ewatabo 10.05.05, 18:28 Mam pytanie, kiedy praca jest plagiatem. Czy praca, która jest kompilacją róznych tekstów, opini, poglądów - a wszystko to zawsze jest opatrzone przypisem jest plagiatem czy nie? Pozdrawiam Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gajowymorus Re: kiedy mówimu o plagiacie? 10.05.05, 18:56 no pięknie, pięknie..., bez komentarza. Odpowiedz Link
ewatabo Re: kiedy mówimu o plagiacie? 10.05.05, 19:08 Ale ja pytam się o pracę magisterską a nie doktorską. Odpowiedz Link
malwaaa Re: kiedy mówimu o plagiacie? 10.05.05, 19:13 To akurat nie ma żadnego znaczenia, jakiej pracy dotyczy. Odpowiedz Link
edgar2005 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 10.05.05, 19:29 Każda praca jest kompilacją różnych opinii, poglądów, tekstów. Wszystko już gdzieś kiedyś było, tylko czasami nam sie wydaje że jesteśmy oryginalni. Odpowiedz Link
node Re: kiedy mówimu o plagiacie? 10.05.05, 20:59 Jezeli sa referencje, cudzyslowy itd.. to praca na pewno nie jest plagiatem. Jest masa 'review papers', ktorych jedynym celem jest podsumowanie co zostalo zrobione w danej dziedzinie przez innych. Samo takie podsumowanie dobrze zrobione jest oryginalne. Innymi slowy, twoje kompilacja moze miec wartosc sama w sobie... jezeli jest zrobiona krytycznie. Odpowiedz Link
margaretka2002 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 10.05.05, 22:55 Jezeli rzeczywiscie do wszystkich cytatow sa przypisy etc. to moim zdaniem praca nie jest plagiatem - moze byc jedynie slaba praca, jezeli jest jedynie kompilacja. Odpowiedz Link
ewatabo Re: kiedy mówimu o plagiacie? 10.05.05, 23:25 też tak uważam, oraz gdy podaje się pracę czy książkę, która inspirowała i stała się podstawą, dodatkowo uczciwe i skrupulatne przypisy. Może nie samodzielna ale nie plagiat przynajmniej w owołaniu do znanych mi kryteriów. Odpowiedz Link
margaretka2002 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 11.05.05, 01:08 A przy odrobinie inteligencji czlowiek sam zaczyna byc coraz bardziej odwazny w budowaniu hipotez i krytyce "autorytetow". Ale to juz inna sprawa. Odpowiedz Link
isabar Re: kiedy mówimu o plagiacie? 11.05.05, 02:07 Przepraszam bardzo, jaka jest w takim razie różnica między redaktorem a autorem. Jak wezmę sobie i skompiluję prace Dolińskiego, Łukaszewskiego, Wojciszke i dorzucę trochę Cialdiniego, Aronsona i ciut Zimbardo i opatrzę świetnymi przypisami i bibliografią, to pewnie wyjdzie mi świetna magisterka, a jakie będę miała poważanie w środowisku i co za spryt. Odpowiedz Link
kobietta2 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 11.05.05, 10:27 Świetna, to przesada. to będzie beznadziejnie słaba praca (chyba że napiszesz jeszcze swoje uwagi krytyczne), ale plagiatem nie będzie. Odpowiedz Link
kobietta2 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 11.05.05, 09:10 Z tego co wiem, w wielu pracach w rozdziałach początkowych przedstawia się dotychczasowy dorobek na temat o którym piszemy. To jest coś w rodzaju takiej kompilacji o której piszesz. Jest to potrzebne po to, żeby pokazać swoje stanowisko w danej sprawie. Myślę, że nie można tego nazwać plagiatem. Odpowiedz Link
kobietta2 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 11.05.05, 09:30 Myślałam o tym jeszcze przez chwilę i muszę się zgodzić z node. Jest całe mnóstwo takich przeglądowych prac. Ich celem jest uporządkowanie dotychczasowych osiągnięć w danej dziedzinie. Są one tak samo ważne i potrzebne jak prace zawierające wyniki badań empirycznych na przykład. Oczywiście pod warunkiem, że zawierają odnośniki do cytowanych prac. Ale to przecież oczywiste i nie tego dotyczy nasza dyskusja. Odpowiedz Link
edgar2005 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 11.05.05, 10:38 Istotnie, takie uporządkowanie może być bardzo cenne, a opatrzona przypisami kompilacja nie jest plagiatem. Mimo to twierdzę, ze "wszystko już było", choć możemy być tego nieświadomi. Myśle że w dziejach ludzkości idee, koncepcje itp. wielkorotnie sie powtarzają, choć możemy nie wiedzieć że np. statożytni Chińczycy już to wszystko podsumowali. Oczywiście, jesli tego nie wiemy to nie ma mowy o plagiacie. Ignorancja, która jest nie do uniknienia i można ją jedynie minimalizować, może nas zatem "usprawiedliwić". A apropos przeglądów, są one najczęściej naukowe tylko z pozoru i często lepiej żeby takiego wkładu w nauke w ogóle nie było. Wynika to z wybiórczości tych przeglądów - świadomej lub nieświadomej. Często pomija sie tzw. szare piśmiennictwo. Poza tym działa publication bias (tylko wyniki opublikowane są brane pod uwagę). Do tego jeszcze można dorzucić przechyły ideologiczne, które zależą choćby od ukulturowienia, także w naukach tzw. ścisłych. W medycynie jest koncepcja systematic review - jest to wystandaryzowana metoda kompilacji, ale i tu jest sporo miejca do subiektywizmu. No, chyba że ten subiektywizm deklaruje się a priori nie zgłaszając pretensji to "jedynie słusznej prawdy" czy też "prawdy naukowej". Odpowiedz Link
isabar Re: kiedy mówimu o plagiacie? 12.05.05, 02:04 Nie wiem czy się dobrze rozumiemy? Dziewczyna pyta o kompilacje różnych prac, wypowiedzi itp.Kompilacja, czyli przeniesienie żywcem różnych rzeczy i połączenie w całość, takie połączenie cytatów, to jeżeli będą rzetelne przypisy do tego to w jaki sposób dziewczyna może przyznać się do autorstwa tychże cytatów. Może oczywiście i to jak najbardziej przyznać się do zredagowania owego tekstu w określony sposób. Dlatego w poprzednim poście pytałam, jaka jest różnica między autorem, a redaktorem? Co do tego "że wszystko już było"-to ktoś miał taki pomysł jakiś czas temu, a potem ktoś następny odkrył, że jednak nie. Nigdy nie napisałam do Edgara"Tralala, kocham Cię, a ty mnie nie", choć zgodzę się, że ktoś wcześniej mógł użyć owej zbitki słów, nikt wcześniej nie wynalazł nanorurek, nikt wcześniej nie skakał na bungee, nikt wcześniej nie wiedział, że huśtawka emocjonalna prowadzi do uległości, nikt wcześniej nie umiał rozmnożyć komórek nerwowych itp-oczywiście przedstawiłam tylko idee. Choć oczywiście pewna baza filozoficzna powstała dawno, dawno temu i to poza Europą, być może nie tylko w Chinach. Ja nawet rozumiem, że mogą powstawać prace magisterskie będące jakimś przeglądem zagadnień, czy pracy innych(tzn.bez własnych badań), ale nie kompilacja. Nie rozumiem też kompletnie dlaczego ktoś uważa, że jeżeli skompilowałabym magisterkę z prac wybitnych naukowców to to by była słaba praca?-słaby to byłby tylko mój wkład, a gdybym się pod tym podpisała jako autor to byłoby to kłamstwo. Pzdr. Odpowiedz Link
22pagoda a co z przypisami? 12.05.05, 09:05 Zawsze mam ten problem. Jesli pisze rozdzial bedacy przegladem innych teorii, to wymieniajac nazwiska w tekscie lub uzywajac sformułowania "inni badacze" itp. uzywam na dole przypisow z nazwiskami i dzielami autorow teorii, tez, hi[potez. Nie pisze zadnego "patrz:" ani "porównaj:" i dalej autor. Co wiecej, piszac ten rozdzial nie uzywam cudzyslowia ale staram sie zmienic stylistycznie tekst z ktorego kozrystam. CZY ROBIE DOBRZE? sama nie wiem, jak bym miala miec jakies cytatuy to by wyszlo 50 stron samych cytatow. Jak wy to rozwiazujecie... Kolejny problem, formuluje hipotezy do pracy baawczej. Podpieram sie hipotezami i badaniami ktore ktos zrobil. Co mam zrobic? Napisac w przypiscie "patrz", "porownaj" itp.? Wiem ze to wstyd pytac o takie sprawy, ale my wszyscy mamy takie dylematy w katedrze,,, Odpowiedz Link
kobietta2 Re: a co z przypisami? 12.05.05, 10:25 Jeżeli podpierasz się badaniami i hipotezami, które ktoś kiedyś przeprowadził (sformułował) to koniecznie trzeba o tym napisać. Jak byś się czuła, gdyby ktoś skorzystał z przeprowadzonych przez Ciebie badań albo wykorzystał Twoje pomysły i nie napisał o tym? Czułabyś się okradziona. Odpowiedz Link
mama.tadka Re: a co z przypisami? 12.05.05, 10:46 Jeżeli przedstawiasz stan badań, to możesz albo streszczać, albo cytować. Oczywiście cytaty nie na 3 strony, ale krótkie, a pomiędzy nimi swoimi slowami mówisz. Ponieważ przedstawiasz stan badań, to jasne jest, że to "inni badacze: czy też "X.Y." + odsylacz do publikacji. To nie ma nic wspólnego z plagiatem, to przedstawienie stanu badań. Musisz to zrobić, by umiejscowić to, co sama robisz. A jeżeli wykorzystujesz czyjeś hipotezy/pomysly etc., to też to jasno piszesz. Np. Pojęcie lojalności wobec zleceniodawcy zapożyczyliśmy od Nord (2001:33). Nord definiuje je tak a tak. My natomist... (i tu możemy wprowadzić modyfikacje, rozszerzenia pojecia itp.). Albo: Pojęcie bledu względnego wprowadzil do przekladoznawstwa Gouadec (1989b). Jest to wg tego przekladoznawcy, bla bla bla... Jest jasne, ze nie funkcjonujemy w pustce, więc ktoś przed nami prowadzil już różne badania na dany temat albo pokrewne. Należy się po prostu jasno wypowiedzieć, co w pracy jest nasze, a co zapożyczamy od innych badaczy. Forma, w jakiej to zrobimy, nie jest tak istotna, chodzi o to, by coś, co nie jest naszym wkladem, nie zostalo jako taki podane. Ale sie nagadalam :)) Odpowiedz Link
isabar Re: a co z przypisami? 13.05.05, 01:48 Z tymi przypisami to widzę, że różnie jest w różnych dziedzinach. W psychologii jak i naukach o wychowaniu jest zwyczaj, że po cytacie jak i zapożyczeniu czy nawiązaniu jest w nawiasie nazwisko autora i rok wydania (czasem kilka po sobiew jednym nawiasie) natomiast nie ma przypisów na dole strony, tylko bibliografia na końcu. Są też bardzo szczegółowe przepisy w jaki sposób robić bibliografię w zależności od tego czy cytujesz, czy nawiązujesz, czy z czasopisma, ksiązki, czy autor napisał tylko rozdział w danej książce, czasem korzysta się nie z oryginału tylko kogoś kto przed nami powoływał się na autora(tak trochę jak: Doliński mówi, że Asch powiedział,że). Natomiast mimo mojego dość rygorystycznego nastawienia ww zagadnieniach nie spotkałam się, żeby formułując hipotezy badawcze stosować cudzysłów czy kursywę, oczywiście jeżeli jest to replika badań to piszemy to. W mojej dziedzinie często hipotezy są sformułowane w taki sposób, że jeżeli chcę zreplikować badania to nie mam możliwości użycia innego sformułowania. Jeżeli formułuję hipotezę, że osoby wysokocentryczne będą wyżej oceniały ketchup Pudliszki od ketchupu Heinz, to jak ktoś będzie chciał to później sprawdzić to trudno będzie mu używać innych sformułowań. A wstyd to kraść, w instytucie jestem osobą zadającą na pewno najwięcej pytań i pewnie część z tych pytań(rozkład normalny)jest lekko debilna dla pytających a jeszcze nie spotkałam się z reakcją, żeby ktoś stwierdził, że to wstyd pytać o takie czy inne rzeczy, tym bardziej, że większość ma podobny dylemat, zresztą to z nimi chyba coś nie tak jak nie pytają. Pzdr.-izka Odpowiedz Link
kobietta2 Re: kiedy mówimu o plagiacie? 12.05.05, 10:09 No same cytaty to chyba nie... Coś chyba tam napisała od siebie? No jak same cytaty, to nie wiem. Postmodernistycznie podeszła do tematu ;) Odpowiedz Link
oko_niebieskie Re: kiedy mówimu o plagiacie? 12.05.05, 11:08 Czasami na sgh gdzie jestem doktorantka korzystamy z www.plagiat.pl. Korzystaja z tego także dziennikarze:) Ale nie dotyczy to prac obcojezycznych:) Odpowiedz Link
isabar Re: kiedy mówimu o plagiacie? 17.05.05, 12:02 Dobry tekst na ten temat znalazłam na forum Gazety Prawnej, napisała aanda: "p.s. ale tak było zawsze - jeszcze za moich czasów studenckich promotor do mnie mówił przepisać jedna prace in extenso - plagiat, dwie- kompilacja a trzy - o to juz samodzielna praca naukowa ;)P pozdrawiam tych co sie samodzielnie namęczyli nad swoimi dyplomami" Ja też Odpowiedz Link
rilian Re: kiedy mówimu o plagiacie? 17.05.05, 18:09 a ja myślę, że wszyscy się mylicie. Odpowiedz Link