Dodaj do ulubionych

sen dla wybrańców

10.09.06, 23:39
Przez ostatnie 2 noce nie śpimy dzięki temu Urzędowi i jego naczelnikowi:
Wydział Imprez Masowych i Zgromadzeń Publicznych

00-098 Warszawa
ul. Niecała 2, pok. 323
tel. 0 22 695 78 20
faks 0 22 827 61 60

Naczelnik Wydziału:
Tadeusz Grzybowski
tel. 0 22 827 24 09

Policja nie zareaguje bo mają zezwolenie wydane przez Urząd do północy. Straż
Miejska także podaje że mogą grać ale twierdzi że mają zezwolenie do 4 rano.

Szkoda że sobie pod domem nie zrobił takiej imprezy urzędnik miasta.
Najlepiej jak nam - co weekend. Może ma małe dzieci i zaczął by wreszcie
myśleć ile szkody czyni swoimi przemyślanymi decyzjami.
Obserwuj wątek
    • lisek1000 Re: sen dla wybrańców 11.09.06, 10:07
      Jestesmy oburzeni i w ogole brakuje slow!!!! Perspektywa 23 wrzesnia i koncertu
      Duran Duran jest porazajaca. Jak mozna byc takim baranem i wydawac takie
      decyzje??????? Moze wyslemy oficjalna skarge!!??
      • selamatdatang Re: sen dla wybrańców 11.09.06, 12:32
        Skandal, jak mozna. Kupilem mieszkanie w miejscu gdzie zawsze byly koncerty i
        nawet oes rajdu samochodowego, targi i inne! Ale jak mozna tam organizowac takie
        imprezy odkad ja tam mieszkam. Dopoki ja tam chodzilem na imprezy bylo super,
        ale teraz!!!??? Od tego momentu ma byc cicho i spokojnie. Muzyki nienawidze,
        mlodziezy tez, graficiarzy tez nienawidze. Cale szczescie, ze nie ma przejscia
        do tramwaju, bo ten tlum by mi pod oknami chodzil.
        • yavorius Re: sen dla wybrańców 11.09.06, 12:55
          Zapomniałeś o stacji benzynowej ;-p
          • selamatdatang Re: sen dla wybrańców 11.09.06, 15:42
            Aaaa...i stacja benzynowa. Przyjezdzalem na nia na motorynce sciskajac za
            pazucha kartki na benzyne (naprawde!). Nie mam juz motorynki,kartek tez nie ma,
            a auto tankuje w centrum. Pisze protest.
            • miro74 Re: sen dla wybrańców 11.09.06, 22:29
              może warto pomyśleć o domku na wsi, cisza, spokój...gdzie nie gdzie kumkanie
              żabki, muczenie krówki...i żywej ludzkiej duszy w promieniu kilku kilometrów.
              • miro74 Re: sen dla wybrańców 11.09.06, 22:48
                i na skargę w imieniu mieszkańców a jestem jednym z nich nie wyrażam zgody.
                Ewentualne zażalenia proszę kierować w swoim imieniu.
                Popieram organizację imprez na terenie wyścigów konnych.
                • zzrobert zwłaszcza po 22? 11.09.06, 22:54
                  No cóż szanuję Twoje zdanie ale pozostanę przy swoim.
                  • tomekh77 Re: zwłaszcza po 22? 11.09.06, 23:04
                    Matko czy Wy na powaznie. Przecierz to załamujące. Żyjemy w mieście. Ja się
                    bardzo ciesze że mieszkam w miejscu gdzie coś się dzieje. Gdyby nie fakt
                    drogich biletów i w sumie interesujacego jedynie Daft Punk to pierwszy bym tam
                    polazł. Dla spokoju ducha polecam przedmiescia. Poza tym z tym nie spaniem nie
                    przeginajmy. Impreza skonczyla sie chyba o 12. Wiecej takich imprez :)


                    Pozdrawiam
                    • lohengrin1977 Re: zwłaszcza po 22? 12.09.06, 00:33
                      Może za dużo wówczas wypiłem, ew. mam syndrom susła i dzień świstaka, ale mnie
                      również imprezy koncertowe nie przeszkadzają. Może tylko nietrzeźwi
                      motocykliści. Około 2.00 i 4.00 bylem spacerkiem na stacji Orlen, celem
                      "dotankowania", i panowała błoga sielanka.

                      Z tego co czytałem było stosunkowo mało osób, jak na możliwosci imprezy i ilość
                      scen.

                      Można też przekierować drogi lądowania samolotów - Berlusconiemu się to udało, i
                      nieźle zarobił na wartości działek ;))) I oczywiście wpuścić skrzyżowanie pod
                      ziemię.

                      Kiedyś miałem pod oknem tramwaj przeskakujący codziennie po czwartej rano na
                      zwrotnicy, i traktowalem to jako miejską normalność.

                      Z drugiej strony, sprawa hałasu po 22.00. Rozumiem, że niektórzy mają dzieci,
                      tchórzofretki, i takie tam. OK. Dla nich musi być to naprawdę dotkliwe. W
                      centrum np. Jazz na Starówce kończy się o 22.00 z racji na bliskość domów. Stąd
                      pomysły organizacji dużych imprez dalej - z tym że gdzie zorganizować je dalej
                      niż tu?

                      Pamiętam że niegdysiejszy koncert Kayah & Bregovic na Wyścigach słyszałem bardzo
                      głośno na prywatce w okolicach ul. Dunikowskiego na Ursynowie. W średniowieczu
                      pod miastem były błonia w celu bardziej hucznych widowisk - obecnie trudno
                      znaleźć miejsce oddalone o kilometry od zabudowań. Zresztą, kto by wówczas tam
                      poszedł...
                      • zjawa_dzienna Re: zwłaszcza po 22? 12.09.06, 20:17
                        lohengrin1977 napisał:


                        > Można też przekierować drogi lądowania samolotów -

                        Nigdy w życiu! Nie ma nic piękniejszego niż samoloty, zwłaszcza teraz, gdy
                        lądują na 290.
                        No, z tymi startami to trochę uciążliwe i głośne, ale można wytrzymać...
                        • lohengrin1977 Re: zwłaszcza po 22? 12.09.06, 20:22
                          Mnie też bardzo się podobają, wymieniłem ten pomysł jako kolejny "z
                          przymrużeniem oka".

                          Skoro już w temacie, to poniżej załączam spektakularny widok właśnie samolotu
                          przelatującego przy naszym osiedlu.

                          miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3612215.html
                          (zdjęcie po lewej stronie)
                    • dev_nul Re: zwłaszcza po 22? 12.09.06, 09:21
                      A ja jestem jedna z tych niezadowolonych. Wrocilam wlasnie z delegacji z wysoka
                      goraczka i wszelkimi mozliwymi objawami grypy. Niestety, mimo zmeczenia po
                      podrozy nie zmruzylam oka do 4:00, bo wlasnie okolo 4:00 zakonczyla sie impreza
                      w nocy z sobote na niedziele. Z polsnu wyrwal mnie jakis kretyn, ktory darl sie
                      na cale gardlo: "ludzie, ludzie, dlaczego jeszcze nie spicie?!"
                      Rozumiem, ze raz na jakis czas na Wyscigach odbywaja sie imprezy masowe.
                      Natomiast fundowanie nam takich emocji dwa dni z rzedu (w poniedzialek
                      wiekszosc osob udaje sie rano do pracy !) jest naprawde fatalnym pomyslem.
                      Dochodzi do tego koncert Duran Duran 23 wrzesnia oraz oczywiscie bazar
                      motocyklowy w przyszly weekend. Codziennie wstaje okolo 5:30, wiec do cholery
                      ciezkiej mam prawo chciec sie kiedys wyspac !
                      A argument, ze jak sie kupilo mieszkanie przy Wyscigach, to teraz trzeba sie
                      cieszyc z imprez masowych jest niepowazny. Jak sie sprzedalo developerowi
                      grunty pod zabudowe mieszkaniowa, to sie powinno mieszkancom zagwarantowac
                      mozliwosc mieszkania tam w godziwych warunkach.
                      Zanim sie przeprowadzilismy na Wyscigi mieszkalismy w scislym centrum, gdzie w
                      sezonie wiosennym, letnim i jesiennym imprezy masowe odbywaly sie srednio trzy
                      dni w tygodniu. Malo, ze halas, przy ktorym czlowiek nie slyszal wlasnych
                      mysli, to jeszcze stale niespodzianki w postaci objazdow i czasowego braku
                      dojazdu do osiedla. Na plus moge powiedziec tyle, ze muzyka najczesciej byla
                      wyciszana okolo 22:00.
                      • selamatdatang Re: zwłaszcza po 22? 12.09.06, 09:38
                        Teraz na powaznie. Mnie koncert o tyle przeszkadzal, ze mnie tam nie bylo i
                        skrecalo mnie jak slyszalem iana browna. Ja sie domyslilem, ze wielkie obiekty
                        sportowe w wielkich miastach sluza do wielkich imprez. Im wiecej koncertow tym
                        lepiej. Ja tez wracam czasem z pracy w nocy, tez czasem o 4 nad ranem i na takie
                        okazje kupilem sobie stopery (zamiast stoperow mozna posiadlosc na wsi). Bo
                        sasiedzi potrafia dac czadu bardziej niz daft punk. Jestem otoczony baaardzo
                        mlodymi sasiadami, ktorzy korzystaja pelna geba z wolnosci. Prawo mlodosci i nie
                        bede pisal zadnych donosow i nic nie bede podpisywal. Nie bylo koncertow zle, sa
                        tez zle. Na ursynowie bardziej bylo slychac niz u nas.
              • logan34 Re: sen dla wybrańców 12.09.06, 09:33
                he he he, za miastem powiadasz. A pomyślałeś ,że to imprezy powinno się
                organizować za miastem a ludziom dać się wyspać? Mam małe dzieciaki więc wiem
                co mówię.
                • miro74 Re: sen dla wybrańców 12.09.06, 10:24
                  Ciekawa koncepcja, przeniesienie życia kulturalnego stolicy poza nią.
                  A z Warszawy pewnie chciałabyś stworzyć wieś.
                  Czy to świat staje na głowie ? Czy ludziom się w głowach przewraca ?
                  • zzrobert Re: sen dla wybrańców 12.09.06, 11:48
                    No cóż może Ty uważasz że każdy może imprezować 24h na dobę ale jednak nie jest
                    to obowiązująca norma i mam prawo mieć odmienne zdanie.

                    Także uważam że wyścigi mogą (i zakładałem że będą) organizować imprezy ale nie
                    kosztem właścicieli sąsiednich nieruchomości. Mogą spokojnie robić imprezy do
                    22:00, mogą targi motocyklowe robić w głębi (jak koncerty ostatnie)a nie szczać
                    pod naszymi oknami i "strzelać z rury" pod oknami - zwłascza w nocy. Zdaję
                    sobie sprawę że zaraz może paść stwierdzenie że tam będą zakłucać spokój koniom
                    ale dla mnie jednak spokój ludzi nie jest bynajmniej mniej ważny a to jasno
                    określa że jednak tego typu imprezy mogą być uciążliwe.

                    A to wszystko może i musi być wykonywane chociażby tak by później nie tratowano
                    nam samochodami trawników wyjeżdzając z koncertu. Bo to my za to końcowo
                    płacimy a nie wyścigi.
                    • selamatdatang Re: sen dla wybrańców 12.09.06, 13:52
                      ZZrobert ciekawe dlaczego motocyklisci "strzelaja z rury" wlasnie pod Twoim
                      oknem?. Moze czuja, ze to wlasnie to okno. Swoja droga to okropne, ze to robia
                      po 22 a nie do 22
                      • yavorius Re: sen dla wybrańców 12.09.06, 14:04
                        Pewnie dlatego, że mieszka na I piętrze ;-)
                    • sexmag Re: sen dla wybrańców 14.09.06, 09:08
                      ludzie wyprowadzcie sie na wieś tam jest cicho spkojnie.
                • yavorius Re: sen dla wybrańców 12.09.06, 11:07
                  logan34 napisał:
                  > A pomyślałeś ,że to imprezy powinno się organizować za miastem

                  Rotfl:)
    • bykos Lubie pieprzyc swoja zone 13.09.06, 00:37
      Lubie piepszyc swoja zone ale zona stasznie ryczy jak ja piepsze wiec moze od
      dzisiaj bede piepszyl ja za miastem np w domku na wsi.
      • marysia074 Re: Lubie pieprzyc swoja zone 14.09.06, 21:43
        Popieram w pełni organizację masowych imprez na wyścigach.odbywały się tu zawsze więc tylko dlatego że ktoś ze wsi nie może nauczyć się życia w stolicy to powinni zaprzestać organizacji??to niedorzeczne
        • zzrobert Zaprzestać? 14.09.06, 21:52
          Gdzie to padło i z czyich ust?
          O ile pamiętam to były wątpliwości co ich uciążliwej formy a nie imprez jako
          takich.
          Patrząc w ten sposób to powinniśmy zlikwidować ciszę nocną bo młódź zawsze
          imprezowała do białego rana więc i imprezować będzie, firma sprzątająca była
          kiepska ale taka być musi, ochrona śpi ale przecież zawsze spała,...
          Jednak niektóre rozwiązania nie są wieczne a ich uciążliwość wynika głównie z
          uległości poszkodowanych przez nie.

          Jak Ci ukradną samochód to też idź na wieś mieszkać, przecież w mieście zawsze
          kradli furmanki ;)
        • miro74 Re: Lubie pieprzyc swoja zone 14.09.06, 22:27
          Masz zupełną rację. A te same mamusie, które zapewne tak protestują, już
          próbują wdrażać wiejskie zwyczaje, wysadzając na siusiu swe dzieci pod oknami
          bloku B od strony ulicy, czego byłem świadkiem dwa dni temu, bez zbędnej żenady.
          Więc siusianie na terenie wyścigów konnych wydaje się mniej drastyczne. Tak,
          wiem za chwilę dowiem się że to tylko dzieci. Ale ktoś uczy je takich zachowań.
          Nasuwa się jeden wniosek, dobrze, że jako wspólnota nic nam do terenu wyścigów
          konnych.

          • sexmag Re: Lubie pieprzyc swoja zone 14.09.06, 23:08
            Robek z Toba jest coś nie tak.Twoje wywody(wzwody)są nie na miejscu a
            przynajmniej na forum ludzi normalnych
          • lohengrin1977 Re: Lubie pieprzyc swoja zone 14.09.06, 23:26
            Moim zdaniem ostatni koncert był dobrze zorganizowany - przy bramie Wyścigów
            dużo policji, również patrol na rogu w kierunku Ronsona. Żadnego dyskomfortu nie
            odczułem, a w mieście znanym z Legia Hooligans jestem już przyzwyczajony do
            okazyjnej przyśpiewki pod oknem.

            Już bardziej przeszkadza mi np. ujadający często pies na klatce schodowej, czy
            też to że jeździ windą bez smyczy, co nie jest ani przyjemne dla mnie ani
            odwiedzajacych mnie klientów/znajomych. To tak a'propos zwyczajów wiejskich.

            Na rozładowanie nastrojów, coś z The Muppet Show:

            Zwierzak i jazzmani o fioletowych włosach siedzą na ławce pod blokiem i robią
            sobie małe jam session. Na górze otwiera się okno, wychyla się jakaś kobieta i
            krzyczy:
            - Czy wiecie, że tu śpi małe dziecko?
            Jazzmani patrzą do góry.
            - Dobra, już leci kołysanka. :)
            • tomekh77 Re: Lubie pieprzyc swoja zone 15.09.06, 02:12
              Reasumujac. Wiecej wypowiedzi jest za organizowaniem imprez wiec Robercie
              jestes w mniejszosci ;) I dobrze:)
              • zzrobert Tomku 15.09.06, 09:42
                Powtarzam: nikt nie był przeciw imprezom jako takim. Za to były opinie przeciw
                imprezom po 22:00.
                Zakładam że nikt z popierających je tutaj nie ma dzieci. Czy się mylę?
                Reasumując. Jak na razie 22 opinie mam przeciw a za widzę tutaj 6-7.
                • selamatdatang Re: Tomku 15.09.06, 10:13
                  Wlasnie przez takie pie@#^&enie to miasto sie nie rozwija i po 22 jest martwe. I
                  to jedyne takie miasto w europie. Wydaje mi sie ze ta energie moglbys
                  zzzzzzrobercie wsadzic w dzialania konstruktywne a nie oprotestowywanie
                  wszystkiego co sie da i wynajdywanie nudnych przepisow dlaczego przejscie do
                  tramwaju jest nielegealne. Co Ci strzelilo do lba zeby zamieszkac kolo obiektu
                  sportowego? Masz Jozefoslaw, Zalesie...cisza spokoj. Naprawde dzwoniles na
                  Policje i Straz w czasie Pet Shop Boys zeby przestali grac, bo jest po 22? Ale jaja
                  • zzrobert Re: Tomku 15.09.06, 10:25
                    Zanim znowu wyskoczysz z bezsensownymi tekstami na temat przejścia do tramwajów
                    zorientuj się odrobinę w faktach. No chyba że chcesz PAX, STOEN lub Catalinę
                    wywłaszczyć przymusowo i masz takie możliwości.

                    No ale cóż wg Ciebie prawo własności to nudny przepis.
                  • lisek1000 Re: Tomku 15.09.06, 10:33
                    ale jestescie durni. Czytam to forum i zastanawiam z jakimi oszolomami mieszkam.
                    Ludzie, zastanowcie sie co wy krytykujecie?! Czepiacie sie, wymyslacie teksty o
                    tym ze ktos nie chce imprez,tylko chyba, zeby cos sie na forum dzialo! Imprezy
                    sa ok, tylko kiepsko z organizacja i czasem. To niektorym przeszkadza. I juz! A
                    wy od razu rozwijacie tematy wiejsko-dziecie itp. Nuda panowie, nuda!
                    • sexmag Re: Tomku 15.09.06, 11:32
                      Lisek uuuu.
                      • lisek1000 Re: Tomku 15.09.06, 11:45
                        sexmag i tak Cie lubie..... ;)
                    • selamatdatang Re: Tomku 15.09.06, 11:33
                      Organizacja dosc dobra, zero burdelu, policja i straz. Czas? Weekend a kiedy w
                      poniedzialek o 14ej przebiegla lisiczko? Apropos wywlaszczania to przy innym
                      podejsciu niz ty masz, scisnieniowanym i spietym moze daloby sie cos zrobic
                      zanim zaczna cos budowac a skladaja sie do tego pare lat. Durne to jest
                      zapominanie, ze to trzy wielkie bloki kolo obiektu sportowego i durne sa polskie
                      narzekania na wszystko.
                      • zzrobert Re: Tomku 15.09.06, 11:41
                        No to co do tej pory robisz tutaj? Tyle czasu zmarnowałeś/aś to może choć teraz
                        zamiast wiecznie narzekać...

                        Ps. Od razu załatw sprawy fitnessu,...
                        • selamatdatang Re: Tomku 15.09.06, 12:16
                          Ja nie narzekam. Dla mnie jest super. Koncerty, psy i dzieci. Nawet kiedy
                          sasiedzi robia balangi. W pelni swiadomie kupilem to mieszkanie (wiedzialem, ze
                          to duze bloki kolo Wyscigow). Sprawy fitnessu zalatwiam gdzie indziej, bo sam
                          zadzwonilem do goscia do Sopotu, ktory mial to zorganizowac i dowiedzialem sie
                          co chcialem. Wiesz, widzialem Cie i wiem, ze sprawy sportu nie sa Twoja dzialka,
                          dlatego nie zawracelm Ci glowy. Nie mam natury dzialacza osiedlowego i jak
                          czegos nie ma to sobie sam organizuje, nie mam nic przeciwko dzialaniu na
                          osiedlu. Jezeli ktos cos potrafi zalatwic poza kozaczeniem to bede mu bardzo
                          wdzieczny. Ale koncerty sa poza naszym osiedlem chyba.
                          • sexmag Re: Tomku 15.09.06, 14:07
                            podobno na Wyścigach ma być małe lotnisko.Robcio wyrwie sobie reszte włosów.Bo
                            dziecko śpi!!!!!
            • sc0xffer Re: Lubie pieprzyc swoja zone 15.09.06, 11:35
              lohengrin1977 napisał:


              >
              > Już bardziej przeszkadza mi np. ujadający często pies na klatce schodowej, czy
              > też to że jeździ windą bez smyczy, co nie jest ani przyjemne dla mnie ani
              > odwiedzajacych mnie klientów/znajomych. To tak a'propos zwyczajów wiejskich.
              >
              Chyba nie widzial Pan jak sie psy na wsi traktuje. Ale z pewnoscia nie biegaja
              za duzo same. Fakt ze pies szczeka, jakby zamiast niego bylo dziecko to by
              plakalo albo wydawalo inne odglosy. A co do smyczy, przy rozmiarach naszych wind
              nic by nie zmienila jesli chodzi o odleglosc czlowiek-pies. Decydujac sie na
              prowadzenie firmy w domu chyba ma sie swiadomosc laczacych sie z tym
              niedogodnosci. Psa na Panski widok moge trzymac przy nodze, wystarczyloby
              poprosic (jedni prosza o przytrzymanie, inni pytaja czy moga poglaskac... co kto
              lubi), a szczekac jak wracam z pracy bedzie bo sie cieszy, a dla mnie to jedna z
              milszych czesci dnia.

              Pozdrawiam
              • lohengrin1977 o zwierzakach obszerniej 15.09.06, 15:51
                Może prowadzenie działalności w domu byłoby miłym, wręcz błogim pomysłem, ale
                niestety tak nie jest - choć sam bym preferował zostać w mieszkaniu, niż jechać
                dwa razy dziennie przez miasto w korku. Niemniej, czasem kogoś zaproszę do
                siebie. A czy jest to wizyta klienta, czy znajomych, nie ma tu większej różnicy
                - faktem jest, że pierwsze słowa odwiedzających to albo humorystyczna albo
                zniesmaczona relacja ze spotkania z psem w windzie czy na korytarzu. Ostatnio
                ktoś usłyszał kojące "nie gryzie".

                Tak jak w załączonym przez zzroberta (w wątku o trawnikach) artykule z GW, są
                pewne przepisy i regulamin, jednakże właściciele zwierzaków są niereformowalni.
                Tak samo jak niereformowalni są balangowicze czy inne frakcje (i pewnie jeśli
                jestem w jakiś sposób uciążliwy dla innych lokatorów, to też, mając naturę
                polską, jestem w tym niereformowalny).

                Czasem jednak warto nieco wziać pod uwagę preferencje otoczenia, właszcza gdy
                naginamy przepisy.

                Np. zaprzestałem urządzania wielosobowych imprez po tym, gdy dziecko jednej z
                sąsiadek nie mogło dłużej zasnąć. Wiele to w moim życiu nie zmienia, ale nie
                lubię tworzyć nikomu niechcianego przez niego poczucia dyskomfortu. I nie
                uważam, że moje imprezy są rozkoszne, i że jeden nie lubi, a inny to się nawet
                przyłączy. Wychodzę z założenia, że ultra-głośna libacja w mieszkaniu nocą to
                trochę wbrew przepisom i normom społecznym.

                Pies w windzie i smycz. Za kontrargument mam dwa chodzące na czterech łapach
                przykłady. Jeden, pies pani z C - pies duży i włochaty, w windzie trzymany na
                ściągniętej smyczy. Z tego co rozmawiałem, gdy winda zatrzymuje się na moim
                piętrze właścicielka przygotowana jest na "atak" psa bez smyczy. Tym razem, na
                szczęście, bylem to ja ;)

                Drugi przykład to pan z budynku A lub B, właściciel kapitalnego, budzącego
                respekt psa obronnego. Nie znam się zupełnie na rasach, ale wygląda to trochę
                jak policyjny "wilczur" (owczarek niemiecki?) Pies raz że w kagańcu, dwa że na
                smyczy, a po trzecie - dobrze wychowany. Nie ujada, nie pakuje nosa w spodnie,
                trzyma się nogi i w pełni zasługuje na miano zwierzaka miejskiego. Można przy
                nim stać, jechać windą, robić zakupy, wsiadać do samochodu, zupełnie nie
                zauważając jego egzystencji (oprócz wspaniałego wyglądu) - pomimo jego rozmiarów.

                Może faktycznie nie mam racji co do sposobu trzymania psów na wsi - ale
                rzeczywiście, pewnie biegając luzem mogłyby sporo innych zwierzaków napłoszyć
                (jeśli nie skubnąć okazyjnie jakiejś kaczuchy).

                Pies, zwłaszcza taki pocieszny, na pewno daje wiele radości, i oczywiście jeden
                sąsiad lubi, gdy wchodzi pies wypada zza rogu (lub chce wsiaść ze mną do
                samochodu przed budynkiem) i wchodzi z nim w bliższą inteakcję, a inny zamiast
                głaskać szykuje podręczną bazookę.

                Nie uważam jedynie za stosowne poddawanie innych i ich gości próbie losowej,
                puszczając psa luzem, zwłaszcza że zna się jego "towarzyski" charakter.

                To jak z Tygryskiem z "Kubusia Puchatka" - latał i brykał, i nie każdy bryknięty
                czuł się jakoś szczególnie poszanowany. I gdy bryknięty osobnik wyrażał
                dezaprobatę, zwykle było już po fakcie. Niestety, Tygrys nie pytał: "Czy nie
                przeszkadzałoby Panu, gdybym Pana bryknął?", gdyż przekonany był o swojej
                rozkosznej naturze, której wybaczało się wszystko.

                Tylko raz widziałem stażników miejskich zwracających uwagę na Wyscigowej
                właścicielowi biegającego luzem i szczekającego psa - właściciel szybko oddalił
                sie, uważając pewnie, że ogólnie przyjęte przepisy go nie dotyczą.

                Amor caecus. Widocznie do zwierzaków szczególnie.

                Pozdrawiam


                • zzrobert Re: o zwierzakach obszerniej 15.09.06, 17:28
                  Gwoli uzupełnienia:
                  Właśnie ten wilczur dotkliwie pogryzł innego psa z osiedla. Akurat był bez
                  smyczy i kagańca. Więc jak widać bywa różnie.

                  Co do Twoich wniosków to patrząc ogólnie w pełni się z nimi zgadzam: zdrowy
                  rozsądek, prawo, własna radosna twórczość. W tej a nie odwrotnej kolejności.

                  Straż miejska twardo rozliczana ze swojej działalności (lub jej braku) bywa
                  bardzo skuteczna. Nie wiem czy pamiętasz ale Poczta Polska też potrafiła
                  znacząco poprawić jakość swoich usług po kilku skargach.
                  • elvispl Re: o zwierzakach obszerniej 15.09.06, 18:13
                    Chyba mocno przesadziłeś z tym "dotkliwie pogryzł".Było to ostrzeżenie dla tego
                    agresywnego teriera, aby zaprzestał swoich prowokacji wobec mojego psa. Nawet
                    pies szkolony i dobrze ułożony w końcu odpowie na prowokacje.Człowiek zresztą
                    też może przywalić mniejszemu,jak jest do tego sprowokowany. Kapujesz, koleżko?
                    • zzrobert Re: o zwierzakach obszerniej 15.09.06, 18:18
                      Opieram się na śladach zaobserwowanych na tymże pokrzywdzonym.
                      Co do ostrzeżenia to nie wiem za co ale widziałem po efektach że pies
                      faktycznie niezgodnie z prawem i zdrowym rozsądkiem był bez smyczy i kagańca.
                      Ale cóż niektórzy wolą sami rozwiązywać problemy. Tylko czekać na płonące
                      samochody i uderzenia bejsbolem zza rogu bo zupa była za słona.
                      • sexmag Re: o zwierzakach obszerniej 15.09.06, 18:47
                        Co Robcio znowu wlałeś żonie za zupkę.Może kupuj chińskie
                • sc0xffer Re: o zwierzakach obszerniej 15.09.06, 21:14
                  lohengrin1977 napisał:

                  > Ostatnio
                  > ktoś usłyszał kojące "nie gryzie".
                  >
                  jak ktos na widok psa dostaje palpitacji serca to co ma uslyszec? wtedy biore
                  psa za obroze i mowie ze nie ma sie czego bac (a pies sie biedny dziwi co
                  takiego zlego zrobil ze chcial sie milo przywitac :))

                  ew. byla to osoba z gatunku takich ktore na widok psa merdajacego ogonem pytaja
                  "gryzie?" tak jakby pies nie mial nic lepszego do roboty
                  >
                  > Czasem jednak warto nieco wziać pod uwagę preferencje otoczenia, właszcza gdy
                  > naginamy przepisy.
                  >
                  przepisy,hm, to tylko sugerowane postepowanie i sa po to zeby bylo sie o co
                  oprzec w przypadku powazniejszych problemow. gdyby moj pies kogokolwiek ugryzl
                  biegajac luzem to wtedy wlasnie odpowiadalbym z powodu tych przepisow, ale jakos
                  mijam czesto policjantow i raczej sa sklonni psa glaskac niz mi wlepiac mandaty.

                  a co do preferencji, to wlasnie tu jest problem, to otoczenie musi je okreslic,
                  jak ktos mi mowi ze sie boi to go wiecej na bliskie spotkania 2 i 1 stopnia nie
                  naraze. a jak nie powie to uznaje ze lubi psy (tak jak spora czesc otoczenia) i
                  nie ma nic przeciwko temu ze pies sie cieszy na jego widok.

                  > Pies w windzie i smycz.
                  Jak juz napisalem, ok, co niewiele zmieni przy wielkosci tych wind :-) i jak juz
                  pisalem - wystarczy poprosic.

                  > Za kontrargument mam dwa chodzące na czterech łapach
                  > przykłady. Jeden, pies pani z C - pies duży i włochaty, w windzie trzymany na
                  > ściągniętej smyczy. Z tego co rozmawiałem, gdy winda zatrzymuje się na moim
                  > piętrze właścicielka przygotowana jest na "atak" psa bez smyczy. Tym razem, na
                  > szczęście, bylem to ja ;)
                  >
                  Z Wisnia (tym wlasnie wlochatym psem) niestety jest napieta sytuacja i Wisnia
                  dostaje szalu gdy mojego psa widzi chocby 50 metrow od siebie. Zawsze uwazalem
                  ze agresywne psy nalezy trzymac na smyczy. Ale oczywiscie kazdy ma swoja wersje.

                  > Drugi przykład to pan z budynku A lub B, właściciel kapitalnego, budzącego
                  > respekt psa obronnego. Nie znam się zupełnie na rasach, ale wygląda to trochę
                  > jak policyjny "wilczur" (owczarek niemiecki?) Pies raz że w kagańcu, dwa że na
                  > smyczy, a po trzecie - dobrze wychowany. Nie ujada, nie pakuje nosa w spodnie,
                  > trzyma się nogi i w pełni zasługuje na miano zwierzaka miejskiego. Można przy
                  > nim stać, jechać windą, robić zakupy, wsiadać do samochodu, zupełnie nie
                  > zauważając jego egzystencji (oprócz wspaniałego wyglądu) - pomimo jego
                  > rozmiarów.
                  >
                  Na to juz chyba nie musze odpisywac za wiele, Hektorek jest piekny, dobrze
                  ulozony, ale ma na osiedlu sporo malych wrogow, wiec w okolicach osiedla chodzi
                  na smyczy. Slusznie, ale na cale szczescie nalezy do psow ktore duzo biegaja bez
                  smyczy i w zwiazku z tym sa szczesliwe.

                  > Nie uważam jedynie za stosowne poddawanie innych i ich gości próbie losowej,
                  > puszczając psa luzem, zwłaszcza że zna się jego "towarzyski" charakter.
                  >
                  no wlasnie, towarzyski, nie agresywny. i tu przechodzimy do podstawowej rzeczy,
                  o ktorej nie-psiarze nie mysla. pies trzymany na smyczy i w kagancu nawet
                  wyprowadzany nie jest na spacerze, nie moze sie wybiegac, etc. w efekcie zaczyna
                  byc agresywny. pies ktory duzo biega luzem jest szczesliwy i jedyne co moze
                  zrobic to niedyskretnie wpakowac nos w rozporek. skoro lecimy cytatami to z
                  bardzo glupeigo filmu ale prawdziwe slowa - "exercise gives you endorfins,
                  endorfins make you happy. happy people don't just kill thier husbands".

                  poniewaz lubie miec dosc dziwne poglady, uwazam ze nie mam prawa katowac mojego
                  zwierzaka prowadzaniem go bez potrzeby na smyczy i w kagancu. co wiecej, uwazam
                  ze nikt nie ma prawa mi tego nakazywac. dla mnie to tak jakby kazac dzieci
                  wyprowadzac na smyczy i zakneblowane. dla mnie pies to czlonek rodziny, i takie
                  samo stworzenie jak ja i otaczane niemala miloscia, dlatego karanie go smycza i
                  kagancem jest zupelnie nieuzasadnione. jak ktos tego nie umie zrozumiec to
                  coz... wiele osob ma klapki na oczach.
                  wlasnie dlatego moj pies jest na smyczy tylko wtedy kiedy jest to niezbedne (na
                  przyklad na widok Wisni czy Afery).

                  > Tylko raz widziałem stażników miejskich zwracających uwagę na Wyscigowej
                  > właścicielowi biegającego luzem i szczekającego psa - właściciel szybko oddalił
                  > sie, uważając pewnie, że ogólnie przyjęte przepisy go nie dotyczą.
                  >
                  To raczej nie bylem ja, ja bym sie "odszczeknal".

                  > Amor caecus. Widocznie do zwierzaków szczególnie.
                  >
                  Troche tak, ale z drugiej strony jest tak, ktos nie lubi dzieci to ma problem (a
                  nie mamusie biegajacych i potwornie halasujacych pociech), ktos nie lubi lub boi
                  sie psow - z mojego widzenia to tak samo jego problem a nie moj. i podkreslam,
                  pisze to z pozycji osoby ktora ten problem miala i rozumie. wlasnie dlatego,
                  jeszcze raz powtorze, wystarczy o tym powiedziec i to by dawno rozwiazalo
                  problem :) ew. po prostu zapraszam (w koncu to nie specjalnie daleko) na
                  wieczorek zapoznawczy, wtedy i pies przestanie sie tak dziwic kim jest ten
                  czlowiek ktory sie kreci pod jej drzwiami :)


                  szczerze i serdecznie pozdrawiam (strasznie dlugie wyszlo)
                  • lohengrin1977 Re: o zwierzakach obszerniej 15.09.06, 22:07
                    Była to kobieta, i przyznam jej rację, że nie musi znać psychiki każdego
                    przysuwającego się do niej psa - lepiej założyć scenariusz. Zresztą myślę
                    podobnie, i o ile lubię zwierzaki (może bardziej koty), to pakowanie się z nosem
                    uważam za inwazję prywatności (czasem dosłowne ;) Nie chciałbym uprzedzać
                    każdego, kto przychodzi o określonej godzinie: "uważaj, na klatce lub w windzie
                    wyskoczy pies, bedzie szczekał, ale nie gryzie, i nieslusznie dostajesz
                    palpitacji".

                    I właśnie - można mieć zupełnie alternatywne poglądy, parę sam uskuteczniam,
                    tyle że nie przeszkadzają one ogólnie społeczeństwu. Mógłbym napisać, że żyjąc w
                    kraju demokratycznym jest się zobligowanym jednak uznać i poszanować prawo
                    ustanowione przez większość, a jeśli nie prawo, to choćby zwyczaj. Mieszkałem i
                    w bloku, i w kamienicy, w i dość nowym budynku - i szczekające psy hasające
                    samopas po klatce były rzadkością.

                    Z tym że, jak pisałem, jeśli ktoś jakiejś zasady nie uznaje, to czyni to
                    świadomie. I wtedy - contra principia negantem non est disputandum, nie ma o
                    czym rozmawiać. Choć w Pana przypadku niejako JEST to zasada, umotywowana
                    empatią wobec zwierzaka. Czasem warto uwzględnić również priorytet empatii
                    ludzkiej - ogólnych norm estetycznych i zasad przyjętych przez tę i inne wspólnoty.

                    W PRL-u zdarzało się, że zameldowani w blokach Cyganie palili w domu ognisko. I
                    dobrze, ich prywatna zasada, ich wolność. Tyle że gdy podpaliło to czy
                    zaczadziło sąsiadów, przestało być to już prywatnym mikrokosmosem szczęścia, a
                    narzucaniem swojego mniejszościowego poglądu ze szkodą dla innych. Tak samo jak
                    lokatorzy mieli prawo domagać się wówczas zaprzestania palenia ognisk, gdyż
                    gwarantowało im to prawo, tak też nie widzę specjalnego powodu, dla którego ktoś
                    miałby cierpieć uprzykrzenia przez czyjąś niesubordynację.

                    Wynalazca nieposłuszeństwa obywatelskiego, niejaki Thoreau, zamieszkał w chatce
                    daleko od ludzi, nad jeziorem, i nikomu nie przeszkadzał. Miał wolność poglądów
                    i praktykowania ich, ale nie narzucał ich efektów innym.

                    To trochę jak z opisanym kierowcą blokującym wjazd do garażu - myśli o sobie i
                    swojej racji, choć ogólnym zwyczajem jest wjazdu nie blokować - co więcej, jest
                    stosowny znak. Albo też jak z kimś, kto wierzy w moc własnych kulinariów i wbrew
                    zakazowi pali grilla na balkonie. Ewentualnie z rodziną np. sekty wierzącej w
                    tryb życia jaskiniowców. Wszystko świetnie, ale nie widzę powodu, aby w świetle
                    prawa i zwyczajów akceptować taki 'pocket of resistance' ;)

                    Gdybym popuścił swoim zasadom, po klatce chodziłyby rozebrane tancerki go-go, a
                    na lustrze na klatce schodowej wciągałyby białe ścieżki ;)) Poza tym nie
                    słuchałbym muzyki ciszej niż na 70% mocy, gdyż w imię sztuki nie chciałbym
                    pozwolić na stratę jej pełnych walorów.

                    Oczywiście każdemu, kto dostawałby palpitacji ze względu na ilość decybeli,
                    tłumaczyłbym, że to sztuka, i że taki jest mój pogląd, i że nie mam zamiaru go
                    zmieniać. Ponadtwo wierzyłbym, że polubi z czasem ten gatunek muzyki (no nie
                    wiem, np. solo na pile czy opera odzieranych ze skóry kotów).

                    Niestety, mieszkam pośród innych, jestem współwłaścicielem wspólnoty, PODPISAŁEM
                    pewne uzgodnienia, i nie prowadzę uprzykrzającej rebelii.

                    Mam wątpliwości, czy smycz jest postępowaniem sugerowanym - być może odczytuję
                    to inaczej; może jest na forum ktoś, kto wyjaśni tę wątpliwość...

                    Zresztą do tego, i innych 'sparringów' teoretycznych i praktycznych forum służy.

                    Wieczorek można zorganizować - i pies, i tancerki :) Dziś natomiast oddalam
                    się, wybierając na razie to drugie.

                    Również pozdrawiam
                    • lohengrin1977 ps 15.09.06, 22:17
                      ... ale i tak mam farta.

                      www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=120316&scroll_article_id=120316&layout=1&page=text&list_position=1
                    • sexmag Re: o zwierzakach obszerniej 16.09.06, 11:29
                      Człowieku pisz krócej bo mi sie nie chce czytać
    • sexmag Re: sen dla wybrańców 15.09.06, 14:10
      Najlepszy lisek jest na Wyścigowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka