zwroclawianka 17.04.07, 11:28 wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=8723 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
justynnka Re: wrrr... 17.04.07, 11:32 wrrr to za mało. tylko przekleństwa się cisną na usta (i klawiaturę). dlatego tez nie daję ,,zbiraczom" z fundacji,nie odpisuję 1% od podatku, nie wierzę wszelkim akcjom pomocowym. i słowa urzędniczki o pokazaniu tym ,,ludziom" co znaczy cięzka praca są jak najbardziej słuszne. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: wrrr... 17.04.07, 11:41 Dlaczego ja nie mogę odpisać od podatku kwoty, którą wolałabym przekazać na dziecko kumpeli? Albo sąsiadce samotnie wychowującej małą?! Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: wrrr... 17.04.07, 11:44 no dobra, w sumie w ten sposób nienajlepszy: sąsiadka sąsiadce mogłyby nawzajem sobie odpisywać :/ Ale to i tak niesprawiedliwe :/ Odpowiedz Link Zgłoś
mroof jeden procent 17.04.07, 23:17 Ej, nie mieszajcie do tego jednego procenta. Jestem drużynową harcerek, moja drużyna ma mnóstwo pomysłów, całą masę planów - na wyjazdy, na spotkania, na zbiórki; potrzebujemy środków na materiały plastyczne, papier, kredki, głupi sprzęt sporotwy typu piłka guma czy skakanka, czasem dofinansowania dla niektórych dzieciaków. Tyle że te dzieciaki akurat pochodzą z rodziny w której - na przykład - matka urabia się po łokcie jako sprzątaczka w szkole a ojciec zarabia grosze, jako elektryk - też w szkole. Jedyna kasa jaką mamy to ten jeden procent właśnie, albo ew. akcje zarobkowe [uprzedzam pytanie - ustaliłyśmy że nie bedziemy stać przy kasach w supermarketach bo to żebranina i w ogóle żenua]. Ten jeden procent jest naprawdę potrzebny, nawet jesli odrywanie dziecików od patologii was nie wzrusza, to jest cała masa innych organizacji, które robią dużo ważniejsze rzeczy. Miejcie to na względzie, bo termin składania PITów jeszcze nie minął. Nie wrzucajcie nas do jednego wora z dzieciorobami, którzy żebrzą po urzędach. Róznimy się od urzędów tym, ze one dają ludziom rybkę a my - wędkę. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Ale o co chodzi? 17.04.07, 11:47 Tak samo jest we Fracji, Wielkiej Brytanii.... i w kazdym kraju, ktory prowadzi aktywna polityke demograficzna. Robcie sobie kariery, realizujcie sie, nie miejscie dzieci....wasza wola i swiete prawo. Ale ktos bedzie musial zmienic nam pieluchy gdy juz wyladujemy w domach starcow. Jestesmy Narodem. Laczy nas wspolnota kulturowa i "genetyczna". Jestesmy wspolodpowiedzialni za dzieci w domach dziecka i za te w rodzinach zastepczych, ale i te w rodzinach wielodzietnych. A autor artykulu piszac "nic nie robiac" wykazal sie krancowa nieznajomoscia tematu i zla wola. Ja mialem "na karku" przez pol roku dwojke mojej kuzynki. Wiezta mi, bylo co robic. Przy piatce - szustce....strach pomysle. To jest ciezka orka od switu do switu (bo czasem jest czas pranie tylko w nocy zrobic). Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 11:52 oczywiście, tylko kobieta nie królik i zanim zacznie się mnożyć powinna się zastanowić co da dzieciom i jakie warunki do życia im stworzy a nie liczyc na becikowe i pomoc państwa. Państwo powinno pomagać w sytuacjach wyjątkowych ( choroba, niepełnosprawnośc) a nie finansować czyjąs nieodpowiedzialność i głupote. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:00 Posiadanie wielu dzieci jest glupota? Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:01 jeśli nie ma się srodków na zapewnienie im normalnych warunków do życia- tak. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:03 A jesli takie srodki zapewni panstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:04 a czy państwo płodzi i rodzi dzieci? nie. wiec dlaczego ma płacić na zdrowe dzieci głupich ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:11 To ludzie, ktorzy maja dzieci sa glupi? Czy wspolczynnik IQ jest przeciwproporcjonalny do ilosci posiadanych dzieci? Dlaczego panstwo powinno wspomagac wielodzietne rodziny. Bo panstwo to nie sezonowe zjawisko tylko dlugoterminowa - wielopokoleniowa inwestycja. Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:14 a wielodzietna rodzina to studnia bez dna. nie powiedziałam ze ludzie którzy mają dzieci są głupi- powiedziałam ,zę głupi są ci którzy mają kilkoro dzieci nie mając środków na ich utrzymanie a pózniej żerują na tzw. podatniku. a obowiązek ubrania , wykarmienia , wykształcenia dzieci spoczywa na rodzicach- cedowanie tego obowiązku na ,,państwo " jest niewłasciwe z załozenia. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:15 Olewanie tego przez panstwo jest niewlasciwe z zalozenia. Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:17 to ,,państwo" ma za zadanie chronić wszystkich obywateli a nie sponsorować tych niewydolnych opiekuńczo, socjalnie a często i intelektualnie. załozenie że komus się coś nalezy bo ,,nie radzi sobie" generuje kolejne pokolenia roszczeniowych leni. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:25 Wiesz, moja prywatna opinia, którą już nikogo nie chcę drażnić, to taka, że to głupie, że aby prowadzić samochód trzeba zrobić prawo jazdy. Żeby urodzić dziecko, stworzyć nowego człowieka/ obywatela/ potencjalnego naukowca lub mordercę nie trzeba zrobić nawet badań psychologicznych.. Jakby nowy człowiek był mniej ważny od samochodu. Wracając do wątku- dyskusja nie ma specjalnego sensu, poniewaz Ty jesteś za wizją państwa opiekuńczego, a ja za wizją państwa przyjaznego ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
spacecoyote Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 16:28 Mnie tez to nieraz chodzilo po glowie: licencja na posiadanie dzieci... Bo jak sie patrzy na siedemnastolatki z papierosem w rece, popychajace wozek z dzieckiem zrobionym tylko po to, zeby dostac mieszkanie socjalne (Wlk Bryt), to az sie cos w srodku sciska. Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:25 wystarczy zdecydowane ograniczenie świadczeń które powinny być skierowane do rodzin wyjątkowo pokrzywdzonych czyli nie do 10 dzieci pasożyta i nieroba tylko np. do półsierot, dzieci chorych , niepełnosprawnych. a becikowe zachęca tych 0- jak ladnie napisałeś - matołkow - do mnożenia się. raz - ze kasa na alkohol, dwa ze państwo da na to już urodzone dziecko, trzy - w pijanym widzie mozna płodzić nastepne. i kółeczko się zamyka. kiedyś czytałam o kobiecie z tzw. marginesu której chciano złożyć spiralę. sprzedała ją w drodze do gabinetu lekarskiego bo pracownik opieki nie nadzorował.moze to jest metoda na nieprzekazywanie byle jakich genów i ograniczeie kosztów utrzymania ? Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:28 Czyli niech same wymra. Nie lepiej zapakowac do worka i wrzucic do rzeki. Nie beda draznic swoim widokiem. Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:30 bez przesady. nie mówię o eksterminacji tylko o zapobieganiu. mniej patologii= mniej wydatków z kasy panstwa na wątpliwe cele. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:52 A moze zapobiegac fundujac stypendia? Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:57 chyba tylko socjalne. pomnóz to przez ilośc tych ,,potrzebujących " a zobaczyszze to nie metoda;) Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 13:00 dlateo uważam ze opłacalne jest niedopuszczanie do tego typu sytuacji,minimalizowanie mozliwości żerowania na ,,żywym organizmie państwa" i skierowanie pomocy do naprawdępotrzebujących i pokrzywdzonych a nie pasozytów. Odpowiedz Link Zgłoś
caprissa Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 15:25 czasem ktos ma 2 dzieci i zyje w biedzie.. bo mama bez pracy ojciec renta lub bezrobotny.. i co? i nic nikt nie pomaga bo licza sie ci z 7 i wiecej to sobie robia by miec zasilek i nie robicP Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 14:09 Mogłabym tu przytoczyć pouczajacą historię bardzo zdolnej dziewczynki z patologicznej rodziny, której szkoła załatwiła liceum z internatem. W telegraficznym skrócie - naukę przerwała po roku, 18 urodziny obchodziła z dwójką własnych dzieci. Miała trochę szczęścia, bo domniemany ojciec drugiego dziecka zechciał się z nią ożenić. Odpowiedz Link Zgłoś
qui_pro_quo Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 22:12 Patologia nie zawsze musi rodzic patologię. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:30 o, to jest manipulacja i demagogia :) Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:08 Państwo to nie jakiś twór- to ludzie, z których w polsce 40% pracuje. I to Ci ludzie oddają kasę, a nie jakieś tam "Państwo". Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:13 Bingo. Sprawdz sobie jekie sa funkcje panstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 11:52 Nie mam nic przeciwko dzieciom i ich matkom. Bardzo chętnie im pomogę. Ale chcę pomagać dzieciom, które będą tworzyć naród, a nie kolejne pokolenie ludzi z zasiłku/ renty/ kombinatorów. Wiem, że nie wszystkie rodziny wielodzietne są darmozjadami, to oczywiste. Po prostu uważam, że powinnam miec możliwość wspierania rodzin, które znam i które cenię, a nie wrzucania kasy w obsługę jakichś fundacji, które rozdzielają kasę według swoich standardów. Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:02 A co z rodzinami, ktorych nie znasz? Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:12 którym nikt nie chce pomóc? a czemu im nikt nie chce pomóc? Im pomoze grogreg :-) Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:14 Aha, koncza sie argumenty, to przechodzimy do drwin. Jak juz Ci przejdzie to mozemy dyskutowac dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:17 podaj argument za tym, by zabierać mi pieniądze (w postaci podatków) i oddawać je rodzinom, w których rodzicom nie chce się pracować, za to wolą robić dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:37 > Solidarnosc spoleczna "Istota człowieczeństwa" "Obowiązek względem kraju" uwielbiam takie banały! Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 12:53 Dzieki takim banalom mozesz mowic co chcesz i nikt za to Ci bagnetu w brzuch nie wsadzi. Ciesz sie tym, bo nie wiadomo co bedzie pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
caprissa Re: Ale o co chodzi? 17.04.07, 15:24 grogreg napisał: > ale i te w rodzinach wielodzietnych. > A autor artykulu piszac "nic nie robiac" wykazal sie krancowa nieznajomoscia > tematu i zla wola. Ja mialem "na karku" przez pol roku dwojke mojej kuzynki. > Wiezta mi, bylo co robic. Przy piatce - szustce....strach pomysle. To jest > ciezka orka od switu do switu (bo czasem jest czas pranie tylko w nocy zrobic). > wrrrrrrrrrrrrrr moja babcia miaął 7 dzieci!!! i to 5 rok po roku, więc wiem co pisze. Ok praca jest ale jak są małe. Potem jak mądra matka to i umie mądrze dzieci wychować. Strasze pomagają w domu, przy młodszych. I tej pracy waraz z dorastaniem dzieci jest coraz mniej Moja babcia sama mowi;ale te dzieci teraz rozwydrzone! Ja miałam 7 i był spokoj, porządek, spały juz o 19 a ja sobie mogłam haftowac, ksiazki czytac. Człowiek by zwariował! Moja babcia pracowała...dziwne nie:)? a jednak:) i miała 7 dzieci. najlepiej siedziec i robic dzieci i mowic dajcie mi bo to tylee pracyy Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: wrrr... 17.04.07, 11:52 Zastanawia mnie cel tego artykułu. I to myśl, która mi do głowy przyszła wywołuje u mnie wrrr. Ktoś w bezczelny sposób (autor albo zleceniodawca artykułu) manipuluje emocjami czytelników. Bo jaki może być inny cel tego artykułu, niz pokazanie jacy be są rządzący, bo pomagają rodzinom wielodzietnym. Nie cierpię być manipulowana!!! Bo prawda jest taka, że owszem to patologia. Ale patologia zdarza się w rodzinach bezdzietnych, z jednym dzieckiem, z dwójką...Ale czy to znaczy, że należy generalizować? Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: wrrr... 17.04.07, 11:55 a nie jest manipulacją wleczenie dzieci do burmistrza, wzywanie telewizji, która uwielbia sceny z płaczącymi dziećmi, bo mają wysoką oglądalność?! Tu jest drugie skrajne spojrzenie- po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: wrrr... 17.04.07, 11:57 Jasne, ale to patologia, napisałam już. I to jest manipulacja "bezpośrednia", mnie o wiele bardziej wkurzają te manipulacje-dziennikarskie, polityczne, itd. A ta jest wyjątkowo nachalna i bezczelna. Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: wrrr... 17.04.07, 11:59 a ja się nie czuję zmanipulowana tym artykułem. odbieram go raczej jako opis i krytykę stanu istniejącego. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: wrrr... 17.04.07, 12:02 Ale właśnie tym udowodniłaś, że Cię zmanipulowano. Bo to co opisano, to wąśki margines. Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: wrrr... 17.04.07, 12:05 wąski czy nie- istniejący. a ten artykuł poprostu jest zgodny z moimi prywatnymi poglądami. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: wrrr... 17.04.07, 12:06 Manipulacja (łac. manipulatio - manewr, fortel, podstęp) - w psychologii oraz socjologii to celowo inspirowana interakcja społeczna mająca na celu oszukanie osoby lub grupy ludzi, aby skłonić je do działania sprzecznego z ich dobrem. Autor manipulacji dąży zwykle do osiągnięcia korzyści osobistych lub politycznych kosztem poddawanych niej osób. W społeczeństwie demokratycznym przekraczanie pewnych barier w manipulowaniu ludźmi jest niezgodne z prawem (...). Mozesz uzasadnić, co masz na myśli mówiąc manipulacja? Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: wrrr... 17.04.07, 12:41 Nie musisz mi udowadniać, że umiesz korzystać z wyszukiwarki:) co więcej uważam, że jesteś na tyle inteligentna, że sama wiesz o co chodzi, ale na tyle zacietrzewiona, że nie chcesz się do tego przyznać. Manipulacja polega tu na m.in. na tym, że usiłuje się generalizować to co jest tylko marginesem. że artykuł pojawia się w takim a nie innym momencie. ze wybiera się skrajny jednostkowy przypadek, który niczego nie udowadnia i na jego przykładzie próbuje się jednak coś udowodnić. Itd., itp. Naprawdę ten artykuł nie jest wart tego żeby go rozbierać na czynniki pierwsze. Jest na poziomie faktu albo suprexpresu. Odpowiedz Link Zgłoś
justynnka Re: wrrr... 17.04.07, 12:44 na poziomie faktu albo i superexpresu są raczej artykuły współczująco - gloryfikujące niezaradnośc, niewydolnosc, lenistwo i roszczeniowość. i oczywisćie apele ,,pomózcie". tak że ten artykuł raczej nie jest z tego cyklu. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: wrrr... 17.04.07, 12:58 Artykuł nie jest ani super napisany, ani obiektywny. Nie analizuje przyczyn ani konkretnych przypadków. Niemniej to jest jeden z nielicznych artykułów, który nie skupia się na straszliwym cierpieniu i biedzie biednych dzieci. Dla mnie był dobrym punktem wyjsciowym do dyskusji. A z drugiej strony moze niektórych zachęci do refleksji- może warto rozejrzeć się wokół siebie? Mnie osobiście razi, że część z moich dalszych znajomych nie widzi nic niewłaściwego w wyciąganiu kasy z państwa (czyli również ode mnie, bez mojej zgody), bo sami pracują na czarno (bo tak im bardziej sie opłaca). ba, jeszcze narzekają, że zasiłki/ dodatki są tak niskie.. Odpowiedz Link Zgłoś
qui_pro_quo Re: wrrr... 17.04.07, 16:39 > W społeczeństwie demokratycznym > przekraczanie pewnych barier w manipulowaniu ludźmi jest niezgodne z prawem > (...). Ale powszechnie praktykowane. Ciekawe czy w innych społeczeństwach tak samo powszechnie jak w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
nutopia Re: wrrr... 17.04.07, 13:31 no to ja ze swoją jedynaczką dużo się nie dorobię..;/ Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: wrrr... 17.04.07, 14:13 Tak, tak - zrobi trójkę i jako rodzina niepatologiczna będzie musiała zap... po kilkanaście godzin na dobę, żeby je utrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
nutopia Re: wrrr... 17.04.07, 14:14 echtom napisała: > Tak, tak - zrobi trójkę i jako rodzina niepatologiczna będzie musiała zap... po > > kilkanaście godzin na dobę, żeby je utrzymać. hehe dokładnie... Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: wrrr... 17.04.07, 14:38 no to nie trójkę, ale hurt- jak robić, to porządnie! pięcioraczki, sześcioraczki.. :) I uczyć od małego- dzieci, zróbcie sobie dużo dzieci, to nie będziecie musiały pracować :) Odpowiedz Link Zgłoś
i.nes Re: wrrr... 17.04.07, 16:30 zwroclawianka napisała: > no to nie trójkę, ale hurt I potem mąż zawoła: "Hej, Nutka, dziecioki brudne! Myjemy, czy robimy nowe?" :PP -- Life's a journey, not a destination. Odpowiedz Link Zgłoś
cichadziewuszka Re: wrrr... 17.04.07, 14:47 Autor artykułu generalizuje. Czytając odniosłam wrażenie, że zdaniem autora każda wielodzietna rodzina to patologia, rodziny wielodzietne żerują na reszcie społeczeństwa itd. A przecież wiele jest rodzin wielodzietnych, którym owszem żyje się cięzko, ale za to te dzieciaki wychodzą na ludzi. Dodam, że mnie też niesamowicie wk....a kiedy widzę facetów z browarem pod sklepem od rana, niepracujących, zaniedbujących dzieci. Ale to nie znaczy, że te dzieciaki nie zasługują na to, by im dać szansę i stworzyć jakieś warunki do rozwoju. Żadne dziecko nie jest głupie, jeżeli już to zaniedbane. I nie rozumiem jak możecie pogardliwie mówić o dzieciach, czy to ich wina, że wychowują się w takiej a nie innej rodzinie?? Im trzeba pomóc! Mój nauczyciel geografii kiedyś powtarzał "Mądry wójt, co daje kozy". Dając tylko zasiłki rodzicom nie mozna mieć pewności, że pieniądze będą wykorzystane tak jak powinny. Odpowiedz Link Zgłoś
caprissa Re: wrrr... 17.04.07, 15:27 to prawda sama miałam sasiada co miał 6 dzieci i miał na nie zaislek wynoszacy ok 1000 zł i co? powiedzial, ze on do roboty nie pojdzie bo zarobi tylko 1000 wiec mu sie nie oplaca ma tyle z zasilkow pomocy... ? fajnie nie Odpowiedz Link Zgłoś
qui_pro_quo Rodziny wielodzietne, 17.04.07, 15:48 wcale mnie nie drażnią ani nie oburzają. One dostarczają nowych ludzi społeczeństwu. Nie rozumiem dlaczego tu na forum było tyle trąbienia o egoizmie, danie życia wielu dzieciom jest przecież ogromnym altruizmem i zobowiązaniem na kilkadziesiąt lat a właściwie na całe życie. Nie przeszkadza mi że państwo im pomaga finansowo, chętnie oddam na to coś ze swoich podatków i jestem zdania że to im się należy. Mam nielicznych znajomych, właśnie wśród katolików, którzy stworzyli takie rodziny i musze przyznać, że to są wspaniali ludzie. Pozostałych szanuję i podziwiam, pod warunkiem, że kochają swoje dzieci, że im to okazują, są dla nich zwyczajnie po ludzku dobrzy (co nie musi mieć żadnego związku z ich statusem materialnym) i że nie "robią" sobie dzieci z powodów ideologicznych ani po to żeby się komuś tym chwalić czy przypodobać. Bo dzieci się nie "posiada", dzieci się ma WYŁĄCZNIE po to, żeby je mądrze kochać. A te wszystkie motywacje typu "żeby mi na starość podało szklankę wody" to chyba wypisują babska o mentalności przekupy z targowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
spacecoyote Re: Rodziny wielodzietne, 17.04.07, 16:24 qui_pro_quo napisał: > > danie życia wielu dzieciom jest przecież ogromnym altruizmem i > zobowiązaniem na kilkadziesiąt lat a właściwie na całe życie No ja nie wiem, czy to odnosi sie do przypadku opisanej w artykule tirowki. Problem polega wlasnie na tym, ze dla wielu ludzi robienie dzieci w najmniejszym stopniu nie jest pojmowane jako zobowiazanie. Odpowiedz Link Zgłoś
qui_pro_quo Re: Rodziny wielodzietne, 17.04.07, 16:38 Nie jest tak pojmowane ale z drugiej strony dlaczego dzieci mają cierpieć z powodu lekkomyslności czy głupoty rodziców, one już są na świecie i trzeba im jakoś pomagać, a zwalczać patologie takie jak prostytucja swoją drogą. -- upload.wikimedia.org/wikipedia/pl/5/52/Gest_Kozakiewicza.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Rodziny wielodzietne, 18.04.07, 08:59 Znam sporo porządnych, dobrze funkcjonujących i wydolnych wychowawczo rodzin z 3-6 dzieci, ale powyżej tej liczby staje się to naprawdę baaardzo trudne. Istnieje jakaś granica, poza którą należy zaprzestać "produkcji". A z tymi nowymi ludźmi to niepewna sprawa - niestety, często powielają przykład leniwych, roszczeniowych rodziców i ich jedyną życiową aktywnością jest płodzenie kolejnych leniwych, roszczeniowych ludzi, całkowicie nieprzydatnych ze społecznego i ekonomicznego punktu widzenia. Wiesz, to bardzo przykre patrzeć, jak tacy rodzice uczą swoje dzieci od najmłodszych lat cwaniactwa i żebraniny. A pomoc - zawsze miałam mieszane uczucia. Niby dzieci nic niewinne, ale często, wbrew temu co piszesz w innym poście, do cna zdemoralizowane i niereformowalne. Daję te pieniądze, ale bez entuzjazmu, bo coś się we mnie buntuje, że tyram jak dziki osioł, by utrzymać i wykształcić trójkę własnych dzieci i jeszcze mam część dochodów oddawać niepracującemu pijakowi, który nie poczuwa się do najmniejszej odpowiedzialności, za to, co napłodził. Co innego uczciwi, pracowici ludzie, którzy są biedni nie z własnej winy i mimo najlepszych chęci nie są w stanie sfinansować wykształcenia swoich zdolnych, pracowitych dzieci - na taki cel oddałabym ostatni grosz. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda-lee Re: wrrr... 17.04.07, 19:22 Strasznie to wkurzajace.Sama pochodzę z rodziny wielodzietnej i mnie szlag trafia na takich jak ci w tym artykule.Ale myślę że gdyby nie mieli tylu dzieci to by wymyślili inny sposób na wyłudzenie pieniędzy od państwa.To są patologiczne lenie i nakaz pracy powinni dostac. Odpowiedz Link Zgłoś