Dodaj do ulubionych

Adwent'2005

26.11.05, 19:08
Widzieliście już choinki na skwerach, a w sklepach tlumy Mikołajów?

Na forum Wychowanie w wierze zamierzamy tez już zaczac przygotowania na czas
Bozego Narodzenia. Chcemy podjac probe odnajdowania tych
swiat pierwotnego, religijnego sensu, poprzez poszukiwanie sensu
oczekiwania na nie: oczekiwania na przyjscie Zbawiciela, historię
wychowywania przez Boga ludzi w wierze w przyjscie Jego Syna. Jako
chrześcijanie czekamy przeciez nieustannie: na przyjscie Jezusa jako Slowa
Wcielonego, i na przyjscie Jezusa - Sędziego żywych i umarlych u konca
czasow.
Sprobujmy się w to oczekiwanie, opisywane przez Pismo Swiete, zanurzyc - i
podarowac je innym. Te rozwazania maja sluzyc dzieleniu się
Waszym rozumieniem Slowa, świadczeniu o jego dzialaniu w Waszym zyciu.

Bardzo proszę o to, abyśmy przynajmniej sprobowali skupiac się na tym, co Bog
chce nam, osobiscie, Twarza w twarz, powiedziec przez Slowo, a niekoniecznie
zamierzali zwyciężać w teologicznych dysputach. Autorki codziennych rozważań
chciałyby, żeby te teksty, w tym szczególnym czasie, sklanialy raczej do
zamyslenia, niż do dyskusji (a na pewno nie do sporow). Bardzo proszę, aby
przed dopisaniem się do watku - do czego zapraszamy bardzo goraco - uczciwie
zapytac samych siebie, czy ten zamiar podzielamy wink)) (jesli kogos opanuje
absolutnie nieprzezwyciezalna potrzeba podjecia polemiki z autorkami tekstow,
proszę kierowac pytania, problemy i wątpliwości na priv).

Codziennie rano czekamy na Was smile)).
Obserwuj wątek
    • mama_kasia 27.11. - pierwsza niedziela adwentu - czytania 26.11.05, 19:21
      "Tyś, Panie, naszym Ojcem... Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił" (Iz 63,16.19)

      "W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo
      i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż
      nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana
      naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście
      byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa." (1Kor 1,5-8)

      "Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie,
      kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który
      udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie
      o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby
      czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora
      czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie
      przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię
      wszystkim: Czuwajcie!" (Mk 13,33-37)
      • mama_kasia 27.11. - pierwsza niedziela adwentu - rozważanie 26.11.05, 19:27
        Nasz Ojciec zostawił nam Swój dom. Każdemu wyznaczył jakieś prace do
        wykonania, jakieś zajęcia. Stróżowi przykazał czuwać, aby otworzył Mu
        drzwi, gdy przyjdzie. Kiedy przyjdzie, nie wiemy...
        Potrzebuję adwentu nie tylko po to, by przygotować się do świąt
        Narodzenia Pańskiego, ale też po to, by przypomnieć sobie w ogóle o
        konieczności czuwania, o ukierunkowaniu całej siebie na Boga. Chcę moje
        zajęcia, a odbywają się one głównie w domu, wykonywać ze świadomością,
        że moja troska o mój dom (ten mały, w zasięgu ręki) jest też troską o dom
        Boga.
        Mieliśmy niedawno we wspólnocie spotkanie z franciszkaninem, który jest,
        można powiedzieć, założycielem wspólnoty. Powiedział nam, abyśmy zapisali
        sobie w sercach, że nie jesteśmy działaczami, a uczniami Jezusa. Myślę o
        tym od tego czasu...
        A te słowa: "nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia
        się Pana naszego Jezusa Chrystusa" są niesamowite. Mam wszystko,
        czego potrzebuję. Ojciec wyznaczając mi miejsce na ziemi, dał mi też
        wszystko, czego potrzebuję do ich wykonania. Czyż to nie jest wspaniałe smile)?
        I jeszcze obiecał, że będzie mnie umacniał smile

        I jeszcze zdjęcie lew.republika.pl/zdjecie.htm?zdjecia&drzwi.jpg
        • isma Nie wiemy, kiedy przyjdzie... 27.11.05, 21:57
          Nie wiemy, kiedy przyjdzie...
          Czasami jestesmy jak pewna pokojowa z pieciogwiazdkowego hotelu, szczerze
          zdziwiona powrotem gosci, ktorzy wytrwali na spacerze w deszczu zaledwie kilka
          godzin, a ona jeszcze nie zaczela sprzatac wink)).
          A przeciez TO przyjscie jest, wydawaloby sie, tak oczywiste. Zapowiedziane.
          Oczekiwane. Powinno byc oczywiste wink)).
          • sewerynki Re: Nie wiemy, kiedy przyjdzie... 28.11.05, 09:09
            Nie chcę zaśmiecać wątku - ale bardzo Wam dziękuję. Wasze rozważania wiele mi
            dają i bardzo ich potrzebuję. Dzięki Isma.
            Wczoraj z synem zapaliliśmy świeczkę na adwencie - mówiłam trochę trzy po trzy
            ale co mu się rzadko zdarza - słuchał o tym że Jezus jest światłością świata.
            Że czekamy.

            W Wigilę planowo ma się urodzić nasze drugie dziecko. Brzuch wielki i jest mi
            coraz ciężej ale to takie niesamowite czekanie - podwójnie. Wiele wskazuje że
            poród będzie trochę wcześniej - cudownie będzie mieć w ten wieczór w domu
            maleństwo - Jezus jest darem i Bóg wciąż nam daje - często więcej niż możemy
            sobie wyobrazić, więcej niż prosimy a czasami inaczej niż prosimy co w
            ostateczności okazuje się lepsze niż nam się wydawało.
            Czekamy na dar, ręce wyciągnięte - tak bardzo Ciebie Boże potrzebujemy.
          • mharrison Re: Nie wiemy, kiedy przyjdzie... 30.11.05, 20:56
            Pokojowa, choć upomniana nieroztropna panna, może wysprzatać pokój elegancko,
            co zresztą czyni. Ma druga sznasę. Zaś my ponoć słyszymy, że drzwi zostaly juz
            zatrzaśnięte, a oblubieniec ich nie zna.
            Jak to się ma do niewiernego Tomasza? Ktory uwierzył dopiero gdy zobaczył?
            A te panny roztropne (lecz czy roztropne na pewne, wszak też zaspały)
            miłosierdziem i miłością blixniego raczej nie grzeszą...
            I jak się mają do tej jednej zbłąkanej owcy, którą pasterz wita z taką radością?
            • isma Re: Nie wiemy, kiedy przyjdzie... 01.12.05, 10:35
              A jednak posprzatala wink))?

              Ja mysle, ze ta sznsa jest nam dawana na nasza miare, niewykluczone, ze nie
              tylko na miare naszego ziemskiego zycia, naprawde dlugo (poniewaz sama wzywalam
              do niewszczynania sporow teologicznych, to: cicho...sza... o rozniacych
              szczegolach).

              Dla mnie kluczowe jest to, co czytam w poniedzialkowej Ewangelii: jedno slowo
              bezgranicznej ufnosci. Jesli ono zostalo wypowiedziane, to, mjysle, w ten czy
              inny sposob, caly ocean naszej powszedniej niewiary moze nam zostac wybaczony ;-
              ))).
        • samboraga Re: 27.11. - pierwsza niedziela adwentu - rozważa 28.11.05, 13:09
          Czekam na Gospodarza. Ale - tak na codzień zapominam, 'dom' i wszystko wokół
          jest tak 'moje', swojskie, nawet dbam o to wszystko... Ale zapominam, że jestem
          tu na chwilę i tylko użytkuję. Tak, tez potrzebuję ukierunkowania na Boga.
    • isma Re: Adwent'2005 27.11.05, 18:22
      Iz 2
      1 Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: 2 Stanie się na
      końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i
      wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, 3 mnogie ludy pójdą
      i rzekną: "Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech
      nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z
      Syjonu i słowo Pańskie - z Jeruzalem". 4 On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i
      wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a
      swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą
      się więcej zaprawiać do wojny. 5 Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości
      Pańskiej!


      --------------------------------------------------------------------------------

      Mt 8
      5 Gdy wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, 6
      mówiąc: "Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi" 7 Rzekł mu
      Jezus: "Przyjdę i uzdrowię go". 8 Lecz setnik odpowiedział: "Panie, nie jestem
      godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska
      zdrowie. 9 Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię
      temu: "Idź!" - a idzie; drugiemu: "Chodź tu!" - a przychodzi; a słudze: "Zrób
      to!" - a robi". 10 Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy
      szli za Nim: "Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak
      wielkiej wiary. 11 Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i
      zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.
      • isma 28.11 - poniedzialek - rozwazanie 27.11.05, 18:24
        “U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary”

        Jestem chrześcijaninem: byłem przecież w niedzielę na nabożeństwie. Kiedy w
        pochmurny poniedziałkowy ranek wychodzę z domu, to, gdybym zadał sobie pytanie
        (ale raczej go sobie nie zadam: śpieszę się do pracy, tramwaj może uciec, i nie
        mogę zapomnieć o tym, że trzeba koniecznie kupić gazetę – dzisiaj dodają do
        niej płytę z kolędami), czy jestem chrześcijaninem nadal, to uspokajające
        wspomnienie wczorajszego świątecznego dnia skłoniłoby mnie do udzielenia sobie
        w myślach nie tylko twierdzącej odpowiedzi, ale także i kpiącej reprymendy:
        żarty się ciebie, przyjacielu, trzymają. Oczywiście, że jesteś chrześcijaninem,
        takim się urodziłeś (może nawet masz na to stosowną metrykę), i takim przez
        tysiące takich samych pochmurnych dni, dzierżąc w dłoni przedłużany co
        niedzielę niewidzialny paszport do nieba, do śmierci zostaniesz...

        Żarty żartami, ale poważne, śmiertelnie poważne pytanie jednak jest całkiem
        inne: kim będę po śmierci? Kim będę u końca czasów? Czy będę wtedy “postępował
        w światłości Pana”? Czy zasiądę do stołu w Królestwie Niebieskim?
        Dlaczegóżby nie? Jestem chrześcijaninem... byłem przecież w niedzielę na
        nabożeństwie...

        Tak łatwo przeoczyć, że u stóp góry Pana, u kresu czasów, na który nieustannie
        czekamy, nie pytają o metrykę ani o paszport. Nie ma decydującego znaczenia,
        czy przybędziesz ze Wschodu, czy z Zachodu, i nieważne, w czyjej służbie byłeś
        albo nad iloma cię postawiono. Nie wystarczy jednak, że twoja pamięć mniej lub
        bardziej mozolnie odtworzy wszystkie świąteczne pobyty w świątyni (zwłaszcza
        że, sam to musisz przyznać, czasem bywałeś w niej od święta całkiem wielkiego –
        raz, dwa razy do roku? W Boże Narodzenie?). Kluczowe jest bowiem to, czy bije w
        twojej pamięci źródło rozjaśniające światłością wszystkie twoje przeszłe
        pochmurne dni - wspomnienie bodaj jednej jedynej chwili, w której, z głębi
        szczerego serca i z całych sił swojej woli, wyrzekłeś do Jezusa: “powiedz tylko
        słowo...”

        Jest poniedziałek. Tramwaj odjechał, a moje ręce są puste.
        Jest poniedziałek. Czy wciąż jestem chrześcijaninem? I na co tutaj czekam?
        • pysio8 Re: 28.11 - poniedzialek - rozwazanie 28.11.05, 15:34
          Jak to jest Panie, że pojawiasz sie w moim zyciu z mocą huraganu, a potem
          znikasz,milczysz...Panie, a może to ja trzymam Cię na dystans? Czy ja jestem
          chrześcijanką? Bez zaangażowania, z tendencją do wycofywania się? Panie nawet
          jesli jestem do niczego nie zniechęcaj się, spójrz czasem na mnie z miłością...
          Wspomnienie, kiedy pochyliłeś się nad moją rozpaczą nad konającym dzieckiem
          trzyma mnie przy zyciu. Wiem też, jak to jest, kiedy się gniewasz i stawiasz w
          świetle prawdy. Łażę surprised na nabożeństwa co tydzień, gdzie się jednak podziała
          radość z Twojej obecności?
        • glupiakazia Re: 28.11 - poniedzialek - rozwazanie 29.11.05, 09:10
          “powiedz
          > tylko
          > słowo...”

          POWIEDZ. Daj nam poznac sciezki Twoje, rozjasnij nasz umysl tak, bysmy
          zobaczyli. A jesli chcesz - z jakiegos powodu - pozostawic to ukryte, pomoz
          nam zaufac.
          • alex05012000 Re: 28.11 - poniedzialek - rozwazanie 29.11.05, 15:09
            w czytaniach na każdy dzień z www.mateusz byl taki komentarz:
            " Setnik z Kafarnaum wyznał wiarę w moc słowa: "powiedz tylko słowo".
            To słowo - skuteczne i mocne a zarazem ciche i cierpliwe
            - zostało już wypowiedziane i działa w świecie. Ci, którzy je
            przyjmują, odnajdują drogi Pańskie, zostają uzdrowieni i napełnieni
            pokojem.
            Potrzeba tylko odrobiny ciszy i uwagi, by usłyszeć słowo,
            i wiary, by pozwolić mu stać się ciałem w naszym życiu."
            Cyprian Klahs OP, "Oremus", Adwent i oktawa Narodzenia Pańskiego
            1999, s. 9
            tylko odrobina ciszy i uwagi i troszeczke wiary, hę... ale jakoś trudno to
            osiągnać?!
            • mader1 Re: 28.11 - poniedzialek - rozwazanie 29.11.05, 15:17
              chyba " troszeczkę wiary" jest kluczem. Nie jest to takie proste, choć działa
              cuda.
      • mama_kasia Re: Adwent'2005 28.11.05, 12:46
        > 5 Gdy wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, 6
        > mówiąc: "Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi" 7 Rzekł mu
        >
        > Jezus: "Przyjdę i uzdrowię go"

        Tak po prostu: "Przyjdę i uzdrowię go". Jaka gotowość Jezusa do służenia,
        ... mi, człowiekowi... Człowiekowi, który nie jest godzien, żeby Bóg
        zniżał się do niego. A z drugiej strony jest godzien, bo sam Bóg godność
        mu dał smile
      • samboraga Re: Adwent'2005 28.11.05, 13:24
        Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości
        >
        > Pańskiej!

        Dziś zaczęły sie roraty. Pierwszego dnia staram się być i dziś sie udało. W
        kościele ciemno, cicho - i to światło lampionów na środku, takie namacalne...
        Dla mnie to przeżycie powolnego wybudzania z zaspania, z ociężałości, z
        zzamknięcia w kregu stałych spraw. Wezwanie 'czuwajcie' było co prawda wczoraj,
        ale poczułam dopiero dziś, gdy znów przeżyłam ten kontrast w sposób dosłowny.
        • pawlinka Re: Adwent'2005 28.11.05, 22:12
          Boże paradoksy...
          Dzisiejszy ranek. Wychodzimy z kościołą, skończyła się Msza św. roratnia. Z
          reguły wchodzę do kościoła, kiedy jeszcze jest dzień, a wychodzę - wieczorem,po
          zmierzchu, ot, na przykład Msza wieczorna w zwykły dzień. A dziś odwrotnie,
          zupełnie odwrotnie...z nocy w dzień, z domu - w dom...
      • aka21 Re: Adwent'2005 28.11.05, 14:53
        Wczoraj, u nas był czytany list arcybiskupa na rozpoczęcie Adwentu. Było
        wyjaśnienie trojakiego znaczenia tego słowa i wtedy, w moim sercu zrodziło się
        pragnieniezrobienia czegoś konkretnego, zaczerpnięcia z bogactwa Słowa Bożego -
        tak naprawdę codziennie. Zastanawiałam się jak to fizycznie zrobić i jaka była
        moja radość gdy wieczorem uruchomiłam komputer! Dziękujęsmile)

        Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech
        > nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami.....Chodźcie, domu
        Jakuba, postępujmy w światłości
        >
        > Pańskiej!
        Ostatnio przeżywam trudny czas - zwłaszcza dla ducha. Jak tylko coś zaplanuję,
        czegoś zapragnę to zaraz jakaś choroba, niepomyślne wieści...
        Dzisiaj uświadomiłam sobie jedno - pragnę Światłości Pańskiej, bo moja zbroja
        już silnie uszkodzona. Wiem, że to ja muszę zrobić ten pierwszy krok, bo On już
        czeka, pragnie mnie uczyć swoich dróg.

        I jeszcze jedno, do Boga idziemy we Wspólnocie, wzajemnie się nawołujemy,
        prowadzimy i podczymujemy - z taką świadomością zdecydowanie łatwiejsmile) -
        przynajmniej mnie.
        serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!
        Agnieszka
    • alex05012000 Re: ja... w kwestii formalnej... 28.11.05, 10:03
      ismo, to znaczy trzeba tylko czytać czy można zadawac pytania i dzielić sie
      wątpliwościami ???
      p.s. czekam na wieści obiecane na priva - maria
      • samboraga Re: ja... w kwestii formalnej... 28.11.05, 10:07
        ja tez formalnie...
        czy dobrze zrozumiałam, że można sie dopisywać ze 'swoimi' przemyśleniami czy
        odczuciami?
        • aka21 Re: ja... w kwestii formalnej... 28.11.05, 10:15
          Ja też podtrzymuję pytanie, bo myślałam, że można własne przemyślenia wpisywać,
          a poprzednie posty posiały mi pewną wątpliwość.
          • mama_kasia Re: ja... w kwestii formalnej... 28.11.05, 11:34
            Jak najbardziej można się dopisywać, a nawet trzeba smile)
            Raczej z myślą, jak te słowa, czy też rozważania do mnie
            przemawiają, ...ale dziewczyny, bez zbytniego stresu wink - piszcie smile
            • isma Re: ja... w kwestii formalnej... 28.11.05, 22:04
              Mozna! Trzeba! Nawet klocic sie wlasciwie mozna, tylko... czy warto wink))?.

              Aha - jestescie niesamowite. Autentycznie.
              • alex05012000 Re: ja... w kwestii kilku refleksji ... 29.11.05, 11:59
                nie wiem co we mnie niesamowitego... a tak generalnie to za mądre dla mnie te
                wasze rozważania ... zbyt natchnione, nie to, zebym była jakaś niemyśląca
                ograniczona "baba" ale ja wolę sie zająć takimi praktycznymi sprawami, a z
                gdybania i rozmyślania to zawsze jakieś poczucie nonsensu egzystencji mi
                przebija ...
                weźmy np. taka kwestię: napisał ktoś ze jeteśmy na ziemi tylko gośćmi, tylko na
                chwilę, a najważniejsze jest życie wieczne... właściwie na niewiele mamy wpływ,
                bo albo łaska boska, albo wola boska albo coś takiego... przynajmniej tak
                zrozumiałam... to w takim razie najtrafniej byłoby się położyć i w modlitwie
                poczekać aż Bóg nas miłosiernie weźmie do siebie ... po co się męczyć na tym
                łez padole???
                sorry, nie wiem jak wy, ale ja często doświadczałam i doświadczam
                bezsensowności życia ludzkiego, dlatego często wolę działać, pracować, robić
                coś bardzo konkretnego, zająć myśli, aby nie krążyły wokół pytań bez
                odpowiedzi, poszukiwania sensu życia , sensu poza wiarą w Boga i życie
                wieczne .... nota bene jakoś ta perspektywa życia wiecznego jest dla mnie
                bardzo odległa i kompletnie abstrakcyjna....
                euh, nie będę przynudzac szacownego grona, ja juz taki optymistyczny pesymista
                jestem z natury... maria
                • mama_kasia Re: ja... w kwestii kilku refleksji ... 29.11.05, 13:16
                  Mario, smile - tak się uśmiecham; dobrze że chociaż
                  ty chadzasz po ziemi wink A optymistyczny pesymista to mój mąż,
                  więc znam ten typ. Pozdrawiam smile
                • mader1 Re: ja... w kwestii kilku refleksji ... 29.11.05, 13:23
                  smile)) kochana alex smile ja też lubię działać... Tylko czasem dobrze jest mieć tę
                  perspektywę wieczną, gdzieś, gdzieś majaczącą się, jak się chce zrobić coś
                  głupiego smile A może... jak się chce zrobić coś kontrowersyjnego... Jak się
                  chce... jak się walczy... jak się biegnie... no to dobrze jest pomyśleć, że
                  jest się tu gościem.
                • samboraga Re: ja... w kwestii kilku refleksji ... 29.11.05, 13:56
                  >to w takim razie najtrafniej byłoby się położyć i w modlitwie
                  > poczekać aż Bóg nas miłosiernie weźmie do siebie ... po co się męczyć na tym
                  > łez padole???

                  nie ma mowy o biernym czekaniu - "Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom
                  staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie" - mamy obowiązki tzn. każdy ma
                  za coś odpowiedzialność, ma działać (zresztą wiele przypowieści mówi o
                  budowaniu Królestwa tu na ziemi w formie aktywnego działania - choćby
                  przypowieść o talentach)
                  ale w tym wszytkim dla mnie ważna jest pamięć o Głównym Gospodarzu, tak jak
                  to 'u siebie' napisałam - że jednak tutaj nie kończy sie wszystko, że budujemy
                  Królestwo już tutaj, ale w sumie ono 'sięga' aż Tam
                  • glupiakazia Re: ja... w kwestii kilku refleksji ... 29.11.05, 14:12
                    budujemy
                    > Królestwo już tutaj, ale w sumie ono 'sięga' aż Tam

                    i jeszcze slowa:

                    "przyjdz Krolestwo Twoje jako w niebie, tak i na ziemi."

                    Chcemy, zeby "krolestwo" bylo juz tu, na ziemi, z nami i miedzy nami. Musimy
                    wiec zadbac, zeby to krolestwo boze moglo sie miedzy nami pojawic. Musimy zyc,
                    musimy dzialac konkretnie, musimy byc ze soba i dla siebie. Jakbysmy wszyscy
                    lezeli i modlili sie, to takie raczej "malowspolnotowe" byloby to krolestwo na
                    ziemismile

                    Mario, a przypomnij sobie jeszcze takie slowa: gdzie milosc wzajemna i dobroc,
                    tam znajdziesz...

                    to wszystko realizuje sie w dzialaniu
                  • aka21 Re: ja... w kwestii kilku refleksji ... 29.11.05, 14:20
                    I może jeszcze jedno. To działanie ma być dla Boga, dla budowania Jego
                    Królestwa (te małe, na pozór prozaiczne rzeczy też temu służą), a nie tylko dla
                    nas, by nam zająć czas. Nie ma być ucieczką przed "czymś". Satysfakcja, radość,
                    owoce działania nas budują, umacniają w drodze, ale nie one są najważniejsze...
                    Najważniejsze jest ostateczne spotkanie z Bogiem.
                    Tylko, że takie życie jest tak naprawdę bardzo trudne i wymaga ciągłych
                    weryfikacji, powrotów - przynajmniej dla mnie.
                • isma Maria i Marta, sens i cele 29.11.05, 16:25
                  No, to juz dziewczyny prawie wszystko napisaly wink)).
                  A ja dodam tylko tyle - ze poniewaz tez jestem z tych konkretnych, co to maja
                  tysiac spraw i wola widziec efekty swojej dzialalnosci, to wlasnie adwent, czy
                  (troche inaczej) Wielki Post to sa dla mnie dni zatrzymania i spojrzenia w
                  glab.

                  Teraz wiem, ze obie te postawy sa konieczne, jak oddychanie dwoma plucami, a
                  nie jednym - wlasnie po to, zeby w tym pospiechu nie zlapac zadyszki. Zeby miec
                  wlasciwa perspektywe.

                  W ogoel tamat rownowagi pomiedzy zyciem kontemplatywnym a zyciem czynnym to
                  jest dla mnie duze wyzwanie wink)).

                  Kiedys probowalam wytlumaczyc, jak jest roznica np. w tym, co robilam w
                  hiospicjum w czasach, kiedy bylam niewierzaca, i teraz. Bo wlasciwie,
                  fizycznie, robie to samo wink)). Tyle tylko, ze teraz potrafie odroznic
                  dzisiejszy Sens moich wysilkow od przeszlych doraznych (niekiedy nawet calkiem
                  szczytnych) celow, typu - powiedzmy, poczucie bycia potrzebna. Cele maja to do
                  siebie, ze jak sie je osiagnie, to sie je traci z oczu, przestaja miec
                  znaczenie. A jak sie ich nie osiaga, to sie cierpi.
                  Sens natomiast ma sens (tautologia, ale dokladnie o to chodzi) zawsze wink)).
    • marzek2 Uwagi techniczne od Marzek 28.11.05, 12:52
      Po pierwsze - dopisywać się można jak najbardziej! Myślę, że Isma miała na
      myśli, żeby starać się nie kontrować tego co napisane, ale raczej pisać, jak to
      do nas osobiście przemawia. Wątpliwości dozwolone, Alex smile)) Tylko wyrażone w
      wyważonym.. ale o Twój ton to się akurat nie obawiam smile)

      Po drugie - wydaje mi się, że bardziej przejrzyście będzie, gdy autorki tekstów
      na kontretne dni będą je zamieszczać jako nowe wątki pt powiedzmy "Adwent 2005 -
      rozważanie na poniedziałek 28.11" czy coś w tym stylu. Bo dni Adwentu jeszcze
      dużo przed nami i zrobiłby się wtedy za długi wątek. Poza tym jeśli ktoś
      przeczyta po paru dniach, będzie mu się łatwiej dopisywać do konkretnych
      rozważań ze swoimi przemyśleniami. Tak więc na jutro proszę o nowy wątek
      pt "Rozważania na 29.11" i tak dalej, ok?
    • darcia73 Re: Adwent'2005 08.12.05, 21:08
      Nie pisząc watkach głownych, by nie zasmiecać, trochę moich refleksji nad tymi
      rozwazaniami.
      Jezeli mają one byc budujące dla wszystkich stron, to wstrzymajmy się przed
      poruszaniem kwestii spornych i dogmatycznych. Nawet jeśli moje rozumienia
      przedstawianych fragmentów było inne niz katolickie, a mając już pewne
      doswiqdczenie z drazliwoscią nikektorych osob, nie pisalam nic, aby
      uniknąć "gorszenia", dlatego i ja niesmiało proszę aby pewne kwestie sporne
      traktowac z delikatnoscią nie pisac o nich jak o pewnikach, bo dla mnie one
      nimi nie są i mnie gorszą.
      W ostatnim rozwazaniu, za bardzo mnie poniosło, ale uwazam, ze takie rzeczy
      mozna pisać w bardziej subtelny sposób, ktory by tak nie raził.
      • sion2 Re: Adwent'2005 08.12.05, 21:41
        Dawno darciu żaden protestant nie sprawił mi takiej przykrości jak ty teraz. Po
        prostu pomodlę się za ciebie.
        • darcia73 Re: Adwent'2005 09.12.05, 06:28
          Kasiu, ja nie chciałam sparwić Ci przykrości. Naprawdę. Bardzo ładnie opisujesz
          niektore kwestie, i to mi się podoba. Zrozum, ja muszę uczulac katolikow na
          takie drobiazgi, tak jak kiedys Ty uczulałaś mnie na to, czego nie pisac na tym
          forum, aby osoba wyznania katolickiego nie poczuła się dotknięta. ja wiem, ze
          nie jest to łatwe, bo czasami trzeba się zastanowic, i u mnie tez tak jest.
          Wolę nie napisac tutaj nic, niż napisac za dużo. Chociaż zdarza sie jeszcze
          palnąć wink
          I strasznie mnie zabolało, gdy przeczytałam maryjne rozwazania, poczułam się
          jak na forum jednego z katolickiech portali, a nie jak na forum
          międzywyznaniowym.

          Kasiu, pozdrawiam się naparwdę serdecznie smile
          • mabrulki Darciu 09.12.05, 09:01
            Przyznaję,że mnie również uderzyło to dość kategorycznie brzmiące zdanie: "Dziś
            jest uroczystość Niepokalanego Poczęcia Marii Panny".W swoim rozważaniu celowo
            ominęłam nie tylko tę kwestię,ale jak pewnie zauważyłyście poszłam trochę w
            inną stronę,nie ruszałam wogóle tematu zwiastowania.Postąpiłam tak z
            rozmysłem,aby nie wszczynać niepotrzebnych sprzeczek.Sion jest bardzo
            bezkompromisowa.Niemniej,ma prawo napisać to co myśli,a pisząc rozważanie ma
            prawo - i właściwie moralny obowiązek smile - napisać o s.w.o.j.e.j wierze.To
            jest wiara Sion - a ten czas Adwentu jak już pisała pięknie Isma,ma być czasem
            spokoju,wspólnego zamyślenia.Otwórzmy się na siebie.
            Pozdrawiam
            • isma Dziewczyny, 09.12.05, 09:53
              jestem pod wrazeniem, ze jednak nastapilo zblizenie stanowisk wink)). Co by
              swiadczylo o tym, ze jednak KTOS DZIALA wink)).

              Zdradze tajemnice kuchni: zalezalo mi, zeby rozwazanie na ten dzien napisala
              protestantka, bo jednak to pierwsze rozwazanie moze byc odczytywane jako proba
              wyznaczenia kierunku interpretacji. I Mabrulki odnalazla w tych czytaniach cos,
              na co wczesniej nie zwracalam uwagi, slyszac i czytajac te teksty przeciez nie
              raz i nie dwa, "zafiksowana" na swiecie Niepokalanego Poczecia (uwaga: nie
              zwiastowania wink)) - za co jej dziekuje.
              Co, oczywiscie, nie znaczy, ze dla mnie to swieto, tak jak je rozumie KK, nie
              jest wazne - tylko ze akurat te nasze rozwazania, scisle zwiazane jednak w
              pierwszej kolejnosci z tekstem Pisma sw., sa dla mnie okazja do poszukiwania
              nowych spojrzen, do przezwyciezenia rutyny (w ktora sie nieuchronnie - nie
              tylko zreszta katolikow to dotyczy - czasem wpada).

              Okazją do Narodzenia, z tego samego i w tym samym, a jednak na nowo wink)).

              PS. Wieczorem dostaniecie, kochana ekipo adwentowa, kolejny harmonogram. Jesli
              macie jakies propozycje, czekam (Maadzik, o Twojej pamietam, uwzglednie).
              • mabrulki Re: Dziewczyny, 09.12.05, 09:57
                No,Isma,to i ja się wygadam że tak właśnie myślałam smile "Ale mi czytanie dała"-
                pomyślałam smile
                • glupiakazia Re: Dziewczyny, 09.12.05, 10:11
                  A pamietacie - ten czwartek byl niepewnysmile bardzo sie ciesze, ze trafil do
                  Mabrulki.

                  Is, dostalas mojego poniedzialkowego maila, czy znowu poczta wariuje?
                  • isma Re: Dziewczyny, 09.12.05, 10:24
                    Dostalam, dziekuje wink)).
                  • sion2 Re: Dziewczyny, 09.12.05, 10:30
                    wiecie co, tzrebva było napisac do mnie że mam nie pisać żadnych rozważań i juz,
                    nie napisałabym, nie zależy mi NAPRAWDĘ.

                    posądzać mnie, że celowo napisałam o niepokalanym poczęciu aby kogoś urazić, aby
                    wszcząć spór, aby podkreslić dogamt, aby narzucić komuś swój punkt widzenia....
                    jest po prostu w tym momecie dla mnie tak bolesne że gwarantuję swoje milczenie
                    w kwestii rozważania Pisma do końca adwentu 2005 - zadowoleni?

                    własnie zrozumiałam dlaczego tak zostałam odebrana, nie tylko dlatego ze jestem
                    sion2 do której doczepić protestant się musi bo nie przeżyje, tylko dlatego ze
                    po prostu NIE WIEDZIAŁAM że Mabrulki jest protestantką, owszem czytam wpisy
                    nowych osób jak sie przedstawiają ale nie zapamiętuję kto jest jakiej denominacji!

                    NIE WIEDZIAŁAM TEGO, rozumiecie? rzeczywiście wpis taki do rozważań protestantki
                    jest powiedzmy odrobinę nie na miejscu, jednakże napisałam nieświadoma że ta
                    osoba nie jest katoliczką!

                    i skąd miałam wiedzieć że teraz na forum w imię ekumenizmu "ani słowa o Maryi"?
                    Maryja jest moją matką duchową, doświadczam jej prowadzenia i pomocy i nie
                    zamierzam wypierać się tego nie świadczyć o tym, bo dla kogoś kto to usłyszy lub
                    przeczyta będzie to "obrazą jego uczuć religijnych"

                    tak wiem, to tylko internet, ale mnie jest cholernie przykro i długo mi nie
                    przejdzie

                    • samboraga Re: Dziewczyny, 09.12.05, 10:55
                      Dziewczyny, czy nie przesadzacie z tymi podziałami? że rozważania protestanckie,
                      katolickie? co to ma za znaczenie kto wpisał czytania i rozważania? odczytujemny
                      Słowo Boże 'po swojemu'. Takie chyba było założenie...
                      Rozważania i czytania idą rytmem katoickiego roku liturgicznego, więc tutaj też
                      można znaleźć dziurę w całymcrying( Mi nie przeszkadza, że protestanci korzystają z
                      protestanckich Biblii - a też 'możnaby sie przyczepić'. Ale tak rozumiem nasz
                      forumowy ekumenizm.
                      Sion, nie uważam, żebyś zrobiła cokolwiek złego, przeciwnie, dla katolików ten
                      dzień jest 'dniemm Maryji', chociaż oczywiście do kogos (i to niekoniecznie
                      rpotestanta) mógł przemówić wczoraj zupełnie inny kawałek Pisma.
                      Darciu - dziękuję za wprowadzenie pokojowego nastroju na forum;-((
                      • maadzik3 Re: Dziewczyny, 09.12.05, 16:26
                        Dzieki, Samborgo, ja tez uwazam, ze to nie czas na podzialy. Nie przeszkadza mi
                        ze czytania sa wg katolickiego kalendarza, Pismo jest dla nas wszystkich i nie
                        ma gorszych i lepszych fragmentow. Kazdy moze pisac o tym jak je odbiera,
                        natomiast kolejne spiecia "miedzydenominacyjne" sa meczace i nie wiem czemu maja
                        sluzyc. Udowodnieniu ze kult maryjny jest niedopuszczalny (to do Darcii) - mozna
                        sie nie zgadzac z katolikami, ale szanowac ich poglady i prawo do ich gloszenia
                        (Trzeba szanowac IMHO), udowodnieniu ze protestant - kazdy - musi zareagowac
                        alergicznie na wpisy Kasi (to do Sion) - to tylko spowoduje ze przestana sie
                        odzywac konstruktywnie, jak chca podzielic sie czyms w spokoju bo i tak doszuka
                        sie zlych intencji wiec zostana tylko posty agresywne? To samonakrecajaca sie
                        spirala ktorej naprawde nam nie trzeba (nikt nikogo do niczego nie przekona, co
                        najwyzej zrazi).
                        Pozdrawiam wszystkich,
                        Magda
                        • darcia73 Re: Dziewczyny, 09.12.05, 16:42
                          Czyli uwazacie, ze moje odczucia nie mają znaczenia?
                          • darcia73 Re: Dziewczyny, 09.12.05, 17:07
                            Napisze tylko, ze wasze postawy nie mają nic wspolnego z chrzescijanstwem, to
                            jest tylko dziwne samozadowolenie z przynaleznosci do TWA, w ktorym absolutnie
                            zadna krytyka kk, jest nie do prezyjęcia. W moim przypadku nawet nie było
                            krytyki, bo trudno to nazwac krytyką. Napisałam po prostu jak to odczuwam. Z
                            nikogo się nie nasmiewalam. Nikogo nie obrazałam, To wy - powtorzę - robicie z
                            igły widly, to wy rozkoszujecie się pisaniem o tym w kółko, och jaka ta Darcia
                            niedobra a jaka ja jestem wspaniała, taka jestem tolerancyja, pelna pokoju i
                            miłości. Coś mi się tu przypomina faryzusz patrzący na celnika.
                            Kazda musi oczywiscie dodac swoje trzy (wdowie) grosze do mydlanej opery pt.
                            wspaniały i cudowny nastroj adwentowy tworzony przez nasze TWA zostal
                            zaburzony, bo ktoś chciał napisac ze mu się cos nie podoba? Jak smiał? A ona to
                            kto, ze ma czelnośc zaburzyc nasz wspaniały i cudowny nastroj adwentowy
                            tworzony przez nasze TWA? Jaka jest Wasza wiara i jaki wasz adwent? Popatrzecie
                            na siebie, zamaist popadac w samozachwyt.
                            Ja tylko zgłosiłam jedną małą uwagę... Czy jest o co kopie kruszyć? To wy
                            nakrecacie całą ta machinę a ja głupia odpowiadam, bo chyba powinnam zignorowac
                            te wasze pełne samozachwytu posty.
                            Jedynie mabrulki i mader napisały rozsadnie.
                          • mader1 Re: Dziewczyny, 09.12.05, 17:15
                            darcia73 napisała:

                            > Czyli uwazacie, ze moje odczucia nie mają znaczenia?

                            Mają, mają znaczenie, Darciu. Stało się, co się stało... Uważamy, że mają
                            znaczenie i dlatego proszę napisz o swoich pozytywnych odczuciach po
                            przeczytaniu czytań czy rozważań.
                            Proszę, jest jeszcze dużo dni adwentu, a jestem przekonana, że masz dużo
                            cennych przemyśleń.
                            Każda z nas trochę się boi pisać, bo wiemy jak łatwo zranić, nawet jak się tego
                            nie chce.Staramy się. Ale tylko wtedy, gdy się otworzymy, narażając się czasem
                            na błąd lub śmieszność, możemy coś z siebie DAĆ. To są próby.
                            >
                            • darcia73 Re: Dziewczyny, 09.12.05, 17:25
                              Mader, dziękuję Ci za Twoje słowa, nawet nie wiesz jak wielkie mają one dla
                              mnie znaczenie.
                    • isma Wdowi grosz 09.12.05, 11:22
                      Generalnie zalozenie bylo takie, ze jesli kazdy z nas cos odda (nie tylko da z
                      tego, z czego w jego duchowym zyciu jest dosc, czego az zbywa, ale moze czasem
                      czegos dla niego waznego - w tym manifestowania swojego oburzenia czy
                      sprzeciwu - sie wyrzeknie), to moze cos w zamian zyska wink)).

                      I ja bym bardzo chciala, zebysmy sie raczej scigali w dawaniu, a nie w
                      egzekwowaniu swojego. Co rozumiem w ten sposob, ze kazdy z nas dzieli sie swoim
                      rozumieniem Pisma sw. (wiec nie: ani slowa o Maryi), i kazdy z nas pamieta o
                      tym, zeby publicznie nie recenzowac rozumienia innych (wiec nie: nie podoba mi
                      sie, ze..., zwlaszcza kiedy zaczyna przybierac forme polemiki z polemika).

                      To nawet nie jest kwestia "ekumenizmu" - ale raczej postawy pewnego
                      ("blogoslawionego" przeciez) duchowego ubostwa, ograniczenia sie do tego, co
                      najwazniejsze. Tego, co, jak pisal Jan Amos Komenski, w gruncie rzeczy jest
                      unum necessarium, jedyne konieczne.

                      Na zakonczenie: z wielu "min" zwiazanych z tym pomyslem zdawalam sobie sprawe.
                      Do tej pory udawalo sie je omijac - oczywiscie, za cene roznych wyrzeczen,
                      roznych osob, a takze, jak sadze, zwlaszcza dzieki temu, ze dla nas wszystkich
                      jest to czas szczegolny, swiety. Do tego stopnia sie udawalo, ze
                      zastanawialysmy sie nad kontynuacja pomyslu po tym "okresie ochronnym", po
                      Adwencie wink)). Nad czym teraz sie musze powaznie zastanowic, bo, przynajmniej
                      ja, nie czuje sie na silach rozwiazywac konfliktow pomiedzy forumowiczami i nie
                      chce stwarzac do nich pretekstu. Dlatego prosze zainteresowanych ewentualna
                      kontynuacja o uwagi na priv, bo sprawa jest do przemyslenia, a, jak widac,
                      okreslone przeze mnie wstepnie zasady byc moze nie zdaja egzaminu. Pytanie, czy
                      jakiekolwiek zasady go zdadza?
                      • darcia73 Re: Wdowi grosz 09.12.05, 11:52
                        dziewczyny, a czy ja napisałam, ze nie mozna wyrazić swego stanowiska i ani słowa o Marii? Znowu robi się z igły widły.
                        ja tylko chciałam uczulić na delikatniejsze podchodzenie do tematów drażliwych dogmatycznie
                        zacytuję co napisałam do Kasi Sion

                        Nie chodzi o to, ze napisałas w co wierzysz, ale napisałaś to jako pewnik;
                        cyt.
                        > Matka Jezusa - na mocy przyszłych zasług Syna - zachowana od
                        > grzechu pierworodnego ale przeciez nie uzbezwłasnowolniona, nie pozbawiona
                        > mozliwości wyboru grzechu gdyby chciała.... ale nie chciała.

                        Dla mnie Maria nie była zachowana od grzechu pierworodnego a Ty mogłaś napisac
                        np. my katolicy wierzymy, ze Maria była zachowana od grzechu pierworodnego.

                        ------------------------------------------------------------------------
                        Nie zamierzam narzucać nikomu swojego punktu widzenia, Kasia miała prawo wspomniec o Marii, ale mi chodziło, by takie kwestie poruszac delikatniej. Przeciez nigdzie nie napisałam "ani słowa o Marii, bo jakiekolwiek wspominanie Marii mnie obraża". Niczego takiego nie napisałam! Dlaczego przeinaczacie moje intencje?
                        Dlaczego robicie nagonkę? Ja tylko delikatnie wspomniałam, jak się poczułam czytając to. Moja uwaga powinna raczej spotkac się z chrzescijanskim zrozumieniem, a nie nagonką.

                        Kasiu, czasami bardzo mądzre piszesz i duzo wynoszę z niektórych twoich postów nie chciałabym abys skonczyła udzielac się w rozwazaniach adwentowych przez moją jedną skromną uwagę. Sądziłam, ze jako uczestnik forum mam prawo do wyrazania swoich poglądów. Nie zrozbiłam tego w zaden obraźliwy sposób i jak powiedziałam sama rowniez staram się nie pisac wtedy, gdyby miały powstac jakies spory natury dogmatycznej.
                        • sion2 Re: Wdowi grosz 09.12.05, 12:02
                          Darciu te rozważania miałby być dzieleniem się tym CO MNIE BÓG MÓWI przez ten
                          tekst a nie prezentowaniem wiary denominacji X!

                          dlatego własnie nie pisałam "my katolicy wierzymy że..." bo nie przedstawiałam
                          wiary NICZYJEJ czy rozumiesz to? nie pisałam "o wierze katolickiej" tylko o tym
                          co MNIE mówi ten tekst, który jest tekstem natchnionym a nie pozbawionym go
                          dlatego że wspomina o Maryi

                          to ty zrobiłaś z mojego tekstu "wystąpienie dogmatyczne"

                          dziewczyny od rozważań - napisałam wam coś na priv zgodnie z zyczeniem ismy
                          • mabrulki Re: Wdowi grosz 09.12.05, 12:59
                            Kasiu,odpisałam.
                          • darcia73 Re: Wdowi grosz 09.12.05, 13:38
                            Nie Kasiu, to Ty nie rozumiesz. Ja Ci pragnę tylko uzmyslowić, ze to co Bog
                            mówi do Ciebie przez ten tekst mozesz napisac troszeczkę inaczej, ubrac myśl w
                            inne słowa, biorąc pod uwagę np moje odczucia.
                      • mader1 Re: Wdowi grosz - ja, ja, ja zyskałam !!!!!!!!!! 09.12.05, 16:03
                        > Generalnie zalozenie bylo takie, ze jesli kazdy z nas cos odda (nie tylko da
                        z
                        > tego, z czego w jego duchowym zyciu jest dosc, czego az zbywa, ale moze
                        czasem
                        > czegos dla niego waznego - w tym manifestowania swojego oburzenia czy
                        > sprzeciwu - sie wyrzeknie), to moze cos w zamian zyska wink)).

                        Muszę przyznać, że JA dużo zyskałam. Jest to dla mnie coś niesamowitego, taki
                        następny cud - znajdowanie tych rozważań codziennie na forum.
                        Odbieram to jako przejaw Waszej troski i miłości. One często są bardzo osobiste
                        i dlatego są dla mnie bardzo ważne. Taki mały, wspólny kalendarz adwentowy, w
                        którym codziennie otwieramy nowe okienko.
                        Niech Cię Bóg błogosławi Ismo za pomysł i wiarę w nas - naszą chęć obdarowania
                        siebie nawzajem.


                        > Na zakonczenie: z wielu "min" zwiazanych z tym pomyslem zdawalam sobie
                        sprawe.
                        > Do tej pory udawalo sie je omijac - oczywiscie, za cene roznych wyrzeczen,
                        > roznych osob, a takze, jak sadze, zwlaszcza dzieki temu, ze dla nas wszystkich
                        >
                        > jest to czas szczegolny, swiety. Do tego stopnia sie udawalo, ze
                        > zastanawialysmy sie nad kontynuacja pomyslu po tym "okresie ochronnym", po
                        > Adwencie wink)).

                        Uważam, że to bardzo długo, zważywszy, że nie jesteśmy Aniołami. Upadamy,
                        dajemy się powieść emocjom i czasem zniechęceniu... Jakże w przeciwnym razie
                        mogłybyśmy mówić innym, że rozumiemy ich upadki wink)))
                        Chyba nie mamy innego wyjścia, musimy się podnieść i wyjść z impasu ? wink))))
                        No bo przecież tak publicznie nie poddamy się wink))))
                      • elwinga Re: Wdowi grosz 09.12.05, 19:51
                        To ja bym tylko dodała, że jestem Wam, dziewczyny, niesłychanie wdzięczna. W
                        miarę możliwości staram się brać udział, co mi się nie zawsze udaje - teraz
                        mogę usiąść do komputera dopiero wieczorem, po całym dniu pracy, i często brak
                        mi wystarczającego skupienia i wyciszenia. Ale sam pomysł uważam za wspaniały
                        i... natchniony. Dziękuję wszystkim, a zwłaszcza Tobie, Ismo.
    • isma Re: Adwent'2005 09.12.05, 15:05
      Mam prosbe o - na razie - zamkniecie dyskusji nad ksztaltem rozwazan na forum
      publicum. Nadal czekam na maile, rowniez od osob tylko rozwazania czytajacych,
      i niekoniecznie chcacych dyskutowac kwestie wczorajszo-dzisiejszego sporu, a
      chcacych sie podzielic swoimi odczuciami i potrzebami.
    • mabrulki Re: Adwent'2005 13.12.05, 18:37
      Przepraszam że zamieściłam swoje rozważanie tak wcześnie,ale jutrzejszy mój
      dzień zapowiada się od rana dość pracowity i obawiam się że mogłabym nie zdążyc.
      pozdrawiam
      • kulinka3 Re: Adwent'2005 14.12.05, 18:41
        Wiecie co, dzięki tym codziennym rozważaniom mam dodatkowe rekolekcje
        smile)).Dziękuję za pomysł, za każdą refleksję.
        A szanowne kierownictwo poproszę o podobny pomysł na Wielki Post. Tylko nie
        wiem, czy nie wyskoczyłam przed orkiestrę z tą propozycją jeszcze w grudniu?
        • isma Re: Adwent'2005 14.12.05, 19:12
          Kierownictwo ;-O jest jak najbardziej za, ale to wymaga, hehehe, pewnych
          ekumenicznych (quasi-ekumenicznych moze raczej) uzgodnien wink)). No i pytanie,
          czy Adminka udzieli przestrzeni wink)). I jeszcze pytanie, czy dozyjemy wink)).

          Aha - a o tym, co dzieki rozwazaniom, to ja mysle, ze sie przyda jakis stosowny
          wateczek poswiateczny. Bo ja tez musze wyrazic sporo dziekow wink)).
          • kulinka3 Re: Adwent'2005 14.12.05, 19:21
            Skoro tyle tych zabiegów trzeba i przestrzeni wink) to może dobrze,że już teraz o
            tym wspomniałam.Będzie czas, by wszystko przygotować.
            A z tym dożyciem,Isma, to mam nadzieję,że wszystkich hurtem Pan do siebie nie
            powołasmile)).Ktoś się musi ostać. No chyba,że masz na myśli sąd ostateczny?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka