traganek
28.03.08, 09:44
Kiedyś już na tym forum prowadziliśmy dyskusję na temat nosicielstwa
róznych bakterii, gronkowców, pasożytów etc u naszych wcześniaków po
długich pobytach w szpitalu. Wiadomo, że każdy wcześniak spędził w
szpitalu trochę czasu. Tam, mimo prób zachowania sterylności miał do
czynienia z różnymi pasożytami. Zawsze mnie zastanawiały tego
konsekwencje.
Zosia od przyjścia do domu ma co jakiś czas biegunki bez powodu. Je
normalnie i co ok 2 miesiące ma kilkudniową biegunkę. Pediatra nawet
się śmiała, że Zosia w ten sposób oczyszcza się z toksyn, żeby
lepiej przybierać na wadze. Jej brat bliźniak nie ma biegunek ale co
jakiś czas wysypuje go na twarzy. W końcu po wizytach u specjalistów
ustalono, że Zosia i Antoś mają alergię pokarmową.
Ostatnio zrobiłam im jednak dokładne badania kału (trzy krotne-
takie, które wykonują tylko nieliczne laboratoria w Polsce). Wyszły
w nich pasożyty- niespotykane ameba, balantidium i jeszcze inne.
Pediatra jak to zobaczyła aż się przeżegnała. Sama parazytolog
wykonująca to badanie stwierdziła, że nie jest to normalna flora
bakteryjna i koniecznie szybko trzeba coś z tym zrobić. Trochę mnie
to podłamało, bo znowu coś jest nie tak. Jednak wcześniactwo wciąż
daje o sobie znać. Idziemy teraz na badania do instytutu medycyny
tropikalnej na dokładne badania.
Dziwi mnie tylko, że nikt wcześniej (nawet w poradni wcześniaczej)
nie zaproponował nam tych dokładnych badań kału.