przyjaciela
01.04.05, 10:22
Jestem w bardzo trudnej sytuacji, zarówno duchowej jak i materialnej. Duchowo
ponad rok temu zamknęłam sobie drogę do sakramentów. I oczywiście każdy może
powiedzieć, że na własne życzenie mam to co mam. Ale, gdy podejmowałam taką
decyzję, wierzyłam że słusznie robię. Jestem z kimś po rozwodzie. Mam synka i
dwoje pasierbów. Ostatnio nawet do kościoła nie chodziłam, no bo msza bez
Chrystusa we mnie, to jaka to msza. A materialnie... W ramach komunikacji ze
światem pozostał mi internet i TV. Telefon od wczoraj wygrywa piekną
melodyjkę z informacją, że połączenie nie może być zrealizowane. Mamy długi
rzędu 5000 zł. I nie możemy otrzymać żadnego kredytu aby to spłacić. Jesteśmy
w sytuacji bardzo trudnej. Ja szukam pracy. A mieszkam w miejscu, gdzie pracy
generalnie nie ma. Wczesniej mieszkałam w stolicy, i tu zawsze można było coś
znaleźć - choćby opiekę nad dziećmi. Ale tu nie jest to możliwe. Poza tym tu
nie znam zbyt wielu ludzi, nie mam żadnych znajomości. Bardzo was proszę o
modlitwę: o nawrócenie, o wyjście z doła finansowego. O to byśmy mogli stanąć
kiedyś przed Bogiem i przysiąc sobie miłość. Bo taka możliwość teoretycznie
jest mozliwa. Trzebaby zacząć działać. Tylko mojego partnera trudno mi
namówić na to. Problemy życia codziennego zaprzatają w pełni jego głowę.
Twierdzi, że nie ma czasu na uczynienie tego pierwszego kroku.
także życie się toczy tylko ja już nie wytrzymuję. Proszę....