Może to trochę za wcześnie, ale nie mogłam się powstrzymać. Jeszcze jedna
niedziela i następna to już pierwsza adwentowa. Wczoraj przyszło do mnie
nowe "Dziecko" i sympatyczny artykuł pana Wojciecha Widłaka. To chyba to
mnie tak natchnęło.
Chciałabym, abyśmy podzielili się naszymi domowymi zwyczajami adwentowymi.
Zaczynam:
1. kalendarz adwentowy - niezwykły kalendarz, bo własnoręcznie zrobiony.
Każdy dzień to coś słodkiego i coś "duchowego", np. prośba, aby Maciek
opowiedział siostrom, kto to jest Józef i Maryja; albo krótka informacja,
gdzie urodził się Jezus; albo jakieś inne zadanie

Dzieci rosną i
treści zawarte w naszym kalendarzu też rosną.
2. wieniec adwentowy - który nie jest tylko ozdobą stołu, ale "żyje".
Kolejne świece zapalamy w miarę upływu tygodni; przy obiedzie, kiedy
razem jesteśmy przy stole.
I kalendarz, i wieniec pokazują dzieciom i nam upływ czasu i zbliżanie się
do świąt; ale też zbliżanie się do momentu powtórnego przyjścia Jezusa.
Advenio z łaciny przybywam, ukazuję się (z tegoż "Dziecka").
3. robienie kartek świątecznych - jest ich chyba ze 30 i dzieci coraz
niechętniej je robią, ale w "Dziecku" grudniowym wyczytałam pomysł na
kartki stempelkowe. Powinno szybko pójść
4. pierniczki - kiepski ze mnie cukiernik, ale pierniczki będą. Tylko nie
wiem, czy mała pozwoli nam je robić...
5. robienie prezentów - dzieci coś tam przygotowują dla babć i dziadka.
W tym roku piszą książkę
6. oczywiście jeszcze rekolekcje i roraty, ale rzadko; 6.15 to strasznie wcześnie na pójście do kościoła... Okroopnym jestem śpiochem
To takie najważniejsze rzeczy, które przyszły mi do głowy. A jak jest u Was?
Jak przygotowujecie się do świąt?