci odchowane, mąż niepotrzebny, ponieważ swoje zrobił, więc wraca im ochota na niezobowiązujące jebanko z typami, którzy je chędożyli, gdy one miały 18-25 lat. Typy te nie wychowają dzieci, bo dla nich liczy się zabawa, ale kobiety po 40stce właśnie na to liczą, więc chętnie by do nich wróciły. Z tego powodu kilkadziesiąt razy więcej panienek od rodaków zaliczają murzyni i ogólnie obcokrajowcy, czyli typy z założenia atrakcyjne (egzotyczne, wyższy status, na chwilę, lekkoduchy).

      Zacząłem ostatnio działać. Nic wielkiego, ale jakże relacje z kobietami są rozczarowujące. Od początku wiadomo kim być, jak się zachowywać, co mówić, kiedy dotykać. Schemat, schemat, schemat. Przystojny, tańczący i dotykający dowcipniś. Najlepiej z grubym portfelem i dużym kutasem. Czarnym, ale oni są biedni, bo głupi i leniwi. W końcu nie można mieć wszystkiego miłe panie, a chciałoby się prawda? CHCIAŁOBY SIĘ! Chociaż same - niestety - niewiele mają do zaoferowania.

      Jestem po prostu rozczarowany. I to jest najgorsze uczucie związane z prowadzeniem życia towarzyskiego. Dlaczego one wszystkie są tak do siebie podobne?!
      • sabat3 Re: Superbohater 20.07.17, 21:04
        kombinerki_pinocheta00 napisała:

        > Od początku wiadomo kim być, jak się zachowywać, co mówić, kiedy do
        > tykać. Schemat, schemat, schemat.

        <=

        > Dlaczego one wszystkie są tak do siebie podobne?!

        Sam sobie odpowiedziałeś, Kombi.
        One również wiedzą "kim być, jak się zachowywać, co mówić i kiedy się dotykać".
        Ale to wcale nie jest najgorsze.
        Dużo gorzej jest z tego powodu, że również powszechnie wiadomo, co należy myśleć, czego pragnąć i do czego dążyć. I to dotyczy wszystkich. Nie tylko kobiet. Ciebie i mnie również.
        Ludzie uczą się od siebie poprzez naśladownictwo. Zobacz jak kultura masowa kształtuje obyczaje seksualne - myślę, że wiek temu takie zachowania jak swing czy cuckold stanowiły absolutny margines zachowań. Obecnie zaczyna się to upowszechniać, bo jeśli coś widzisz na monitorze, albo słyszysz, że ludzie tak robią, to zachowanie dostaje +10 do społecznego dowodu słuszności. Skąd wśród małolatów ciachanie się żyletkami w czasach "gitowców"? Skąd mody na wąchanie kleju, albo jakieś nowe gry samobójców czy kręcenie metalowymi "bączkami" na różnych dziwnych częściach ciała? ;) Monkey see, monkey do.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 20.07.17, 22:24
          > One również wiedzą "kim być, jak się zachowywać, co mówić i kiedy się dotykać".

          Ale to one kreują życie towarzyskie. My jesteśmy tylko dodatkiem, pieskiem, który wykonuje każde polecenie pani, bo myśli, że w nagrodę dostanie cip..., to znaczy, ciastko. Nie chcę być małpą, która jest na skinienie właściciela. To faceci są durni. One mają swoje schematy, które są skuteczne, a są skuteczne, ponieważ natura dała im kuciapkę, dla której niektórzy są w stanie wysadzić się w powietrze.
          Zdecydowanie zasugerowałem, że pewna rzecz mi nie odpowiada. W odpowiedzi dostałem wielkiego focha. Olałem, a 10 lat temu bym przepraszał, chociaż nic złego nie zrobiłem. W myślach kazałem jej spierdalać, ale wiedziałem, że się odezwie. Długo czekać nie musiałem, ponieważ po 2-3 godzinach się odezwała. Jakiś gówniany test, chęć wywołania u mnie poczucia winy. Zaczynam wierzyć, że najlepiej jest (nie lubię tego określenia) mieć na nie wyjebane. Kilka panienek w obwodzie i jak jakiejś nie pasuje to się żegnamy, ale do tego potrzeba wyglądu i jako takiej gadki.

          >temu takie zachowania jak swing czy cuckold stanowiły absolutny margines zachowań.

          Z tym mam duży problem, bo wiem z czym wiąże się samotność i chęć zwrócenia na siebie uwagi.
          Za bardzo własną wartość opierałem na odbiorze mojej osoby przez kobiety.
          Żal mi tych wszystkich samotnych kolesi. W porównaniu do kobiet jest to masa gości, którzy od kilku lat do nikogo się nie przytulali. Wejdź na pierwsze lepsze forum o tematyce seksualnej. Pomijając już fakt nadreprezentacji mężczyzn, ale z wypowiedzi forumowiczów można wywnioskować, iż na jedną niesekszącą się kobietę przypada kilkunastu poszczących facetów. Jak to wpływa negatywnie na poczucie ich wartości! Jedyną opcją dla nich jest zdobycie zasobów, by spłodzić, wychować potomka i walić dalej konia w samotności.
          I ten murzyński kontrast, ja pierdole. Ile te smoluchy zaliczają to się w głowie nie mieści. Jak to jest możliwe, że tak za frajer dopuszczani są do źródła?
          Randka z kobietą to duże wyzwanie, sporo poświęconego czasu i energii, a w końcowym rozrachunku i tak zostaje się z niczym. Po kolei:
          - obczaić knajpę - gdzie szatnia, jak zamawiać, kiedy płacić, gdzie wieszać, cała kindersztuba (krzesełko, kurteczka, zjesz coś?, drzwi, drugie drzwi, drzwi od samochodu),
          - dojazd, parking, samochód - żeby było sprawnie i płynnie, zdecydowanie za kierownicą, auto czyste i pachnące,
          - wygląd - wyprasowane, dopasowane, sikor, czysty but, odpowiedni pasek do koszuli i butów, kurwa, nawet skarpetki muszą pasować, usunięte włosy z nosa, idealny zarost, dobre perfumy, wszystko tip top,
          - rozmowa - od azjatyckich monsunów i ich wpływ na niedożywienie dzieci w Nepalu, przez skomplikowane relacje damsko-męskie i odwracanie ról wraz z wiekiem, a skończywszy na ciemnej materii i polityce wyznaniowej Zygmunta III Wazy, i tak przez kilka godzin.
          I co? I nic.
          A murzyn? Przyjdzie, zaliczy i pójdzie. Podane do stołu na starcie. Nawet nie musi się starać. Wpuszczają gości bez żadnego "ale". Jak to możliwe, że dają sobie włożyć przez obcego kolesia, na dzień dobry i później ten ktoś może robić z nimi co tylko chce, a jednocześnie one czują silną pogardę do gości, z którymi łączy je tak dużo (historia, kultura, doświadczenia, sztuka, polityka, jedzenie, kraj, język, obyczaje).
          • gogol77 Re: Superbohater 21.07.17, 10:43
            kombinerki_pinocheta00 napisała:
            > - rozmowa - od azjatyckich monsunów i ich wpływ na niedożywienie dzieci w Nepalu, przez skomplikowane relacje damsko-męskie i odwracanie ról wraz z wiekiem, a skończywszy na ciemnej materii i polityce wyznaniowej Zygmunta III Wazy, i tak przez kilka godzin.
            I co? I nic.
            A murzyn? Przyjdzie, zaliczy i pójdzie >.

            Biedny kombi!
            I co nie poruchałeś po tym bajerze o monsunach, dzieciach w Nepalu i ciemnej materii?
            Smutne to, ale kombi, life is brutal and full of zasadzkas and niespodziankas.
            Próbuj trochę zmienić tematy. Np. o problemach skupu żywca (jeżeli laska jest ze wsi).

            A rozmiarami swojego atrybutu to się tak nie przejmuj - mam przyjaciela co ma ogromnego (widziałem!) i one mu nie dadzą włożyć bo się boją o całość swojej cipki. A jak już dadzą, to zamiast się zatracić w przeżywaniu rozkoszy - są spięte i co chwila upominają: tylko nie za głęboko!!!.
            A kiedyś w okolicach Birczy, gdy nocowaliśmy w stodole po ognisku/pijackiej imprezie - nagle w nocnej ciszy rozległ się błagalny głos dziewczyny: Franek, nie dobijaj, bo mnie zajebiesz!!! Franek słynął w okolicy z rozmiaru. Więc nie desperuj kombi! Nie wiadomo co gorsze.
            • ninek04 Re: Superbohater 21.07.17, 18:50
              gogol 77 napisał
              >A rozmiarami swojego atrybutu to się tak nie przejmuj - mam przyjaciela co ma ogromnego (widziałem!) i one mu nie dadzą włożyć bo się boją o całość swojej cipki. A jak już dadzą, to zamiast się zatracić w przeżywaniu rozkoszy - są spięte i co chwila upominają: tylko nie za głęboko!!!. <

              Bo nie o rozmiar tu się rozchodzi. " Mój " chuj jest wielki i gruby,wypełniający i go uwielbiam,no
              i mężczyzna, który za nim stoi to już w ogóle och i ach, z naciskiem na aaach!:)i nawet jeśli miałby tyciego chuja, a robiłby mi dobrze we wszystkich wymiarach, to ja się piszę na takiego kutasa, mężczyznę, z którym bym chciała zawsze bardzo głęboko, jak najgłębiej :)
              • bgz0702 Re: Superbohater 21.07.17, 21:55
                ninek04 napisała:

                > gogol 77 napisał
                > >A rozmiarami swojego atrybutu to się tak nie przejmuj - mam przyjaciela co
                > ma ogromnego (widziałem!) i one mu nie dadzą włożyć bo się boją o całość swoje
                > j cipki. A jak już dadzą, to zamiast się zatracić w przeżywaniu rozkoszy - są s
                > pięte i co chwila upominają: tylko nie za głęboko!!!. <
                >
                > Bo nie o rozmiar tu się rozchodzi. " Mój " chuj jest wielki i gruby,wypełniając
                > y i go uwielbiam,no
                > i mężczyzna, który za nim stoi to już w ogóle och i ach, z naciskiem na aaach!
                > :)i nawet jeśli miałby tyciego chuja, a robiłby mi dobrze we wszystkich wymiara
                > ch, to ja się piszę na takiego kutasa, mężczyznę, z którym bym chciała zawsze
                > bardzo głęboko, jak najgłębiej :)

                ninek, że ja nie mam twojego entuzjazmu... to mnie stawia na straconej pozycji ;)) love!:)) słońca ci życzę i całusy ;)
                • ninek04 Re: Superbohater 23.07.17, 07:01
                  bgz0702 napisała
                  >ninek, że ja nie mam twojego entuzjazmu... to mnie stawia na straconej pozycji ;)) love!:)) słońca ci życzę i całusy ;)<

                  Z Ciebie to jest dopiero łobuziak, zarażający dookoła wszystkich optymizmem ;). Dzięki i wzajemnie - słońca, odpoczynku i pozytywnej energii! Buziaki :).
              • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 22.07.17, 00:09
                >Bo nie o rozmiar tu się rozchodzi

                Bzdura. Jakby miał małego to nie byłby po prostu ten mężczyzna. Poszłoby lawinowo, a skończyłoby się na rozstaniu.

                Rozmiar chuja to podstawa dla jakichś 99,9% kobiet. Sprawdzone na dziesiątkach for/um/ów(?), potwierdzone w tysiącach wypowiedzi. Aczkolwiek zdarzają się przypadki (czytaj - kobiety), które twierdzą, że to nie jest ważne. Po bliższej znajomości w formie rozmowy wychodzi na jaw, że jednak grubość jest ważna, czyli wielkość ma znaczenie. Albo kłamią albo dildują się 20 cm wibratorem. Idź pan w chuj z tą babską logiką. :)) Na zbiorniku trafi się kilku z mniejszymi, którzy mają fajne dupy, ale myślę, że to kwestia finansów. Poza tym często dopuszczają swoje partnerki do innych penisów i to zazwyczaj słusznych rozmiarów.

                Zresztą nie to jest ważne. Czarnuchowi, za frajer, na dzień dobry. Kumasz bazę? Jak bardzo one muszą w duchu gardzić polskimi kartoflami.
                • ninek04 Re: Superbohater 23.07.17, 07:26
                  kombinerki_pinocheta00 napisał
                  >Bzdura. Jakby miał małego to nie byłby po prostu ten mężczyzna. Poszłoby lawinowo, a skończyłoby się na rozstaniu.<

                  >Rozmiar chuja to podstawa dla jakichś 99,9% kobiet. Sprawdzone na dziesiątkach for/um/ów(?), potwierdzone w tysiącach wypowiedzi. Aczkolwiek zdarzają się przypadki (czytaj - kobiety), które twierdzą, że to nie jest ważne. Po bliższej znajomości w formie rozmowy wychodzi na jaw, że jednak grubość jest ważna, czyli wielkość ma znaczenie. Albo kłamią albo dildują się 20 cm wibratorem. Idź pan w chuj z tą babską logiką. :)) Na zbiorniku trafi się kilku z mniejszymi, którzy mają fajne dupy, ale myślę, że to kwestia finansów. Poza tym często dopuszczają swoje partnerki do innych penisów i to zazwyczaj słusznych rozmiarów.<

                  To według Ciebie znajomość z mężczyzną zaczyna się od rozmowy o kutasie i jego pożądanych atrybutach i na tej podstawie dokonuje się wstępnej selekcji? Pierwsze słyszę, naprawdę. Dziewczyny, zainteresowane Tobą też na dzień dobry proszą o opis albo okazanie?
                  Uwierz, rozmiar kutasa to naprawdę sprawa marginalna, gdyby było inaczej, to jak te wszystkie kobiety znajdowałyby sobie partnerów, wiązały się z nimi, skoro kryterium wyboru stanowilaby wielkość penisa, no weź zejdź z tego zbiornika na ziemię.

                  >Zresztą nie to jest ważne. Czarnuchowi, za frajer, na dzień dobry. Kumasz bazę? Jak bardzo one muszą w duchu gardzić polskimi kartoflami.<

                  Nie, nie kumam, tym bardziej że nie znam takich, które z tymi czarnuchami za darmo, na dzień dobry i powszechnie, tak jak to opisujesz. Twój obraz świata zawęził się do obszaru zbiornika i tego, co na nim widzisz i tworzysz sobie teorie pasujące pod z góry założoną tezę, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, ale które pozwalają Ci jakoś siedzieć w tym swoim kokonie i zwalać winę za swoje odtrącenie na wszystkie kobiety dookoła, nie widząc jednocześnie swoich deficytów. A to do niczego nie prowadzi, poza frustracją i i samoniszczeniem. No bo ileż można żyć jedną i tą samą obsesją, odmienianą na wszelkie sposoby, nie popadając w końcu w jakąś chorobę?
                  • marek.zak1 Re: Superbohater 23.07.17, 08:58
                    Kombiemu:

                    Chcę Murzyna

                    Powiedziała mi dziewczyna,
                    Nie chcę ciebie. Chcę Murzyna.
                    On jest tak pociągający,
                    Silny, dziki, zawsze chcący.

                    Ma kutasa ogromnego,
                    Zawsze twardo stojącego.
                    Klatę jak u małpiszona,
                    Mogę być zadowolona.

                    Do Murzyna, do czarnego
                    Chcę być blisko ciała jego.
                    Z nim szczęśliwe są kobiety,
                    A z białymi, to niestety....

                    O czym marzy więc dziewczyna,
                    Gdy dorastać już zaczyna.
                    By Murzyna mieć wielkiego,
                    Tak zupełnie prywatnego.
                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 23.07.17, 22:23
                    >To według Ciebie znajomość z mężczyzną zaczyna się od rozmowy o kutasie i jego pożądanych atrybutach i na tej podstawie dokonuje się wstępnej selekcji? Pierwsze słyszę, naprawdę. Dziewczyny, zainteresowane Tobą też na dzień dobry proszą o opis albo okazanie?

                    Czy ja mam jedną nóżkę bardziej? Nie rozmawiaj ze mną, jak z trędowatym lub opóźnionym w rozwoju. Dobrze wiesz od czego zaczyna się znajomość w większości przypadków, jak przebiega selekcja i jak ważny jest rozmiar. O odpowiedniej wielkości kutasa wspominasz z taką samą częstotliwością, jak ja o klejeniu się rodaczek do egzotycznych gości.
                    Cześć, cześć. Mirek, Gosia.
                    Gosia: Wygląda, pachnie, dobrze się ubiera, fajna klata, fajna fura, płaci za nas, drzwi otwiera, ciekawie opowiada, wciągające hobby. Trzecie spotkanie, łóżko, pomiar oczno-cipno-ręczny chuja. Kiepsko. Brak wypracowania pociągu oraz przywiązania na odpowiednio wysokim poziomie w ciągu trzech randek, więc jednak w tej marynarce pani zaczyna dostrzegać odstające nici, fura zaczyna mieć za słaba przyśpieszenie, a to hobby to takie pospolite. To już Karol był ciekawszy nawet ze swoimi bierkami, bo przynajmniej było na czym poskakać. Żegnaj Mirku, czuję, że nie pasujemy do siebie/muszę odpocząć od mężczyzn/ nie będę miała czasu=strasznie dużo zajęć i napięty grafik w pracy/ wpisz co tam chcesz.

                    > Uwierz, rozmiar kutasa to naprawdę sprawa marginalna, gdyby było inaczej, to jak te wszystkie kobiety znajdowałyby sobie partnerów, wiązały się z nimi, skoro kryterium wyboru stanowilaby wielkość penisa, no weź zejdź z tego zbiornika na ziemię.

                    Błagam, temat mam przerobiony lepiej niż Dwudziestolecie Międzywojenne i rozbiory, a trochę mnie to kręci.
                    Nie wciskaj mi kitu. Kupuję kobiecy punkt widzenia. Lubią duże kutasy. Gra gitara, niech sobie lubią, ale niech o tym mówią, a nie udają cnotki niewydymki, okłamując wszystkich dookoła, że najważniejsza jest inteligencja, ambicja, poczucie humoru (hehehehe) czy też zainteresowania.

                    >siedzieć w tym swoim kokonie i zwalać winę za swoje odtrącenie na wszystkie kobiety dookoła, nie widząc jednocześnie swoich deficytów

                    Nie rozumiem. Na każdym kroku podkreślam, że mam braki, więc nie pcham się do mieszanego towarzystwa, ponieważ naraziłbym się na śmieszność. To jest postawa fair, oparta na dużym szacunku w stosunku do kobiet. Nie okłamuję, nie koloryzuję, nie gram. Żadna nie może mi zarzucić, że okłamywałem.
                    Dzisiaj Pewna Pani wysłała mi wiadomość, w której podkreśliła, że znajduje się blisko mnie. Bardziej zależy jej niż mnie. Nie odpowiedziałem, bo nie mam interesu w tym żeby ją oszukiwać, a musiałbym, gdybym chciał dostać się do jej majtek.
                    Zabawne jest to, że przez tyle lat byłem niewidzialny dla kobiet, a teraz same zabiegają o moją uwagę.
                    • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 09:18
                      kombinerki _pinocheta00 napisała
                      >Nie wciskaj mi kitu. Kupuję kobiecy punkt widzenia. Lubią duże kutasy. Gra gitara, niech sobie lubią, ale niech o tym mówią, a nie udają cnotki niewydymki, okłamując wszystkich dookoła, że najważniejsza jest inteligencja, ambicja, poczucie humoru (hehehehe) czy też zainteresowania.<

                      Przede wszystkim, jak lubi się mężczyznę, to i lubi się
                      jego kutasa, niezależnie od tego, czy on wielki, średni, czy mały. I wtedy wszystko pasuje, wszystko gra i o to chodzi. Nie mam obsesji wielkiego kutasa, ale do Ciebie można mówić, jak grochem o ścianę, a Ty i tak wiesz swoje. I tak, dla mnie liczy się przede wszystkim to, co wymieniłeś( umysł, mądrość, poczucie humoru, dystans do siebie- ciało jest tylko dodatkiem, na pewno nie jest na pierwszym miejscu w ocenie mężczyzny i budowaniu pożądania i mówię o tym od zawsze).

                      >Nie rozumiem. Na każdym kroku podkreślam, że mam braki, więc nie pcham się do mieszanego towarzystwa, ponieważ naraziłbym się na śmieszność. To jest postawa fair, oparta na dużym szacunku w stosunku do kobiet. Nie okłamuję, nie koloryzuję, nie gram. Żadna nie może mi zarzucić, że okłamywałem.
                      Dzisiaj Pewna Pani wysłała mi wiadomość, w której podkreśliła, że znajduje się blisko mnie. Bardziej zależy jej niż mnie. Nie odpowiedziałem, bo nie mam interesu w tym żeby ją oszukiwać, a musiałbym, gdybym chciał dostać się do jej majtek.
                      Zabawne jest to, że przez tyle lat byłem niewidzialny dla kobiet, a teraz same zabiegają o moją uwagę.<

                      To trochę przypomina zachowanie " na złość mamie odmrożę sobie uszy ", no teraz to ja sobie z wami będę pogrywać i się wam odpłacę za lata bycia niewidzialnym( pewnie zresztą na swoje życzenie) - to jakieś takie mało dojrzałe jest. I po co Ci to,nie lepiej wyjść naprzeciw temu zainteresowaniu, próbować je przekuć w coś pozytywnego?
                      • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 20:54
                        >Przede wszystkim, jak lubi się mężczyznę, to i lubi się
                        jego kutasa, niezależnie od tego, czy on wielki, średni, czy mały. I wtedy wszystko pasuje, wszystko gra i o to chodzi.

                        Najpierw sprawdza się rozmiar, a dopiero później podejmuje decyzję czy mężczyzna jest odpowiedni czy też szuka się lepszego modelu. W 1:58 blond dziewczę siedzące z tyłu i poprawiające okulary wypowiada znamienne słowa "od razu jest mniej przystojny". W przypadku rozczarowania pojawiają się wątpliwości, które mogą prowadzić do obrzydzania sobie drugiej strony (atrybucja negatywna?), by po prostu łatwiej było podjąć decyzję o zerwaniu, niekontynuowaniu znajomości. Szukanie na siłę wad, w celu przekonania samego siebie, że odejście jest najlepszym wyjściem.

                        www.youtube.com/watch?v=7-YLFeandrc

                        >dojrzałe jest. I po co Ci to,nie lepiej wyjść naprzeciw temu zainteresowaniu, próbować je przekuć w coś pozytywnego?

                        Samo to, że się interesują jest dla mnie pozytywnym zjawiskiem. Działa pobudzająco, optymistycznie i nie wymaga ode mnie żadnego działania. Nie ryzykuję, jest bezpiecznie i podnosi moją wartość w moich - i środowiska - oczach.
                        • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 21:31
                          kombinerki _ pinocheta 00 napisał
                          >Najpierw sprawdza się rozmiar, a dopiero później podejmuje decyzję czy mężczyzna jest odpowiedni czy też szuka się lepszego modelu. W 1:58 blond dziewczę siedzące z tyłu i poprawiające okulary wypowiada znamienne słowa "od razu jest mniej przystojny". W przypadku rozczarowania pojawiają się wątpliwości, które mogą prowadzić do obrzydzania sobie drugiej strony (atrybucja negatywna?), by po prostu łatwiej było podjąć decyzję o zerwaniu, niekontynuowaniu znajomości. Szukanie na siłę wad, w celu przekonania samego siebie, że odejście jest najlepszym wyjściem.

                          www.youtube.com/watch?v=7-YLFeandrc<

                          Ale z czego wnosisz, że najpierw sprawdza się rozmiar - z tego filmiku, na którym dziewczyny szczerzą się do kamery i robią sobie jaja? Przecież to, co Ty usiłujesz tu wmawiać, m.in.mnie, ociera się już o absurd co najmniej. Rozczarować to się można co najwyżej mężczyzną, z racji różnicy charakterów, czy oddalania się od siebie, braku szacunku i bliskości, a nie z powodu rozmiaru jego kutasa, który nagle przestał się podobać i mi odpowiadać.


                          >Samo to, że się interesują jest dla mnie pozytywnym zjawiskiem. Działa pobudzająco, optymistycznie i nie wymaga ode mnie żadnego działania. Nie ryzykuję, jest bezpiecznie i podnosi moją wartość w moich - i środowiska - oczach.<

                          No ale co w związku z tym i co dalej? Skoro nadal zostajesz z niczym.
                          • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 21:44
                            Szczegolnie, ze na filmiku Kombiego mowa o przedwczesnym wytrysku a nie o malym penisie...
                          • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 22:09
                            >Ale z czego wnosisz, że najpierw sprawdza się rozmiar

                            Z tego, że seks jest jednym z najważniejszych czynników łączących ludzi. Silny, emocjonalny - czyli to, co kobiety lubią najbardziej - środek stanowiący spoiwo relacji. Gdy kobieta jest rozczarowana wszystko się rozlatuje, zaczynają pojawiać się wątpliwości, z którymi nie może sobie poradzić i odchodzi do lepszego.
                            Najpierw sprawdza się rozmiar, ponieważ dosyć szybko idzie się do łóżka i nie łatwo znaleźć drugą tak silną emocję występującą w związku. Może kluczyki do bentleya? Nie wiem.

                            >co najwyżej mężczyzną, z racji różnicy charakterów, czy oddalania się od siebie, braku szacunku i bliskości, a nie z powodu rozmiaru jego kutasa, który nagle przestał się podobać i mi odpowiadać.

                            Od dupy strony na to patrzysz. Najpierw ocena łóżkowa, a dopiero później wspólne docieranie charakterów, szukanie bliskości, przyjaźń, szacunek, oddanie, wsparcie itd. Nie ukrywam, że chętnie kolejność bym odwrócił. :)
                            • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 22:39
                              kombinerki _ pinocheta00 napisała
                              >Z tego, że seks jest jednym z najważniejszych czynników łączących ludzi. Silny, emocjonalny - czyli to, co kobiety lubią najbardziej - środek stanowiący spoiwo relacji. Gdy kobieta jest rozczarowana wszystko się rozlatuje, zaczynają pojawiać się wątpliwości, z którymi nie może sobie poradzić i odchodzi do lepszego.
                              Najpierw sprawdza się rozmiar, ponieważ dosyć szybko idzie się do łóżka i nie łatwo znaleźć drugą tak silną emocję występującą w związku. Może kluczyki do bentleya? Nie wiem.<

                              Ale ta emocja nie zależy od rozmiaru kutasa, na litość! Seks, bliskość, intymność, dawanie przyjemności, jej branie, fascynacja erotyczna bierze się z obcowania z tym konkretnym człowiekiem, do którego nas ciągnie, z którym wiele nas łączy, a mniej dzieli. Rozczarowanie, jeśli nadchodzi, to ma swoją przyczynę zazwyczaj, ale nie są nią atrybuty kutasa, no bez jaj.

                              >co najwyżej mężczyzną, z racji różnicy charakterów, czy oddalania się od siebie, braku szacunku i bliskości, a nie z powodu rozmiaru jego kutasa, który nagle przestał się podobać i mi odpowiadać.

                              >Od dupy strony na to patrzysz. Najpierw ocena łóżkowa, a dopiero później wspólne docieranie charakterów, szukanie bliskości, przyjaźń, szacunek, oddanie, wsparcie itd. Nie ukrywam, że chętnie kolejność bym odwrócił. :)<

                              Od dupy strony to Ty oceniasz, bo przecież nigdy nie byłeś w związku, więc Twoje teorie są co najmniej wzięte z kosmosu, albo ze zbiornika- gdzie jest specyficzna reprezentacja ludzi, których kręcą ekstremalne emocje, albo którzy chcą wciąż nowych podniet dla podtrzymania ognia w swoich związkach, więc to na pewno nie jest mainstream i punkt odniesienia.
                            • maji_x Re: Superbohater 10.08.17, 07:09
                              czytam z nijakim takim zainteresowaniem i jednak sie wtrącę. Witajcie! Dużo tu uogólnień, może ja się nie znam, ale z własnego doświadczenia wiem, że zawsze będzie coś nie tak - najgorsza jest rutyna, bez względu na rozmiar. Mój pierwszy partner nie był ani czarny, ani wielki, ale temperament miał, wiedział czego chce i dużo mnie nauczył. Skończyło się, bo był chorobliwie zazdrosny, każdy był potencjalnym kochankiem i mnie tym zamęczył. Drugi był cudownie delikatny i romantyczny. Pewnie, że mnie ciekawość zżerała co tam ma, ale długo nie pozwolił sprawdzić. Jak przyszło co do czego to ... oj niewiele, ale zaangażowanie emocjonalne było tak duże, że był ślub i dzieci.
                              • maji_x Re: Superbohater 10.08.17, 07:27
                                Nie miało to wiekszego znaczenia. jasne, że czasem wyobrażałam sobie, że jest wielki, ale nigdy nic mu nie powiedziałam. Był uroczo wstydliwy, delikatny i chętnie się uczył. Czemu się skończyło? bo się ogień wypalił (9 lat razem, bez kasy, fury itp. kwiaty dostałam 3-4 rady, na kolacji w restauracji byliśmy raz, już po slubie). Też myślałam wtedy, że to cm mi brakuje. Do czasu kiedy stanęły na mojej drodze. Znów było dziko i pięknie (choć się bałam o przetrwanie w calosci) i d...nie o to chodzi. Nie było nic poza seksem, żadnej wiezi, przywiązania - 3 miesiące i się rozpadło. Wiec jak widzicie nie wszystko jest czarno-białe. Teraz mam i czułość, i bliskość, i zaufanie. Codzienne telefon z pracy z pytaniem jak mi dzień mija i zapewnieniem o uczuciu (od lat). Tylko seksu nie ma, bo nie chce/ nie może/ ma małe potrzeby - inna historia. Pozdrawiam.
              • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 12:37
                > Bo nie o rozmiar tu się rozchodzi. " Mój " chuj jest wielki i gruby,wypełniający i go uwielbiam <

                No toś pocieszyła Kombiego, ze hej.
                • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 14:47
                  proteinawy napisał(a):

                  > > Bo nie o rozmiar tu się rozchodzi. " Mój " chuj jest wielki i gruby,wypeł
                  > niający i go uwielbiam <
                  >
                  > No toś pocieszyła Kombiego, ze hej.

                  Ale napisala tez, ze maz mial raczej malego, co nie przeszkadzalo im w satysfakcjonujacym pozyciu.
                • mimfa Re: Superbohater 08.08.17, 14:38
                  Sam rozmiar nie jest ważny, ważne jest to jak facet podchodzi do rozmiaru swojego fiuta. Jeśli rodzi to frustracje to powiem tak : nigdy więcej faceta z małym fiutkiem;) !.
          • ninek04 Re: Superbohater 21.07.17, 18:36

            kombinerki _ pinocheta00 napisał
            >Z tym mam duży problem, bo wiem z czym wiąże się samotność i chęć zwrócenia na siebie uwagi.
            Za bardzo własną wartość opierałem na odbiorze mojej osoby przez kobiety. <

            Samotność wcale nie musi być niefajna, o ile człowiek w miarę dobrze się w niej odnajduje, lubi ten stan i znajduje sposoby na jej zagospodarowanie.

            >Żal mi tych wszystkich samotnych kolesi. W porównaniu do kobiet jest to masa gości, którzy od kilku lat do nikogo się nie przytulali. Wejdź na pierwsze lepsze forum o tematyce seksualnej. Pomijając już fakt nadreprezentacji mężczyzn, ale z wypowiedzi forumowiczów można wywnioskować, iż na jedną niesekszącą się kobietę przypada kilkunastu poszczących facetów. Jak to wpływa negatywnie na poczucie ich wartości! Jedyną opcją dla nich jest zdobycie zasobów, by spłodzić, wychować potomka i walić dalej konia w samotności.<

            Oo,czyżby? Ja też mam za sobą lata nie przytulania się do bliskiej osoby, mimo życia pod jednym dachem z kimś, kto dawno przestał być bliski, to jest jeszcze gorsze, niż życie w samotności.

            >I ten murzyński kontrast, ja pierdole. Ile te smoluchy zaliczają to się w głowie nie mieści. Jak to jest możliwe, że tak za frajer dopuszczani są do źródła?<

            No to ile zaliczają? Masz jakieś źródła, czy jedynie ten zbiornik jest jedynym źródłem odniesienia? I czy te dziewczyny, z którymi się spotykasz to też takie pro murzyńskie, w sensie, że by dały cipy czarnemu chujowi bez względu na wszystko? ;)


            >Randka z kobietą to duże wyzwanie, sporo poświęconego czasu i energii, a w końcowym rozrachunku i tak zostaje się z niczym. Po kolei:
            - obczaić knajpę - gdzie szatnia, jak zamawiać, kiedy płacić, gdzie wieszać, cała kindersztuba (krzesełko, kurteczka, zjesz coś?, drzwi, drugie drzwi, drzwi od samochodu),
            - dojazd, parking, samochód - żeby było sprawnie i płynnie, zdecydowanie za kierownicą, auto czyste i pachnące,
            - wygląd - wyprasowane, dopasowane, sikor, czysty but, odpowiedni pasek do koszuli i butów, kurwa, nawet skarpetki muszą pasować, usunięte włosy z nosa, idealny zarost, dobre perfumy, wszystko tip top,
            - rozmowa - od azjatyckich monsunów i ich wpływ na niedożywienie dzieci w Nepalu, przez skomplikowane relacje damsko-męskie i odwracanie ról wraz z wiekiem, a skończywszy na ciemnej materii i polityce wyznaniowej Zygmunta III Wazy, i tak przez kilka godzin.
            I co? I nic.
            A murzyn? Przyjdzie, zaliczy i pójdzie. Podane do stołu na starcie. Nawet nie musi się starać. Wpuszczają gości bez żadnego "ale". Jak to możliwe, że dają sobie włożyć przez obcego kolesia, na dzień dobry i później ten ktoś może robić z nimi co tylko chce, a jednocześnie one czują silną pogardę do gości, z którymi łączy je tak dużo (historia, kultura, doświadczenia, sztuka, polityka, jedzenie, kraj, język, obyczaje).<

            Tak, na tym etapie, na którym jesteś, to rzeczywiście może się robić ciężki kawałek chleba, ale próbuj, w końcu życie przed Tobą.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 22.07.17, 00:19
              >Samotność wcale nie musi być niefajna, o ile człowiek w miarę dobrze się w niej odnajduje, lubi ten stan i znajduje sposoby na jej zagospodarowanie.

              Zależy od dawki. Podejrzewam, że nie wiesz o czym mówię.

              >Oo,czyżby? Ja też mam za sobą lata nie przytulania się do bliskiej osoby, mimo życia pod jednym dachem z kimś, kto dawno przestał być bliski, to jest jeszcze gorsze, niż życie w samotności.

              Nie rozumiesz. Ty tak chciałaś albo bałaś się zmieniś swój stan, a faceci po prostu nie mogą, bo są odtrącani. Oni nie mają na czym budować poczucia swojej wartości, brak im akceptacji, a niestety spowodowane jest to programowaniem społecznym i wychowywaniem przez kobiety, ale tak już po prostu jest i należy uznać, że szybko to się nie zmieni. Fakt jest jednak taki, że w okresie dojrzewania - nie wspominając już o starszych osobnikach - wpływa to negatywnie na psychikę tych mężczyzn.

              > No to ile zaliczają? Masz jakieś źródła, czy jedynie ten zbiornik jest jedynym źródłem odniesienia? I czy te dziewczyny, z którymi się spotykasz to też takie pro murzyńskie, w sensie, że by dały cipy czarnemu chujowi bez względu na wszystko? ;)

              Polki, więc ostatnie pytanie z serii tych retorycznych.
              Nie wiem ile zaliczają. Myślę, że kilkadziesiąt panienek rocznie, ale mogliby więcej, jednak komu by się chciało szukać, gdy w kolejce ciągle stoi 10 chętnych, czasami jakaś odejdzie, to na jej miejsce wskoczy następna. Bez stresu, na luzie, bez wysiłku. Żyć, nie umierać.
              • sabat3 Re: Superbohater 22.07.17, 07:38
                kombinerki_pinocheta00 napisała:
                > Polki, więc ostatnie pytanie z serii tych retorycznych.
                > Nie wiem ile zaliczają. Myślę, że kilkadziesiąt panienek rocznie, ale mogliby w
                > ięcej, jednak komu by się chciało szukać, gdy w kolejce ciągle stoi 10 chętnych
                > , czasami jakaś odejdzie, to na jej miejsce wskoczy następna. Bez stresu, na lu
                > zie, bez wysiłku. Żyć, nie umierać.

                Juz kiedys Ci podpowiadalem, jak to jest z "murzynami Kombiego". Wedlug mnie Twoim zrodlem informacji sa portale erotyczne i chatroomy z kamerkami internetowymi. Problem jest taki, ze dostep do takich tresci czesto jest zwiazany z jakims zyskiem. Albo tresc jest platna, albo zamieszczajacy zarabia na reklamach, albo w koncu sam portal sponsoruje takiego "amatora" (animatora), zeby napedzac wlasna popularnosc.
                Ostrzegam przed bezkrytyczna wiara w to, co widzisz na szklanym ekranie. Ci murzyni moga byc zatrudnieni, po to by robic szum wokol portalu. Co do dziewczyn - malo jest w Polsce pan zatrudnionych w seks-biznesie? Dostaja zaplate by bzykac sie z murzynem przed kamerka, to sie bzykaja.
                Znasz osobiscie jakas Polke, ktora uprawia seks z murzynami, albo jezdzi do Egiptu bzykac "habibich"? Ja nie, a w kazdym razie nic o tym nie slyszalem. Ale nie bede wietrzyl wszedzie spisku i twierdzil, ze te Polki ukrywaja sie za pancerna brzoza, to zajecie jest teraz popularne w innych kregach.
                Kombi, gros dziewczyn jakie znam zyje sobie z jednym mezczyzna - swoim mezem/partnerem i uprawia monogamie. A te, ktore nikogo nie maja, marza o poznaniu kogos fajnego na dluzej, z checia glebszego zaangazowania sie emocjonalnego. Niekoniecznie murzyna ;))
                To co Ty piszesz, nijak nie ma sie do rzeczywistosci, ktora obserwuje.
                • hello-kitty2 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 22.07.17, 10:21
                  Sabat tu sie nie ma wlasciwie do czego odnosic. Ten bzkajacy murzyn w opowiesciach Kombiego stanowi personifikacje (nie znam sie na terminach literackich wiec najwyzej skorygujcie) jego kompleksu malego penisa. Tak bardzo sie wstydzi swojej fujary, ze na tym strachu pokazania sprzetu jakiejs babce nadbudowal cala teorie spiskowa Polek rozbzykiwanych przez wielkokutasych.

                  Znalam kiedys jednego goscia z kompleksem malego fiuta. Najciekawsze, ze ten fiut wcale nie byl maly, tylko znamienne (!) ten gosc porownywal go do sprzetu facetow z pornoli. Najlepiej murzynskich. Of course. Bo rozmiar mierzymy we wzwodzie, no to gdzie indziej moze sobie porownac, jak go ciagnie do porownan. Tak naprawde w realu to tylko babka moze porownac (jak ma oczwiscie odpowiednie doswiadczenie). No ale to trzeba najpierw fiuta zaprezentowac jakiejs.

                  Konkludujac: to jest obsesja i zadne racjonalne argumenty nie trafia.

                  Aha, jeszcze konsekwencje: faceci z kompleksem malego fiuta maja zaburzenia wzwodu i nieszczescie gotowe.
                  • gogol77 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 22.07.17, 11:16
                    hello-kitty2 napisała:
                    No ale to trzeba najpierw fiuta zaprezentowac jakiejs.>

                    No właśnie! Ja z tym przyjacielem (co ma ogromnego) wiele rozmawiałem, bo razem jeździliśmy na nartach.
                    I on narzekał/pytał: i co, ja mam na pierwszej randce wyjąć go i położyć na stoliku (w kawiarni w Sukiennicach???) i spytać - zmieści ci się?
                    On to jakimś fundamentalnym monogamistą to nie był. Długo był singlem. A że jest/był atrakcyjny to na niego leciały. I schody zaczynały się przy pierwszej penetracji. I miał przypadki nieskonsumowania chętnej pani z przyczyn....technicznych.
                    W końcu trafił na taką której on rozmiarowo bardzo pasował i się ożenił. Ale to okazało się - z deszczu pod rynnę. On już ma swoje lata a ona kocha się bzykać. Do tego - bankierka, taka władcza. I gdy on (te lata niestety) dla zaczerpnięcia oddechu w nieodpowiednim momencie na chwilę zwalnia - ona się drze: nie przestawaj bo zamorduję!
                    I jak tu bzykać w takiej atmosferze zastraszenia i gróźb karalnych.
                    Kombiemu to nie grozi.
                  • gogol77 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 22.07.17, 12:04
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Tak naprawde w realu to tylko babka moze porownac (jak ma oczwiscie odpowiednie doswiadczenie). >

                    No dobra kitty, bzyknęłaś kilku - to je masz. Co jest gorsze/lepsze: za duży czy z mały?
                    • hello-kitty2 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 22.07.17, 16:17
                      gogol77 napisał:

                      > No dobra kitty, bzyknęłaś kilku - to je masz. Co jest gorsze/lepsze: za duży cz
                      > y z mały?

                      Mysle, ze probka kilku osob jest za mala zeby spotkac kutasa 'za malego' czy 'za duzego'. Wiekszosc kutasow jest przecietnych rozmiarow o niezauwazalnych rozmiarowych ronicach. 1 cm w ta czy w tamta nie czyni roznicy. Natomiast wieksza proba pozwala mi stwierdzic, ze 'za maly kutas' zdarza sie czesciej niz 'za duzy'. W odpowiedzi na pytanie rzeklabym, ze za duzy kutas jest bardziej upierdiwy/uciazliwy, bo wymaga wiekszego przygotwania kobiety do stosunku wiec jesli jego wlasciciel nie jest fanem gry wstepnej czy minety to skonczy szybciej na bezseksu niz wlasciciel malego, szczegolnie w dlugotrwalym zwiazku chyba, ze natrafi na pasjonatke wielkich kutasow, ktora bedzie podniecal juz sam widok. Maly sie wslisgnie szybciej i latwiej w kazdy otwor. Czasem jak ogladam pornusy z wielkimi kutasami, ktore sa tam plaga, to szczerze wspolczuje tym kobietom, szczgolnie ze tam jada czesto gesto bez szczegolnego przygotowania cipki na zblizenie.
                      • gogol77 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 22.07.17, 17:41
                        hello-kitty2 napisała:
                        > W odpowiedzi na pytanie rzeklabym, ze za duzy kutas jest bardziej upierdiwy/uciazliwy, bo wymaga wiekszego przygotwania kobiety do stosunku wiec jesli jego wlasciciel nie jest fanem gry wstepnej czy minety to skonczy szybciej na bezseksu niz wlasciciel malego, szczegolnie w dlugotrwalym zwiazku chyba, ze natrafi na pasjonatke wielkich kutasow, ktora bedzie podniecal juz sam widok. Maly sie wslisgnie szybciej i latwiej w kazdy otwor. >

                        Kombi, czytaj to, wydrukuj, powieś nad łóżkiem!!!!
                        I wyciągaj wnioski!
                        I przestań wreszcie z tymi murzynami, bo zarabiasz sobie na opinię świra.

                        A co do meritum, to ten mój przyjaciel tak właśnie to widział. Szybki numerek w przedpokoju nie wchodził w grę. Chyba, że pani napalała się już na samą myśl/SMS, że będzie bzykana. Ale nie wszystkie tak mają.
                        A i tak on męczył się jak ten słoń co to powolutku, śliniąc główkę wypierdolił kiedyś... mrówkę.
                        Z zaskoczenia w nocy na łyżeczki - też nie. Nie mówiąc już o...małej dziurce.

                        A ja ze swoją średnią krajową mam ten komfort, że wysyłam SMSa: szykuj dupę bo już dojeżdżam, albo jak jedziemy gdzieś tam i gra wstępna (raczej o charakterze bajeru) - w aucie, to jest pięknie... bez zbędnej zwłoki.
                        I to nie dlatego, że nam się śpieszy, my bo nie wynajmujemy pokoju na godziny.
                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 23.07.17, 00:00
                    > Aha, jeszcze konsekwencje: faceci z kompleksem malego fiuta maja zaburzenia wzwodu i nieszczescie gotowe.

                    Nie baw się w Zawle czy inną Andzię.

                    Skup się.:
                    - idealizowanie kobiet doprowadziło do tego, że wartość mężczyzn oceniam przez skalę atencji, jaką poświęcają im kobiety - duży błąd, nikomu nie polecam,
                    - przez lata doświadczałem samotności i wiem na czym polega cały proces i w jakim stopniu wpływa na psychikę. Samotnych, nie narzekających, że nie ma ciekawych osób przeciwnej płci, ale naprawdę samotnych, nie bzykających mężczyzn jest kilkadziesiąt razy więcej niż samotnych kobiet. Jak czytam te banały o tym, że faceci zaliczają wszystko co się rusza to mnie krew zalewa. Najczęściej wypisują to idiotki, które właśnie do takich troglodytów ciągnęło, bo byli łatwi w obsłudze (nicki pominę, bo nie chce mi się kopać z lambadziarami).
                    - zaliczenie panienki to nie jest prosta sprawa, bo gdyby było inaczej i zgodnie z wizją niektórych lambadziar naturalną konsekwencją byłoby podniesienie liczby partnerek seksualnych Polaków, która to wartość wynosi między 4-6 w zależności od tego, kto prowadził badania. Dla murzynowa w Polsce zaliczyć 4 panienki to jest góra miesiąc roboty. Zresztą sama wiesz na swoim - i koleżanek - przykładzie, jak kręcą kolorowi. Chcesz profile ze zbiornika? Zobaczysz ile i JAKIE dupy dają murzynom, a później dasz mi odpowiedź czy to standardowy poziom osiągalny dla rodaków.
                    Dodaj sobie wszystko. Zadaj sobie pytanie: jak to możliwe, że moje rodaczki tak chętnie, szybko i tłumnie dają kolorowym, którzy nie posiadają cech przez nie, rzekomo, cenionych i skoro ich nie posiadają to co powoduje, że nie muszą się starać i zgarniają całą pulę na dzień dobry.
                    • hello-kitty2 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 23.07.17, 12:09
                      kombinerki_pinocheta00 napisała:

                      > - idealizowanie kobiet doprowadziło do tego, że wartość mężczyzn oceniam przez
                      > skalę atencji, jaką poświęcają im kobiety - duży błąd, nikomu nie polecam,
                      > - przez lata doświadczałem samotności i wiem na czym polega cały proces i w jak
                      > im stopniu wpływa na psychikę. Samotnych, nie narzekających, że nie ma ciekawyc
                      > h osób przeciwnej płci, ale naprawdę samotnych, nie bzykających mężczyzn jest k
                      > ilkadziesiąt razy więcej niż samotnych kobiet. Jak czytam te banały o tym, że f
                      > aceci zaliczają wszystko co się rusza to mnie krew zalewa. Najczęściej wypisują
                      > to idiotki, które właśnie do takich troglodytów ciągnęło, bo byli łatwi w obsł
                      > udze (nicki pominę, bo nie chce mi się kopać z lambadziarami).
                      > - zaliczenie panienki to nie jest prosta sprawa, bo gdyby było inaczej i zgodni
                      > e z wizją niektórych lambadziar naturalną konsekwencją byłoby podniesienie licz
                      > by partnerek seksualnych Polaków, która to wartość wynosi między 4-6 w zależnoś
                      > ci od tego, kto prowadził badania. Dla murzynowa w Polsce zaliczyć 4 panienki t
                      > o jest góra miesiąc roboty. Zresztą sama wiesz na swoim - i koleżanek - przykła
                      > dzie, jak kręcą kolorowi. Chcesz profile ze zbiornika?

                      Szczerze to wolalabym zebys mi zamiast tych profili ze zbiornika podeslal ta rzesze samotnych, niebzykajacych. MOze bym sobie z nich kogos wybrala.
                      • kombinerki_pinocheta00 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 23.07.17, 22:26
                        Z polskich kartoflanych twarzy? Brzydziłabyś się.
                        • hello-kitty2 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 23.07.17, 23:33
                          kombinerki_pinocheta00 napisała:

                          > Z polskich kartoflanych twarzy? Brzydziłabyś się.

                          Ale co to znaczy? Ze nie moge, bo Ty za mnie zdecydowales z gory? I dlatego mam siedziec i przegladac profile na zbiorniku, jak proponowales? ;-)
                          • kombinerki_pinocheta00 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 24.07.17, 20:59
                            Śmiałabyś się, więc oszczędzę chłopakom traumy.

                            Kiedyś nie odpowiedziałaś mi na pytanie, więc wracam do tematu. Będąc mężczyzną wolałabyś pracować (status, zaradność, wykształcenie) na to żeby stworzyć związek czy też chciałabyś zaliczać towary (seksualność, mięśnie, towarzyskość)? Który typ według ciebie jest ciekawszy dla kobiet - Markowy wykształciuch czy Wontowy jebaka?
                            • sabat3 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 24.07.17, 21:15
                              Kombi - mamy tu na forum prawdziwego jebake - Gogola. Myslisz, ze ma/mial duze miesnie i wizerunkowo pasuje do wizji, ktora tworzysz?
                              Ja wyobrazam go sobie ze byl za lat mlodzienczych facetem w typie Ludwika Kosmala, drugiego meza Brylskiej. Ale to moja wizja. Z opowiesci wnioskuje ze kulturysta czy murzyn z niego zaden ;)
                              • gogol77 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 25.07.17, 11:03
                                sabat3 napisał:
                                > Kombi - mamy tu na forum prawdziwego jebake - Gogola. >

                                Sabat, jak możesz! Ja byłem tylko kochliwy!
                                I tak właśnie odpowiadam mojej kardiolożce (fajna czterdziestka! rycząca!) na pytanie jak tam z moim sercem - że nigdy nie miałem z nim kłopotów za wyjątkiem tego, że byłem kochliwy :-)

                                >Myslisz, ze ma/mial duze miesnie i wizerunkowo pasuje do wizji, ktora tworzysz? Ja wyobrazam go sobie ze byl za lat mlodzienczych facetem w typie Ludwika Kosmala, drugiego meza Brylskiej. Ale to moja wizja. Z opowiesci wnioskuje ze kulturysta czy murzyn z niego zaden ;)>

                                Oooo, Brylska! W okresie późno narzeczeńskim wgapiałem się w ekran telewizora (wielkości niedużej książki, w stołówce akademika) - ilekroć pojawiała się Brylska. Śliniłem się do niej wzbudzając protesty a czasem furię tej, która jest do dziś moją żoną.

                                A ten Ludwik? Zobaczyłem w googlach: fototeka.fn.org.pl/pl/strona/wyszukiwarka.html?key=Kosmal+Ludwik&search_type_in=osoba&view_type=tile&sort=alfabetycznie&result%5B%5D=12677&lastResult%5B%5D=12677&pageNumber=1&howmany=50&view_id=&hash=1500971374
                                No nie, tak piękny to ja nie byłem! Ale miałem podobną koszulę!!!
                                Zdaniem niektórych (na szczęście tylko wrednych facetów), mogłem grać w filmach takiego, którego z Auschwitz uwolniła bohaterska Armia Czerwona.



                                • gogol77 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 25.07.17, 13:04
                                  gogol77 napisał:
                                  > Zdaniem niektórych (na szczęście tylko wrednych facetów), mogłem grać w filmach takiego, którego z Auschwitz uwolniła bohaterska Armia Czerwona.>

                                  I m.inn. dlatego czuję bratnią duszę w Sabacie - w temacie "odzyskanie wiary w siebie, odzyskanie poczucia własnej wartości"
                                  Bo w liceum panny mnie olewały. W cenie byli dojrzalsi, często chamskie osiłki. Od których dostawałem wpierdol. Bo trzeba pamiętać, że to były czasy "budowy zrębów socjalizmu". Inteligenckie dziecko w robotniczym środowisku "klasy przodującej!" miało pod górę.
                                  Więc kompleksy, mimo nauk rodziców, że liczy się coś więcej niż siła fizyczna.
                                  Nawet na studiach początkowo były sęki. Repetowałem jeden rok :-(
                                  A potem nagle pooooszło! Dlaczego?
                                  Dojrzałem, atrakcyjna dziewczyna (aktualna żona!) na mnie poleciała i inni mi jej zazdrościli. Wzrosło ego! Kitty, czy to obciach, że ego podreperowała mi fajna dupa??? Nie tylko ona, ale ona głównie. Nawet ojciec mi powiedział, że odkąd mam dziewczynę to mi lepiej idzie.
                                  Potem fajna praca, zaczęły się góry, narty (dopisać do - co kto uprawia!) sukcesy finansowe (ze znaczącym wkładem żony!) itd,itd.
                                  Więc Sabat! do roboty!!! Ty nie jesteś stary dziad! Nawet ja się tak nie czuję!
                            • hello-kitty2 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 24.07.17, 21:41
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:

                              > Śmiałabyś się, więc oszczędzę chłopakom traumy.

                              Tak myslalam. Kag tez nie raz opowiadala o jakis samotnych ale zeby jakis namiar zapdac to nie. Kazdy gada ze wspolczuciem ale zeby posunac sie w jakis konkret to nie.

                              > Kiedyś nie odpowiedziałaś mi na pytanie, więc wracam do tematu. Będąc mężczyzną
                              > wolałabyś pracować (status, zaradność, wykształcenie) na to żeby stworzyć zwią
                              > zek czy też chciałabyś zaliczać towary (seksualność, mięśnie, towarzyskość)? Kt
                              > óry typ według ciebie jest ciekawszy dla kobiet - Markowy wykształciuch czy Won
                              > towy jebaka?

                              Dla kobiet jest lepszy Marek, bo kobiety chca bezpieczenstwa. POza tym z tego co obserwuje kazdy chce zeby sie nim zachwycac, nawet jak nie ma szczegolnie czym.
                              • kombinerki_pinocheta00 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 29.07.17, 08:21
                                > Tak myslalam. Kag tez nie raz opowiadala o jakis samotnych ale zeby jakis namiar zapdac to nie. Kazdy gada ze wspolczuciem ale zeby posunac sie w jakis konkret to nie.

                                Ja to robię w trosce o tych gości. Nie poleciłbym ciebie żadnemu znajomemu, ponieważ ty jesteś przeznaczona dla Turasów, którzy pokazują kutasa za dzień dobry lub kulturystów, którzy nie chodzą z dziewczynkami grzecznie trzymają się za rączkę i patrzą w niebo szukając Mgławicy Oriona.
                                Zniszczyłabyś chłopaków, szkoda dla ciebie materiału.

                                > Dla kobiet jest lepszy Marek, bo kobiety chca bezpieczenstwa. POza tym z tego co obserwuje kazdy chce zeby sie nim zachwycac, nawet jak nie ma szczegolnie czym.

                                Marek jest ciekawszy, bo ma zasoby i chętnie się nimi dzieli, ale czy zwilża?

                                Nie odpowiedziałaś na ważniejsze pytanie. Masz kutasa - wolałabyś pracować (status, zaradność, wykształcenie) na to żeby stworzyć związek czy też chciałabyś zaliczać towary (seksualność, mięśnie, towarzyskość)?
                                • marek.zak1 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 29.07.17, 08:32
                                  kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                  >
                                  > > Dla kobiet jest lepszy Marek, bo kobiety chca bezpieczenstwa.
                                  >
                                  > Marek jest ciekawszy, bo ma zasoby i chętnie się nimi dzieli, ale czy zwilża?
                                  ------------------------------------------
                                  Może Ci to w czymś pomoże, ale zwilża się nie zasobami tylko spojrzeniem, głosem, poczuciem humoru. uśmiechem. Pomocna jest sylwetka, a zasoby są w temacie nieistotne.
                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 29.07.17, 08:54
                                    Zapomniałeś u dużym kutasie!!! :))

                                    Dlatego pytam, czy typ marka zwilża. Ja mam wątpliwości, a związane jest to z inną rolą przypisywaną mu przez kobiety.
                                    • marek.zak1 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 29.07.17, 08:57
                                      kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                      > Zapomniałeś u dużym kutasie!!! :))
                                      >
                                      > Dlatego pytam, czy typ marka zwilża. Ja mam wątpliwości, a związane jest to z inną rolą przypisywaną mu przez kobiety.
                                      --------------------------
                                      Kitty napisała: nie staraj się zrozumieć kobiet, a ja dodam, wystarczy, że Cie będą kochać
                                • hello-kitty2 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 29.07.17, 09:34
                                  kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                  > Ja to robię w trosce o tych gości. Nie poleciłbym ciebie żadnemu znajomemu, pon
                                  > ieważ ty jesteś przeznaczona dla Turasów, którzy pokazują kutasa za dzień dobry
                                  > lub kulturystów, którzy nie chodzą z dziewczynkami grzecznie trzymają się za r
                                  > ączkę i patrzą w niebo szukając Mgławicy Oriona.
                                  > Zniszczyłabyś chłopaków, szkoda dla ciebie materiału.

                                  No popatrz1, a ja myslalam, ze chciales zeby oni sobie poruchali i poprzytuali sie, bo nie maja do kogo. A tu w trosce Kombiego maja pozostac bez ruchania i przytulania. Az nasuwa sie pytanie, kto sie tak naprawde o nich troszczy? ;)

                                  No popatrz2, a linkowalam tu filmik o pewnym kulturyscie spod ziemi, a teraz dowiaduje sie calej prawdy o nich od Kombiego, no coz, zapewne ten z materialu filmowego byl jakims pseudo kulturysta, sedziowe sie pomylili, gosc nie pracuje na kopalnii, na uniwerku i jako trener, nie ma rodziny, a cale jego pokazane zycie bylo wyrezyserowane, bo gosc trenuje zeby wyrywac dupy na dyskach ;)

                                  > Nie odpowiedziałaś na ważniejsze pytanie. Masz kutasa - wolałabyś pracować (sta
                                  > tus, zaradność, wykształcenie) na to żeby stworzyć związek czy też chciałabyś z
                                  > aliczać towary (seksualność, mięśnie, towarzyskość)?

                                  Przeciez odpowiedzialam. Wolalabym pracowac i miec FAJNY zwiazek.
                            • marek.zak1 Re: Kiedy kompleks staje sie obsesja 24.07.17, 21:53
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:

                              > Kiedyś nie odpowiedziałaś mi na pytanie, więc wracam do tematu. Będąc mężczyzną wolałabyś pracować (status, zaradność, wykształcenie) na to żeby stworzyć związek czy też chciałabyś zaliczać towary (seksualność, mięśnie, towarzyskość)? Który typ według ciebie jest ciekawszy dla kobiet - Markowy wykształciuch czy Wontowy jebaka?
                              ------------------------------
                              Ja jestem wykształciuchem i mięśniakiem. Dwa w jednym. Zaliczanie towarów mnie nie interesowało. Miałem inne priorytety.
                • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 22.07.17, 23:34
                  >jakims zyskiem. Albo tresc jest platna, albo zamieszczajacy zarabia na reklamach, albo w koncu sam portal sponsoruje takiego "amatora" (animatora), zeby napedzac wlasna popularnosc.

                  Nie rozumiem. Myślisz, że zdjęcia na których kolesie bzykają co rusz nowe panienki są fabrykowane na potrzeby portali? Albo kamery, na których w jednym tygodniu inny zalicza z pięć panienek, bez gum, kilkakrotnie w trakcie dnia. Przypadek? Myślę, że wszystko się zgadza. Załóżmy, że masz rację (chociaż nie masz :)). Zachwyt nad nimi jest jednak kilkunaście/kilkadziesiąt razy większy niż nad rodakami. Jak to wytłumaczysz? Lewe konta? Skąd te wszystkie zdjęcia? Opłacane panienki? Chcesz zobaczyć jak wyglądają? Nawet o takie się nie ocierałeś, bo się brzydzą takimi jak ty czy ja.
                  Zresztą o czym my mówimy. Każdy kto chociaż przez chwilę miał okazję poczynić obserwacje dojdzie do podobnych wniosków.

                  >Znasz osobiscie jakas Polke, ktora uprawia seks z murzynami, albo jezdzi do Egiptu bzykac "habibich"? Ja nie, a w kazdym razie nic o tym nie slyszalem

                  No w takim razie brakuje mi argumentów. A słyszałeś może o Stanisławie Koniecpolskim? W książkach o nim piszą, ale jak gościa nie widziałeś, ani o nim nie słyszałeś to przyjmę do wiadomości, że nie istniał.

                  >Kombi, gros dziewczyn jakie znam zyje sobie z jednym mezczyzna - swoim mezem/partnerem i uprawia monogamie. A te, ktore nikogo nie maja, marza o poznaniu kogos fajnego na dluzej, z checia glebszego zaangazowania sie emocjonalnego. Niekoniecznie murzyna ;))

                  Nigdzie nie napisałem, że wszystkie, ale spory procent. Chodzi o nieporównywalnie większe zainteresowanie kolorowymi niż rodakami. Nie rozumiem tego uwielbienia i bardzo mnie to denerwuje, ale o tym szerzej w odpowiedzi kierowanej do Kitki.

                  W przerwach między relacjami, cuckold czy po prostu chęć spróbowania z murzynem daje dużą liczbę chętnych. Biorę pod uwagę, że taki zbiornik skupia ludzi z całej Polski, jednak gdy taki kolorowy typ robi sobie trasę objazdową to w każdej wsi czeka na niego inne dziewczę. Przejedź z 300 km i powiedz ile na ciebie czekało. Za kasę się nie liczy.

                  Argument ze związkiem jest słaby. Dobrze wiemy, że baba to emocjonalny twór, kręci je niewielki procent mężczyzn i tam są murzyni. Nikogo nie obchodzą mężowie, którzy muszą zarobić, wychować, zabawić, nauczyć, wykarmić, wykształcić. Liczy się gość, o którym myśląc robią się wilgotne, a nie typ, o którym przypominają sobie wtedy, gdy trzeba zrobić ogórkową na obiad.

                  >To co Ty piszesz, nijak nie ma sie do rzeczywistosci, ktora obserwuje.

                  Kiepski z ciebie obserwator. Daj na tacę żeby kolorowi się nie zjechali, bo niewiele do chędożenia zostanie Polakom.
                  • sabat3 Re: Superbohater 23.07.17, 00:02
                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                    > akuje mi argumentów. A słyszałeś może o Stanisławie Koniecpo
                    > lskim? W książkach o nim piszą, ale jak gościa nie widziałeś, ani o nim nie sły
                    > szałeś to przyjmę do wiadomości, że nie istniał.

                    A pozniej:

                    > Nigdzie nie napisałem, że wszystkie, ale spory procent.

                    No to jak to sie ma do argumentu o Koniecpolskim? Gdyby to byl spory procent, to sila rzeczy musialbys sie w ten czy inny sposob osobiscie zetknac ze zjawiskiem.
                    • aandzia43 Re: Superbohater 23.07.17, 02:07
                      >
                      > No to jak to sie ma do argumentu o Koniecpolskim? Gdyby to byl spory procent, t
                      > o sila rzeczy musialbys sie w ten czy inny sposob osobiscie zetknac ze zjawiski
                      > em.

                      A tak swoją drogą: która dziewczyna z forum spała z czarnym? Albo Arabem czy innym egzotycznym panem? Albo może jakieś wasze koleżanki spały?
                      • hello-kitty2 Re: Superbohater 23.07.17, 12:02
                        aandzia43 napisała:

                        > A tak swoją drogą: która dziewczyna z forum spała z czarnym? Albo Arabem czy in
                        > nym egzotycznym panem? Albo może jakieś wasze koleżanki spały?

                        Jak to ktora? ;-) Zagramaniczne kolezanki owszem. Pierwsza na ten stos do spalenia kolezanka Kag, co spala z asfaltem czyli murzynem Bambo rodem z Afryki ;) Z Arabusami chyba nie spala, bo oni nie szanuja kobiet. Poniewaz ja tez nie szanuje kobiet, to mi Arabusy nie przeszkadzaja lozkowo i Egzotyczni tez nie z pominieciem zoltkow i panow z Indii, ktorzy mi nie podchodza. NIestety jak wiadomo nie jestem dobra z geografii i nie wiem w jakim kraju dokladnie zyja Arabusy, a w jakim Egzotyczni, z tym ze ja nie lubie blondynow wiec ciagnie mnie do kazdego, kto ma wlosy ciemniejsze ode mnie, a tacy sa w kazdym narodzie. Przypomina mi sie rozmowa mojej kumpeli z szefowa w pracy o jakims koledze Turku, szefowa jej zwrocila uwage: 'Sluchaj ale on nie jest Turkiem tylko Marokanczykiem', a kumpela do szefowej: 'Turek czy Marokaniec, jeden chuj' ;-) Takze w moi wypadku wpadli jacys Turcy i Bulgarzy (z tym ze ja w mam bliska rodzine w Bulgarii wiec sie tam sporo najezdzilam za mlodu). Wiecej grzechow nie pamietam.
                        • gogol77 Re: Superbohater 23.07.17, 13:04
                          hello-kitty2 napisała:
                          > ...z pominieciem zoltkow i panow z Indii, ktorzy mi nie podchodza. >

                          I to jest ciekawe, bo dla mnie i dla większości białych - Japonki, Chinki, Koreanki to bardzo smakowite kąski. Takie dziewczęce. I na odwrót: każdy żółtek marzy by wyruchać białą. Pracowałem z Mitsubishi i coś o ty wiem.
                          No ale żółtki mają małe fiuty, więc może ta Twoja do nich niechęć - to woda na młyn Kombiego?
                          Panie z Indii też mi nie podchodzą. Mają coś z cyganek a do nich mam jakąś awersję.
                          • ninek04 Re: Superbohater 23.07.17, 19:26
                            gogol 77 napisał
                            >I to jest ciekawe, bo dla mnie i dla większości białych - Japonki, Chinki, Koreanki to bardzo smakowite kąski. Takie dziewczęce. I na odwrót: każdy żółtek marzy by wyruchać białą. Pracowałem z Mitsubishi i coś o ty wiem.
                            No ale żółtki mają małe fiuty, więc może ta Twoja do nich niechęć - to woda na młyn Kombiego?
                            Panie z Indii też mi nie podchodzą. Mają coś z cyganek a do nich mam jakąś awersję.<

                            Nieee, żółtki są dla mnie kompletnie aseksualne, zarówno kobiety jak i mężczyźni, zajmują pierwszą pozycję na skali mierzącej najbardziej aseksualne osoby w dziejach świata i nic na to nie poradzę. Pornosy z nimi są dla mnie nie do strawienia, jak przypadkowo mi się wyswietlą, to czym prędzej zamykam i szukam dalej ;). Murzyni, hindusi, arabowie, wszelka egzotyka,wykraczająca poza znany mi krąg kulturowy i białą rasę też mi zupełnie nie podchodzi, staram się omijać szerokim łukiem. Swoją drogą zastanawiam się, skąd ta awersja, skoro nie uważam się za kogoś ogarniętego fobią ksenofobiczną, a może jednak? ;)
                            • sabat3 Re: Superbohater 23.07.17, 19:44
                              Dla mnie azjatki sa malo pociagajace. Zupelnie nie moj typ. Chyba ze to sa obiektywne pieknosci w ramach swojej rasy - tu nie mam zastrzezen. Moze byc nawet Eskimoska.
                              Murzynki sa w sumie ciekawe. Chociaz to tez zalezy jakie. W takim typie jak Naomi Campbel - jak najbardziej. Za to w typie z szerokim, plaskatym nosem, wielkimi lukami brwiowymi, cofnietym czolem i wielka szczeka - niekoniecznie. Ale moj pociag do egzotyki obraca sie raczej w zakresie rasy bialej. Rudowlose i piegowate celtyckie dziewczyny, jasnowlose Skandynawki - jak najbardziej. Niektore Rosjanki sa bardzo ladne, rowniez ten typ z przymieszka krwi tatarskiej. Latynoski - srednio. Powiedzmy ze niektore.
                            • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 23.07.17, 22:49
                              Kobiety mają to do siebie, że strasznie zależy im na pozytywnej opinii społeczeństwa lub po prostu towarzystwa, w którym się obracają. Odbywa się to często kosztem własnych przekonań, ale myślę, że nie cierpią w ten sposób, gdyż ocena towarzystwa jest dla nich większą wartością niż własne poglądy.
                              Gdyby postawić tezę mogącą zaszkodzić wizerunkowi kobiety to ta, chcąc się bronić przed "napiętnowaniem" będzie sama zaprzeczać swoim wcześniej głoszonym poglądom. W sytuacji bezstresowej wychodzi cała prawda i po tym należy oceniać kobietę, chociaż najważniejsze jest to, co robi.

                              ninek04 29.03.15, 21:15
                              Nie kręcą mnie nastolatki,lub b.młode dziewczęta,są jakieś takie mało erotyczne z tymi dwoma kucyczkami ,w skarpetkach i tenisówkach.W przeciwieństwie do gorących mamusiek,ostro posuwanych zwłaszcza przez młokosów-to na mnie działa .Lubię też oglądać czarnoskórych facetów z ich wielkimi kutasami, Azjaci (i Azjatki)odpadają zupełnie, podobnie BDSM.
                              • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 00:18
                                kombinerki_pinocheta00 napisała:
                                > Kobiety mają to do siebie, że strasznie zależy im na pozytywnej opinii społecze
                                > ństwa lub po prostu towarzystwa, w którym się obracają. Odbywa się to często ko
                                > sztem własnych przekonań, ale myślę, że nie cierpią w ten sposób, gdyż ocena to
                                > warzystwa jest dla nich większą wartością niż własne poglądy.

                                Nie, nie kobiety, Kombi. LUDZIE mają to do siebie. To najtrudniejsza z prawd, jaką przychodzi przyjąć jednostce ludzkiej. Nie jesteśmy monolitem. Nasze poglądy, opinie, które wygłaszamy, to jak myślimy i co sądzimy, wszystko to zmienia się w zależności od kontekstu, sytuacji, doświadczeń. I bardzo dobrze - dzięki temu mechanizmowi adaptacji nasz gatunek odniósł taki sukces ewolucyjny.
                                Przecież mózg to tak naprawdę komputer. Co jest dziwnego w tym, że dostarczając wciąż nowych danych, po jakimś czasie wewnątrz tego komputera będzie funkcjonować nowe oprogramowanie, a wyniki, które będzie z siebie wyrzucać będą zmienne w czasie i zależne od sytuacji.
                                Proszę Cię - daj sobie na wstrzymanie z tym przeszukiwaniem archiwów forum. Strach pomyśleć co mi byś wygrzebał - wygłosiłem tutaj chyba wszystkie możliwe poglądy, no, może z pominięciem tego, że Księżyc jest zrobiony z żółtego sera, aczkolwiek parę razy byłem dość blisko ;)
                                • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 21:06
                                  Radykalna zmiana poglądów w tracie krótkiej dyskusji lub też zaprzeczanie swoim prawdziwym odczuciom w celu przypodobania się rozmówcy odbierane są jako słabość. Spróbuj, jako mężczyzna, to zrobić w obecności kobiety, a następnie zapytaj ją o ocenę. Jestem przekonany, że odbierze cię negatywnie.
                              • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 09:34
                                kombinerki _pinocheta00 napisał
                                >Kobiety mają to do siebie, że strasznie zależy im na pozytywnej opinii społeczeństwa lub po prostu towarzystwa, w którym się obracają. Odbywa się to często kosztem własnych przekonań, ale myślę, że nie cierpią w ten sposób, gdyż ocena towarzystwa jest dla nich większą wartością niż własne poglądy.
                                Gdyby postawić tezę mogącą zaszkodzić wizerunkowi kobiety to ta, chcąc się bronić przed "napiętnowaniem" będzie sama zaprzeczać swoim wcześniej głoszonym poglądom. W sytuacji bezstresowej wychodzi cała prawda i po tym należy oceniać kobietę, chociaż najważniejsze jest to, co robi.

                                ninek04 29.03.15, 21:15
                                Nie kręcą mnie nastolatki,lub b.młode dziewczęta,są jakieś takie mało erotyczne z tymi dwoma kucyczkami ,w skarpetkach i tenisówkach.W przeciwieństwie do gorących mamusiek,ostro posuwanych zwłaszcza przez młokosów-to na mnie działa .Lubię też oglądać czarnoskórych facetów z ich wielkimi kutasami, Azjaci (i Azjatki)odpadają zupełnie, podobnie BDSM.<

                                Po pierwsze, kiedy to było? Wyciągasz mi jakąś wypowiedź sprzed ponad 2 lat o tych czarnych kutasach i o czym to ma świadczyć? Widocznie wtedy lubiłam oglądać, teraz już nie.Ludzie się zmieniają, już Ci Sabat napisał, ja te dwa lata wstecz byłam kimś innym, na innym etapie i w zupełnie innym miejscu, niż jestem teraz.
                                Po drugie jak ma się oglądanie pornosów do życia erotycznego i fascynacji w realu? Widzisz jakieś odniesienia? Bo ja nie bardzo - to, że coś oglądam, nie oznacza, że chciałabym sytuacje widziane na filmie wcielić w życie.Lubię przecież oglądać swingerskie party, czy stepojców ze stepcórkami - no i jakie to ma przełożenie na rzeczywistość? No żadne.
                                • hello-kitty2 Re: Superbohater 24.07.17, 11:19
                                  ninek04 napisała:

                                  > ninek04 29.03.15, 21:15
                                  > Nie kręcą mnie nastolatki,lub b.młode dziewczęta,są jakieś takie mało erotyczne
                                  > z tymi dwoma kucyczkami ,w skarpetkach i tenisówkach.W przeciwieństwie do gorą
                                  > cych mamusiek,ostro posuwanych zwłaszcza przez młokosów-to na mnie działa .Lubi
                                  > ę też oglądać czarnoskórych facetów z ich wielkimi kutasami, Azjaci (i Azjatki)
                                  > odpadają zupełnie, podobnie BDSM.<
                                  >
                                  > Po pierwsze, kiedy to było? Wyciągasz mi jakąś wypowiedź sprzed ponad 2 lat o
                                  > tych czarnych kutasach i o czym to ma świadczyć? Widocznie wtedy lubiłam ogląd
                                  > ać, teraz już nie.Ludzie się zmieniają, już Ci Sabat napisał, ja te dwa lata ws
                                  > tecz byłam kimś innym, na innym etapie i w zupełnie innym miejscu, niż jestem t
                                  > eraz.

                                  A od kiedy to 'bycie kims innym', 'bycie na innym etapie' wplywa na zawartosc ogadanych tresci pornusowych? ;-) Poza tym zaliczylas wpadke, bo twierdzisz, ze rozmiar kutasa nie ma zadnego znaczenia ale w tym samym zdaniu nie omieszkalas wspomniec, ze "'Twoj' chuj jest wielki i gruby,wypełniający". Ciekawe po co? A od lat trabisz na forum, ze gruby kutas to absolutne must have. Reasumujac: zapewnienia, ze rozmiar nie ma znaczenia z twoich ust sa niewiarygodne. Moze po prostu lepiej sie nie odzywac w temacie zamiast robic z siebie idiote.
                                • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 21:13
                                  >Po pierwsze, kiedy to było? Wyciągasz mi jakąś wypowiedź sprzed ponad 2 lat o tych czarnych kutasach i o czym to ma świadczyć?

                                  Po pierwsze, kilkakrotnie zaprzeczałaś, że w ten sposób pisałaś.
                                  Po drugie, oznacza to, że cię to zwilżało, więc pojawia się furtka dla murzyna. Był w pewnym okresie atrakcyjny seksualnie, czyli osiągnął punkt niedostępny dla większości mężczyzn. Bardzo częste jest stwierdzenie, że kobietom nie podobają się faceci, jakich spotykają na co dzień, ogólnie niełatwo jest im spotkać kogoś atrakcyjnego. Czarny ma otwartą furtkę. Brakowało tylko okazji. I teraz wyobraź sobie, że oni często kwalifikują się do kategorii "atrakcyjny", a że panienki są wobec nich otwarte to często same wprost mówią o co chodzi. 80-90% Polaków nigdy taka sytuacja nie spotka.
                                  • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 21:45
                                    kombinerki _ pinocheta00 napisał
                                    >Po pierwsze, kilkakrotnie zaprzeczałaś, że w ten sposób pisałaś.
                                    Po drugie, oznacza to, że cię to zwilżało, więc pojawia się furtka dla murzyna. Był w pewnym okresie atrakcyjny seksualnie, czyli osiągnął punkt niedostępny dla większości mężczyzn. Bardzo częste jest stwierdzenie, że kobietom nie podobają się faceci, jakich spotykają na co dzień, ogólnie niełatwo jest im spotkać kogoś atrakcyjnego. Czarny ma otwartą furtkę. Brakowało tylko okazji. I teraz wyobraź sobie, że oni często kwalifikują się do kategorii "atrakcyjny", a że panienki są wobec nich otwarte to często same wprost mówią o co chodzi. 80-90% Polaków nigdy taka sytuacja nie spotka.<

                                    Kombi, Ty po prostu bredzisz, inaczej tego nie można nazwać. W życiu nie poszłabym do łóżka z czarnym, hindusem, chińczykiem, japończykiem, czy innym takim, bo nie mam takiej potrzeby ani zainteresowań tego typu mężczyznami. Co więcej, czarny dla mnie śmierdzi,więc z góry działa odpychająco, no nic nie poradzę, że tak ich właśnie odbieram. Więc gadanie o jakichś furtkach i zwilżaniu przez murzynów jest co najmniej niepoważne.
                    • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 23.07.17, 23:08
                      > No to jak to sie ma do argumentu o Koniecpolskim? Gdyby to byl spory procent, to sila rzeczy musialbys sie w ten czy inny sposob osobiscie zetknac ze zjawiskiem.

                      Przecież napisałem to w odniesieniu do twojej wypowiedzi. Nie widziałeś, nie słyszałeś, więc nie istnieje? Słabe.

                      I w którym miejscu pisałem, że sam z tym zjawiskiem się nie zetknąłem?
                      • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 00:05
                        kombinerki_pinocheta00 napisała:
                        > Przecież napisałem to w odniesieniu do twojej wypowiedzi. Nie widziałeś, nie sł
                        > yszałeś, więc nie istnieje? Słabe.

                        Zgadzam się, że fakt, iż nie spotkałem się z takim zjawiskiem nie świadczy sam w sobie, że dane zjawisko nie ma miejsca w rzeczywistości.
                        Musiałbym też zaznaczyć, że trochę minąłem się z prawdą. Spotkałem się jeden jedyny raz z sytuacją, gdy pierwszym partnerem wyjątkowo kapryśnej, a jednocześnie niezwykle urodziwej panny był właśnie mężczyzna czarnoskóry.
                        Niemniej - nawet jeśli taki urok egzotyki istnieje (mechanizm gene shopping wskazywałby, że tak może być), to w Polsce jest tak mało murzynów, że jest to po prostu pomijalne w rozważaniach.
                        Gdybyś mówił o zainteresowaniu Polek mężczyznami z Europy Zachodniej - prawdopodobnie bym się z Tobą w jakimś stopniu zgodził. Taki mechanizm istnieje, jest to potwierdzone wieloma "obserwacjami terenowymi" z czasów gdy kolonizowaliśmy wyspy i nie tylko... ;)
                        ... i jest to bardzo naturalne. Kobiety szukają bezpieczeństwa, a autochton, który jest nieźle sytuowany i lepiej porusza się w lokalnej rzeczywistości niż emigranci, kobiecie może wydawać się bardziej atrakcyjny niż jej rodak, z którym wyemigrowała. Nie wydaje mi się jednak, by miało to cokolwiek wspólnego z wielkością ich penisów ;)

                        > I w którym miejscu pisałem, że sam z tym zjawiskiem się nie zetknąłem?

                        Pominąłeś kwestię milczeniem.
                        Przyjmij że pojawia się przed Tobą monstrualna twarz MATRIXU i rzecze: "speak" :)
                        • hello-kitty2 Re: Superbohater 24.07.17, 01:33
                          sabat3 napisał:

                          > ... i jest to bardzo naturalne. Kobiety szukają bezpieczeństwa, a autochton, kt
                          > óry jest nieźle sytuowany i lepiej porusza się w lokalnej rzeczywistości niż em
                          > igranci, kobiecie może wydawać się bardziej atrakcyjny niż jej rodak, z którym
                          > wyemigrowała. Nie wydaje mi się jednak, by miało to cokolwiek wspólnego z wiel
                          > kością ich penisów ;)
                          >

                          hehe wlasnie mialam pisac, ze nijak sie tego wielkiego kutasa tu nie da podciagnac, a ten kutas taki wazny, kluczowy ;-)
                          • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 07:35
                            hello-kitty2 napisała:
                            > hehe wlasnie mialam pisac, ze nijak sie tego wielkiego kutasa tu nie da podciag
                            > nac, a ten kutas taki wazny, kluczowy ;-)

                            Nie da sie. Dlatego nie potrafie zrozumiec, dlaczego Kombi i jemu podobni upatruja rywala w tak egzotycznych formach jak ten wyimaginowany "murzyn". Traci to farsa i obsesja.
                            Wspolczesny polski mezczyzna w wieku rebnym ma sporo powodow do obaw jesli chodzi o samoocene, ale nie jest to kolor skory czy wielkosc penisa, chyba ze jego skora ma kolor fioletowy a penis 5cm dlugosci.
                            Jestesmy przeciez oceniani pod katem zyciowej zaradnosci, sukcesu zawodowego, twardosci charakteru - a tutaj bywa trudno zarowno na tle konkurentow z innych krajow jak i odnoszac sie do poziomu oczekiwan obudzonego przez media i popkulture.
                            Trudno jest byc pozadanym partnerem, gdy telewizja roztacza wizje mlodego malzenstwa rodem z reklamy platkow sniadaniowych - we wlasnym domku z dziecmi, samochodem z napedem hybrydowym i labradorem do kupy, a meska rzeczywistosc mlodego Polaka to poranna zmiana w Tesco czy Auchan przy rozkladaniu wody mineralnej za najnizsza krajowa.
                            Sa bardzo wysokie aspiracje, nie poparte mozliwosciami.
                            • marek.zak1 Re: Superbohater 24.07.17, 08:53
                              sabat3 napisał:

                              > Wspolczesny polski mezczyzna w wieku rebnym ma sporo powodow do obaw jesli chodzi o samoocene, ale nie jest to kolor skory czy wielkosc penisa, chyba ze jego skora ma kolor fioletowy a penis 5cm dlugosci.
                              > Jestesmy przeciez oceniani pod katem zyciowej zaradnosci, sukcesu zawodowego, twardosci charakteru - a tutaj bywa trudno zarowno na tle konkurentow z innych krajow jak i odnoszac sie do poziomu oczekiwan obudzonego przez media i popkulture.
                              > Trudno jest byc pozadanym partnerem, gdy telewizja roztacza wizje mlodego malzenstwa rodem z reklamy platkow sniadaniowych - we wlasnym domku z dziecmi, samochodem z napedem hybrydowym i labradorem do kupy, a meska rzeczywistosc mlodego Polaka to poranna zmiana w Tesco czy Auchan przy rozkladaniu wody mineralnej za najnizsza krajowa.
                              > Sa bardzo wysokie aspiracje, nie poparte mozliwosciami.
                              --------------------------
                              To jeszcze dodaj, że ta męska rzeczywistość, to facet fizycznie zapuszczony, który mało czyta, mało interesuje się otaczająca rzeczywistością, higiena to słowo niepoważne, bo facet męski pachnieć nie musi, nie mający ambicji, inicjatywy, a z rozrywek to głównie piwo i podobne.
                              Popracowałeś nad sobą i nagle okazało się, że znalezienie kochanki nie jest takie trudne.
                              • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 14:46
                                marek.zak1 napisał:
                                > To jeszcze dodaj, że ta męska rzeczywistość, to facet fizycznie zapuszczony, kt
                                > óry mało czyta, mało interesuje się otaczająca rzeczywistością, higiena to słow
                                > o niepoważne, bo facet męski pachnieć nie musi, nie mający ambicji, inicjatywy,
                                > a z rozrywek to głównie piwo i podobne.

                                Przesadzasz. Ludzie w pewnym wieku zwykle maja nieco nadwagi, ale to co opisujesz, to jakies skrajne zapuszczenie. Prawda jest taka, ze aby miec dobra sylwetke po 30-40 roku zycia potrzebny jest spory wysilek i wyrzeczenia. Co do mlodych ludzi - bywa roznie, ale i tak swiadoma dieta jest konieczna. Najczesciej jest tak, ze gdy sie jakos szczegolnie nie ruszasz i jesz to co jest w sklepach jako gotowce, to po prostu tyjesz. Dotyczy to zarowno kobiet jak i mezczyzn, przy czym faceci sa w tym wzgledzie po prostu surowiej oceniani.

                                > Popracowałeś nad sobą i nagle okazało się, że znalezienie kochanki nie jest tak
                                > ie trudne.

                                A kto powiedzial, ze moja praca nad soba miala na to bezposredni wplyw? Moim zdaniem nie miala wiekszego znaczenia. Jedyne co, to poczulem sie lepiej sam ze soba i uwierzylem, ze to mozliwe. W tym sensie praca nad soba pomogla - poczulem, ze odzyskuje sprawczosc.
                                • marek.zak1 Re: Superbohater 24.07.17, 14:52
                                  sabat3 napisał:


                                  > > Popracowałeś nad sobą i nagle okazało się, że znalezienie kochanki nie jest takie trudne.
                                  >
                                  > A kto powiedzial, ze moja praca nad soba miala na to bezposredni wplyw? Moim zdaniem nie miala wiekszego znaczenia. Jedyne co, to poczulem sie lepiej sam ze soba i uwierzylem, ze to mozliwe. W tym sensie praca nad soba pomogla - poczulem, ze odzyskuje sprawczosc.
                                  -------------------------------
                                  Drgie zdanie przeczy pierwszemu. Bezposredni czy posredni, to nie ma znaczenia. Bylo skuteczne i to sie liczy. Nie ma co rozkminiac.
                                  • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 14:57
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Drgie zdanie przeczy pierwszemu. Bezposredni czy posredni, to nie ma znaczenia.
                                    > Bylo skuteczne i to sie liczy. Nie ma co rozkminiac.

                                    Zalezy jak to rozumiec. Mialem na mysli to, ze moja zmiana wygladu fizycznego nie miala decydujacego wplywu na fakt, ze spotykam sie z kochanka, co chyba probowales zasugerowac? Tak zrozumialem...
                            • gogol77 Re: Superbohater 24.07.17, 15:08
                              sabat3 napisał:
                              > Trudno jest byc pozadanym partnerem, gdy telewizja roztacza wizje mlodego malzenstwa rodem z reklamy platkow sniadaniowych - we wlasnym domku z dziecmi, samochodem z napedem hybrydowym i labradorem do kupy, a meska rzeczywistosc mlodego Polaka to poranna zmiana w Tesco czy Auchan przy rozkladaniu wody mineralnej za najnizsza krajowa.
                              Sa bardzo wysokie aspiracje, nie poparte mozliwosciami.>

                              Tak Sabat. Ale w tym Tesco na kasie siedzą dziewczyny, z może nie jakimiś powalającymi cyckami, ale z otwartymi serduszkami a docelowo także cipkami. Otwartymi nie na wielkość penisa, no może trochę na bajer (tak mają, że lubią bajer) ale najbardziej otwartymi na osobowość, na to czego nie da ani wymierzyć w spodniach ani zobaczyć na liście płac. Takich jest ogromna większość!
                              Na Trumpów czy wielkokutasych załapie się co 20-ta (w porywach!!), z których wiele już krótko potem zada sobie pytanie: co ja kurwa zrobiłam?
                              A reszta?
                              No ale jak gość zacznie jej pleść swoje farmazony o murzynach.... to niech nie liczy na cokolwiek. COKOLWIEK!!! Chyba, że za kasę, ale to już inny temat.

                              Ale sednem sprawy jest to co napisałeś Markowi:
                              "...jedyne co, to poczułem się lepiej sam ze sobą i uwierzyłem, ze to możliwe. W tym sensie praca nad sobą pomogła - poczułem, ze odzyskuje sprawczość"
                              Bo facet, a ja jestem facet i czasem takie różne mi dawały (jak się postarałem!) - gdy facet ma (albo jak Ty - odzyskuje) poczucie własnej wartości, sprawczości - zaczyna emanować jakąś taką energią, aurą czy czymś takim, że one jakoś chętniej się z nami zadają. W każdym tego słowa znaczeniu!!!
                              • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 15:22
                                gogol77 napisał:
                                > Ale sednem sprawy jest to co napisałeś Markowi:
                                > "...jedyne co, to poczułem się lepiej sam ze sobą i uwierzyłem, ze to możliwe.
                                > W tym sensie praca nad sobą pomogła - poczułem, ze odzyskuje sprawczość"
                                > Bo facet, a ja jestem facet i czasem takie różne mi dawały (jak się postarałem!
                                > ) - gdy facet ma (albo jak Ty - odzyskuje) poczucie własnej wartości, sprawczoś
                                > ci - zaczyna emanować jakąś taką energią, aurą czy czymś takim, że one jakoś ch
                                > ętniej się z nami zadają. W każdym tego słowa znaczeniu!!!

                                Dlatego ja lekcewaze wplyw takich czynnikow jak wyglad czy wiek u mezczyzny. To sa kategorie, ktorymi sami faceci posluguja sie w ocenie kobiet, wiec wydaje im sie ze w druga strone tez to tak dziala.
                                Bo nawet jesli dziala, to z dziesiec razy mniejsza intensywnoscia. Mezczyzna to byt spoleczny, to co dodaje (lub ujmuje) mu uroku, to przede wszystkim jego zachowanie, miejsce w hierarchii, temperament, osobowosc, charyzma, wladza.
                                Marek strasznie przesadza z tym naslciskiem na "zapuszczenie fizyczne". Mezczyznie paradoksalnie trudniej byc atrakcyjnym fizycznie, ale nie musi nim byc, by byc atrakcyjnym w sensie ogolnym. Znam wiele kobiet, ktore na wyglad facetow nie zwracaly nigdy zbyt wiele uwagi. Liczylo sie dla nich cos innego.
                                • hello-kitty2 Re: Superbohater 24.07.17, 16:24
                                  sabat3 napisał:

                                  > Dlatego ja lekcewaze wplyw takich czynnikow jak wyglad czy wiek u mezczyzny. To
                                  > sa kategorie, ktorymi sami faceci posluguja sie w ocenie kobiet, wiec wydaje i
                                  > m sie ze w druga strone tez to tak dziala.
                                  > Bo nawet jesli dziala, to z dziesiec razy mniejsza intensywnoscia. Mezczyzna to
                                  > byt spoleczny, to co dodaje (lub ujmuje) mu uroku, to przede wszystkim jego za
                                  > chowanie, miejsce w hierarchii, temperament, osobowosc, charyzma, wladza.
                                  > Marek strasznie przesadza z tym naslciskiem na "zapuszczenie fizyczne". Mezczyz
                                  > nie paradoksalnie trudniej byc atrakcyjnym fizycznie, ale nie musi nim byc, by
                                  > byc atrakcyjnym w sensie ogolnym. Znam wiele kobiet, ktore na wyglad facetow ni
                                  > e zwracaly nigdy zbyt wiele uwagi. Liczylo sie dla nich cos innego.

                                  No nie wiem. Przekonuja Cie gadki w stylu ninkowych: ach rozmiar nie ma zadnego znaczenia ALE moj ma wielkiego i grubego ale to nie ma najmniejszego znaczenia tylko dla fantazji sobie tak publicznie to podkreslam ;-)
                                  Jezeli dazymy do rownouprawnienia calkowitego, ze tak powiem, o ostatecznie te same kryteria atrakcyjnosci beda obowiazywaly obie plcie, na logike.
                                  • gogol77 Re: Superbohater 24.07.17, 17:15
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > ....Przekonuja Cie gadki w stylu ninkowych: ach rozmiar nie ma zadnego znaczenia ALE moj ma wielkiego i grubego ale to nie ma najmniejszego znaczenia...>

                                    Ha, Ha, kitty, przyganiał kocioł garnkowi. Ty mnie zganiłaś za to samo (że ze zrozumieniem) parę dni temu!
                                    Ale dziękuję Ci bo dzięki temu Twojemu wpisowi usłyszałem od ninka kilka wspaniałych komplementów jakże pieszczących moje ego! :-).
                                    Więc czytaj kitty ze zrozumieniem i cytuj uczciwie!
                                    Bo ninek pisze dalej tak: "....i nawet jeśli miałby tyciego chuja, a robiłby mi dobrze we wszystkich wymiarach, to ja się piszę na takiego kutasa".
                                    No popatrz, ona się pisze na małego (nawet), bzykała by się nawet jakby miał tyciego!.
                                    Dziwna jakaś ;-)
                                    Więc załóżmy tu kompromisowo, że wymiar ma dla ninka znaczenie ale nie jest decydujący.
                                    Tak jak dla tej bankierki co to poślubiła mojego przyjaciela. Bo on to jest facet z dużą klasą i jak mniemam wielkość jego sprzętu nie był dla niej rozstrzygający. Cieszy ją ale ona go kocha za osobowość.
                                    Kombi, widzisz !!! Są także takie jakieś dziwne baby. Co to się piszą nawet na małego!! Dla których liczą się też inne wymiary (niż wymiar penisa). Może o nich nie wiesz?
                                    • hello-kitty2 Re: Superbohater 24.07.17, 21:18
                                      gogol77 napisał:

                                      > Ale dziękuję Ci bo dzięki temu Twojemu wpisowi usłyszałem od ninka kilka wspani
                                      > ałych komplementów jakże pieszczących moje ego! :-).

                                      Znakomita interpretacja.
                                    • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 22:56
                                      gogol 77 napisał
                                      >Ale dziękuję Ci bo dzięki temu Twojemu wpisowi usłyszałem od ninka kilka wspaniałych komplementów jakże pieszczących moje ego! :-).<

                                      Gogol, mogę piescić Twoje ego tak często, jak tego potrzebujesz i zawsze z przyjemnością z mojej strony;)

                                      >Więc czytaj kitty ze zrozumieniem i cytuj uczciwie!
                                      Bo ninek pisze dalej tak: "....i nawet jeśli miałby tyciego chuja, a robiłby mi dobrze we wszystkich wymiarach, to ja się piszę na takiego kutasa".
                                      No popatrz, ona się pisze na małego (nawet), bzykała by się nawet jakby miał tyciego!.
                                      Dziwna jakaś ;-)
                                      Więc załóżmy tu kompromisowo, że wymiar ma dla ninka znaczenie ale nie jest decydujący.<

                                      Nigdy nie oceniałam mężczyzny po wymiarze jego " tego ";)Dlatego mogę powiedzieć, że nie ma znaczenia i się nie liczy, bo mężczyznę oceniam we wszystkich wymiarach. Mój mąż akurat miał jednego z mniejszych,ale przecież nie przeszkadzało nam to seksić się i ruchać, aż wióry leciały,dzień w dzień, noc w noc, dopóki wszystko nie padło i nie obróciło się w niwecz i na pewno przyczyną nie był rozmiar jego kutasa. No najzwyczajniej w świecie przestaliśmy sobie odpowiadać, związek stał się martwy i trzeba było się rozstać.


                                      >Tak jak dla tej bankierki co to poślubiła mojego przyjaciela. Bo on to jest facet z dużą klasą i jak mniemam wielkość jego sprzętu nie był dla niej rozstrzygający. Cieszy ją ale ona go kocha za osobowość.
                                      Kombi, widzisz !!! Są także takie jakieś dziwne baby. Co to się piszą nawet na małego!! Dla których liczą się też inne wymiary (niż wymiar penisa). Może o nich nie wiesz?<

                                      No zafiksował się na tej wielkości i nie chce odpuścić. Kombi, to może poka,poka sowę i kamień z serca ;).
                                  • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 17:21
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Przekonuja Cie gadki w stylu ninkowych: ach rozmiar nie ma zadnego
                                    > znaczenia ALE moj ma wielkiego i grubego ale to nie ma najmniejszego znaczenia
                                    > tylko dla fantazji sobie tak publicznie to podkreslam ;-)
                                    > Jezeli dazymy do rownouprawnienia calkowitego, ze tak powiem, o ostatecznie te
                                    > same kryteria atrakcyjnosci beda obowiazywaly obie plcie, na logike.

                                    Przekonuja, poniewaz wielokrotnie bylem swiadkiem dosc duzej obojetnosci kobiet wobec spektakularnej urody mezczyzn. Dopiero gdy dodalem do rownania szeroko rozumiany status, wtedy dotychcasowe dzwne zachowanie kobiet stalo sie jasne.
                                    Inny system wartosci.
                                    Co do rownouprawnienia - my mozemy sobie ideologicznie dyktowac co chcemy, ale natora i tak zadecydowala za nas co jest atrakcyjne a co nie.
                                    No wiec u kobiet wiek i uroda, u mezczyzn status, finanse, wladza i biologiczna sprawnosc jako nastepna w kolejnosci. Jakos nie chce byc inaczej ;)
                                    • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 17:22
                                      "Natura". Auc, ale ort... Jezu, zostaje przez te ynternety analfabeta :(
                                    • hello-kitty2 Re: Superbohater 24.07.17, 21:14
                                      sabat3 napisał:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > Przekonuja Cie gadki w stylu ninkowych: ach rozmiar nie ma zadnego
                                      > > znaczenia ALE moj ma wielkiego i grubego ale to nie ma najmniejszego zna
                                      > czenia
                                      > > tylko dla fantazji sobie tak publicznie to podkreslam ;-)
                                      > > Jezeli dazymy do rownouprawnienia calkowitego, ze tak powiem, o ostateczn
                                      > ie te
                                      > > same kryteria atrakcyjnosci beda obowiazywaly obie plcie, na logike.
                                      >
                                      > Przekonuja, poniewaz wielokrotnie bylem swiadkiem dosc duzej obojetnosci kobiet
                                      > wobec spektakularnej urody mezczyzn. Dopiero gdy dodalem do rownania szeroko r
                                      > ozumiany status, wtedy dotychcasowe dzwne zachowanie kobiet stalo sie jasne.
                                      > Inny system wartosci.

                                      No poparz, a Wont mowil, ze jego co ladniejsi koledzy otrzymuja od babek rozne, niewybredne prpozycje. Pewnie klamal ;)

                                      > Co do rownouprawnienia - my mozemy sobie ideologicznie dyktowac co chcemy, ale
                                      > natora i tak zadecydowala za nas co jest atrakcyjne a co nie.
                                      > No wiec u kobiet wiek i uroda, u mezczyzn status, finanse, wladza i biologiczna
                                      > sprawnosc jako nastepna w kolejnosci. Jakos nie chce byc inaczej ;)

                                      Czym zatem wyrozniles sie dla kochanki: status, finanse, wladza? ;-))))))
                                      • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 21:24
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > No poparz, a Wont mowil, ze jego co ladniejsi koledzy otrzymuja od babek rozne,
                                        > niewybredne prpozycje.

                                        Ja nie bylem swiadkiem takiej sytuacji w ciagu ostatnich dwudziestu lat. Owszem, zdarzaly sie w podstawowce, ale... badzmy powazni ;)

                                        > Czym zatem wyrozniles sie dla kochanki: status, finanse, wladza? ;-))))))

                                        Mysle ze nadajemy na tych samych falach, znajdujemy wspolny jezyk. Poza tym juz pisalem, ze to dosc nietuzinkowa osoba, a ja mowie o mainstreamie.
                                        Przeciez Twoj ulubiony uzytkownik Urqu pisal, ze okolo 10% kobiet jest uwarunkowana typowo po mesku, na bodzce wzrokowe i dla nich faktycznie wyglad moze miec decydujace znaczenie. Wiec nie kazda ma identyczne zapatrywania. Zawsze mowie o statystycznej wiekszosci, przeciez kobiety to nie monolit. No widzisz - nawet sie taka znalazla, co sie jej sabat spodobal :)
                                      • marek.zak1 Re: Superbohater 24.07.17, 21:29
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        >
                                        > > Co do rownouprawnienia - my mozemy sobie ideologicznie dyktowac co chcemy, ale natora i tak zadecydowala za nas co jest atrakcyjne a co nie.
                                        > > No wiec u kobiet wiek i uroda, u mezczyzn status, finanse, wladza i biologiczna sprawnosc jako nastepna w kolejnosci. Jakos nie chce byc inaczej ;)
                                        >
                                        > Czym zatem wyrozniles sie dla kochanki: status, finanse, wladza? ;-))))))
                                        ----------------------------------------
                                        A ja czym? Status studenta piątego rok politechniki, finanse, władza nie, ale właśnie, byłem wysportowany - biologiczna sprawność. Dopiero na czwartym miejscu, ale dobre i to :).
                                        • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 21:53
                                          marek.zak1 napisał
                                          >A ja czym? Status studenta piątego rok politechniki, finanse, władza nie, ale właśnie, byłem wysportowany - biologiczna sprawność. Dopiero na czwartym miejscu, ale dobre i to :). <

                                          Oj no przestań ;). Pochodziłeś z dobrze sytuowanego, inteligenckiego domu, więc nie mów że choćby ten fakt nie miał znaczenia ani nie liczył się w ocenie Ciebie przez przyszłą żonę jako dobrze rokującej przyszłej partii, którą dla niej byłeś ;)
                                          • marek.zak1 Re: Superbohater 24.07.17, 21:55
                                            ninek04 napisała:

                                            > marek.zak1 napisał
                                            > >A ja czym? Status studenta piątego rok politechniki, finanse, władza nie, ale właśnie, byłem wysportowany - biologiczna sprawność. Dopiero na czwartym miejscu, ale dobre i to :). <
                                            >
                                            > Oj no przestań ;). Pochodziłeś z dobrze sytuowanego, inteligenckiego domu, więc nie mów że choćby ten fakt nie miał znaczenia ani nie liczył się w ocenie Ciebie przez przyszłą żonę jako dobrze rokującej przyszłej partii, którą dla niej byłeś ;).
                                            -----------------
                                            To licealistki teraz myślą o jakiejś partii? Z obserwacji moich córek i ich koleżanek, chyba nie :)
                                            • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 22:21
                                              marek.zak1 napisał
                                              >To licealistki teraz myślą o jakiejś partii? Z obserwacji moich córek i ich koleżanek, chyba nie :)<

                                              A czy ja mówię o Twoich córkach( które są już po licznych przejściach i poszukiwaniach - tej najlepszej partii ;)i ich koleżankach? Odnioslam się do kryteriów oceny Ciebie przez Twoją przyszłą żonę jako dobrej partii - sam pisałeś, że kiedyś uzależniała związanie się z Tobą m.in przez ukończenie przez Ciebie studiów - no już sam ten fakt świadczy o tym, że gdybyś temu nie podołał, to przestałaby Cię uważać za jakąkolwiek partię wartą uwzględnienia w swoich planach ;).
                                              • marek.zak1 Re: Superbohater 24.07.17, 22:28
                                                ninek04 napisała:
                                                Odnioslam się do kryterió
                                                > w oceny Ciebie przez Twoją przyszłą żonę jako dobrej partii - sam pisałeś, że kiedyś uzależniała związanie się z Tobą m.in przez ukończenie przez Ciebie studiów - no już sam ten fakt świadczy o tym, że gdybyś temu nie podołał, to przestałaby Cię uważać za jakąkolwiek partię wartą uwzględnienia w swoich planach ;).
                                                --------------------
                                                Może tak było, ale tak naprawdę to ją zaczarowałem, a na czary nie ma lekarstwa :).
                                • marek.zak1 Re: Superbohater 24.07.17, 16:47
                                  sabat3 napisał:

                                  > gogol77 napisał:

                                  > Dlatego ja lekcewaze wplyw takich czynnikow jak wyglad czy wiek u mezczyzny. To sa kategorie, ktorymi sami faceci posluguja sie w ocenie kobiet, wiec wydaje im sie ze w druga strone tez to tak dziala.
                                  ---------------------------
                                  Działa działa. Zobacz na plaży. Tam nikt nie wie, kto kim jest a za kim oglądają się babki? Poza tym wysportowane ciało dodaje facetowi pewności siebie, a ćwiczenia wzrost[oziomu endorfin.

                                  ------------------------------
                                  > Bo nawet jesli dziala, to z dziesiec razy mniejsza intensywnoscia. Mezczyzna to byt spoleczny, to co dodaje (lub ujmuje) mu uroku, to przede wszystkim jego zachowanie, miejsce w hierarchii, temperament, osobowosc, charyzma, wladza. Marek strasznie przesadza z tym naslciskiem na "zapuszczenie fizyczne".
                                  -----------------------------------------
                                  Fajne ciało, ładny uśmiech, poczucie humoru + urok osobisty znaczą więcej niż status i kasa. Zobacz Dawida celta - już męża Radwańskiej.
                                  • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 17:11
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Działa działa. Zobacz na plaży. Tam nikt nie wie, kto kim jest a za kim oglądaj
                                    > ą się babki?

                                    Za swoimi dziecmi. Patrza czy nie leza za gleboko w morze i czy wszystko z nimi dobrze. Na plazy to faceci gapia sie na baby.

                                    Poza tym wysportowane ciało dodaje facetowi pewności siebie, a ćwi
                                    > czenia wzrost[oziomu endorfin.

                                    To jest nr jeden, dla ktorego warto sie trzymac wysmuklej sylwetki. Wysoki poziom tkanki tluszczowej podnosi poziom estrogenu u mezczyzn, to nie jest szczegolnie korzystne dla organizmu. Mezczyzna szczuply ma wyzszy poziom energii i jest bardziej dynamiczny.

                                    > Fajne ciało, ładny uśmiech, poczucie humoru + urok osobisty znaczą więcej niż s
                                    > tatus i kasa. Zobacz Dawida celta - już męża Radwańskiej.

                                    Ale jest mnostwo przykladow na odwrotne zaleznosci. Nie tylko Radwanska jest na swiecie, poza tym sportsmenki to wiesz... wyzszy poziom testosteronu i te sprawy ;)
                                    Zobacz naszego Gogola - bez urazy, ze Cie Gogol przywolam - on byl z tego co licze prawie szescdziesieciolatkiem kiedy zbalamucil Taka Jedna, a ona - ryczaca czterdziestka. To jest duza roznica wieku, wiec zauroczyl ja w inny sposob niz czysta fizycznoscia. No mimo szczerych checi, sam przyznaj.
                                    A mam przekonanie, ze gdyby chcial, to nadal by te czterdziestki mogl balamucic ;)
                                    Mimo wieku! Bo bardzo czesto licza sie inne sprawy.
                                    • gogol77 Re: Superbohater 24.07.17, 17:23
                                      sabat3 napisał:
                                      >... on byl z tego co licze prawie szescdziesieciolatkiem kiedy zbalamucil Taka Jedna, a ona - ryczaca czterdziestka. To jest duza roznica wieku, wiec zauroczyl ja w inny sposob niz czysta fizycznoscia.>

                                      57! A nie mówiłem, że bajer jest najważniejszy!
                                    • marek.zak1 Re: Superbohater 24.07.17, 17:35
                                      sabat3 napisał:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      > > Działa działa. Zobacz na plaży. Tam nikt nie wie, kto kim jest a za kim oglądają się babki?
                                      >
                                      > Za swoimi dziecmi. Patrza czy nie leza za gleboko w morze i czy wszystko z nimi dobrze. Na plazy to faceci gapia sie na baby.
                                      ------------------
                                      Ech Sabat. W drugą stronę też to działa.

                                      > > Fajne ciało, ładny uśmiech, poczucie humoru + urok osobisty znaczą więcej niż status i kasa. Zobacz Dawida celta - już męża Radwańskiej.
                                      >
                                      > Ale jest mnostwo przykladow na odwrotne zaleznosci. Nie tylko Radwanska jest na swiecie, poza tym sportsmenki to wiesz... wyzszy poziom testosteronu i te sprawy ;).
                                      > Zobacz naszego Gogola - bez urazy, ze Cie Gogol przywolam - on byl z tego co licze prawie szescdziesieciolatkiem kiedy zbalamucil
                                      ------------
                                      Gogola widziałem. Ma doskonałą sylwetkę.
                                      • sabat3 Re: Superbohater 24.07.17, 17:57
                                        marek.zak1 napisał:
                                        > Gogola widziałem. Ma doskonałą sylwetkę.

                                        Nawiazalem do metryki, Marku. W sylwetke nie watpie. Gdyby mial nadwage, to najpewniej juz bys go odwiedzal na cmentarzu Rakowickim, a nie w kawiarence ;p Ze zdrowiem nie ma zartow, a grubasy ida do piachu statystycznie szybciej.
                            • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 21:28
                              >Jestesmy przeciez oceniani pod katem zyciowej zaradnosci, sukcesu zawodowego, twardosci charakteru - a tutaj bywa trudno zarowno na tle konkurentow z innych krajow jak i odnoszac sie do poziomu oczekiwan obudzonego przez media i popkulture.
                              Trudno jest byc pozadanym partnerem, gdy telewizja roztacza wizje mlodego malzenstwa rodem z reklamy platkow sniadaniowych - we wlasnym domku z dziecmi, samochodem z napedem hybrydowym i labradorem do kupy, a meska rzeczywistosc mlodego Polaka to poranna zmiana w Tesco czy Auchan przy rozkladaniu wody mineralnej za najnizsza krajowa.
                              Sa bardzo wysokie aspiracje, nie poparte mozliwosciami.

                              My-Polacy tak właśnie jesteśmy oceniani, zgadzam się, a w sytuacji, gdy nie spełniamy wymagań one nami pogardzają. Murzyni, egzotyki, obcokrajowcy nie mają tego problemu i dlatego tak pewnie się wożą po Polsce i w stosunku do polskich kobiet. Gdyby Polacy mieli tyle towaru do zaliczenia nosiliby się dumnie jak niepiśmienny Egipcjanin czy bezzębny Kongijczyk, a tak jedno wynika z drugiego.
                              Babki rzucają się na egzotyków, bo ci się dumnie prezentują, a robią to dlatego, że od małego mają mnóstwo brania. Przez to, że mają branie są jeszcze pewniejsi swego. Samonapędzający się mechanizm.
                              Polacy mają problem z podrywaniem, obyciem wśród kobiet, ze zdrowym poczuciem własnej wartości, a spowodowane jest to wychowaniem oraz pogardzaniem ze strony kobiet. Winę za obie te kwestie ponoszą Polki. To one są przyczyną słabej kondycji polskich mężczyzn.
                              • szopen_cn Re: Superbohater 25.07.17, 01:46
                                kombinerki_pinocheta00 napisała:


                                > My-Polacy tak właśnie jesteśmy oceniani, zgadzam się, a w sytuacji, gdy nie spe
                                > łniamy wymagań one nami pogardzają. Murzyni, egzotyki, obcokrajowcy nie mają te
                                > go problemu i dlatego tak pewnie się wożą po Polsce i w stosunku do polskich ko
                                > biet.
                                > Babki rzucają się na egzotyków .....

                                Winę za obie te kwestie ponoszą Polki. To one są przyczyną słabej kondy
                                > cji polskich mężczyzn.



                                Kombi, ja zdradze Ci wielki sekret.
                                Tak samo jest wszedzie na swiecie i sytuacja w Polsce to nic wyjatkowego.

                                Wszedzie jest pewna niewielka grupa kobiet, ktore bardzo pociaga egzotyka.
                                Egzotyka pojeta jako cos duzo innego niz to co spotykaja codziennie czyli niekoniecznie murzyni.

                                To naprawde jest niewielki procent kobiet, tyle, ze egzotykow jest z definicji bardzo malo wiec moga sobie z przjemnoscia korzystac z sytuacji.
                                • sabat3 Re: Superbohater 25.07.17, 07:51
                                  szopen_cn napisał:
                                  > Kombi, ja zdradze Ci wielki sekret.
                                  > Tak samo jest wszedzie na swiecie i sytuacja w Polsce to nic wyjatkowego.

                                  Co wiecej - sytuacja dotyczy nie tylko kwestii zwiazanych z egzotyka.
                                  Ciezko jest wszystkim mezczyznom na calym swiecie, poczynajac od Kataru, przez USA, Rosje, Chiny a skonczywszy na Indiach i Sudanie.
                                  Chociaz im kraj biedniejszy to jednak ogolna stopa zycia nizsza i to sie troche jednak naklada. Ale zaleznosci, ze wymagania wobec mezczyzn sa duzo wyzsze i ze seks jest dostepny tylko nielicznym, sa norma na calym swiecie. One sa norma u zwierzat stadnych, tam gdzie wystepuje konkurencja miedzy samcami. I tak mamy lepiej niz niektore gatunki, gdzie zwyciezca bierze wszystko w sposob doslowny, a reszta samcow zyje w przymusowym celibacie. Po prostu gorzej byc samcem niz samica, patrzac czysto w rozklad statystyczny. Szanse na pohulanie i rozmnozenie zauwazalnie gorsze ;)
                                  • sabat3 Re: Superbohater 25.07.17, 08:00
                                    Dla mnie temat jest drazliwy. Sam juz jestem stary dziad i zycie przegralem, ale przeciez mam dwoch synow. Troche mnie to martwi, mysle ze dziewczynki mialyby latwiej pod wieloma wzgledami. No ale z drugiej strony, moze beda mieli troche szczescia. Tylko nie bardzo wiadomo jak temu szczesciu pomoc. Kierunkowac malych na przedmioty techniczne juz teraz i stac nad glowa, zeby sie uczyli matematyki? Podpowiadac i podsuwac zainteresowania scisle i inzynierskie? Moze IT? Jak delikatnie uswiadomic role pieniedzy w zyciu? A moze brutalnie i wprost?
                                    • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 08:48
                                      sabat3 napisał:

                                      > Dla mnie temat jest drazliwy. Sam juz jestem stary dziad i zycie przegralem, al
                                      > e przeciez mam dwoch synow. Troche mnie to martwi, mysle ze dziewczynki mialyby
                                      > latwiej pod wieloma wzgledami. No ale z drugiej strony, moze beda mieli troche
                                      > szczescia. Tylko nie bardzo wiadomo jak temu szczesciu pomoc. Kierunkowac maly
                                      > ch na przedmioty techniczne juz teraz i stac nad glowa, zeby sie uczyli matemat
                                      > yki? Podpowiadac i podsuwac zainteresowania scisle i inzynierskie? Moze IT? Jak
                                      > delikatnie uswiadomic role pieniedzy w zyciu? A moze brutalnie i wprost?

                                      Tylko inzyniezy moga byc szczesliwi w zyciu? ;-) Sama kasa to za malo. Jak zawsze. Tez mam chlopca wiec temat jest mi bliski. Znowu z odpowiedziami przychodzi Urqu. Zadnych mamisynkow, klejenia sie do dziewczyn, cielecych oczu. Do tego wyglad, wyglad i jeszcze raz wyglad. Niestety ale jak wejdziesz do biblioteki na polibudzie to jest w chuja tych klasycznych nerdow. Albo chodzi taki w T-shit(cie) caly okragly rok, nawet zima i twierdzi, ze nie jest mu zimno, a raczki jak patyki i gesia skorka albo jakies sweterki z wylozonymi kolnierzykami. Masakra.
                                      • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 08:53
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Tylko inzyniezy moga byc szczesliwi w zyciu? ;-)
                                        ----------------
                                        Nie tylko, ale warto mieć zawód.

                                        ----------------------------------
                                        Sama kasa to za malo. Jak zawsze. Tez mam chlopca wiec temat jest mi bliski. Znowu z odpowiedziami przychodzi Urqu. Zadnych mamisynkow, klejenia sie do dziewczyn, cielecych oczu. Do tego wyglad, wyglad i jeszcze raz wyglad.
                                        ------------------------------
                                        Możesz go zaprowadzić do klubu i zachęcać, ale za niego ćwiczyć nie będziesz. Teraz ćwiczenie nr 1 to smartfon i laptop.
                                        • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 09:49
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Możesz go zaprowadzić do klubu i zachęcać, ale za niego ćwiczyć nie będziesz. T
                                          > eraz ćwiczenie nr 1 to smartfon i laptop.

                                          Nie bardzo rozumiem: kogo mam zaprowadzic do klubu?
                                          • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 09:51
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            >
                                            > > Możesz go zaprowadzić do klubu i zachęcać, ale za niego ćwiczyć nie będziesz. Teraz ćwiczenie nr 1 to smartfon i laptop.
                                            >
                                            > Nie bardzo rozumiem: kogo mam zaprowadzic do klubu?
                                            ---------------
                                            Syna, jak chcesz, żeby uprawiał sport.
                                            >
                                            • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 09:57
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > > Nie bardzo rozumiem: kogo mam zaprowadzic do klubu?
                                              > ---------------
                                              > Syna, jak chcesz, żeby uprawiał sport.

                                              Jestes idiota czy masz galopujacego alzheimera? ;-)
                                              • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 10:05
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                >
                                                > > > Nie bardzo rozumiem: kogo mam zaprowadzic do klubu?
                                                > > ---------------
                                                > > Syna, jak chcesz, żeby uprawiał sport.
                                                >
                                                > Jestes idiota czy masz galopujacego alzheimera? ;-)
                                                ---------------------
                                                Już alko? Przeczytaj swój własny wpis:

                                                Tez mam chlopca wiec temat jest mi bliski. Znowu z odpowiedziami przychodzi Urqu. Zadnych mamisynkow, klejenia sie do dziewczyn, cielecych oczu. Do tego wyglad, wyglad i jeszcze raz wyglad. Niestety ale jak wejdziesz do biblioteki na polibudzie to jest w chuja tych klasycznych nerdow. Albo chodzi taki w T-shit(cie) caly okragly rok, nawet zima i twierdzi, ze nie jest mu zimno, a raczki jak patyki
                                                • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 10:40
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > hello-kitty2 napisała:
                                                  >
                                                  > > marek.zak1 napisał:
                                                  > >
                                                  > > > > Nie bardzo rozumiem: kogo mam zaprowadzic do klubu?
                                                  > > > ---------------
                                                  > > > Syna, jak chcesz, żeby uprawiał sport.
                                                  > >
                                                  > > Jestes idiota czy masz galopujacego alzheimera? ;-)
                                                  > ---------------------
                                                  > Już alko? Przeczytaj swój własny wpis:
                                                  >
                                                  > Tez mam chlopca wiec temat jest mi bliski. Znowu z odpowiedziami przychodzi Ur
                                                  > qu. Zadnych mamisynkow, klejenia sie do dziewczyn, cielecych oczu. Do tego wygl
                                                  > ad, wyglad i jeszcze raz wyglad. Niestety ale jak wejdziesz do biblioteki na po
                                                  > libudzie to jest w chuja tych klasycznych nerdow. Albo chodzi taki w T-shit(cie
                                                  > ) caly okragly rok, nawet zima i twierdzi, ze nie jest mu zimno, a raczki jak p
                                                  > atyki

                                                  Jakos mi alko nie przeszkadza w gromadzeniu podstawowej wiedzy o moich rozmowcach z dowolnego zakresu. Prosze bardzo szybki sprawdzian z tematu sport:
                                                  - Marek Zak gra w tenisa ziemnego, trenuje cheesting w lesie, jezdzi na rowerze i chodzi na spacery z psem,
                                                  - Sabat jazda na rowerze, proby biegania, jednokonczyning, trening silowy w domu glownie z ciezarem wlasnego ciala, w posiadaniu drazek, 1 sztangielka oraz plan na wyrwanie sie na silke,
                                                  - Zawle w przeszlosci jogging, silka, od pazdziewnika znowu silka, swietne przyrosty i progres silowy, w bicu 30+, syn Zawle epizod z kulturystyka naturalna,
                                                  - Rekreativia bieganie, chyba cos na miesnie brzucha bylo,
                                                  - Droitier plywanie, wspinanie sie na sciance i chyba jeszcze bylo cos trzeciego, nie pamietam, bo rzadko pisuje,
                                                  - Szopen lowienie ryb ;)
                                                  - Urqu plywanie, jazdy gorskie na rowerze, kajakarstwo rzeczne,
                                                  - Kutuzow koszykowka,
                                                  - Yoric siatkowka plazowa, sporty walki, silka,
                                                  - Kag, Aandzia brak sportu,
                                                  - reszta osob: brak danych.

                                                  Wielokrotnie tematy sportowe sie przewijaly i moze gdybys nie byl taaaaak zapatrzony we wlasna dupe to bys zapamietal, ze moj syn uprawia wlasciwie wyczynowo sport od 4 roku zycia i juz rozmawialismy o kwestii sportu dzieciecego z pincet razy ostatnio z Kag, ktorej maz twierdzi, ze zapisywanie dziecka na sport, treningi w klubie, prowadzanie na treningi to niepotrzebny dziecku obowiazek. Wiec doradzanie mi zeby go zaprowadzic do klubu, bo teraz to tylko komputer i komora, jest tak samo wartosciowe jakbym doradzala Proteinie zeby sie angielskiego nauczyl ;-) Na chuj te rozmowy/porady skoro nie sluchasz. Chcesz tylko sie wymadrowac mowiac SWOJE.
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 10:55
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wielokrotnie tematy sportowe sie przewijaly i moze gdybys nie byl taaaaak zapatrzony we wlasna dupe to bys zapamietal, ze moj syn uprawia wlasciwie wyczynowo sport od 4 roku zycia i juz rozmawialismy o kwestii sportu dzieciecego z pincet razy ostatnio z Kag, ktorej maz twierdzi, ze zapisywanie dziecka na sport, treningi w klubie, prowadzanie na treningi to niepotrzebny dziecku obowiazek. Wiec doradzanie mi zeby go zaprowadzic do klubu, bo teraz to tylko komputer i komora, jest tak samo wartosciowe jakbym doradzala Proteinie zeby sie angielskiego nauczyl ;-) Na chuj te rozmowy/porady skoro nie sluchasz. Chcesz tylko sie wymadrowac mowiac SWOJE.
                                                    ----------------------
                                                    Widzisz, ja w sporcie siedzę całe życie widziałem całe mnóstwo rodziców, zaprowadzających swoje dzieci do klubów, a one, popatrz, nie chciały ćwiczyć. Zwyczajnie nie chciały. Wolały robić co innego. Tak więc informacja, że Twój syn chodził dawniej, o niczym nie świadczy, bo to było dawniej. Jak teraz chodzi i chce, to OK.
                                                    I zostaw te osobiste chamskie uwagi. Czujesz się lepsza pisząc, że jestem idiotą? Pomaga Ci to to do lepszego samopoczucia?
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 11:37
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    Tak więc informacja, że Twój syn chod
                                                    > ził dawniej, o niczym nie świadczy, bo to było dawniej.

                                                    Informacja brzmiala: moj syn uprawia sport wyczynowo od 4 roku zycia. Ja nie wiem czy to jest trudna informacja do zrozumienia...

                                                    > I zostaw te osobiste chamskie uwagi. Czujesz się lepsza pisząc, że jestem idiot
                                                    > ą? Pomaga Ci to to do lepszego samopoczucia?

                                                    Czlowieku to jest w moim przypadku przejaw ogromnej frustracji wynikajacej z rozczarowania rozmowca, ktory nie slucha, nie pamieta, nie dba to jeszcze nie rozumie, co sie do niego mowi, jak z przykladu powyzej:

                                                    Kitty: moj syn uprawia sport wyczynowo od 4 roku zycia
                                                    Marek: "Tak więc informacja, że Twój syn chodził dawniej, o niczym nie świadczy, bo to było dawniej."

                                                    Nie wiem z czego u Ciebie wynika nierozumienie najprostszych informacji ale mnie to rozwala, czytaj: mega frustruje, rozczarowywuje. Napisalam prosto jak krowie na granicy.
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 11:53
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie wiem z czego u Ciebie wynika nierozumienie najprostszych informacji ale mnie to rozwala, czytaj: mega frustruje, rozczarowywuje. Napisalam prosto jak krowie na granicy.
                                                    --------------------
                                                    Każdemu piszącemu wydaje się, że pisze jasno, bo pisze, ale dla siebie. On wie, o czym pisze, ale druga osoba nie wie i to jest jasne TYLKO dla piszącego.
                                                    W temacie treningu dzieci, bo może o tym nie wiesz. 90% dzieci rezygnuje z ćwiczeń w wieku 10-12 lat, jak już nie musi, nie chce realizować pasji rodziców, albo chce robić, tego, czego oni chcą, albo robi rodzicom na złość albo też z innych powodów, jak kasa, czas itp.
                                                    To, że czytałem pół roku temu, jak Twój syn trenuje od czwartego roku, ma znaczenie niewielkie, bo ważność takiego wpisu to 2 może 3 miesiące.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 12:38
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To, że czytałem pół roku temu, jak Twój syn trenuje od czwartego roku, ma znacz
                                                    > enie niewielkie, bo ważność takiego wpisu to 2 może 3 miesiące.

                                                    Jesli czytales pol roku temu, ze moj syn uprawia sport od 4 roku zycia, tzn. ze na tamten moment uprawial sport wiekszosc swojego zycia. No to jak mozna napisac: zaprowadz go do klubu? Chyba nalezalaoby wyjsc najpierw z pytaniem czy nadal w tym klubie jest? Jesli juz masz podejrzenia, ze nie, tez nie wiem skad? Ani skad waznosc wpisu 2-3 miesiace? Na logike: mnie sportowcowi tlumaczysz, ze moje dziecko ma uprawiac sport. Jaki to ma sens? Zastanow sie co do kogo piszesz, tak by to mialo jakas wartosc informacyjna.

                                                    Poza tym juz tez popadasz w obsesje z tym sportem, a ja pisalam przeciez o wygladze szeroko, opisywalam przykladowo zeby dbac o ciuchy np, nie lazic w przypadkowych szmatach. Jak ktos nie dba, to przeciez kobieta sie bedzie z taka osoba wstydzila pokazac, bedzie ja odrzucalo.
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 12:46
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Poza tym juz tez popadasz w obsesje z tym sportem, a ja pisalam przeciez o wygladze szeroko, opisywalam przykladowo zeby dbac o ciuchy np, nie lazic w przypadkowych szmatach. Jak ktos nie dba, to przeciez kobieta sie bedzie z taka osoba wstydzila pokazac, bedzie ja odrzucalo.
                                                    ------
                                                    No dobra. Zawieszenie broni. Zakładam elegancką marynarkę i jadę na lotnisko. Kierunek Praga. Musze dobrze wyglądać w międzynarodowym towarzystwie. Bye.
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 14:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > No dobra. Zawieszenie broni. Zakładam elegancką marynarkę i jadę na lotnisko. K
                                                    > ierunek Praga. Musze dobrze wyglądać w międzynarodowym towarzystwie. Bye.

                                                    Zawieszenie broni. Wygladaj dobrze Marek. Jestem za! Bye.
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 21:33
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > No dobra. Zawieszenie broni. Zakładam elegancką marynarkę i jadę na lotni
                                                    > sko. Kierunek Praga. Musze dobrze wyglądać w międzynarodowym towarzystwie. Bye
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Zawieszenie broni. Wygladaj dobrze Marek. Jestem za! Bye.
                                                    ---------------
                                                    Moe być?
                                                    www.facebook.com/photo.php?fbid=1633466790018055&set=a.175739155790833.38344.100000642495773&type=3&theater
                                                  • gogol77 Re: Superbohater 25.07.17, 21:45
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Może być?>

                                                    He, he! Taki sam jak w Krakowie! Tylko (wy)strój bardziej wyjściowy. A i sceneria taka podobne do Krakowskiej - stare mury, baszta.
                                                  • ninek04 Re: Superbohater 25.07.17, 22:16
                                                    marek. żak 1 napisał
                                                    >Moe być?
                                                    www.facebook.com/photo.php?fbid=1633466790018055&set=a.175739155790833.38344.100000642495773&type=3&theater <

                                                    Praga zawsze może być, i w każdej ilości, i okolicznościach. To moja ulubiona stolica :)
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 25.07.17, 22:23
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Praga zawsze może być, i w każdej ilości, i okolicznościach. To moja ulubiona s
                                                    > tolica :)

                                                    Ano ;)
                                                    W Pradze jest czarodziejsko.
                                                  • ninek04 Re: Superbohater 25.07.17, 22:31
                                                    sabat 3 napisał
                                                    <Ano ;)
                                                    W Pradze jest czarodziejsko.<

                                                    Zwłaszcza, gdy zjawił się tam Marek i zaczął roztaczać swoje czary ;).
                                      • gogol77 Re: Superbohater 25.07.17, 11:47
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        >... a raczki jak patyki i gesia skorka albo jakies sweterki z wylozonymi kolnierzykami. Masakra.>

                                        Ja taki byłem/jestem!! I mi dawały! Jak się postarałem!
                                        Pacz kitty, nawet ninek by mi dała (może??) gdybym miał lepszy PESEL i nie był zakochany w TJ a ona w swoim facecie. A zna mnie tylko z....bajeru!
                                        • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 12:22
                                          gogol77 napisał:

                                          > Ja taki byłem/jestem!! I mi dawały! Jak się postarałem!
                                          > Pacz kitty, nawet ninek by mi dała (może??) gdybym miał lepszy PESEL i nie był
                                          > zakochany w TJ a ona w swoim facecie. A zna mnie tylko z....bajeru!

                                          Pacze i widze, z tym, ze ja akurat nie jestem zwolennikiem uzywania bajeru, pochlepstw i komplementow, nie znosze lechtania ego. Jest to dla mnie puste i powierzchowne. Wiec nie robi to na mnie zadnego wrazenia. Moze na kolegach jak Sabat, Marek, nie wiem. Ja mam po prostu inne ambicje i wymagania. Wymagam o wiele, wiele wiecej od siebie i od innych.
                                          • gogol77 Re: Superbohater 25.07.17, 13:41
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > ja akurat nie jestem zwolennikiem uzywania bajeru, pochlepstw i komplementow, nie znosze lechtania ego. Jest to dla mnie puste i powierzchowne. Wiec nie robi to na mnie zadnego wrazenia. Moze na kolegach jak Sabat, Marek, nie wiem. Ja mam po prostu inne ambicje i wymagania. Wymagam o wiele, wiele wiecej od siebie i od innych.>

                                            Ale o czym Ty piszesz, jakich pochlebstw??? Coś Ci się popierdoliło!
                                            Bajer, ten, który ma na celu zwilżenie słuchaczki - to przede wszystkim promocja siebie:
                                            Patrz jaki ja jestem fajny gość!! Zaryzykuj! Może nam będzie pięknie!
                                            Na komplementy to lecą takie więcej idiotki, które nie widzą, że to ściema.
                                            Komplement jeden czy drugi można dodać, można w to wpleść (jak curry do gulaszu) ale bez przesady!
                                            Niedawno zmarła poetka Julia Hartwig powiedziała: pełnia życia to dodawać, ale z umiarem
                                            • hello-kitty2 Re: Superbohater 25.07.17, 14:29
                                              gogol77 napisał:

                                              > Ale o czym Ty piszesz, jakich pochlebstw??? Coś Ci się popierdoliło!
                                              > Bajer, ten, który ma na celu zwilżenie słuchaczki - to przede wszystkim promocj
                                              > a siebie:
                                              > Patrz jaki ja jestem fajny gość!!

                                              Co za roznica komu schlebiasz czy kogo komplementujesz: siebie, babke, wsjo rawno. No to sobie zwilzaj sluchaczki Ninki, Takie Jedne, kogo tam chcesz, co mnie to obchodzi?
                                            • sabat3 Re: Superbohater 26.07.17, 07:51
                                              gogol77 napisał:
                                              > Bajer, ten, który ma na celu zwilżenie słuchaczki - to przede wszystkim promocj
                                              > a siebie:
                                              > Patrz jaki ja jestem fajny gość!! Zaryzykuj! Może nam będzie pięknie!
                                              > Na komplementy to lecą takie więcej idiotki, które nie widzą, że to ściema.
                                              > Komplement jeden czy drugi można dodać, można w to wpleść (jak curry do gulaszu
                                              > ) ale bez przesady!
                                              > Niedawno zmarła poetka Julia Hartwig powiedziała: pełnia życia to dodawać, ale
                                              > z umiarem

                                              Szerszy temat. Zastanawialem sie nad tym, gdy rozmyslalem o uwodzicielach PUA.
                                              Wedlug mnie clue skutecznosci meskiego uwodzenia sprowadza sie do odnalezienia przez mezczyzne - uwodziciela kobiet, ktore po pierwsze beda zainteresowane uprawianiem seksu, a po drugie beda gotowe zrobic TO miedzy innymi z nim.
                                              Poniewaz nie jest to latwe zadanie, taki pan musi rozpuscic sieci niczym rybak. Przeprowadzac szersza akcje informacyjna, ze "on owszem, chcialby" ;)
                                              To wedlug mnie troche mit, ze mezczyzna moze zbajerowac dowolna laske. Raczej stosuje ten bajer na wszystkich i patrzy, ktora sie zglosi. Jesli "zglaszajaca sie" odpowiada jego gustowi, to dalej drazy temat. Bywa, ze drazy az do jej orgazmu w jakims motelowym lozku i wszyscy sa zadowoleni ;)
                                              To troche odpowiada sytuacji gdy pan zaczepia dziewczyny, mowiac im "hej slicznotko". Nawet jesli 50 odpowie "zjezdzaj baranie", to 51 moze spod opuszczonych rzes odpowiedziec "hej kowboju". I wtedy juz jest latwiej, jasniej i skuteczniej.
                                              To brzmi troche malo romantycznie, ale prawie kazdy podrywacz, ktorego obserwowalem dzialal w ten sposob.
                                              • gogol77 Re: Superbohater 26.07.17, 10:40
                                                Sabat, w uzupełnieniu mojego wpisu z 25.07.2017 13.04 zakończonego wezwaniem byś się wziął do roboty:
                                                Nerd (wg. Wiki) - negatywne określenie osoby nieprzystosowanej do życia w grupie młodzieżowej. Nie utrzymują stosunków towarzyskich i nie dbają o formę fizyczną. Są obiektem przemocy szkolnej, gdyż nie potrafią odpowiednio reagować na zaczepki.
                                                Ja byłem nerdem! Najbardziej typowym z typowych! Nawet jeszcze dość długo po szkole.
                                                Ty może nie jesteś i nawet może nie byłeś - bo gdzieś pisałeś, że byleś rozrywkowy.
                                                Ja też miałem okres rozrywkowy ale już na studiach gdy znalazłem poza domem. Nadrabiałem deficyty a wiadomo, że nuworysze przeginają pałę !
                                                I właśnie dziewczyna (dziś żona) wzięła mnie wtedy w karby. Nie za mordę, ale metodą różnych zachęt i gierek.
                                                Zakochanego faceta, zachwyconego fajnym dupceniem stać na wiele wyrzeczeń gdy dostanie się w łapy odpowiedniej, mądrej Ludmiły.
                                                Wiele takich Ludmił "profesjonalnie", metodą kija i marchewki potrafi na całe życie uzależnić gościa od siebie i od swojej cipki. To ewolucja wyposażyła je w te zdolności by przywiązać samca niezbędnego do wychowania dzieci!
                                                Ale na całe życie to niektórym Ludmiłom się nie udaje, bo my często uznajemy, że nie koniecznie to musi być ta sama Ludmiła :-)
                                                • sabat3 Re: Superbohater 26.07.17, 11:45
                                                  No ale ja wlasnie jestem zdyscyplinowany, panuje nad soba i zmieniam sie w dobra strone na roznych plaszczyznach. Tylko musisz wiedziec, ze ogrom pracy przede mna, a warunki mam strasznie niesprzyjajace.
                                                  Sa pewne sprawy, ktorych nie da sie osiagnac od razu, a inne nie sa w zakresie realnych mozliwosci.
                                                  To jakby miec pretensje do Marka, ze ten jego chesting i rowery nie sprawily, ze ma figure Szwarcenegera. Bo bez sterydow i w pewnym wieku taka figura jest juz poza zasiegiem. Wazne ze ma fajna sylwetke, jak na swoj wiek i swoje warunki fizyczne. To sa wymierne i pozytywne osiagniecia. Do tego trzeba dazyc - realne i wymierne plany.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 26.07.17, 13:16
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No ale ja wlasnie jestem zdyscyplinowany, panuje nad soba i zmieniam sie w dobr
                                                    > a strone na roznych plaszczyznach. Tylko musisz wiedziec, ze ogrom pracy przede
                                                    > mna, a warunki mam strasznie niesprzyjajace.
                                                    > Sa pewne sprawy, ktorych nie da sie osiagnac od razu, a inne nie sa w zakresie
                                                    > realnych mozliwosci.
                                                    > To jakby miec pretensje do Marka, ze ten jego chesting i rowery nie sprawily, z
                                                    > e ma figure Szwarcenegera. Bo bez sterydow i w pewnym wieku taka figura jest ju
                                                    > z poza zasiegiem. Wazne ze ma fajna sylwetke, jak na swoj wiek i swoje warunki
                                                    > fizyczne. To sa wymierne i pozytywne osiagniecia. Do tego trzeba dazyc - realne
                                                    > i wymierne plany.

                                                    A to co Ty masz za cele, ze taki OGROM pracy przed Toba? To brzmi jakbys jakies studia konczyl, doktoryzowal sie albo w zawododach jakis startowal tudziez dom budowal. Co za ogrom pracy moze byc przed zwyklym czlowiekiem majacym prace, rodzine, dzieci, dom i 40 lat na karku? Jakos to brzmi niewspolmiernie do otaczajacej rzeczywistosci. Czy po prostu skonnosc do przesadyzmu? ;) W jakiej dziedzinie ten ogrom pracy w ogole? I po co?
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 26.07.17, 16:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >om pracy moze byc przed zwyklym czlowiekiem majacym prace, r
                                                    > odzine, dzieci, dom i 40 lat na karku? Jakos to brzmi niewspolmiernie do otacza
                                                    > jacej rzeczywistosci. Czy po prostu skonnosc do przesadyzmu? ;) W jakiej dziedz
                                                    > inie ten ogrom pracy w ogole? I po co?

                                                    Dla mnie ogrom, dla Ciebie proste i latwe do wykonania, przy tym pozostanmy. Nie kazdy jest takim tytanem pracy jak Ty. Mowie bez ironii.
                                                    Aktualnie pracuje nad sylwetka i chce sie nauczyc programowania zwiazanego ze stronami www (javascript, php, sql, moze sie uda liznac cos javy). Dla jednego to proste, a dla mnie nieszczegolnie. Ale brne do przodu.
                                                    Po co? Zeby nie zgnusniec. Hobby jak kazde inne. Mnie to ciekawi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 26.07.17, 18:57
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dla mnie ogrom, dla Ciebie proste i latwe do wykonania, przy tym pozostanmy. Ni
                                                    > e kazdy jest takim tytanem pracy jak Ty. Mowie bez ironii.

                                                    Boze Sabat co Ty gadasz, ja jestem opierdalaczem. Wprawdzie wykorzystalam pooperacyjne zwolnienie i dokonczylam prace licencjacka na uniwerku i wlasnie koncze studia ale z dwutletnia zwloka. Myslalam ze juz do tego nie zdolam wrocic, 60 stron tekstu, wykresow, tabel 15.000 slow, musialam przypomniec sobie testy statystyczne, kurwa 2 lata i juz nie pamietalam jak poprawnie zapisac swoje wlasne wyniki, no ale w cholere czasu robi swoje a ja zawsze robilam perfekcyjne notatki i jestem uporzadkownym dlubaczem, dojde do wszystkiego jak z orgazmem, jak chce to dojde, zawsze ;) NIemniej jednak raz jest trening, raz nie. Chcesz zobaczyc tytana pracy zainspirowac sie? Ja sie poplakalam ze wzruszenia. O to jest mezczyzna moich marzen, zadna praca w korpo kolo tego nawet nie stoi i niech mi nikt nie ze duzo pracuje i ma ciezko, i ja tez nie:

                                                    www.youtube.com/watch?v=ctNCzTQEM_Y Szok ale w chuja pozytywny.

                                                    > Aktualnie pracuje nad sylwetka i chce sie nauczyc programowania zwiazanego ze s
                                                    > tronami www (javascript, php, sql, moze sie uda liznac cos javy). Dla jednego t
                                                    > o proste, a dla mnie nieszczegolnie. Ale brne do przodu.
                                                    > Po co? Zeby nie zgnusniec. Hobby jak kazde inne. Mnie to ciekawi.

                                                    Masz moj pelen support.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 26.07.17, 19:03
                                                    To chyba gdzies w twojej slaskiej rzeczywistosci: ''bydzie, nie bydzie" ;-)
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 26.07.17, 21:23
                                                    Bo wiesz - ja nie chcialem zasugerowac jaki to jestem zarobiony, tylko ze jeszcze duzo przede mna bym mogl mowic o jakims sukcesie (bym mial poczucie sukcesu) :)
                                                    Ale zeby mowic, ze nic nie robie - to tez nie, bo wielu ludzi, ktorych obserwuje zupelnie nie ma determinacji i ambicji. To tez niedobrze.
                                                    Sama kiedys mowilias, ze trzeba brac przyklad z najlepszych - w stosunku do nich jestem nikim jesli chodzi o naklad pracy i stopien poswiecenia.
                                                  • szopen_cn Re: Superbohater 27.07.17, 12:29
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    >
                                                    > Chcesz zoba
                                                    > czyc tytana pracy zainspirowac sie? Ja sie poplakalam ze wzruszenia. O to jest
                                                    > mezczyzna moich marzen, zadna praca w korpo kolo tego nawet nie stoi i niech mi
                                                    > nikt nie ze duzo pracuje i ma ciezko, i ja tez nie:
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=ctNCzTQEM_Y

                                                    Pomijajac cwiczenia miesni, odzywki czy twarog.

                                                    W kwesti pracy.
                                                    Tak naprawde to ludzie albo sie przykladaja do swojej pracy i ciezko pracuja albo sie bardziej lub mniej opierdalaja.
                                                    To nie ma zadnego zwiazku z wykonywanym zawodem czy miejscem pracy.
                                                    Pracownik supermarketu, pracownik stacji zapladniania bydla, kierowca smieciarki, gornik czy CEO wielkiej miedzynarodowej korporacji pracuja tak samo ciezko.

                                                    Lub tak samo sie opierdalaja.

                                                    To, ze bardzo roznie im za ta prace placa to zupelnie inna bajka.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 13:05
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > W kwesti pracy.
                                                    > Tak naprawde to ludzie albo sie przykladaja do swojej pracy i ciezko pracuja al
                                                    > bo sie bardziej lub mniej opierdalaja.
                                                    > To nie ma zadnego zwiazku z wykonywanym zawodem czy miejscem pracy.
                                                    > Pracownik supermarketu, pracownik stacji zapladniania bydla, kierowca smieciark
                                                    > i, gornik czy CEO wielkiej miedzynarodowej korporacji pracuja tak samo ciezko.
                                                    >
                                                    > Lub tak samo sie opierdalaja.

                                                    Wiesz ten link byl w odpowiedzi na nietrafiona opinie o Kitty - tytanie pracy, tutaj usmiech z palniecia czegos glupiego ale przyjazny do Sabata ;) Nie mialam tez zmiaru podnosic zadnych kwestii finansowych, bo kazdy wie jak jest. Wracajac do TYTANA pracy. Jednak jest roznica (byc moze tylko mentalna) w postrzeganiu osoby, ktora mowi: duzo pracuje od 8:00 do 20:00 ale w tym czasie poklepie sobie na forum, zagram w tenisa, przejade sie na gdzinna przejazdzke rowerem, wyprowadze psa do lasu, skocze do Biedronki i wyrucham malzonke, a gosciem z zalaczonego obrazka. Owszem ktos moze powiedziec: gosc jest glupi, bo zapierdala, ryzykuje zyciem, ze go jakis metan spali, a inny madrzejszy sie ustawi za biureczkiem gryzipiorek i ma kilka razy wiecej szmalu. Nie wiem byc moze u mnie to wplyw srodowiska robtniczego, w ktorym sie wychowalam, gdzie ludzie popierdalali w fabrykach na 2-3 zmiany wszystcy rowno. Moja matka porafila przyjsc z rannej zmiany, oganac chalupe, ugotowac i polozyc sie zdrzemnac z wyczerpnia. Po czym ja patrze, a ona po 15 min wstaje i zaczyna sie szykowac w pedzie do wyjscia. 'Gdzie ty sie wybierasz?' pytam, a ona 'Jak to gdzie? Do pracy!' Normalnie jej sie dzien z noca rabal z tego zmeczenia. Ale do czego zmierzam. Drugim powodem tego linku byl zastrzyk motywacji zeby sie nad soba nie rozczulac, nie litowac, nie cackac. Gosc pracuje na uniwerku, moglby powiedziec 'Co, ja? Do kopalnii? W zyciu niech fizole robia, nie po o sie uczylem!' A jednak nie. A co Ty myslisz, ze ja nie mialam takich rozkmin 'Co ja, do sprzatania? A zyciu nie po to skonczylam dwa kierunki studiow zeby czyjs bajzel sprzatac' itd itd. I tez nie jest tak, ze kogos wyrozniam a kims gardze z powodu wykonywanego zawodu. Zawsze jak jestem w hotelu, to podszykowywuje sprzataczkom reczniki, zdejmuje posciel, wszystko w jednym miejscu, ogarniam przed wyjsciem pokoj zeby mialy doslownie jak najmniej noszenia, chodzenia, sprzatania. I klaniam sie w pas, bo szanuje ich prace. Sama zmiana poscieli, gdzie robia to na czas, jest kupa roboty. Aha i chodzilo o motywacje do treningu, bo zawsze potrzebujesz jej od groma, bo celem tego treningu jest uszkadzanie wlokien miesniowych i to po prostu czesto bardzo boli i trzeba sie zmuszac czasem. Ty trenujesz cos, oprocz tych ryb Szopen? Ile masz obecnie lat? Czujesz jakies spadki sprawnosci, kondycji, energii z uwagi na wiek? Tak przy okazji dopytam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 13:16
                                                    Aaa i caly czas sie zastanawialam: co to jest to podsadzanie? Pracuja w dziale podsadzkowym, przeciwpozarowym (?) a zajmuja sie likwidacja pustych wyrobisk. Czyli to podsadzanie to jest wysadzanie opustoszalych wyrobisk? Szesc Boze kierownik tlumaczyl, tlumaczyl, pokazywal, a ja beton ;-) Wstyd zapytatac. Sabat a Ty nie myslales o pracy na kopalnii? U mnie tu pozamykali w polowie XX wieku, mimo ze byl chyba jeszcze wegiel ale uznali ze za niebezpieczne dla gornikow. Az dziw ze w Polsce jeszcze funkcjionuja.
                                                  • gogol77 Re: Superbohater 27.07.17, 13:36
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Aaa i caly czas sie zastanawialam: co to jest to podsadzanie? Pracuja w dziale podsadzkowym, przeciwpozarowym (?) a zajmuja sie likwidacja pustych wyrobisk. Czyli to podsadzanie to jest wysadzanie opustoszalych wyrobisk? >

                                                    Podsadzanie to wypełnianie pustych wyrobisk, na ogół piaskiem (na Śląsku - z Pustyni Błędowskiej) zmieszanym wodą i wtłaczanym do wyrobisk. Po to, żeby redukować ich zaciskanie (gdyby pozostawały puste) - co powodowało by znaczne szkody górnicze na powierzchni (np.Bytom!)
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 14:51
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Podsadzanie to wypełnianie pustych wyrobisk, na ogół piaskiem (na Śląsku - z Pu
                                                    > styni Błędowskiej) zmieszanym wodą i wtłaczanym do wyrobisk. Po to, żeby reduko
                                                    > wać ich zaciskanie (gdyby pozostawały puste) - co powodowało by znaczne szkody
                                                    > górnicze na powierzchni (np.Bytom!)

                                                    Aha dzieki czyli jak wypelnianie dziur w zebach blabami/blombami ;-) Ten gornik mowil wlasnie, ze jak ich 'zacisnie' to pozamiatane.
                                                  • szopen_cn Re: Superbohater 27.07.17, 14:55
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Wracajac do TYTANA pracy.

                                                    Wielu sie za takich uwaza.


                                                    Jednak jest roznica (byc moze tylko mentalna) w postrzegani
                                                    > u osoby, ktora mowi: duzo pracuje od 8:00 do 20:00 ale w tym czasie poklepie so
                                                    > bie na forum, zagram w tenisa, przejade sie na gdzinna przejazdzke rowerem, wyp
                                                    > rowadze psa do lasu, skocze do Biedronki i wyrucham malzonke, a gosciem z zalac
                                                    > zonego obrazka. Owszem ktos moze powiedziec: gosc jest glupi, bo zapierdala, ry
                                                    > zykuje zyciem, ze go jakis metan spali, a inny madrzejszy sie ustawi za biurecz
                                                    > kiem gryzipiorek i ma kilka razy wiecej szmalu.

                                                    Moim zdaniem niekoniecznie jest roznica.
                                                    Ludzie ciezko pracuja lub nie niezaleznie od tego co robia.

                                                    Czesto ludzie zasuwajacy fizycznie albo inni ludzie pracujacy w dobrze oplacanych zawodach uwazaja, ze to wlasnie tylko oni naprawde ciezko pracuja a reszta sie nie wysila.



                                                    Ty trenujesz cos, oprocz tych ryb Szopen? Ile
                                                    > masz obecnie lat? Czujesz jakies spadki sprawnosci, kondycji, energii z uwagi n
                                                    > a wiek? Tak przy okazji dopytam.
                                                    >

                                                    Ja sie i w pracy i poza duzo ruszam.
                                                    Zyje aktywnie.
                                                    Osobiscie nie widze sensu w uprawianiu sportu.

                                                    Ja sie w miare znam na zywnosci i mysle, ze dobrze sie odzywiam co ma bardzo duze znaczenie.

                                                    Lat mam 47, z kondycji i sylwetki jestem zadowolony.

                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 15:32
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Wracajac do TYTANA pracy.
                                                    >
                                                    > Wielu sie za takich uwaza.

                                                    Pierwsze slysze.

                                                    > Ludzie ciezko pracuja lub nie niezaleznie od tego co robia.

                                                    Nie moge sie zgodzic, gdzie przemysl ciezki, a gdzie praca biurowa. Chyba ze rozszerzasz okreslenie 'ciezka praca' np na pracoholizm czy prace zmudna, wielogodzinna, stresujaca. Zaraz wyskoczy Marek albo Kag z kobietami w domu ciezko harujacymi chcoiaz dzieci juz samoobslugowe ;)

                                                    > Ja sie i w pracy i poza duzo ruszam.
                                                    > Zyje aktywnie.
                                                    > Lat mam 47, z kondycji i sylwetki jestem zadowolony.

                                                    Bardzo dobrze.

                                                    > Ja sie w miare znam na zywnosci i mysle, ze dobrze sie odzywiam co ma bardzo du
                                                    > ze znaczenie.

                                                    Tia, przeciez Ty produkujesz czekolade ;-) Tak sie zastanawialam kiedys czy moglabym produkowac czekolade i wyszlo mi, ze nie, tak jak nie moglabym pracowac w wojsku albo przy projektowaniu bomb czy w wytworni papierosow. Ale chyba jestem zjebem po prostu ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 27.07.17, 14:03
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > W kwesti pracy. Tak naprawde to ludzie albo sie przykladaja do swojej pracy i ciezko pracuja albo sie bardziej lub mniej opierdalaja.
                                                    > To nie ma zadnego zwiazku z wykonywanym zawodem czy miejscem pracy. Pracownik supermarketu, pracownik stacji zapladniania bydla, kierowca smieciarki, gornik czy CEO wielkiej miedzynarodowej korporacji pracuja tak samo ciezko.
                                                    --------------------
                                                    Tak. ale sa różne prace, które mierzy sie różnie. a czy ja pracuję ciężko, czy nie , to mało kogo w firmie obchodzi. Pod koniec miesiąca SAP wypluwa wyniki i widać, czy ktoś jest skuteczny, czy nie.
                                                    Nasz CEO przyszedł do firmy 5.5 roku temu, akcje stały po 30 CHF, wczoraj - 230 CHF. Widać jego decyzje były dobre i już jest guru zarządzania.
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 27.07.17, 09:13
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > To jakby miec pretensje do Marka, ze ten jego chesting i rowery nie sprawily, ze ma figure Szwarcenegera. Bo bez sterydow i w pewnym wieku taka figura jest juz poza zasiegiem. Wazne ze ma fajna sylwetke, jak na swoj wiek i swoje warunki fizyczne. To sa wymierne i pozytywne osiagniecia. Do tego trzeba dazyc - realne i wymierne plany.
                                                    ------------------------
                                                    Już na ten temat pisaliśmy,. Figurę pakera trzeba wesprzeć kilkugodzinnymi treningami na siłce+ wysokobiałkowe żarcie + odżywki (kreatyna, HMB, L-karnityna+ batony białkowe) + sterydy.
                                                    Moim ideałem jeśli chodzi o sylwetki są siatkarze i tenisiści.

                                                  • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 10:28
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Już na ten temat pisaliśmy,. Figurę pakera trzeba wesprzeć kilkugodzinnymi tren
                                                    > ingami na siłce+ wysokobiałkowe żarcie + odżywki (kreatyna, HMB, L-karnityna+ b
                                                    > atony białkowe) + sterydy.
                                                    > Moim ideałem jeśli chodzi o sylwetki są siatkarze i tenisiści.

                                                    Kilkugodzinnymi? Chyba zeby pogadac ;) Nikt rozsadny tyle nie trenuje. Moze jakies splity z odpoczynkiem pomiedzy, nie wiem. Kluczem jest intensywnosc. Optymalny trening to 45 minut do max 1,5 godziny, ale z taka intensywnoscia, ze jajami szorujesz po ziemi. Plus - zrec duzo dobrego miesa, chudego sera i wegli w cyklu na mase. Duzo snu. Batony i odzywki wyslij glodujacym w Etiopii, uciesza sie :) Lepiej zjedz twarog albo piersi z kurczaka.
                                                    Ale...
                                                    Clue sie zgadza, podalem przyklad, ze potrzebne jest ekstremalne poswiecenie, zeby ludzie zaczeli dostrzegac JAKIES rezultaty. Czesto ludzie nie zdaja sobie sprawy z jego skali, stad na oko "robisz cos z soba" i "nic nie robisz" nie sa latwo odroznialne ;)
                                                    Przy przecietnym zaangazowaniu rezultaty sa... mierne ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 27.07.17, 11:25
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > Kilkugodzinnymi? Chyba zeby pogadac ;) Nikt rozsadny tyle nie trenuje. Moze jakies splity z odpoczynkiem pomiedzy, nie wiem. Kluczem jest intensywnosc. Optymalny trening to 45 minut do max 1,5 godziny, ale z taka intensywnoscia, ze jajam i szorujesz po ziemi. Plus - zrec duzo dobrego miesa, chudego sera i wegli w cyklu na mase. Duzo snu. Batony i odzywki wyslij glodujacym w Etiopii, uciesza sie :) Lepiej zjedz twarog albo piersi z kurczaka.
                                                    > Ale...
                                                    > Clue sie zgadza, podalem przyklad, ze potrzebne jest ekstremalne poswiecenie, zeby ludzie zaczeli dostrzegac JAKIES rezultaty. Czesto ludzie nie zdaja sobie sprawy z jego skali, stad na oko "robisz cos z soba" i "nic nie robisz" nie sa latwo odroznialne ;)
                                                    > Przy przecietnym zaangazowaniu rezultaty sa... mierne ;)
                                                    ------------------------------------
                                                    Sa 2 rodzaje rezultatów - na pokaz i realne. Tak więc jeśli zaczniesz od 10 pompek, a po 2 miesiącach robisz 2 X 50, te rezultaty sa ogromne. To samo choćby z podciągnięciami, czy przysiadami. Pakerzy ćwiczą i pakują, żeby mięśnie rosły, a nie po to, żeby były bardziej sprawne, wydajne. Jestem fundamentalnie przeciwko działaniu na pokaz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 12:34
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Jestem fundamentalnie przeci
                                                    > wko działaniu na pokaz.

                                                    Dobre, a co chwila fota z gola klata laduje na facebooku ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 27.07.17, 13:48
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > Jestem fundamentalnie przeciwko działaniu na pokaz.
                                                    >
                                                    > Dobre, a co chwila fota z gola klata laduje na facebooku ;-)
                                                    --------------
                                                    Nie co chwilę, tylko może 2-3 razy w ciągu 3 lat. Anna Lewandowska i Ewa Chodakowska i inne tez sie pokazują i to codziennie. Dlaczego? Zeby dziewczyny wiedziały, że za słowami idą czyny i jak będą same ćwiczyć, będa wyglądać ładnie. tutaj autoer zachęca do ćwiczeń i sam ćwiczy.

                                                    >
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 14:13
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > utoer zachęca do ćwiczeń i sam ćwiczy.

                                                    "Trenuj z Markiem"? Chcesz zaatakowac sektor fitness jako trener personalny? :) Konkurencja jest potezna ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 27.07.17, 14:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał: utoer zachęca do ćwiczeń i sam ćwiczy.
                                                    >
                                                    > "Trenuj z Markiem"? Chcesz zaatakowac sektor fitness jako trener personalny? :)
                                                    > Konkurencja jest potezna ;).
                                                    -----------------------------
                                                    Robię to na własny użytek, a konkurencji nie ma żadnej. Gdzie widzisz jakiegoś faceta, powiedzmy nieco starszego, zachęcającego do ćwiczeń? Trenerkami są przeważnie młode babki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 15:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Robię to na własny użytek, a konkurencji nie ma żadnej. Gdzie widzisz jakiegoś
                                                    > faceta, powiedzmy nieco starszego, zachęcającego do ćwiczeń? Trenerkami są prze
                                                    > ważnie młode babki.

                                                    Bo patrzysz na mainstream (chociazby te nazwiska, ktore podales, obily mi sie ze slyszenia ale ja nawet nie wiem kto to dokladnie jest, nie moja dzialka ale chyba jakies celebrytki), tam Sabat przeciez linkowal jakis starszych gosci cwiczacych z masa wlasnego ciala (czarnowielkokutasowego ;-) i Polaka. Ale jest sporo starszych cwiczacych szczegolnie w bardziej meskich kategoriach (no trudno zeby facet sie wyginal jak panie na macie :). W kulturystyce jest przeciez cala kategoria MAsters. Po bandzie to jedzie taki gosc regularnie startujacy w zawodach, widzialam go ostatnio na zawodach Wladyslawowie w tym miesiacu. Ma bodajze 68-70 lat. Pan Jan ;) www.sportowiec.org/pub/images/editor/zdjecialistopad2011/Jan_Olejko_kif4.jpg

                                                    Juz tam nie wspominajac takich w moim wieku. Wlasnie dlatego kocham kulturystyke, bo tu nie ma granicy wieku, a im miesien starszy tym lepszy.
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 27.07.17, 15:25
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Bo patrzysz na mainstream (chociazby te nazwiska, ktore podales, obily mi sie ze slyszenia ale ja nawet nie wiem kto to dokladnie jest, nie moja dzialka ale chyba jakies celebrytki), tam Sabat przeciez linkowal jakis starszych gosci cwiczacych z masa wlasnego ciala czarnowielkokutasowego ;-) i Polaka. Ale jest sporo starszych cwiczacych szczegolnie w bardziej meskich kategoriach (no trudno zeby facet sie wyginal jak panie na macie :). W kulturystyce jest przeciez cala kategoria MAsters. Po bandzie to jedzie taki gosc regularnie startujacy w zawodach, widzialam go ostatnio na zawodach Wladyslawowie w tym miesiacu. Ma bodajze 68-70 lat. Pan Jan ;) www.sportowiec.org/pub/images/editor/zdjecialistopad2011/Jan_Olejko_kif4.jpg
                                                    >
                                                    > Juz tam nie wspominajac takich w moim wieku. Wlasnie dlatego kocham kulturystyke, bo tu nie ma granicy wieku, a im miesien starszy tym lepszy.
                                                    ----------------------
                                                    Fajny. Ma lepsze ciało, niż 90% młodziakow. Mały problem jest że jak walczy z tłuszczem, to pojawiają się zmarszczki na twarzy Ja nie jestem aż tak zaangażowany w kulturystykę, chesting + rower + tenis.
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 15:44
                                                    Ten Olejko wyglada na kulturyste naturalnego. Wiele dziesiecioleci cwiczen za nim. Tak bym chcial kiedys wygladac, szacun.
                                                  • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 21:56
                                                    sabat3 napisał
                                                    >Ten Olejko wyglada na kulturyste naturalnego. Wiele dziesiecioleci cwiczen za nim. Tak bym chcial kiedys wygladac, szacun.<

                                                    O matko! Nieee ;). Mnie te mięśnie wprawiają w konfuzję, no ale rozumiem, że każdy ma swoją wizję bycia najbliżej samego i z samym siebie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Superbohater 27.07.17, 14:54
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie co chwilę, tylko może 2-3 razy w ciągu 3 lat. Anna Lewandowska i Ewa Chodak
                                                    > owska i inne tez sie pokazują i to codziennie. Dlaczego? Zeby dziewczyny wiedzi
                                                    > ały, że za słowami idą czyny i jak będą same ćwiczyć, będa wyglądać ładnie. tut
                                                    > aj autoer zachęca do ćwiczeń i sam ćwiczy.

                                                    Jak nie pisuja, ze sa fundamentalnie przeciwko cwiczeniu na pokaz/pokazywaniu sie, to nie widze problemu.
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 27.07.17, 15:05
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie co chwilę, tylko może 2-3 razy w ciągu 3 lat. Anna Lewandowska i Ewa
                                                    > Chodakowska i inne tez sie pokazują i to codziennie. Dlaczego? Zeby dziewczyny
                                                    > wiedziały, że za słowami idą czyny i jak będą same ćwiczyć, będa wyglądać ładni
                                                    > e. tutaj autoer zachęca do ćwiczeń i sam ćwiczy.
                                                    >
                                                    > Jak nie pisuja, ze sa fundamentalnie przeciwko cwiczeniu na pokaz/pokazywaniu sie, to nie widze problemu.
                                                    -----------------
                                                    Zachęcając do ćwiczeń, inspirując robią dobrą robotę, bo pokazują, że można. To jest ich zawód, z tego żyją i chwała im za to.
                                                  • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 20:44
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Clue sie zgadza, podalem przyklad, ze potrzebne jest ekstremalne poswiecenie, zeby ludzie zaczeli dostrzegac JAKIES rezultaty. Czesto ludzie nie zdaja sobie sprawy z jego skali, stad na oko "robisz cos z soba" i "nic nie robisz" nie sa latwo odroznialne ;)
                                                    > Przy przecietnym zaangazowaniu rezultaty sa... mierne ;)<

                                                    Dlaczego mierne i jaką skalę przyjąć, by móc zmierzyć efekty, i według jakich kryteriów ją ocenić? Jak ktoś w swoim zakresie robi coś dla siebie, by móc czuć się dobrze z samym sobą,zwraca uwagę na zdrowe odżywianie, dietę,odpowiednią dawkę ruchu fizycznego i odpowiadają mu efekty to właśnie można uznać za optymalny stan, za efekt poświęconego wysiłku, wyrzeczeń i czasu, a nie mierne efekty. Liczy się stan własnej satysfakcji z osiągniętych efektów, dobre samopoczucie, zdrowe i sprawne funkcjonowanie organizmu, ocena zewnętrzna jest wówczas co najmniej zbędna.
                                                    ------------------------------------
                                                    >Sa 2 rodzaje rezultatów - na pokaz i realne. Tak więc jeśli zaczniesz od 10 pompek, a po 2 miesiącach robisz 2 X 50, te rezultaty sa ogromne. To samo choćby z podciągnięciami, czy przysiadami. Pakerzy ćwiczą i pakują, żeby mięśnie rosły, a nie po to, żeby były bardziej sprawne, wydajne. Jestem fundamentalnie przeciwko działaniu na pokaz.<

                                                    No o to chodzi, żeby robić swoje,konsekwentnie, systematycznie i żeby się wciąż chciało, no ale to już zależy od własnych motywacji, chęci i zaangażowania, a nie działania na pokaz.
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 21:14
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > mierne i jaką skalę przyjąć, by móc zmierzyć efekty, i według jakich k
                                                    > ryteriów ją ocenić?

                                                    Moj skrot myslowy - mierne, rzecz jasna, z punktu widzenia obserwatora z zewnatrz.
                                                    Wiesz - ten moment, kiedy tracisz 20kg, a ktos z twojego dalszego otoczenia patrzy na ciebie badawczo i rzuca niepewnie: "ty chyba cos schudles?"
                                                    Tak, kurwa, troszeczke, tyci tyci :D
                                                    Uczciwie byloby dodac, ze ludzie generalnie maja innych w dupie i przywiazuja marginalna uwage do swojego otoczenia, wiec takie zmiany umykaja ich percepcji. Wiekszosc jest zbyt zaabsorbowana soba, a w ocenie innych jedzie na jakiejs opinii, ktora wyrobili sobie na poczatku znajomosci.
                                                    Jesli chodzi o trening czy cwiczenia to efekty przychodza kilka razy wolniej niz przy chudnieciu, wiec to juz w ogole jest niezauwazalne.
                                                    Ale dla samego zainteresowanego - owszem. I przeciez o to chodzi, cwiczymy i dbamy o linie przede wszystkim dla siebie.
                                                  • ninek04 Re: Superbohater 27.07.17, 22:06
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Uczciwie byloby dodac, ze ludzie generalnie maja innych w dupie i przywiazuja marginalna uwage do swojego otoczenia, wiec takie zmiany umykaja ich percepcji. Wiekszosc jest zbyt zaabsorbowana soba, a w ocenie innych jedzie na jakiejs opinii, ktora wyrobili sobie na poczatku znajomosci.<

                                                    Nie projektuj, Sabat, bo większość ludzi nie jest zaopatrzona tylko w siebie, tylko właśnie ma wgląd w innych, interesują go ci inni, a skupianie się na sobie jest marginalne.

                                                    >Jesli chodzi o trening czy cwiczenia to efekty przychodza kilka razy wolniej niz przy chudnieciu, wiec to juz w ogole jest niezauwazalne.
                                                    Ale dla samego zainteresowanego - owszem.<

                                                    No owszem i to bardzo ;)
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 27.07.17, 22:15
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > nie projektuj, Sabat, bo większość ludzi nie jest zaopatrzona tylko w siebie, t
                                                    > ylko właśnie ma wgląd w innych, interesują go ci inni, a skupianie się na sobi
                                                    > e jest marginalne.

                                                    Ja akurat bardzo duza wage przykladam do obserwowania innych i staram sie kazdego w miare mozliwosci postrzegac dynamicznie, wiec trudno tu mowic o projekcji.
                                                  • gogol77 Re: Superbohater 27.07.17, 11:44
                                                    sabat3 napisał:
                                                    >... Plus - zrec duzo dobrego miesa, chudego sera i wegli w cyklu na mase. Duzo snu. Batony i odzywki wyslij glodujacym w Etiopii, uciesza sie :) Lepiej zjedz twarog albo piersi z kurczaka>
                                                    > Przy przecietnym zaangazowaniu rezultaty sa... mierne ;)>

                                                    A jak przy zerowym?
                                                    Oprócz tego, że mój zawód wymagał ruchu (na świeżym powietrzu - tak jest podobno zdrowiej! więc panowie! ruchajcie na świeżym powietrzu!!) - nie robiłem absolutnie nic (no może oprócz nart ale to dla przyjemności a nie dla efektu) - by zmężnieć.
                                                    Wiem, fuks - tarczyca mi wszystko co zeżarłem - spaliła i dzisiaj jestem mniej więcej w sam raz. Żeby to jeszcze na siłce można było żądz moc móc wzmóc i zachęcić mój sprzęt do lepszej, wydajniejszej współpracy!

                                                    Różne są fuksy: Marka z tą jego Elą, że wciąż na niego leci, TJ z tą jej odlatującą na dotyk cipką (jej to fuks, czy mój???), tego mojego przyjaciela - co to go natura obdarowała ogromnym (jego to fuks, czy tej jego bankierki??).
                                                    Ale Sabat ja nie zniechęcam Cię do pracy. Nad sobą!
                                                    Ja jednak nie lubiłem pracy nad sobą, bo jak raz malowałem sufit to mi farba leciała do rękawa!
                                                • szopen_cn Re: Superbohater 26.07.17, 13:38
                                                  gogol77 napisał:


                                                  > Nerd (wg. Wiki) - negatywne określenie osoby nieprzystosowanej do życia w grupi
                                                  > e młodzieżowej. Nie utrzymują stosunków towarzyskich i nie dbają o formę fizycz
                                                  > ną. Są obiektem przemocy szkolnej, gdyż nie potrafią odpowiednio reagować na zaczepke.


                                                  Ja sie sporo z nastoletnimi nerdami zadaje. Wiekszosc jest dumna z bycia meska czy zenska forma nerda.
                                                  Sa w dobrej kondycji fizycznej, uprawiaja sztuki walki i nie daja sie popychac.
                                                  W porownaniu z poprzednimi pokoleniami zaskakujaco duza czesc i dziewczyn i chlopakow dba o atrakcyjny wyglad.
                                    • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 08:50
                                      sabat3 napisał:

                                      > Dla mnie temat jest drazliwy. Sam juz jestem stary dziad i zycie przegralem, ale przeciez mam dwoch synow.
                                      ----------------------
                                      Jakąś widzę sprzeczność Masz jeszcze babkę, mieszkanie, auto, i jakoś skromnie ale stabilnie sobie żyjesz.

                                      ---------------------------------------
                                      Troche mnie to martwi, mysle ze dziewczynki mialyby latwiej pod wieloma wzgledami.
                                      ---------------------------------------

                                      W życiu. Facetom jest łatwiej. Chciałbyś rodzić dzieci?

                                      -----------------------------------------

                                      No ale z drugiej strony, moze beda mieli troche szczescia. Tylko nie bardzo wiadomo jak temu szczesciu pomoc. Kierunkowac malych na przedmioty techniczne juz teraz i stac nad glowa, zeby sie uczyli matematyki? Podpowiadac i podsuwac zainteresowania scisle i inzynierskie? Moze IT? Jak delikatnie uswiadomic role pieniedzy w zyciu? A moze brutalnie i wprost?
                                      ------------------------------------
                                      Jak mają jakieś zdolności matematyczne to jednak AGH / Politechnika + IT + języki zawsze się sprawdzają. Wymaga to sporej pracy, ale bez pracy to nie ma niczego.
                                    • ninek04 Re: Superbohater 25.07.17, 09:10
                                      sabat3 napisał
                                      >Dla mnie temat jest drazliwy. Sam juz jestem stary dziad i zycie przegralem, ale przeciez mam dwoch synow. Troche mnie to martwi, mysle ze dziewczynki mialyby latwiej pod wieloma wzgledami. No ale z drugiej strony, moze beda mieli troche szczescia. Tylko nie bardzo wiadomo jak temu szczesciu pomoc. Kierunkowac malych na przedmioty techniczne juz teraz i stac nad glowa, zeby sie uczyli matematyki? Podpowiadac i podsuwac zainteresowania scisle i inzynierskie? Moze IT? Jak delikatnie uswiadomic role pieniedzy w zyciu? A moze brutalnie i wprost?<

                                      A z czego wnosisz, że dziewczynki mają łatwiej? I pod jakimi względami? - Że niby mogą ustawić się przy mężu i załatwione? No zabrzmiało seksistowsko ;).Uważam, że nie ma co się doszukiwać zależności między łatwiejszym startem i urządzeniem się w życiu a płcią dzieci. Jeśli już o tym mowa, to bywa tak, że to chłopcy mają łatwiej i mniej pod górkę i to od początku. Od chłopców mniej się wymaga, mniej oczekuje, na więcej pozwala i obchodzi się z nimi jak z jajkiem. To, czego nie wymaga się od chłopców, jest wymagane od dziewczynek i wiem co mówię, bo sama czasem łapię się na tym, że tak robię i nie jest to sprawiedliwe ani fair.
                                      I myślę też, że nie ma co na siłę programować dziecko na sukces, stojąc z przysłowiowym batem wymagań nad jego głową, nie widzę w tym większego sensu. Owszem, wspierać, motywować, ale to dzieci ( już te większe) same muszą dojść do tego, że dzięki nauce, odpowiedniej ilości chęci, wysiłku, czasu będą mogły zbierać efekty później w życiu. Poza tym nie wszyscy mogą być programistami, informatykami, inzynierami, no bez przesady. Skoro w tym kierunku nie mają żadnych predyspozycji ani zainteresowań, bo na przykład bardziej ich ciągnie w zupełnie inną stronę, to przekierunkowanie na siłę jest jeszcze gorsze. A co do roli pieniądza - to chyba w dzisiejszych czasach nie trzeba dzieciom tłumaczyć, ile znaczy kasa, bo same są doskonale zorientowane, jakie jest jej znaczenie we współczesnym świecie i jak to wszystko działa.
                                      • sabat3 Re: Superbohater 25.07.17, 21:24
                                        ninek04 napisała:
                                        > A z czego wnosisz, że dziewczynki mają łatwiej? I pod jakimi względami? - Że n
                                        > iby mogą ustawić się przy mężu i załatwione? No zabrzmiało seksistowsko ;).Uważ
                                        > am, że nie ma co się doszukiwać zależności między łatwiejszym startem i urządze
                                        > niem się w życiu a płcią dzieci. Jeśli już o tym mowa, to bywa tak, że to chłop
                                        > cy mają łatwiej i mniej pod górkę i to od początku

                                        Powiedzmy tak - kobiety maja latwiej w zyciu erotycznym, jako bardziej atrakcyjna plec. Faceci maja za to troche z gorki jesli chodzi o zycie zawodowe, jednak w pewnych sytuacjach i okolicznosciach wciaz sa nieco lepiej postrzegani przez pracodawce.
                                        Niemniej - i wydaje mi sie, ze Marek mnie tu najlepiej rozumie - taka meska frustracja seksualna i poczucie odtracenia bedzie rzutowac na wszystkie pozostale sfery zycia, siac przerzuty jak nowotwor. Seksualny frustrat bedzie mniej wydajny intelektualnie i emocjonalnie rowniez w pracy i w nauce. Stad pozwolilem sobie uproscic, ze mezczyzni maja trudniej.
                                        Uczciwie moglbym powiedziec, ze NIEKTORZY mezczyzni, ci postrzegani jako atrakcyjni maja latwiej nawet niz wiekszosc kobiet. Ale to zdecydowana mniejszosc.
                                        • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 21:38
                                          sabat3 napisał:


                                          > Niemniej - i wydaje mi sie, ze Marek mnie tu najlepiej rozumie - taka meska frustracja seksualna i poczucie odtracenia bedzie rzutowac na wszystkie pozostale sfery zycia, siac przerzuty jak nowotwor.
                                          --------------------
                                          Pokonanie tego i wyrwanie się z dołujących kompleksów uważam za swój największy osobisty sukces, który otworzył mi drogę. Stąd poniekąd rozumiem frustrację Kombi i innych.
                                        • ninek04 Re: Superbohater 25.07.17, 22:11
                                          sabat 3 napisał
                                          >Faceci maja za to troche z gorki jesli chodzi o zycie zawodowe, jednak w pewnych sytuacjach i okolicznosciach wciaz sa nieco lepiej postrzegani przez pracodawce.<

                                          No to w końcu mają łatwiej, czy trudniej? - Chyba ciężko oszacować, choć przed kobietami wciąż grubszy szklany sufit do przebicia, tak mi się wydaje.

                                          >Niemniej - i wydaje mi sie, ze Marek mnie tu najlepiej rozumie - taka meska frustracja seksualna i poczucie odtracenia bedzie rzutowac na wszystkie pozostale sfery zycia, siac przerzuty jak nowotwor. Seksualny frustrat bedzie mniej wydajny intelektualnie i emocjonalnie rowniez w pracy i w nauce. Stad pozwolilem sobie uproscic, ze mezczyzni maja trudniej.<

                                          No nie wiem, czy trudniej. Przez lata byłam seksualną i życiową frustratką, odrzucaną, tłamszoną,poniżaną i traktowaną jak wrzód na dupie, co przecież nie pozostało bez wpływu na moją psychikę i stosunek do świata. Było mi trudno jak cholera, gdy zaczynałam i kończyłam dzień z poczuciem beznadziei, zacisniętymi od wkurwu szczękami i chyba tylko poczucie odpowiedzialności za bliskich trzymało mnie wówczas przy życiu. Tylko, że najważniejsze, żeby swoich frustracji nie tłumaczyć albo zganiać na innych, a zmiany zacząć od siebie, by w końcu móc zacząć żyć w zgodzie ze sobą, tak jak się chce i jak nam odpowiada,nie ma innej drogi.

                                          <Uczciwie moglbym powiedziec, ze NIEKTORZY mezczyzni, ci postrzegani jako atrakcyjni maja latwiej nawet niz wiekszosc kobiet. Ale to zdecydowana mniejszosc.>
                                        • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 15:31
                                          > Powiedzmy tak - kobiety maja latwiej w zyciu erotycznym, jako bardziej atrakcyjna plec. <

                                          Nie do konca w życiu erotycznym. Raczej w nawiązaniu. W osiągnięciu gratyfikacji maja trudniej. W korelacji libido z uroda maja trudniej. W ciężarze konsekwencji maja trudniej. Mysle ze kobiety maja znacznie trudniej w seksie.
                                          • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 15:49
                                            proteinawy napisał(a):

                                            > o konca w życiu erotycznym. Raczej w nawiązaniu. W osiągnięciu gratyfikacj
                                            > i maja trudniej. W korelacji libido z uroda maja trudniej. W ciężarze konsekwen
                                            > cji maja trudniej. Mysle ze kobiety maja znacznie trudniej w seksie.

                                            "Biednas" :D
                                            • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 16:35
                                              > "Biednas" :D

                                              To jest dobry temat, szkoda ze nie mam czasu teraz. Przy tych wszystkich tacierzyńskich urlopach przepuściłem przez uszy pare interesujących książek i miałem wiecej czasu na kompilacje tego co w środku. Nie dosc ze kobiety maja gorzej to jeszcze maja przeciw sobie biezacego ducha czasu wbrew pozorom.
                                              • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 16:57
                                                proteinawy napisał(a):
                                                > To jest dobry temat, szkoda ze nie mam czasu teraz. Przy tych wszystkich tacier
                                                > zyńskich urlopach przepuściłem przez uszy pare interesujących książek i miałem
                                                > wiecej czasu na kompilacje tego co w środku. Nie dosc ze kobiety maja gorzej to
                                                > jeszcze maja przeciw sobie biezacego ducha czasu wbrew pozorom.

                                                Musielibysmy wyjsc od tego, co to znaczy, ze jeden ma gorzej, a drugi lepiej. Jakimi kryteriami zdecydujemy sie oceniac. Bo jesli miara tego "gorzej" bedzie poziom odczuwanego szczescia, to moze sie okazac, ze czynniki mierzalne maja marginalne znaczenie w tym wypadku.
                                                Pasterz mieszkajacy w slomianym szalasie moze byc zadowolony z dachu nad glowa, a bogacz bedzie wieszal psy na swojej 300 metrowej willi i zazdroscil sasiadowi, ktory ma 1000 metrow.
                                                • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 17:20
                                                  Chociaz oczywiscie wykazales moj blad - termin "zycie erotyczne" jest cholernie szeroki i sa jego obszary, gdzie kobiety maja zdecydowanie gorzej. Juz chociazby prosta fizjologia osiagania orgazmu.
                                                  W zasadzie jest tylko jeden, ale kluczowy obszar, gdzie kobiety maja zauwazalnie lepiej - tj. przecietny poziom atrakcyjnosci erotycznej.
                                                  Dlaczego uwazam, ze jest kluczowy? Otoz by mozna mowic o erotyce, musi do niej najpierw w ogole dojsc. Potem dopiero mozna zaczac zrzedzic na jej poziom ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 17:40
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > W zasadzie jest tylko jeden, ale kluczowy obszar, gdzie kobiety maja zauwazalnie lepiej - tj. przecietny poziom atrakcyjnosci erotycznej.
                                                    ----------------------------------------------------
                                                    Pamiętaj o seksie plus, czyli łatwość samego seksu nie jest specjalną atrakcją / przewagą.
                                                  • sabat3 Re: Superbohater 28.07.17, 17:49
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > o seksie plus, czyli łatwość samego seksu nie jest specjalną atrakcją
                                                    > / przewagą.

                                                    Jak sie cos ma "zaklepane", to sie tego nie ceni.
                                                    To tak jak Ty nie zauwazasz jako pozytyw faktu, ze chodzisz, a gdybys wyladowal na wozku, to docenilbys nawet tak oczywista sprawe.
                                                    Tu jest pogrzebany problem - kobiety czesto pietrza oczekiwania, bo apetyt rosnie w miare jedzenia.
                                                    Posluchaj sobie atrakcyjnej singielki. Jej "checklista" siega bram Nowego Jeruzalem w niebiosach ;)
                                                    Tak, to prawda - ona ma powodzenie, ale nim gardzi. Uwaza je za oczywiste. To jest rodzaj habiutuacji. Co zatem maja powiedziec ci, na ktorych nikt uwagi nie zwrocil?
                                                  • marek.zak1 Re: Superbohater 28.07.17, 18:03
                                                    sabat3 napisał:



                                                    > Tu jest pogrzebany problem - kobiety czesto pietrza oczekiwania, bo apetyt rosnie w miare jedzenia.
                                                    > Posluchaj sobie atrakcyjnej singielki. Jej "checklista" siega bram Nowego Jeruzalem w niebiosach ;)
                                                    > Tak, to prawda - ona ma powodzenie, ale nim gardzi. Uwaza je za oczywiste. To jest rodzaj habiutuacji. Co zatem maja powiedziec ci, na ktorych nikt uwagi nie zwrocil?
                                                    ------------------
                                                    Ci mogą,bo mogą stać się zamożni, mieć władzę, czy zrobić karierę, zyskać status i już mają duże szanse, a te mało atrakcyjne z natury babki? Nie uważasz, że mają mniejsze pole manewru? A te atrakcyjne singielki z oczekiwaniami, to są takie szczęśliwe, że mogą mieć seks na pstryknięcie?
                                                  • proteinawy Re: Superbohater 28.07.17, 17:56
                                                    > Otoz by mozna mowic o erotyce, musi do niej najpierw w ogole dojsc. <

                                                    I tak i nie. Pamiętasz pamietniczki pani kurwy, ktore ktos z działaczy tu wrzucał? Obrzydzenie w miejsce rozkoszy. Odczucia pani kurwy nie sa obce niejednej mężatce uwięzionej w małzeństwie bez milosci.

                                                    Tak sie składa ze lubię jeść praktycznie wszystko, bawi mnie kazdy rodzaj poczucia humoru a w polu zainteresowan mojego penisa leży miażdżąca większość kobiet. Dlatego jestem szczęściarzem, nawet jedząc mało, nie śmiejąc sie w tej chwili i walac konia. Zycie jest dla mnie piękne _potencjalnie_.

                                                    Erotyka kobieca czesto przypomina mi tu apetyt amatora specjałów, pragnienie smakosza win, prace przepony u wielbiciela francuskiego żartu surrealistycznego z przełomu 1977/78. One naprawde sa biedne, mimo dostatku przaśnych przekąsek, bezpretensjonalnego dwuletniego wina i stand-upu w wykonaniu Abelarda Gizy.

                                                    A ja jestem szczęściarzem ze nie musze im gotować, fermentować winogron czy je bawić. To juz nie moja bajka.
                                    • droitier Re: Superbohater 25.07.17, 09:53
                                      Skoro masz dwóch synów to wygrałeś, nie przegrałeś, przynajmniej z ewolucyjnego punktu widzenia. Bliżej przegranej jestem pewnie ja, mimo że siedzę właśnie w IT

                                      O ile praca w IT faktycznie czyni życie dość bezproblemowym, to nie ma większej korelacji między pracą w IT a szczęściem z kobietami. Zbytnie zainteresowanie informatyką czy przedmiotami ścisłymi może wpędzić chłopaków w nerdostwo, ale nawet taki nerd koniec końców znajdzie sobie swoją równie nerdowatą Ludmiłę z perkatym noskiem, i będą razem szczęśliwie grać wieczorami w planszówki do końca życia. Jeśli jednak liczysz na ponadprzeciętną punktację w kategorii życie seksualne, to raczej się przeliczysz. Może powinieneś w tej sytuacji zadać sobie pytanie, czy chcesz by Twoi synowie byli szczęśliwi, czy by byli szczęśliwi Twoją wizją szczęścia?
                                      • sabat3 Re: Superbohater 26.07.17, 00:12
                                        droitier napisał:
                                        > Skoro masz dwóch synów to wygrałeś, nie przegrałeś, przynajmniej z ewolucyjnego
                                        > punktu widzenia. Bliżej przegranej jestem pewnie ja, mimo że siedzę właśnie w
                                        > IT

                                        Z punktu widzenia biologii - racja.

                                        > O ile praca w IT faktycznie czyni życie dość bezproblemowym, to nie ma większej
                                        > korelacji między pracą w IT a szczęściem z kobietami.

                                        Zeby miec pewnosc, trzeba by odseparowac atrybut "praca w IT/bezproblemowe zycie" od reszty badanego delikwenta i zbadac jak zmienia sie jego "szczescie z kobietami". Czyli np. ten sam wyglad, to samo zachowanie, podobne przyzwyczajenia ale przykladowo praca w charakterze robotnika niewykwalifikowanego. Wtedy bedzie mozna ustalic korelacje.

                                        Zbytnie zainteresowanie
                                        > informatyką czy przedmiotami ścisłymi może wpędzić chłopaków w nerdostwo, ale n
                                        > awet taki nerd koniec końców znajdzie sobie swoją równie nerdowatą Ludmiłę z pe
                                        > rkatym noskiem, i będą razem szczęśliwie grać wieczorami w planszówki do końca
                                        > życia. Jeśli jednak liczysz na ponadprzeciętną punktację w kategorii życie seks
                                        > ualne, to raczej się przeliczysz. Może powinieneś w tej sytuacji zadać sobie py
                                        > tanie, czy chcesz by Twoi synowie byli szczęśliwi, czy by byli szczęśliwi Twoją
                                        > wizją szczęścia?

                                        LUB - nerdzi o okreslonym profilu psychologicznym daza do uprawiania zawodow zwiazanych ze swoimi zainteresowaniami.
                                        Jesli chodzi o nadprzecietne zycie seksualne, to decyduja rozmaite czynniki, ale nr 1 to chyba sposob zachowania.
                                        Niemniej - dobre sytuowanie daje wieksze pole manewru zyciowego juz PO tym, jak Ludmila wezmie sobie do lozka niemowlaka, nerdowi kaze wypierdalac i grac w planszowki samemu ;)
                                  • szopen_cn Re: Superbohater 25.07.17, 08:37
                                    sabat3 napisał:

                                    > Ciezko jest wszystkim mezczyznom na calym swiecie, poczynajac od Kataru, przez
                                    > USA, Rosje, Chiny a skonczywszy na Indiach i Sudanie.
                                    > Chociaz im kraj biedniejszy to jednak ogolna stopa zycia nizsza i to sie troche
                                    > jednak naklada. Ale zaleznosci, ze wymagania wobec mezczyzn sa duzo wyzsze i z
                                    > e seks jest dostepny tylko nielicznym, sa norma na calym swiecie.


                                    Dane statystyczne pokazuja, ze nawet w "rozwinietych " krajach okolo 70% osob w wieku 25 -34 jest w zwiazkach z inna osoba.

                                    Poniewaz czesc singli również sie bzyka twierdzenie, ze seks dostepny jest tylko nielicznym nie jest prawdziwe.


                                    • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 08:44
                                      szopen_cn napisał:


                                      > Dane statystyczne pokazuja, ze nawet w "rozwinietych " krajach okolo 70% osob w wieku 25 -34 jest w zwiazkach z inna osoba.
                                      >
                                      > Poniewaz czesc singli również sie bzyka twierdzenie, ze seks dostepny jest tylko nielicznym nie jest prawdziwe.
                                      --------------------
                                      Tez tak mi się wydaje, ale nie należy zapominać, że Kombibodobni faceci, będący odrzucani, maja w sobie coś negatywnego i przegranego. To nie dotyczy tylko relacji z kobietami. Nie zrobię, bo się nie uda, poniosę klęskę itp.
                                      Tu widzę role sportu, w którym porażka jest częścią gry i nie robi się z niej tragedii. Za tydzień nowy mecz, turniej i trzeba dalej walczyć.
                                      >
                                    • sabat3 Re: Superbohater 25.07.17, 08:53
                                      No ale czy bycie w zwiazku z inna osoba oznacza bzykanie?
                        • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 21:19
                          >Gdybyś mówił o zainteresowaniu Polek mężczyznami z Europy Zachodniej - prawdopodobnie bym się z Tobą w jakimś stopniu zgodził. Taki mechanizm istnieje, jest to potwierdzone wieloma "obserwacjami terenowymi" z czasów gdy kolonizowaliśmy wyspy i nie tylko... ;)

                          Często o tym pisałem.

                          >Polsce jest tak mało murzynów, że jest to po prostu pomijalne w rozważaniach.

                          Niejako przyznałeś mi rację. Cieszcie się Polacy, wprawdzie w oczach rodaczek jesteście mnie wartościowi niż kameruńscy "poeci" lub sudańscy poganiacze kóz, ale ich tutaj nie ma, więc możecie korzystać. Z braku laku i kit dobry. Oczywiście tylko wtedy, gdy zarabiacie powyżej średniej, jesteście wykształceni, zwiedziliście pół świata, jesteście obyci, ale i tak nie zwilżacie tak, jak Mgebe czy inny Ahmed.
                          • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 22:08
                            kombinerki _ pinocheta 00 napisał
                            >Cieszcie się Polacy, wprawdzie w oczach rodaczek jesteście mnie wartościowi niż kameruńscy "poeci" lub sudańscy poganiacze kóz, ale ich tutaj nie ma, więc możecie korzystać. Z braku laku i kit dobry. Oczywiście tylko wtedy, gdy zarabiacie powyżej średniej, jesteście wykształceni, zwiedziliście pół świata, jesteście obyci, ale i tak nie zwilżacie tak, jak Mgebe czy inny Ahmed.<

                            A ja uważam, że w kraju takim jak Polska, ci egzotyczni zawsze mieli, mają i będą mieć pod górkę. Bo inność i odróżnianie się od innych nadaje im tutaj pewne piętno, z którym zapewne nie jest łatwo żyć i mierzyć się w codziennym życiu, będąc wciąż narażonym na dziwne, nierzadko pogardliwe spojrzenia, zaczepki, wyzwiska, czy akty przemocy. Podobny los czeka ich dzieci, jeśli akurat zdecydują się założyć rodzinę z Polkami. Więc nie ma im czego zazdrościć, zdecydowanie nie. Natomiast Twoje uzurpacje co do skali zwilżania to można jedynie między bajki włożyć.
                            • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 22:11
                              W naturze występuje równowaga. Czasami dostaną po pysku, ale liczba cipek, które wyliżą wynagrodzi im wszelkie przykrości.
              • ninek04 Re: Superbohater 23.07.17, 19:06
                kombinerki _pinocheta 00 napisała
                >Zależy od dawki. Podejrzewam, że nie wiesz o czym mówię.<

                >Oo,czyżby? Ja też mam za sobą lata nie przytulania się do bliskiej osoby, mimo życia pod jednym dachem z kimś, kto dawno przestał być bliski, to jest jeszcze gorsze, niż życie w samotności.

                >Nie rozumiesz. Ty tak chciałaś albo bałaś się zmieniś swój stan, a faceci po prostu nie mogą, bo są odtrącani. Oni nie mają na czym budować poczucia swojej wartości, brak im akceptacji, a niestety spowodowane jest to programowaniem społecznym i wychowywaniem przez kobiety, ale tak już po prostu jest i należy uznać, że szybko to się nie zmieni. Fakt jest jednak taki, że w okresie dojrzewania - nie wspominając już o starszych osobnikach - wpływa to negatywnie na psychikę tych mężczyzn.<

                Wydaje mi się, że wiem o jakim rodzaju samotności mówisz i jak ciężko musi być Ci z nią.Odrzucenie, stłamszenie, pogardę przeżyłam i wiem, czym się to je,ale nie rozciagam swojego rozczarowania jednym mężczyzną na wszystkich innych, wręcz przeciwnie, to ten mój był chyba jakimś negatywnym ewenementem.Tym bardziej musi być Ci ciężko, że nie miałeś okazji doświadczyć dłuższego bycia z drugą osobą, co rzecz jasna wzbudza tęsknotę, chęć doświadczenia i budowania czegoś razem. Ja mówię już z innej perspektywy, bo doświadczenie budowania rodziny,spełniania się w tym jest już poza mną i mogę powiedzieć, że jednak to nie dla mnie. Ale widocznie musiałam przez to przejść, żeby dojść do tego rodzaju wniosków już po czasie. Dlatego bycie samemu, albo samej to nie samotność, to nie coś najgorszego, co może przytrafić się nam w życiu, choćby z tego powodu, że od nikogo nie należy żądać, ani oczekiwać, że zapełni nam tę pustkę albo poczucie braku, niespelnienia, jeśli sami ze sobą nie dojdziemy do ładu, nie określimy, czego chcemy, na czym nam zależy, co oczywiście nie wyklucza realizacji swojego spełnienia, zadowolenia, rzucenia się w w wir życia z kimś na kim nam zależy i kogo pragniemy, ale już bez spinania się, bez konieczności oceniania szans i perspektyw, bez niekończącego się ścisku szczęk i pięści od zamartwiania się przez cały dzień o relacje z drugą połową lub ich brak.W każdym bądź razie, ciężki kawałek chleba przed Tobą, o ile nie zmienisz nastawienia, albo nie spróbujesz zrobić czegoś pozytywnego, by to nastawienie zmienić i przekonstruować.
                • marek.zak1 Re: Superbohater 23.07.17, 21:39
                  ninek04 napisała:

                  > kombinerki _pinocheta 00 napisała

                  >
                  > >Nie rozumiesz. Ty tak chciałaś albo bałaś się zmieniś swój stan, a faceci po prostu nie mogą, bo są odtrącani. Oni nie mają na czym budować poczucia swojej wartości, brak im akceptacji, a niestety spowodowane jest to programowaniem społecznym i wychowywaniem przez kobiety, ale tak już po prostu jest i należy uznać, że szybko to się nie zmieni. Fakt jest jednak taki, że w okresie dojrzewania - nie wspominając już o starszych osobnikach - wpływa to negatywnie na psychikę tych mężczyzn.<
                  >
                  > Wydaje mi się, że wiem o jakim rodzaju samotności mówisz.
                  --------------------------
                  Nie, nie wiesz. Jemu chodzi o fundamentalną przezroczystość wielu młodych, delikatnych, nieśmiałych facetów w oczach dziewczyn, którzy popadają w kompleksy, depresje i nie widzą szans, żeby to się zmieniło. Ci młodzi faceci w świecie silnych, agresywnych, rywalizujących młodych samców czuja się kompletnie zagubieni i zepchnięci na margines.
          • patti72 Re: Superbohater 24.07.17, 12:05
            Kurcze, strasznie się Ciebie czyta. Jak u Stiega Larsona "Mężczyźni którzy nienawidzą kobiet". Takie podejście nie za dobrze wróży na jakikolwiek związek z kobietą. Nie myślałeś o zmianie orientacji? Ale tak serio, bez urazy. Wiele kobiet związuje się z innymi kobietami właśnie ze względu na "nienawiść" do facetów. Ja czytając Cię mam wrażenie, że nie masz nic do zaoferowania kobiecie. I uwaga... nie chodzi mi o wielkość kutasa, hajs, furę, czy inne atrybuty w Twoim rozumieniu. Chodzi mi głównie o wyzbycie sie swoich uprzedzeń, fałszywej dumy i obdarowanie kobiety MIŁOŚCIĄ. Nie, Ty tego nie zrobisz, bo SUKA pomyśli, że CI zależy, ze ma Cię w garści, że zostaniesz jej pieskiem, co???? Kogo ty spotkałeś na swojej drodze człowieku???? Dlaczego myślisz, ze zrobienie coś dla kobiety jest poniżające??? To jest wyraz miłości, szacunku, czułości. Dobrze Ci życzę, ale pamiętaj przeważająca większość (ha ha ha) kobiet nie ma nic wspólnego z Twoim obrazem.
            • ninek04 Re: Superbohater 24.07.17, 12:27
              Według mnie to jest wewnętrzny strach przed byciem odrzuconym, obawa przed nie sprostaniem wyimaginowanym wymaganiom kobiet, lęk przed bliskością, przed odsłonieniem się również ze swoimi słabościami, żeby broń boże nie zostać wyśmianym i uznanym za jakiegoś nieprzystosowanego nieudacznika - stąd ta mowa nienawiści i negatywne postrzeganie i ocena kobiet. Zmianę trzeba zacząć od siebie, inaczej się nie da, bo frustracja będzie tylko narastać.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Superbohater 24.07.17, 21:54
              >Dlaczego myślisz, ze zrobienie coś dla kobiety jest poniżające

              Dlaczego miałbym robić cokolwiek dla kobiety? W jakim celu?
              W poniższym poście Ninek jest dużo racji. Interakcja z kobietą prowadzi do odsłonięcia się, gestykulacji, dialogu, działania, a to wszystko podlega ocenie. Po co mi negatywna ocena?
              Dlatego w jednej z poprzednich wiadomości wspomniałem, że największą zaletą dla mnie obecnie jest wyłapywanie pozytywnych sygnałów, ale z pominięciem nawiązywania znajomości, bo w przypadku błędów można okryć się śmiesznością, a to prowadzi do potępienia mężczyzny w gronie kobiet, a to mocno oddziałuje na męską hierarchię, gdyż to kobiety kreują życie towarzyskie. Narazisz się kobietom=przykleją ci łatkę.
              Przykład:
              Miałem sytuację, gdy kobieta zaciągnęła mnie na parkiet. Szybko zrezygnowałem z tańca i odszedłem. Zdarzenie powtórzyło się po jakimś czasie z inną panną, która rzuciła mi się na szyje i siłą próbowała mnie wyrwać z męskiego towarzystwa. Gdybym dał się zaciągnąć to bym przegrał, ponieważ nie potrafię tańczyć, więc bym się skompromitował, ona i jej koleżanki, by się ze mnie śmiały, a faceci podchwyciliby temat, by obniżyć moją wartość w towarzystwie i przypodobać się znajomym panienkom (chęć dostania się do cipki ponad męską znajomość). Najlepsza opcją, którą wprowadziłem w życie? Zdecydowanie dałem jej do zrozumienia, że mnie nie interesuje taka forma spędzania czasu, a w dalszej części wieczoru, w obecności kolegów, rzuciłem delikatną uwagę pod jej adresem. Kto wygrał? Ja. W męskim gronie wyszedłem na takiego, który nie ulega i jeszcze potrafi "odszczekać", a dodatkowo dostałem jasny sygnał od tej kobiety, że jestem interesującym facetem, co połechtało moje ego.
              • droitier Re: Superbohater 24.07.17, 23:37
                W mojej ocenie przegrałeś. Typowa strategia lose-lose, w której ty i tak tracisz więcej niż ta kobieta, ale masz satysfakcję, że udało ci się wyrządzić jej trochę przykrości. Trochę tak jakbyś był dumny, że pokazałeś dresowi przy jego ziomkach fakulca, choć on za chwilę przestawia ci za to nos i zabiera telefon. Dziecinada.
                • sabat3 Re: Superbohater 25.07.17, 00:02
                  droitier napisał:
                  > W mojej ocenie przegrałeś. Typowa strategia lose-lose, w której ty i tak tracis
                  > z więcej niż ta kobieta, ale masz satysfakcję, że udało ci się wyrządzić jej tr
                  > ochę przykrości. Trochę tak jakbyś był dumny, że pokazałeś dresowi przy jego zi
                  > omkach fakulca, choć on za chwilę przestawia ci za to nos i zabiera telefon. Dz
                  > iecinada.

                  O ile to strategia - myślę, że tego określenia można użyć przy opisie celowego działania, a tutaj wygląda to bardziej na jakiś rodzaj panicznej rejterady, a następnie tworzenie racjonalizacji, by to tchórzostwo przed samym sobą uzasadnić.
                  • droitier Re: Superbohater 25.07.17, 00:18
                    myślę, że ma to znamiona strategii, bo kombi ma w tym momencie zaplanowane, że będzie tak właśnie postępował, nawet gdyby nie dopadła go panika. Choć jest to pewnie strategia maskująca.
                    • szopen_cn Re: Superbohater 25.07.17, 01:33
                      Czytajac posty kombiego mam wrazenie, ze rosnie nam nastepny midnight lighting.

                      • sabat3 Re: Superbohater 25.07.17, 08:04
                        szopen_cn napisał:
                        > Czytajac posty kombiego mam wrazenie, ze rosnie nam nastepny midnight lighting.

                        Nie, Kombi nie jest wyjatkiem. Co prawda jego frustracja jest wysoka, ale poglady tego typu sa udzialem duzej rzeszy mezczyzn. Frustracja tym wyzsza, im wyzsza niemoznosc w proporcji do niespelnialnych oczekiwan.
              • gogol77 Re: Superbohater 25.07.17, 11:23
                kombinerki_pinocheta00 napisał:
                > Miałem sytuację, gdy kobieta zaciągnęła mnie na parkiet. Szybko zrezygnowałem z tańca i odszedłem. Zdarzenie powtórzyło się po jakimś czasie z inną panną, która rzuciła mi się na szyje i siłą próbowała mnie wyrwać z męskiego towarzystwa. Gdybym dał się zaciągnąć to bym przegrał, ponieważ nie potrafię tańczyć, więc bym się skompromitował, ona i jej koleżanki, by się ze mnie śmiały, a faceci podchwyciliby temat, by obniżyć moją wartość w towarzystwie i przypodobać się znajomym panienkom...>

                Ja pierdolę!!!
                Szkoda czasu i klawiatury!!!'
                Ale powiem Ci Kombi, że ja to bym jej wtedy powiedział: wiesz co, fajna jesteś, ale ja słabo tańczę więc chodź na pole (jeśli to było w lecie i w Krakowie), to sobie będziemy rozmawiać a może nawet się całować.
                • marek.zak1 Re: Superbohater 25.07.17, 11:27
                  gogol77 napisał:

                  > Ale powiem Ci Kombi, że ja to bym jej wtedy powiedział: wiesz co, fajna jesteś, ale ja słabo tańczę więc chodź na pole (jeśli to było w lecie i w Krakowie), to sobie będziemy rozmawiać a może nawet się całować.
                  --------------
                  Gogol, ty masz wewnętrzną pewność siebie + świadomość uroku osobistego, a on takowych nie ma w ogóle.
        • potwor_z_piccadilly Re: Superbohater 20.07.17, 23:03
          sabat3 napisał:

          > kombinerki_pinocheta00 napisała:
          >
          > > Od początku wiadomo kim być, jak się zachowywać, co mówić, kiedy do
          > > tykać. Schemat, schemat, schemat.
          >
          > <=
          >
          > > Dlaczego one wszystkie są tak do siebie podobne?!
          >
          > Sam sobie odpowiedziałeś, Kombi.
          > One również wiedzą "kim być, jak się zachowywać, co mówić i kiedy się dotykać".
          > Ale to wcale nie jest najgorsze.
          > Dużo gorzej jest z tego powodu, że również powszechnie wiadomo, co należy myśle
          > ć, czego pragnąć i do czego dążyć. I to dotyczy wszystkich. Nie tylko kobiet. C
          > iebie i mnie również.
          > Ludzie uczą się od siebie poprzez naśladownictwo. Zobacz jak kultura masowa ksz
          > tałtuje obyczaje seksualne -

          No to zdecyduj się, czy ludzie uczą się od siebie nawzajem, czy tzw. kultura masowa ich kształtuje i jeśli istnieje między tymi wersjami związek, a jest, to która z tych wersji jest wiodącą, pierwotną.

          > myślę, że wiek temu takie zachowania jak swing czy
          > cuckold stanowiły absolutny margines zachowań. Obecnie zaczyna się to upowszec
          > hniać,

          No to źle myślisz. Dawniej zabawy typu bara bara były znacznie bardziej powszechne niż dziś.
          Dziś ludzi blokuje wspomniana tu "kultura masowa", bo jakieś grupy marzące o ludowładztwie stwierdziły, że niedoruchany osobnik baranieje, a baranem jest łatwiej rządzić. I przede wszystkim jego pieniędzmi.
          Odsyłam do historii tej, o której dziś ani mru mru.
          Albo pomyśl na jakie to okoliczności organizowano bale maskowe i dlaczego w pałacach i zamkach orkiestry umieszczane były tak, by w żaden sposób muzycy nie mogli podglądnąć tych, którym przygrywali.
          Znasz Muzeum Narodowe w W-wie? Tam na tyłach, od strony ul. Książęcej kiedyś był wysoki kopiec (dziś go brak). Ten kopiec to była sala balowa (z chłopakami włamaliśmy się tam) na terenie posiadłości brata Stanisława Augusta Poniatowskiego i gdzie ów brat organizował orgie na które zapraszano co znamienitszych mieszkańców W-wy i o udział w których wielu zabiegało traktując zaproszenie takie jako nobilitację, no i pewnie prócz duszy radość dla ciała.




      • el_ninho Re: Superbohater 24.07.17, 10:51
        I tym o to sposobem, sponsorem mojego postu okazal sie DUZY CZARNY KUTAS.....wezme to za dobra wrozbe na poczatek tygodnia....
    • triismegistos Re: Superbohater 24.07.17, 15:23
      A ja się z tym w sumie zgadzam :)
      • hansii zastosuj to do siebie... 28.07.17, 16:54
        triismegistos napisała:
        Nie wiem po wuj ludziom prąd, tysiące lat przy pochodniach, kagankach, ogniskach żyli, było dobrze.

        Moze Tobie.
        - mnie brak WC i w ogole biezacej wody bardzo by przeszkadzal...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka