risus paschalis :-)

16.04.06, 22:14
dziś wyczytałam, że w średniowieczu istniał zwyczaj "risus paschalis",
śmiechu wielkanocnego. W czasie liturgii wielkanocnej zadaniem kaznodziei
było poruszenie wspólnoty do radosnego śmiechu, bo przecież Chrystus poprzez
swoją śmierć i zmartwychwstanie pokonał diabła. Podoba mi się ten zwyczaj, bo
uwielbiam śmiech. Wiem, że się cieszycie, ale nie mogę się oprzeć, żeby czymś
się nie podzielić.
Dziś usłyszałm taki dowcip:
Na pierwszej lekcji języka niemieckiego pani pyta dzieci, czy może znają
jakieś słowo po niemiecku. Dzieci nie odpowiadają. Pani powtórnie pyta i
zachęca:
-"Ależ na pewno znacie chociaż jedno słowo".
Cisza. Pani zwraca się do Jasia:
-"Nawet ty, Jasiu, nie znasz żadnego słowa w tym jezyku?".
Na to Jaś niepewnie:
-"Chyba znam całe zdanie".
Nauczycielka uradowana: "Świetnie, słuchamy".
Jaś:
- "Pozdrawiam pielgrzymów z Polski"
    • mary_ann Re: risus paschalis :-) 16.04.06, 22:17
      smile)) - razy dwa.
      Swoją drogą - fajny zwyczaj to był!
    • mader1 Re: risus paschalis :-) 17.04.06, 12:10
      smile))))
      naszemu też się udało, choć nie opowiadał dowcipów smile
    • mama_kasia Re: risus paschalis :-) 17.04.06, 20:28
      O tak, zwyczaj znany smile
      U nas śmiechu radosnego w Wielką Noc jest mnóstwo, np.
      wtedy, gdy proboszcz po odnowieniu przyrzeczeń chrzcielnych
      skrapia wirnych bardzo obficie wodą, i to nie tak tylko idąc
      przez środek kościoła. Wdrapuje się nawet na chór.
      Jest też śmiech, gdy przekazujemy sobie znak pokoju (też
      długo to trwa). I jak jest katecheza dla dzieci. Wiecie, jak
      do bólu szczere potrafią być maluchy smile To jest w ogóle
      szczególny moment, po czytaniach ze Starego Testamentu.
      Robi się wtedy tak ...rodzinnie smile
      I potem uwielbienie: radość, łzy, śpiew, oklaski...
    • pawlinka Re: risus paschalis 2 09.04.07, 14:15
      Bartek dzwoni do zaprzyjaźnionego małżeństwa.
      – Coś nie przyjeżdżacie, nie dzwonicie ostatnio… obraziliście się?
      – Wiesz, po ostatniej twojej wizycie u nas to już chyba nigdy cię nie odwiedzimy.
      – Co się stało?!
      – Po twoim wyjściu okazało się, że zginęło nam 500 zł z kredensu.
      – Chyba nie myślisz, że ja wam je ukradłem?!
      – No właściwie już nie, bo na drugi dzień pieniądze się znalazły. Ale jakiś
      niesmak pozostał…
    • direta Re: risus paschalis :-) 09.04.07, 15:41
      W mojej parafii procesja rezurekcyjna była w nocy po liturgii wielkosobotniej i
      kiedy ksiadz wyszedł z kościoła, to kościelny z jednym z panów zamiast wynieść
      figurkę martwego Pana Jezusa, wyniósł paschał!

      W ogóle nasz kościół jest niewielki i kiedy ksiądz wyszedł z monstrancją na
      zewnątrz, ludzie rzucili się za nim, a część, bardzo mądrze ruszyła przed boczne
      wyjście słusznie kalkulując, że jak się w koncu przecisną na zewnątrz, to akurat
      procesja dojdzie. I rzeczywiście. Wyszlismy śpiewając "po śmierci się nam..." i
      tu spiew się urwał, bo okazało się, ze nadchodzący właśnie proboszcz spiewa
      "...zakwitał, po smierci sie nam..." wskoczylismy wiec w spiew i ruszylismy za
      Panem Jezusem. Kiedy dośpiewalismy "Alleluja, Alleluja!" nabraliśmy oddechu do
      "Piekielne moce zwojował" i... cisza, bo nie było komu zaintonowac kolejnej
      zwrotki. Ludzie popatrzyli po sobie, ale ponieważ każdy się spodziewał, ze
      intonującym bedzie proboszcz, to czas na intonowanie minął i teraz nie było jak
      "wejść". Tylko mój mały pytał zadziwiony "dlaczego nikt nie śpiewa?" Tym
      bardziej zdziwiony, ze dosłownie przed chwilą tłumaczyłam mu, ze "teraz
      wyjdziemy z procesja i każdy będzie śpiewał najgłosniej jak umie, zeby wszyscy
      ktorzy nie byli w kosciele, usłyszeli, że Chrystus zmartwychwstał." Było to jego
      drugie zdziwienie, w ciągu ostatnich 5 minut, bo mówiłam, ze ministranci wezma
      też wszystkie dzwonki jakie sa w kościele i będziemy dzwonic. Tymczasem
      ministranci się zagapili i dzwonkow nie wzięli wink
      Ostatniego udało się chwycić za frak, to znaczy za albę i ten jedne dzwonki
      wziął, ale chyba nie bardzo wprawiony bo dzwonił dość niepewnie.
      Ksiądz pędem i w milczeniu obleciał kościół i wparował do środka. A większość
      ludzi, którzy dopiero teraz zdołali z kościoła wyjść, została na zewnątrz.
      Nie wiem czy też oblatywali budynek dookoła, czy po prostu poszli do domu, ale
      jak przed procesją kościół był pełen, tak po było moze ze 20 osób nie licząs
      słuzby liturgicznej i scholi. (siebie wyjatkowo zaliczam do słuzby, bo
      czytalismy prawie całym kręgiem)I to było trzecie zdziwienie młodego "czemu nie
      ma ludzi?".
      Nie wiem czy to taki powinien być risus paschalis, ale w taki oto sposób
      kaznodzieja pobudzał nas do śmiechu wink

      Inna rzecz, ze przedtem cała liturgia była prowadzona bez zarzutu jak na
      mozliwosci naszej parafii, wiec w koncu gdzies ta plama musiała byc, nie?
      • sion2 aaaallleeeeeluuuujaaa 09.04.07, 19:41
        W mojej parafii zawsze jest smiech - ale zyczliwy - gdy nas wikary konczy Msze
        sw. "idzcie w pokoju Chrystuuusaaa, alleluuuja, aaalleeeeluuuuujaaaa" wiecie o
        jaką melodię chodzi, nie?
        wikary jest calkowicie pozbawiony talentu muzycznego i ten moment jest
        najtrudniejszy dla niego, wiec ma cierpienie na twarzy a glos niepewny... w tym
        roku w ogole mu zabraklo oddechu na ostatnim "aa" i dokonczyl na wdechu, na co
        kosciol ryknal smiechem ale zyczliwym bo wszyscy wikarego lubią i dopiero po
        chwili wszyscy odspiewali mu smile)))).
        • direta Re: aaaallleeeeeluuuujaaa 09.04.07, 20:24
          Podziwiam wikarego. Nasi księża się nie wysilają i po prostu recytują. A mnie
          się nóż w kieszeni otwiera, bo uwielbiam to alleeeeeluuuujaa. Wrrrrrrrrr.

          I zamiast risus paschalis robi się mordax paschalis.Wrrr
    • minerwamcg Re: risus paschalis :-) 10.04.07, 10:17
      Byliśmy na rezurekcji u tzw. Dobrych Braciszków czyli Bonifratrów w Krakowie.
      Podczas Gloria rozdzwoniły się wszystkie dzwony i dzwonki - od dzwonu na wieży,
      poprzez dzwonki w rękach braci aż po maciupką sygnaturkę koło zakrystii.
      Na początku stał przy niej niski braciszek i szarpał za sznur - dyndoliła
      gorliwie, ale dość nerwowo, bo sznur... zahaczył się u góry o fragment
      konstrukcji. Przyszedł więc wysoki braciszek, popatrzył na sytuację, pokiwał
      głową, sięgnął i odczepił smile Sygnaturka wielkości filiżanki w ogóle wyglądała
      pociesznie - jak pekińczyk szczekający razem z dogiem. Im toto mniejsze, tym
      głośniej smile))
      Jest tam ponadto zwyczaj, że w rezurekcji udział bierze orkiestra dęta z
      którejś z podkrakowskich miejscowości. I po skończonej uroczystości stają przed
      kościołem na Krakowskiej i dają koncert dla wychodzących (i sióstr Albertynek z
      przeciwka).
      Kiedyś było jeszcze fajniej, bo grali też poleczki i walczyki - i kto śmielszy
      ruszał w tany na chodniku... W tym roku tylko tamburmajor się popisywał
      podrzucaniem batuty smile)) ogólne zdanie było, że jak chłopak poćwiczy, w
      przyszłym roku może mu już nie odleci gałka... Ale i tak dostali wielkie brawa,
      bardzo zresztą zasłużenie.
    • otryt Re: risus paschalis :-) 10.04.07, 11:36
      Studenci dzwonią do wykładowcy o 4-tej nad ranem.
      - Eee, śpisz?
      - Śpię!
      - No właśnie! A my się jeszcze uczymy!
    • dorotkak Re: risus paschalis :-) 10.04.07, 14:07
      mamy w parafii ksiedza - swoja droga przedobry i przeuroczy czlowiek i ksiadz -
      ma niestety zwyczaj, ze kazanie wyglasza w formie wolno snujacej sie refleksji,
      zmienia temat z tematu dowolna ilosc razy w ciagu kazania - jak uslyszalam w
      Niedziele Wielkanocna, ze nawet nasze bloki wygladaja jak przekrojona pisanka
      to parsknelam smiechem, tak samo jak ksiadz, ktory odprawial mszesmile
    • direta :-) 20.04.07, 17:27
      Pewne trzy parafie nawiedziła plaga wiewiórek. Całe dziesiątki rudych zwierzątek
      zamieszkały w murach kościołów.
      Członkowie pierwszej parafii uznali to za wole Boga i wiewiórki zostały.
      W drugiej parafii delikatnie wyłapano wszystkie co do sztuki i wywieziono do
      lasu, ale po trzech dniach wróciły.
      Tylko w trzeciej parafii znaleziono właściwe rozwiązanie. Wiewiórki zostały
      ochrzczone i wpisane do rejestrów parafialnych. Od tamtej pory nikt ich w
      kościele nie widział.
    • anies821 Re: risus paschalis :-) 20.04.07, 17:56
      Skoro tyle tu anegdot to daje zaczerpniętą z internetu - forum katolik, śmiałam
      się do rozpuchu:
      "Ks. Radecki (autor "Eucharystycznego savoir vivre" bywającego na str. głównej
      Katolika w odcinkach) opisał w którejś swojej książce przypadek ze ślubu. Czasy
      dawniejsze, ale już mikrofonowe.
      Państwo młodzi byli już trochę stremowani, ponieważ wcześniej obrączki wpadły
      ministrantowi w kratę w podłodze i trochę się rozpoczęcie mszy opóźniło z
      powodu podnoszenia kraty, schodzenia na dół i poszukiwań. Ksiądz tymczasem
      zapomniał ich imion. Spojrzał na pana młodego i cichszym głosem odezwał
      się: "imię pana...". Pan młody spiął się i powtórzył na głos: "Imię Pana...".
      Na to ksiądz bardziej bezpośrednio: "jak pan ma na imię...". A tamten już
      całkiem ugotowany: "Jezus Chrystus!". Ksiądz zwrócił się do niewiasty: "jak
      narzeczony ma na imię...". Ona z ulgą: "Alojz!"


      "też w swoim czasie byłem ministrantem.
      Podczas jednej z mszy porannych, na której (jak to na mszach porannych bywa)
      służył tylko jeden ministrant - ja - gdy ksiądz stał juz przy ołtarzu, z
      takiej ozdobnej kupy słomy (ktore sie robi tak jakoś po wakacjach i stawia przy
      ołtarzu, przynajmniej w mojej parafii) wybiegła mysz i kręciła się wokól
      księdza. Ten próbował ją jakoś odpędzić nogami, co dla garstki wiernych sprzed
      ołtarza wyglądało, jakby tańczył w takt spiewanej przez siebie sekwencji Jak
      skończył i był moment, gdy lud odpowiadał swoja kwestię, zdenerwowany zerknął
      na mnie (zwijającego się ze śmiechu) i wykrzyczał suflerskim szeptem (który
      jednak chwycił mikrofon): "No cholera josna, czego rżysz, chono tu i łap tego
      szczura!"
      Cóż miałem robić, podleciałem pod ołtarz i goniłem tą mysz... Która nie chciała
      jednak uciec w kąt, lecz biegała w kółko za ołtarzem. A ksiądz cały czas
      prowadził mszę... Na szczeście mysz sie chyba zmeczyła i uciekła... (i tak
      zresztą nie wziłabym jej do ręki;P )"
      • direta Re: risus paschalis :-) 20.04.07, 18:06
        > gdy ksiądz stał juz przy ołtarzu, z
        > takiej ozdobnej kupy słomy (ktore sie robi tak jakoś po wakacjach i stawia przy
        >
        > ołtarzu, przynajmniej w mojej parafii) wybiegła mysz i kręciła się wokól
        > księdza. Ten próbował ją jakoś odpędzić nogami, co dla garstki wiernych sprzed
        > ołtarza wyglądało, jakby tańczył w takt spiewanej przez siebie sekwencji Jak
        > skończył i był moment, gdy lud odpowiadał swoja kwestię, zdenerwowany zerknął
        > na mnie (zwijającego się ze śmiechu) i wykrzyczał suflerskim szeptem (który
        > jednak chwycił mikrofon): "No cholera josna, czego rżysz, chono tu i łap tego
        > szczura!"
        > Cóż miałem robić, podleciałem pod ołtarz i goniłem tą mysz... Która nie chciała
        >
        > jednak uciec w kąt, lecz biegała w kółko za ołtarzem. A ksiądz cały czas
        > prowadził mszę... Na szczeście mysz sie chyba zmeczyła i uciekła... (i tak
        > zresztą nie wziłabym jej do ręki;P )"

        Tak to jest, gdy ksiądz nie lubi zwierząt, albo pochodzi z kręgu kulturowego pt.
        "chłop zywemu nie przepuści"
        Co mu stworzonko Boże przeszkadzało? I msza bez należytej powagi celebrowana i
        grube słowa padły i idiotę z siebie zrobił.
        A wystarczyłoby wyczekać i po mszy dopiero delikatnie mysz z kościoła wyprosić.
        Albo ochrzcić i wpisać do rejestru parafialnego wink
        • anies821 Re: risus paschalis :-) 20.04.07, 18:25
          Jest jeszcze trzecia możliwość ma lęki winksmile
          • direta Re: risus paschalis :-) 20.04.07, 20:23
            anies821 napisała:

            > Jest jeszcze trzecia możliwość ma lęki winksmile

            No cóż... może to sprawa stroju? Ponoć kiedyś kobiety bały się myszy z powodu
            długich sukien (że mysz wejdzie pod sukienkę)
            Czy mysz kościelna uszanuje sukienkę duchowną?

            BTW a propos zwierząt kościelnych
            Rozmawiają dwa pająki kościelne.
            Jeden się skarży, że chyba nerwicy dostanie - ciągle go przeganiają z miejsca na
            miejsce, co pajęczynę zacznie budować, to mu zaraz zniszczą, a do tego much
            niewiele.

            - Much rzeczywiście wiele tu nie ma - mówi drugi - ale znalazłem idealne
            miejsce: spokój, cisza... A to sobie cenię najbardziej.
            - Spokój? Cisza? W kościele?
            - A tak! Mieszkam w skarbonce.
          • minerwamcg Re: risus paschalis :-) 20.04.07, 20:24
            Albo w przeszłym życiu był słoniem smile Generalnie księża zwierzaków w kościele
            podczas mszy nie lubią. Tylko na rekolekcjach franciszkańskich mieliśmy raz w
            kaplicy króliczka, a i to w kojcu.
    • isma Re: risus paschalis :-) 23.03.08, 20:38
      Wczoraj:
      Po zakonczonej liturgii Wigilii Paschalnej spostrzeglismy na twarzy
      naszej neofitki, oprocz, oczywista, swiatla Chrystusa wink)), wyraz
      lekkiego stremowania. Juz mielismy pytac, czy jest to moze przejaw
      esprit d'escallier, tj. stresu, ktory dopadl ja ze znacznym
      opoznieniem, gdy neofitka scenicznym szeptem wyznala, iz zostala
      wyznaczona na dziekowaczke: "JAK SIE MOWI DO KARDYNALA???".
      Pouczylam krotko i tresciwie, ale niestety na tym sie nie skonczylo,
      gdyz slubny postanowil, celem rozladowania emocji, wystapic z
      adekwatna anegdota: "a wiesz, kiedys kardynal Wojtyla.."
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=55246657&a=74902736
      Jako posiadaczka BARDZO wysokich szpilek moglam na szczescie w pore
      przerwac ten wywod. Ale i tak z dusza na ramieniu udalismy sie do
      zakrystii, gdzie, ufff, chrzesniaczka przebrnela szczesliwie
      bezprzymiotnikowo eminencje, a potem juz eminencja jej z pasterska
      poblazliwoscia skladanie dziekow przerwala wink)).
      • mader1 Re: risus paschalis :-) 24.03.08, 14:49
        > Jako posiadaczka BARDZO wysokich szpilek
        tych samych co to je miałaś założyć na Sylwestra ???? i stały się
        początkiem ...hmmm... sporu ??? wink))))
        • isma Re: risus paschalis :-) 24.03.08, 22:26
          A nie, nie tych samych, w tych sylwestrowych to bym chyba sie w
          katedrze zamienila w zimne nozki w galarecie. Ale ja zazwyczaj
          miewam wysokie obcasy, a tym razem byly one takze ewidentna
          techniczna koniecznoscia, albowiem chrzesniaczka, ekhm, jest ode
          mnie dobre cwierc metra wyzsza. A wypada np. na takie przerosniete
          dzieciatko zarzucic biala szatke w postaci peleryny z samodzialu
          siegajacej do samej posadzki... wink)).
          • mader1 Re: risus paschalis :-) 24.03.08, 22:38
            . A wypada np. na takie przerosniete
            > dzieciatko zarzucic biala szatke w postaci peleryny z samodzialu
            > siegajacej do samej posadzki... wink)).

            co się pewnie idealnie udało smile a gdyby nie wychodziło, pewnie
            przykucnęłaby wink
    • mader1 Re: risus paschalis :-) 23.03.08, 20:50
      w wieczór sobotni ksiądz zobaczył w pierwszych ławkach zadziwiająco
      dużo młodych, a nawet zbyt młodych na tę porę dnia, twarzy.
      Serdecznie się ucieszył. " Witam wszystkie zgromadzone tu dzieci.
      Witam serdecznie. Aaaa... nie wiem czy rodzice Wam powiedzieli...
      dziś msza będzie baaardzo długa, wiecie ? Gdyby któremuś zachciało
      się spać, nie krępujcie się, nie krępujcie, kochane. Pan Jezus się
      nie obrazi " smile)))
      Mała pięciotetnia Weronika wzięła to sobie do serca. Ksiądz w czasie
      mszy spojrzał z uśmiechem na drzemiącą w pierwszej łąwce na ramieniu
      mamy... Uśmiechnął się " Ona tak często ma. Ona tym snem Boga
      chwali. To jej sposób" smile
    • kann2 Re: risus paschalis :-) 23.03.08, 21:20
      No to ode mnie w ramach tego uśmiechu fakt (z tych autentycznych):

      Dawno, dawno temu, podczas jednego z nabożeństw w Krakowie, zebrani
      w kościele oczekiwali na przybycie kardynała Macharskiego. Zamiast
      niego pojawił się jednak jeden z pomocniczych biskupów (dziś emeryt,
      ale jeszcze nader czynny). Albin mu na imię.

      Przeżegnał się po Bożemu i rozpoczynając słowo wstepne, rzekł od
      prosto z mostu, jak to on potrafi:

      "Miał być Ksiądz Kardynał, ale śmierć nie wybiera..."

      W bazylice zapadła cisza. Grobowa. Po jakiejś chwili bp Albin, chyba
      jednak nieświadomy rezonansu własych słów, wyjaśnił:

      "Pojechał na pogrzeb biskupa Pluty, do Gorzowa".


      Westchnienie ulgi przetoczyło się przez kościół.
    • pawlinka Re: risus paschalis :-) 24.03.08, 13:25
      Dwa fragmenty z komikiem de Funesem, które gdzieś z dzieciństwa
      pamiętam. Et voila:
      www.youtube.com/watch?v=xAecaYbyYQo&NR=1
      www.youtube.com/watch?v=sSj12i-GqxY
    • pawlinka o. Hryniewicz o risus paschalis 24.03.08, 13:50
      www.tygodnik.com.pl/kontrapunkt/21/hryniewicz.html
      i dziś w Radio Bis od 15.00 audycja o risus paschalis
    • luccio1 Re: risus paschalis :-) 25.03.08, 11:02
      Pamiętam, jak śpiewałem będąc dzieckiem:

      "...na nic straż, p i e c z e ń i skała
      nad Grobem Pana się zdała.
      Alleluja, Alleluja, niechaj zagrzmi: Alleluja!"

      Natomiast kamień był, tak jak należy, "ciąży wielkiej":
      dzięki Mamie wiedziałem od zawsze, o co chodzi.
Pełna wersja