marek_gazeta 02.04.09, 22:28 www.warsawlair.pl/index.php?page=recenzja1 Nie umiem tak :( Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
songo3000 :))) 02.04.09, 22:56 A czego tu nie umieć? Do klubów (całkiem podobnie jak na spotkania oazowe) przychodzą m.in. babeczki głodne facetów i seksu. Jeżeli na sali na 10 kobiet 5 będzie z powyższej grupy to podryw typu 'na beszczela', eee sorry, typu 'direct' w końcu musi się opłacić :) Ot i cała filozofia 'szkolenia'. Często na imprezach widać takich prostaczków, rzeczywiście w końcu przeważnie odniosą 'sukcesy', pytanie tylko z jaką kategorią 'laski', hehehe. Najbardziej polałem się ze słownictwa w 'raporcie'. Kalka świeżego, zakompleksionego, teraz już podjaranego gościa wyciągniętego ze szkolenia sprzedaży bezpośredniej w AmWay-u. Dosłownie jeden do jednego: - wielki 'miszczu' trener sprzedający kilka tanich socjochwytów - słuchacze, którzy 'rosną w oczach' z każdym słowem trenera. Tenże obiecuje przecież karierę od zera do bohatera - pękanie z dumy przy pierwszych sukcesach w sprzedaniu partii odkurzaczy emerytkom z parteru - no i przede wszystkim wtrącanie za 'miszczem' co trzecie słowo zwrotów anglojęzycznych (niekoniecznie zrozumiałych :), które jasna sprawa podnoszą 'profesjonalizm' przekazu. Cudacznie cudne to wszystko :DDD Odpowiedz Link
yayamiomur Re: :))) 03.04.09, 10:59 > - no i przede wszystkim wtrącanie za 'miszczem' co trzecie słowo > zwrotów anglojęzycznych (niekoniecznie zrozumiałych :), udało ci się "rozkminić" skróty? doszedłem do tego, że kc to pocałunek w usta (ale skąd kc?) skąd się wzięło hb? hot bladź? hot blond? ...ale uśmiałem się zdrowo. Odpowiedz Link
yayamiomur Re: :))) 09.04.09, 11:08 dzięki za słownik... teraz to ja też jestem MPUA. wyczaiłem HB9 i jej BL mówił, że jest IOI. jakiś AMOG zrobił mix-opener a ona mu BS i okazało się, że to zwykły AFC. looser. wtedy ona EC - DDB! ja direct, SOI potem od razu kino i KC! Odpowiedz Link
prosty_facet Re: :))) 06.04.09, 22:31 songo3000 napisał: > A czego tu nie umieć? Do klubów (całkiem podobnie jak na spotkania oazowe) przy > chodzą m.in. babeczki głodne facetów i seksu. Jeżeli na sali na 10 kobiet 5 będ > zie z powyższej grupy to podryw typu 'na beszczela', eee sorry, typu 'direct' w > końcu musi się opłacić :) Ot i cała filozofia 'szkolenia'. Często na imprezach > widać takich prostaczków, rzeczywiście w końcu przeważnie odniosą 'sukcesy', p > ytanie tylko z jaką kategorią 'laski', hehehe. > > Najbardziej polałem się ze słownictwa w 'raporcie'. Kalka świeżego, zakompleksi > onego, teraz już podjaranego gościa wyciągniętego ze szkolenia sprzedaży bezpoś > redniej w AmWay-u. Dosłownie jeden do jednego: > - wielki 'miszczu' trener sprzedający kilka tanich socjochwytów > - słuchacze, którzy 'rosną w oczach' z każdym słowem trenera. Tenże obiecuje pr > zecież karierę od zera do bohatera > - pękanie z dumy przy pierwszych sukcesach w sprzedaniu partii odkurzaczy emery > tkom z parteru > - no i przede wszystkim wtrącanie za 'miszczem' co trzecie słowo zwrotów angloj > ęzycznych (niekoniecznie zrozumiałych :), które jasna sprawa podnoszą 'profesjo > nalizm' przekazu. > Cudacznie cudne to wszystko :DDD > A ja odniosłem wrażenie że koleś polewał sam z siebie ;-) Że jak to możliwe że takie prostackie chwyty działają ;-) Po prostu sam był w szoku ;-) Odpowiedz Link
eeela Re: :))) 07.04.09, 01:01 Że jak to możliwe że > takie prostackie chwyty działają ;-) Po prostu sam był w szoku ;-) Ja ci powiem, jak działają. Jak babka ma ochotę na przygodną znajomość, to działają z tym, który się nie jąka przy barze, tylko potrafi wyartykułować, o co mu chodzi. Jak babka nie ma ochoty na przygodną znajomość, to żadne kursy nikomu nie pomogą. Osobiście po zalinkowanej notatce spostrzegam, że choćbym miała dziką ochotę na przygodną znajomość, na autora notatki bym nie poleciała. Pewnie dlatego miałam ich w życiu tak niewiele - chociaż Yoric zaraz stwierdzi, że profesjonalne doradztwo De Angelo nawet mnie rozwaliłoby mnie na łopatki w trzy minuty :-D Odpowiedz Link
gomory Re: Cuda 03.04.09, 00:41 No ja tez nie potrafie. Za to wrocily mi fajne wspomnienia :). Przypomnialem sobie jak na kolonijnych dyskotekach bilismy z chlopakami rekordy w ilosci dziewczyn z ktorymi sie calowalo jednego wieczoru. Nawet mi to szlo, 20 nie przekroczylem ale dwucyfrowke osiagnalem. Byl tam kolezka ktory dobijal trzydziestki, to dopiero samorodny talent. Jeden taniec konczyl i zabieral sie za lizanie ;). Dzisiaj nie pamietam zadnej z dziewczyn, a jego owszem. Paradoksalne, ze ten sport wiazal nasza paczke kolesiow ze soba a nie z laskami. Odpowiedz Link
songo3000 Re: Cuda 03.04.09, 00:45 gomory napisał: > Dzisiaj nie pamietam zadnej z dziewczyn, a jego owszem. Paradoksalne, ze ten sp > ort wiazal nasza paczke kolesiow ze soba a nie z laskami. E, gejówka jakaś ;) Odpowiedz Link
gomory Re: Cuda 03.04.09, 00:50 Strona w ktora zbaczaja Twoje skojarzenia napawa mnie lekkim niepokojem. Nie chce znac Twoich fantazji ;). Odpowiedz Link
songo3000 Re: Cuda 03.04.09, 00:54 Jak już zostanę politykiem wszystko opiszę na swoim blogu :D Odpowiedz Link
eeela Re: Cuda 07.04.09, 01:06 > Przypomnialem sobie jak na kolonijnych dyskotekach bilismy z chlopakami rekordy > w ilosci dziewczyn z ktorymi sie calowalo jednego wieczoru. Nawet mi to szlo, > 20 nie przekroczylem ale dwucyfrowke osiagnalem. Byl tam kolezka ktory dobijal > trzydziestki, to dopiero samorodny talent. Jeden taniec konczyl i zabieral sie > za lizanie ;). Nigdy nani nie byłam obiektem, ani zakładającym się w takiej sytuacji :-) Ale prawda, że raz z kuzynką założyłyśmy się, która z nas pierwsza skusi naszego przystojnego kuzyna do namiętnego pocałunku. Wygrałam, choć w sposób mało znaczący, bo skusiłyśmy go obedwie tego samego wieczora ;-) Pijany był, biedaczek, to mam na jego usprawiedliwienie. Chyba do dziś nie wie, że był obiektem zakładu ;-) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Cuda 03.04.09, 11:36 > Nie umiem tak :( Ale w sensie że "nie potrafię" czy "nie chce"? Nie macie skojarzeń, że to taki rodzaj zabawy? Faceci idą na disco i bawią się w podrywanie kobiet. Takie RPG na żywo. Jak Paintball. Bawimy się w podrywanie:-) Słyszałam oczywiście o podobnych "żeńskich" wariantach... Np. "Której najwięcej drinków postawią", "Która najwięcej facetów spławi" itd. Teraz jest mi z tego powodu wstyd, ale z koleżankami nieraz podobnie się bawiłyśmy... Może byłyśmy ciut mniej perfidne. Człowiek młody był i głupi... Odpowiedz Link
gomory Re: Cuda 03.04.09, 11:57 > Takie RPG na żywo. Gwoli scislosci to kazde RPG jest na zywo. Odgrywanie rol w terenie raczej nazywa sie LARPem, Drama, gra terenowa. > Nie macie skojarzeń, że to taki rodzaj zabawy? Dla animatorow to sposob na zarabianie pieniazkow, a dla uczestnikow pewnie calkiem fajna zabawa. Mozna miec watpliwosci natury moralnej - bo uczy przedmiotowego traktowania ludzi, ale coz - znam glupsze rozrywki ;). Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Cuda 03.04.09, 12:13 > Gwoli scislosci to kazde RPG jest na zywo. > Odgrywanie rol w terenie raczej nazywa sie LARPem, Drama, gra > terenowa. Fakt wyraziłam się niefortunnie:-) Na usprawiedliwienie mam to że L (z LARP) oznacza live. Tak się u nas mówiło, że ktoś się bawi "na żywo". Ja bawiłam się tylko w RPG też na żywo:-) Odpowiedz Link
sprezynka77 Re: Cuda 03.04.09, 11:55 Hahaha to jak w ksiażce "Gra" N.Straussa. Myślalam, że to wyłącznie fikcja. Zazdroszczącym polecam epilog. ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka/84596.html,gra Odpowiedz Link
juzia214 Re: Cuda 03.04.09, 13:38 cudne :) jesli te zapiski sa autentyczne oczywiście a nie wyprodukowane w celu zwabienia kolejnych jeleni. Odpowiedz Link
crazyrabbit Marek... 03.04.09, 16:22 ... a po co Ci to umieć? Kolesie są mistrzami, ale w wyciąganiu kasy od naiwnych frajerów. Z resztą - widziałam Cię kilka razy na żywo (chyba nie zdradziłam teraz jakiejś tajemnicy?). Tobie nic a nic nie brakuje ;))) Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Marek... 06.04.09, 19:27 Dzięki :) Tajemnica to żadna, oczywiście, nie jest. Nie zgodziłbym się jednak z opinią, że to wyciąganie kasy od frajerów - z relacji (zakładam, że prawdziwych, choć są dziwnie długie i szczegółowe) wynika, że goście są zachwyceni i dostali dokładnie to, czego oczekiwali. Czyli patent na podryw. Nie przepis na długoterminowy, szczęśliwy związek z kobietą marzeń, tylko skuteczny sposób na "wyryw". Jeśli faceci są rzeczywiście tacy skuteczni, to - niezależnie od tego, czy jedynie czerpią ze wzorów "mistrzów", czy dokładają coś od siebie do "teorii podrywu" - czuję pewnego rodzaju podziw. Oczywiście, brakuje relacji krytycznych - wszystkim się tak bardzo podobało? Niektóre metody i zagrywki/zadania budzą wątpliwości - np. za "sprowadzenie z parkietu" kobiety tańczącej z innym facetem można i powinno się odebrać po buzi. Jest również niewykluczone, że przy odpowiednio rozwiniętym biznesie goście posiłkują się podstawionymi laskami, które pozwalają się poderwać i tym samym "przełamać" bądź "zaliczyć sukces" szczególnie nieśmiałym/nieporadnym kursantom. Kończę właśnie książkę "AlphaMale" Grzesiaka; jak skończę, podrzucę własną opinię. Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Marek... 06.04.09, 21:36 Coś niecoś o tych "metodach" słyszałam ;) I powiem Ci, że nie ma w tym nic specjalnego. I wie to każdy, kto miał w swoim życiu kilka szkoleń z technik sprzedaży i negocjacji. Kolesie ubierają to wszystko w specjalny slang, żeby wrażenie było większe. Trochę skrótów, mały bełkocik, "wyrywanie" lasek na dyskotece... Przecież, jak to już ktoś w tym wątku pisał, na dyskoteki lasie chodzą po to, żeby się nimi ktoś zainteresował. I mało majtek przez głowę nie ściągają, jak się w końcu uda :DDDD Jak chcesz, pokażę Ci kilka sztuczek, które zawsze działały na obie płcie, i to całkiem za darmo :PPP I notatki z licznych szkoleń sprzedażowych może nawet gdzieś znajdę :) Odpowiedz Link
krzysztof-lis Re: Marek... 06.04.09, 21:56 > Jak chcesz, pokażę Ci kilka sztuczek, które zawsze działały na obie > płcie, i to całkiem za darmo :PPP Ja chcę. :) Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Marek... 06.04.09, 22:07 > Ja chcę. :) Puff. Oferta była adresowana do mnie, więc stój cierpliwie w kolejce. Odpowiedz Link
songo3000 Re: Marek... 07.04.09, 00:21 We caught You :DDD Teraz to już w ogóle brzydkie feministki spokoju Ci nie dadzą... ;) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Marek... 07.04.09, 00:39 ... Przecież, jak to już ktoś w tym wątku pisał, na > dyskoteki lasie chodzą po to, żeby się nimi ktoś zainteresował. I > mało majtek przez głowę nie ściągają, jak się w końcu uda :DDDD Taa jasne... Zaliczyłam w życiu wiele dyskotek. Szło się faktycznie z zamiarem poderwania kogoś... Jednak na miejscu okazywało się, że dużo przyjemniej tańczy się (szczególnie w klatce), upija i szaleje z koleżankami. Najśmieszniejsze jest to ile czasu i funduszy poświęcałyśmy na przygotowanie się do takiego wyjścia: solarium, prysznic, wcieranie 6 różnych balsamów (na różne części ciała), przymierzenie wszystkich możliwych kreacji (to dopiero było czasochłonne), perfekcyjny makijaż, fryzura, kręcenie/prostowanie włosów, wybór odpowiednich perfum a później... spławiało się wszystkich gości:-) Jeśli inne laski też tak robią to nie dziwie się chłopakom, że na takie kursy się zapisują:-) Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Marek... 07.04.09, 07:49 Generalizowałam... dla podkreślenia efektu :PPP Odpowiedz Link
glamourous Re: Marek... 07.04.09, 16:50 Rabbit, od Twojej apetycznej sygnaturki az mi sie goraco (mrrr...) zrobilo. Ech, chcialoby sie takiego "odpowiedniego faceta", oj chcialo :-) Odpowiedz Link
prosty_facet Re: Cuda 06.04.09, 22:28 marek_gazeta napisał: > www.warsawlair.pl/index.php?page=recenzja1 > Nie umiem tak :( > Idź na szkolenia ;-) Swoją drogą ja tez tak nie umiem - strasznie nieśmiały jestem ;-) Odpowiedz Link
cyklista6 Pewność siebie 09.04.09, 12:35 Ciekawy jestem, na ile efekt polega na zwiększeniu pewności siebie u facetów - to często działa jak magnes na kobiety. Naturalnie, na te kobiety które są otwarte na nową znajomość. Widziałem kiedyś bardzo ciekawy program o specyficznej "agencji". Rzecz działa się w Moskwie (co nie bez znaczenia z uwagi na nagromadzenie nowobogackich i strumień petrodolarów). Klient przychodził i zamawiał usługę pt. Fantastyczna przygoda erotyczna - która miała się przytrafić w ciągu np. miesiąca. Polegało to na tym, że agencja śledziła jego rozkład zajęć (on nic o tym miał nie wiedzieć) i "wklejała" mu przygodę - np. piękna nieznajoma w windzie rzucała się na niego, albo pielęgniarka która rutynowo mierzyła ciśnienie w jego ulubionej przychodni, lub pojawiała się w biznesach interesująca kontrahentka z dalekiego kraju itp. (każdy z panów dołoży tutaj swoje fantazje). Można było sobie zamówić ileś tam takich niespodzianek w określonym czasie. Okay, tzw. agencja na wysokim poziomie :-) Ale najciekawszą częścią relacji były wyznania klientów, którzy opowiadali że tak byli nakręceni na przygody, no i naturalnie byli znacznie śmielsi (wszak zapłacili to i oporu się nie spodziewali). I okazywało się, że przez ten okres oni mieli o wiele więcej przygód niż te przygotowane przez agencję! Po prostu - byli pewni siebie, bardziej się oglądali za okazją to i częściej im wychodziło. I tak to pewnie działa... Odpowiedz Link
gomory Re: Pewność siebie 09.04.09, 13:05 Nie wazne jak wazne, ze ;). Najlepsze gdyby sie okazalo, ze agencja w ogole im nikogo nie podlozyla a chlopaki i tak byli wniebowzieci "usluga" :D. Odpowiedz Link