Wymiękłam. Zaparcia raz są, raz ich nie ma, co kilkanaście dni seria
lewatyw, maksymalne dawki debridatu i laktulozy, dieta, błonnik,
koktajle frebini fibre, które odkryliśmy dzięki Mamie Ady (

), D3
odstawione, a i tak co pewien czas ją zatyka i kończy się lewatywą.
Już raz tak było, jak miała kilka miesięcy i pediatra sugerował
badanie hormonów tarczycy. No więc jedziemy skłuć i zrobić TSH, fT3 i
fT4.
Co jeszcze zrobić, skoro już pannę dziabię? Na pewno morfologię, CRP,
ale może przy okazji warto sprawdzić coś jeszcze?
Chcę mieć już wszystko wykluczone, zanim uderzymy do psycholożki
dziecięcej.
I drugie pytanie: Wrocławianki, gdzie najsprawniej dwulatka udziabią?
Bo Korczak chyba już nie pobiera krwi?