orvokki
26.10.04, 16:13
Tytuł wątku znaczenie ma podwójne. Pierwsze, że mój mąż oznajmił w sobotę, że
za trzy lata to chciałby już poważnie pomyśleć o dziecku. Negocjacje w toku.
Drugie to taki syndrom widoczny u części moich koleżanek, które odkąd
pamiętam planują dziecko za trzy lata. Trzy lata już zdążyły minąć ze dwa
razy od pierwszej deklaracji, a one ciągle za trzy lata...
I tak się zastanawiam, czy to jest taki wykręt na odwal się (rodzina i
znajomi łatwiej łykną "za trzy lata" niż "nigdy"), czy też w miarę upływania
czasu wciąż i wciąż czują, że to jeszcze nie teraz, że jeszcze nie są gotowe,
że jeszcze za mało zarabiają etc. A może faktycznie dobry moment nigdy nie
nadchodzi? Komu się udało takie zaplanowanie "za trzy lata"?