Dodaj do ulubionych

Sylwester w PRL

30.12.11, 19:07
Było? Na pewno było, ale czas odświeżyć.
Wątek i tak przetrwa tylko ze 3 dni..
Żadnych miejskich nie pamiętam, rodzice wychodzili do znajomych albo do knajpy.
Co ważniejsze, pamiętam, że zawsze. ale to ZAWSZE się kłócili przed wyjściem..
Mówię jako dziecko byłe.
A jako większy to lata 80-te i akademik. Ale to temat na duuużo oddzielnych wątków.
PS.
Wracając do świąt, dowcip dla tych, których jeszcze tego języka uczono:
Дорогой Дедушка Мороз! Я был хорошим весь год... Хм... Ну почти весь
год... Хм... Ну иногда... Хм... Ой, да и ладно! Куплю всё сам!
:-)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lustroo Re: Sylwester w PRL 30.12.11, 19:18
      Pamiętam jeden :) Pojechałam z rodzicami na Sylwestra do znajomych. Była zima stulecia. Posiedzieliśmy, pojedliśmy, no to trzeba wracać, no...akumulator nie odpalił, ja z mama wracałyśmy pieszo, ja płakałam, że mi zimno, a tatusia milicja odholowała samochodzikiem do domu :)
    • a_weasley Re: Sylwester w PRL 30.12.11, 19:21
      Kapitan_marchewa napisał:

      > Żadnych miejskich nie pamiętam,

      Bo i nie było. To było coś, co się zdarza daleko, za morzem.
      • ewa9717 Re: Sylwester w PRL 30.12.11, 20:15
        E tam, były plenerowe, choć niekoniecznie aż takie masówki i niekoniecznie z gwiazdą z taśmy i takimi tam.
        We Wrocławiu różne rzeczy się zdarzały plenerowo kole północy, a to na Wittigowie, a to na placu Grunwaldzkim, a to kole fosy, a nawet i na Rynku. Druga połowa siedemdziesiątych.
        I ja tam byłam, miód i wino piłam ;)
    • enders_friend Re: Sylwester w PRL 31.12.11, 01:33
      Ufff, potykając się trochę w końcu odczytałam dowcip w języku zaprzyjaźnionego narodu... Jeszcze się załapałam na obowiązkowy rosyjski, ale tylko w podstawówce.

      Pamiętam, że rodzice wychodzili na "dansing" do jednej z miejskich restauracji, a ja, pozostawiona z dziadkami w domu, o północy dostawałam na dnie kieliszka trochę "szampana" Sowietskoje Igristoje, z dosypaną odrobiną cukru. Albo jak dziadkowi udało się wcześniej upolować, szampan bezalkoholowy dla dzieci. Fajnie było, można było siedzieć do późna, ciekawe programy były w telewizji (bo baloniki i serpentyny w studiu, to czego więcej chcieć?), babcia usmażyła pączki własnej roboty...
      • vk51 Re: Sylwester w PRL 31.12.11, 01:45
        Teraz też jest ciekawie
        A to tu wino a to tam, szampanem przecież nazwać tego teraz nie można.
        duzaspacja.blogspot.com/
    • tamsin Re: Sylwester w PRL 31.12.11, 04:18
      rodzice chodzili na zabawy sylwestrowe organizowane przez zaklad pracy, zwykle z inna zaprzyjazniona para. pamietam, ze mama nakladala swoja sylwestrowa suknie (co roku ta sama, dobrze ze nie tyla ;-) z natapirowana fryzuja, wylakierowna na wysoki polysk. pamietam, ze jeden rok spedzilam sylwestra u ciotki i ona taka sama miala rutyne a i nawet sukienke miala podobna - bez rekawow, dluga do ziemi i taka troche odblaskowa.
      dzieci zostawaly same w domu i bawily sie w sylwestra az nie padly przed polnoca ze zmecznia.
      • kapitan_marchewa Re: Sylwester w PRL 31.12.11, 09:56
        Ja najbardziej pamiętam wyjazdowy sylwester, rodzice mnie zabrali, jakoś 6 latka.
        Bal ze 20 km od miasta. Wracaliśmy autobusem, cały autobus śpiewał Obladi-Oblada Beatlesów..
        Aaa, a pamiętacie konduktora zaraz po prawej za tylnym wejściem do autobusu?
    • matylda1001 Re: Sylwester w PRL 31.12.11, 16:06
      Pamiętam sylwestra 1969/1970. Dziecięciem malutkim będąc (ledwo rozumiejącym o co chodzi) tak sie przejęłam faktem, ze teraz będzie już inne dziesięciolecie, ze postanowiłam sobie doczekać, zobaczyc na własnne oczy tę doniosła chwilę... pójde spać dopiero w przyszłym roku;) No i doczekałam, dumna jak paw. Dopiero po kilku latach babcia sie przyznała, że poprzestawiała wtedy wszystkie zegary i 24 zrobiła z 22. :)
      • sarah_black38 Re: Sylwester w PRL 02.01.12, 09:28
        Pamiętam Sylwestra z końcówki lat 70-tych. Miałam wtedy z dziesięć lat. Przed oczami mam fioletową kreację mojej mamy , kłótnię rodziców przed wyjściem ( ciekawe dlaczego się kłócili? ) i Studio 2 - program rozrywkowy, który oglądaliśmy do końca. Bardzo mi się podobały panie w piórach , schodzące w wysokich schodów w białych butach z cholewką sięgającą do połowy uda :D. Co znamienne dla epoki , że rodzice na całą noc zostawiali nas w domu. Mój rat był starszy zaledwie 2 lata ode mnie. Ja dziś będąc matką nie zostawiłabym dzieci samych w domu ( nawet dziesięciolatka).
        • sarah_black38 Re: Sylwester w PRL 02.01.12, 09:30
          ,,Mój brat " miało być ;)
          • ewa9717 Re: Sylwester w PRL 02.01.12, 13:57
            A ja jako dziecko bardzo na wyjścia rodziców czekałam, wtedy była najlepsza zabawa ;)
            • kizuk Re: Sylwester w PRL 03.01.12, 18:35
              Jeszcze były tzw.zabawy zakładowe.Każdy większy zakład przemysłowy posiadał stołówkę,świetlicę,a nawet restaurację,czy kawiarnię.My byliśmy związani z dużą fabryką(związek najtrwalszy,bo przez mieszkanie i kasę zapom-poż.).Sylwestrowy bal był właściwie dla "wierchuszki'i aktywu,ale w karnawale były zabawy wydziałowe .Pełna gala,kierownictwo przy oddzielnym stole,kierownicy i majstrowie obtańcowywali co ładniejsze żony pracowników.Byłam na takiej zabawie gdzieś tak na początku lat 70-tych.zapamiętałam gościa,który był w oficerkach,takich najprawdziwszych,chyba jeszcze przedwojennych(?).Jak se gość popił,jak poszedł w tany,jak tymi oficerkami zaczął wierzgać,po minucie był tylko on z partnerką na parkiecie.
              • bokertov1947 Re: Sylwester w PRL 05.01.12, 10:42
                Takiego oficerskiego Sylwestra przypominam sobie z mlodosci.
                Kolega ze studiow byl synem oficera. Jednego roku - tak chyba kolo 1967, poszlismy paczka na Sylwestra do koszar, gdzie jego ojciec byl dowodca. Zabawa - a szczegolnie jadlo i procenty - obfite.
                Ale co utkwilo mi do dzisiaj w pamieci. O 22 dobrze juz zakropieni oficerowie wznosili toasty na Nowyj God. A o 24 jeszcze raz. No bo w ich sercach prawdopodobnie moskowskoje wremja gleboko byly zakorzenione.
                Pozdrowienia z Tel Avivu!
                • kapitan_marchewa Re: Sylwester w PRL 06.01.12, 06:07
                  Bokertov, przypomnij sobie "Rozmowy kontrolowane", kontynuacja "Misia".
                  Kiedy "kolędy" śpiewali ci z milicji.
                  ПОДМОСКОВНЫЕ ВЕЧЕРА :-)

                  • voxave Re: Sylwester w PRL 15.01.12, 23:57
                    Oj wytańczylam sie ja w zyciu jak niewielu---bylam przez wiele lat organizatorka balow sylwestrowych-----musialam być trzeźwa---i tańczyc z kazdym kto poprosi bo inaczej kierownictwo sie obrazi--oj zły na to byl mój mąż :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka