mamalgosia
30.09.07, 09:20
Wczoraj moja mama przyniosła od znajomego książkę o bpie Nossolu.
Lubię go bardzo, więc chciałam tę książkę przeczytać. Ale musiałam
się spieszyć (dziś trzeba ją oddać), więc czytałam do upadłego. Dziś
rano jeszcze kończę, czytam właśnie o Marii Merkert - jak to bp
Nossol zabiegał o jej beatyfikację o dwóch papieży. W tym momencie
otrzymuję smsa - ciekawa jestem, kto to tak rano w niedzielę - a to
Przyjaciel - że jest 25 km od Nysy, właśnie jadą z Arcybiskupem na
beatyfikację Marii Merkert.
Rozmawiam z koleżanką na pewien ważny temat. Potem jadę do domu,
włączam radio (choć radia słucham średnio raz na miesiąc), a tam
rozmawiają dokładnie na ten sam temat, identycznie nawet formułując
pytanie.
Czy są takie przypadki w Waszym życiu? Na pewno są. W moim jest ich
bardzo, ale to bardzo dużo. Tak dużo, że już nie powinny dziwić, a
dziwią. Za każdym razem zaskakują na nowo i zachwycają. Nie dotyczą
jakichś ważnych rzeczy, nie kierują mojej woli, zawsze dotyczą
drobiazgów, właściwie nic nie znaczących (na pozór?). Lubię je
bardzo.
Kiedyś przeczytałam o książce "7 km od Jerozolimy" i zechciałam ją
mieć. Patrzę, a tu w "Gościu Niedzielnym" można ją wygrać w
krzyżówce. Rozwiązań krzyżówek nie wysyłam, bo to daremny trud,
trzeba przecież przejść przez losowanie. Pobiegłam więc do
księgarni, a sprzedawca mówi, że była, ale dziś ją rano wykupiono.
On mi ją może sprowadzić, do dwóch tygodnie będzie. Zrezygnowałam.
Rozwiązałam krzyżówkę z GN, kartkę dałam Mężowi do wysłania
(żartując przy okazji, że jak nie wygram tej książki, to znaczy, że
on tej kartki nie wysłał, bo innej możliwości nie widzę). Za jakiś
czas przychodzi przesyłka: Gratulujemy wygranej...
Wtedy to się nawet trochę przestraszyłam
Mam jeszcze milion takich "przypadków", ale nie chcę nudzić, zresztą
musimy biec do kościoła.
A w tej książce, którą od wczoraj czytam bp Nossol
stwierdza: "Przypadek jest logiką Bożego działania". Ale ładnie,
prawda?
Piszcie o Waszych "przypadkach" (chyba cudzysłów na zawsze
przyrośnie do tego słowa)