Dodaj do ulubionych

Kawa-misterium picia

31.01.12, 06:07
Z kawa doustnie po raz pierwszy zetknęlam sie w wieku 16 lat.Mama moja, usilnie mnie zachecala do picia tego rytualnego napoju,który spozywala z ciotkami,sostrami i sasiadkami przy okazji opisujac i komentujac zdarzenia na podwórku i we świecie :(
Byla gorzka i obrzydliwa.
Dopiero w pracy która podjelam nauczylasm sie tej przyjemności,Jak z seksem ...:)))))))
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 07:41
      Czarnej kawy nigdy nie lubiłam i dalej nie pijam; w czasach powszechnych braków na rynku przynjmniej tego nie musiałam poszukiwać z obłędem w oczach, jak to bywało u osób uzależnionych od tego napoju (ja z kolei jestem uzależniona od herbaty).

      A kawa po peerelowsku to była przeważnie plujka, i to w szklankach. W knajpach "mała kawa" bywała też w normalnej szklance, tyle że do połowy.

      No i pamiętam pewne zdarzenie z czasów chyba wczesnego Gierka (a może późnego Gomułki). W ramach ukulturniania wsi powstawały "klubokawiarnie". I do jednej takiej udało się siedmiu chłopów, żeby se kulturalnie popić kawy.

      Najpierw jeden postawił wszystkim, potem drugi, trzeci... a potem karetka woziła ich do szpitala na dyżur kardiologiczny. Wniosek prosty - kawa nie wódka, dużo nie wypijesz.
      • artjomka Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 10:40
        Tak sie sklada, iz nie jestem kawiarzem - a co za tym idzie - picie jej nie asocjuje z misterium.
        Z dziecinstwa pamietam "Nesc'e". Nie zebym ja pijal - ale zawsze fascynowalo mnie otwieranie puszki, a szczegolnie znajdujacej sie pod zakrywka zlotej folii.
        Po wejsciu w rodzine mojej zony, poznalem picie "plujki" w szklankach w koszyczkach i z nieodzowana - klujaca w oczy - lyzeczka. Nie byl to moj faworyt napojowy.
        Potem poznalem kawy wloskie - typu espresso. Najpierw na Wegrzech (Dupla, Tripla), potem w Iatlii. Jako niewycwiczonemu kawiarzowi - wystarczala mi jedna, no maksymalnie dwie filizaneczki. No i do tego duzo cukru - mimo, ze cukru normalnie nie uzywam.
        Teraz mamy w kuchni wmontowany automat do kawy, oferujacy rzeczy, ktore fascynuja moja zone. Mnie wystarczy program Kawa, ktorej kubek wypijam rano przed pojsciem do biura. Bez cukru i mleka.
        Pozdrowienia!
      • tymon99 Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 13:04
        horpyna4 napisała:

        > A kawa po peerelowsku to była przeważnie plujka, i to w szklankach.

        wśród nauczycieli występował zwyczaj noszenia szklanki z kawą na lekcję. gdy się skończyła, zalewali w przerwie fusy wrzątkiem ponownie i z tym płynem straszliwym szli na kolejną lekcję. przy tablicy pytanym będąc nie własnej niewiedzy się lękałem, jeno odruchu wymiotnego na smród kawy pedagogicznej.
        • asdaa Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 21:01
          tymon99 napisał:
          > wśród nauczycieli występował zwyczaj noszenia szklanki z kawą na lekcję. gdy si
          > ę skończyła, zalewali w przerwie fusy wrzątkiem

          tzw. "wtórniaczek" albo "doszczywka" :)
          kawę zaczęłam pić w wieku ok. 30 lat i piję do dzisiaj, młynek z tamtych lat też posiadam...
          • ewa9717 Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 21:20
            asdaa napisała:


            > kawę zaczęłam pić w wieku ok. 30 lat i piję do dzisiaj, młynek z tamtych lat te
            > ż posiadam...
            Też tak późno zaczęłam i do dziś zaczynam dzień po omacku sunąc do ekspresu ;)
      • kawosz3 Re: Kawa-misterium picia 15.02.12, 10:40
        ZACHĘCAM WSZYSTKICH KAWOSZY DO PRZYŁĄCZENIA SIĘ DO SPOŁECZNEJ INICJATYWY ZAKUPU GRUPOWEGO WIĘKSZEJ ILOŚCI DOSKONAŁEJ (ZDECYDOWANIE JEDNEJ Z NAJLEPSZYCH) ŚWIEŻEJ WŁOSKIEJ KAWY BAZZARA TOP 12 GRAN CRU W OPAKOWANIACH 250G OD JEJ BEZPOŚREDNIEGO DYSTRYBUTORA PO ATRAKCYJNEJ, WYNEGOCJOWANEJ CENIE, KTÓRA TO INICJATYWA NARODZIŁA SIĘ W TYM MIEJSCU caffeprego.pl/phpBB3/viewtopic.php?f=3&t=8456&start=135
    • tamsin Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 16:00
      moi rodzicie nigdy nie pili kawy i nigdy jej nie podawali dla gosci, ale z kolei u mojej ciotki kawa zawsze w eleganckich filizankach ladowala na stol wraz z koszyczkem wypelnionym kostkami cukru i jakimis herbatnikami. Okoliczne damulki pily ta kawe jednoczesnie obgadujac swoje synowe az suchej nitki na nich nie zostalo. Czasami ksiadz sie do tego towarzystwa dosiadal, bylam zachwycona ta rutyna kawowa, takie to bylo "dorosle i eleganckie". haha
      • voxave Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 16:09
        Po przyjciu do pracy w biurze najpierw był nastawiany czajnik na wode i parzono kawe plujke oczywiscie bez mleka.
        W biurze, oraz kazda pani w domu miala młynek elektryczny lub reczny do mielenia ziaren.
        Taka kawa miala powalający zapach.
        Kawe pijano w szklankach.
        W domu w filiżance.
        Do dzisiaj przesladuje męza za picie herbaty wszklance oprawonej w matalowa siatkę.
        Jak ja tego zwyczaju nienawidze`
        Bez picia kawy, nie istniało zycie biurowe i towarzskie.
        • artjomka Re: Kawa-misterium picia 01.02.12, 05:29
          voxave napisała:
          > Do dzisiaj przesladuje męza za picie herbaty wszklance oprawonej w matalowa sia
          > tkę.
          > Jak ja tego zwyczaju nienawidze`

          Hi voxave!
          mnie sie udalo - dzieki dlugoletniej pracy polityczno-ideologicznej - wyplenic z naszej podstawowej komorki spolecznej, nawyk picia kawy i herbaty ze szklanek ukoszykowanych.
          Jak juz pisalem, z tymi(i innymi mi wczesniej raczej nieznanymi) obrzedami i strawami, skonfrontowany zostalem, gdy "wszedlem" w rodzine mojej zony. Na szczescie nie bylo w tym rytuale picia " s kusokiem sachara", wiec przestawienie sie mojej zony na picie plynow w naczyniach na to przeznaczonych - uwienczone zostalo sukcesem. Wino pijemy w kieliszkach - nawet roznych ksztaltow do roznych win - a nie w szklance. Zonie zostaly jeszcze tylko "staropolskie pierogi ruskie" - no ale nie ma ludzi bez skazy!
          A'propos szklanki. Pojecie to przewija sie prawie do dzis przez wiele przepisow kulinarnych kuchni polskiej. Jest to w sobie pewnym problemem, bo pojecie szklanka maki jest dla mnie - zapalonego kucharza hobbysty - pojeciem plynnym.
          Pozdrawiam
    • matylda1001 Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 21:22
      Mama posyłała mnie do pobliskich ,,delikatesów,, w celu zmielenia kawy. Jakiż cudowny zapach był w tym sklepie! Do dziś zapach świezo mielonej kawy uważam za jeden z zapachów dzieciństwa. Pamiętam tez jaka byłam rozczarowana, gdy kiedys mama pozwoliła mi spróbowac kawy ze swojej filiżanki. Nie mogłam pogodzic sie z faktem, ze cos, co tak pieknie pachnie, smakuje tak beznadziejnie.
      • minerwamcg Re: Kawa-misterium picia 31.01.12, 23:47
        Hm... to wyżej, czy to ja pisałam? Niby nie, mam przecież nicka Minerwa, nie Matylda :)
        Do dzisiaj z kawy lubię wyłącznie zapach. Sto lat temu w studenckich czasach pracowałam w Austrii, w pensjonacie. Spotykaliśmy się w kuchni rano na śniadaniu - gospodyni nastawiała ekspres i odprawiała różne kawowe gusła, jej córki i reszta familii cmokały nad filiżankami, jedna piła z mlekiem, druga ze śmietanką... I zawsze padało nieodmienne pytanie: Alicja, a tobie jakiej nalać? I śmiech, jak odpowiadałam, że proszę o herbatę, a kawę to ja sobie z przyjemnością powącham.
        • horpyna4 Re: Kawa-misterium picia 01.02.12, 09:51
          O, tak. Zapach świeżo mielonej kawy lubię. Ale tylko zapach.
          • aqua48 Re: Kawa-misterium picia 01.02.12, 13:06
            Moi rodzice zawsze po obiedzie pili kawę, uwielbiałam ten zapach i jako dziecko do filiżanki mleka dostawałam małą łyżeczkę zaparzonej kawy, "na smak". Latałam do sklepu po kawę "marago" w brązowych płaskich puszeczkach - 10 dag, albo torebkach - 5 dag. Poza tym dzieci piły Inkę, dużo lepszą niż zwykła zbożówka, taką bardziej "elegancką".
            • iryska2604 Re: Kawa-misterium picia 01.02.12, 19:23
              Lubię kawę - własciwie mi twarzyszyła od czasów licealnych.Wtedy jeszcze czasem zdarzało nam sie grac w "piegi". Zastanawiam się,dlaczego prawie wszędzie podawano kawę w szklankach? Człowiek sobie parzył palce...Potem,w dobie pustych półek - jakaz to była radosc jak sie udało kupić kawę!!! Obojętnie czy to była "Super" czy "Robusta" - a jakie jeszcze były?
              • ewa9717 Re: Kawa-misterium picia 15.02.12, 10:55
                Nigdy nie piłam kawy ze szklanki. Herbaty zresztą też nie ;)
              • gigra Re: Kawa-misterium picia 21.02.12, 23:32
                Robusta była obrzydliwa, "stała" potem w żołądku. Pamiętam, że była też SELEKT a póżniej ARABIKA. Ta ostatania chyba była najlepsza. W latach 60. parzyło się kawę zalewając ją wrzątkiem w szklance i przykrywało drugim spodeczkiem dla lepszego naparzenia. Strasznie z tego spodeczka kapało przy zdejmowaniu. Potem już nie widywałam tych dodatkowych spodeczków ale za to piło się dolewki - gospodyni pytała - komu dolewkę? - wszyscy chcieli bo przeciez drugiej kawy by nie dostali.
                • proost Re: Kawa-misterium picia 18.03.12, 01:18
                  Faktycznie, było coś z tym spodeczkiem. Nawet mam takie pasujące do szklanki (zawsze można było takim od ciasta, ale to nie to) Z ciekawości jutro sprawdzę, jak parzy się pod spodeczkiem kawa dzisiejsza :-)
                  • minerwamcg Re: Kawa-misterium picia 04.07.12, 22:28
                    Co tam spodeczek, moja ciotka miała specjalne białe plastikowe pokryweczki na szklankę, właśnie do parzenia kawy. Dopasowane średnicą do szklanek, z uchwycikiem do zdejmowania.
                    Mam takiego pecha, że otaczający mnie faceci piją wyłącznie "polish office coffee" - plujkę. Mąż, brat, teść... Ale tylko mąż na fali peerelowskich sentymentów zaczął pić to paskudztwo w szklance! W dodatku wyszukał gdzieś obrzydliwy, wiklinowy koszyczek z uszkiem :(
                    Tolerancyjna jestem, jak tak lubi, to niech sobie pije, gorsze dziwactwa ludzie mają i żyją. Ale czasem patrzeć na to nie mogę.
    • baas1 Re: Kawa-misterium picia 18.04.12, 23:03
      Ach kawa - zapach był rzeczywiście piękny, tylko smak ochydny - dla mnie bardzo długo. Pamiętam jak zarobiłam w latach 80-tych za tłumaczenie dużą paczkę niemieckiej kawy, sama nie piłam,ale koleżanki w pokoju w akademiku były uszczęśliwione. Jedna koleżanka była waletująca i trochę się jedna portierka czepiała, więc w ramach łapówki z tej kawy odsypałyśmy trochę do słoiczka i jej dałyśmy. Już się nie czepiała. Kawa miała faktycznie magiczną moc zjednywania ludzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka