kasztannova
21.03.06, 23:53
Piszę tu swoje teoryjki na temat Snape'a, bo bez sensu powtarzać się w iluś
wątkach.
A więc :)
Sądzę, że Snape jest dobry, mimo że nie uśmiecha się do wszystkich, nie nosi
się "na jasno" /a kto może powiedzieć, z sumieniem spokojnym, że nie kłamie,
że ma zęby śnieżno-biało-lśniące jak z reklamy pasty do zębów? Jeśli taki/a
jest niech rzuca kamieniem... ;)/ Poza tym ani brudne włosy, ani żółte zęby
nie są cechą rozpoznawczą ludzi złych, ale zaniedbanych, a zaniedbani
niejednokrotnie nie dbają o siebie, bo uznają, że nie są tego warci, że nie
ma to sensu.
To na podstawie czystej obserwacji ludzkich zachowań.
Snape jest sceptyczny, ale co się tu dziwić - pozytywnych rzeczy mało go
spotkało w życiu.
Co do przekazania przepowiedni Voldemortowi - jak już wspominałam - może
Voldemort wyczytał to z pamięci Snape'a za pomocą oklumencji? O ile to
rzeczywiście od niego wyszła ta informacja. Snape zdaje się wspomina w 6
części, że V jest mistrzem oklumencji, może po tym Snape zaczął się starać
lepiej maskować?
Piszecie, że Snape jest zły przez wszystkie tomy... no przepraszam, zlitujcie
się, albo dokładniej czytajcie...
Snape ma trudne zadanie przekazywania wiedzy, która niejednokrotnie przydaje
się wszystkim, a wkurza się, bo zdaje sobie sprawę jak bardzo jest to ważne,
a jak słabo starają się uczniowie. Ta wiedza ratuje życie, podpowiada
rozwiązania. A jak ktoś się nie stara zrozumieć i olewa, no to ja się nie
dziwię, że Snape się denerwuje.
Poza tym, on spodziewa się po Harrym czegoś więcej, a tu... nic, jedynie
Hermiona ratuje sprawę, chociaż jest irytująco zarozumiała. Jak to kujon :)
To chwilowo tyle, bo już padam.