21.06.05, 15:50
Przez ostatnie dni dręczą mnie myśli że nie zrobiliśmy wszystkiego co było
możliwe aby ratować Pawełka że się poddaliśmy za wcześnie.Dlaczego lekarze
tęż sobie odpuścili ?CHyba nigdy nie przestanę mieć poczucia że o czymś
zapomniałam że czegoś nie zrobiłam że zwalałam wszystko na zmęczenie.
Miesiąć przed smiercią małego jasnowidz mężowi powiedział że będzie
przeszczep szpiku ize leczenie potrwa 2 lata ale po chorobie nie będzie śladu.
To boli-codziennie bardziej.
Obserwuj wątek
    • polka33 Re: Pawełek 21.06.05, 16:55
      Nie wiem kochana co Ci powiedzieć. Bardzo Ci wspólczuję,ale myślę, że to chyba
      nie jest dobra droga,żeby się obwiniać.Na pewno zrobiłaś wszystko co w ludziej
      mocy by ratować Pawełka.Na zdjęciu jest taki radosny, szczęśliwy - wiedział że
      kochasz go nad zycie...Nie zadręczaj się proszę....
      • inna_mama Re: Pawełek 21.06.05, 23:07
        pomysl ilu jasnowidzow sie myli, pomysl ze Pawelek juz nie cierpi. Nie obwiniaj
        sie, to bledne kolo. Jestem przekonana, ze zrobilas dla Niego ile moglas,
        zmeczenie nie moglo Ci w tym przeszkodzic, nie wierze ze tak bylo. Sa pewne
        bariery, ktorych po prostu nie da sie przejsc... Sciskam Cie, Pawelek jest juz
        szczesliwy. Tylko tak mozesz o Nim teraz myslec.

        Jesli Cie urazilam, przepraszam.
    • agablues Re: Pawełek 21.06.05, 23:11
      Elu,
      dla mojej Igusi nie było żadnego ratunku, nawet cienia szansy. A jednak i ja
      miewam wyrzuty sumienia, ze mogłam więcej, lepiej, może trzeba było bardziej o
      nią walczyć, a nie zdawać się na los. Elu, to forum istnieje już ok. 1,5 roku,
      tyle czasu przebywam z rodzicami, którzy stracili dzieci. I nie spotkałam
      jeszcze takich, którzy nie mieliby wyrzutów sumienia. Nie wiem dlaczego sie tak
      katujemy, dokładamy sobie bólu, w imię czego. To w niczym nie pomaga, wręcz
      przeciwnie, wpadamy coraz głębiej w tę czarną dziurę. Ja sobie tłumaczyłam, ze
      moje wyrzuty sumienia i tak nie pomogą Igusi, a mnie pogrążają. Nie wolno im
      sie poddać, zwłaszcza, ze najczęściej są bezpodstawne. Na pewno zrobiliście
      wszystko, co było w Waszej mocy.
      spokoju Ci życzę, aga
      • inna_mama wyrzuty sumienia 21.06.05, 23:20
        jesli Was uraze to od razu skasujcie ten post

        nawiazujac do wyrzutow sumienia o ktorych agablues pisze, przez kilka lat
        mieszkalam w jednym pokoju ze swoja babcia - umierajaca powoli, beznadziejnie
        cierpiaca... mimo ze umarla majac 85 lat, mam wyrzuty do tej pory, ze za malo
        dla Niej zrobilam, ze kiedys nie przebralam, ze kiedys krzyknelam, nie wstalam
        w nocy, ze zle pomyslalam, ze okazalam zmeczenie czy zniechecenie... ZAWSZE w
        takich sytuacjach robimy wszystko co w naszej mocy, zeby ulzyc, pomoc chorej
        osobie, bez wzgledu na jej wiek, bez wzgledu na to czy jest to osoba w
        podeszlym wieku jak moja Babcia, czy jest to malutkie dziecko... A jednak
        zawsze potem drecza nas wyrzuty, ze czegos nie zrobilismy, ze moglismy lepiej,
        wiecej, jeszcze bardziej z sercem, z miloscia, i zawsze mamy przekonanie ze to
        by cos dalo... A przeciez to nieprawda i wszyscy o tym wiemy. Od smierci Babci
        minelo 8 lat, a wciaz mam wyrzuty, wciaz mecza mnie sny... Tlumacze sobie, ze
        naprawde zrobilam ile moglam. Zycze Wam dziewczyny spokoju, z calego serca...
    • monika_69 Re: Pawełek 22.06.05, 20:54
      Elu-nie wierzę ,że nie zrobiłaś wszystkiego co mogłaś.
      Nie wierzę,że poddaliście się z mężem za wcześnie.
      Gdy myślę o onkologii-nie wierzę,że lekarze sobie odpuścili.
      Wiem,że takie myśli bedą wracać-...co jeszcze można było zrobić?
      Mam pewność i chcę ,abyś mi uwierzyła-Wy zrobiliście wszystko.Byliście
      rodzicami Pawełka i to Wam na Nim najbardziej zależało.To Wy cierpieliście
      patrząc na jego cierpienia.A lekarze...ci,którzy pracują na onkologii są trochę
      inni-oddają całą swoją wiedzę i nie odpuszczają zbyt łatwo.Kapitulują dopiero
      wtedy-kiedy naprawdę brak szans-a i wtedy dbają o godne odejście.Znam wielu
      lekarzy-ale przed onkologami chylę czoła.Oni przeżywają każdą śmierć..a jest
      ich niemało...Myślami jestem z Wami..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka