nati1011
11.06.08, 08:42
Od kilkudziesieciu lat mamy triumf miłości romantycznej. Ludzie
pobierają sie z wielkiej miłości, która potem czesto się wypala i
zostaje pustka.
A przecież przez wieki całe ludzie pobierali się z mniej
romantycznych powodów. Małzeństwa były aranzowane przez rodzine,
brano pod uwagę majątki, zdrowie, cele całej rodziny.... Na miłośc
niewiele było tam miejsca. A jednak te małzeństwa nie zawsze były
nieudane. W literaturze i historii wiele jest przykłądów pieknej
wzrastajacej miłości małżonków i wieloletniego szczesliwego pożycia.
Zdaję sobie sprawę, ze to dziś niemodne całkiem, ale czy nie
powinniśmy sie troszkę nad tym zastanowić? Zapomnieć na chwilę o
chemii miedzy małżonkami (która jest oczywiście ważna) i uwypuklić
inne aspekty założenia rodziny. Często spotykam się, że w
sąsiedztwie są osoby samotne. Wszyscy widzą, ze Kasia to bardzo do
Maćka pasuje. Intuicja rodziny podpowiada, ze mogliby być dobrą
parą. Ale Kasia i Maciek czekają na fajerwerki i motyle w brzuchu, a
moze właśnie tracą swoją drugą połówkę. Albo kierują się tylko
motylami nie zważając na inne powody, które polwinny trzymać ich od
drugiej osoby z daleka (słynne, on wprawdzie troche pije, ale ja go
tak kocham.....). Czy warto mówić młodym, ze można zawrzec
małżeństwo z rozsadku, a potem razem budowac miłość?
Bo przecież miłość to nie uczucie, to decyzja: będę cię kochać.