Dodaj do ulubionych

bezsilnosc

24.11.11, 00:06
Bezsilnosc wobec alkoholu to najczesciej powtarzana fraza. Co ona oznacza- nikt nie wie do konca, ale kazdy powtarza.
Wyborazmy sobie hipotetyczne sytuacje: alkoholik i jedno piwo jest on w wiezieniu, albo na srodku morza na lodzi. Alkoholik wypija piwo- i co dzieje sie dalej?
Definicja bezsilnosci wskazywalaby, ze musi sie napic. Ale czy napije sie?
Zapewne w obu sytuacjach nie. Czy umrze od tego- nie. Czy zachoruje- watpliwe.

Uznaje wiec, ze pojecie bezsilnosci wobec alkoholu jest pojeciem przesadzonym. Osobiscie uwazam, ze jest to raczej bardzo slaba kontrola ale nie bezsilnosc.
Obserwuj wątek
    • deoand Re: bezsilnosc 24.11.11, 00:44
      Beka - w więzieniu nikt ciagów nie ma nawet jak mu sie uda wypic jedno piwo ale wystarczy , że wyjdzie na wolnosc to juz pije na umór .Bezsilnosć oznacza tylko tyle , ze alkohol zawsze zwycięzy alkoholika czyli odbierze mu kontrole picia i tak bedzie zawsze czyli skoro nie wygrasz nigdy to jedynym wnioskiem z tego płynacym jest Nie Pij . I tyle
      Inaczej mówiac jak wejdziesz do ringu przeciwko Kliczce to zawsze dostaniesz po buzi wiec po prostu nie wchodź na ring a w naszym przypadku nie Pij . Co było do okazania !
    • boja55 Re: bezsilnosc 24.11.11, 07:25
      Dawno Cię nie było Beka , przychodzisz i teoretyzujesz. Wydaje mi się że chodzi Ci po głowie jak wygrać z alkoholem. Posłuchaj Deo ,alkohol to Kliczko , a Ty nawet nie Adamek.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: bezsilnosc 24.11.11, 20:16
        Tak, ale nie teoretyzuje sam tylko zainspriowany ksiazka, opisujaca proces alkoholizmu z p.w. psychologii poznawczo-behavioralnej (tzw CBT). BEzsilnosc jest sposobem myslenia, wynikajacym z takich a nie innych nawykow myslowych, przyzwyczajen, oczekiwan itp. Jest to owszem bardzo silny nawyk, ale nawyk- a nie jakies tajemnicze cos.
        Bezsilnosc jest czesto traktowana jako jakies fatum, cos niedefiniowalnego z natury i nieopisanego przez nauke, a ja napisalem, ze to mozna rozlozyc na czynniki pierwsze i wtedy 'nie taki diabel straszny'.
        Nie taki straszny to nie chodzi o to, ze ma byc niestraszny= latwiej pic, tylko chodzi o rozumowe podejscie- swiadomosc- a nie magie i bac sie jak pierwotny czlowiek bal sie pioruna.
    • blaszany_bembenek Re: bezsilnosc 24.11.11, 09:34
      Uznaje wiec, ze pojecie bezsilnosci wobec alkoholu jest pojeciem przesadzonym.

      to znak, że jeszcze tego nie doświadczyłeś.
      Znajdź pierwszego lepszego z brzegu ćpuna i powiedz mu, że nie jest wobec narkotyków bezsilny, tylko kiepsko sprawę kontroluje. Może w ten sposób dogłębniej pojmiesz pewne zjawiska.
    • pierzchnia Re: bezsilnosc 24.11.11, 11:00
      Może inaczej...
      Pomimo tego, że, po dwóch latach abstynencji, jedno piwo mnie nie rozwali to jednak alkohol mi przeszkadza / gdybym zaczął/.
      Dzieje się tak dlatego ponieważ kiedyś przekroczyłem pewien próg spożycia i , jak to określiła Sabina, mam wbity kod.
      Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - nie ma się co łudzić.
      • pomarola Re: bezsilnosc 24.11.11, 14:19
        pierzchnia napisał:

        > Może inaczej...
        > Pomimo tego, że, po dwóch latach abstynencji, jedno piwo mnie nie rozwali to je
        > dnak alkohol mi przeszkadza / gdybym zaczął/.

        Ja też jestem po dwóch latach absynencji i wydaje mi się że jedno piwo by mnie "rozwaliło", mimo że teraz pewnie musiałabym się do niego najpierw zmusić. Tzn. mam teraz taki lęk przed alkoholem, że nie wezmę go za nic do ust, ani nic co jest z alkoholem (np. gdy nieświadomie rozgryzę pralinkę z likierem, to ją natychmiast wypluwam i płuczę dokładnie usta). Można przy mnie pić alkohol - jedyne co czuję patrząc na pijących to obrzydzenie i strach (nie do nich, ale do do tego co piją).
        Czasem miewam sen, że piję wódkę i są to sny z gatunku koszmarów, męczę się okropnie, rozpaczam, że znowu to zrobiłam.... i budzę się z przeogromną ulgą, że to tylko sen.
        I tak myślę, że ten paniczny strach to taki mechanizm obronny, bo gdybym tak się tej wódy nie bała, to sięgnęłabym znowu...
        • pierzchnia Re: bezsilnosc 24.11.11, 14:43
          Dobrze zrobiłaś, że napisałaś.
          Zadam Tobie takie oto pytanie:
          Czy można żyć bez tego lęku, pozostając w abstynencji?

          Cały ten lęk wypływa z braku zaufania do samego siebie i jest to bardzo groźne ponieważ podświadomie nakręca zapicie.
          Czy ktoś chce czy nie chce to organizm i tak produkuje pewne ilości alkoholu, którego nie można się pozbyć poprzez przepłukiwanie ust.
          Od paru miesięcy nie spożywam, w ogóle kawy - przestała dla mnie istnieć i muszę przyznać, że wyszło mi to na dobre - dokładnie to samo można zrobić z alkoholem.
          Lęk jest, w takim przypadku, tykającą bombą.
          • szacki Re: bezsilnosc 24.11.11, 19:03
            pijak który na morzu tudzież w wiezieniu wypije jedną jedyna jaką posiada puszkę piwa staje sie bezradny nie wobec alkoholu ale jego braku.

            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: bezsilnosc 24.11.11, 20:21
              szacki napisał:

              > pijak który na morzu tudzież w wiezieniu wypije jedną jedyna jaką posiada puszk
              > ę piwa staje sie bezradny nie wobec alkoholu ale jego braku.
              >

              to jest redefinicja definicji. problem jednak jest ten sam- bezsilnosc, ktora jest jednak ograniczona.
              Absolutna bezsilnosc bylaby wtedy, gdyby alkoholik po wypiciu piwa zabil straznika i innych aby wypic wiecej i zginal na fronice walki o alkohol, ale watpie by wielu tak zrobilo.

              Mozna sie licytowac. Czy za kolejna porcje alkoholu bys :
              - zabil
              - obciagnal komus druta
              - wlamal sie do domu
              - okradl przechodnia
              - przepil ostatnie pieniadze
              - zadluzyl sie
              - zebral
              - zaspiewal piosenke/zatanczyl na stole

              Ciekawe ile z powyzszych kto by byl w stanie uczynic. Ja z tej listy tylko zebranie mam na koncie (nie zebranie w sensie kleczenie na ulicy, ale namawianie kogos by mi postawil albo pozyczyl kase).

              • e4ska Re: bezsilnosc 24.11.11, 20:45
                O, a ja mam na froncie walki z alkoholem najgorsze:
                podebranie ze skarbonki dwudziestoparoletniego dzidziusia (obecnie gnidy w nomenklaturze pierzchniowej) pięciu zł na piwo!

                To dla panny Rauchen notka - że pamiętam...

                Pożyczanie na alkohol zdarzało mi się wielokrotnie - na palcach by nie zliczył! Prędzej na kalkulatorze. Z tym, że zawsze wszystko skrupulatnie i w terminie oddawałam. Myśląc chytrze, że jakbym raz nie oddała, to by mi ludziska nie chcieli pożyczyć w ewentualnej potrzebie.

                Ale żadnej bezsilności wobec alkoholu sobie nie przypominam - bo jak już mi się zrobiło bezsilnie, to leżałam i trzeźwiałam (nie po aowsku).

                Fajne to były czasy i - przyznać muszę - wesołe. Gorzała daje energię. To, co się po trzeźwemu robi w trzy dni, z dopingiem robiło się w jeden dzień. Ale było i minęło :-)

                Gadka o bezsilności to komunał pijacki. A już wizja ringu bokserskiego... obrazek bez sensu - jak dla mnie. Jednak dla wielu jest to chyba pomocna wizja. Więc niech im służy - na zdrowie. Nie mam nic przeciwko temu, żeby służyła komuś, kto czuje się do niej przywiązany.

                • pierzchnia Re: bezsilnosc 24.11.11, 20:58
                  > O, a ja mam na froncie walki z alkoholem najgorsze:
                  > podebranie ze skarbonki dwudziestoparoletniego dzidziusia (obecnie gnidy w n
                  > omenklaturze pierzchniowej) pięciu zł na piwo! "

                  Jak to musi człowieka dręczyć sumienie, że wciąż drąży ten sam wątek...
                  Duże musiały to być pieniądze - piątka plus kilka zer...
                • wiesj23 Re: bezsilnosc 24.11.11, 21:15
                  >Z tym, że zawsze wszystko skrupulatnie i w terminie o
                  > ddawałam. Myśląc chytrze, że jakbym raz nie oddała, to by mi ludziska nie chcie
                  > li pożyczyć w ewentualnej potrzebie.
                  no i niech tu ktoś powie,że w alkoholizmie nie ma uczciwości/inteligentnej uczciwości/
              • rauchen Re: bezsilnosc 24.11.11, 21:35
                jeszcze zawsze mogl sie na ochotnika zglosic do mycia okien....
                • rauchen Re: bezsilnosc 24.11.11, 22:17
                  ...i podleczyc sie klinem ( przez "c"); to chyba mialo byc z angielska "clean" jak ladnie wyszlo na rynek polski; i jakie roznorodne formy spozycia - w postaci pianki na przyklad :)

                  www.henkel.pl/cps/rde/xchg/henkel_plp/hs.xsl/srodki-czystosci-4956.htm?iname=Clin&countryCode=pl&BU=detergents&parentredDotUID=000000QW3G&redDotUID=000000QW3G&brand=000000QW54
            • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 09:17
              szacki napisał:
              > pijak który na morzu tudzież w wiezieniu wypije jedną jedyna jaką posiada puszk
              > ę piwa staje sie bezradny nie wobec alkoholu ale jego braku.
              _____________________.
              W samej rzeczy, Szacki...!
              (to jest tykajaca bomba..!)
              A...
          • pomarola Re: bezsilnosc 25.11.11, 08:46
            pierzchnia napisał:

            > Zadam Tobie takie oto pytanie:
            > Czy można żyć bez tego lęku, pozostając w abstynencji?

            Nie wiem. Nie zastanawiam się nad tym. Z tym lękiem/wstrętem jest mi dobrze, bo to mnie zabezpiecza przed piciem. A o to chodzi.

            > Cały ten lęk wypływa z braku zaufania do samego siebie i jest to bardzo groźne
            > ponieważ podświadomie nakręca zapicie.

            Fakt, nie mam do siebie zaufania jeśli chodzi o picie. Co to znaczy "nakręca zapicie" ? Że w mojej podświadomości rośnie chęć napicia się ? To chyba bardzo głęboko, bo ja NAPRAWDĘ nie chcę się napić.

            > Czy ktoś chce czy nie chce to organizm i tak produkuje pewne ilości alkoholu, k
            > tórego nie można się pozbyć poprzez przepłukiwanie ust.

            No tak, ale tego alkoholu produkowanego przez organizm to ja nie czuję. Np. jego smaku na języku. A ten smak mnie obrzydza - jak w przypadku owej przypadkowej pralinki. Kojarzy mi się z najgorszymi momentami mojego życia.

            > Lęk jest, w takim przypadku, tykającą bombą.

            Co to właściwie znaczy ? Co miałeś na myśli pisząc to zdanie ? Bo chyba nie rozumiem.

            • aaugustw Do trzezwej Pomaroli...! 25.11.11, 09:15
              pomarola napisała:

              > pierzchnia napisał:
              > > Lęk jest, w takim przypadku, tykającą bombą.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Co to właściwie znaczy ? Co miałeś na myśli pisząc to zdanie ? Bo chyba nie rozumiem.
              _____________________________________________________________.
              Nie przejmuj sie Pomarola taka jedna (nietrafiona) wypowiedzia Pierzchni
              i nie daj sie jeszcze wiecej zastraszyc...! ;-)
              Uwazam, ze Twoja droga jest jak najbardziej prawdziwa i dobra droga...!
              Ja takze mialem cholerny strach przed kolejnym zapiciem... - Strach ten
              jest zdrowym strachem, to nie jest zaden chory lek...!
              Z uplywem czasu strach ten (nie tylko u mnie) mija... - Osobiscie zawdzieczam to
              Mityngom AA i sluzbom na rzecz innych chorych, jakich sie tam podejmuje...!
              Tak trzymaj...! ;-)
              Pogody Ducha zycze:
              A...
        • e4ska Re: bezsilnosc 24.11.11, 20:55
          Ten wstręt to masz spontaniczny czy wyuczony na terapii?

          Ja nie odczuwam wstrętu ani strachu. Wiem, że nie mogę wypić większej ilości alkoholu, gdyż włącza się inne myślenie, co grozi ciągiem.

          Natomiast nie odmawiam sobie przyjemności picia gorącej czekolady np. z rumem, whisky czy likierem migdałowym. W naszej łódzkiej Manufakturze istnieje stosowny lokalik, przyjemny i gościnny. Tyle że dobra czekolada kosztuje cenę połówki. Fajnie, że mogę sobie pozwolić na czekoladę - nie muszę przecie kupować połówek (dla siebie, bo dla innych kupuję - jeśli zajdzie taka potrzeba).

          Życie byłej alkoholiczki jest przyjemne. Tyle wynaleziono super napoi... nic tylko pić i pić!
          :-)))
          • deoand Re: bezmyślnośc ! 24.11.11, 21:17
            Natomiast nie odmawiam sobie przyjemności picia gorącej czekolady np. z rumem, whisky czy likierem migdałowym. W naszej łódzkiej Manufakturze istnieje stosowny lokalik, przyjemny i gościnny. Cytat z eski .

            Eska bo z ciebie to taka alkoholiczka jak z koziej ..... trąba !

            • pierzchnia Re: bezmyślnośc ! 24.11.11, 21:21
              deoand napisał:
              > Eska bo z ciebie to taka alkoholiczka jak z koziej ..... trąba !

              To by znaczyło, że forsa szła jednak na głóg.
            • e4ska Re: bezmyślnośc ! 24.11.11, 22:32
              Nie udawaj, Deo, że nie słyszałeś o podstawowym fakcie: nie wszyscy alkoholicy utrzymują absolutną abstynencję. Absolutna abstynencja obowiązuje w AA - i to z powodów ideologicznych, a nie empirycznych.

              Jak powszechnie wiadomo, kiedy mój łoś zaciągnął mnie do ośrodka (po wystawieniu walizek, panno Rauchen), pan terapeuta, zanim wziął się za wtaszczanie walizek na należne im miejsce (czyż nie tak było, panno Rauchen?), wystawił diagnozę "alkoholizm", wyjaśnił, że należy podjąć terapię, gdyż niepodjęcie terapii grozi śmiercią w ciągu (tfu!) najbliższych miesięcy, po czym zawracał mi de. podczas kilku wizyt, że terapia jest piękna... i żebym wreszcie zrobiła coś dla siebie, i że mają nowe, rozumiesz, formy (dydaktyka u nich, widać, zataczała się).

              Podczas ostatniej rozmówki, kiedy wysłuchałam opowieści o tym, "co mają alkoholicy", tzn. czym się charakteryzuje alkoholik z jego neuroprzekaźnikami, m.in. lenistwem, bałaganiarstwem i niezdolnością do samodzielnego życia bez terapeuty i psychiatry, stwierdziłam to samo, co ty, Deo, w powyższym poście - nie używając żadnych kozich dup, oczywista!

              Jakbyś ty zobaczył tę radość terapeutyczną: a ja udowodnię, a ja udowodnię, jest pani alkoholiczką!!! jest pani, jest! Wreszcie dopłynął na swoją mieliznę... bidoczek.

              Już był w ogródku, już witał się z gąską... a tu mu alkoholiczka dała w długą i szukaj wiatru i tak dalej, panie Deo. Może fachowo podejrzewa, żem sczezła marnie, pijana po uszy i nos. A niech mu tam! Niech się cieszy: Jednej mniej!

              Fachową diagnozę wystawiła mi też pani doktor z ośrodka. Po obejrzeniu języka i obserwacji, czy trafię do nosa którąś z rąk, i po stanięciu na jednej nodze... Nic to, że poleconka wykonałam z pozytywnym efektem. Neurologia polska jest bezlitosna i demaskuje alkoholizm od pierwszego wejrzenia.

              Wiec się z trąbami nie pchaj się pod Jerycho, bo mury trzymają się mocno.
              :-)


              He he he... komedia.
              • blaszany_bembenek Re: bezmyślnośc ! 26.11.11, 18:39
                Neurologia polska jest bezlitosna i demaskuje alkoholizm od pierwszego wejrzenia.

                he he prawdziwa komedia :-))))))
                Neurolog stwierdzający alkoholizm, widział kto takie cudo? oprócz e4ski?
          • pomarola Re: bezsilnosc 25.11.11, 09:06
            e4ska napisała:

            > Ten wstręt to masz spontaniczny czy wyuczony na terapii?

            Nie korzystałam z terapii. Tzn. trochę tak, ale żadna nic mi nie dała i szybko się zniechęcałam. Wstrętu nabrałam, kiedy swoim piciem już tak sobie nagrabiłam, że o mało nie straciłam wszystkiego - domu, rodziny, pracy. To był wstręt do siebie samej + strach, że ten okropny stan, w którym jestem od dłuższego czasu - czyli owa tytułowa bezsilność wobec alkoholu, to będzie już wyłączna treść mojego dalszego (zapewne już niedługiego w tej sytuacji) życia. Ja sobie tego nie wypracowałam jakimiś terapeutycznymi metodami, tylko jakoś "samo z siebie" wyszło, że obecnie mam takie silne i jednoznaczne skojarzenie: smak alkoholu = to potworne samopoczucie po alkoholu (fizyczne i psychiczne) = dno, na jakim wtedy byłam. Bo ja się wcale dobrze nie bawiłam będąc po wódce. Nie w tej ostatniej fazie. To był koszmar, do którego za nic nie chciałabym wrócić. Chyba już nigdy nie skojarzę sobie alkoholu z rozluźnieniem i dobrą zabawą.
            • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 09:27
              pomarola napisała:
              > Nie korzystałam z terapii...
              > ... Ja sobie tego nie wypracowałam jakimiś terapeutycznymi metodami, tylko jakoś "samo z siebie" wyszło, że obecnie mam takie silne i jednoznaczne skojarzenie...
              _______________________________________________________________.
              Uwazaj na siebie, bo jezeli jestes chora alkoholiczka, nie dasz sobnie z tym
              problemem sama rady... - A inaczej: "Ty dasz sobie sama rade, ale nie sama"
              (oparte na wielomilionowym doswiadczeniu innych chorych alkoholikow i moim wlasnym).
              A...
              • pomarola Re: bezsilnosc 25.11.11, 09:59
                aaugustw napisał:

                > "Ty dasz sobie sama rade, ale nie sama"

                Co to znaczy ? Masz na myśli, że potrzebuję terapii, która by mnie wspierała w moim niepiciu ? Terapie dla alkoholików, w których uczestniczyłam, tylko mnie wkurzały. I to wtedy kiedy rzeczywiście ich potrzebowałam. Pewnie teraz po prostu by mnie nudziły - powtarzanie w kółko oczywistych prawd, do których sama doszłam.
                • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 10:52
                  pomarola napisała (do A...):

                  > aaugustw napisał:
                  > > "Ty dasz sobie sama rade, ale nie sama"
                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  > Co to znaczy ? Masz na myśli, że potrzebuję terapii, która by mnie wspierała w
                  > moim niepiciu ? Terapie dla alkoholików, w których uczestniczyłam, tylko mnie w
                  > kurzały. I to wtedy kiedy rzeczywiście ich potrzebowałam. Pewnie teraz po prost
                  > u by mnie nudziły - powtarzanie w kółko oczywistych prawd, do których sama doszlam.
                  ______________________________________________________________.
                  To znaczy, ze Ty (jak mowi 76-letnie doswiadczenie trzezwych alkoholikow)
                  potrzebujesz drugiego (trzezwego) alkoholika, zeby isc z nim wydeptana juz
                  droga, tzn. gotowym Programem trzezwienia, aby moc trzezwiec i rozwijac sie
                  (czyt. "aby nie zyc na duposcisku...!").
                  A...
                  • pomarola Re: bezsilnosc 25.11.11, 11:35
                    Eee tam. Gotowe programy... Ja wiem, że wszyscy alkoholicy podążają mniej więcej tą samą drogą (zarówno kiedy się pogrążają w alkoholiźmie, jak i kiedy trzeźwieją), ale to wcale mnie nie przekonuje do uczestniczenia w "gotowych programach". I wcale nie czyję dupścisku - przeciwnie, teraz czuję się wolna, swobodna, niezależna, czuję się sobą i czuję siebie. Kiedy piłam, czułam się jak w niewoli, jak ktoś kto musi ciągle karmić okrutną bestię, bo jak tego zaniedba, to bestia go pożre. Nigdzie nie mogłam pójść, nic zaplanować, bo na pierwszym miejscu było "nakarmienie bestii", czyli zapewnienie sobie możliwości uchlania się, a potem - czasu na odchorowanie. A potem znowu na uchlanie i tak w kółko. To był dopiero dupościsk!

                    • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 12:01
                      pomarola napisała:
                      > Eee tam. Gotowe programy... Ja wiem, że wszyscy alkoholicy podążają mniej więce
                      > j tą samą drogą (zarówno kiedy się pogrążają w alkoholiźmie, jak i kiedy trzeźw
                      > ieją), ale to wcale mnie nie przekonuje do uczestniczenia w "gotowych programac
                      > h". I wcale nie czyję dupścisku - przeciwnie, teraz czuję się wolna, swobodna,
                      > niezależna, czuję się sobą i czuję siebie. Kiedy piłam, czułam się jak w niewol
                      > i, jak ktoś kto musi ciągle karmić okrutną bestię, bo jak tego zaniedba, to be
                      > stia go pożre. Nigdzie nie mogłam pójść, nic zaplanować, bo na pierwszym miejs
                      > cu było "nakarmienie bestii", czyli zapewnienie sobie możliwości uchlania się,
                      > a potem - czasu na odchorowanie. A potem znowu na uchlanie i tak w kółko. To by
                      > ł dopiero dupościsk!
                      _________________________________________________________________.
                      Mocna jestes i strach gdzies juz sie zapodzial...(!?) - Zatem powodzenia solo...!
                      Nie rozumiem tylko dlaczego bedac taka mocna, czepilas sie tego forum alkoholikow,
                      jak rzep psiego ogona...!?
                      A...
                      • pierzchnia Re: bezsilnosc 25.11.11, 12:47
                        August nie odczuwa lęku przed zapiciem, Pomarola, ponieważ nawet gdyby mógł pić to już by nie pił.
                        • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 13:10
                          pierzchnia napisał:
                          > August nie odczuwa lęku przed zapiciem, Pomarola, ponieważ nawet gdyby mógł pić
                          > to już by nie pił.
                          ______________________________________________________.
                          Swieta prawda...!
                          Alkohol nie jest mi juz do niczego potrzebny... - Nauczylem sie zyc
                          bez niego, bo z nim juz nie moglem... - Dzisiaj nie potrzebuje jego
                          "podpory", aby dawac sobie w zyciu rade i moc znosic przeciwnosci,
                          jakimi obdarza mnie Sila Wyzsza..!
                          A...
                      • pomarola Re: bezsilnosc 25.11.11, 13:10
                        aaugustw napisał:

                        > Nie rozumiem tylko dlaczego bedac taka mocna, czepilas sie tego forum alkoholik
                        > ow, jak rzep psiego ogona...!?

                        Oj z tym rzepem to przesadziłeś. Tyle moich wypowiedzi na tym forum co w tym wątku. Nudzi mi się dziś i tak sobie po forach dryfuję, a tu trafiłam na tematy bądź co bądź znane mi z autopsji, to wstąpiłam na chwilę :)
                        • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 13:15
                          pomarola napisała (do A...):
                          > Oj z tym rzepem to przesadziłeś. Tyle moich wypowiedzi na tym forum co w tym wą
                          > tku. Nudzi mi się dziś i tak sobie po forach dryfuję, a tu trafiłam na tematy b
                          > ądź co bądź znane mi z autopsji, to wstąpiłam na chwilę :)
                          ________________________________________________.
                          Z nudow pisalas, jak trzesa sie Tobie matki ze strachu...!?
                          Czy byla to tylko chec stania na scenie w swietle reflektorow...!?
                          A...
                          Ps. Malo prawdy i malo spojnosci wyczytuje w Twoich tekstach...!
                          • pomarola Re: bezsilnosc 25.11.11, 14:43
                            O rany ! Z nudów chodzę sobie po forach ! Skoro trafiłam na forum o tematyce mi znanej to i napisałam coś ze swoich doświadczeń. Gdybym trafiła na forum o storczykach, to napisałabym, że mi ostatnio zakwitły 4 naraz, a jeden choruje :)
                            I chyba kompletnie mnie nie rozumiesz - mam lęk przed alkoholem, czy może bardziej wstręt, ale to nie jest coś o czym nieustannie myślę. Włącza mi się czasem, gdy np. widzę jak ktoś pije - a i to nie zawsze. Robi mi się niedobrze od tego widoku czy samego wyobrażenia/przypomnienia smaku wódy. Na codzień w ogóle sobie tym głowy nie zaprzątam. W przeciwieństwie do uczestników tego forum, więc lepiej sobie pójdę już stąd.

                            • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 16:47
                              pomarola napisała:
                              > ... więc lepiej sobie pójdę już stąd.
                              ______________________________.
                              Cos taka delikatna...!? - Dlaczego mialabys odchodzic...!?
                              Czy tylko dlatego, ze jakis Tobie "anonimowy" alkoholik
                              cos tam przygadal...!?
                              Powalcz troche bedziesz odporniejsza na alkohol...! ;-)
                              "Dopoki walczysz jestes zwyciezca" - (Augustyn z Hippony)
                              A...
                            • e4ska Re: bezsilnosc 26.11.11, 00:10
                              Masz rację, Pomarola. To jak kopanie się z prądem.
                              Szkoda..., bo ja też wytrzeźwiałam bez terapii i bez wszelkich form pomocy. Zainteresowałam się terapią, ponieważ nie mogłam uwierzyć, że podobne idiotyzmy serwuje się ludziom za państwowe pieniądze.

                              Pisz, co chcesz i jeśli zechcesz. To nie jest żadne prywatne forum aowskie. Aowcy oficjalnie odcinają się od FU.

                              A może obowiązek moralny? Na żadnym forum podejmującym tematykę uzależnień nie dopuszcza się do głosu inaczej abstynujących. Więc może - warto pisać, nie zwracając uwagi na idiotyzmy kilku osób? Może kogoś podtrzymamy na duchu, może samo to, że naturalnym odruchem przepitego organizmu jest wstręt wobec alkoholu - wystarczy, aby ktoś nabrał siły i odwagi?

                              Dla mnie wartym do zastanowienia zjawiskiem jest wstręt do alkoholu. Pisał tutaj kiedyś pewien inteligentny gość, który przestał pić z obrzydzenia do miałkości pijackiego żywota. Uznał pijaństwo za wstrętne. Zdaje się, że wybrał absolutną abstynencję. Żadnego 10 gram. To była dla niego... nieestetyczne.

                              Ja nie mam wstrętu do smaku pewnych trunków, ale pijaństwa nie uprawiam - bez żadnych zewnętrznych wskazówek. Gdybyś przekopała tony tutejszych wypowiedzi, dowiedziałabyś się, że wyterapeutyzowani alkoholicy drżą ze strachu przed zwyczajnym znieczuleniem u dentysty. Może jest w tym część prawdy - może coś się budzi u niektórych. U mnie nie.

                              Pozdrawiam - i nie bierz na poważnie forumowego międlenia, które wynika po prostu z nudy. Ludzie różnie się nudzą - wolno im :-)
                              • pierzchnia Re: bezsilnosc 26.11.11, 01:12
                                e4ska napisało:
                                > Pozdrawiam - i nie bierz na poważnie forumowego międlenia, które wynika po pros
                                > tu z nudy. Ludzie różnie się nudzą - wolno im :-)

                                Gnida znów mąci bo muchozol nie zadziałał i zamieniła się we wesz.
                                Na tym właśnie polega perfidia w/w elementa - tekścik, jak zwykle, zgrabnie sklecony, a na koniec podsumowanie, z którego wali jadem - jak na szkodnika przystało.
                                • e4ska Re: bezsilnosc 26.11.11, 12:45
                                  Zdaje mnie się, że zawszony głosik dobiega ze świetlistego tunelu, w który KGB wstrzeliło gruzińskiego dysydenta.

                                  Wyciąganie istot ludzkich ze świetlistych tuneli to domena psychiatrów. Ja tam nikogo wyciągać nie muszę. Nie moja to rzecz!
                                  ;-)
                                  • pierzchnia Re: bezsilnosc 26.11.11, 17:15
                                    Świetlisty tunel, jaki przygotowano dla Ciebie po śmierci, to światłowód.
                              • rauchen Re: bezsilnosc 26.11.11, 17:40
                                Gdybyś przekopała tony tutejszych wypowiedzi, do
                                > wiedziałabyś się, że wyterapeutyzowani alkoholicy drżą ze strachu przed zwyczaj
                                > nym znieczuleniem u dentysty

                                ale podsumowanie dla pomaroli, ktora cukierkami pluje jak poczuje alkohol - ty tu pomarola nie gadaj ze ty tak z siebie nauczylas sie pluc tymi cukierkami, tylko podaj adres przychodni gdzie cie tego nauczyli
                                • blaszany_bembenek Re: bezsilnosc 26.11.11, 18:54
                                  he he, rauchen :-)))
                                  Świetne spostrzeżenie. Przewalać teksty można, ale rozumieć je w taki jak e4ska sposób,
                                  trzeba by stać się nią. Pić tę niewielką ilość alkoholu przy czytaniu. Wszystko na opak.
                                • aaugustw Re: bezsilnosc 26.11.11, 20:22
                                  rauchen napisała (do pomaroli):
                                  > ale podsumowanie dla pomaroli, ktora cukierkami pluje jak poczuje alkohol - ty
                                  > tu pomarola nie gadaj ze ty tak z siebie nauczylas sie pluc tymi cukierkami, ty
                                  > lko podaj adres przychodni gdzie cie tego nauczyli
                                  _____________________.
                                  Ty to masz odzywki...! ;-)
                                  (spostrzegawcza jestes! )
                                  A...
                                • pomarola Re: bezsilnosc 28.11.11, 07:56
                                  rauchen napisała:

                                  > tylko podaj adres przychodni gdzie cie tego nauczyli

                                  No dobra, wygraliście.
                                  Zaszyłam się ;-))

            • blaszany_bembenek Re: bezsilnosc 26.11.11, 18:47
              pomarola :-)
              Ja twierdzę, że picie w sytuacji gdy się wie o swoim alkoholizmie, przeszło się pewne granice doświadczając ciągów i tych wszystkich dramatów fizycznych, psychicznych, jest tylko i wyłącznie objawem GŁUPOTY! jak większa ilość alkoholu zmienia sposób myślenia, doprowadzając do ciągów. To co robi mała ilość alkoholu? zwiększa głupotę :-)

              Tylko mnie kochaj
    • rauchen Re: bezsilnosc 24.11.11, 21:24
      zabraklo tylko:
      "....i zyli dlugo i szczesliwie".
      • pierzchnia Re: bezsilnosc 24.11.11, 21:30
        Żyli długo i szczęśliwie, a później zapisali się na uniwerek.
        • deoand Re: bezmyślnośc ! 24.11.11, 23:06
          Oczywiście , że nie będąc alkoholiczką można proponować komukolwiek drinka , whisky czy koniak . Natomiast ta sama propozycja stawiana alkoholikowi z zaznaczeniem jakie to fajne i nic ci nie będzie jest z gruntu bezmyślne żeby nie rzec amoralne .
          Wiadomo , że jak prawdziwy alkoholik zacznie pic powoli a to drinka a to piwo to potrwa to troche i wejdzie w kolejny ciąg . Cudów nie ma eska .
          Ostatnio jedna z twoich koleżanek po fachu , która zawierzyła twoim słowom nie wiem czy dotrwała do rana . A też piła sobie tylko najpierw drinka itd az stało sie .

          To jest takie oczywiste , że az nie chce mi sie tego powtarzać n-ty raz a ty eska jak durna byłas tak jesteś . Jeśli nie alkohol to co ci zrobiło te dziury w mózgu . Przestań pleść androny -jak się wchodzi w alkoholizm to wiadomo od dawna i cudów nie ma .
          • e4ska Re: bezmyślnośc ! 24.11.11, 23:37
            Deo, ja nikogo do picia czekolady z likierem nie namawiam - ani forumowo, ani w realu.

            Jednak nie powinno się ukrywać, że istnieją inne formy terapii, które uwzględniają zdolność alkoholika do zapanowania nad bardzo niewielka ilością alkoholu. Wmawianie alkoholikowi: "Nigdy, przenigdy nie wolno ci się napić ani kropelki!" odnosi skutek przeciwny od zamierzonego. Bardzo często wygłodzony alkoholik rzuca się na flaszkę jak zając na ruszta... i ginie.

            O tym mówił m.in. lekarz Amy Winehouse. Gdyby ją nauczono spożywać bardzo niewielkie ilości alkoholu, nie rozbudowano monstrualnego strachu przed alkoholem, kto wie, czy dalej nie śpiewałaby tych swoich całkiem przeciętnych piosneczek. To była młodziutka dziewczyna, bez dobrego rodzinnego wsparcia, samotna i - niestety - bez wykształcenia, bez zawodu... głupiątko rzucone na żer terapeutom, którzy bezczelnie ciągnęli z niej kasę - ciężko zarabiane (wykonywała bardzo trudny zawód, bardzo trudny i bardzo ciężki również pod względem fizycznym).

            Nie ma jak dotąd żadnego sposobu sprawdzenia, czy dany alkoholik może pić czekoladę z rumem, czy nie może. Zamiast tego wmawia się alkoholikowi, że wypicie trzech butelek piwa (ja tam nie piję więcej niż pół szklanki - jeśli już tak się zdarzy) to nie jest żadne picie kontrolowane. Jak kto wypije naraz pół litra, to niech nie opowiada, że "nie ma picia kontrolowanego"! Kupuje zgrzewkę piwa, po godzince leci po następną porcję, a potem wraca na terapię (a jakże, czemu nie, najlepiej za darmo), no bo nie ma kontrolowanego picia, a on jest bezsilny wobec alkoholu. Wobec zgrzewki to ja też jestem bezsilna. Całkiem całkowicie ;-)

            Wiele tragedii można by uniknąć, gdyby informowało się zainteresowanych, co to znaczy "kultura picia". W ramach profilaktyki choćby. Nie denerwować młodzieży propagandą abstynencyjną, ale informować o epikurejskich zasadach biesiadowania.

            I nie "pocieszać" osoby, która "ma problemy z alkoholem", że jeśli nie wpadła w ciąg po wypiciu piwa, to nie jest alkoholikiem. Bo jest! Wytrzyma jedno piwo na miesiąc, ale nie wytrzyma jednego piwa codziennie. A jeśli ma poza sobą edukację terapeutyczną w naszym polskim czy aowskim wydaniu, to lepiej niech stosuje się ściśle do zaleceń... Sugestia terapeutyczna wywiera taką presję, że człowiek slaby psychicznie (a tacy są w większości pacjenci odwyków, uczestnicy rozmaitych grup wsparcia) może się zapić na śmierć po jednej wisience z rumem.
            • rauchen Re: bezmyślnośc ! 25.11.11, 20:45
              bez wykształcenia, bez zawodu... głupiątko rzucone na żer terapeutom, którzy bezczelnie ciągnęli z niej kasę - ciężko zarabiane (wykonywała bardzo trudny zawód, bardzo trudny i bardzo ciężki również pod względem fizycznym).
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: bezmyślnośc ! 24.11.11, 23:58
            Nie ma co zaprzeczac oczywistym faktom- ze alkoholik (czy juz osoba majaca 'problemy" z alkoholem) ma niezdrowa relacje z alkoholem. Z tym, ze nie jest to relacja zero-jedynkowa, a funkcja wykladnicza, a raczej tak naprawde logarytmiczna.
            Dlatego 'bezsilnosc' kazdego alkoholika jest podobna w istocie, ale rozna w natezeniu. Ale to akademicka dyskusja oczywiscie- jakie sa implikacje natomiast, to jest dla nie interesujace. Jezeli 'bezsilnosc' mozna scharakteryzowac w zrozumialy sposob, wtedy mozna tez i (moze) lepiej czy skuteczniec ja 'leczyc'. Jako leczenie rozumiem zwalczanie pokus ku piciu i potrzeby picia, a nie nauka picia kontrolowanego, dodam.

            Koncepcja tajemniczej i niepoznawalnej 'bezsilnosci' nigdy nie daje mi spokoju, bo ja nie lubie zyc jak pierwotny czlowiek, ktory rzuca owce w przepasc jak slonce zajdzie za chmury. Nie musze rozumiec wszystkiego, ale wole wiedziec co i jak. Tajemnicza bezsilnosc= rownie tajemnicze sposoby radzenia sobie z nia- stad moze w AA nacisk na religie i kontakt z Bogiem.

            Umowmy sie, ale modlitwa i medytacja to nie sa racjonalne metody leczenie choroby.
            Ani modlitwa ani medytacja nie leczy sie legalnie w systemach panstwowego lecznictwa zadnych chorob, ni to fizycznych, ni to psychicznych, poza jedna- alkoholizm (albo szerzej- nalogi). No moze istnieje to jeszcze w systemie opieki paliatywnej dla umierajacych- ale wiadomo, tam chodzi o to by w spokoju skonczyc, a nie sobie z czyms radzic- wiec odrobina mydlenia oczu nikomu nie zaszkodzi w ostatnich momentach zycia.

            Oczywiscie mowi sie, ze bezsilnosc to nie bezradnosc itp, i ze poki sie nie pije to sie nie jest bezsilnym- ale czlowiek nigdy nie ma gwarancji, ze nie napije sie juz wiecej, nawet przy najlepszych intencjach, i 'jakby gdyby' noga sie powinela, to trafia w tajemnicza otchlan, zamiast w racjonalna rzeczywistosc.


            • pierzchnia Re: bezmyślnośc ! 25.11.11, 13:24
              Gdyby alkohol nie był taki ważny / dla niektórych osób / to by nie kombinowali - jak zrobić żeby znów się móc napić.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: bezmyślnośc ! 25.11.11, 18:17
                pierzchnia napisał:

                > Gdyby alkohol nie był taki ważny / dla niektórych osób / to by nie kombinowali
                > - jak zrobić żeby znów się móc napić.


                Toc to cala idea alkoholizmu. Alkoholikiem sie jest gdy alkohol jest wazny, bardzo wazny, najwazniejszy, jedyny. Jak dla kogos alkohol nie jest wazny, to nie jest alkoholikiem.
                Jak pic sie przestaje, to alkohol nie przestaje byc wazny- po prostu jest wazny 'w teorii', z czasem czlowiek stopniowo przyzwyczaja sie do zycia bez. Jak komus to idzie szybciej to dobrze, jak wolniej to gorzej, terapia i AA sa p to, by sie przyzwyczaic do zycia bez alkoholu, tak jak sie przywyklo do z.

                Czlowiek jest tylko troche wyzej jak malpa, zwyczajowo operuje intuicyjnie i nawykowo/mechanicznie. Co nas rozni to zdolnosc do refleksji/analizy. Na malple dziala tylko metoda kija i marchewki, na czlowieka obok niej moze dzialac tez metoda perswazji.

                Dlatego mowie- bezsilnosc w rozumieniou 'wielkiej tajemnicy' to jest troche jakby rozumiala to malpa- po prostu sie boi dotknac.
                • pierzchnia Re: bezmyślnośc ! 25.11.11, 18:30
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > Jak pic sie przestaje, to alkohol nie przestaje byc wazny- po prostu jest wazny
                  > 'w teorii', z czasem czlowiek stopniowo przyzwyczaja sie do zycia bez."

                  Nie urodziłeś się z butelką i dlatego, gdybyś nie miał kontaktu z alkoholem, nie byłoby o czym gadać.
                  Mnie zależy na powrocie, a nie na udawaniu, że jest się trzeźwym.

                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: bezmyślnośc ! 25.11.11, 18:46
                    pierzchnia napisał:

                    > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > > Jak pic sie przestaje, to alkohol nie przestaje byc wazny- po prostu jest
                    > wazny
                    > > 'w teorii', z czasem czlowiek stopniowo przyzwyczaja sie do zycia bez."
                    >
                    > Nie urodziłeś się z butelką i dlatego, gdybyś nie miał kontaktu z alkoholem, ni
                    > e byłoby o czym gadać.
                    > Mnie zależy na powrocie, a nie na udawaniu, że jest się trzeźwym.
                    >

                    Oczywiscie, alkoholizm nie jest wrodzony- pomijajac predyspozycje psychologiczne- jak wyuczalny, i nie-alkoholizm tez jest wyuczalny, o tym mowie.
                    Mnie tez zalezy na powrocie, a nie udawaniu. Udawanie to wg mnie wlasnie mowienie, ze alkohol jest niewazny, jesli jest wazny. Jesli ktos nie pije ze strachu, to jakby strach odjac- pilby. Jesli nie pije z bardziej racjonalnych powodow, to nie potrzebuje alkoholu.

                    Oprocz znajomosci racjonalnych powodow potrzebna jest racjonalna metoda postepowania z nimi. Tego brakuje.
                    • rauchen Re: bezmyślnośc ! 25.11.11, 20:25
                      Mistrzu,
                      naucz nas postepowac racjonalnie z alkoholem i laska twoja niech bedzie z nami
                      • pierzchnia To już było - Miszczu! 25.11.11, 22:47
                        „BÓG W BUTELCE"
                        Nie musimy wszak wybierać się na drugi koniec świata, by spotkać ludzi
                        niezadowolonych z tego „ja", z którym przyszli na świat; przechadzka po
                        niektórych ulicach naszych miast pozwoli nam odkryć niezliczoną rzeszę
                        niezadowolonych. Czasem aż strach ich oglądać — zbiegów, alkoholików,
                        narkomanów, klientów sex-shopów — możemy się jednak wiele od nich nauczyć.
                        Thoreau powiedział, że większość ludzi „żyje w cichej rozpaczy". Tutaj mamy do
                        czynienia z głośniejszą rozpaczą. Czego ci ludzie tak rozpaczliwie pragną?
                        Odpowiedź brzmi: transcendencji. Pragną oni uciec od czegoś: od nudy,
                        monotonii dnia codziennego, frustracji, nieudanych związków lub samotności. I
                        pragną gdzieś dojść, do czegoś potężnego, niezwykłego, podniecającego; słowem,
                        czegoś, co wyzwoliłoby ich od codziennego życia.
                        Uroki stanu transcendencji są nieźle ukazane w powieści Thomasa Wolfe'a Spójrz
                        ku domowi aniele. W pewnym miejscu autor pisze o tym, jak pierwszy raz był pijany.
                        Wiedział, że jest to wielka chwila w jego życiu. (...) Na całym świecie nie ma
                        drugiego człowieka jak on, nikt nie potrafiłby się upić tak wzniosie, tak
                        zachwycająco, tak wspaniale. To było większe i wspanialsze od wszystkiej
                        muzyki, jaką słyszał w życiu; było tak wspaniałe jak najwspanialsza poezja.
                        Dlaczego nikt mu o tym nie powiedział? Dlaczego nikt nie umiał tego opisać?
                        Dlaczego — skoro można było kupić boga w butelce i wypić go, i samemu zostać
                        bogiem — dlaczego ludzie nie są bezustannie pijani?
                        Transcendencja w wersji „zrób to sam" może jednak bardzo łatwo wymknąć się
                        spod kontroli. Bóg w butelce okazuje się potężnym dżinnem z piekła rodem,
                        obdarzonym własnym rozumem. Wkrótce eksperymentatora trzeba ratować, choć w
                        rzeczywistości może mu na tym w ogóle nie zależeć. Lecz jak go ratować?
                        Czasami pytam moich studentów, z których wielu pragnie w przyszłości nieść
                        ludziom pomoc, co zaproponują — dajmy na to alkoholikowi — w miejsce „boga w
                        butelce"? Ich odpowiedzi zwykle nie wykraczają poza ramy wyznaczone przez
                        psychologię: „przystosowanie się do społeczeństwa", „radzenie sobie", „lepsze
                        wyobrażenie o sobie" itd. Wydaje mi się, że odpowiedzi te nie dotykają istoty
                        sprawy. Skoro możemy mieć boga w butelce, a przez jakiś czas nawet samemu być
                        bogiem, to dlaczego mielibyśmy zadowolić się czymś tak marnym, jak
                        przystosowanie się czy radzenie sobie? Kiedy już zasmakujemy transcendencji,
                        nawet tej złudnej, niełatwo potem zejść z powrotem na ziemię.
                        To samo można powiedzieć o doświadczaniu boga w strzykawce, boga w tabletce
                        LSD lub boga w rozwiązłym czy perwersyjnym seksie. Mogą one być szkodliwe
                        zarówno dla ciała, jak i duszy, lecz dostarczają intensywnych przeżyć, które
                        trudno znaleźć w życiu codziennym. Nie wyobrażajcie sobie (mówię moim
                        studentom, przyszłym pracownikom opieki społecznej i psychologom), że wasza
                        opieka i troska łatwo zastąpi wspólnotę z tymi bogami — nawet jeśli są to
                        tylko bogowie pogańscy.
                        ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                        NOWE „JA"
                        Kiedy ci narkomani, alkoholicy i społeczni dewianci dochodzą w końcu do miejsca,
                        w którym chcą zmiany, nie chodzi im o wyregulowanie lub dostosowanie swojego
                        „ja". Najczęściej pragną całkiem nowego „ja". Swoje stare „ja" uważają za zbyt
                        poważnie uszkodzone, by nadawało się do naprawy, chcą się go pozbyć. Ich życie
                        wydaje im się nie do naprawienia, chcą mieć szansę spróbowania jeszcze raz.
                        W takich wypadkach psychologia na nic się nie zda, gdyż zajmuje się ona nie
                        gruntowną przebudową, lecz drobnymi naprawami. Nie twierdzę, że nigdy nie będzie
                        tym ludziom pomocna, bardziej skuteczna jest jednak taka zorganizowana
                        wspólnota, która wymaga podporządkowania się, dyscypliny i wiary, a w zamian za
                        to daje ponowną szansę na transcendencję. W ten sposób Czarnym Muzułmanom udało
                        się wyciągnąć z opresji niejednego wykolejonego mieszkańca getta.
                        Podobnie Synanon, który wymagał całkowitego podporządkowania się woli jego
                        charyzmatycznego przywódcy, Chucka Diedericka, okazał się o wiele bardziej
                        skuteczny w leczeniu narkomanów niż programy rządowe oparte na modelach
                        psychologicznych.
                        Jak pokazuje tragiczna historia Synanonu, wiążą się z tym, oczywiście, pewne
                        niebezpieczeństwa. Chodzi jednak o to, że bardzo często jedyną rzeczą, która
                        jest lepsza od boga w butelce jest inny bóg; taki, który jest na tyle silny, by
                        nas obdarzyć nowym „ja" — albo — Bóg. W Kościołach chrześcijańskich również są
                        byli narkomani, byli przestępcy oraz byłe prostytutki; dotyczy to zwłaszcza
                        bardziej wymagających form chrześcijaństwa.
                        Chrześcijanie uważają, że owi nieszczęśni ludzie jedynie w bardziej dramatyczny
                        sposób ilustrują sytuację, w jakiej wszyscy się znajdujemy. Naprawdę, wszyscy
                        musimy porzucić nasze dawne „ja", ponieważ Bóg chce, abyśmy stali się nowym
                        rodzajem ludzi. Istnieje nawet godna szacunku tradycja chrześcijańska, zgodnie z
                        którą owi wyrzuceni poza nawias oraz odmieńcy są, w pewnym sensie, większymi
                        szczęśliwcami niż cała reszta. Wiedzą oni w jak złej sytuacji się znajdują, jak
                        bardzo potrzebują nowego narodzenia. Dlatego nawet zasługującym na szacunek
                        ludziom należy przypominać, że celnicy i grzesznicy wejdą do królestwa
                        niebieskiego przed nimi. Jeśli chronią nas nasze codzienne obowiązki lub
                        przyzwyczajenie do umiaru, albo dobre zdrowie psychiczne, łatwo możemy sobie
                        wmówić, że wszystko nam idzie świetnie, i że jeśli czegokolwiek potrzebujemy, to
                        co najwyżej nieco więcej samoświadomości lub odrobinę więcej integracji.
                        /
                        W.K -Psychologiczne uwiedzenie/
                        I jeszcze jedno,co uważam za równie ważne:
                    • pierzchnia Re: bezmyślnośc ! 25.11.11, 23:00
                      Alkohol, jako znieczulacz, mnie nie interesuje.
                      Alkohol jest "ważny" w dawkach transcendentalnych, i tym, moim zdaniem , warto się zająć by zrozumieć istotę rzeczy.
                      Wielu, chciałoby sięgnąć Nieba, ale najczęściej na skróty.
        • szacki bezwonny 24.11.11, 23:11
          aaaaa ooooo aaaa ooooo ao ao ao o o o o

          hej! hej!

          Otwierasz oczy - jest 6 rano - wszystkie nocne pozamykano
          pytasz sam siebie- dokąd masz isc
          never STOP do you like it
          nic tylko pić pic pić


          Ostatnia kropla na szklanki dnie- sklep czynny w nocy
          za dnia juz nie
          nie mozesz dluzej w poscieli gnic
          never STOP do you like it
          nic tylko pić pić pić


          wieczór się zbliża, TV na full -nocny otwarty,
          czysta, red bull
          o skrzydłach mozna nie tylko snić
          never STOP do you like it
          nic tylko pić pić pić

          aaaaaaa ooooooo aaaaaa oooo ao ao aoa o aoa ooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          tr;alalalalalalala tra;a;a;a;a;a;a;a;a;aa;;a ooooo o O O O o o o o !!!!!!


          ;) m.sz
          • e4ska Re: bezwonny 24.11.11, 23:47
            No a ja zamiast do nocnego - na wyro, na wyro, nawyro, nawyrowyro, nawyr!
            wyr wyr wyr wrrrr rrr chrrr...

            Czego i tobie, Mikołaju, życzę - pogodnych snów!
            :-)
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: bezwonny 25.11.11, 00:00
            Szacki dobry jestes w puentach i pisaniu zgrabnych rymowanek, ale od 3 lat tu stekasz i kwekasz ze Ci zle, a niby wszystko wiesz- cos jest chyba jednak nie tak.
            (ja stekam i kwekam tez, ale ja nie wystepuje z pozycji tego, co WIE):)
    • rauchen bezsilnosc 25.11.11, 00:09
      i w miedzyczasie poznalismy przyczyne smierci Amy Winehouse - smiertelne przerazenie

      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: bezsilnosc 25.11.11, 00:44

        rauchen napisała:

        > i w miedzyczasie poznalismy przyczyne smierci Amy Winehouse - smiertelne przera
        > zenie

        Widzisz, paradoksalnie wbrew temu co chcialas zasugerowac, przypadek Amy wskazuje na moja racje a nie Twoja. Tzn na moje postulaty. Wskazuje on na to, ze tolerancja na alkohol w miare niepicia spada i czlowiek jest mniej uzalezniony- a nie ze wg mantry AA 'wraca do tego samego miejsca w ktorym skonczyl', tak myslala winehouse, tak myslal Riedel i miliony innych alkosow i cpunow- i sie pomylili.
        Umysl i sposob myslenia wraca do tego samego albo raczej podobnego miejsca- owszem- ale nie cialo. Cialo sie 'oduzaleznia' i zeby je ponownie uzaleznic trzeba powoli je uzaleznic/przyzwyczaic.
        Umysl z kolei wraca do tego samego, bo niby gdzie mialby wrocic? Jedyne znane i pamietane ekscesy i relacje z alkoholem to te z ostatniego spotkania- to jak niby mialoby byc? Nawyki myslowe i nalogi na tymn polegaja.
        Tak jak gdy ide to restauracji w ktorej nie bylem 5 lat- od razu na starcie szukam starego menu, nastawiam sie na te same smaki i potrawy, szukam okiem czy sie obsluga zmienila, nawet moze siadam za tym samym stolikiem. Nie jest mozliwe, abym sie czul i zachowywal tak jakbym tam wczesniej nigdy nie byl. To jest sposob myslenia i dzialania.
        Fizycznie jednak swiat i warunki sie zmieniaja,. Moge podejsc do baru i jak 5 lat wczesniej swawolnie i frywolnie zagaic do barmana 'stary lumpie wezme flaki te co zwykle' a barman przywali z piachy w kulfon, bo to nie ten sam barman i nas w ogole nie zna i nie zyczy sobie familiarnosci takiej.

        Winehouse i jej smierc to byl wlasnie ten barman, ktory przypie...l jej w nosa.

        RIP Amy.
      • blaszany_bembenek Re: bezsilnosc 26.11.11, 19:02
        wiemy też czego uniknęła e4ska - śmierci z powodu kontaktów z terapeutami!
        W dodatku nie da się zabić alkoholowi, pokazując mu, że nic, a nic się go nie boi.
        Z tej perspektywy wysyłanie deo do psychologów, brzmi jak skierowanie go do grabarzy!
        Brzydko, bardzo brzydko!
    • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 09:21
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > Bezsilnosc wobec alkoholu to najczesciej powtarzana fraza. Co ona oznacza- nikt
      > nie wie do konca, ale kazdy powtarza.
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Mow pan za siebie...!
      Jezeli ty nie wiesz, nie oznacza to jeszcze, ze inni takze nie wiedza...!
      ________________________________________________________.
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
      > Uznaje wiec, ze pojecie bezsilnosci wobec alkoholu jest pojeciem przesadzonym.
      > Osobiscie uwazam, ze jest to raczej bardzo slaba kontrola ale nie bezsilnosc.
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Jako drobnopijoczek masz po czesci racje, ale tylko po czesci...!
      Dla chorych (trzezwych) alkoholikow pojecie bezsilnosci wobec alkoholu jest
      faktem (dokonanym...!).
      A...
    • pomarola Re: bezsilnosc 25.11.11, 10:05
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

      > Osobiscie uwazam, ze jest to raczej bardzo slaba kontrola ale nie bezsilnosc.

      W jakiejś początkowej fazie na pewno tak. Ale potem, na skutek owej słabej kontroli, dochodzi się do etapu bezsilności, kiedy jakakolwiek kontrola jest już niemożliwa.
      Poza tym podany przez Ciebie przykład jest zupełnie od czapy, bo w opisanej sytuacji mamy bezsilność wobec okoliczności (brak dostępu do alkoholu), a nie wobec samego alkoholu.
      • aaugustw Re: bezsilnosc 25.11.11, 10:55
        pomarola napisała (do Beki):
        > ... Poza tym podany przez Ciebie przykład jest zupełnie od czapy, bo w opisanej syt
        > uacji mamy bezsilność wobec okoliczności (brak dostępu do alkoholu), a nie wobe
        > c samego alkoholu.
        _______.
        Bravo...! ;-)
        A...
    • blaszany_bembenek Re: bezsilnosc 26.11.11, 19:08
      Delirium Tremens
      samemu jest do dupy!
      • grazkavita Re: bezsilnosc 28.11.11, 08:59
        a nie jestem alkoholiczką, ale wiem co to znaczy bezsilność wobec słodkiego na stole w dodatku gdy musisz przy tym stole siedzieć.....Jest to bezsilność, tym bardziej, że jest to fizjologiczne uzależnienie, dokładnie nie wiem jak to się ma z alkoholem, ale w przypadku słodkiego musisz zjeść żeby strawić to co już zjadłeś....Alkoholikowi zdaje się , że się trzęsą ręce i może myśleć logicznie tylko wtedy jak sobie wypije...Na tym właśnie polega nałóg....Jedynie co można polecić to korzystanie z podświadomości, jeśli tam się znajdzie wiadomość o tym , że alkohol to trucizna, że nie pijesz, bo nie chcesz, żeby twoja rodzina cierpiała i chcesz być zdrowym i pełnosprawnym człowiekiem to wtedy jest jakaś szansa.Trzeba takie zdania sobie napisać w czasie teraźniejszym, bo tylko wtedy nasza podświadomość je zarejesrtuje i czytać je dwa razy dziennie.Oprócz tego można ćwiczyć swoją silną wolę.Należy usiąść wygodnie w fotelu i zamknąć oczy i doprowadzić się do stanu półsnu i wtedy powiedzieć sobie po cichu np. mam silną wolę i co postanowię tego dotrzymam.To mi bardzo pomogło, oczywiście raz na miesiąc grzeszę jedząc kawałek słodkiego, ale to mi już nie szkodzi...Zostało mi jeszcz 17 kg do zgubienia trzymajcie za mnie kciuki! Pozdrawiam
        • aaugustw Re: bezsilnosc 28.11.11, 10:10
          grazkavita napisała:
          > ... trzymajcie za mnie kciuki! Pozdrawiam
          ___________________________________.
          Trzymam za Ciebie kciuki..! - Pozdrawiam..!
          A...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka