Zacznę od tego ze to była wpadka. Nigdy nie chciałam i nie
planowałam dzieci. Nie wspomne o wizji siebie w roli kury domowej.
To że zaszłam nie oznaczało także że MUSZĘ urodzić. Do tego bym
urodziła namówił mnie mój obecny mąż. Czasem wszysttkiego żałuję, bo
teraz jestem uziemiona, nie widzę perspektyw na poprawę jakości
życia

Jestem nieszczęśliwa i źle mi ze świadomością, że moje dziecko ma
taka matkę

Jest cudownym dzieckiem, bardzo spokojnym i grzecznym, ale ja na nią
nie zasługuję

Dbam o nią, ale brak mi tego czegoś, tego, co mają inne mamy, które
bezgranicznie kochają swe dzieci, które pragnęły ich od samego
poczatku. Czuję jak ucieka mi czas, tracę życie na siedzenie w domu
przy garach ze ścierką w ręku, a jedyną moją rozrywką jest siedzenie
przy komputerze, nawet tv nie oglądam, bo dziecko chce ciągle jetix
oglądać