Dodaj do ulubionych

moja corka....

08.10.04, 17:20
Jetsem z Wami juz dlugo, ale tylko Was czytam. Teraz jednak wiem , ze musze
napisac, mam juz sily i odawge....
Moja corka urodzila sie w 18 tyg. ciazy. Wiem ze to byla dziewczynka.
Urodzilam ja normalnie, dostalam kroplowke a wczesniej tabletke dopochwowa na
wywolanie porodu. Nigdy jednak nie mialam mojego dziecka na rekach, nigdy jej
nie przytulilam, nigdy nie trzymalam za raczke. Nawet jej nie widzialam, bo
nie pozwolono mi. Nie mam jej grobu, nie moge zapalic znicza, czy isc
posiedziec przy niej. Mam teraz syna- kochanego syneczka ktory wniosl w moje
zycie duuuzo radosci, ciepla, zwariowania. Kocham go nad zycie, ale nie moge
zapomniec. Tamto wydarzenie jest we mnie gleboko, nie umiem o nim mowic.
Przepraszam ze tak chaotycznie, nie mumei pozbierac mysli, jestem jakas
rozkojarzona piszac o tym, czy rozmawiajac. Nie szukam pocieszenia, wiem ze
Wy przezywacie gorsze tragedie, chcialam tylko o tym napisac i puscic to do
nieba....moja corenko, kocham Cie mocno i baaardzo mi Ciebie brakuje.....
Obserwuj wątek
    • malomi Re: moja corka.... 08.10.04, 17:30
      Nie ma gorszych i lepszych tragedii.Wszystkie przeżywamy to samo, strate lub
      chorobe naszego dziecka.
      Pisz do nas o tym co czujesz, jak bardzo brakuje Ci Twojej córeczki, a my
      wysłuchamy i mocno przytulimy.
      Jesteśmy tu dla siebie i Ty bądź dla nas.
      Pozdrawiam cieplutko
    • melka_x Re: moja corka.... 08.10.04, 17:53
      Dobrze, że się odezwałaś. Możesz tu pisać o swojej córeczce, możesz też pisać
      bezpośrednio do Niej. Nic nie zmieni poczucia ogromnej straty po odejściu
      dziecka, ale mówienie o tym w jakimś stopniu jednak pomaga.
      Sciskam Cię mocno
      • mharrison Re: moja corka.... 08.10.04, 18:20
        Dobrze, że napisałaś. Po to jest to forum.

        Nie wartościujemy tu straty dziecka i bólu po nim według jego wieku, czy tego,
        czy widziałysmy kruszynę czy nie było nam to dane.

        A zapomnieć... chyba się nie da. A poza tym czy któraś z nas chciałaby
        zapomnieć o swoim dziecku.

        Sciskam Cię mocno.
        • zorka7 Re: moja corka.... 08.10.04, 18:27
          Dobre stwierdzenie z puszczeniem listu/postu netowego do.. nieba.
          Czasem wydaje mi się ze w iternecie mieszka sporo metafizyki. Nie rozmawiam z
          ludźmi - częściej "myślę" do nich. Odnajduję niezwykłych ludzi, niezwykłe
          zakamarki, często przepiękne miejsca i dobre słowa. Zastanawiałam się kiedyś
          (proszę księdza... to ciężki grzech?) czy nie ma tu także cienia mojej
          córeczki... Pewnie nie, ale dobrze by było, bardzo dobrze...
    • marta_i_koty Re: moja corka.... 08.10.04, 18:38
      Witaj. Moja Kasia też nie ma grobu. Została skremowana w szpitalu. Świadomie
      nie zdecydowałam się na pochowanie dziecka na cmentarzu. Bałam się, że może
      nigdy nie będę miała dzieci i nie chciałam, aby został mi tylko grób. Czasami
      żałuję, ale na grobie rodziców zawsze zapalam Kaśce dodatkową świeczkę i gadam
      z nią. Teraz miałaby 15 i pół roku. Żyła tylko 6 dni, zmarła dzień przed moimi
      22 urodzinami. Dobrze, że jest Szymek, bo po śmierci Kaśki byłam nieprzytomna z
      rozpaczy. Cały czas mi jej brakuje, ale jest mi lżej. Pozdrawiam.M.
      • yen74 Re: moja corka.... 08.10.04, 18:43
        dobrze, że jesteś.
        Strata kochanego dziecka zawsze boli, niezależnie od niczego.
    • moniao1 Re: moja corka.... 08.10.04, 19:40
      i ja nie moglam wizac mojego Malucha na rece...balam sie go dotknac, kiedy
      lezal taki malutenki w inkubatorze..balam sie , ze moim dotykiem zrobie mu
      krzywde..
      nie jestes sama..
      pozdrawiam cieplutko
    • agablues Re: moja corka.... 08.10.04, 20:00
      mamsynka napisała:

      chcialam tylko o tym napisac i puscic to do nieba....

      Pięknie napisane.
      Cieszę się , że wiemy o Twojej córeczce, kolejne dziecko ocalone od zapomnienia.
      mocno przytulam Aga
    • mamsynka dziekuje kochane kobietki 08.10.04, 20:34
      za to ze jestescie i ze chcecie sluchac:))) Ja tez mam syna juz prawie
      trzylatka, urodzil sie rok po tym okropnym wydarzeniu, urodzil sie 25 grudnia
      czyli w boze Narodzenie. To dla mnie prawdziwa metafizyka- moj swiat narodzil
      sie na nowo w tym dniu. Ale sa takie chwile, dni, ze nie umiem sobie poradzic z
      tamtym wydarzeniem, nie rozumiem tego. Ponownie roztrzasam, chce analizowac.
      Ale najbardziej chcialabym miec Ja przy sobie, nie czuc tego bolu, tej pustki,
      nie miec takich wspomnien. To boli tak samo jak dawniej a moze jeszcze
      bardziej...Dziekuje ze jestescie
    • luna751 Re: moja corka.... 09.10.04, 19:59
      Wiesz co powiedziałam rok temu przed 1 listopada? Powiedziałam, że na szczęście
      wszystkie drogie mi osoby są obok mnie, a świeczki zapalimy na grobach dziadków
      mojego męża...Nie przypuszczałam, że w tym roku wspominać i opłakiwać będę
      osoby , które tak pragnęłam mieć przy sobie... Moje dzieci...Były maleńkie...To
      prawda, ż e nie Mają grobu, miejsca pamięci ale mają mnie, mojego męża,
      braciszka i nasze serca. Tu zawsze będzie: pamięć, miłość, tęsknota, nadzieja
      na spotkanie... Twoja Córeczka ma miejsce w Twoim sercu...prawda? A świeczki
      zapalimy w tym roku na grobie dziadków prosząc by opiekowali się naszymi
      skarbami...Pozdrawiam Cię gorąco.Agnieszka.
      • anatemka Re: moja corka.... 10.10.04, 09:56
        mój synek tez urodził się w 18 tyg. Ponad 12 lat temu. Urodził się żywy,
        pielegniarka ochrzciła go i zmarł. Nie ma grobu. Wtedy nie chciałam żeby miał.
        Nie zapalam mu zniczów. Jest w moim sercu. A święto Wszystkich Świętych
        obchodzę 7 marca-w jego urodziny.
        • anatemka re 10.10.04, 09:57
          I tez mam teraz synka:), ma 3,5 roku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka