05.04.08, 17:05
Wiem, że on nie czyta tego forum, ani nawet pewnie nie ma pojęcia, że ja tu
piszę, dlatego właśnie tu się wykrzyczę (gdzieś muszę, bo inaczej się
zastrzelę, choćby dziecinną pukawką, albo korkiem od butelki, bo pistoletu nie
mam, a czymś trzeba będzie to zrobić jak nie ochłonę...)

A więc napiszę krótki list otwarty do T. (jak to niegdyś do innej litery
zrobiła Beatrix, hehe):

***
Zawsze myślałam, że wszystko jest problemem, tylko nie to, że źle się czuję, a
przynajmniej chciałam tak myśleć. Zawsze próbowałam wszystko tłumaczyć, o
wszystkim mówić, żeby nie było niedopowiedzeń, żeby nie było, że coś ukrywam.
Nic nie ukrywałam. Pokazałam wszystko. Za dużo. Popełniłam niewybaczalny błąd.
Lepiej byłoby, gdybym grała, kto wie, może prawda nigdy by nie wyszła na jaw,
gdybym tylko dobrze grała? Teraz żałuję, bo tak sobie myślę, że przecież
zdarza się, że gdy człowiek tak bardzo zatraci się w graniu, to może mu ono
wejść w krew. I tym samym być może straciłam w ten sposób jedyną jak dotąd
szansę na normalność??
Nie potrafię podchodzić do życia aż tak praktycznie, nie potrafię wbić się w
jakieś ramy, tylko dlatego, żeby "jakoś to wyglądało" i by był spokój. Za to
potrafię przyznać się do największych słabości, do problemów ze swoimi
emocjami, swoją tożsamością, także seksualną, tylko dlatego, żeby z kimś być
na jasnych zasadach, tylko dlatego, że tak bardzo chcę z tym kimś być.
Niemożność wpasowania się w te ramy najwyraźniej wyklucza jednak związek.
A ja głupia miałam nadzieję, że jeśli ktoś chce i jest szczery i tak bardzo
chce to wszystko się uda i później nawet to "wpasowanie się" w ramy przyjdzie
samo, naturalnie, bez wysiłku.
Pieprzony idealizm. Najwyraźniej. Czuję się zażenowana, bo zawsze myślałam, że
daleko mi do niego.
Nie mogę teraz pojąć tego wszystkiego, ani poradzić sobie z tym, że to trwało
aż trzy lata, a nie powinno mieć w takim układzie w ogóle miejsca. Głupota
ludzka nie zna granic. Tacy popier***eni ludzie jak ja powinni być sami.
Kiedyś to wiedziałam. Na kilka lat odpuściłam sobie, zapomniałam się - i był
to makabryczny błąd, bo co z tego, że znów to wiem, skoro ponowne uporanie się
z tym bólem graniczy z niemożliwością?
Każde zło, każde nieszczęście da się pokonać. Wszystko jest do pokonania.
Pokonać nie da się tylko NICZEGO, takim NICZYM jest pustka. Pustka jest
wszechogarniająca i niepokonana. Jedyną mądrą decyzją jaką ostatnio podjęłam
to ta, by od razu przyznać się do kapitulacji.
***

Tyle.


[PS. Jeszcze przed chwilą myślałam, że napisałam to też ku Waszej przestrodze,
ale nie, bo w Wasze szczęście jakoś dziwnie wierzęwink)]
--
przez prawą nogę lewą nogę i dalej mogę
Obserwuj wątek
    • ditta12 Re: Do T. 05.04.08, 17:29
      Armio!!!!Czytam to co napisalaś do T i beczęsad((Ja też mogłabym
      napisać taki sam list do innego T.
    • skwr2 Re: Do T. 05.04.08, 20:04
      i_am_the_army napisała:

      > Pokonać nie da się tylko NICZEGO, takim NICZYM jest pustka. Pustka
      jest
      > wszechogarniająca i niepokonana.
      Mam zamiar sprawdzić prawdziwość Twojego sądu. Jeśli się okaże, że
      masz rację, tym gorzej dla mnie.
    • skwr2 Re: Do T. 06.04.08, 07:28
      Jedyną szansą na zbudowanie sensownego związku jest oparcie go na
      prawdzie. Próby istotnych przekłamań doprowadzą do stworzenia ułudy,
      która pryśnie prędzej czy poźniej przede wszystkim pod ciśnieniem
      samotności na ogół obojga partnerów. Nie warto starać się być z kimś
      za wszelką cenę, rezygnacja z siebie jest wyniszczająca. Lepiej
      nabyć sobie kota i cierpliwie poczekać na osobę, dla której jest się
      odpowiednio dobrym.
    • warmiamazury Re: Do T. 06.04.08, 13:11
      Tak. Nie warto mówić...potem to sie obraca przeciwko nam..
    • 35.a Re: Do T. 06.04.08, 13:13
      Armio, smutna Twoja epistoła.


      "Tacy popier***eni ludzie jak ja powinni być sami."


      prościej "nie chcę Cię już"?
      • i_am_the_army Re: Do T. 06.04.08, 14:03
        raczej "nie chce mnie już"
        • skwr2 Czy macie świadomość, 06.04.08, 14:38
          że ChADowcy są bardzo atrakcyjnymi osobami. Tryskają niespożytą
          energią, błyszczą intelektem, skrzą się poczuciem humoru. Co
          ChADowiec to dusza towarzystwa.smile))
          Mają też drugą twarz, ale przecież nic za darmo.
          Nie miałabym oporów, żeby się związać z ChADowcem. Kto umie kochać
          bardziej niż ChADowiec??? DDD
          • i_am_the_army Re: Czy macie świadomość, 06.04.08, 16:23
            Może nikt nie umie kochać bardziej niż ChADowiec, ale takie kochanie za bardzo
            drugiej osoby też jej zwykle nie odpowiada. Wszelkie skrajne emocje są zdrowym
            obce i boją się ich. Poza tym kochanie tak bardzo bardzo, najbardziej, łączy się
            zwykle z uzależnieniem się od osoby, którą się kocha. A od tego już nic gorszego
            nie ma - dla obu stron.
            • skwr2 Re: Czy macie świadomość, 06.04.08, 17:57
              Uzależnienie z pewnością nie byłoby dobre; pętałoby obie osoby w
              niezdrowy związek. Sądzę, że w miarę okrzepłym osobowościom nie
              zagraża taka pułapka. Nie przypuszczam, żeby istniała korelacja
              między ChAD a niedojrzałą osobowością.
              Największa miłość może przyjąć na tyle oszczędne formy wyrazu, żeby
              nie budzić popłochu u kochanej osoby. ChADowcy potrafią się nauczyć
              panowania nad środkami expresji.smile))
              A nawet powściągnąć gadatliwość.smile
              • i_am_the_army Re: Czy macie świadomość, 06.04.08, 18:16
                Masz rację, korelacja między ChAD a niedojrzałą osobowością chyba nie zachodzi
                jakoś specjalnie.
                Wytłumaczę się - u mnie ChAD jest podważony - na rzecz zab. osobowości, tak więc
                u mnie niedojrzała osobowość jest niewątpliwie, stąd takie a nie inne moje
                przemyśleniatongue_out
                Wstyd, ale cóż począćwink
                • skwr2 Re: Czy macie świadomość, 06.04.08, 20:05
                  To jesteś wygrana. Dojrzeć w zasadzie zawsze się zdąży.smile
              • i_am_the_army Re: Czy macie świadomość, 06.04.08, 18:20
                Miło czytać że jesteś tak optymistyczna, jeśli chodzi o ludzi chorych na ChAD,
                ale ja tego optymizmu absolutnie nie podzielam, ChAD to choroba jak każda inna,
                ba, to straszna choroba, a jak każda poważna, straszna choroba, więcej w życiu
                przeszkadza niż pomaga. A urok z niej płynący nigdy nie załata zła, które
                wyrządza. I niewielu "rasowych" ChADowców potrafi zapanować nad sobą...
                niewielu... (mówię z własnego doświadczenia tylko).
                • skwr2 Re: Czy macie świadomość, 06.04.08, 20:06
                  Robię trochę dobrą minę do złej gry.
        • 35.a * 06.04.08, 14:47
    • i_am_the_army Re: Komunikat 06.04.08, 16:39
      Chciałam zakomunikować, że dość już tego, już mi lepiej. Czuję niesmacznego
      trampka w gębie po tej końskiej dawce użalania się nad sobąwink
      Jestem piękna mądra i bogata - jak mogłam kiedykolwiek w to zwątpić? Hehe. Nie,
      nie, nigdy nie zwątpiłamtongue_out
      • skwr2 Re: Komunikat 06.04.08, 17:58
        Nie czuję się wraz z Tobą zniesmaczona.smile))
        • i_am_the_army Re: Komunikat 06.04.08, 18:23
          smile
      • beatrix-kiddo Re: Komunikat 06.04.08, 18:21
        Cieszę się, że Ci już lepiej, Armio smile Tak trzymać.
        I proszę, nie miej niesmaku, bo takie wykrzyczenie się bywa bardzo potrzebne. I
        pomocne - jak widać na Twoim przykładzie. Tulisie posyłam, wiosna idzie.
      • poetkam Re: Komunikat 06.04.08, 18:37
        > Jestem piękna mądra i bogata - jak mogłam kiedykolwiek w to
        zwątpić?

        Oczywiście, że jesteś piękna, mądra i bogata. Ja w to nigdy nie
        wątpiłam. I nie wątpię, że spotkasz kogoś, dzięki komu nie będziesz
        czuła wszechogarniającej pustki. Ja to WIEM.
        • skwr2 Re: Komunikat 07.04.08, 07:55
          poetkam napisała:

          > I nie wątpię, że spotkasz kogoś, dzięki komu nie będziesz
          > czuła wszechogarniającej pustki. Ja to WIEM.
          Wskazujesz na jedno z rozlicznych źródeł złych związków. Z
          odczuwaniem pustki każdy musi poradzić sobie sam, bo inaczej wyjdzie
          na spotkanie z partnerem z zakusami na jego wchłonięcie lub
          roztopienie się w nim. Ludzie przychodzą, odchodzą, na zawsze mamy
          tylko siebie. Ktoś może się stać ważną częścią naszego życia, ale
          nie jego istotą.
          • poetkam Re: Komunikat 07.04.08, 10:18
            Wskazujesz na jedno z rozlicznych źródeł złych związków. Z
            > odczuwaniem pustki każdy musi poradzić sobie sam,

            Nie twierdzę,że nie masz racji, ale nie do końca się z Tobą zgadzam.
            Druga osoba może pomóc wypełnić tę pustkę, czasem dzięki rozmowom,
            dzięki światopoglądowi tej drugiej osoby możemy zobaczyć, że kolor
            biały nie zawsze jest biały, bo może mieć różne odcienie bieli,
            np.beżowy, kremowy. Zakładasz, że związek może być tylko chwilowy,
            okey, ale nigdy już nie będzie tak samo, jak było przed tym
            związkiem. Człowiek jednak się czegoś uczy z dnia na dzień i być
            może znajdzie receptę na tę pustkę?
            • nowako-wa Re: Komunikat 07.04.08, 11:38
              A ja uważam ,że miłośc to najtrudniejsza, ale zarazem najcenniejsza
              rzecz w zyciu- to wartość ponadczasowa - tak naprawdę tylko w
              miłości można odnależ sens życia. Każda matka na tym forum
              posiadająca dziecko wie co to miłośc macierzynska- wbrew
              wyrzeczeniom i bagażowi jakie niesie posiadanie dziecka,
              zrezygnowałaby z tego ??????
              A kto nie ma dziecka, nie miał ukochanego psa,kota, czy nawet swego
              chobby...?
              Ale chce napisać o najtrudniejszej miłości- partnerskiej .
              Rodzicielską ma się z nadania , a z partnerem trzeba sobie ją
              zbudować- im silniejsze fundamenty , długotrwała i mozolna, pełna
              wyrzeczeń budowa tym owoc tego wysiłku piękniejszy.Dzieci odchodzą
              gdy dorosną do swojego świata- z partnerem można się zestarzeć...
              A ,że strzała amora może dopaść w każdym wieku dam przykład- moja
              mama po śmierci znalazła "nowego męża"z 40 kg nadwagi,podeszłym
              wiekiem i rakiem złośliwym i niewrażliwym. Czy można dostać coś
              piękniejszego od życia w tym wieku???
              Nie zniechęcaj się Armio- "Każda Sfora ma swojego amatora"
              Proś usilnie "siły wyższe" o kogoś kto by cię pokochał z
              wzajemnością, ale pamiętaj nie ma miłości bez kompromisów. No i są
              oczywiście ludzie którzy zagłuszają w sobie potrzebę miłości,
              uważając ,że do szczęścia im jej nie potrzeba.
              Z mężem jestem od 16 lat i nie wyobrażam sobie przejścia przez
              chorobę gdyby jego nie było...w obliczu nieszczęścia miłość daje
              wprost niewyobrażalną siłę. I na dowód twierdzeń,że nie można żyć,aż
              TAK BLISKO , jesteśmy ze sobą prawie 24h i jakoś wytrzymujemy, a ze
              wymaga to rezygnacji z egoizmu? Coś za coś .No i to jest lekarstwo
              na tą PUSTKĘ...
              • skwr2 Re: Komunikat 07.04.08, 12:54
                Gdyby trzeba było zapisywać się pod przymusem do jakiejś kategorii
                wyznawców, dołączyłabym do tych z miłością w pierwszym punkcie
                statutu. Nie mogę jednak zgodzić się, że albo miłość albo pustka, bo
                musiałabym już strzelić sobie w łeb, czego zresztą nie mogę
                wykluczyć, ale jeszcze nie teraz. Zanim zostanę zgorzkniałą,
                cyniczną, hipochondryczą babą, co nie bardzo mnie pociąga i
                satysfakcjonuje, podejmę próby znalezienia substytutów. Myślę, że są
                jakieś szanse powodzenia. Czego mi najbardziej potrzeba, to
                zdrowia.smile
            • skwr2 Re: Komunikat 07.04.08, 12:42
              Ujmujesz kontakt z drugim człowiekiem jako inspirację, stymulację
              własnego rozwoju i masz bezprzecznie rację.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka