Dodaj do ulubionych

patologiczna zazdrosc

15.11.09, 03:53
Porusze nowy watek, troche zwiazany z bocznym tematem. Zazdrosc to w jakiejs
formie poczucie strachu. Wydaje mi sie, ze zycie nalogowca jest mocno nia
podszyte. Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 09:45
      W moim przypadku nie jest, nie wiem za to dla czego nie popracujesz nad sob, a
      tylko skupiasz się na innych ? :)))

      Cz to forum to forma osobistej terapii i usprawiedliwienie samego siebie że coś
      się robi ? :)
      • ela_102 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:14
        dwa zdania i tyle można wyczytać. Dowód na to, że to co widzimy w
        innych jest tylko NASZE.
        maras do adiego:
        nie wiem za to dlaczego nie popracujesz nad sobą, a
        tylko skupiasz się na innych ? :)))
        aby zaraz po tym napisać:


        Cz to forum to forma osobistej terapii i usprawiedliwienie samego
        siebie że coś się robi ? :)

        i już wiadomo jak ma maras ;-)nie zajmujący się innymi lecz sobą.

        Adi ja Ci powiem, że zadrości sobie raczej nie uświadamiałam gdy
        piłam, bo bardzo minimalizowałam swoje potrzeby. Często
        podkreślałam, że zadzroszę ludziom tylko dwu rzeczy - umiejętności
        pływania i prowadzenia auta ;-) Ja bardziej byłam wkurzona na tych
        którym się wiedzie, ale otaczałam się ludźmi z podobnymi do mnie
        celami. Spokojnie i zdrowo żyć, bo zdrowie najważniejsze ha ha ha,
        zupełnie jakby nie miało związku z moim piciem. Jakby miało sfrunąć
        na mnie z nieba.
        Zazdrościć zaczęłam gdy przestałam pić.
        I to uczucie stało się dla mnie inspiracją do nowych wyzwań.
        Jak komuś czegoś zazdroszczę to znak, że sama tego pragnę.
        I staram się to zdobyć.

        ot tyle...
        • maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:33
          Przykro mi, że też skupiasz się na innych, to tak jak byś wytknęła mi jakiś
          błąd, a świat nie kręci się w koło tego forum ,jak u innych, trzeba żyć i myśleć
          przede wszystkim o sobie, gdyż my potrzebujemy więcej zrozumienia itd.
          • maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:39
            Cyt: Zazdrość to uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest
            obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj
            za uczucie negatywne.
            • 7zahir Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 12:09
              maras2011 napisał:

              > Cyt: Zazdrość to uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest
              > obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne.>

              Gdy "obiekt jest człowiekiem"
              warto sobi uswiadomić, że okres niewolnictwa minął,
              więc nikt ni jest niczyja własnością :-)

              Ja chyba nie umiem jeszcze przezywać
              tego uczucia i niespecjalnie mi zależy
              żeby sie go nauczyć.

              W Desideracie jest taki fragment:

              ...Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego,
              co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.
              Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały,
              albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie....

              Dla mnie nic dodać, nic ująć.
            • ela_102 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 13:38
              Dlaczego od razu błąd, zajmowanie się sobą to również przyjmowanie
              słusznych na swoj temat uwag. Adi rozpoczął wątek, aby dowiedzieć
              się jak w kwesti zazdrości mają inni piszacy tutaj ludzie. Napisałeś
              cos na temat? wczesniej? czy skupiłeś sie właśnie na zdziwieniu po
              co on to robi? nie lepiej uznać, że skoro robi to ma w tym jakiś cel?
              I jak się nie ma nic do powiedzenia w temacie nie pisać NIC?

              Nie wiem skąd ta definicja zazdrości.
              Wszak od lat już wiadomo, że nie ma negatywnych czy pozytywnych
              uczuć. Co najwyżej przyjemne lub nieprzyjemne. Sam człowiek je
              przeżywający określa jakie są dla niego. Dla mnie zazadrość nie jest
              nieprzyjemna jest inspirująca :-)
        • 7zahir Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:41
          ela_102 napisała:

          Zazdrościć zaczęłam gdy przestałam pić.
          > I to uczucie stało się dla mnie inspiracją do nowych wyzwań.
          > Jak komuś czegoś zazdroszczę to znak, że sama tego pragnę.
          > I staram się to zdobyć.
          >
          > ot tyle...>

          Adi pyta o patologiczną zazdrość Elu :-)

          Mysle, ze to też jest rodzaj uzależnienia.
    • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 11:52
      Maras pyta:
      "Cz to forum to forma osobistej terapii i usprawiedliwienie samego siebie że coś
      się robi ? :)"

      Nie, na forum rozmawia się, wpisuje swoje przemyślenia... choćbyśmy się z nimi
      nie zgadzali, to jeśli są fajnie napisane, bez bucowatej tępoty "pluję na
      ciebie" - miło poczytać.

      Czytanie jest przyjemne :-)
      • obajednacy Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 12:22

        "Zazdrość szkodzi jednak samemu zawistnemu i przyprawia go o męki."


        Cytuję tutaj znanego filozofa Leszka Kołakowskiego.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 12:39
        Jesli ktos w ogole nie odczuwa zazdrosci, to pewnie cos z nim nie tak:) Mowie
        jednak o wykoslawionej i wyostrzonej formie- moze nie az zazdrosci w formie
        uzaleznienia, ale zazdrosci nie powiazanej z potrzebami.
        Uwazam, ze pewne uczucie zazdrosci jest naturalne, gdy widzi sie kogos, kto ma
        lub osiaga cos, na czym nam zalezy. Na przyklad moge zazdroscic koledze, ktory
        kupil sobie nowy volksvagen, o ktorym ja marze. On ma, ja nie a ja chce-
        oczywiscie kwestia, co z tym pozniej zrobic.

        Chcialbym tez odroznic zazdrosc od zawisci, tego uczucia przypisywanego ochoczo
        polskiej rasie. Zazdrosc to ja chce to, co ktos ma, zawisc to ja nie chce, zeby
        ktos cos mial, bo i ja ie mam. Tak jakby odwrotne uczucia. Zawisc jest wg mnie
        totalnie patologiczna, ale jakos nie kojarzy mi sie z alkoholizmem czy
        osobowoscia nalogowca.

        Patologiczna zazdrosc to wg mnie uczucie, gdy na przyklad w ogole nie obchodzi
        mnie rolnictwo, a moj kolega kupil sobie ogrod i chce go uprawiac i ja od razu
        tez chce taki ogrod. Jestem szczesliwie zonatym facetem z dziecmi, a kolega ma
        nowa kobiete- i mu jej zazdroszcze.

        Zauwazylem ze wypadki takiej zazdrosci wystepuja u mnie, choc nie jest to jakies
        czeste. Zauwazylem tez to w elementach opowiesci wielu alkoholikow. Nazywa sie
        to roznie, nawet slowo zazdrosc nie pada czesto- mowi sie o nadmiernym ego,
        narcyzmie, ale tez porownywaniu sie i egoizmie.
        Nie jest to wiec moja terapia, a raczej dyskusja.

        Mysle, ze zazdrosc nalogowca to polaczenie czesto wysokiej ambicji z brakiem
        umiejetnosci czy mozliwosci realizacji, a brak ten pochodzi od cech wykrzywionej
        osobowosci lub tez wynika z samego nalogu.

        W ramach samego nalogu- tenze pochlania coraz wiecej, wiec zostaje coraz mniej
        na inne rzeczy. Ale ambicja moze pozostawac.
        • obajednacy Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 13:08
          Dlaczego nad ranem przyszła Ci do głowy taka refleksja?
          Co skojarzyło Ci się z patologiczną zazdrością,mnie słowo patologia już żle się
          kojarzy.Zdrowa zazdrość jest dobra,motywuje do pracy nad sobą,a patologiczna
          ?nie spotkałam się z taką,mogę się jedynie domyślać że są tacy ludzie gdzieś
          koło mnie którym nie jest obce to uczucie.
          • ela_102 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 13:45

            No to ja nie byłam patologicznie zazdrosna.
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 17:02
              ela_102 napisała:

              >
              > No to ja nie byłam patologicznie zazdrosna.
              >



              No to dobrze Ci:)
          • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 18:59
            Miałem kłopot ze zrozumieniem pojęcia, bo od razu poszło mi w zawiść. Równanie w
            dół.

            Dzięki zazdrości wytrzeźwiałem. Zobaczyłem jakie (między innymi) palanty nie
            piją i dobrze żyją, to pomyślałem sobie, że ja też mogę.

            Patologią pewnikiem byłoby tutaj stanie w miejscu, a nawet cofanie się i
            obszczekiwanie tych, którym się powiodło. Sabotowanie ich działań i podważanie
            takiej, na ten przykład, uczciwości.
    • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 19:28
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      . Co wy na to?


      ja to mam dla Ciebie taka propozycje:
      www.youtube.com/watch?v=qmi3EPUrw6g&feature=PlayList&p=D3C6AAFDC1B4B1CE&index=6&playnext=7&play
      next_from=PL

      a potem wyrusz na łowy.........i pozyje wreszcie.
      trzexwy pijany bez róznicy
      zycie to nie dywagacje nad pusta flaszka........to krew, wino i
      dotyk kobiety.
      powodzenia Beka, dużo szcześcia radości co se tam chcesz.
      • lumpik1 Re: patologiczna zazdrosc 15.11.09, 20:33
        To "normalna "psychoza alkoholowa zwana "OTELLO".Każdy alkoholik ją ma albo
        będzie miał!!!
        • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 14:04
          Ty lumpik?.....za duzo teorii sie nałykałeś. i zapomniałeś ,że
          istnieje tez zespół netKorsakowa, co atakuje kazdego usera
          netowego, optymalnie wyedukowanego w behawioralnej "nauce", jaką
          jest psychologia uzależnień.

          heja palanty
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 15:58
          Psychoza alkoholowa to zupelnie inna rzecz, to zespol urojen. Chory z otellem
          swiecie wierzy we wszelkie bzdury tyou paranoje i spiski.
          Chory na Otella raczej by nie przyszedl na forum pisac o zazdrosci, bo nie
          mialby swiadomosci ze jest cos z nim nie tak.
          p.s. nie cierpie na patologiczna zazdrosc, napisalem, ze mam momenty
          nieuzasadnionej zazdrosci, sa to momenty, ale znam takich, co sa patologicznie
          zazdrosni non stop i to nie tylko alkoholicy. Jednak u alkoholikow chyba
          zazdrosc jest wieksza, nie tyle ze patologiczna od razu ale wieksza, ale to moja
          teza tylko.

          Za piosenke Darkowi dziekuje, widzialem tego goscia na zywo 2 razy gral tam
          gdzie pracuje:)
          • maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 16.11.09, 16:53
            OK, naskoczyłem na ciebie <beka> - denerwujesz mnie chyba, że tyle wiesz, masz
            mnóstwo przemyśleń i pomysłów, ale pomimo to nic ze sobą nie chcesz zrobić i
            tkwisz w tym bagnie (nie chcesz chyba wyjść), co jeszcze pogłębia twoje stany .
            Pozdrawiam cię :)
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 00:40
              maras2011 napisał:

              > OK, naskoczyłem na ciebie <beka> - denerwujesz mnie chyba, że tyle wies
              > z, masz
              > mnóstwo przemyśleń i pomysłów, ale pomimo to nic ze sobą nie chcesz zrobić i
              > tkwisz w tym bagnie (nie chcesz chyba wyjść), co jeszcze pogłębia twoje stany .
              > Pozdrawiam cię :)
              >
              >

              Spoko, rozumiem, tez mam takie wrazenie. Nic nie robie, bo jakby zrezygnowalem.
              Kiedys moze robilem za duzo na raz i zbyt wiele oczekiwalem- psycholog tu i tam,
              antydepresanty, terapia odwykowa, mityngi AA, poza tym czytanie ksiazek, plany
              itp. Na pewnym etapie wydalo mi sie jednak, ze jestem tak emocjonalnie
              pokiereszowany, ze nie ma sensu nic robic.
              Ale to tez samooszustwo, bo wiaze sie ono wlasnie ze zbyt wygorowanymi
              oczekiwaniami. Chcialbym w ciagu roku a najlepiej dwoch tygodni odkrecic
              psychike wykrzywiana przez 30 lat.
              Z drugiej strony, wiele osiagnalem, jak pomysle i porownam, mimo nawet tego, ze
              nie zachowuje abstynencji, co jest jakas porazka, poza tym- finansowo stoje
              dobrze, nie musze ciezko pracowac, kupilem sobie wszystkie rzeczy, o jakich 10
              lat temu marzylem i myslalem, ze nigdy ich nie bede mial.
              Kiedys myslalem, ze "jakbym mial domowe studio i sprzet muzyczny, dobry sprzet
              audio video, plyty ktore lubie, to juz bede szczesliwy", teraz mam to wszystko i
              w ogole nie doceniam.
              Wlasnie to moze byc przyczyna kryzysu- dotad zawsze byla ta furtka- no tak,
              jestem nieszczesliwy, bo nie mam tego i tamtego, bo gdybym mial to bedzie ok- no
              i mam i nie jest ok. Czyli bylo to takie gonienie kroliczka chyba.
              W formie anegdoty, 10 lat temu myslalem sobie- w formie nierealnego marzenia- ze
              chcialbym mieszkac 3 minuty piechota od morza i moc sobie codziennie chodzic na
              plaze i plywac. I mam to- i coz, musze sie zmuszac, zeby to docenic, bo na
              codzien nawet tego nie widze. Tak by mozna ciagnac w nieskonczonosc.

              Tak naprawde sabotuje sam siebie. Moglbym miec dziewczyne, ale oczywiscie laze
              za tymi, co sa zajete albo we mnie nie gustuja, a jest wiele dziewczyn, ktore
              przejawiaja zainteresowanie, ale nimi sie nie interesuje.
              Na bankowym koncie kisze sobie ponad sto tysiecy zlotych, ale uwazam, ze nie
              stac mnie na skonczenie lepszych studiow, choc moglbym skonczyc podyplomowe
              studia na najdrozszym uniwersytecie w Angllii i jeszcze mi by zostalo- no ale
              nie przeciez nie stac. Stoje w miejscu i sie zadreczam zamiast cos robic, nie
              wiem, moze mi tak wygodnie jakos podswiadomie, moze mam poczucie przegranej i
              tak chce zostac?

              A do Jarasa- nigdy nie czulem zawisci wobec wytrzezwialych osob, przeciwnie,
              czuje podziw, w ogole to absolutnie nie jestem zawistny, nigdy nie myslalem
              kategoriami, ze ktos cos ma i nie powinien miec, odwrotnie, mysle ze on niech ma
              tylko dlaczego ja nie mam. No wylaczywszy fiutow z Wall Street, ktorzy wzieli
              miliony i puscili gospodarke swiatowa z dymem, o nich mysle, ze powinni wszystko
              stracic, ale nie z zawisci ale z poczucia przyzwoitosci, ze tak to nazwe.
              • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 08:11
                wiesz co Beka?........jest wyjasnienie tego Twojego syndromu. to
                wyjasnienie jest stare jak świat:
                "wszędzie dobrze gdzie nas niema"........a potem na miejscu okazuje
                sie, że czy tu , czy tam jest dokładnie tak samo.
                mnie nosiło po świecie, bo też uważałem ,że jak nie zobacze
                Kalabrii, lub nie bzyknę południowej dziewczyny, to nie poznam
                co to jest smak prawdziwego szczęścia. wyobrażałem sobie, że jak
                dostane wreszcie mój wymarzony pojazd ilustamtonowy.to stanesie
                królem bezdroży........i figa z makiem.
                nadal zawsze byłem tym samym facetem, tyle ,ze w róznych
                miejscach.
                a moje szczęście jak w przypadku kozła bajki, leżało tuyż za
                rogiem. wystarczyło sie po nie schylić. ale ja się schylac kiedyś
                nie lubiłem........bo to było według mnie zbyt upokarzające.
                i tak sobie zyłem uzalezniając się od rzeczy, ludzi kompletnie
                mi obojętnych itd etc. a czym więcej tego wokół było-tym
                bardziej tego nie ceniłem. to też ma jakieś wyjasnienie pewnie w
                psychologii lub innych znanych od wieków ludziom przypadłościach. że
                od przesytu nikt nie jest szczęśliwy. można bodźce mnożyć w
                nieskończoność Beka, aż zabraknie na nie skali. i wtedy du** blada.
                nic już nie cieszy.
              • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 08:58
                Wiesz, Addi, teraz pojawił się w twojej opowieści pewien szczegół... dla mnie
                dość niepokojący: antydepresanty.

                Oj, Addi - ja nie wiem, czemu ludzie tak ryzykują...

                Może już nigdy nie będziesz szczęśliwy?

                Może skazałeś się na ustawiczne latanie po psychologach, po terapiach, po
                psychiatrach? Ustawicznie będziesz nosił coraz bardziej zryty beret zamiast
                głowy? I - niestety - coraz bardziej będziesz odstawał od ludzi - tych, których
                spotykasz na co dzień.

                Będziesz gadał o życiu, zastanawiał się nad życiem - ale żyć nie będziesz. Nie
                to, że umrzesz, ale w jakiś metaforyczny sposób pozostaniesz martwy...

                Może ty po prostu - próżniakiem jesteś? Nie lubisz się starać, pracować...

                To nie przytyk czy zaczepka, Addi, ale moja smutna refleksja ciebie dotycząca.
                • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:10
                  > Będziesz gadał o życiu, zastanawiał się nad życiem - ale żyć nie będziesz.

                  Którędy by nie nie patrzeć - odmienny stan świadomości.

                  Kojarzy mi się to z ofertą producentów papierosów typu plastry, czy pigułki,
                  pomagające znieść głód nikotynowy. Głód nikotynowy trwa nie więcej niż
                  dwadzieścia minut. Można go przetrwać. Jak wszystko inne i on przemija, a z
                  czasem zupełnie ustaje. Środki farmakologiczne sponsorują, w ten, czy inny
                  sposób, koncerny tytoniowe. Stać ich nie tylko na to. Działają one w ten sposób,
                  że stępiają odczuwanie głodu nikotynowego. Trwa on nie dwadzieścia minut
                  intensywnie, a mało odczuwalnie przez godzinę. Tak naprawdę ludzie wspomagający
                  się takimi środkami cały czas czują się "nieswojo". Antydepresanty mają takie
                  samo działanie u alkoholików.

                  Inna rzecz, że żadna farmakologia nie leczy choroby, pomaga jedynie przetrwać
                  jej stan.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 12:19
                  Ojojoj, antydepresanty bralem 4 lata temu przez kilka miesiecy, ale nie pomogly
                  niestety a potem byla terapia. Nie, ze lykam cos teraz.
                  • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 12:56
                    No a jak te antydepresanty poryły ci po berecie? Jak co uszkodziły w twojej
                    łepetynie - to masz się temu poddać? Walcz, gościu - bo masz talent.

                    Ja bym tam walczyła. Walczyłabym o swoją GODNOŚĆ. To jest cudowna rzecz, którą
                    tracisz w relacji: - pozwól sobie pomóc.

                    Jacy ludzie tobie pomagają? Osobiście, przyjrzawszy się personelowi placówki
                    przy ul. Pomorskiej w Łodzi (finansowanej ze środków publicznych) stwierdzam, że
                    to oni ode mnie, a nie ja od nich - powinni się uczyć. Mimo mojego
                    alkoholizmu... ja w taki kierat nie wchodzę. I basta.

                    Gdybyś się zdecydował na czekoladę w łódzkiej Manufakturze oraz nocleg w moim
                    hotelu - to weź pod uwagę, że ci publicznie nakopię. I jeszcze kumpli poproszę,
                    żeby to dali w Wiadomościach Dnia.

                    Tak więc - makijaż fachowy, gatki na obcasik oporne...

                    Takiego cię nauczymy moresu, że bez problemu pomnożysz 7*9 ile to jest ?- oraz
                    wyciągniesz pierwiastek z 1.

                    A potem ożenimy z cud dziewczyną... bo w mojej podejrzanej kamienicy cud
                    dziewczyny podejrzanie falują bioderkami.

                    No ja się akurat z dziewczynami cud nie mogę ożenić, chociaż wolałabym sypiać z
                    osobą młodą i zdrową. Niż z jakimś dziadkiem po trzydziestce...

                    Tak więc - przyjedziesz, a włos ci z beretki nie spadnie.
                    ;-)
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 16:26
                      Bez przesady, ja nie bralem bromu tylko nowoczesne srodki SSRI, dzialajace
                      wybiorczo, to ten slynny prozac i jego pochodne. Raczej mi nie poryly, po prostu
                      nie dzialaly, czulem sie moze troche bardziej bezwladny emocjonalnie.
                      Ale one dzialaja ponoc tylko u osob z kliniczna depresja, gdzie chemia mozgu
                      jest zepsuta. Ja nie mialem nigdy klinicznej depresji, raczej nerwice depresyjna
                      i to nie chemiczna, wiec nie zadzialalo pewnie dlatego.

                      Ja nie uwazam, ze traci sie godnosc korzystajac z pomocy, pod warunkiem, ze jest
                      to relacja partnerska. Przeciez jak boli mnie zab to ide do dentysty i nie
                      czuje, zebym tracil godnosc. Ale dentysta nie jest otoczomy aureola zbawcy i
                      mesjasza, uklad jest czysty- ja (albo kasa chorych) place, on robi tak by moj
                      zab byl zdrowy.

                      W Polsce przyjela sie nieco wypaczona wersja minesoty, umoocniona dzialaniami
                      Kotanskiego, w imie czego ponizanie nalogowca bylo srodkiem w terapii. Moze u
                      niektorych tu dziala, ale mysle ze u niewielu. Tutaj mozna dyskutowac, czy
                      chodzi do utraty godnosci czy nie- na pewno o to bardzo latwo.
                      • zyg_zyg_zyg Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 16:55
                        w imie czego ponizanie nalogowca bylo srodkiem w terapii. Moze u
                        > niektorych tu dziala, ale mysle ze u niewielu.

                        Może u niektórych rzeczywiscie działa, u mnie by nie zadziałało.
                        Byłam wystarczająco upodlona przez samą siebie. Podobnie byłam
                        wystarczająco wypełniona lękiem, żeby nie potrzebować dodatkowego
                        straszenia, które serwowano mi na pierwszych spotkaniach
                        indywidualnych. I czułam się wystaczajaco winna - wpędzanie mnie w
                        dodatkowe poczucie winy też nie było skuteczne. Dlatego po kilku
                        spotkaniach zwiałam od terapeutki stosującej taki model pomocy. I
                        znalazłam inną, która dała mi nadzieję i przekonała, że może mi się
                        udać. Zamiast psychicznie walić mnie po głowie, trochę mnie po niej
                        pogłaskała :-) - oczywiście też bez przesady. Może szkoda, Addi, że
                        Ty nie zwiałeś...
                        • zyg_zyg_zyg Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 17:09
                          Żeby oddać sprawiedliwość napiszę, że znam sporo osób, które
                          znalazły pomoc u tej mojej pierwszej-niedoszłej terapeutki i które
                          wyszły na prostą. Ona nie była ogólnie do dupy, tylko ja się z nią
                          totalnie rozmijałam.
                          • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 18:16
                            Zyga: nie możemy tutaj wpisać danych... ja swojego dentysty (przystojny, ale
                            żonaty... ), ty swojej terapeutki.

                            Żeby nie było:
                            alkoholicy mają problemy z zębami. Tak się nam zgadało też z moim specjalistą,
                            już pod sam koniec leczenia - wymiotujesz, kwasy trawienne działają na wapń... i
                            zamiast normalnych ubytków masz leczenie kanałowe. Pogadaliśmy o alkoholicznych
                            ząbkach... na plus wyszła moja higiena, ale na minus - olewactwo alkoholika "
                            aj, a to już jestem takie pijane bydlę, że co mi w zęby trzeba zaglądać...ble".

                            A że mi koronkę na przodek potrzeba było, to się ucieszyłam, że niby mam bardzo
                            białe kości. To ja już będę straszyć - bez dodatkowego oświetlenia. Samą bielą.

                            I ciebie tez wystraszę, Zyg, jeśli głupoty będziesz pisała. No.
                            :-)))
                            • zyg_zyg_zyg Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 20:16
                              Oj, e4ska, a czy widziałaś kiedykolwiek, żebym pisała głupoty? ;-)
                              Chyba, że ostrzegasz tak na przyszłość i wszelki wypadek...
                              • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 20:30
                                ja poznalem na terapii takiego goscia Beka.utalentowany mlody
                                aktor w dużego teatru.tak sobie sam ordynował dozy i rodzaje
                                pewnych leków.ze w końcu uwierzył ,że bohater "moskwa - pietuszki"
                                to on sam........jak odstawial leki, od razu było to widac , jak
                                na dłoni, gdy je brał też.
                                to długotrwały proces ,czesto gęsto niezauwazalny dla biorącego,.ale
                                zauwazalny dla postronnych. i niestety nie jest obojętny dla
                                mózgu.
                                nie ma takich leków z tej półki , które by były obojętne.
                                tak jak alkohol zreszta.....to wszystko są środki psychoaktywne.
                                a nie jakas malisa w herabtce, czy inne yerba mate co podobno
                                pomaga na wszystko, właczniez libido.
                      • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 17:09
                        Żeby mi przyszło odpowiadać w tak klasycznym wypadku...
                        :-(
                        W Polsce przyjela sie nieco wypaczona wersja minesoty, umoocniona dzialaniami
                        > Kotanskiego,
                        to i dobrze, że sam się rozbił. Jakoś droga nie stosuje się do wymagań pomnikowych.

                        a nie bralem bromu tylko nowoczesne srodki SSRI,
                        Ano one beretki nie ruszają? Skąd masz wiedzę, jak te środki działają?

                        Na siebie, kurcze, patrz. Dokąd cię poprowadziły.

                        Przeciez jak boli mnie zab to ide do dentysty i nie
                        > czuje, zebym tracil godnosc. Ale dentysta nie jest otoczomy aureola zbawcy.

                        No, zanim rozdziawiasz buzię: dentysta musi wiedzieć, czy i jakie w twoim
                        przypadku stosować znieczulenia. Jeśli jesteś podatny na chemię - to dentysta
                        musi być ubezpieczony na swoim gabinecie - dentysta płaci kupę kasy, żebyś ty na
                        fotel wlazł. Ubezpiecza się - i koszt ubezpieczenia masz w koszcie borowania czy
                        rwania czy co tam jeszcze...

                        Zawsze dokładnie oglądaj fakturę z wykonanej usługi.
                        • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 17:34
                          Podkreślam:

                          Dentysta i jego bardzo drogie usługi prosperują w obecnej rzeczywistości
                          ekonomicznej. Siadając na fotelu - płacisz za fotel, za bormaszynkę, za
                          cement... płacisz też za bezpieczeństwo.

                          Osobiście: w ostatnich dwóch latach systematycznie korzystałam z medycznych
                          usług dentysty. Jestem bardzo zadowolona - wizyta w gabinecie to po prostu
                          bajka... Nie to, że kto skacze przed moją ostrą szczęką, ale wiemy - co
                          zrobić... ja wybieram: zabieg kosztuje tyle a tyle, proszę pani - specjalista
                          taki: za to płacę, specjalista owaki potrzebny ... Na co mnie stać... a stać
                          mnie musi i koniec.

                          nikt mi tam nie ględził w stylu: daj sobie pomóc. Moje ząbki wymagały pomocy - a
                          pomoc kosztowała. I na tego typu usługi specjalisty nie będę sobie żałować.

                          kocham swojego dentystę - a terapeutą gardzę. Bo nie cierpię oszustów...

                          na gębę - usług żadnych nie biorę :-)
                      • tranzyt.08 Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 19:27
                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                        > Bez przesady, ja nie bralem bromu tylko nowoczesne srodki SSRI,
                        dzialajace
                        > wybiorczo, to ten slynny prozac i jego pochodne. Raczej mi nie
                        poryly, po prost
                        > u
                        > nie dzialaly, czulem sie moze troche bardziej bezwladny
                        emocjonalnie.



                        Na alkoholizm dali ci nowoczesne srodki SSRI!?!

                        "Nowoczesne srodki "...ladnie to okresliles,mozna by odniesc
                        wrazenie,ze to wrecz cos niewinnego,slodkiego,smacznego i
                        niegroznego,cos jak gilgotanie stopy piorkiem od maluskiego zoltego
                        kaczatka.


                        czulem sie moze troche bardziej bezwladny emocjonalnie.


                        Moze lykales placebo...?
                        Brales to "swinstwo" przez kilka miesiecy i nic ci nie pomoglo.A
                        lekarz,ktory toto "SS" przepisal,co powiedzial na koniec?


                        Wedlug mnie jestes najnormalniejszy z normalnych.Szukasz
                        niepotrzebnie i uparcie dziury w calym.Wina wszystkiego jest
                        samotnosc.Znajdziesz upragniona dziewczyne i milosc,to zniknie to
                        dasanie sie na siebie.

                        A to,ze nadal masz wysokie wymagania co do wieku i
                        urody "kandydatki" do twojego serca,to super,tak trzymaj.
                        A jako mezczyzna masz czas na zalozenie rodziny,najmniej dziesiec
                        lat.Wszystko osiagniesz w zyciu,tylko nie popuszczaj poprzeczki!

                        Pozdrawiam.
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 19:47
                          Eska sugeruje, ze polykalem srodki kilka miesiecy i zrylo mi beret, o matko
                          ratujze:)
                          Prozak zarlo kilkadziesiat milionow Amerykanow, byl traktowany jak polopiryna, i
                          niewielu pomogl, bo pomaga tylko w klinicznej depresji, a nie na niska
                          samoocene, wbrew temu jak byl reklamowany.
                          Moze to wyjasnia, dlatego Bush jr byl 2 razy prezydentem, a dla innych dlaczego
                          komunista Obama zostal:)

                          Tranzyt, milo widziec, mowie nowoczesne srodki, bo slowo psychotropy ma zle
                          konotacje, kojarzy sie z opuchnietym swirem w pizamie z cieknaca slina i tepym
                          wzrokiem, to byly stare leki, te nowe nie maja takich dzialan, w ogole nie maja
                          zadnych dzialan, to problem:)

                          A czy mi je dali- tak naprawde to je sobie sam dalem, zaden lekarz mi ich nie
                          przepisal, bylem u jednej psychiatrki i uznala, ze nie ma dla mnie leku ( nie w
                          sensie tak silnego bom tak porypany, tylko ze jestem za zdrowy na leki), potem
                          za pomoca osoby z rodziny, ktora miala do czynienia z branza medyczna,
                          zalatwilem sobie kilkumiesieczny przydzial pewnego srodka, uznalem ze psychiatra
                          numer jeden sie pomylil i ja wiem lepiej, a skoro mam drogi srodek za darmo, to
                          czemu nie, tak wiec bralem je bez nadzoru, poszedlem tylko do innego zakreconego
                          psychiatry i mu tylko oznajmilem, ze to biore (w domysle juz mi ktos przepisal)
                          i zeby sie upewnic co do dawki.


                          • maras2011 Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 20:55
                            Do < beka.smiechu-w.sali.obok >

                            facet.interia.pl/news/sprawdz-czy-jestes-malkontentem,864231
                            • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 21:03
                              Beka nie jest malkontentem........moge o tym zapewnic w ciemno i
                              va banque.
                              Beka poprostu dawno nie miał kobiety na jakiej mu zalezy. a
                              wymagania ma spore. niestety. takie kobiety też maja wymagania.
                              hej
                              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 23:43
                                Z tym brakiem kobiety to prawda niestety. tym bardziej, ze jak pisalem chyba,
                                uznalem, ze moja emocjonalna przypadlosc wynika z odrzucenia przez matke- wiec
                                brak uczucia ze strony kobiety to jeszcze na pewno poglebia/

                                co do dzialania lekow, spokojnie, to byl jeden lek kilka miesiecy w minimalnych
                                dawkach. moze za 50 lat wyrosna mi dodatkowe uszy, nie wiem, ale na razie nie
                                widze zeby mi cos uszkodzil.

                                • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 10:23
                                  A jak byś chciał to zobaczyć? Jesteś uzależnionym samodiagnozującym się amatorem
                                  niebezpiecznych i śmiercionośnych używek.

                                  Nie przyjmujesz informacji od innych. Uznajesz, że to odrzucenie, a nie troska.

                                  Byłbyś pierwszym człowiekiem, tak uwarunkowanym, który odniósłby sukces życiowy.
                                  • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 13:22
                                    To już doszło do tego, że mi się Jarasowe odpowiedzi podobają...

                                    Zawsze byłam przeciw, ale - ... że niby...

                                    Dla nas, alkoholików, to jest bardzo ważne i odważne oświadczenie...
                                    Ja to bym na wstępie nie podejrzewala, że taki Jaras... potrafi.
                                    a jednak: moje założenie legło gruzach.
                                    I ja na gruzach moich dawnnych założeń przyznaję, że leczenie alkololików ma sens.
                                    Jakie by ono nie było... to wymagajmy... nie ma tak, ze ONE akurat zachlały...
                                    NIE!
                                    • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:10
                                      Najtrudniejsze dla mnie było przyznanie się, że spowodowałem lawinę. Do tej pory
                                      byłem przekonany, że zaledwie rzuciłem kamieniem. W dodatku pod górkę, więc
                                      nawet jeśli lawina, to, przecież, spadła na mnie.

                                      Nigdy bym nie zmienił myślenia, gdyby nie inni ludzie i okoliczności w jakich
                                      ich spotkałem. Wiem to po przykładzie tych, którzy nie zmienili.
                                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:55
                                        Rozumiem, ze interweniowales w sprawie tych niezmienionych ludzi- skoro ich
                                        znales- ale nie chcieli Cie sluchac?
                                        • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 17:37
                                          bravo Beka.......wreszcie zaczynasz łapać o co tu chodzi . i
                                          zamiast analizowac tezy astrologa z Elbląga czyli Elblojarusa.
                                          zaczynasz z nim gadac jak szaman z szamanem.
                                          myslałem ,że sie tego nigdy już nie domyslisz.
                                          powodzenia
                                        • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 19:15
                                          Nie rób sobie ze mnie kogoś więcej niż naprawdę jestem. Spotykałem takich ludzi
                                          w AA, jak chodziłem do ośrodka odwykowego i na forach poruszających problematykę
                                          alkoholową. Niektórzy są bardzo wytrwali.
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 16:34
                                    tenjaras napisał:

                                    > A jak byś chciał to zobaczyć? Jesteś uzależnionym samodiagnozującym się amatore
                                    > m
                                    > niebezpiecznych i śmiercionośnych używek.
                                    >
                                    > Nie przyjmujesz informacji od innych. Uznajesz, że to odrzucenie, a nie troska.
                                    >
                                    > Byłbyś pierwszym człowiekiem, tak uwarunkowanym, który odniósłby sukces życiowy
                                    > .
                                    >

                                    Wcale nie, sukces w cale nie jest wykluczony przez uzaleznienie, Slash z
                                    Guns'n'roses byl przymusowo wcielony na terapie w 1988 roku a przestal pic i
                                    cpac ostatecznie w 2007 roku, przez te 19 lat osiagnal wielki sukces zawodowy, a
                                    wlasciwie ich wiele, zalozyl rodzine, splodzil dzieci. Oczywiscie to nie dzieki
                                    nalogowi, ale mimo jego istnienia. W koncu przestal, bo i on zrozumial, ze
                                    nalogi w koncu kazdego gubia- tego nikt nie zaprzecza.
                                    Ale Jarasa zdanie:
                                    Byłbyś pierwszym człowiekiem, tak uwarunkowanym, który odniósłby sukces życiowy
                                    jest w tym kontekscie po prostu demagogicznym pustoslowiem.

                                    A jak bym chcial zobaczyc? Co zobaczyc, czy jestem normalny?
                                    Tak, jestem 100% psychicznie sprawny, mam kontakt z otoczeniem, rozumiem co sie
                                    do mnie mowi, umiem dodawac i odejmowac. To, ze mam pokiereszowane emocje sam
                                    dostrzegam, wiec chyba jakos mnie te leki nie pogiely?

                                    W ogole nie mam zamiaru tutaj nikomu nic udowadniac, Eska zaczela od z niczego
                                    wzietej hipotezy, ze mi leki poryly mozg i polecialo, a teraz mam udowadniac, ze
                                    nie jestem wielbladem.

                                    Nie ma chyba zdiagnozowanego przypadku w medycynie, by Prozac i jego pochodne
                                    zrobily z kogos glupiego. Byly jakies afery z pojedynczymi przypadkami
                                    samobojstw zaraz po odstawieniu, ale jak widac to nie moj case.
                                    Nie mam oczywiscie gwarancji, ze mi sie nic nie stalo, ale to nikt nei ma
                                    gwarancji, beret moze zostac poryty przez tabletki od bolu glowy z krzyzykiem,
                                    lekow hormolnalnych a nawet penicylyny, nie mowiac o nastepstwach gryp roznych,
                                    cukrzyc itp.
                                    Wiec wszyscy cos brali i wszyscy maja porye berety, taki ostateczny wniosek.
                                    • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 20:09
                                      Beka?..........co Ty pieprzysz?
                                      jaki Slasch? jakie znów Spluwy w różach? może jeszcze opowiesz
                                      sam sobie, ze Kaszpirowski to genialny neurastenik co uzywał
                                      relanium, michel zwany Jacko, żyje razem z Elvisem na wyspie
                                      Mauritius bo w pore sami odstawili LSD , a leonardo da vinci i
                                      caprio to wcielenia Casanowy z Staffordu i osiagneli sukces bo se
                                      ami zrobili sekcje zwłok.
                                      Ty przestań Beka filozofować i sie upajać własnymi
                                      obrazkami........zaszyj się, albo co innego. nawet sam ze soba na
                                      sam........ale zrób coś wreszcie konkretnego.
                                      bo wiesz co Beka...........przeczytałem kiedyś książeczkę o
                                      Wojaczku...wpierw pisał tak, siak i inaczej. a na końcu już
                                      bełkotał bez sensu. upajał się sam swoim bełkotem. uwierzył tym,
                                      co go wczesniej głaskali z włosem i utwierdzali w jego pijanej
                                      genialności.
                                      jesteś durniem Beka..........a ja Cię bardzo lubie.
                                      • aaugustw Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 20:16
                                        darekwolf napisał:
                                        > jesteś durniem Beka..........
                                        ______________________________.
                                        Slyszysz beka... - W tych slowach masz dwie odpowiedzi,
                                        ktore wynikaja z zalozonego przez ciebie tu tematu...!
                                        A... ;-))
                                        • darekwolf Re: Beko! to moje ostatnie jasnowidzenie..hej 18.11.09, 20:29
                                          masz jasny dowód Beka w postaci wypowiedzi Augusta.co Ciebie
                                          czeka , gdy niczego ze soba nie zrobisz ! sam dla siebie.
                                          za pare lat, jesli nic złego sie nie stanie Beko.wylądujesz w AA i
                                          skończysz tam jako słuzbowy krajowy, lub regionalny, nie
                                          będziesz pewnie pił, bo już nie bedziesz mógł i staniesz się
                                          takim intelektualnym warzywem jak August. od czasu do czasu resztki
                                          błyskotliwości przebiją sie w Twoich słowach na powierzchnie,
                                          jakieś smutne reminiscencje niewykorzystanego potencjału dadza o
                                          sobie znać. ale nic z tego......to już będzie całkowity Twój
                                          zmierzch. taka augustowa wegetacje Cie czeka.
                                          przemyśl to sobie..........hej
                                          • aaugustw Re: Beko! to moje ostatnie jasnowidzenie..hej 18.11.09, 20:32
                                            darekwolf napisał:
                                            ::::::::::::::::::
                                            _______________________________.
                                            Wiedzialem, ze nozyce sie odezwa...! ;-))))
                                            A...
                                            • darekwolf Re: Beko! to moje ostatnie jasnowidzenie..hej 18.11.09, 20:44
                                              przeciez to Ty sie odezwałeś Auguście jak zwykle, w kolejności łatwej
                                              do przewidzenia .i w stylu właściwym dla Ciebie-czyli zza cudzych
                                              pleców.
                                              August nie plącz mi się pod nogami.bo kompletnie nie wiesz gdzie
                                              dzwonią...jak głupi byłeś Auguście tak i coraz głupszy jesteś.
                                              kiedyś przynajmniej byłeś złosliwy na jakim takim poziomie.....a
                                              teraz wyłazi z Ciebie niecierpliwy satyr znudzony samym sobą i
                                              zazdrosny o wszystkich wokół, którzy nie zajmują się Toba.

                                              więc daję Ci te odrobine przyjemności......podziekuj mi ładnie i
                                              nie mrudx jak stara baba.
                                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: patologiczna zazdrosc 18.11.09, 22:24
                                        Niedokladnie mnie zrozumiales Wolf. Nie mialem zamiaru tutaj podawac przykladu
                                        Slasha, aby udowadniac blahosc nalogow albo jeszcze gorzej- ich tworczy wklad w
                                        zycie.
                                        O co mi chodzilo to- jezeli podaje sie jakies ostre, kategoryczne tezy, to
                                        lepiej wiedziec co sie mowi, bo inaczej grozba staje sie groteskowa i dziala
                                        odwrotnie od zamierzenia.
                                        Jaras napisal, ze nie zna jeszcze przypadku, by ktos w nalogu cokolwiek
                                        osiagnal- teza nadzwyczaj ryzykowna, bo nieprawdziwa. Zamiar zapewne byl dobry,
                                        ale przez skrajnosc teza staje sie groteskowa.
                                        Gdyby napisac- tkwienie w nalogu predzej czy pozniej sie nie oplaca, nalog z
                                        czasem odbiera wiele- to zgoda, ogolne ale prawdziwe stwierdzenie. Ale pisac, ze
                                        bede pierwszym czlowiekiem na swiecie, ktory cokolwiek osiagnie pijac- to juz
                                        ryzykowna zabawa.

                                        Do upjania sie wlasnym belkotem mi daleko, raczej jezeli upajam sie to tym, ze
                                        jeszcze nie belkocze, oczywisccie boje sie ze zaczne, robic cos probuje, tylko
                                        strasznie wolno idzie czasem.

                                        A odnosnie lekow to nie chwale sie, ze sobie przepisalem antydepresanty, po
                                        prostu uwazam, ze przez nie nie zglupialem.


                                        • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:02
                                          > tkwienie w nalogu predzej czy pozniej sie nie oplaca, nalog z
                                          > czasem odbiera wiele- to zgoda, ogolne ale prawdziwe stwierdzenie.

                                          Alkoholizm, a pewnie i nałóg każdy, odbiera nam wszystko. Od samego początku. Z
                                          czasem, jedynie, coraz trudniej nam to ukryć.
                                        • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:49
                                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                                          > Niedokladnie mnie zrozumiales Wolf.> .......................... raczej
                                          jezeli upajam sie to tym, ze
                                          > jeszcze nie belkocze, oczywisccie boje sie ze zaczne,>

                                          nie ma sprawy.......jesli coś nie tak zrozumialem . ja tam sie nie
                                          rozlece z tego powodu na części pierwsze.
                                          ale z tym upajaniem to wiesz jak jest.........ja sie dośc długo
                                          upajałem ,że skoro dziś pije, a jutro ,albo i jeszcze dziś mam
                                          z tego powodu wyrzuty sumienia, rozterki itp
                                    • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 19.11.09, 15:24
                                      > Wcale nie, sukces w cale nie jest wykluczony przez uzaleznienie,
                                      > Slash z Guns'n'roses byl przymusowo wcielony na terapie w 1988
                                      > roku a przestal pic i cpac ostatecznie w 2007 roku, przez te 19
                                      > lat osiagnal wielki sukces zawodowy,

                                      Nie znam tego gościa. Wiem po sobie jak to wygląda. Najwięcej pieniędzy
                                      przepijałem wtedy, gdy miałem najwięcej. Najgorsze wtopy towarzyskie miałem, jak
                                      miałem towarzystwo. Z czasem jednak fizycznie i psychicznie wysiadłem. Coraz
                                      bardziej zamykałem się w sobie i oddalałem od ludzi, a jednocześnie sam ze sobą
                                      nie mogłem już przebywać. Doszedłem do stanu, gdy uważałem, że nie ma dla mnie
                                      jakiegokolwiek rozwiązania.

                                      I wtedy właśnie znalazłem się w towarzystwie osób, które poradziły sobie z tym
                                      wszystkim. Miały to samo co ja, większość jeszcze gorzej, po drodze skrzywdzone
                                      rodziny, dwie i trzy nawet, przepite jeszcze więcej, zatracone i sponiewierane
                                      życie, które było moją przyszłością, gdybym wrócił do picia. Nie odczuwałem
                                      różnicy czy za dwa lata, czy dwanaście. To było pewne, bo już wiedziałem, że
                                      można zdychać, ale nie uwolnić się śmiercią od nadchodzącej prawdy.

                                      Nie miałem nic do stracenia. Nie bardzo spodziewałem się, że coś zyskam. Ale
                                      spróbować postanowiłem. No i nie piję.

                                      Mój sukces polega na tym, że potrafiłem przyjąć informację, że posłuchałem i
                                      usłyszałem drugiego człowieka. Cała reszta jest tylko tego wynikiem.
              • tenjaras Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:00
                Mi się komunizm kojarzy z zawiścią. Obie rzeczy bazują na równaniu w dół.
                Dlatego nigdy nie odnalazłbym się w tamtym systemie. Przeżyłem jednak niemiłą
                niespodziankę, bo okazało się, że i tak się sprzedałem. Na szczęście spotkałem
                ludzi, którzy potrafili mi wyjaśnić, że to chore zachowania naprawdę było
                chorobowe. Potem zobaczyłem, że są tacy, którzy z tego wyszli. Na początku byłem
                nimi zafascynowany, ale z czasem zacząłem segregować. Nie wszyscy zasługiwali na
                mój podziw. Zdecydowana większość żyła tak, jak ja nie chciałem. Wolałbym już
                wrócić do nałogu i samozakłamania, niż funkcjonować w samozakłamaniu, bez
                alkoholu. Ale parę osób okazało się naprawdę w porządku, a ja w tym czasie już
                znałem kilka prawideł życiowych związanych z duchowością. Ciągle czytałem, że to
                naprawdę skuteczna droga. Dla mnie wówczas wciąż liczyło się wszystko albo nic.
                Nie miałem zgody na kompromisy. Wybrałem pozostanie trzeźwym. Chciałem, żeby ta
                trzeźwość przynosiła mi "profity". Do większości rzeczy, za które się wtedy
                brałem, byłem nie dojrzały. Jednak w pewnym momencie znalazłem coś ze swojej
                półki i zacząłem się realizować. Życie nabierało fajnych barw i cech. Ja
                potrafiłem się w tym odnaleźć, a potem to już ruszyło jak lokomotywa (z klasyki
                naszej poezji dla dzieci ;-) ).

                Cały czas spotykałem i wciąż spotykam takich ludzi, którzy mają to, co sam
                chciałbym mieć. To przy nich zarażam się tym, jak to osiągnąć. Przecież, skoro
                nie mam tego do tej pory, to znaczy, że nie potrafiłem tego mieć. Cokolwiek to
                jest i z różnych przyczyn, ale zawsze tkwiących we mnie, a nie w czynnikach
                zewnętrznych. Czynniki zewnętrzne pomagają mi to osiągnąć, a nie szkodzą. Jeżeli
                pomagają mi to stracić, to zawsze musiałem najpierw wyrazić na to zgodę. Bez
                mojego udziału nie mają takiej mocy. Siła Wyższa, to nie jest imię Boga. W moim
                rozumieniu, to właśnie te czynniki zewnętrzne.

                Dla mnie samozakłamanie i autosabotaż wymagają zbyt dużego zaangażowania. Trzeba
                stale żyć na baczność, choć się tego wcale tak nie odczuwa. Ja jestem już na to
                za leniwy. Im bliżej jestem prawdy, im bardziej na tej "wąskiej ścieżce", tym
                mniej mnie to kosztuje wysiłku. Tutaj jest wszystko proste i oczywiste.
                • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:18
                  przecież każdy kto zył jako dorosły człowiek w epoce tak
                  zwanego socjalizmu realnego, czy komunizmu
                  wdrażanego........chciał, czy nie chciał się sprzedawał.
                  pracując gdziekolwiek było się sprzedanym temu układowi. i sie
                  go budowało. choćby mimowolnie.
                  mnie osobiście bardzo smieszą wypowiedzi tak zwanych
                  opozycjonistów, co to podobno całe zycie opozycjonowali, ale w
                  międzyczasie pracowali w stoczniach imienia Lenina, jeździli na
                  wczasy z FWP, brali granty na uczelniach, ich dzieci chodziły do
                  lewackiej szkoły , i na lekcje religii w niezamknietych kościołach.
                  być może opozycjonistą naprawde był ktoś, kto zył w
                  czechosłowacji i uczył dzieci katechizmu po kryjomu w domu. lub w
                  Rumunii, gdzie czałszeskowe psy węszyły mocno. ale w polsce?
                  kpina.
                  ja byłem trepem za komuny, slub miałem kościelny/co prawda to był
                  ukłon w strone rodziny żony,ale też pewna manifestacja z mojego
                  kabotyństwa/ . kupowałem jeansy w pewexie, korzystałem
                  jednoczesnie ze sklepu za firankami ,żeby nie stać w kolejce po
                  mięso, i żeby było smieszniej. znajomi mojej żony z ASP .co to
                  po cichu drukowali drugoobiegowe wydawnictwa.......całkiem gładko
                  oddawali mi swoje kartki na kiełbase i cieszyli się , jak im ją
                  przynosiłem. a jednemu nawet załatwiłem opozycjoniście
                  pomniejszemu , talon na fiata fso 1500 w wersji exportowej.

                  wiecie co?...........smutne jednak jest to, że czy wyrastaliśmy w
                  chorej rzeczywistości pseudosocjalistycznej, w tym całym
                  rozdwojeniu jaźni na to co oficjalne i to co prywatne, czy ktoś
                  wyrastał w kraju podobno wolnym, pod drugiej stronie żelaznej
                  kurtyny.......alkoholizm jest i tu i tam. tyle ,że chyba z
                  zupełnie innymi "duchowościami" borykają się ludzie w polsce i
                  nie w polsce, po zaprzestaniu picia. tak zresztą wynika z
                  moich doświdczen osobistych.
                • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:22
                  Mi się komunizm kojarzy z zawiścią. Obie rzeczy bazują na równaniu w dół.
                  > Dlatego nigdy nie odnalazłbym się w tamtym systemie.


                  Heh, Jaras... tutaj trafiłeś doskonale.

                  Tak naprawdę to ja uwielbiałam tę naszą PRL, bo co się naprotestowałam, tego mi
                  nikt nie odbierze. Ileż cudnych dyskusji i bojów się toczyło - przykro
                  powiedzieć, ale nie całkiem trzeźwych. A jakie książki podziemnie kolportowane
                  się czytało - dzisiaj, oficjalnie sprzedawane, nie mają żadnego czytelnika.

                  A jak z Almaturem pojechało się do Grecji, to ludzie z dziesiątej wsi
                  przychodzili, żeby im opowiedzieć - Jak tam jest???

                  Ale masz chyba na myśli tzw. osobowość komuszą. Człowieka za nic nie
                  odpowiedzialnego, chamskiego, toczonego przez nałogi... pozbawionego
                  jakichkolwiek zasad moralnych. Taki człowiek jak z filmików Barei - zadufany w
                  sobie idiota... Z idioty komucha masz dziś komucha zawistnika. Podjaranego
                  antydepresantami. Żyjącego w jakimś chorym świecie urojeń, zazdrości o cudze
                  stołki, o cudzą sławę, o cudzą myśl...

                  Prawdziwy zawistnik - pogubiony biedny człeczyna... sierota po PRL.
                  Najgorszy wróg siebie samego.
                  • darekwolf Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:29
                    no własnie Eska.........to miałem na mysli , pisząc o
                    róznych "duchowościach" . popeerelowksiej na przykład, lub
                    duchowośći odzyskanej, alkoholika z prowansji.
              • e4ska Re: patologiczna zazdrosc 17.11.09, 09:06
                I jakbym w twoich myślach czytała:

                Na bankowym koncie kisze sobie ponad sto tysiecy zlotych, ale uwazam, ze nie
                > stac mnie na skonczenie lepszych studiow, choc moglbym skonczyc podyplomowe
                > studia na najdrozszym uniwersytecie w Angllii i jeszcze mi by zostalo- no ale
                > nie przeciez nie stac.


                Wiesz, że chciałam cię o to zapytać? Naprawdę. Czemu ty, skończywszy studia, z
                jakich nie jesteś wcale zadowolony, nie idziesz na następne? Że uczenie się jest
                takie przyjemne... Ja bym tam mogła uczyć się i uczyć... uwielbiam nauczycieli i
                lekcje. No i może zrobiłbyś jakiś bardziej przydatny kierunek - np. informatykę?

                Nie musisz wybierać prestiżowej drogachnej angielskiej uczelni, ale może coś, co
                cię jakoś lepiej ustawi - po prostu?

                Rozplanuj sobie czas. Pogódź robotę z nauką - no z pisaniem na forum też.
                :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka