Dodaj do ulubionych

przesiedlency

23.02.08, 15:10
za komuny tez sie zdarzali
nie bylo wokol nich szumu medialnego

pamietam przesiedlona z kazachstanu kobiete z dwojgiem malych dzieci
zamieszkali na naszym osiedlu
"aktyw" zalatwil prace i mieszkanie

przy wyplacie
kobiecina kupowala w piekarni 30 bochenkow chleba
zeby starczylo do nastepnej wyplaty
a nuz chleba zabraknie...
trwalo to przynajmniej przez rok

dzieci wolaly za nia "Ruska"
typowe odzwierciedlenie nastrojow w spoleczenstwie

pzdr.
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: przesiedlency 23.02.08, 16:31
      jedynych przesiedlencow jakich znalam, to Polacy ze Lwowa. Podobno
      nie brakowalo ich we Wroclawiu, ja dobrze znalam tylko "babcie".
      Mieszkala w domu naprzeciwko naszego, jej maz zginal w Dachau, byl
      lekarzem, dostal sie do niewoli na poczatku wojny. Lubila opowiadac
      o swojej mlodosci, czesto wyciagala stare fotografie i mielismy
      okazje zobaczyc ja z jej przystojnym mezem w mundurze oficera.
      Zycie z tych zdjec wygladalo zupelnie nierealnie w porownaniu z jej
      smutna wdowia egzystencja w komunistycznej kawalerce.
      • luccio1 Re: przesiedlency 23.02.08, 17:09
        tamsin napisała:
        > jedynych przesiedlencow jakich znalam, to Polacy ze Lwowa.
        > Dobrze znalam tylko "babcie".
        > Czesto wyciagala stare fotografie i mielismy
        > okazje zobaczyc ja z jej przystojnym mezem w mundurze oficera.
        > Zycie z tych zdjec wygladalo zupelnie nierealnie w porownaniu z jej
        > smutna wdowia egzystencja w komunistycznej kawalerce.

        Władza sowiecka rewidowała bagaż "repatriantów" wielokrotnie - zaczynając od
        momentu przed zagwożdżeniem skrzyń jeszcze na ostatnim mieszkaniu we Lwowie.
        Podczas takich rewizji bardzo często zabierano zdjęcia - zwłaszcza, jeśli były
        to ujęcia plenerowe z architekturą lub krajobrazem w tle.
        Zabierano także "po uważaniu" książki - mimo wcześniejszej akceptacji listy
        wywożonych książek przez "Gławlit" czyli cenzurę.
    • luccio1 Re: przesiedlency 23.02.08, 16:50
      Pamiętam mieszkających w Krakowie przesiedleńców? uciekinierów? (bo przecież nie
      "repatriantów") ze Lwowa.
      Postarali się wysiąść w Krakowie z transportów "na zachód" - aby nie dać się
      wywieźć zbyt daleko;
      mieszkali całą resztę życia na nie rozpakowanych skrzyniach, aż zaczęli
      odchodzić w latach 70. i 80. - bo chcieli być gotowi do powrotu natychmiast, gdy
      tylko będzie można...
      Znałem też Panie z bardzo dobrych rodzin, które już od zimy 1940 r. nie
      rozbierały się do spania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka