mama_kasia
08.09.05, 09:58
Syn ma nową katechetkę. Dopiero się zaczęło, a ja już jestem
niezadowolona. I nie chodzi mi konkretnie o nauczycielkę. Nie
wiem, jaka jest. Chodzi mi o system. Może znajdziecie jakieś
dobre strony kontrolowania obecności dzieci na mszy niedzielnej.
Dzieciaki miały zrobić tabelkę w zeszycie i będą wpisywać, czy
były na mszy, czy ewentualnie były chore lub czy nie były.
Dla mnie tylko rodzice u dzieci w tym wieku (IV-a podstawówki)
mają prawo kontrolować dzieci w tej dziedzinie. To jest wchodzenie
w ich sumienia. To jest też wchodzenie między dzieci a rodziców.
Przecież są też takie dzieciaki, których rodzice nie przywiązują
wagi do regularnej mszy.
Mam jeden pozytyw: przy pewnej letniości w stosunku do sakramentów
może to być mobilizujące, ale czy warto? Jakie macie zdanie?
Moim marzeniem jest, aby religia to był czas, gdy mówi się o Bogu,
gdy katecheta mówi o swoim spotkaniu z Bogiem, gdy mówi o Jego
miłości, ale też sprawiedliwości i całym bogactwie ewangelii,
gdy pokazuje wiarę taką prawdziwą, nieskrępowaną obowiązkowością.
Który pokazuje, że Bóg chce, aby człowiek był szczęśliwy. Pokazuje
też Boga wymagającego, ale Boga, a nie "to i to masz wypełnić, bo
takie są reguły", brrr. Przecież religia mogłaby by być świetnym
czasem spoglądania na kolegę w klasie jak na mojego brata w wierze.
Wtedy jej miejsce w szkole nabrałoby ewangelicznego wymiaru.
Marzenia? A może tak bywa? U nas było, ale jak będzie teraz, ...nie
wiem.