31.05.05, 11:20
Moje drogie od jakiegoś czasu mam duży problem. Właściwie chodzi o mnie. Moje
dziecko jest tym typem, który potrzebuje ciągłego noszenia, przenoszenia,
zajmowania go czymś itp. Nie siedzi w wózku, muszę iść z kimś na spacer, żeby
go pomógł targać, sama Bąka nie ukąpie, bo nie daje mi się ubrać ani
przewinąć. Do tego od 12 miesięcy całkowicie zarwane nocki no i praca. Jestem
może niedobrą mamą, ale czasami robię w ten sposób. Jadę niby na uczelnię ( w
tym czasie dzieckiem opiekują się moi teściowie) a faktycznie idę do moich
rodziców, którzy są w pracy i tam odsypiam. Robię głupio, ale ja po prostu
nie mam siły, przewracam się,a nie chcę mówić o tym teściom, bo też ich ta
opieka nad dzieckiem dużo kosztuje. Jestem po prostu tak strasznie
przemęczona, momo pomocy wielu osób.ostatnio kupiłąm sobie plussz activ, żeby
trochę postawił mnie na nogi, ale to nic nie dało. Kawę piję w nałogowych
ilościach. Czy ktoś może mi coś polecić, żęby postawiło mnie na nogi. Proszę.
Co Wy robicie? Być może Wasze dzieci są grzeczniejsze i zajmowanie się nimi
nie kosztuje Was tyle energii, a może jesteście odporniejsze?Jak to jest u
Was?Jaki dopalacz sobie zafundować?pozdrawiam.Pa
Obserwuj wątek
    • mamaigora1 Re: Dopalacz 31.05.05, 11:38
      cóż - chyba jestem odporniejsza wink
      Wstaje o 5:30, na 7:00 do pracy, w domu jestem 15:30 i do 18:30 poświęcam sie w
      100% Igorowi - nawet na 5 sekund nie mozna go z oka spuścić - ostatnio jak na
      chwilę wyszłam z pokoju to zaczął wdrapywac sie do swojego starego fotelika
      samochodowego (typu nosidło) i zawisł w połowie (bo wdrapywał sie od strony
      głowy) i tylko piszczał i fikał nogami - całe szczęście, że przód fotelika był
      pod kaloryferem i po prostu calość sie zaklinowała bo inaczej to nie chce
      myslec co by było ;-(((
      o 18:30 Igora przejmuje mąż, a ja zmywam naczynia lub robie inne tego typu
      prace, o 19:00 kolacja i akurat to karmienie to istny cyrk, rytuałem jest, że
      musimy byc z mężem oboje i mąż robi dziwne miny a ja wkładam łyżeczke do buzi i
      jakoś leci o 19:30 kąpiel (kapiemy razem z mężem bo Igor kapie sie tylko na
      stojaka i przy kapieli trzeba trzymac kubełek, a druga osoba go namydla), potem
      przebieranie w piżamki - oczywiście gonię go po całym pokoju (umyslnie zamykam
      drzwi od pokoju bo w przeciwnym wypadku goniłabym go po całym mieszkaniu...)
      Spacery tylko we dwoje bo Igor nie uznaje wózka, a sam jeszcze nie chodzi, a ja
      mam troche słabe nadgarstki (chyba od noszenia slodkiego ciężaru właśnie) i nie
      daje na dłuższa mete rady - rozwiązaniem idealnym jest w naszym wypadku balkon -
      wpuszcam tam Igora i chwile posiedzi, poszarpie barierki etc., ale od kiedy
      nauczył sie jak odgarnąc firanke to za chwil kilka włazi z powrotem do domu...
      Igor spac chodzi po 20:00 (przynajmniej powinien, bo ostatnio po Zyrtecu
      chodził po 22:00), w nocy przebudzi sie do trzech razy (wstaje do niego mąż),
      jedno przebudzenie ma takie, że nie spi pomiedzy 2 a 4 w nocy tylko łazi po
      łóżeczku (pół biedy) i głośno zawodzi (to juz gorzej), zasypia ponownie 4,
      4:30 - a mój budzik dzwoni 5:30 (nieubłaganie!!!!) i dalej do kieratu
      • asia_233 Re: Dopalacz 31.05.05, 11:51
        No to faktycznie podziwiam Was z całej siły. My w nocy mamy dyżry po 4-5
        godzin, bo Alan wierci się i wybudza, śpimy w kołysce.Nie wiem może pojechać
        wylać wosk, może to coś wskóra, ludzie mówią, że to cudowny środek na sen
        dziecka, ale ja jakoś w to nie wierzę.Pa
        • mamaigora1 Jaki wosk?????? 31.05.05, 11:52
          jw.
      • mamaigora1 Re: Dopalacz 31.05.05, 12:08
        Aha, dodam, że kawy nie pijam - nie gustuję po prostu...
    • hanti Re: Dopalacz 31.05.05, 12:00
      hmmm to ja chyba też do tych odporniejszych należę, bo ja nawet w pracy
      psychicznie nie odpocznę wink

      6 pobudka, śniadanko, spacer z psem, potem jedziemy na rehabilitację. Ja nie mam
      prawka, więc jadę z bąlami autobusem. Wracamy do domu po drodzę robiąc zakupy.
      Karolka idzie spać, Kuba sie bawi, a ja gotuję obiad sprzątam itd. Karolka
      wstaje, jemy cosik i zabieramy się za ćwiczenia, potem obiad, spacer. I znów
      ćwiczymy smile))
      Koło 19-stej myję dzieci i bąble oglądają bajkę, a ja robię im kolację. Potem
      czytamy sobie, o 20:30 bąble idą spać, a ja zabieram się za prasowanie, pranie
      itp. Wstronę łóżka zmierzam około 23:30.
      Około 1 budzi się Karolka, dostaje wodę chwilę się poprzytulamy i idzie spać
      żeby się obudzić około 4-tej.
      Noc uważam za udaną jeśli między pobudkami Karolki Kuba nie dostanie ataku astymy.
      • asia_233 Re:do Hanti 31.05.05, 12:38
        Zazdroszczę Ci tych zakupów z dziećmi i tego,że spokojnie obejrzą bajkę i
        tego ,ze idą wcześnie spać.Wiem,że zazdrość to głupie uczucie, ale też bym tak
        chciała, ale tak sobie myślę, że wszystko z biegiem czasu i wszystko przed
        nami.Pa
        • hanti Re:do Hanti 31.05.05, 13:04
          tu nie ma czego zazdrościć, Karolinka jest chora na mpdz, nic chodzi, więc jest
          w 100 % uzależniona od moich rąk. Kauba nie wyjdzie na spacer bez roweru, a ja
          mieszkam na trzecim piętrze, bez windy. Więc po zrobieniu tychże zakupów, muszę
          wnieść na góre, na jednym biodrze wózek z Karolką i zakupami, a w drugim ręku
          rowek Kuby. To wszystko razem waży prewie tyle co ja smile)))

          A co do spania, to wszystko zależy od tego czego dziecka nauczysz. Wierz mi że
          moje dzieci nie są idealne, ale ja napewno nie pozwolę im na wszystko, jak nie
          chcą o 20:30 spać, nie ma sparaey, ale z łóżek nie wyjdą. Oczywiście ie obyło
          się bez protestów, ale teraz już zakceptowały taki stan rzeczy smile))
          • molnarka Re:do Hanti 31.05.05, 17:19
            > tu nie ma czego zazdrościć, Karolinka jest chora na mpdz, nic chodzi,
            > więc jest w 100 % uzależniona od moich rąk

            Zerknełam na zdjęcia podane w Twojej stopce ... tam parokrotnie podkreślasz, ze
            dzieci są zdrowe i nie maja żadnych wcześniaczych problemów ... a tu piszesz,
            ze mała ma MPD i nie chodzi ... czy to się jakoś nie kłóci?

            Pozdrawiam
            MOLNARka
            • hanti Re:do Hanti 31.05.05, 17:23
              Molnarka na forum jesteś od nedawna i jeszcze niejedno Cię zaskoczy......zdjącia
              zamieszczałam kiedy Karolka miała 6 miesięcy i wydawało się że wszystko co złe
              już za nami. A mpd diagnozuje się u dzieci po ukończeniu roku, moja córeczka
              została zdiagnozowana mając 15 miesięcy.
              • molnarka Re:do Hanti 31.05.05, 17:33
                hanti napisała:

                > Molnarka na forum jesteś od nedawna i jeszcze niejedno Cię zaskoczy

                Żeby sprostowac - _pisze_ od niedawna ... jestem duuużo dłużej.


                > zamieszczałam kiedy Karolka miała 6 miesięcy i wydawało się że wszystko co złe
                > już za nami. A mpd diagnozuje się u dzieci po ukończeniu roku, moja córeczka
                > została zdiagnozowana mając 15 miesięcy.

                Są też zdjęcia z jej roczku i Twój komentarz o zdrowiu.
                I właśnie to mnie zaskoczyło. Bo mój neurolog mówił, ze on od pierwszej
                wizyty 'widzi' czy dziecko ma MPD ale faktycznie diagnozuje się około roku
                (żeby pozwolić dzieciakom na wykazanie się).
                Czy Ty (Wasz lekarz) faktycznie nie wiedziałąś w okolicach jej roczku, ze
                mozecie mieć taką diagnozę ???

                Pozdrawiam
                MOLNARka
                • hanti Re:do Hanti 31.05.05, 17:54
                  Molnarka zaczynasz włazić z buciorami w dość intymną sferę mojego życia (w
                  chorobę mojego dziecka), brakuje w tym taktu, a jest tylko ciekawość i to taka
                  niesympatyczna. To strefa mojego zycia z której bardzo łatwo z hukiem wylecieć....


                  Ale ostatni raz zaspokoje Twoją ciekawość. Kiedy Karolinka miała rok było już
                  widać że coś jest nie tak, ale matce często miłość do dziecka przysłania
                  żeczywistość, czętko ucieka się przed prawdą. JA nie chciałam widzieć pewnych
                  rzeczy.
                  • molnarka Re:do Hanti 31.05.05, 18:11
                    > Molnarka zaczynasz włazić z buciorami w dość intymną sferę mojego życia (w
                    > chorobę mojego dziecka), brakuje w tym taktu, a jest tylko ciekawość i to taka
                    > niesympatyczna.

                    Strasznie jesteś drażliwa.
                    Jak na siebie zadałam bardzo spokojne pytanie - zdziwił mnie brak spójności w
                    wątku ze zdjęciami i w teraźniejszym (tym bardziej, ze chodzi o bardzo ważna
                    sprawę) a po Twojej odpowiedzi to zwyczajnie miałam obiekcje co do kompetencji
                    Twojego lekarza.

                    Wyluzuj - tez mam dwójkę wcześniaków i wiem z czym to sie je.


                    > To strefa mojego zycia z której bardzo łatwo z hukiem wylecieć.

                    Ty mnie czymś straszysz czy tak Ci się tylko wyrwało ? uncertain
                    Chcesz mi zabronić pytań ?


                    > Ale ostatni raz zaspokoje Twoją ciekawość. Kiedy Karolinka miała rok było już
                    > widać że coś jest nie tak, ale matce często miłość do dziecka przysłania
                    > żeczywistość, czętko ucieka się przed prawdą. JA nie chciałam widzieć pewnych
                    > rzeczy.

                    I tu jest odpowiedz czemu jesteś taka drażliwa w tym temacie ...

                    Pozdrawiam i życze zdrowia
                    MOLNARka
                    • hanti Re:do Hanti 31.05.05, 18:16
                      Molnarka, a znasz takie stwierdzenie "wiem, że nic nie wiem" ? To cnota ludzi
                      światłych, natomiast Ty sprawiasz wrażenie jakbyś sądziłą że pozjadałaś
                      wszystkie rozumy.
                      Nie masz prawa oceniać mnie i mojej "drażliwości w tym temacie", no a już tym
                      bardziej nie masz prawa oceniać kompetencji mojego lekarza.

                      I nie sil się na odpowiedź, bo ja nie mam zamiaru z Tobą dyskutować. Nie
                      warto........
                      • molnarka Re:do Hanti 31.05.05, 18:29
                        > Molnarka, a znasz takie stwierdzenie "wiem, że nic nie wiem" ? To cnota ludzi
                        > światłych, natomiast Ty sprawiasz wrażenie jakbyś sądziłą że pozjadałaś
                        > wszystkie rozumy.

                        A na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                        Zadawałam Ci tylko pytania ...


                        > Nie masz prawa oceniać mnie i mojej "drażliwości w tym temacie", no a już tym
                        > bardziej nie masz prawa oceniać kompetencji mojego lekarza.

                        Mam wolną wole i mam prawo oceniac to co chcę.

                        A jeśli chodzi o lekarza ... nie znam przecież całej sprawy i opieram sie tylko
                        na tym co mi powiesz ... i wydało mi się mocno podejrzane, ze lekarz w
                        okolicach pierwszych urodzin dziecka nic nie mówi na temat jego rozwoju by po 3
                        miesiącach postawić 'taką' diagnozę.
                        Spójrz na to bez emocji ... takich lekarzy nalezy się wystrzegać (dlatego
                        drążyłam temat czy to faktycznie niekompetencja lekarza czy spojrzenie matki).


                        > I nie sil się na odpowiedź, bo ja nie mam zamiaru z Tobą dyskutować. Nie
                        > warto........

                        Nie musisz ze mną dyskutować.
                        Ale ja napisze to co uważam.

                        Pozdrawiam
                        MOLNARka
          • kama321 Re:do Hanti 31.05.05, 20:59
            Na Forum zaglądam od miesiąca, przeglądam niektóre tematy. Jestem mamą 8-latka
            Marcina i 4-ro miesięcznej Martynki, urodzonej w 35 tc z wrodzonym obustronnym
            zapaleniem płuc (tydzień stan krytyczny, 10 dni pod respiratorem).
            Przeczytałam, że Karolcia ma MPDz które zostało zdiagnozowane w 15 miesiącu
            życia. Jestem uwrażliwiona na ten temat bo synka (chociaż zdrowy byczek
            urodzony w terminie) rehabilitowałam metodą Vojty przez półtora roku.
            Z Martynką udałam się do neurologa miesiąc temu, sama z siebie bo żaden z
            lekarzy nie widzi u niej nic niepokojącego. Neurolog zwrócił jedynie uwagę na
            słabszą obręcz barkową, trochę się gimnastykujemy i tyle.

            O ile chcesz i możesz - jakie były sygnały u Karolci iż coś zmierza w
            nienajlepszym kierunku? W tej przypadłości jak sama wiesz czas ma ogromne
            znaczenie i nie chcę niczego przegapić.

            Będę bardzo wdzięczna jeśli wybaczysz wścibstwo i zechcesz poświęcić chwilę aby
            mi odpisać.

            Serdecznie dziękuję, całej rodzinie życzę zdrówka
            • hanti Re:do Hanti 01.06.05, 10:09
              Karolka od początku rozwijała sie zgodnie w wiekiem korygowanym, więc jakoś
              szczególnie mnie to nie martwiło. Zaczęła przewracać sie na brzuszek i pełzać
              mając 9 miesięcy (6,5 korygowanego). Był jedynie problem z siedzeniam, bo mała
              zupełnie nie mogła złapać równowagi, ale neurolog i rehabiliant tłumaczyli mi to
              nie wykształconym błędnikiem i ćwiczyłyśmy tą równowagę, na kolanach na piłce itp
              Kiedy Karolka kończyła rok (9,5 korygowanego) w zasadzie nic nie poszło do
              przodu, Mała nie raczkowała, nie siadała. Zaniepokoiło mnie to , a le z drugiej
              strony przecież to zalednwie 9,5 miesiąca korygowanego. Oczywiście poszłam z nią
              na kontrolę do naszego neurologa. Muszę zaznaczyć że chodziłyśmy prywatnie do
              jednego z lepszych neurologów w Warszawie. Ale pani dr powiedziała mi zeby dać
              jej jeszcze troszkę czasu, więc czekałam ćwicząc kilka razy dziennie.
              Kiedy Karolka skończyła 14 miesięcy (11,5 korygowanego) i zaczęła raczkować i
              sama siadać. Niby wszystko w pożądku, ale mi nie dawało spokoju to że ona nawet
              nie próbuje stawać, więc poszłam do innego neurologa i po bardzo długim badaniu
              usłyszałam diagnozę -mpdz. Karolka miała wtedy 15 miesięcy.

              U Małęj diagnoza nie była łatwa, bo ona świetnie rozwija się intelektualnie. Ma
              w tej chwili 17,5 miesiąca i już można się z nią dogadać, mówi ponad 15 słów.
              Reaguje na prośby np przynieś butelkę. U niej największym problemem jest
              motoryka, a przed wszystkim nóżki. KArolka jest wiotka na odcinku głowa-plecki,
              a wzmożone napięcie w kończynach.

              Kama, Ty nie jesteś wścipska. Martwisz się o swoje dziecko i tyle smile)))))
              Uściski dla dzieci z okazji Dnia Dziecka smile)))))
              • molnarka Re:do Hanti 01.06.05, 10:55
                hanti napisała:

                > Oczywiście poszłam z nią
                > na kontrolę do naszego neurologa. Muszę zaznaczyć że chodziłyśmy prywatnie do
                > jednego z lepszych neurologów w Warszawie. Ale pani dr powiedziała mi zeby dać
                > jej jeszcze troszkę czasu, więc czekałam ćwicząc kilka razy dziennie.

                A może napisac do kogo chodziłaś?
                I gdzie chodziłas na rehabliltacje?

                [nie traktuj tego jako atak - robię takie zestawienie lekarzy dla rodziców
                znajomych wcześniaczków i dlatego chcę wiedzieć]


                > U Małej diagnoza nie była łatwa, bo ona świetnie rozwija się intelektualnie.

                To mamy rzeczywiście inną wiedzę, bo mi wszyscy lekarze czy rehabliltanci
                zawsze mówili, że MPD to głównie chodzi o ruchowość dziecka a intelekt jest
                oceniany jakby poza tym.


                > Kama, Ty nie jesteś wścipska. Martwisz się o swoje dziecko i tyle smile)))))

                Tia ... niech będzie ... ja jestem wścibska i się nie martwię o swoje dzieci.

                Pozdrawiam
                MOLNARka

                • mamaigora1 Do Molnarka 01.06.05, 11:18
                  Molnarka,
                  odpuść juz ten temat bo zaczyna sie robić niesmacznie - atakujesz Hanti
                  zupełnie bez powodu
                  • molnarka Re: Do Molnarka 01.06.05, 11:26
                    > Molnarka,
                    > odpuść juz ten temat bo zaczyna sie robić niesmacznie - atakujesz Hanti
                    > zupełnie bez powodu

                    Przepraszam Cię bardzo a _gdzie_ konkretnie_ dopatrzyałaś się atakowania ?

                    Tez jestem matką wcześniaków i przyjaciółką kolejnych, ktore sa na początku
                    drogi. Min. dlatego pytam.
                    Czy to jakis dyshonor, ze poda gdzie chodziła do lekarza? Przecież nie raz się
                    tu wymieniano namiarami ...

                    Nie mnie jedną zainteresowała kwestia diagnozowania MPD u córki Hanti.
                    Nie dopatrujcie się ataków, tam gdzie ich nie ma.

                    Pozdrawiam
                    MOLNARka

              • kama321 Re:do Hanti 03.06.05, 11:58
                Ugh, od trzech dni próbowałam się zalogować i mi się nie udawało sad

                Hanti - dzięki za odpowiedź. Ja też jestem z WaWy, chodzę z Martynką do dr
                Żardeckiej (ANTIS na Ursynowie) - tam też opiekuje się nami pani Monika,
                rehabilitantka. Czy możesz zdradzić namiary na swojego lekarza, tego aktualnego
                (sądząc po historii Karolci diagnozę zawsze trzeba weryfikować).
                Wczoraj byłyśmy z Martynką na gimnastyce, niby OK ale mamy kolejne ćwiczenia na
                obręcz barkową.
                Tusia ma 4 mies 1 tydz (3 mies korygowane), czy trochę nie za dużo od niej
                oczekują: główka "spóźniony start" przy podciąganiu (ale na koniec pewnie), nie
                przewraca się jeszcze na boczki - choć próbuje. Za trzy tygodnie ma umieć sama
                przewróćić się na bok i podpierać się w leżeniu na brzuszku na wyprostowanych
                łapkach.
                Oczywiście nie chcę rozgrzeszać mojej córci z jej niedociągnięć ale też nie
                chcę bez potrzeby się frustrować.
    • asia_233 Re: Dopalacz 31.05.05, 12:36
      Mamo Igorka jeśli chodzi o wosk to jest to bardzo powszechne w moich stronach.
      Są ludzie którzy się tym zajmują, np. ja mam namiary na zakonnika. Jedzie się z
      dzieckiem lub częściej z używaną koszulką dziecka i ten typ wylewa nad nią
      rozpuszczony pszczeli wosk do naczynia z zimną wodą. Wtedy formuje się jakaś
      figura z zastygnietego wosku i z niej odczytuje się czego dziecko lub osoba
      dorosła się przestraszyła, np. pies. Dodatkowo jakoś to wylanie wosku likwiduje
      ten strach. Potem wylewa się samemu nad śpiącym dzieckiem do czasu aż zacznie
      spokojnie spać, podobno bardzo to pomaga. Praktycznie każda moja koleżanka tego
      spróbowała. Tylko,ze ja w takie magiczne rzeczy nie wierzę. Można też wylewać
      jajko. Przy tym odmawia się jakieś modlitwy i wstawia szklankę z jajkiem pod
      łóżeczko. Jak o tym nie słyszałaś to pewnie się będziesz śmiała, bo to
      strasznie śmiesznie i tajemniczo brzmi.Pa
      • jelvet Re: Dopalacz 31.05.05, 12:57
        ja mam dwoje dzieci w wieku 13-mcy i 4 lat pracuje nna dwóch etetach z tym,ze
        jedna praca jest w domu starsza córci jest już madrą dziewczynką i nie wymaga
        az tyle uwagi młodsza jest rozbrykana uparta i bardzo głośna wink do pomocy mam
        nianie ale tylko wtedy jak mnie ne ma mam w domu kojec i bardzo sobie go chwale
        kiedy musze coś zrobic wsadzam tam Marta nie zważając na jej protesty cos za
        coś gdybym ulegała i nosiła cudowała nie miałabym czasu zrobić dosłownie nic uncertain
        ostatnia przespana noc była 4 lata temu ostatni miesiąc bez choroby był jakies
        2 lata temu ale chyba sie uodporniłam i przyzwyczaiłam do kilku godzin snu
        przerywanego co chwile wink
        a może porób jakieś badania moze jestes osłabiona z jakiegoś fizycznego powodu
        pozdrawiam
    • molnarka Re: Dopalacz 31.05.05, 17:27
      No to ja nie wiem jakie Wy macie dzieci albo jak je chowacie ? smile

      Ja mam dwójkę ( 24 tydzień - teraz 17 miesięcy urodzeniowo/ 13,5 korygowane) i
      oczywiście sa dni, ze mam ich dość ale ogólnie one sobie po domu baraszkują
      (nie używaliśmy kojca nigdy) a ja pracuję przy kompie.
      Sama kąpie 2 maluchy, nie chodze na spacery a tylko do ogródka ale często
      jeżdzimy do lekarzy czy rehabilitantów więc je pacyfikuje w wózku i nie ma
      dyskusji.

      Może odpuść sobie ... niech dziecko chwilę popłacze to nauczy się, ze nei
      jesteś na każde zawołąnie ?

      Pozdrawiam
      MOLNARka

      Pozdrawiam
      MOLNARka
    • hanti Re: Dopalacz 31.05.05, 18:17
      Asiu, przepraszam Cię za skrzywienie Twojego wątku smile)))
      • asia_233 Re: Dopalacz 01.06.05, 09:38
        Nic sie nie stało, to ja Cię przepraszam,bo to chyba przeze mnie te
        nieporozumienia, przepraszam,że oceniłam Twoje dzieci za idealne i też Ci
        współczuję. Ja wiem też co to znaczy DZPM, bo w rodzinie mam dwoje takich
        dzieci w tym jedno całkowicie porażone.A żeby było śmieszniej to u mojego Alana
        też swego czasu stwierdzono to. Wiesz sama co się wtedy czuje, a lekarka
        stwierdziła to na podstawie usg przezciemiączkowego bo Alan ma wodniaka ale
        poza komorami mózgu(nie wiem jak to się dokłądnie nazywa).Takiej choroby
        oczywiście nie diagnozuje się w ten sposób.Byłam akurat wtedy na szkoleniu,
        kiedy mąż przekazał mi tę informację. Na szczęście wszystko
        odwrócono.Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam.Pa
    • monia23 Re: Dopalacz 03.06.05, 03:38
      Ojoj u mnie też czasem bywa ciężko...Mam trochę nienormalny czas pracy, 12
      godzin dniówka potem nocka. Ale grafik jest jeszcze bardziej namieszany więc
      czasem mam np dniówka, dniówka, nocka, dwa wolne nocka, jeden wolny,
      dniówka..itp. Ogólnie dzień wygląda tak: gdy mam wolne 5.30 lub 6.00 karmienia
      Kacperka ppo raz pierwszy i albo zasypia, albo bawimy się godzinkę do dwóch i
      zasypia. Wtedy kożystam i też śpię. 9.00 drugie karmienie (Kacper z regóły nie
      śpi dłużej niż godzinę w ciągu dnia). Potem zabawa, ogólne zajmowanie sie
      dzidzią, jak się uda to on sobie leży w łóżeczku a ja jem śniadanie, jak nie to
      dopiero jak zaśnie na pół godzinki to ja szybko jem, ogarniam pokój i mały już
      nie śpi. Potem spacerek, ćwiczenia po raz drugi (rano pierwsza dawka), zabawa.
      Około 12 obiadek dla synka, potem zasypia na krótko. Ogólnie cały dzień prawie
      to zajmowanie się Kacperkiem, w małych przerwach piorę lub prasuję jak się uda.
      Jak nie to dopiero jak zaśnie około 21.30 lub 22.30. Po tym ja biorę się za
      siebie, robię jedzonko mężowi do pracy, kolacje, piorę jeśli nie zdążyłam, myję
      się...i nie mam siły na nic, zasypiam około 23.30 -24. Potem pobudka o 5.00 do
      pracy. Kacper do babci pietro niżej. Powrót z pracy o 20.30. Mycie i karmienie
      Kacperka, kolacja i czasem coś tam jeszcze i padam standardowo. Potem poranek
      podobnie jak w dzień wolny, mycie synka wcześniej bo do pracy na nocke wyruszam
      około 17.30 lub 18. W domku jestem około 8.30 rano dnia nastepnego, jak się uda
      to drzemka do 12.00 i zajmowanie się Kacpikiem. No jutro to nie będzie tak
      różowo bo na 12 mamy rehabilitację. Czyli mocna kawa i dalej do dzieła. Potem
      jestem padnięta jeszcze bardziej. Już nie wspomnę że w nocy budze się na byle
      stęknięcie Kacperka, jakos już taki mam wyczulony na niego sen. A jeszcze terz
      egzaminy na studiach mi się zaczynają...ups. Jakiś turbo dopalacz by się
      przydał. Asiu nie łam się. Z czasem to przejdzie. Ale wybierz się do lekarza
      bierz jakieś witaminki, niech Ci coś zapisze odpowiedniego (zrób badania). W
      końcu jak tak dalej pójdzie to padniesz ze zmęczenia. Nie każdy w końcu ma siłę
      w kółko pracować i nie wszystkie dzieci są super ułożone. Jedne super fajnie
      śpią i same się bawią a inne ciągle musza miec nowe atrakcje (Kacper do takich
      należy) i ze spaniem nie koniecznie tak jakby się przydało. W końcu o siebie
      też trzeba dbać bo jak mama zachruje (tfu tfu) to kto zajmie się dzidzią???
      Powodzenia.
      • asia_233 Re: Dopalacz 03.06.05, 09:06
        No kochana jesteś Monisiu za te rady. Ale Ty masz końskie zdrowie.Niektórzy
        mówią, a co tam każda matka przez to przechodzi, ale to nie prawda, bo jak same
        wiecie różne są dzieci. Większość moich koleżanek ma
        tzw.dzieci "bezproblemowe". Oczywiście jest to pojęcie względne, ale coś w tym
        jest. Pozdrawiam. Pa
    • groniu85 Re: Dopalacz 03.06.05, 11:36
      podziwiam Was dziewczyny...!ja nie pracuje,nie studiuje,caly czas jestem z
      Natalka,moj dzien kreci sie wokol niej,najbardziej to jestem zmeczona
      psychicznie-dziecko naprawde uczy cierpliwosci,ale czasem jej nie starcza,od
      czasu do czasu to poszlabym sobie do jakiejs pracy(moze teraz tak piesze,a w
      praktyce zmienilabym zdanie)tongue_out jak Natalcia jeszcze troche podrosnie to na
      pewno o tym pomysle,moze sytuacja sie zmieni jak zaczne studiowacsmile.Mysle Asiu
      ze poczujesza sie lepiej jak zaczniesz przesypiac nocki,no i koniecznie zrob te
      badania,moze to jakas anemia,brakuje Ci zelaza,a dobrze sie odzywiasz?zadbaj o
      siebie i nie miej wyrzutow ze czasem chcesz sobie odpoczac,wychowanie dziecka
      to nielada wyzwaniesmile
      • asia_233 Re: Dopalacz 03.06.05, 12:36
        Serdecznie Kochana dziękuję za miłe słowo i zainteresowanie. Buziaczki.Pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka