mamsynka
08.10.04, 17:20
Jetsem z Wami juz dlugo, ale tylko Was czytam. Teraz jednak wiem , ze musze
napisac, mam juz sily i odawge....
Moja corka urodzila sie w 18 tyg. ciazy. Wiem ze to byla dziewczynka.
Urodzilam ja normalnie, dostalam kroplowke a wczesniej tabletke dopochwowa na
wywolanie porodu. Nigdy jednak nie mialam mojego dziecka na rekach, nigdy jej
nie przytulilam, nigdy nie trzymalam za raczke. Nawet jej nie widzialam, bo
nie pozwolono mi. Nie mam jej grobu, nie moge zapalic znicza, czy isc
posiedziec przy niej. Mam teraz syna- kochanego syneczka ktory wniosl w moje
zycie duuuzo radosci, ciepla, zwariowania. Kocham go nad zycie, ale nie moge
zapomniec. Tamto wydarzenie jest we mnie gleboko, nie umiem o nim mowic.
Przepraszam ze tak chaotycznie, nie mumei pozbierac mysli, jestem jakas
rozkojarzona piszac o tym, czy rozmawiajac. Nie szukam pocieszenia, wiem ze
Wy przezywacie gorsze tragedie, chcialam tylko o tym napisac i puscic to do
nieba....moja corenko, kocham Cie mocno i baaardzo mi Ciebie brakuje.....