benonka
19.08.08, 14:28
Mam 28 lat i należę do tych kobiet, które raczej nie pałają miłością do
posiadania dzieci i chęcią ich posiadania. Zastanawiałam się kiedyś nad tym i
doszłam do wniosku, że w ukształtowaniu mojej postawy wobec dzieci duży udział
mają doświdczenia rodzinne. Wychowałam się w dość przeciętnej, tzw.
"normalnej" rodzinie i zawsze czułam, ze ten model nie do końca mi odpowiada.
Moja mama, moje dwie babcie i rózne ciocie to kobiety, które większość swojego
życia poświęciły rodzinie i dzieciom. Rezygnowały z własnych ambicji, z
własnych potrzeb, były wiecznie zabiegne. Pamiętam moją mamę z czasów mojego
dzieciństwa - zaniedbana, odmawiąjąca sobie małych kobiecych przyjemności
(choćby fryzjera czy dobrego kremu), wiecznie zmęczona. Dopiero gdy ja i brat
usamodzielniliśmy się odkryła na nowo swoją kobiecośc i zaczęła o siebie dbać.
Moja babcia z kolei do tej pory uważa, że dzieci są w zyciu kobiety
najwazniejsze i że jej obowiazkiem jest się dzieciom poświęcić. Do tej pory
wszystkie święta czy rodzinne uroczystości są organizowane "pod dzieci" (wnuki
i prawnuki babci). Fakt, ze w wieku 28 lat nie posiadam własnych dzieci i nie
przejawiam chęci do opieki nad dziećmi kuzynek, brata itp.jest ciągłym powodem
jej krytyki i oburzenia. A ja po prostu nie mam ochoty na takie życie -
wiecznej cierpiętnicy poświęcającej się dla rodziny. Wiem, że teraz wiele
rzeczy się zmieniło, że jestesmy zamozniejsi, ze są rożne ułatwienia by
pogodzić karierę z wychowywaniem potomstwa. Ale ten obaz mojej rodziny głeboko
we mnie siedzi i budzi duże wątpliwości. Co ciekawe, rozmawiałam na ten temat
z moimi kolezankami i one mają podobne odczucia - klasyczny obraz matki -
polki bądź przykre wspomnienia z dzieciństwa (rozwod, patologie w rodzinie)
skutecznie zniechęcają do starania się o dzieci.