beka.smiechu-w.sali.obok 15.11.09, 03:53 Porusze nowy watek, troche zwiazany z bocznym tematem. Zazdrosc to w jakiejs formie poczucie strachu. Wydaje mi sie, ze zycie nalogowca jest mocno nia podszyte. Co wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 09:45 W moim przypadku nie jest, nie wiem za to dla czego nie popracujesz nad sob, a tylko skupiasz się na innych ? :))) Cz to forum to forma osobistej terapii i usprawiedliwienie samego siebie że coś się robi ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:14 dwa zdania i tyle można wyczytać. Dowód na to, że to co widzimy w innych jest tylko NASZE. maras do adiego: nie wiem za to dlaczego nie popracujesz nad sobą, a tylko skupiasz się na innych ? :))) aby zaraz po tym napisać: Cz to forum to forma osobistej terapii i usprawiedliwienie samego siebie że coś się robi ? :) i już wiadomo jak ma maras ;-)nie zajmujący się innymi lecz sobą. Adi ja Ci powiem, że zadrości sobie raczej nie uświadamiałam gdy piłam, bo bardzo minimalizowałam swoje potrzeby. Często podkreślałam, że zadzroszę ludziom tylko dwu rzeczy - umiejętności pływania i prowadzenia auta ;-) Ja bardziej byłam wkurzona na tych którym się wiedzie, ale otaczałam się ludźmi z podobnymi do mnie celami. Spokojnie i zdrowo żyć, bo zdrowie najważniejsze ha ha ha, zupełnie jakby nie miało związku z moim piciem. Jakby miało sfrunąć na mnie z nieba. Zazdrościć zaczęłam gdy przestałam pić. I to uczucie stało się dla mnie inspiracją do nowych wyzwań. Jak komuś czegoś zazdroszczę to znak, że sama tego pragnę. I staram się to zdobyć. ot tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:33 Przykro mi, że też skupiasz się na innych, to tak jak byś wytknęła mi jakiś błąd, a świat nie kręci się w koło tego forum ,jak u innych, trzeba żyć i myśleć przede wszystkim o sobie, gdyż my potrzebujemy więcej zrozumienia itd. Odpowiedz Link Zgłoś
maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:39 Cyt: Zazdrość to uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne. Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 12:09 maras2011 napisał: > Cyt: Zazdrość to uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest > obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne.> Gdy "obiekt jest człowiekiem" warto sobi uswiadomić, że okres niewolnictwa minął, więc nikt ni jest niczyja własnością :-) Ja chyba nie umiem jeszcze przezywać tego uczucia i niespecjalnie mi zależy żeby sie go nauczyć. W Desideracie jest taki fragment: ...Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść. Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.... Dla mnie nic dodać, nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 13:38 Dlaczego od razu błąd, zajmowanie się sobą to również przyjmowanie słusznych na swoj temat uwag. Adi rozpoczął wątek, aby dowiedzieć się jak w kwesti zazdrości mają inni piszacy tutaj ludzie. Napisałeś cos na temat? wczesniej? czy skupiłeś sie właśnie na zdziwieniu po co on to robi? nie lepiej uznać, że skoro robi to ma w tym jakiś cel? I jak się nie ma nic do powiedzenia w temacie nie pisać NIC? Nie wiem skąd ta definicja zazdrości. Wszak od lat już wiadomo, że nie ma negatywnych czy pozytywnych uczuć. Co najwyżej przyjemne lub nieprzyjemne. Sam człowiek je przeżywający określa jakie są dla niego. Dla mnie zazadrość nie jest nieprzyjemna jest inspirująca :-) Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:41 ela_102 napisała: Zazdrościć zaczęłam gdy przestałam pić. > I to uczucie stało się dla mnie inspiracją do nowych wyzwań. > Jak komuś czegoś zazdroszczę to znak, że sama tego pragnę. > I staram się to zdobyć. > > ot tyle...> Adi pyta o patologiczną zazdrość Elu :-) Mysle, ze to też jest rodzaj uzależnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:52 Maras pyta: "Cz to forum to forma osobistej terapii i usprawiedliwienie samego siebie że coś się robi ? :)" Nie, na forum rozmawia się, wpisuje swoje przemyślenia... choćbyśmy się z nimi nie zgadzali, to jeśli są fajnie napisane, bez bucowatej tępoty "pluję na ciebie" - miło poczytać. Czytanie jest przyjemne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obajednacy Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 12:22 "Zazdrość szkodzi jednak samemu zawistnemu i przyprawia go o męki." Cytuję tutaj znanego filozofa Leszka Kołakowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 12:39 Jesli ktos w ogole nie odczuwa zazdrosci, to pewnie cos z nim nie tak:) Mowie jednak o wykoslawionej i wyostrzonej formie- moze nie az zazdrosci w formie uzaleznienia, ale zazdrosci nie powiazanej z potrzebami. Uwazam, ze pewne uczucie zazdrosci jest naturalne, gdy widzi sie kogos, kto ma lub osiaga cos, na czym nam zalezy. Na przyklad moge zazdroscic koledze, ktory kupil sobie nowy volksvagen, o ktorym ja marze. On ma, ja nie a ja chce- oczywiscie kwestia, co z tym pozniej zrobic. Chcialbym tez odroznic zazdrosc od zawisci, tego uczucia przypisywanego ochoczo polskiej rasie. Zazdrosc to ja chce to, co ktos ma, zawisc to ja nie chce, zeby ktos cos mial, bo i ja ie mam. Tak jakby odwrotne uczucia. Zawisc jest wg mnie totalnie patologiczna, ale jakos nie kojarzy mi sie z alkoholizmem czy osobowoscia nalogowca. Patologiczna zazdrosc to wg mnie uczucie, gdy na przyklad w ogole nie obchodzi mnie rolnictwo, a moj kolega kupil sobie ogrod i chce go uprawiac i ja od razu tez chce taki ogrod. Jestem szczesliwie zonatym facetem z dziecmi, a kolega ma nowa kobiete- i mu jej zazdroszcze. Zauwazylem ze wypadki takiej zazdrosci wystepuja u mnie, choc nie jest to jakies czeste. Zauwazylem tez to w elementach opowiesci wielu alkoholikow. Nazywa sie to roznie, nawet slowo zazdrosc nie pada czesto- mowi sie o nadmiernym ego, narcyzmie, ale tez porownywaniu sie i egoizmie. Nie jest to wiec moja terapia, a raczej dyskusja. Mysle, ze zazdrosc nalogowca to polaczenie czesto wysokiej ambicji z brakiem umiejetnosci czy mozliwosci realizacji, a brak ten pochodzi od cech wykrzywionej osobowosci lub tez wynika z samego nalogu. W ramach samego nalogu- tenze pochlania coraz wiecej, wiec zostaje coraz mniej na inne rzeczy. Ale ambicja moze pozostawac. Odpowiedz Link Zgłoś
obajednacy Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 13:08 Dlaczego nad ranem przyszła Ci do głowy taka refleksja? Co skojarzyło Ci się z patologiczną zazdrością,mnie słowo patologia już żle się kojarzy.Zdrowa zazdrość jest dobra,motywuje do pracy nad sobą,a patologiczna ?nie spotkałam się z taką,mogę się jedynie domyślać że są tacy ludzie gdzieś koło mnie którym nie jest obce to uczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 13:45 No to ja nie byłam patologicznie zazdrosna. Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 17:02 ela_102 napisała: > > No to ja nie byłam patologicznie zazdrosna. > No to dobrze Ci:) Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 18:59 Miałem kłopot ze zrozumieniem pojęcia, bo od razu poszło mi w zawiść. Równanie w dół. Dzięki zazdrości wytrzeźwiałem. Zobaczyłem jakie (między innymi) palanty nie piją i dobrze żyją, to pomyślałem sobie, że ja też mogę. Patologią pewnikiem byłoby tutaj stanie w miejscu, a nawet cofanie się i obszczekiwanie tych, którym się powiodło. Sabotowanie ich działań i podważanie takiej, na ten przykład, uczciwości. Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 19:28 beka.smiechu-w.sali.obok napisała: . Co wy na to? ja to mam dla Ciebie taka propozycje: www.youtube.com/watch?v=qmi3EPUrw6g&feature=PlayList&p=D3C6AAFDC1B4B1CE&index=6&playnext=7&play next_from=PL a potem wyrusz na łowy.........i pozyje wreszcie. trzexwy pijany bez róznicy zycie to nie dywagacje nad pusta flaszka........to krew, wino i dotyk kobiety. powodzenia Beka, dużo szcześcia radości co se tam chcesz. Odpowiedz Link Zgłoś
lumpik1 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 20:33 To "normalna "psychoza alkoholowa zwana "OTELLO".Każdy alkoholik ją ma albo będzie miał!!! Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 14:04 Ty lumpik?.....za duzo teorii sie nałykałeś. i zapomniałeś ,że istnieje tez zespół netKorsakowa, co atakuje kazdego usera netowego, optymalnie wyedukowanego w behawioralnej "nauce", jaką jest psychologia uzależnień. heja palanty Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 15:58 Psychoza alkoholowa to zupelnie inna rzecz, to zespol urojen. Chory z otellem swiecie wierzy we wszelkie bzdury tyou paranoje i spiski. Chory na Otella raczej by nie przyszedl na forum pisac o zazdrosci, bo nie mialby swiadomosci ze jest cos z nim nie tak. p.s. nie cierpie na patologiczna zazdrosc, napisalem, ze mam momenty nieuzasadnionej zazdrosci, sa to momenty, ale znam takich, co sa patologicznie zazdrosni non stop i to nie tylko alkoholicy. Jednak u alkoholikow chyba zazdrosc jest wieksza, nie tyle ze patologiczna od razu ale wieksza, ale to moja teza tylko. Za piosenke Darkowi dziekuje, widzialem tego goscia na zywo 2 razy gral tam gdzie pracuje:) Odpowiedz Link Zgłoś
maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 16:53 OK, naskoczyłem na ciebie <beka> - denerwujesz mnie chyba, że tyle wiesz, masz mnóstwo przemyśleń i pomysłów, ale pomimo to nic ze sobą nie chcesz zrobić i tkwisz w tym bagnie (nie chcesz chyba wyjść), co jeszcze pogłębia twoje stany . Pozdrawiam cię :) Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 00:40 maras2011 napisał: > OK, naskoczyłem na ciebie <beka> - denerwujesz mnie chyba, że tyle wies > z, masz > mnóstwo przemyśleń i pomysłów, ale pomimo to nic ze sobą nie chcesz zrobić i > tkwisz w tym bagnie (nie chcesz chyba wyjść), co jeszcze pogłębia twoje stany . > Pozdrawiam cię :) > > Spoko, rozumiem, tez mam takie wrazenie. Nic nie robie, bo jakby zrezygnowalem. Kiedys moze robilem za duzo na raz i zbyt wiele oczekiwalem- psycholog tu i tam, antydepresanty, terapia odwykowa, mityngi AA, poza tym czytanie ksiazek, plany itp. Na pewnym etapie wydalo mi sie jednak, ze jestem tak emocjonalnie pokiereszowany, ze nie ma sensu nic robic. Ale to tez samooszustwo, bo wiaze sie ono wlasnie ze zbyt wygorowanymi oczekiwaniami. Chcialbym w ciagu roku a najlepiej dwoch tygodni odkrecic psychike wykrzywiana przez 30 lat. Z drugiej strony, wiele osiagnalem, jak pomysle i porownam, mimo nawet tego, ze nie zachowuje abstynencji, co jest jakas porazka, poza tym- finansowo stoje dobrze, nie musze ciezko pracowac, kupilem sobie wszystkie rzeczy, o jakich 10 lat temu marzylem i myslalem, ze nigdy ich nie bede mial. Kiedys myslalem, ze "jakbym mial domowe studio i sprzet muzyczny, dobry sprzet audio video, plyty ktore lubie, to juz bede szczesliwy", teraz mam to wszystko i w ogole nie doceniam. Wlasnie to moze byc przyczyna kryzysu- dotad zawsze byla ta furtka- no tak, jestem nieszczesliwy, bo nie mam tego i tamtego, bo gdybym mial to bedzie ok- no i mam i nie jest ok. Czyli bylo to takie gonienie kroliczka chyba. W formie anegdoty, 10 lat temu myslalem sobie- w formie nierealnego marzenia- ze chcialbym mieszkac 3 minuty piechota od morza i moc sobie codziennie chodzic na plaze i plywac. I mam to- i coz, musze sie zmuszac, zeby to docenic, bo na codzien nawet tego nie widze. Tak by mozna ciagnac w nieskonczonosc. Tak naprawde sabotuje sam siebie. Moglbym miec dziewczyne, ale oczywiscie laze za tymi, co sa zajete albo we mnie nie gustuja, a jest wiele dziewczyn, ktore przejawiaja zainteresowanie, ale nimi sie nie interesuje. Na bankowym koncie kisze sobie ponad sto tysiecy zlotych, ale uwazam, ze nie stac mnie na skonczenie lepszych studiow, choc moglbym skonczyc podyplomowe studia na najdrozszym uniwersytecie w Angllii i jeszcze mi by zostalo- no ale nie przeciez nie stac. Stoje w miejscu i sie zadreczam zamiast cos robic, nie wiem, moze mi tak wygodnie jakos podswiadomie, moze mam poczucie przegranej i tak chce zostac? A do Jarasa- nigdy nie czulem zawisci wobec wytrzezwialych osob, przeciwnie, czuje podziw, w ogole to absolutnie nie jestem zawistny, nigdy nie myslalem kategoriami, ze ktos cos ma i nie powinien miec, odwrotnie, mysle ze on niech ma tylko dlaczego ja nie mam. No wylaczywszy fiutow z Wall Street, ktorzy wzieli miliony i puscili gospodarke swiatowa z dymem, o nich mysle, ze powinni wszystko stracic, ale nie z zawisci ale z poczucia przyzwoitosci, ze tak to nazwe. Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 08:11 wiesz co Beka?........jest wyjasnienie tego Twojego syndromu. to wyjasnienie jest stare jak świat: "wszędzie dobrze gdzie nas niema"........a potem na miejscu okazuje sie, że czy tu , czy tam jest dokładnie tak samo. mnie nosiło po świecie, bo też uważałem ,że jak nie zobacze Kalabrii, lub nie bzyknę południowej dziewczyny, to nie poznam co to jest smak prawdziwego szczęścia. wyobrażałem sobie, że jak dostane wreszcie mój wymarzony pojazd ilustamtonowy.to stanesie królem bezdroży........i figa z makiem. nadal zawsze byłem tym samym facetem, tyle ,ze w róznych miejscach. a moje szczęście jak w przypadku kozła bajki, leżało tuyż za rogiem. wystarczyło sie po nie schylić. ale ja się schylac kiedyś nie lubiłem........bo to było według mnie zbyt upokarzające. i tak sobie zyłem uzalezniając się od rzeczy, ludzi kompletnie mi obojętnych itd etc. a czym więcej tego wokół było-tym bardziej tego nie ceniłem. to też ma jakieś wyjasnienie pewnie w psychologii lub innych znanych od wieków ludziom przypadłościach. że od przesytu nikt nie jest szczęśliwy. można bodźce mnożyć w nieskończoność Beka, aż zabraknie na nie skali. i wtedy du** blada. nic już nie cieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 08:58 Wiesz, Addi, teraz pojawił się w twojej opowieści pewien szczegół... dla mnie dość niepokojący: antydepresanty. Oj, Addi - ja nie wiem, czemu ludzie tak ryzykują... Może już nigdy nie będziesz szczęśliwy? Może skazałeś się na ustawiczne latanie po psychologach, po terapiach, po psychiatrach? Ustawicznie będziesz nosił coraz bardziej zryty beret zamiast głowy? I - niestety - coraz bardziej będziesz odstawał od ludzi - tych, których spotykasz na co dzień. Będziesz gadał o życiu, zastanawiał się nad życiem - ale żyć nie będziesz. Nie to, że umrzesz, ale w jakiś metaforyczny sposób pozostaniesz martwy... Może ty po prostu - próżniakiem jesteś? Nie lubisz się starać, pracować... To nie przytyk czy zaczepka, Addi, ale moja smutna refleksja ciebie dotycząca. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:10 > Będziesz gadał o życiu, zastanawiał się nad życiem - ale żyć nie będziesz. Którędy by nie nie patrzeć - odmienny stan świadomości. Kojarzy mi się to z ofertą producentów papierosów typu plastry, czy pigułki, pomagające znieść głód nikotynowy. Głód nikotynowy trwa nie więcej niż dwadzieścia minut. Można go przetrwać. Jak wszystko inne i on przemija, a z czasem zupełnie ustaje. Środki farmakologiczne sponsorują, w ten, czy inny sposób, koncerny tytoniowe. Stać ich nie tylko na to. Działają one w ten sposób, że stępiają odczuwanie głodu nikotynowego. Trwa on nie dwadzieścia minut intensywnie, a mało odczuwalnie przez godzinę. Tak naprawdę ludzie wspomagający się takimi środkami cały czas czują się "nieswojo". Antydepresanty mają takie samo działanie u alkoholików. Inna rzecz, że żadna farmakologia nie leczy choroby, pomaga jedynie przetrwać jej stan. Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 12:19 Ojojoj, antydepresanty bralem 4 lata temu przez kilka miesiecy, ale nie pomogly niestety a potem byla terapia. Nie, ze lykam cos teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 12:56 No a jak te antydepresanty poryły ci po berecie? Jak co uszkodziły w twojej łepetynie - to masz się temu poddać? Walcz, gościu - bo masz talent. Ja bym tam walczyła. Walczyłabym o swoją GODNOŚĆ. To jest cudowna rzecz, którą tracisz w relacji: - pozwól sobie pomóc. Jacy ludzie tobie pomagają? Osobiście, przyjrzawszy się personelowi placówki przy ul. Pomorskiej w Łodzi (finansowanej ze środków publicznych) stwierdzam, że to oni ode mnie, a nie ja od nich - powinni się uczyć. Mimo mojego alkoholizmu... ja w taki kierat nie wchodzę. I basta. Gdybyś się zdecydował na czekoladę w łódzkiej Manufakturze oraz nocleg w moim hotelu - to weź pod uwagę, że ci publicznie nakopię. I jeszcze kumpli poproszę, żeby to dali w Wiadomościach Dnia. Tak więc - makijaż fachowy, gatki na obcasik oporne... Takiego cię nauczymy moresu, że bez problemu pomnożysz 7*9 ile to jest ?- oraz wyciągniesz pierwiastek z 1. A potem ożenimy z cud dziewczyną... bo w mojej podejrzanej kamienicy cud dziewczyny podejrzanie falują bioderkami. No ja się akurat z dziewczynami cud nie mogę ożenić, chociaż wolałabym sypiać z osobą młodą i zdrową. Niż z jakimś dziadkiem po trzydziestce... Tak więc - przyjedziesz, a włos ci z beretki nie spadnie. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 16:26 Bez przesady, ja nie bralem bromu tylko nowoczesne srodki SSRI, dzialajace wybiorczo, to ten slynny prozac i jego pochodne. Raczej mi nie poryly, po prostu nie dzialaly, czulem sie moze troche bardziej bezwladny emocjonalnie. Ale one dzialaja ponoc tylko u osob z kliniczna depresja, gdzie chemia mozgu jest zepsuta. Ja nie mialem nigdy klinicznej depresji, raczej nerwice depresyjna i to nie chemiczna, wiec nie zadzialalo pewnie dlatego. Ja nie uwazam, ze traci sie godnosc korzystajac z pomocy, pod warunkiem, ze jest to relacja partnerska. Przeciez jak boli mnie zab to ide do dentysty i nie czuje, zebym tracil godnosc. Ale dentysta nie jest otoczomy aureola zbawcy i mesjasza, uklad jest czysty- ja (albo kasa chorych) place, on robi tak by moj zab byl zdrowy. W Polsce przyjela sie nieco wypaczona wersja minesoty, umoocniona dzialaniami Kotanskiego, w imie czego ponizanie nalogowca bylo srodkiem w terapii. Moze u niektorych tu dziala, ale mysle ze u niewielu. Tutaj mozna dyskutowac, czy chodzi do utraty godnosci czy nie- na pewno o to bardzo latwo. Odpowiedz Link Zgłoś
zyg_zyg_zyg Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 16:55 w imie czego ponizanie nalogowca bylo srodkiem w terapii. Moze u > niektorych tu dziala, ale mysle ze u niewielu. Może u niektórych rzeczywiscie działa, u mnie by nie zadziałało. Byłam wystarczająco upodlona przez samą siebie. Podobnie byłam wystarczająco wypełniona lękiem, żeby nie potrzebować dodatkowego straszenia, które serwowano mi na pierwszych spotkaniach indywidualnych. I czułam się wystaczajaco winna - wpędzanie mnie w dodatkowe poczucie winy też nie było skuteczne. Dlatego po kilku spotkaniach zwiałam od terapeutki stosującej taki model pomocy. I znalazłam inną, która dała mi nadzieję i przekonała, że może mi się udać. Zamiast psychicznie walić mnie po głowie, trochę mnie po niej pogłaskała :-) - oczywiście też bez przesady. Może szkoda, Addi, że Ty nie zwiałeś... Odpowiedz Link Zgłoś
zyg_zyg_zyg Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 17:09 Żeby oddać sprawiedliwość napiszę, że znam sporo osób, które znalazły pomoc u tej mojej pierwszej-niedoszłej terapeutki i które wyszły na prostą. Ona nie była ogólnie do dupy, tylko ja się z nią totalnie rozmijałam. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 18:16 Zyga: nie możemy tutaj wpisać danych... ja swojego dentysty (przystojny, ale żonaty... ), ty swojej terapeutki. Żeby nie było: alkoholicy mają problemy z zębami. Tak się nam zgadało też z moim specjalistą, już pod sam koniec leczenia - wymiotujesz, kwasy trawienne działają na wapń... i zamiast normalnych ubytków masz leczenie kanałowe. Pogadaliśmy o alkoholicznych ząbkach... na plus wyszła moja higiena, ale na minus - olewactwo alkoholika " aj, a to już jestem takie pijane bydlę, że co mi w zęby trzeba zaglądać...ble". A że mi koronkę na przodek potrzeba było, to się ucieszyłam, że niby mam bardzo białe kości. To ja już będę straszyć - bez dodatkowego oświetlenia. Samą bielą. I ciebie tez wystraszę, Zyg, jeśli głupoty będziesz pisała. No. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
zyg_zyg_zyg Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 20:16 Oj, e4ska, a czy widziałaś kiedykolwiek, żebym pisała głupoty? ;-) Chyba, że ostrzegasz tak na przyszłość i wszelki wypadek... Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 20:30 ja poznalem na terapii takiego goscia Beka.utalentowany mlody aktor w dużego teatru.tak sobie sam ordynował dozy i rodzaje pewnych leków.ze w końcu uwierzył ,że bohater "moskwa - pietuszki" to on sam........jak odstawial leki, od razu było to widac , jak na dłoni, gdy je brał też. to długotrwały proces ,czesto gęsto niezauwazalny dla biorącego,.ale zauwazalny dla postronnych. i niestety nie jest obojętny dla mózgu. nie ma takich leków z tej półki , które by były obojętne. tak jak alkohol zreszta.....to wszystko są środki psychoaktywne. a nie jakas malisa w herabtce, czy inne yerba mate co podobno pomaga na wszystko, właczniez libido. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 17:09 Żeby mi przyszło odpowiadać w tak klasycznym wypadku... :-( W Polsce przyjela sie nieco wypaczona wersja minesoty, umoocniona dzialaniami > Kotanskiego, to i dobrze, że sam się rozbił. Jakoś droga nie stosuje się do wymagań pomnikowych. a nie bralem bromu tylko nowoczesne srodki SSRI, Ano one beretki nie ruszają? Skąd masz wiedzę, jak te środki działają? Na siebie, kurcze, patrz. Dokąd cię poprowadziły. Przeciez jak boli mnie zab to ide do dentysty i nie > czuje, zebym tracil godnosc. Ale dentysta nie jest otoczomy aureola zbawcy. No, zanim rozdziawiasz buzię: dentysta musi wiedzieć, czy i jakie w twoim przypadku stosować znieczulenia. Jeśli jesteś podatny na chemię - to dentysta musi być ubezpieczony na swoim gabinecie - dentysta płaci kupę kasy, żebyś ty na fotel wlazł. Ubezpiecza się - i koszt ubezpieczenia masz w koszcie borowania czy rwania czy co tam jeszcze... Zawsze dokładnie oglądaj fakturę z wykonanej usługi. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 17:34 Podkreślam: Dentysta i jego bardzo drogie usługi prosperują w obecnej rzeczywistości ekonomicznej. Siadając na fotelu - płacisz za fotel, za bormaszynkę, za cement... płacisz też za bezpieczeństwo. Osobiście: w ostatnich dwóch latach systematycznie korzystałam z medycznych usług dentysty. Jestem bardzo zadowolona - wizyta w gabinecie to po prostu bajka... Nie to, że kto skacze przed moją ostrą szczęką, ale wiemy - co zrobić... ja wybieram: zabieg kosztuje tyle a tyle, proszę pani - specjalista taki: za to płacę, specjalista owaki potrzebny ... Na co mnie stać... a stać mnie musi i koniec. nikt mi tam nie ględził w stylu: daj sobie pomóc. Moje ząbki wymagały pomocy - a pomoc kosztowała. I na tego typu usługi specjalisty nie będę sobie żałować. kocham swojego dentystę - a terapeutą gardzę. Bo nie cierpię oszustów... na gębę - usług żadnych nie biorę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tranzyt.08 Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 19:27 beka.smiechu-w.sali.obok napisała: > Bez przesady, ja nie bralem bromu tylko nowoczesne srodki SSRI, dzialajace > wybiorczo, to ten slynny prozac i jego pochodne. Raczej mi nie poryly, po prost > u > nie dzialaly, czulem sie moze troche bardziej bezwladny emocjonalnie. Na alkoholizm dali ci nowoczesne srodki SSRI!?! "Nowoczesne srodki "...ladnie to okresliles,mozna by odniesc wrazenie,ze to wrecz cos niewinnego,slodkiego,smacznego i niegroznego,cos jak gilgotanie stopy piorkiem od maluskiego zoltego kaczatka. czulem sie moze troche bardziej bezwladny emocjonalnie. Moze lykales placebo...? Brales to "swinstwo" przez kilka miesiecy i nic ci nie pomoglo.A lekarz,ktory toto "SS" przepisal,co powiedzial na koniec? Wedlug mnie jestes najnormalniejszy z normalnych.Szukasz niepotrzebnie i uparcie dziury w calym.Wina wszystkiego jest samotnosc.Znajdziesz upragniona dziewczyne i milosc,to zniknie to dasanie sie na siebie. A to,ze nadal masz wysokie wymagania co do wieku i urody "kandydatki" do twojego serca,to super,tak trzymaj. A jako mezczyzna masz czas na zalozenie rodziny,najmniej dziesiec lat.Wszystko osiagniesz w zyciu,tylko nie popuszczaj poprzeczki! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 19:47 Eska sugeruje, ze polykalem srodki kilka miesiecy i zrylo mi beret, o matko ratujze:) Prozak zarlo kilkadziesiat milionow Amerykanow, byl traktowany jak polopiryna, i niewielu pomogl, bo pomaga tylko w klinicznej depresji, a nie na niska samoocene, wbrew temu jak byl reklamowany. Moze to wyjasnia, dlatego Bush jr byl 2 razy prezydentem, a dla innych dlaczego komunista Obama zostal:) Tranzyt, milo widziec, mowie nowoczesne srodki, bo slowo psychotropy ma zle konotacje, kojarzy sie z opuchnietym swirem w pizamie z cieknaca slina i tepym wzrokiem, to byly stare leki, te nowe nie maja takich dzialan, w ogole nie maja zadnych dzialan, to problem:) A czy mi je dali- tak naprawde to je sobie sam dalem, zaden lekarz mi ich nie przepisal, bylem u jednej psychiatrki i uznala, ze nie ma dla mnie leku ( nie w sensie tak silnego bom tak porypany, tylko ze jestem za zdrowy na leki), potem za pomoca osoby z rodziny, ktora miala do czynienia z branza medyczna, zalatwilem sobie kilkumiesieczny przydzial pewnego srodka, uznalem ze psychiatra numer jeden sie pomylil i ja wiem lepiej, a skoro mam drogi srodek za darmo, to czemu nie, tak wiec bralem je bez nadzoru, poszedlem tylko do innego zakreconego psychiatry i mu tylko oznajmilem, ze to biore (w domysle juz mi ktos przepisal) i zeby sie upewnic co do dawki. Odpowiedz Link Zgłoś
maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 20:55 Do < beka.smiechu-w.sali.obok > facet.interia.pl/news/sprawdz-czy-jestes-malkontentem,864231 Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 21:03 Beka nie jest malkontentem........moge o tym zapewnic w ciemno i va banque. Beka poprostu dawno nie miał kobiety na jakiej mu zalezy. a wymagania ma spore. niestety. takie kobiety też maja wymagania. hej Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 23:43 Z tym brakiem kobiety to prawda niestety. tym bardziej, ze jak pisalem chyba, uznalem, ze moja emocjonalna przypadlosc wynika z odrzucenia przez matke- wiec brak uczucia ze strony kobiety to jeszcze na pewno poglebia/ co do dzialania lekow, spokojnie, to byl jeden lek kilka miesiecy w minimalnych dawkach. moze za 50 lat wyrosna mi dodatkowe uszy, nie wiem, ale na razie nie widze zeby mi cos uszkodzil. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 10:23 A jak byś chciał to zobaczyć? Jesteś uzależnionym samodiagnozującym się amatorem niebezpiecznych i śmiercionośnych używek. Nie przyjmujesz informacji od innych. Uznajesz, że to odrzucenie, a nie troska. Byłbyś pierwszym człowiekiem, tak uwarunkowanym, który odniósłby sukces życiowy. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 13:22 To już doszło do tego, że mi się Jarasowe odpowiedzi podobają... Zawsze byłam przeciw, ale - ... że niby... Dla nas, alkoholików, to jest bardzo ważne i odważne oświadczenie... Ja to bym na wstępie nie podejrzewala, że taki Jaras... potrafi. a jednak: moje założenie legło gruzach. I ja na gruzach moich dawnnych założeń przyznaję, że leczenie alkololików ma sens. Jakie by ono nie było... to wymagajmy... nie ma tak, ze ONE akurat zachlały... NIE! Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:10 Najtrudniejsze dla mnie było przyznanie się, że spowodowałem lawinę. Do tej pory byłem przekonany, że zaledwie rzuciłem kamieniem. W dodatku pod górkę, więc nawet jeśli lawina, to, przecież, spadła na mnie. Nigdy bym nie zmienił myślenia, gdyby nie inni ludzie i okoliczności w jakich ich spotkałem. Wiem to po przykładzie tych, którzy nie zmienili. Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:55 Rozumiem, ze interweniowales w sprawie tych niezmienionych ludzi- skoro ich znales- ale nie chcieli Cie sluchac? Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 17:37 bravo Beka.......wreszcie zaczynasz łapać o co tu chodzi . i zamiast analizowac tezy astrologa z Elbląga czyli Elblojarusa. zaczynasz z nim gadac jak szaman z szamanem. myslałem ,że sie tego nigdy już nie domyslisz. powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 19:15 Nie rób sobie ze mnie kogoś więcej niż naprawdę jestem. Spotykałem takich ludzi w AA, jak chodziłem do ośrodka odwykowego i na forach poruszających problematykę alkoholową. Niektórzy są bardzo wytrwali. Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 16:34 tenjaras napisał: > A jak byś chciał to zobaczyć? Jesteś uzależnionym samodiagnozującym się amatore > m > niebezpiecznych i śmiercionośnych używek. > > Nie przyjmujesz informacji od innych. Uznajesz, że to odrzucenie, a nie troska. > > Byłbyś pierwszym człowiekiem, tak uwarunkowanym, który odniósłby sukces życiowy > . > Wcale nie, sukces w cale nie jest wykluczony przez uzaleznienie, Slash z Guns'n'roses byl przymusowo wcielony na terapie w 1988 roku a przestal pic i cpac ostatecznie w 2007 roku, przez te 19 lat osiagnal wielki sukces zawodowy, a wlasciwie ich wiele, zalozyl rodzine, splodzil dzieci. Oczywiscie to nie dzieki nalogowi, ale mimo jego istnienia. W koncu przestal, bo i on zrozumial, ze nalogi w koncu kazdego gubia- tego nikt nie zaprzecza. Ale Jarasa zdanie: Byłbyś pierwszym człowiekiem, tak uwarunkowanym, który odniósłby sukces życiowy jest w tym kontekscie po prostu demagogicznym pustoslowiem. A jak bym chcial zobaczyc? Co zobaczyc, czy jestem normalny? Tak, jestem 100% psychicznie sprawny, mam kontakt z otoczeniem, rozumiem co sie do mnie mowi, umiem dodawac i odejmowac. To, ze mam pokiereszowane emocje sam dostrzegam, wiec chyba jakos mnie te leki nie pogiely? W ogole nie mam zamiaru tutaj nikomu nic udowadniac, Eska zaczela od z niczego wzietej hipotezy, ze mi leki poryly mozg i polecialo, a teraz mam udowadniac, ze nie jestem wielbladem. Nie ma chyba zdiagnozowanego przypadku w medycynie, by Prozac i jego pochodne zrobily z kogos glupiego. Byly jakies afery z pojedynczymi przypadkami samobojstw zaraz po odstawieniu, ale jak widac to nie moj case. Nie mam oczywiscie gwarancji, ze mi sie nic nie stalo, ale to nikt nei ma gwarancji, beret moze zostac poryty przez tabletki od bolu glowy z krzyzykiem, lekow hormolnalnych a nawet penicylyny, nie mowiac o nastepstwach gryp roznych, cukrzyc itp. Wiec wszyscy cos brali i wszyscy maja porye berety, taki ostateczny wniosek. Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 20:09 Beka?..........co Ty pieprzysz? jaki Slasch? jakie znów Spluwy w różach? może jeszcze opowiesz sam sobie, ze Kaszpirowski to genialny neurastenik co uzywał relanium, michel zwany Jacko, żyje razem z Elvisem na wyspie Mauritius bo w pore sami odstawili LSD , a leonardo da vinci i caprio to wcielenia Casanowy z Staffordu i osiagneli sukces bo se ami zrobili sekcje zwłok. Ty przestań Beka filozofować i sie upajać własnymi obrazkami........zaszyj się, albo co innego. nawet sam ze soba na sam........ale zrób coś wreszcie konkretnego. bo wiesz co Beka...........przeczytałem kiedyś książeczkę o Wojaczku...wpierw pisał tak, siak i inaczej. a na końcu już bełkotał bez sensu. upajał się sam swoim bełkotem. uwierzył tym, co go wczesniej głaskali z włosem i utwierdzali w jego pijanej genialności. jesteś durniem Beka..........a ja Cię bardzo lubie. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 20:16 darekwolf napisał: > jesteś durniem Beka.......... ______________________________. Slyszysz beka... - W tych slowach masz dwie odpowiedzi, ktore wynikaja z zalozonego przez ciebie tu tematu...! A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: Beko! to moje ostatnie jasnowidzenie..hej 18.11.09, 20:29 masz jasny dowód Beka w postaci wypowiedzi Augusta.co Ciebie czeka , gdy niczego ze soba nie zrobisz ! sam dla siebie. za pare lat, jesli nic złego sie nie stanie Beko.wylądujesz w AA i skończysz tam jako słuzbowy krajowy, lub regionalny, nie będziesz pewnie pił, bo już nie bedziesz mógł i staniesz się takim intelektualnym warzywem jak August. od czasu do czasu resztki błyskotliwości przebiją sie w Twoich słowach na powierzchnie, jakieś smutne reminiscencje niewykorzystanego potencjału dadza o sobie znać. ale nic z tego......to już będzie całkowity Twój zmierzch. taka augustowa wegetacje Cie czeka. przemyśl to sobie..........hej Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Beko! to moje ostatnie jasnowidzenie..hej 18.11.09, 20:32 darekwolf napisał: :::::::::::::::::: _______________________________. Wiedzialem, ze nozyce sie odezwa...! ;-)))) A... Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: Beko! to moje ostatnie jasnowidzenie..hej 18.11.09, 20:44 przeciez to Ty sie odezwałeś Auguście jak zwykle, w kolejności łatwej do przewidzenia .i w stylu właściwym dla Ciebie-czyli zza cudzych pleców. August nie plącz mi się pod nogami.bo kompletnie nie wiesz gdzie dzwonią...jak głupi byłeś Auguście tak i coraz głupszy jesteś. kiedyś przynajmniej byłeś złosliwy na jakim takim poziomie.....a teraz wyłazi z Ciebie niecierpliwy satyr znudzony samym sobą i zazdrosny o wszystkich wokół, którzy nie zajmują się Toba. więc daję Ci te odrobine przyjemności......podziekuj mi ładnie i nie mrudx jak stara baba. Odpowiedz Link Zgłoś
beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 22:24 Niedokladnie mnie zrozumiales Wolf. Nie mialem zamiaru tutaj podawac przykladu Slasha, aby udowadniac blahosc nalogow albo jeszcze gorzej- ich tworczy wklad w zycie. O co mi chodzilo to- jezeli podaje sie jakies ostre, kategoryczne tezy, to lepiej wiedziec co sie mowi, bo inaczej grozba staje sie groteskowa i dziala odwrotnie od zamierzenia. Jaras napisal, ze nie zna jeszcze przypadku, by ktos w nalogu cokolwiek osiagnal- teza nadzwyczaj ryzykowna, bo nieprawdziwa. Zamiar zapewne byl dobry, ale przez skrajnosc teza staje sie groteskowa. Gdyby napisac- tkwienie w nalogu predzej czy pozniej sie nie oplaca, nalog z czasem odbiera wiele- to zgoda, ogolne ale prawdziwe stwierdzenie. Ale pisac, ze bede pierwszym czlowiekiem na swiecie, ktory cokolwiek osiagnie pijac- to juz ryzykowna zabawa. Do upjania sie wlasnym belkotem mi daleko, raczej jezeli upajam sie to tym, ze jeszcze nie belkocze, oczywisccie boje sie ze zaczne, robic cos probuje, tylko strasznie wolno idzie czasem. A odnosnie lekow to nie chwale sie, ze sobie przepisalem antydepresanty, po prostu uwazam, ze przez nie nie zglupialem. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:02 > tkwienie w nalogu predzej czy pozniej sie nie oplaca, nalog z > czasem odbiera wiele- to zgoda, ogolne ale prawdziwe stwierdzenie. Alkoholizm, a pewnie i nałóg każdy, odbiera nam wszystko. Od samego początku. Z czasem, jedynie, coraz trudniej nam to ukryć. Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:49 beka.smiechu-w.sali.obok napisała: > Niedokladnie mnie zrozumiales Wolf.> .......................... raczej jezeli upajam sie to tym, ze > jeszcze nie belkocze, oczywisccie boje sie ze zaczne,> nie ma sprawy.......jesli coś nie tak zrozumialem . ja tam sie nie rozlece z tego powodu na części pierwsze. ale z tym upajaniem to wiesz jak jest.........ja sie dośc długo upajałem ,że skoro dziś pije, a jutro ,albo i jeszcze dziś mam z tego powodu wyrzuty sumienia, rozterki itp Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:24 > Wcale nie, sukces w cale nie jest wykluczony przez uzaleznienie, > Slash z Guns'n'roses byl przymusowo wcielony na terapie w 1988 > roku a przestal pic i cpac ostatecznie w 2007 roku, przez te 19 > lat osiagnal wielki sukces zawodowy, Nie znam tego gościa. Wiem po sobie jak to wygląda. Najwięcej pieniędzy przepijałem wtedy, gdy miałem najwięcej. Najgorsze wtopy towarzyskie miałem, jak miałem towarzystwo. Z czasem jednak fizycznie i psychicznie wysiadłem. Coraz bardziej zamykałem się w sobie i oddalałem od ludzi, a jednocześnie sam ze sobą nie mogłem już przebywać. Doszedłem do stanu, gdy uważałem, że nie ma dla mnie jakiegokolwiek rozwiązania. I wtedy właśnie znalazłem się w towarzystwie osób, które poradziły sobie z tym wszystkim. Miały to samo co ja, większość jeszcze gorzej, po drodze skrzywdzone rodziny, dwie i trzy nawet, przepite jeszcze więcej, zatracone i sponiewierane życie, które było moją przyszłością, gdybym wrócił do picia. Nie odczuwałem różnicy czy za dwa lata, czy dwanaście. To było pewne, bo już wiedziałem, że można zdychać, ale nie uwolnić się śmiercią od nadchodzącej prawdy. Nie miałem nic do stracenia. Nie bardzo spodziewałem się, że coś zyskam. Ale spróbować postanowiłem. No i nie piję. Mój sukces polega na tym, że potrafiłem przyjąć informację, że posłuchałem i usłyszałem drugiego człowieka. Cała reszta jest tylko tego wynikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:00 Mi się komunizm kojarzy z zawiścią. Obie rzeczy bazują na równaniu w dół. Dlatego nigdy nie odnalazłbym się w tamtym systemie. Przeżyłem jednak niemiłą niespodziankę, bo okazało się, że i tak się sprzedałem. Na szczęście spotkałem ludzi, którzy potrafili mi wyjaśnić, że to chore zachowania naprawdę było chorobowe. Potem zobaczyłem, że są tacy, którzy z tego wyszli. Na początku byłem nimi zafascynowany, ale z czasem zacząłem segregować. Nie wszyscy zasługiwali na mój podziw. Zdecydowana większość żyła tak, jak ja nie chciałem. Wolałbym już wrócić do nałogu i samozakłamania, niż funkcjonować w samozakłamaniu, bez alkoholu. Ale parę osób okazało się naprawdę w porządku, a ja w tym czasie już znałem kilka prawideł życiowych związanych z duchowością. Ciągle czytałem, że to naprawdę skuteczna droga. Dla mnie wówczas wciąż liczyło się wszystko albo nic. Nie miałem zgody na kompromisy. Wybrałem pozostanie trzeźwym. Chciałem, żeby ta trzeźwość przynosiła mi "profity". Do większości rzeczy, za które się wtedy brałem, byłem nie dojrzały. Jednak w pewnym momencie znalazłem coś ze swojej półki i zacząłem się realizować. Życie nabierało fajnych barw i cech. Ja potrafiłem się w tym odnaleźć, a potem to już ruszyło jak lokomotywa (z klasyki naszej poezji dla dzieci ;-) ). Cały czas spotykałem i wciąż spotykam takich ludzi, którzy mają to, co sam chciałbym mieć. To przy nich zarażam się tym, jak to osiągnąć. Przecież, skoro nie mam tego do tej pory, to znaczy, że nie potrafiłem tego mieć. Cokolwiek to jest i z różnych przyczyn, ale zawsze tkwiących we mnie, a nie w czynnikach zewnętrznych. Czynniki zewnętrzne pomagają mi to osiągnąć, a nie szkodzą. Jeżeli pomagają mi to stracić, to zawsze musiałem najpierw wyrazić na to zgodę. Bez mojego udziału nie mają takiej mocy. Siła Wyższa, to nie jest imię Boga. W moim rozumieniu, to właśnie te czynniki zewnętrzne. Dla mnie samozakłamanie i autosabotaż wymagają zbyt dużego zaangażowania. Trzeba stale żyć na baczność, choć się tego wcale tak nie odczuwa. Ja jestem już na to za leniwy. Im bliżej jestem prawdy, im bardziej na tej "wąskiej ścieżce", tym mniej mnie to kosztuje wysiłku. Tutaj jest wszystko proste i oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:18 przecież każdy kto zył jako dorosły człowiek w epoce tak zwanego socjalizmu realnego, czy komunizmu wdrażanego........chciał, czy nie chciał się sprzedawał. pracując gdziekolwiek było się sprzedanym temu układowi. i sie go budowało. choćby mimowolnie. mnie osobiście bardzo smieszą wypowiedzi tak zwanych opozycjonistów, co to podobno całe zycie opozycjonowali, ale w międzyczasie pracowali w stoczniach imienia Lenina, jeździli na wczasy z FWP, brali granty na uczelniach, ich dzieci chodziły do lewackiej szkoły , i na lekcje religii w niezamknietych kościołach. być może opozycjonistą naprawde był ktoś, kto zył w czechosłowacji i uczył dzieci katechizmu po kryjomu w domu. lub w Rumunii, gdzie czałszeskowe psy węszyły mocno. ale w polsce? kpina. ja byłem trepem za komuny, slub miałem kościelny/co prawda to był ukłon w strone rodziny żony,ale też pewna manifestacja z mojego kabotyństwa/ . kupowałem jeansy w pewexie, korzystałem jednoczesnie ze sklepu za firankami ,żeby nie stać w kolejce po mięso, i żeby było smieszniej. znajomi mojej żony z ASP .co to po cichu drukowali drugoobiegowe wydawnictwa.......całkiem gładko oddawali mi swoje kartki na kiełbase i cieszyli się , jak im ją przynosiłem. a jednemu nawet załatwiłem opozycjoniście pomniejszemu , talon na fiata fso 1500 w wersji exportowej. wiecie co?...........smutne jednak jest to, że czy wyrastaliśmy w chorej rzeczywistości pseudosocjalistycznej, w tym całym rozdwojeniu jaźni na to co oficjalne i to co prywatne, czy ktoś wyrastał w kraju podobno wolnym, pod drugiej stronie żelaznej kurtyny.......alkoholizm jest i tu i tam. tyle ,że chyba z zupełnie innymi "duchowościami" borykają się ludzie w polsce i nie w polsce, po zaprzestaniu picia. tak zresztą wynika z moich doświdczen osobistych. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:22 Mi się komunizm kojarzy z zawiścią. Obie rzeczy bazują na równaniu w dół. > Dlatego nigdy nie odnalazłbym się w tamtym systemie. Heh, Jaras... tutaj trafiłeś doskonale. Tak naprawdę to ja uwielbiałam tę naszą PRL, bo co się naprotestowałam, tego mi nikt nie odbierze. Ileż cudnych dyskusji i bojów się toczyło - przykro powiedzieć, ale nie całkiem trzeźwych. A jakie książki podziemnie kolportowane się czytało - dzisiaj, oficjalnie sprzedawane, nie mają żadnego czytelnika. A jak z Almaturem pojechało się do Grecji, to ludzie z dziesiątej wsi przychodzili, żeby im opowiedzieć - Jak tam jest??? Ale masz chyba na myśli tzw. osobowość komuszą. Człowieka za nic nie odpowiedzialnego, chamskiego, toczonego przez nałogi... pozbawionego jakichkolwiek zasad moralnych. Taki człowiek jak z filmików Barei - zadufany w sobie idiota... Z idioty komucha masz dziś komucha zawistnika. Podjaranego antydepresantami. Żyjącego w jakimś chorym świecie urojeń, zazdrości o cudze stołki, o cudzą sławę, o cudzą myśl... Prawdziwy zawistnik - pogubiony biedny człeczyna... sierota po PRL. Najgorszy wróg siebie samego. Odpowiedz Link Zgłoś
darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:29 no własnie Eska.........to miałem na mysli , pisząc o róznych "duchowościach" . popeerelowksiej na przykład, lub duchowośći odzyskanej, alkoholika z prowansji. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:06 I jakbym w twoich myślach czytała: Na bankowym koncie kisze sobie ponad sto tysiecy zlotych, ale uwazam, ze nie > stac mnie na skonczenie lepszych studiow, choc moglbym skonczyc podyplomowe > studia na najdrozszym uniwersytecie w Angllii i jeszcze mi by zostalo- no ale > nie przeciez nie stac. Wiesz, że chciałam cię o to zapytać? Naprawdę. Czemu ty, skończywszy studia, z jakich nie jesteś wcale zadowolony, nie idziesz na następne? Że uczenie się jest takie przyjemne... Ja bym tam mogła uczyć się i uczyć... uwielbiam nauczycieli i lekcje. No i może zrobiłbyś jakiś bardziej przydatny kierunek - np. informatykę? Nie musisz wybierać prestiżowej drogachnej angielskiej uczelni, ale może coś, co cię jakoś lepiej ustawi - po prostu? Rozplanuj sobie czas. Pogódź robotę z nauką - no z pisaniem na forum też. :-) Odpowiedz Link Zgłoś