Jaki zawód?

27.09.08, 15:58
My wybór zawodu dla dzieci mamy jeszcze mocno przed sobą, ale po
mału staramy sie odkrywać zdolności i talenty.

Ale każdy ma jakieś marzenia odnośnie przyszłości dziecka. Jak dotą
marzenia nasze rozmijają sie z pomysłami córki (syn za mały) która
dotąd chciała być najpierw fryzjerką (no jeszcze) a potem sprzedawcą
w McDonaldzie wink)

Naszła mnie rano taka reflekcja. Papież w młodości chciał być
aktorem. Wtedy był to chyba jedszcze mniej pożądany zawód dla
dziecka niż teraz. A przecież potem te umiejętności, które zdobył w
teatrze bardzo pomogły mu w biskupstwie i papiestwie. I powiedzcie
czy Bóg nie ma poczucia humoru? Jak czasem z tego co najbardzie
płoche, wydaje sie marne potrafi dać talent, który wstrząsa światem.

Napiszcie kom byście chcieli widzieć swoje dzieci?
    • mamalgosia Re: Jaki zawód? 27.09.08, 16:08
      Na szczęście nie mam jakiegoś konkretnego scenariusza odnośnie moich
      Synów. Bardzo chciałabym, by ich praca dawała im satysfakcję i - nie
      będę ukrywała - żeby w ten sposób zarobione pieniądze dawały szansę
      na godne życie im i ich rodzinom (jeśli będą je mieć).
      Jedno tylko, co może dla mnie stanowić problem - chciałabym by obaj
      zdobyli wyższe wykształcenie (niekoniecznie w później wykonywanym
      zawodzie). Wiem, ze ich zycie i ich wybory, ale czułabym się
      rozczarowana, gdyby nie podjęli studiów wyższych.
      • nati1011 Re: Jaki zawód? 27.09.08, 16:34
        a jak stwierdzą, ze chce być np maleażem i starczy mu gimnazjum +
        zawodówka?
        • verdana Re: Jaki zawód? 27.09.08, 16:50
          To zalezy - jeśli dziecko jest zdolne i bystre, a stwierdzi, ze nie
          chce studiować, to znaczy, ze z mojego punktu wdzenia popelnilab
          błąd - nie nauczyłam, ze zdobywanie wiedzy może byc przyjemnoscia
          sama w sobie.
          Jesli jest niezdolne, to znaczy, ze wybierajać zawodowke jest
          przynajmniej mądre.
          A zawód - chciałabym , aby bl taki, jaki mlody człowiek chce
          uprawiać, a nie tylko taki, ktory przynosi dochód. No i uczciwy -
          bylabym zawiedziona, gdyby został reprezentantem handlowym
          przedsiebiorstwa tytoniowego.
        • magdalaena1977 Re: Jaki zawód? 27.09.08, 18:40
          nati1011 napisała:

          > a jak stwierdzą, ze chce być np maleażem i starczy mu gimnazjum +
          > zawodówka?
          Myślę, że jest minimalne prawdopodobieństwo, żeby inteligentny młody człowiek
          zapragnął wykonywać jakąś nieciekawą, fizyczną pracę - np. malarz pokojowy,
          posadzkarz itp.
          • verdana Re: Jaki zawód? 27.09.08, 18:44
            Znam co najmniej troje takich. Bunt przeciw rodzicom, czasem
            inteligencja, ale brak ciekawosci swiata, a przede wszystkim chęć
            zarabiania jak najszybciej i uniezaleznienia się.
            • mamalgosia Re: Jaki zawód? 27.09.08, 19:16
              A ja znam takiego, co z buntu wstąpił do jezuitów
          • mamalgosia posadzkarz 27.09.08, 19:15
            Do tego też trzeba mieć łeb na karku. Żeby kawałki nie zostały, żeby
            sie złożyło, no naprawdę. Miałam styczność z wieloma tzw fachowcami
            przy okazji nadbudowy domu
            • magdalaena1977 Re: posadzkarz 27.09.08, 22:47
              mamalgosia napisała:

              > Do tego też trzeba mieć łeb na karku. Żeby kawałki nie zostały, żeby
              > sie złożyło, no naprawdę.
              Raczej trzeba być dokładnym i uważnym. Dzień w dzień, przy tym samym. Bez żadnej
              kreatywności, układania po swojemu itp. Dla mnie osobiście - koszmar. Tj.
              zdarzało mi się wykonywać takie odtwórcze prace biurowe (gdzie trzeba bardzo
              dokładnie robić codziennie to samo aż do emerytury) i czułam jak mózg mi zanika.
              Ale może ktoś w mojej pracy odczuwałby nadmiar niepewności i narzekałby na brak
              powtarzalności ?
            • mader1 Re: posadzkarz i kafelkarz :) 03.10.08, 16:03
              Zupełnym przypadkiem trafił mi w ręce artykuł z ostatniej " Wiedzy i życia"
              PROBLEM KRYSZTAŁU Z PUNKTU WIDZENIA KAFELKARZA / Jacek Miękisz
              " jest nas czworo przyjaciół z liceum : fizyczka,informatyk, kafelkarz i ja-
              matematyk nadzorujący całe przedsięwziecie. Spotykamy sie nieregularnie,
              rzekłbym nieokresowo, w pewnym staromiejskim pubie irlandzkim, gdzie popijamy
              giunnessa, dyskutujemy o nieskończoności i regularności Natury, ale przede
              wszystkim przeprowadzamy różne obliczenia, na serwetkach oczywiście.
              Naszym celem jest pobicie rekordu świata

              Wszystko zaczęło się od tego, że kolega kafelkarz znudził się układaniem na
              balkonach i tarasach jedynie kwadratowych kafelków. Chciał używać bardziej
              wymyślnych kształtów. Poprosił informatyka o program komputerowy. który by
              sprawdzał, czy różne ciekawe kafelki mogą pokrywac dowolnie duże powierzchnie.
              -Nie ma sprawy - powiedział informatyk
              Na następnym spotkaniu pojawił sie jednak z nieco zmieszaną miną.
              - Sprawa byłaby prosta- zaczał gdyby każda rodzina kafelków pokrywająca
              nieskończenie dużą podłogę pokrywała ją w sposób okresowy. Oznacza to, ze
              moglibyśmy wtedy..... (....)

              jest tam jeszcze o gospodyni domowej i sprzedawcy owoców.
              • mamalgosia Re: posadzkarz i kafelkarz :) 03.10.08, 16:16
                też to czytałam - zupełnie przypadkiem (czekając w pizza hut na
                zestaw dziecięcysmile )
                • mader1 Re: posadzkarz i kafelkarz :) 03.10.08, 16:46
                  smile))))
        • mamalgosia Re: Jaki zawód? 27.09.08, 19:14
          Kto to jest maleaż?
          Tak jak napisałam powyżej - jeśli uznają, że wystarczy im zawodówka,
          to będę to musiała przyjać, bo to ich życie. Natomiast nie znaczy
          to, że nie będzie mi przykro
          • nati1011 Re: Jaki zawód? 27.09.08, 20:00
            ostatnio szwankuje mi koordynacja rąk. Jedna ma chyba opóźnienie, bo
            coraz cześciej lewa pisze przed prawą, a z poprawek wychodzą mealaże
            (nawet ja wiem, zę to przez rz) smile))
    • capriglione Re: Jaki zawód? 27.09.08, 17:41
      Nie chciałabym dokonywać projekcji przyszłości swojej córeczce. Ale co
      nieuniknione, chciałabym, aby nie popełniła moich błędów w wyborze swojej drogi.
      Być może nie powinnam tego chcieć, bo może ten zawód jej akurat przyniósłby
      satysfakcję i radość.
      • mamalgosia Re: Jaki zawód? 27.09.08, 19:16
        no powiedz, jaki...
        • ekan13 Re: Jaki zawód? 27.09.08, 20:05
          To ja się rozmarzam...

          Najstarsza od dawna chce wstapić do zakonu i dobrze, niech mam człowieka, który będzie z Górą załatwiał sprawy.

          Srodkowa najchetniej byłaby księżniczką, ale w ostateczności może robić inym makijaze i dobrze, niech ma porządny salon fryzjersko- kosmetyczny , chętnie skorzystam.

          Najmłodsza mogłaby być stomatologiem z supernowoczesnym gabinetem, może rodzicom z wdzieczności za dobre wychowanie wstawić piękne implanty.

          Syn, którego kiedyś przecież urodzę, może być właścicielem pięknego pensjonatu nad samym z morzem i może mi dać dożywotnio, oczywiście z wdzieczności za dobre wychowanie, piękny apartament z widokiem na morze.

          A tam , niech stracę, urodzę jeszcze drugiego w takim razie, byle był kiedyś papieżem i wpuścił mnie, oczywiście z wdzieczności za dobre wychownie, do biblioteki watykańskiej...

          A tak wogóle to nie mam zbyt wygórownych oczekiwań, byle było po mojej myślismile))
          • nati1011 Re: Jaki zawód? 27.09.08, 21:22
            smile))

            o kurcze, a nie wystarczy jak bedzie sekretarzem papieża, albo
            kardynałem???? A mnie się wydawał, zę to ja wysoko mierzę wink))
            • ekan13 Re: Jaki zawód? 28.09.08, 20:36
              Tam sięgaj, gdzie wzrok nie siega...smile
          • mader1 Świetne :)))) b/t 28.09.08, 20:18

        • capriglione Re: Jaki zawód? 27.09.08, 20:55
          Mamałgosiu - tylko na mailasmile Tu nie mam odwagismile
          • mader1 Re: Jaki zawód? 28.09.08, 20:18
            to może i dla mnie też tego maila ? Zaintrygowałaś mnie smile)))
            • nati1011 Re: Jaki zawód? 29.09.08, 08:20
              czy to bedzie ciekawość, jak i ja poprosze o tego maila? Mader to
              tak ładnie nazwała: zaintrygowanie wink))
              • nordynka1 Re: Jaki zawód? 29.09.08, 09:16
                i ja i ja smile
    • minerwamcg Teatr i teatr, aktor i aktor... 27.09.08, 18:10
      Wiesz, Nati, aktor i aktor. Co innego komediant, którego zawodowe
      sukcesy dorównują prywatnym ekscesom (jak mawiał prof. Michalik na
      wykładzie z teatru w XIX wieku "te aktorki prowadziły się tak, że
      opowiadając o tym muszę się rumienić"), a co innego świecki święty,
      mag i kapłan w świątyni Sztuki, służący Bogu i Narodowi według
      koncepcji mistrza Osterwy smile))
      Ja wiem, że ta druga postawa popularna nie była i większość ludzi
      nie odróżniała jednego od drugiego, a fakt, że aktorzy Reduty nie
      wychodzą się kłaniać po przedstawieniu był dla nich tylko
      dziwactwem. Ale Wojtyła to odróżniał doskonale i jemu też się marzył
      teatr-klasztor. Więc drugie powołanie, któremu dał się pociagnąć,
      nie było w gruncie rzeczy tak strasznie odległe od pierwszego.
      I prawda, że zanim mu parszywe choróbsko zniekształciło mowę, mówił
      pięknie.
      • nati1011 Re: Teatr i teatr, aktor i aktor... 27.09.08, 19:58
        chodziło mi o to, ze czasem rodzice płaczą, rozpaczają, że dziecko
        wybrało wg nich źle, a potem to tak pięknie się rozwija. Ja z wielu
        rzeczy w mojej córce nie jestem zadowolona, a moze to wszystko jest
        po coś? Może ja tylko tego nie umiem dostrzec? Z drugiej strony, to
        moja córka jest jakby moim antylustrem. Wszystko dokładnie na
        odwrót. Nawet rysy twarzy ma wyłącznie po ojcu. smile)) Zawsze chciałam
        mieć córkę, bo wydawało mi się, zę z chłopcem sobie nie poradzę, a
        tu córka wymyka mi się całkiem z ram, zupełnie nie potrafię się do
        niej dostroić, a syn jest jakby wierną kopią mamy wink
      • luccio1 Re: Teatr i teatr, aktor i aktor... 03.10.08, 23:11
        A jednak we wspomnieniach dotyczących Teatru Rapsodycznego pojawia się zarzut
        wobec ś.p. Mieczysława Kotlarczyka:
        blokowanie awansu zawodowego "adeptów" - wychowanków wspomnianego Teatru
        (konkretnie: utrudnianie podejścia do Państwowego Egzaminu Aktorskiego - bez
        tego egzaminu mogli albo tkwić w Rapsodycznym przyjmując warunki dyktowane przez
        Dyrektora - albo zmieniać całkowicie zawód...).
        • isma Re: Teatr i teatr, aktor i aktor... 04.10.08, 00:24
          Mowisz o tomie "...trzeba dac swiadectwo"?
          (mam do tej ksiazki osobisty stosunek, chi, chi).

          A powaznie: czesc z tych zarzutow byla formulowana przez osoby, ktore w TR
          znalazly sie, no, w... innej Sluzbie, niz sluzba Slowa, to raz.
          Dwa, ze styl aktorstwa rapsodycznego byl tego rodzaju, iz ten panstwowy egzamin
          mogl i tak byc nie do przejscia. Rapsodycy nie mieli zupelnie umiejetosci
          "naturalnego" ruchu scenicznego.

          Zreszta, jesli zobaczyc na scenie p. prof. Michalowska - jeszcze ciagle! - to
          ona przeciez wlasciwie nigdy nie "wystepowala" w tradycyjnych przedstawieniach.
          Byla aktorka Starego Teatru czas jakis, ale w bardzo waskim emploi, wlasnie
          takim raczej deklamacyjnym (Corneille np.). No i sama w koncu sie
          wyspecjalizowala w monodramach - w takim repertuarze, ktory nie wymagal pelnego
          zakresu umiejetnosci aktorskich.
    • mama_kasia Re: Jaki zawód? 27.09.08, 20:38
      > Ale każdy ma jakieś marzenia odnośnie przyszłości dziecka.

      Jakoś nie każdy smile Zupełnie nie mam takich marzeń.
      Natomiast, owszem, staram się zaobserwować ich, co jest
      ich mocną stroną, jakie mają charaktery, żeby pomóc im
      "odkryć siebie" smile
      • isma Re: Jaki zawód? 27.09.08, 22:22
        Nie kazdy. Moge sie dopisac wink)).

        Ale, owszem, staram sie ulatwic realizacje aktualnych marzen i zainteresowan.
        Nawet jezeli mi bebenki w uszach pekaja, i nawet jezeli jestem coraz glebiej
        przekonana, ze wielkiego talentu muzycznego to ta moja corka (zaangazowana w
        cwiczenia skrzypcowe jak na siebie ponadprzecietnie) nie ma, za to niewatpliwie
        motywujaca jest dla niej perspektywa publicznego popisywania sie wink)).
        • k_j_z Re: Jaki zawód? 28.09.08, 06:03
          Ja tez nie mam.
          jedyne co, to poważnie traktuję ich plany . Nawet siedmiolatka.
          I jeżeli delikwent stwierdza, że będzie kucharzem, to pokazuje szkołę w
          Poznaniu, która takowych kształci.
          Wykształcenie?
          Rozmowy i spotkania z ludźmi tez są kształcące.
          W gruncie rzeczy wolałabym chyba, zeby były mądre a wykształcone? Nie wiem.
          czas pokaże.
          Większość z mojej szóstki jest bardzo inteligentna. Teraz pozostaje się tylko
          modlic o tę mądrość.
          • mader1 Re: Jaki zawód? 28.09.08, 20:13
            > Większość z mojej szóstki jest bardzo inteligentna

            Większość...Genialne zdanie smile))) na taki luz mogą sobie pozwolić wielodzietni smile)))
            • k_j_z Re: Jaki zawód? 29.09.08, 05:51
              dziękismile)
              ale tak na serio to i odpowiedzialność.
              I dla nich i dla mnie.
              Żeby nie zakopac, żeby rozwinąć, nie ograniczyc, nie doprowadzic do marazmu.
              a szkoła coraz mniej wymaga.
              Kiedyś jedna z nauczycielek rzuciła się na mnie "ale co pani od niego chce,
              przeciez on jest taki zdolny" Bo prosiłam ją, żeby zadawałą dodatkowe ćwiczenia
              Tytusowi w pisaniu.
              I na nic się zdały moje tłumacenia, że jakby nie był zdolny to nie trzeba byłoby
              wymagać.
              • verdana Re: Jaki zawód? 29.09.08, 09:04
                No, z tym bym uwazała. Dziecko nie powinno być "karane" za to, ze
                jest zdolne dodatkową pracą - bo okaze się szybko, że nie oplaca się
                być zdolnym.
                Moja mama podobnie wymagała ode mnie, abym poprawiała wypracowania,
                bo moge lepiej. Efektem było to, ze znienawidziłam pisanie, ktore
                przedtem lubilam ( i chyba rzeczywiscie bylam zdolna). Tylko mama
                posłuchała mądrej nauczycielki, ktora zarządala, zeby sie ode mnie
                odczepiła.
                Zdolnym dzieciom nalezy podsuwać "nieszkolne", rozwijające zadania,
                a nie po prostu kazać więcej pracoać.
                • k_j_z Re: Jaki zawód? 29.09.08, 12:45
                  nie, Verdano, nie zrozumiałąs mnie.
                  Tytus nudził się na lekcjach w szkole, a w domu musiał ćwiczyc
                  pisanie - to była pierwsza, druga klasa szkoły podstawowej. A ja
                  prosiłam panią, żeby go zechciała czymś zajmować na ten czas
                  nudzenia się.
                  Teraz jest w trzeciej liceum i sam pamieta o tym, że przez pierwsze
                  sześć lat szkoły nikt od niego niczego nie wymagał dlatego i on
                  coraz mniej wymagał od siebie, skoro bez wysiłku był zawsze o dwie
                  długości przed innymi
    • mader1 Re: Jaki zawód? 28.09.08, 20:16
      Moi masz ci los... i... gdybym JA miała im wybierać, nie mogłabym się
      zdecydować...I w tym są dobre i w tamtym... A w jeszcze innym to talent mają...
      Ja nie jestem dobra w wybieraniu zawodów. Kompletnie.
      Dobrze, że same to zrobią smile)))
      • mmb Re: Jaki zawód? 05.10.08, 23:18
        Czasami różnie z tym bywa, ja byłam bardzo niezdecydowana na jakie studia pójdę.
        potrafiłam co miesiąc zmieniać zdanie do czasu gdy mi ojciec nie powiedział że
        na pewien kierunek nie mam co próbować bo się zupełnie nie nadaję. Oczywiście
        stwierdziłam, że ja mu pokaże. Dostałam się i na pierwszym roku okazało się, że
        to jednak Ojciec miał racje wink
        Dzieci uczą się na własnych błędach a rodzice czasami nie wiedzą co może
        zdziałać jedna uwaga/zdanie big_grin
Pełna wersja