Ostatnio w rozmowie ze znajomymi zwrocilam uwage na to ze mam zupelnie inne
podejscie co do samodzielnosci doroslych juz dzieci.W moim otoczeniu jest
mnostwo osob ktore mimo ze juz dorosle, mieszkajace osobno, zarabiajace na
swoje utrzymanie nadal przywoza pranie i prasowanie do swoich mam.I wszystkim
wydaje sie to bardzo oczywiste. Powiedzialam, ze u mnie tak nie bedzie,bo
jesli dziecko jest na tyle dorosle,ze chce i moze samo mieszkac, to musi
potrafic zadbac o tak podstawowe rzeczy .Nie mam ochoty i zamiaru opierac
chlopakow do 30tki.I wyszlo na to, ze co ze mnie za matka ,ktora dzieciom nie
chce pomagac

Na szczescie takie problemy sa dlugo przedemna ale zastanawiam sie czy u was,
w waszym gronie znajomych i krajch tez panuja takie dziwne zwyczaje?
"wyrobna matka" moni-bel