Ja tak tylko na minutkę. Przywitać się chciałam i powiedzieć Wam, że bez forum... fajno jest

Może nawet fajniej niż z nim?
Nie rozmyślam o mych zaburzeniach, nie doszukuję się w każdym mym zachowaniu niepokojących objawów. Żyję, normalnie! Tzn. normalnie, na tyle sytuacja obecna mi pozwala.
Zaczęłam teraz troszkę Was czytać... i mi się odechciało. Jakoś chyba źle na mnie działa czytanie Waszych objawów, Waszych wspomnień z tych gorszych dni. Możliwe, że to mnie "nakręcało"? Że czytanie o czymś powodowało, że u mnie się to też pojawiało? Albo na siłę u siebie też czegoś z choroby szukałam? Nie wiem już sama.
U mnie po staremu. Z mamą słabo. Ale dzielna jestem. Tzn. staram się taką być. Dużo książek pochłaniam, jeszcze więcej filmów oglądam, i aniołki lepię z masy solnej sobie. I kocury
Pozdrawiam Was ślicznie, ślicznie, ślicznie!
I pewnie kiedyś znowu wpadnę się tu przywitać