Gość: ola-f
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.01.04, 13:17
Dom niedalekiej przyszłości
Adam Leszczyński - korespondencja z Tokio 22-12-2003, ostatnia
aktualizacja 22-12-2003 15:39
Elektrownia domowa, klozet z fotokomórką i opakowania z kukurydzy udającej
plastik w lodówce bez freonu - to tylko niektóre z wynalazków, jakie trafiają
do japońskich domów
Szare pudła nie wyglądają na dzieło techniki XXI wieku. Domowe ogniwo
paliwowe to dwie blaszane skrzynie połączone plastikową rurą i wiązką kabli.
Jedna rozmiarami przypomina sporą pralkę, druga - szafę na ubrania.
- W tradycyjnej elektrowni tylko jedna trzecia energii uwolnionej np. przez
spalanie węgla jest zamieniana na prąd - tłumaczy prof. Ryouchi Yamamoto z
Uniwersytetu Tokijskiego, specjalista od recyklingu i technologii przyjaznych
środowisku. - Niewielką część energii tracimy podczas przesyłania, a ponad 60
proc. ulatnia się w postaci ciepła. Nasze ogniwo jest bez porównania bardziej
wydajne.
Tylko oszczędni przetrwają
Do ogniwa paliwowego dostarcza się wodór i powietrze; uzyskujemy wodę i prąd
dzięki procesowi, który najłatwiej porównać do odwróconego doświadczenia z
elektrolizą przerabianego w każdej szkole. Chociaż tylko 32 proc. uzyskanej w
ten sposób energii jest zamieniane na prąd, w domu wykorzystuje się także
gorącą, czystą wodę, która jest jego drugim produktem. Ogniwo paliwowe traci
tylko 20 proc. wytwarzanej energii.
- W ciągu 50 lat liczba ludności na Ziemi podwoi się. Wyobraźmy sobie, że
produkt wytwarzany w przeliczeniu na mieszkańca naszej planety wzrośnie
pięciokrotnie - mówi prof. Yamamoto. - Gdyby utrzymać dzisiejszą wydajność
naszego przemysłu, zużycie surowców musiałoby wzrosnąć dziesięciokrotnie!
Tyle razy wzrosłyby straty wyrządzone środowisku.
Żeby do tego nie dopuścić, inżynierowie i przemysłowcy muszą rozwiązać
problem, który na pozór jest nierozwiązywalny - jak zapewnić ludziom stały
wzrost poziomu życia i nie unicestwić przy tym naszej planety. -
Dotychczasowe doświadczenia dowiodły bowiem - wzdycha prof. Yamamoto - że
przeciętny obywatel chętnie przyznaje rację ekologom, ale w praktyce i tak
zawsze chce mieć coraz większe telewizory, szybsze samochody i coraz więcej
elektronicznych gadżetów.
Żeby uratować się przed katastrofą ekologiczną, musimy opracować takie
technologie, które byłyby nieszkodliwe dla środowiska i zużywały mniej
zasobów naturalnych. Postęp dokonuje się mało spektakularnie - za pomocą
dziesiątków wynalazków, z których każdy zmniejsza zużycie energii czy
wykorzystanie szkodliwych substancji o kilka procent. Inżynierowie z
Matsushity policzyli, że w 1993 roku wyprodukowanie telewizora z ekranem o
przekątnej 36 cali wymagało zużycia 19 ton surowców, w tym m.in. 1,5 tony
rudy miedzi, 540 kg szkła, 89 kg stali i 51 kg aluminium. Dziś na
wyprodukowanie telewizora tej samej wielkości z tradycyjnym kineskopem
wystarczy zużyć 7,7 tony surowców. To mniej, ale nadal zbyt wiele.
Co można ulepszyć? Wszystko. Zacznijmy od toalety: wystarczy mały układ
elektroniczny połączony z fotokomórką, żeby zmniejszyć o dwie trzecie zużycie
wody (urządzenie samo dozuje wodę do spuszczania). Dużo wody pozwala
zaoszczędzić użycie nowoczesnej zmywarki do naczyń - na umycie tylu naczyń,
do których najnowszym japońskim zmywarkom wystarczy kilkanaście litrów wody,
gospodyni domowa zużyłaby 120-130 litrów. W ciągu dziesięciu lat udało się
zredukować zużycie energii przez lodówki - z ponad 1200 kWh do blisko 200 kWh
rocznie - dzięki wydajnej izolacji próżniowej.
Zdrowe śmieci?
Przyjazne środowisku telewizory czy lodówki projektowane są od razu z myślą o
recyklingu. Nowe urządzenia zawierają mniej metali ciężkich: od niedawna w
ekranach ciekłokrystalicznych nie ma już rtęci, a od 2005 roku na rynku
pojawią się telefony komórkowe, których wibrujące silniczki nie zawierają
kadmu. Komórki, których średni "czas życia" wynosi ok. 30 miesięcy i których
co roku wymienia się dziesiątki milionów, to szczególnie szkodliwy "zbiornik"
me- tali ciężkich: producenci próbują dziś wyeliminować z nich m.in. ołów,
chrom i rtęć ("wyczyszczone" modele mają pojawić się na japońskim rynku za
rok). Nawet plastikowe opakowania do produktów jednorazowego użytku można
zmienić na nieszkodliwe dla środowiska. "Plastik" z uzyskiwanego z kukurydzy
polimeryzowanego kwasu mlekowego rozkłada się na wysypisku w ciągu 15 lat (z
jednej kolby kukurydzy można wyprodukować 30 opakowań do pakietu czterech
baterii AA).
Ponieważ średni "czas życia" urządzeń gospodarstwa domowego wynosi
kilkanaście lat (Europejczycy wyrzucają średnio 15-letnie telewizory,
Japończycy - 13-letnie), skutki tych innowacji dostrzeżemy dopiero za jakiś
czas. Jeden, niestety, widać na pierwszy rzut oka - przyjazne środowisku
technologie są zwykle drogie, przynajmniej podczas rynkowego debiutu. "Domowa
elektrownia" Matsushity będzie kosztować w Japonii milion jenów, czyli ok. 35
tys. zł.
Dom przyjazny środowisku to przede wszystkim dom oszczędny - zużywający
niewiele energii i produkujący niewiele śmieci (zwłaszcza tych, które trudno
przetworzyć).
Do tego ideału pozwalają zbliżyć się dziesiątki wynalazków, które zwykłemu
śmiertelnikowi trudno zauważyć - np. telewizory ciekłokrystaliczne są
produkowane bez użycia rtęci
A mówią, że Polak potrafi.
Japończyk to potrafi...