mamalgosia
12.12.08, 10:52
<<Jan Chryzostom przez swoje pisma stara się wspomagać integralny
rozwój osoby - w wymiarze fizycznym, intelektualnym i religijnym.
Poszczególne fazy wzrostu porównywane są do różnych mórz olbrzymiego
oceanu: "Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo". Istotnie, "własnie
w tym wczesnym wieku ujawniają się skłonności do błędu i cnoty".
Dlatego też prawo Boże powinno zostać od samego początku wyryte w
duszy "jak na woskowej tabliczce" - ten wiek jest rzeczywiście
najważniejszy. Musimy pamiętać, że zasadniczą sprawą jest to, by
rzeczywiście człowiek w tej pierwszej fazie życia otrzymał główne
wskazania, które nadają mu właściwą perspektywę. Dlatego Chryzostom
zaleca: "Już od najwcześniejszych lat wyposażcie dzieci w duchowy
oręż i nauczcie je czynić ręką na czole znak krzyża". Później
przychodzi wiek dojrzewania i młodosći: "Po dzieciństwie nadchodzi
morze wieku dojrzewania, kiedy to wieją gwałtowne wichry (...),
ponieważ rośnie w nas pożądanie". Potem jest kolej na narzeczeństwo
i małżeństwo: "Po wieku młodzieńczym nastaje wiek dojrzały, w którym
dochodza obowiązki rodzinne; jest to czas szukania żony". Uwypukla
cele małżeństwa i wzbogaca je - przypominając o cnocie umiarkowania -
o sieć międzyosobowych relacji. I tak, dobrze przygotowanym
małżonkom nie zagraża rozwód: wszystko odbywa się w radości i można
dzieci wychowywać do cnoty. Kiedy zaś rodzi się pierwsze dziecko,
staje się ono "jakby pomostem; trójka staje się jednym ciałem,
ponieważ dziecko łączy obie strony", a troje stanowi "rodzinę, mały
Kościół">>
Podczytuję sobie:
www.poczytaj.pl/80130
którą jako wielbicielka patrystyki i patrologii zakupiłam. Styl
Benedykta XVI jest dla mnie suchy i twardy, zdecydowanie wolę
słowiańskie teksty jego Umiłowanego Poprzednika

No, ale szczerze
polecam tę książeczkę - tak w ogólności.
A tak w szczególności: co myślicie o cytacie "czas szukania żony"?
Szukaliście żony/męża, czy sami się pojawili?