dzedlajga
01.06.12, 12:22
Mój kocurek (wychodzący, kastrowany) ma podejrzenie chłoniaka. Jakoś jestem dobrej myśli i wierzę, że da się zaleczyć i będzie ok. Tylko póki co powinien siedzieć w domu. A odkąd zaczęłam go dokarmiać strzykawą nabrał znów siły i ciągle patrzy na mnie tymi swoimi pięknymi oczami i prosi, żeby go wypuścić. A tu w dodatku zimno i pada. Serce mi pęka (głowa też). Dziś znów w nocy nie będę spała tylko słuchała miauczenia. W poniedziałek operacja i może pod koniec tygodnia w końcu będzie wiadomo co dokładnie mu jest i na co go leczymy. Najgorsze jest to czekanie - dostaje tylko jakieś leki na objawy no i te gerberki do pyszczka. Mój chudziaczek...