przypadki

30.09.07, 09:20
Wczoraj moja mama przyniosła od znajomego książkę o bpie Nossolu.
Lubię go bardzo, więc chciałam tę książkę przeczytać. Ale musiałam
się spieszyć (dziś trzeba ją oddać), więc czytałam do upadłego. Dziś
rano jeszcze kończę, czytam właśnie o Marii Merkert - jak to bp
Nossol zabiegał o jej beatyfikację o dwóch papieży. W tym momencie
otrzymuję smsa - ciekawa jestem, kto to tak rano w niedzielę - a to
Przyjaciel - że jest 25 km od Nysy, właśnie jadą z Arcybiskupem na
beatyfikację Marii Merkert.

Rozmawiam z koleżanką na pewien ważny temat. Potem jadę do domu,
włączam radio (choć radia słucham średnio raz na miesiąc), a tam
rozmawiają dokładnie na ten sam temat, identycznie nawet formułując
pytanie.

Czy są takie przypadki w Waszym życiu? Na pewno są. W moim jest ich
bardzo, ale to bardzo dużo. Tak dużo, że już nie powinny dziwić, a
dziwią. Za każdym razem zaskakują na nowo i zachwycają. Nie dotyczą
jakichś ważnych rzeczy, nie kierują mojej woli, zawsze dotyczą
drobiazgów, właściwie nic nie znaczących (na pozór?). Lubię je
bardzo.

Kiedyś przeczytałam o książce "7 km od Jerozolimy" i zechciałam ją
mieć. Patrzę, a tu w "Gościu Niedzielnym" można ją wygrać w
krzyżówce. Rozwiązań krzyżówek nie wysyłam, bo to daremny trud,
trzeba przecież przejść przez losowanie. Pobiegłam więc do
księgarni, a sprzedawca mówi, że była, ale dziś ją rano wykupiono.
On mi ją może sprowadzić, do dwóch tygodnie będzie. Zrezygnowałam.
Rozwiązałam krzyżówkę z GN, kartkę dałam Mężowi do wysłania
(żartując przy okazji, że jak nie wygram tej książki, to znaczy, że
on tej kartki nie wysłał, bo innej możliwości nie widzę). Za jakiś
czas przychodzi przesyłka: Gratulujemy wygranej...
Wtedy to się nawet trochę przestraszyłamsmile

Mam jeszcze milion takich "przypadków", ale nie chcę nudzić, zresztą
musimy biec do kościoła.

A w tej książce, którą od wczoraj czytam bp Nossol
stwierdza: "Przypadek jest logiką Bożego działania". Ale ładnie,
prawda?

Piszcie o Waszych "przypadkach" (chyba cudzysłów na zawsze
przyrośnie do tego słowa)
    • pawlinka Re: przypadki 30.09.07, 10:55
      x. Szymik mówił kiedyś na rekolekcjach dla sudentów, że "przypadek
      to pocałunek Boga, zapowiedż tego, czego jeszcze nie rozumiemy".
      W moim życu przypadków też jest wiele. Napiszę potem o nich, bo
      muszę to przemyślećwink
      • kulinka3 Re: przypadki 30.09.07, 12:04
        A ja z moja przyjaciółką, we wczesnej młodości, ukułyśmy kiedyś po rozmowie na
        powyższy temat takie stwierdzenie, które już tu kiedyś padło- przypadki przez
        duże B.



        • mamalgosia Re: przypadki 30.09.07, 13:08
          no napiszże coś więcej
          • kulinka3 Re: przypadki 30.09.07, 14:17
            Żyjemy ostatnio historią pewnego "przypadku". Nie dotyczy on mnie, ale naszego
            przyjaciela księdza.U niego żeśmy się z moim mężem poznali, pokochali, on dawał
            nam ślub, chrzcił nasze dzieci.
            Wrócił z imienin swojego współbrata księdza, w nocy bardzo źle się poczuł,
            myślał, że to serce.Rano zadzwonił do znajomego lekarza, ten kazał mu przyjechać
            do szpitala.Zrobili badania, serce wykluczyli, najprawdopodobniej to był ból
            żołądka.Młoda lekarka robiące usg serca zaniepokoiła się jednak pewnym cieniem,
            nie zbagatelizowała tego, powiedziała profesorowi.No to zrobili rtg klatki, a
            tam guz na płucu.Okazało się,że rak we wczesnym stadium, bez żadnych objawów,
            jak to przy płucach. Szybko operacja, naświetlania. Siedzimy teraz niedawno z
            nim na spotkaniu, gdyby nie ten ból, gdyby nie ten cień, gdyby ktoś na to
            machnął ręką.....
            A z tymi myślami mam, jak Pawlinka.
            Czasami mam nawet takie niespodzianki. Spotykam kogoś w kościele
            regularnie,znamy się tylko z widzenia, a tu bach na spotkaniu u znajomych ta
            osoba staje przede mną....
            Szczytem była dla mnie historia sprzed paru lat.Kończyłam studia podyplomowe, na
            których spotkałam bardzo fajną dziewczynę, razem żeśmy się uczyły, polubiłyśmy
            się.No, ale koniec roku, więc miło było i cześć.
            Chcę jechać nad morze, proszę swoją znajomą która jest właśnie nad morzem żeby
            rozejrzała się w kwaterach. Rozmawiam z nią przez telefon, a ona nagle czy ty
            nie kończyłaś teraz jakiś studiów?, kończyłam, a znasz może NN? A ja na to - no
            pewnie,że nam. Bo wiesz to może dam Ci ją do telefonu, bo jest tu ze mną.
            Co?pytam i nogi się pode mną uginają, - to moja siostra cioteczna.Właśnie o
            tobie żeśmy rozmawiały, jej opis strasznie pasował mi do ciebie.

            • mamalgosia Re: przypadki 30.09.07, 15:06
              Kulinko, piszesz o Przypadku, z którego coś wyniknęło, a konkretnie
              dobro. To dopiero przypadki...
              Ja pisałam o takich zbiegach okoliczności, które niczemu nie służą,
              które są takimi naprawdę duperelami. Ciekawe, czy i one mają coś na
              celu?
              • kulinka3 Re: przypadki 30.09.07, 15:59
                A czy Ty nie wiesz, że ja zawsze pisze nie tak , jak Ty chcesz, tylko na
                opak.Przypadek czy cowink))?
            • nordynka1 Re: przypadki 02.10.07, 20:51
              > Wrócił z imienin swojego współbrata księdza, w nocy bardzo źle się
              poczuł,
              > myślał, że to serce.Rano zadzwonił do znajomego lekarza, ten kazał
              mu przyjecha
              > ć
              > do szpitala.Zrobili badania, serce wykluczyli, najprawdopodobniej
              to był ból
              > żołądka.Młoda lekarka robiące usg serca zaniepokoiła się jednak
              pewnym cieniem,
              > nie zbagatelizowała tego, powiedziała profesorowi.No to zrobili
              rtg klatki, a
              > tam guz na płucu.Okazało się,że rak we wczesnym stadium, bez
              żadnych objawów,
              > jak to przy płucach. Szybko operacja, naświetlania. Siedzimy teraz
              niedawno z
              > nim na spotkaniu, gdyby nie ten ból, gdyby nie ten cień, gdyby
              ktoś na to
              > machnął ręką.....

              identyczna sytuacja zdarzyła się mojemu Tacie - ten sam nowotwór w
              równie wczesnym stadium bez żadnych objawów, nawet bez śladu w
              wynikach najróżniejszych badań - tyle, że Tato do szpitala pojechał
              z ostrym bólem brzucha (minął bezpowrotnie po kilku godzinach) a
              lekarka rutynowo poleciła zrobić rtg płuc.

              Zdrazają mi się "przypadki-duperele" jak to Mamałgosiu określiłaś,
              no takie w mało znaczących sprawach a jednak wyraźnie wiążące ze
              sobą kilka różnych wydarzeń. ODbieram je jako uśmiechy Pana Boga,
              widzę je w ten sposób. Czasem to są takie duperele, że jak miałabym
              o tym komuś opowiedzieć, to sama zwątpiłąbym w "nieprzypadkowość
              przypadku" w trakcie opowiadania. Próbowałąm przypomnieć sobie coś
              konkretnego ale jako żem matka karmiąca to z pamięcią u mnie
              kiepsko..

              A tak ogólnie uważam, że przypadki nie istnieją.
      • mamalgosia pawlinko 30.09.07, 13:07
        Ale napisz koniecznie, KONIECZNIE.

        Tak powiedział? Patrz... to i ja teraz mam nad czym myśleć..

        Przypomniało mi się pewne zdanie z ksiązki o seksie dla młodzieży -
        czytałam jakieś 20 lat temu, a to zdanie utkwiło mi bardzo głęboko w
        pamięci. Tylko, że nie wiem, czy to dobre miejsce, by je przytaczać
        • pawlinka Re: pawlinko 30.09.07, 13:29
          tak powiedział, nawet to sobie zapisałam po powrocie z Krypty
          akademickiej, (Mamalgosiu, czy studiowłałyśmy w tym samym czasie,
          czy też tam bywalaś?). Mam też coś takeigo, co nie wiem, czy
          przypadkiem mogę nazwać: nagle zaczynam o komś mysleć, kogo dawno
          nie widziałam, nie wiem zupełnie, co się z tą osobą dzieje. Tak
          zazwyzaj mam w czasie jazdy autobusem lub na spacerze. I wtedy ta
          osoba albo do mnie dzwoni albo wpadam na nią za rogiem. Dokładnie
          minutę po myśli pierwszej.
          Przypadkiem moje myśli krążyły wokół nauczania domowego. Kiedyś
          pzytaczałam nawet link do pewnego artykułu. Pojawił się także na
          forum wątek Nulleczki, która polecała numer GN na ten temat. I od
          września jestm wychowawczynią ucznia uczonego w domu przez pierwsze
          6 lat. Teretycznie jestem przygotowanawink
          W czasie wakacji bylśmy świadkami śmiertelnego wypadku drogowego.
          Pzypadek przez duże B smile sprawił, że pojawiliśmy się na tej drodze
          5 minut później, moja córeczka chciała coś zjeść. Zatrzymaliśmy się
          i dostała kanapkę. Nie wiem, czy ten samochód, którego wyrzuciło na
          ścieżke rowerową, nie uderzyłby w nas właśnie te kilka minut
          wcześniej. Nie wiem, nie rozumiem.
          • mamalgosia Re: pawlinko 30.09.07, 13:56
            pawlinka napisała:

            > tak powiedział, nawet to sobie zapisałam po powrocie z Krypty
            > akademickiej,
            Bardzo lubię te kryptę, jest piękna, piękna. Ale pierwszy raz byłamw
            niej dopiero na drugich studiach - czyli 1999 roku.

            (Mamalgosiu, czy studiowłałyśmy w tym samym czasie,
            > czy też tam bywalaś?).
            Nie, Gdy studiowałam na dziennych, raczej nie byłam zainteresowana
            Bogiem

            Mam też coś takeigo, co nie wiem, czy
            > przypadkiem mogę nazwać: nagle zaczynam o komś mysleć, kogo dawno
            > nie widziałam, nie wiem zupełnie, co się z tą osobą dzieje. Tak
            > zazwyzaj mam w czasie jazdy autobusem lub na spacerze. I wtedy ta
            > osoba albo do mnie dzwoni albo wpadam na nią za rogiem. Dokładnie
            > minutę po myśli pierwszej.
            A, o tym tylko słyszałam. Mnie osobiście coś takiego zdarzyło się
            może raz w życiu. Niestety


            > Przypadkiem moje myśli krążyły wokół nauczania domowego. Kiedyś
            > pzytaczałam nawet link do pewnego artykułu. Pojawił się także na
            > forum wątek Nulleczki, która polecała numer GN na ten temat. I od
            > września jestm wychowawczynią ucznia uczonego w domu przez
            pierwsze
            > 6 lat. Teretycznie jestem przygotowanawink
            A z tym nauczaniem w domu, to rozmawiałam z Mężem w łóżku (tak), a
            następnego dnia kupiłam GN i tam, własnie był ten artykuł. Ale to
            mnie jakoś nie zdziwiło.
            A to dziecko to pewnie mądrzejsze od innych, co?




            > W czasie wakacji bylśmy świadkami śmiertelnego wypadku drogowego.
            > Pzypadek przez duże B smile sprawił, że pojawiliśmy się na tej
            drodze
            > 5 minut później, moja córeczka chciała coś zjeść. Zatrzymaliśmy
            się
            > i dostała kanapkę. Nie wiem, czy ten samochód, którego wyrzuciło
            na
            > ścieżke rowerową, nie uderzyłby w nas właśnie te kilka minut
            > wcześniej. Nie wiem, nie rozumiem.
            Wiem, opowiadałaś.
            Tylko ten Przypadek ("przypadek") zaliczyłabym jednak do innej
            kategorii, ważniejszej
          • kudyn Re: pawlinko 30.09.07, 14:24
            No proszę jaki świat mały smile
            9-12.04.2000r. "O Cudzie wcielenia, czyli o tym, że Bogu i człowiekowi cudownie
            jest być razem". W 2001 r. ukazały się konferencje w formie drukowanej pod tym
            samym tytułem.
            • mamalgosia Re: pawlinko 30.09.07, 15:04
              i właśnie tę formę drukowaną, pod tym samym tytułem, posiadam, u
              siebie na półce.
              Patrzcie, a tego sformułowania nie pamiętam.
              Jak tylko wrócę do domu, to wyciągnę i przeczytam ponownie.
              dziękuję, pawlinko i kudynie
    • basia313 Re: przypadki 30.09.07, 15:23
      JA poznalam przypadkowo! mojego meza w pubie. Dla ulatwienia dodam,
      ze ani ja ani on do pubow nigdy nie chodzimy, wiec nie wiem co nas
      wtedy natchnelo, zeby tam pojsc.
    • reszka2 Re: przypadki 30.09.07, 18:17
      Ja nie wiem, czy mogę to zakwalifikować do kategorii "przypadek" czy
      też raczej potwierdzenie tezy, że Bóg odpowiada na głębokie
      niepokoje i lęki, ale jednom drugiego nie wyklucza, przecież...


      Kilka miesięcy temu doznawałam głębokiej schizy na temat moich
      dzieci - o ich zdrowie (jedynie przytomność umysłu kolegi uratowała
      je przd przeskanowaniem pod tomografem...), poprzez ich przyszłośc,
      relacje ze mną i sobą nawzajem.
      Kiedy byłam na etapie maksymalnego zamartwiania się, zdarzyło się
      tak, że mój mąż poszedł z nimi na spacer. Podczas spaceru spotkali
      starszą panią, która powiedziała im coś takiego, że są otoczone
      sczególna opieką Bożą, że ich Aniołowie - Stróżowie sie nimi
      opiekuja, i żeby się nie martwić. BNa pożegnanie dała im po
      obrazeczku z Anołem Stróżem...
      Schiza mi minęła (nie do końca, ale już mi lepiej).
    • tres_ka Re: przypadki 30.09.07, 22:32
      A mnie w sumie rzadko coś takiego sie zdarza. czasem mam cos takiego jak
      Pawlinka, że myślę o kimś, wspominam, a potem spotykam tę osobę albo dostaję
      list czy wiadomość. Zdarzyło mi się to kilka razy.
      A tak poza tym to chyba tylko albo raczej "AŻ" data urodzenia mojego syna - 8
      września - dzień narodzenia NMP. A miał termin na 24 września wink

      Ale tak ogólnie uważam, że przypadków nie ma.
      "Przypadek jest logiką Bożego działania" - bardzo mi sie podoba to zdanie smile
    • mader1 Re: przypadki 30.09.07, 22:54
      Mam wiele takich sytuacji.
      Z moim mężem - musielibyśmy spotkac się i poznać się - wielokrotnie
      spotykaliśmy się przypadkiem, będąc już ze sobą ( na przykład : ja
      wyjątkowo wcześniej wyszłam z wykładów i biegłam po książkę, komórek
      nie było, on też wchodził do tej bibliteki w tym samym czasie).
      Dzwonią do mnie albo spotykam osoby, o których własnie intensywnie
      myślę.
      Mam problem a tu osoba, która nie ma o nim pojęcia , spotkana na
      ulicy znajoma lub nawet nieznajoma, snuje historię, która jest jakby
      odpowiedzią na moje pytania, jakby dialogiem z moimi myślami albo
      rozjaśnia mi coś.
    • twoj_aniol_stroz Re: przypadki 01.10.07, 11:03
      Takie przypadki ksiądz Bozowski nazywał reżyserią Pana Boga. To tak
      jakby odpowiedzi na nasze pytania, wątpliwosci... Też mi się tak
      czasem dzieje: pierwszy raz idziemy w naszej nowej parafii na Mszę
      Św., akurat wtedy gościem w parafii jest ksiądz prof. Nowak. Po Mszy
      podpisuje swoje książki. Podchodzimy także kupić książkę i prosić o
      wpis dla siostry zakonnej, która za moment będzie miała imieniny.
      Kiedy poprosiłam o dedykację dla siostry Teresy ksiądz spojrzał na
      mnie i pyta z jakiego zgromadzenia. Odpowiadam, a on na to: "Ooo,
      siostrę Teresę to ja znam, o doskonale ją znam"
      Kiedyś przyśniła mi się uboga rodzina ze szkoły mojej córki. Kiedy
      poszłam porozmawiać z tą kobietą okazało się, że odszedł od nich mąż
      i mają bardzo ciężką sytuację.
      Ostatnio jednak zdarzyło się coś co nie było już takim "lekkim
      gatunkowo" przypadkiem. Mój mąż z kumplem pojechali motorami na
      bazar motocyklowy. Szli sobie i nagle ten kolega pociągną mojego
      męża do stoiska z naklejkami. Dosłownie sekundę później w to miejsce
      spadła ogromna topola. Niestety zabiła przy tym młodego chłopaka
      (*). Mój mąż też tam by się znalazł.
    • liliana22 Re: przypadki 02.10.07, 21:37
      Akurat żadnego "przypadku" nie pamiętam, chociaż i nam się często przytrafiają,
      ale kontynuując Wasze przemyślenia - ja gdzieś trafiłam na stwierdzenie
      "Przypadek to sytuacja, w której Pan Bóg postanawia zostać anonimowy".
    • brucha Re: przypadki 04.10.07, 15:16
      fajny wątek :o)))


    • zuzasza Re: przypadki 05.10.07, 22:37
      Audycja w radiu, czytanie w kościele na temat akurat dla mnie istotny.
      Dzwonienie do siebie w tym samym momencie (z mężem, z przyjaciółką, z mamą). To
      takie drobiazgi
      Gdy byłam w ciąży ze Starszym, z chórem AM pojechaliśmy na festiwal do Loreto.
      Dużo czasu spędziłam w domku Maryi modląc się o zdrowie i szczęśliwy poród dla
      mojego dzieciątka. Urodził się (mając w nosie "termin") 15 sierpnia.... tak jak
      jego prababcia...
    • mader1 Re: przypadki 17.10.07, 19:00
      dziś pisałam maila a jego adresat jednocześnie wysłał mi smsa smile
      Szalenie miłego smile

      Pewnej niedzieli parę lat temu, daleko od miejsca zamieszkania
      mojego , bo aż na Suwalszczyznie, w pewnym kościele na mszy
      spotkaliśmy sąsiadkę z klatki obok, z którą czasem rozmawialiśmy
      krótko, przyjaźnie , ale zdawkowo ... Musieliśmy spotkać się aż tak
      daleko, żeby się zaprzyjaźnić smile))
      • aetas Re: przypadki 17.10.07, 19:28
        miewam mnóstwo takich "przypadków", najwięcej miałam na studiach,
        nie wiem, czy to fartem nazwać, czy jak, ale zwykle jak się w
        ostatniej chwili douczałam, bo ja taki system mam (raczej brak
        systemu, ale można i to od biedy nazwać systemem), zdarzało mi się
        przeczytać, zobaczyć coś na pierwszy rzut oka niezwiązanego z samym
        tematem, przedmiotem, egzaminem, co potem jakos
        przypadkowo "ratowało" mi życie wink bo coś tam bąknęłam o tym,
        nawiązałam do czegoś, albo np. egzaminator pytał o coś, czego nikt
        nie wiedział, a ja przypadkiem gdzieś doczytałam "studiując" coś
        zupełnie nie na temat wink

        ostatnio "przypadkiem" wzięli męża na operację w czwartek zamiast
        kilka dni później, w poniedziałek, okazało się, że właściwie w
        ostatniej chwili - przypadek? do lekarza, który go prowadzi i ługo
        jeszcze będzie prowadził, i operuje, też trafił "przypadkiem" -
        przez lekarkę z Centrum Damiana, która pracuje z owym lekarzem w
        Akademii Medycznej i powiedziała, że ona to nie wie, co mężowi jest,
        ale da mu namiar do kogoś, kto bęzie wiedział, no i facet na
        pierwszy rzut oka zdiagnozował to, na czym się nie poznało przez
        parę lat kilku specjalistów... liczę, że skoro zaczęło się od
        takiego "przypadku", dla mnie jakby cudziku, bo strach użyć słowa
        cudu, liczę na to, że ma być dobrze, skoro dotychczas tak na
        ostatnią chwilę żeśmy się wyrabiali z tą kuracją...

        sama też miałam taki przypadek u siebie, iałam być operowana w
        poniedziałek, 20 lat temu, ale lekarza jakoś tak "natchnęło", że
        wzięli mnie na stół o 23. w sobotę, jak się okazało, na kilka
        godzin i w ostatniej chwili, zresztą usłyszałam wtedy, żeę będę
        miała problemy z "maniem" dzieci, na szczęście nie mam - właśnie
        szykujemy się na powitanie trzeciego w maju wink i to nie jest
        przypadek smile
    • isma Re: przypadki 26.10.07, 16:59
      Tak, to zdecydowanie jest kategoria "przypadki" ;-(((.

      Piatkowe popoludnie, za kwadrans koncze prace. W perspektywie
      weekend prawie wypoczynkowy, tj. z jedna chalturka, ale
      interesujaca.

      Telefon. Slubny.

      - Wieeeesz co? Bo chyba, tego, M. sie rozchorowala [nic dziwnego -
      mysle - to kilkudniowe chrzakanie musialo sie w koncu jakos
      okreslic]. I, wiesz, troche sie dusila, no to pojechalismy do pani
      doktor, no i, wiesz, zapalenie pluc ma [nic dziwnego - mysle - tej
      jesieni jeszcze nie miala]. Ale pani doktor nie ma miejsc na
      oddziale, tak ze na razie M. zostaje w domu. I, wiesz co, Tata
      dzwonil. Bo sie, tego, przewrocil przed domem. Ale nic sie nie
      martw, nie ma nic zlamanego, bylismy na rentgenie [a, to akurat
      dziwne - mysle - Tata ma osteoporoze, i teoretycznie powinien byc
      polamany jako krzew od wichru]. Tylko krwiaka ma, ale to sie podobno
      samo wchlonie, a jak sie nie wchlonie, to sie w przyszlym tygodniu
      przetnie. I, wiesz, wstap po drodze do banku, bo plyn z chlodnicy w
      samochodzie wyciekl, to pewnie trzeba bedzie jakas wieksza naprawe
      zrobic [nic juz nie mysle]...

      Milego weekendu wink)).
      • isma Re: przypadki 30.10.07, 23:11
        Ha. M. chyba przezyje, dzisiaj wreszcie pozbyla sie polkilowego
        klebu flegmy ;-(((.
        Przypadek natomiast zdarzyl, ze pokazalam rentgen skarzacego sie na
        bole w klatce piersiowej (zawal????) Taty (ktore to zdjecie ogladalo
        dwoch chirurgow) kuzynowi slubnego, ktory jest radiologiem. "Ooooo -
        zawolal - a tu mamy zlamany mostek przeciez!"
        Eeeeech...
    • otryt Re: przypadki 09.11.07, 12:36
      Piękny cytat podała Pawlinka:

      >x. Szymik mówił kiedyś na rekolekcjach dla studentów, że "przypadek
      >to pocałunek Boga, zapowiedź tego, czego jeszcze nie rozumiemy".

      Któregoś dnia rozdzwoniły się telefony w moim domu. Dzwonili ludzie,
      przyjaciele z którymi nie mieliśmy kontaktu od dawna. Tych telefonów
      było sporo. Nie było żadnych imienin, świąt, czy jakichś specjalnych
      okazji. Zastanawiało mnie, dlaczego sobie wszyscy nagle o mnie
      przypomnieli? I przyszła mi myśl, że będą mi bardzo potrzebni, że
      Bóg przypomniał im o mnie. Trochę się zatrwożyłem. Co się może stać?
      I rzeczywiście stało się miesiąc później. Tamte telefony dały mi
      silne przekonanie, że Bóg nie da mi zginąć, że przechodząc przez
      ciemną dolinę nie ulęknę się, bo On jest ze mną.

      Było bardzo dużo nieprawdopodobnych przypadków, które sprawiły w
      końcu, że zeszliśmy się z moją przyszłą żoną.smile
      • mamalgosia Re: przypadki 09.11.07, 15:26
        "Przypadek to Bóg występujący incognito"
    • mamalgosia Re: przypadki 07.11.08, 21:23
      Miałam chwilę czasu, więc wstąpiłam do antykwariatu (jedynego w
      naszym mieście). Wybrałam książkę za 2 złote: Halina
      Birenbaum "Nadzieja umiera ostatnia". Przeżycia obozowe - Brzezinka.
      Gdy byłam w 2/3 czytania tej książki (ubiegły wtorek) miałam
      możliwość zobaczyć Brzezinkę na własne oczy. Tak wiem - to nie
      przypadek, bo wycieczka była zaplanowana od dawna. Ale w sklepiku
      przy Muzeum Auschwitz znalazłam inne wydanie książki, którą kupiłam
      za 2 zł. Polecałam ją moim uczennicom, które zastanawiały się co
      kupić - przede wszystkim dlatego, że Halina miała dokładnie tyle
      samo lat co one, gdy to wszystko przeżywała. Moje słowa zostały
      usłyszane przez sprzedawczynię, która powiedziała: "A wczoraj
      autorka tu była..." (a przyjechała drugi raz do Polski od czasu
      wojny).

      Szkoda, że nie dzień później. Albo my dzień wcześniej. Bardz, bardzo
      szkoda...

      • pawlinka Re: przypadki 08.11.08, 10:50
        Wyjeżdzamy na akcje sprzątania cmentarza żydowskiego. Jeszcze
        chwila, a nas nie będzie w szkole. Do szkoły wchodzą starsi bardzo
        państwo. To właśnie pani Halina Birenbaum z mężem. Rozmawiamy przez
        chwilę. Cieszy się, że troszczymy się o kirkut. Prosi: "przed
        pomnikiem na placu Synagogi połóżcie ode mnie różę".
        • mamalgosia Re: przypadki 08.11.08, 11:31
          Oni mieli 50 lat małżeństwa, prawda? Dobrze, że jej się jakoś
          ułożyło, że potem trochę spokojniej to życie przebiegało.
          Jak ją odebrałaś? Spokojna?
          • pawlinka Re: przypadki 08.11.08, 13:46
            Tak, uśmiechnięta, spokojna i serdeczna. POgodni staruszkowie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja