matylda1001
28.01.12, 11:47
W wielu mieszkaniach z tamtych czasów krolowały kryształy. Obowiazkowa meblościanka, a w niej kryształowe kieliszki, misy, miski, miseczki, szklaneczki, salaterki, patery, talerzyki, puzderka, flakoniki, wazoniki, popielniczki i inne kurzołapki (i ani jednej książki). Czasami były (pojedynczo) ładne, ale przewaznie to były zwyczajne odlewy, bez cienia szlifu. Przedmioty te nigdy nie były używane, mialy pelnic role ozdoby. Czy rzeczywiście pełniły? Na pewno były oznaka zamozności. Moja koleżanka (ta od złotej cioci) opowiadając mi o tym, jak to jej znajoma po slubie borykala sie z trudnościami finansowymi, powiedziała z zadowoleniem: ,,teraz juz jej sie lepiej powodzi, już nawet sobie kupiła troche krysztalów,, Gdybym nie widziala jej osobistej meblościanki z kryształami, pomyślałabym sobie wtedy, że to kpina:)