sion2
19.05.05, 17:07
Impulsem do założenia tego wątku były dla mnie trzy rzeczy: wątek addrii
"dlaczego chrześcijaństwo", spotykanie czasem ludzi "chrześcijan
bezwyznaniowych" negujących jakiekolwiek formy zinstytucjonalizowanego
chrześcijanstwa wraz z konsekwencjami w rodzaju posłuszeństwa, wspólnoty wiary
itd - ktorzy to ludzie ostatnio przypomnieli mi się przez deklaracje
niektorych uczestników naszego forum oraz zwykła ciekawość co inni myślą na
ten temat.
Być może ktoś sobie pomysli że wątek jest personalnie do kogoś zaadresowany
ale nie jest, podobnie jak addri. Wypowiedzi niektórych dały mi tylko impuls
żeby samej "pogrzebać" w temacie i spróbować poszukac odpowiedzi na pytania:
- czy można być "samodzielnym" chrześcijaninem?
- czy praktykowanie życia religijnego odbywać się ma tylko za pomocą Biblii,
modlitwy i wiary?
- czy negacja całkowita/częściowa zinstytucjonalizowanego chrześcijaństwa jest
warunkiem do przeżywania "tchnienia Ducha" ?
- czy procesy życia duchowego, przeżywanie osobistej relacji z Bogiem ma się
ograniczać i być kształtowane TYLKO przez związek z Biblią w sensie że ona
powie każdemu z nas oddzielnie jak wierzyć w Jezusa?
- czy chrześcijaństwo "niezrzeszone" ma jakies podstawy biblijne?
Zaznacze tutaj ze wcale nie chodzi mi zagadnienie "ktora wspólnota jest
prawdziwa" "w ktorym kościele jest zbawienie" - nie chcę o tym rozmawiać.
Chodzi mi o próbę zostawienia tego na chwilę na boku i odpowiedż na pytanie na
ile ważne i czy wazne jest dla chrześcijanina identyfikowanie się ze wspólnotą
wierzących. A jeżeli jest ważne identyfikowanie się ze wspólnotą to czy pełni
ona jakąś rolę weryfikacyjną dla mojej osobistej relacji z Bogiem.
Osobiscie dla siebie znam odpowiedzi na te pytania, ale jestem ciekawa
przemysleń innych. Odpowiedź znalazłam w Biblii.