Dodaj do ulubionych

Eksperyment?

23.12.06, 17:16
Zjadłem czekoladkę,nadziwaną,wiśnią i likierem..
Odruchowo,bez zastanowienia nad jej składem.
Gdy doszło do czapki że mam w sobie alkohol,on spoczywał już w brzusiu.
Wszyscy;terapeuci i współuzależnieni przestrzegają że to niebezpieczne i w
ogóle be.
I nagle,teraz przyszło mi do głowy że to może być po p[rostu bzdura.
Ja nie trakyuję tego jak alko,tylko produkt typowy,normalny do spożycia.
Wiem że kontrolowanie,w małych i dużych ilościach pić nie mogę bo popłynę,ale
to już kwestia nastawienia psychicznego.Ja nie chce pić,ale chcę być i jestem
normalnym człowiekiem,który może zjeść tę czekoladkę czy ciasto z masą której
jednym z dodatków jest np.rum.nie traktuję tego jako picie,jedynie daję sobie
prawo do normalnego życia,cieszenia się smakiem czegoś co ma smakować tak a
nie inaczej.Pewnie odezwą sie głosy że już teraz ani chybi tylko muszę
zapić.nawet jak zdaży się to za 30 lat,to i tak stwierdzą że to przez tą
cholerną czekoladkę.
A ja stawiam kontrę - Nie!
Nie ze wszystkim o czym bebnią terapeuci sie zgadzam,to samo tyczy sie AA.
Mam swój WLASNY pogląd i jemu sie poddaję.A moja Siła Wyższa mnie ochroni,ja
to wiem.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Eksperyment? 23.12.06, 17:26
      finlandia07 napisał:

      > Zjadłem czekoladkę,nadziwaną,wiśnią i likierem..
      > Odruchowo,bez zastanowienia nad jej składem.
      > Gdy doszło do czapki że mam w sobie alkohol,on spoczywał już w brzusiu.
      > Wszyscy;terapeuci i współuzależnieni przestrzegają że to niebezpieczne i w
      > ogóle be.
      > I nagle,teraz przyszło mi do głowy że to może być po p[rostu bzdura.
      > Wiem że kontrolowanie,w małych i dużych ilościach pić nie mogę bo popłynę,ale
      > to już kwestia nastawienia psychicznego. Ja nie chce pić,ale chcę być i jestem
      > normalnym człowiekiem...

      > A ja stawiam kontrę - Nie!
      > Nie ze wszystkim o czym bebnią terapeuci sie zgadzam,to samo tyczy sie AA.
      > Mam swój WLASNY pogląd i jemu sie poddaję.A moja Siła Wyższa mnie ochroni,ja
      > to wiem.
      _____________________________________________________________________________.
      Twoj nawrot do picia wypisany jest juz na Twoim czole...!
      Smacznego...!
      A...

      • janulodz Re: Eksperyment? 23.12.06, 17:36
        Dwa lata temu kupiłem sobie w sklepie batonik. Ponieważ jestem cholerny łasuch na słodycze na dwa kęsy go połknąłem. Kiedy go rozgryzłem poczułem smak alkoholu. Jaką ja zrobiłem awanturę w sklepie, ze sprzedaja takie bomby zegaarowe. Nawet napisałem skarge do producenta, że nie umieszcza na opakowanie ostrzeżenia o zabójczej zawartości alkoholu w swoim produkcie. I co. I nic.
        Nie popłynąłem. Przecież ja nie piję.
        • aaugustw Re: Eksperyment? 23.12.06, 17:41
          janulodz napisał:

          > Dwa lata temu kupiłem sobie w sklepie batonik. Kiedy go rozgryzłem poczułem
          smak alkoholu. I co. I nic.
          > Nie popłynąłem. Przecież ja nie piję.
          _____________________________________________________.
          Janulodz, jestes jak dziecko (albo zwyczajny pijoczek,
          ktory nie wie co to alkoholizm!).
          Co innego zjesc, lub wypic z premedytacja, a co innego
          przypadek, nieuwaga... - Wtedy guzik sie stanie takiemu alkoholikowi...!
          A...

          • janulodz Re: Eksperyment? 23.12.06, 18:10
            Jasne.
            To, to samo co wpaść pod samochód przechodząc na czerwonym świetle, albo na zielonym
            I tak jesteś przejechany. :)))
        • hepik1 Re: Eksperyment? 23.12.06, 18:36
          janulodz napisał:
          > I co. I nic.
          Szczęście.

          august napisał:
          >Wtedy guzik sie stanie takiemu alkoholikowi...!
          Nieprawda.

          Jak się ma pecha,to traci się prawo jazdy ;)
          Niedalej jak dzisiaj na którymś portalu(nie potrafię znaleźć) taka autentyczna historia:
          Gość zjadł Pawełka(batonik taki)po zajęciu miejsca za kierownicą.Po chwili zatrzymany przez policję,alkomat i wynik 0,25 promila,Badanie po 15 minutach....wynik 0,0.Badanie krwi ...0,0.
          A prawo jazdy zatrzymane,przesłuchanie u prokuratora i czekająca sprawa sądowa.
          Morał:
          Nie jedzcie cukierków i batoników z procentami,szczególnie Pawełków,nawet nie bedąc alkoholikami ;))
          • e4ska Re: Eksperyment - z gruszkami gorzej 23.12.06, 20:45
            Witaj, Finie kochany... W trzeźwej atmosferze forumowej - zaraz trochę i
            będziesz stary wyga ... w trzeźwości pięknej:))) miło czytać - od wczoraj.

            Hepiku, batonik to nic, ja znam autentyczną historię z gruszkami, które znane są
            w Wielkopolsce jako pierdziołki. Otóż pewien podróżny zatrzymał się był w
            szczerym polu i nazbierał sobie gruszek pierdziołek. Nie wziął pod uwagę, że
            ulęgnięta gruszka pierdziołka ma w sobie jad straszliwy, gdyż ulegnięcie
            powoduje specyficzną fermentację - do tego gryzą owoc fermentujący osy i muszki
            owocówki, zarażając alkoholem zdrowe osobniki gruszek. Alkoholizm jest wszakże
            choroba spoleczną i na jednym osobniku się nie kończy. Kiedy wezwano policję,
            okazało się, ze od tych pierdziołek kierowcy zebrało się coś ze trzy promile.

            Niektórzy to tak mają, że im po jabłku już procenty skaczą, a po czereśniach
            czarnych mają tydzień kaca i muszą klinować jak szaleni. Głupia policja czepia
            się, tymczasem na terapiach nie uczą przecież, żeby nie jeść owoców, po których
            łażą osy i muchy alkoholizujące miążśżćż. Dlatego jestem przeciwniczką terapii.
            • finlandia07 Re: Eksperyment - z gruszkami gorzej 23.12.06, 20:53
              Cześć Łodzianko!Jednak wpadło oko Twe na te wygibusy przedświąteczne....-)))
              Terapii przeciwny nie jestem,jestem za --
            • aaugustw Re: Eksperyment - z gruszkami gorzej 24.12.06, 12:18
              e4ska napisała:

              > ...tymczasem na terapiach nie uczą przecież, żeby nie jeść owoców, po których
              > łażą osy i muchy alkoholizujące miążśżćż. Dlatego jestem przeciwniczką
              terapii.
              _______________________________________________________________________.
              Zgadza sie...! Oni mowia tylko ogolnie o tym. A po terapii nie chodzili
              za mna! - Musialem sam zadbac o te "drobnostke"...!
              Ale przesadzalbym, gdybym przez to mial byc przeciwnikie terapii...!
              A...

            • promocja1000 Re: Eksperyment - z gruszkami gorzej 25.12.06, 02:29
              e4ska napisała:

              > Niektórzy to tak mają, że im po jabłku już procenty skaczą, a po czereśniach
              > czarnych mają tydzień kaca i muszą klinować jak szaleni.

              A żeby Wam jeszcze dokopac dodam od siebie, że ludzie tacy jak ja mają odloty
              bez niczego, na trzeźwo (jak ja w ostatni piątek tu na forum). Nakręciło mnie
              samo pisanie i zawirowała cała chemia mojego powalonego mózgu. I co?
              To po co Wy musicie (ops! przepraszam: musieliście) pic lub wali cokolwiek
              innego - Promocja 1000 ma za darmochę od Matki Natury. I powiem, że to jest
              dopiero uzależnienie. Bo ja nie mogę nikogo ani niczego obarczyc winą, nie mogę
              powiedziec: o, przestanę sobie pic to będzie OK. Problem tkwi we mnie i tylko
              ja mogę go rozwiązac (a psychiatrzy to barany, niestety).

              Tak samo jak Wy staracie sie nie pic - tak samo ja staram sie nie dopuscic do
              ataku i z tej perspektywy rozumiem Augusta, bo jak juz jest atak - to ch...j
              nic sie nie da zrobic i z popłynięciem jest tak samo. Ale można zmienic
              nastawienie i ten pęd ku zagładzie okiełznac, ukierunkowac na prace tworcza,
              nie wiem cholera, na cokolwiek. I ja w to wierzę.
    • hepik1 Re: Eksperyment? 23.12.06, 17:35
      finlandia07 napisał:

      > Zjadłem czekoladkę,nadziwaną,wiśnią i likierem..

      Hjuston!(znaczy finlandia) masz problem! ;))
      Informowac cały świat o zjedzeniu cukierka???
      I dorabiac do tego kilkunastozdaniową ideologię???
    • marblad Re: Eksperyment? 23.12.06, 18:40
      Zdarzalo mi sie zjadac czekoladki z alkoholem i nic. Tak samo jak uzywalem plynu do plukania jamy
      gebowej zawierajacego alkohol, dzien w dzien, po kilka razy.

      Tylko otworzenie butelki wodki lub puszki piwa, otwiera moja Puszke Pandory, choc w 2-letnim okresie
      nie-picia wypilem raz kieliszek wina, i nic; pozniej mialem nawet malutke popijawe (to bylo latem) i nie
      wpadlem w ciag, moze dlatego, ze nie bylo problemow. Lecz dzisiaj wiem, zeby juz przestac
      eksperymentowac.
      • promocja1000 Re: Eksperyment? 25.12.06, 02:38
        zdarzyła Ci się "nawet popijawa i nic, może dlatego że nie było problemów".
        Amoze dlatego właśnie, że zapanowałeś wtedy akurat nad sobą, że potrafiłeś
        potem wytrzeźwie i zając się czymś bardziej istotnym, coś co było dla Ciebie
        tak waźne, że rano nie chciałeś tracic czasu na klina i kolejny ciąg?

        Bo jeśli coś jest możliwe raz, może się powtórzyc. Tyle tylko, że jest trudne.
        Bardzo trudne. Nie picie jest spokojniejsze bo nie wystawiasz się na pokusy. A
        skoro nie masz pokus - to nie masz grzechów, jesteś wolny. W religiach nazywa
        się to acezą i prowadzi do szczęcia. Tylko zależy jeszcze co kto nazywa
        szczęściem.
        PS. Pozdrawiam Marblad ciepło i mam nadzieję że wszystko OK
        • aaugustw Re: Eksperyment? 25.12.06, 12:00
          promocja1000 napisała:

          > Tylko zależy jeszcze co kto nazywa szczęściem.
          > PS. Pozdrawiam Marblad ciepło i mam nadzieję że wszystko OK
          _____________________________________________________________.
          Konfucjusz powiedzial, ze kto chce byc stale szczesliwy, ten
          musi czesto sie zmieniac...!
          Dla takiego alkoholika, jakim ja jestem szczesciem jest moja
          wolnosc od alkoholu i staly moj rozwoj duchowy dzieki innym
          alkoholikom oraz duchowemu Programowi AA...! (ale nie tylko...!).
          A...
    • paragraf221 Re: Eksperyment? 23.12.06, 18:45
      Wesołych świąt
      • finlandia07 Re: Eksperyment? 23.12.06, 19:36
        Od Augusta dostałem diagnozę: nawrót.
        I gdybym to sobie wziął do mózgu,będąc przekonany że muszę zapić,pewnie tak by
        sie stało.
        Jeżeli w ogóle to nawrót,to nie musi zakończyć sie zapiciem(tak uczą na
        terapii)i pewnie tak się nie skończy.
        A ja nie wiedziałem że Pawełki też dają w czajnik,te jadłem już kilka razy
        wcześniej i jak u Janu - nic.
        Mówią że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu,...czy u nas nie brzmi czasami
        taka muzyczka?:)
        • aaugustw Re: Eksperyment? 23.12.06, 19:50
          finlandia07 napisał:

          > Od Augusta dostałem diagnozę: nawrót.
          > I gdybym to sobie wziął do mózgu,będąc przekonany że muszę zapić,pewnie tak by
          > sie stało.
          ______________________________________________________________________________.
          Czytaj uwazniej moje posty, (chyba, ze jestes juz rozkojarzony...!?) ;-))
          Ja pisalem, ze Ty jestes w nawrocie...! - Nie pisalem nic o tym, ze Ty
          zapijesz, ale tak moze sie b. szybko stac, jak nic ze soba nie zrobisz...!
          A...
          • rauchen Re: Eksperyment? 23.12.06, 19:58
            ma jechac na plukanie zoladka czy detoks???

            :)
            • aaugustw Re: Eksperyment? 23.12.06, 20:10
              rauchen napisała:

              > ma jechac na plukanie zoladka czy detoks???
              __________________________________________________.
              ;-))
              Teraz, kiedy tak ladnie zaczal nam sie ten wieczor,
              ja musze konczyc...! :-((
              Dobranoc i do jutra.
              A...
        • hepik1 Re: Eksperyment? 23.12.06, 19:53
          To nie cukierek sprawi zapicie,finlandia.
          Byłeś na terapii,jak mniemam,a po terapii wszyscy zapijają,jak twierdzi moja koleżanka z Łodzi.Tylko lekko ,mózg wcześniej wyprany przez niedobrych szarlatanów, musi się zabrudzić ;))
          • finlandia07 Re: Eksperyment? 23.12.06, 20:39
            Jak na razie oprócz mnie zapili wszyscy z którymi miałem i mam kontakt po terapii.
            Tu Łodzianka ma widać rację,jednak ja sie utrzymałem,mimo bardzo nieprzychylnych
            prognoz.Chyba dlatego że użyli nie tego proszku do prania,albo jestem za bardzo
            odporny
            • myszabrum Re: Eksperyment? 23.12.06, 23:24
              A to ciekawe - ilu Was na tej terapii było? I co to była za terapia -
              "dochodząca", stacjonarna?

              • finlandia07 odp. do Myszy 24.12.06, 10:30
                Na terapii(zamkniętej)było razem ok.56osób.
                Ja uczestniczyłem w grupie 3razy6,tzn tydzień ze starszą
                szóstką(pobytem),tydzień z młodszą.Wiec raptem moja grupa liczyła 18 osób.
                Po 2 miesiącach byłem na zjeżdzie,wiekszość była już "trafiona".
                Dziś wiem że tylko mnie nic nie jest,terapeuci mówili że z moimi
                poglądami,własnym zdaniem itd,nawrót i zapicie mam wypisane na czole(podobnie
                jak stwierdził A)
                dawali mi 2-3miesiące.Cóż, pomyłka,i oni są omylni.
                Ale terapia dała mi bardzo dużo,to muszę zawsze głośno powiedzieć.
                • myszabrum Re: odp. do Myszy 24.12.06, 12:28
                  W sumie to okropne.

                  Ja też kiedyś byłam na terapii (stacjonarnej), która tylko mi i jednej osobie
                  pomogła. A było nas kilkanaście osób.

                  Mimo to ja tę terapię i szpital bardzo sobie chwalę, bo jednak MI pomogło, a
                  sama dla siebie w końcu jestem najważniejsza, nie ;)?

                  Szkoda tylko, że jednak nie bardzo wiadomo, jak trafić do wszystkich, czy
                  choćby do większości "popaprańców".
                  • aaugustw Re: odp. do Myszy 24.12.06, 12:39
                    myszabrum napisała:

                    > Szkoda tylko, że jednak nie bardzo wiadomo, jak trafić do wszystkich, czy
                    > choćby do większości "popaprańców".
                    _________________________________________________________________________.
                    Zanim spojrzysz na innych, spojrz na siebie i... juz tam pozostan.
                    A...

                    • myszabrum Re: odp. do Myszy 24.12.06, 12:43
                      Tzn...?
                      • aaugustw Re: odp. do Myszy 24.12.06, 12:46
                        myszabrum napisała:

                        > Tzn...?
                        __________________________________________________________________________.
                        To znaczy, zeby nie wytracac nadaremnie swojej cennej energii na innych..!
                        Najpierw Ty...! - Jak Tobie bedzie szlo dobrze i bedziesz szczesliwa, wtedy
                        i ci inni (w Twoim obszarze dzialania) beda szczesliwi i bedzie im szlo tez
                        dobrze...!
                        A... ;-))
                      • janulodz Re: odp. do Myszy 24.12.06, 13:35
                        Tzn Mysza, że psujesz Augustowi statystykę.

                        Przecież on tak misternie plecie, a potem mu się wszystko plącze.
                        Przez takie wypowiedzi.
                        Wtedy z powodu braku argumentów każe Ci się zamknąć.
                        Tak samo, jak nigdy Ci tych statystyk nie przedstawi, bo ich nie ma.
                        A w każdym razie na pewno nie przystają do jego propagandy sukcesu.
                        • aaugustw Re: odp. do Myszy 24.12.06, 14:45
                          janulodz napisał:

                          > Tzn Mysza, że psujesz Augustowi statystykę.
                          >
                          > Przecież on tak misternie plecie, a potem mu się wszystko plącze.
                          > Przez takie wypowiedzi.
                          > Wtedy z powodu braku argumentów każe Ci się zamknąć.
                          > Tak samo, jak nigdy Ci tych statystyk nie przedstawi, bo ich nie ma.
                          > A w każdym razie na pewno nie przystają do jego propagandy sukcesu.
                          _________________________________________________________________________.
                          Moze i (wg. Ciebie) plącze, ale przynajmniej nie staram sie plesc glupstw,
                          jak Ty to teraz robisz...!
                          Wspominales cos wczoraj o Swietach i wyciszeniu sie, bo tak Ci pasowalo,
                          czy z powagi nadchodzacej chwili!?.
                          Dzisiaj sie zapomniales...!? (wierz mi, jezeli komus mialbym powiedziec,
                          zeby sie zamknal, bylbys to Ty...!) ;-))
                          A co do prowadzenia statystyk o AA, nie odpisalem Tobie z paru powodow:
                          Nie chodzisz do AA, po drugie mam watpliwosci, czy jestes alkoholikiem, po
                          trzecie nie wiem czy znasz angielski, lub niemiecki, bo tylko w tych jezykach
                          mam te statystyki. (w j. polskim nie spotkalem sie jeszcze z takowymi).
                          W dowod na to, ze, ze to co napisalem jest wiarygodne podam tylko, ze (np.),
                          w jezyku angielskim (dot. AA w Ameryce) jest to spisane w broszurce:
                          "Alcoholics Anonymous - 2004 Membership Survey". W jezyku niemieckim, na wzor
                          amerykanski, w odpowiedniej, podobnej broszurce...!
                          Ale nie przejmuj sie; Swieta to ciekawy okres; ludzie zachowuja sie dziwnie.
                          Nastroj ten udziela sie rowniez tym, ktorzy mysla, ze nie maja z tymi Swietami
                          nic do czynienia...!
                          Ty, np. wczoraj juz chciales swietowac. Eska sie wyciszyla. August ma dobry
                          humor. Zafir zadaje dziwne pytania. Moze i A-P. przemowi w Wigilie ludzkim
                          glosem...!?
                          A... ;-))

                          • janulodz Re: odp. do Myszy 24.12.06, 22:39
                            Poproszę Auguście o te materiały. I nie kłopocz się o moją znajomość języków obcych. Jeżeli nie masz ich w formie elektronicznej to podam Ci adres na pocztę gazetową i zwrócę koszty wysyłki.
                            • myszabrum Re: odp. do Myszy 24.12.06, 23:06
                              Oto i cały "survey" :)):

                              www.alcoholics-anonymous.org/en_pdfs/p-48_04survey.pdf
                • aaugustw Re: odp. do Myszy 24.12.06, 12:43
                  finlandia07 napisał:

                  > dawali mi 2-3miesiące.Cóż, pomyłka,i oni są omylni.
                  > Ale terapia dała mi bardzo dużo,to muszę zawsze głośno powiedzieć.
                  __________________________________________________________________________.
                  Przestan! - Ktory terapeuta robi zaklady i mowi o swoim pacjencie, kiedy
                  on zapije...!?
                  To mogli powiedziec Twoi kompani z terapii podczas mityngu...
                  Nie zapiles na razie, bo robisz cos w tym kierunku; udzielasz sie tutaj,
                  na tym forum, chodzisz na Mityngi AA, itd...
                  A...

                  • finlandia07 Re: odp. do Myszy 24.12.06, 18:50
                    August,dlaczego negujesz wszystko co nie zgadza się ze wzorem np.terapeuty?
                    Ja wiem co piszę i to bylo naprawdę,cóż terapeuci są różni tak jak
                    aowcy,forumowicze itd.
                    Trafili na mnie,który to stwierdzenie olał i się nim nie przejął,ci inni,co
                    zapili,pewnie byli trochę słabsi psychicznie,a może już wcześniej mieli
                    zaplanowane że popłyną?
                    • finlandia07 Re: Eksperyment?- cd. 24.12.06, 18:59
                      Jestem po mojej pierwszej w dorosłym życiu wigilii bezalkoholowej
                      Jest mi spoko.
                      Nie obyło się bez małech spięć czy stresów,ale w końcu to rzecz normalna w
                      normalnym świecie.
                      I wiecie co? można chyba wszystko na trzeżwo,a jak to potem cieszy gdy
                      pomyślisz:mogłem a nie wypiłem,jestem silniejszy,nastepnym razem też sobie poradzę.
                      Zaczynasz wierzyć SOBIE,dajesz sobienastępny kredrt zaufania który coraz
                      bardziej jest ci drogi i cię cieszy.To fajne..
                      • promocja1000 Re: Eksperyment?- cd. 25.12.06, 02:51
                        Jeśli jesteś dla siebie jak twierdza nie złamie cię nic. Jeśli jesteś
                        przeświadczony, że to co robisz jest dobre i jest dobre dla ciebie - to cały
                        śiat ze swoimi uwagami może ci po zapałki skakac. Oto wielka tajemnica wiary.
                        Każdej.

                        Moja wigilia też była OK. Ale wypiłam pól kieliszka w domu z Córką (żeby jej
                        udowodni, że mogę i nic się nie stanie), a potem na wigilii u Rodziców
                        narzeczonego - kolejne pół. Wróciłam do domu i nic się nie dzieje.
              • aaugustw Re: Eksperyment? 24.12.06, 12:32
                myszabrum napisała:

                > A to ciekawe - ilu Was na tej terapii było? I co to była za terapia -
                > "dochodząca", stacjonarna?
                _______________________________________________________________________.
                Stacjonarna - 3 miesiace (dostalem wycisk). Dwoch terapeutow codziennie
                (byli alkoholicy, on i ona). Bardzo dobre warunki; byla takze terapia
                praca i b. dobre wyzywienie. Sauna 1x w tygodniu, basen, boisko sportowe, etc...
                Dzisiaj bardzo sobie chwale ten moj pobyt tam.
                A...
        • rauchen Re: Eksperyment? 23.12.06, 19:56
          kiedys z okazji pol roku niepicia pewna osoba przyniosla pralinki.
          Rozpakowala, bierze pierwszy, nadgryza, i nagle patrzy sie na drugiego, ktory
          tez juz nadgryza, i nic, patrza sie na trzeciego, trzeci patrzy sie na nich...
          ooo, one sa z alkoholem. Dalej czesc albo podziekowala, albo wziela, nie
          przejmujac sie zbytnio, przy czym najwiecej z tych czekoladek zjadl ten, co
          najwiecej sie nagadal jak to trzeba uwazac przy jedzeniu pralinek, zeby sie nie
          natknac na alkohol, bo mozna poplynac :)))

          Potem sie tak podpytalam kilku, czy oni na przyklad nie jedza jakis sosow, typu
          pikle, czy cebulki w occie i tak dalej. I wiekszosc jadla. A przeciez ocet tez
          zawiera alkohol.
    • jerzy30 mnie sie to tez zdarza - zjesc nadziewana 23.12.06, 22:59
      czekoladke - moze zdarza to zle slowo - bo robie to swiadomie wiedzac ze jest
      tam alkohol - na taka czekoladke nie patrze jak na flaszke ale jak na
      najzwyklejsza czekoladke - po prostu zjadam - nie uwazam tego za zlamanie zasad
      trzezwosci bo to bylaby bzdura - a czy to jest niebezpieczne - niebezpieczne
      byloby sieganie po flaszke
      • jerzy30 finladia nie jest to tez twoj nawrot 23.12.06, 23:04
        bez przesady i bez przeginania - bo za chwile nawrotem ci nazwa jak wejdziesz
        do sklepu spozywczego po chleb a obok kasy miniesz dzial monopolowy - powiedza
        ci "zes w nawrocie" bo pod pretekstem kupienia chleba spogladasz na rzedy
        flaszek z gorzala
        • janulodz Ogląd flaszek 24.12.06, 00:15
          Zawsze jak idę do sklepu ogladam w nim butelki z gorzałą. Jak sie tak porządnie napatrzę, to ich potem tak nienawidzę, że aż strach. Zdarza się, że nieraz jestem w sklepie kilka razy dziennie. Pomnożone przez cztery lata daje mniej wiecej 3000 nawrotów. Można dostać zawrotu od tych nawrotów.
          Teraz do Rauchen.
          Ocet jest produktem fermenacji wodnego roztworu spirytusu i nie zawiera śladowej części alkoholu. Można go spożywać bez ryzyka popadnięcia w uzależnienie, ma działanie odchudzające, bakteriobójcze i ułatwia trawienie
          Informacja na opakowaniuo 6% lub 10% oznacza stężenie kwasu octowego w roztworze, a nie ilośc alkoholu.
          Ze spirytusu robi się nie tylko alkoholików, można jeszcze robić estry, alkiny, alkany itp itd.Substancje te służą do produkcji kosmetyków, leków ,paliw i wielu innych

          Niektórym wszystko kojarzy się z d...
          Innym z alkoholizmem.
          PARANOJA
          • marblad Re: Ogląd flaszek 24.12.06, 10:14
            A ja dodam, ze ocet to produkt podwojnego utlenienia alkoholu etylowego. Najpierw powstaje w
            organizmie aldehyd, jak wiemy, ktory tak nam utrudnial poranne zycie. Kiedys kierowcy po przepitej nocy
            pili ocet, zeby zrownowazyc odczyn krwi w razie proby krwi. Nie wiem, na ile to pomagalo, ale wiele razy
            o tym slyszalem. Ocet, jak pisze Janu, nie ma alkoholu, bo nie moze miec.

            Ja teraz siedze w kafejce i oprocz ludzi, widze rzad butelek za lada. Obojetnosc. Za dobrze sie czuje, zeby
            sie podniecac alkoholem.
            • promocja1000 czytajta ludziska i uczcie się od mądrzejszych! 25.12.06, 02:55
              > Za dobrze sie czuje, zeby sie podniecac alkoholem.

              Marblad, nie wiem czy wiesz, ale dotknąłeś właśnie kamienia filozoficznego!
              To Twoje niewinne zdanko stanowi klucz do najlepszej terapii
              antyuzależnieniowej jakie słyszałam od kogoś innego poza mną samą. Ale Ty to
              tęga głowa jesteś :))) Sie. Z punck rockowym pozdrowieniem od zdrowej już
              promocji (miałam atak w piątek :(
          • aaugustw Re: Ogląd flaszek 24.12.06, 12:35
            janulodz napisał:

            > Ze spirytusu robi się nie tylko alkoholików, można jeszcze robić estry,
            alkiny, alkany itp itd.Substancje te służą do produkcji kosmetyków,
            leków ,paliw i wielu innych
            >
            > Niektórym wszystko kojarzy się z d...
            > Innym z alkoholizmem.
            > PARANOJA
            ______________________________________________________________________.
            Ten swiat zawalilby sie bez alkoholu i d...
            A... ;-))

          • promocja1000 Re: Ogląd flaszek 25.12.06, 02:46
            janulodz napisał:
            >
            > Niektórym wszystko kojarzy się z d...
            > Innym z alkoholizmem.
            > PARANOJA

            Ano w rzeczy samej, masz racje. Paranoja jak ocean. Ale to forum ma taki
            charakter i tak byc chyba juz byc musi bo taka konwencja przemawia to tych,
            którzy wpadają to na chwilkę, żeby znaleźc namiary na dobre odtrucie itp.

            Bardziej metafizyczne rozważania o alkoholiźmie, jego FAKTYCZNYCH przyczynach,
            alternatywnych sposobach walki z nałogami itp. to nie są "kasowe" tematy.
            Mówiąc że wypiłaś jedno piwo narażasz się na całodzienny atak, nawet zjedzenie
            cukierka jest czymś niewybaczalnym...

            Śmiech na sali i czasem się zastanawiam kto tu pisze na tym forum. Mój mąż
            mówi, że najczęściej są to 16-latkowie :))

            PZDR>
      • marblad Re: mnie sie to tez zdarza - zjesc nadziewana 24.12.06, 10:18
        Zgadzam sie. Dzisiaj, mysle sobie rano - uzyc tego plynu (zaw. alkohol) do plukania geby czy nie uzyc?
        Wiem, ze nic by sie nie stalo, ale przestraszony postami jeszcze nie siegnalem po preparat.

        Mysle, ze wsrod alkoholikow sa rozne typu, reagujace odmiennie na cukierki, czekoladki, plyny do ust i
        inne preparaty z alkoholem. Jednym wystarczy kropla, sama swiadomosc, ze sie ja polknelo, inni
        zaczynaja od odkrecenia flaszki i pierwszego lyka. I tyle.
        • tenjaras Re: mnie sie to tez zdarza - zjesc nadziewana 24.12.06, 14:07
          właśnie dlatego nie jem i nie używam takich produktów, nie muszę się
          zastanawiać - dobrze czy źle...
          cukierki nie będą mną rządzić, mam się za poważnego faceta

          a przy okazji mam załatwioną sprawę z samodyscypliną, wystarczy zerknąć na
          skład chemiczny...

          kurde, żeby wszystko było takie proste jak utrzymanie trzeźwości...
        • promocja1000 Re: mnie sie to tez zdarza - zjesc nadziewana 25.12.06, 02:58
          marblad napisał:
          >
          > Mysle, ze wsrod alkoholikow sa rozne typu, reagujace odmiennie na cukierki,
          cze
          > koladki, plyny do ust i
          > inne preparaty z alkoholem. Jednym wystarczy kropla, sama swiadomosc, ze sie
          ja
          > polknelo, inni
          > zaczynaja od odkrecenia flaszki i pierwszego lyka. I tyle.


          Ale wszystkich do jednego wora! Liga żadzi, liga radzi, liga nigdy was nie
          zdradzi! :))))

          A kopernik też była kobietą! :))))))

          Wesołych świąt Kochani, miło znów Was poczytac na trzeźwo :0
      • aaugustw Re: mnie sie to tez zdarza - zjesc nadziewana 24.12.06, 12:28
        jerzy30 napisał:

        > czekoladke - moze zdarza to zle slowo - bo robie to swiadomie wiedzac ze jest
        > tam alkohol - na taka czekoladke nie patrze jak na flaszke ale jak na
        > najzwyklejsza czekoladke - po prostu zjadam - nie uwazam tego za zlamanie
        zasad trzezwosci bo to bylaby bzdura - a czy to jest niebezpieczne -
        niebezpieczne byloby sieganie po flaszke
        _____________________________________________________________________.
        No wlasnie; ja musze umiec rozroznic przypadkowe zjedzenie takiej
        alkoholizowanej czekoladki, od jedzenia ich z premedytacja...!
        Zawarta ta ilosc nie umie (fizycznie) zaszkodzic, ale psychicznie - tak,
        gdyz jezeli zjadam je z premedytacja to z uplywem czasu moge (np.) pomyslec
        sobie; ze piwo alkoholowe tez mi nie zaszkodzi... a potem, ze jedno male,
        normalne piwko tez nie...! I tak bede podwyzszal swoje poprzeczke az zapije.
        A...

        • promocja1000 Re: mnie sie to tez zdarza - zjesc nadziewana 25.12.06, 03:04
          aaugustw napisał:
          _____________________________________________________________________.
          > No wlasnie; ja musze umiec rozroznic przypadkowe zjedzenie takiej
          > alkoholizowanej czekoladki, od jedzenia ich z premedytacja...!
          > Zawarta ta ilosc nie umie (fizycznie) zaszkodzic, ale psychicznie - tak,
          > gdyz jezeli zjadam je z premedytacja to z uplywem czasu moge (np.) pomyslec
          > sobie; ze piwo alkoholowe tez mi nie zaszkodzi... a potem, ze jedno male,
          > normalne piwko tez nie...! I tak bede podwyzszal swoje poprzeczke az zapije.

          Cześc, tęskniłam za Tobą :))) Ładnie napisałeś, całkiem szczerze jak sądzę.
          Moja refleksja: nie rozumiesz, że to Ty sterujesz tym wszystkim? Sam piszesz,
          że sam myślisz itp. Pomyśl o tym bo na prawdę warto. Alkohol jest wszędzie i
          niebezpieczeństwo też jest wszędzie. Czycha na nas każdego dnie i na każdym
          kroku. Zajęcie postawy tak ortodoksyjnej jak tu prezentowana - nie uchroni nas
          przed wszystkimi zagrożeniami.
          Podam przykład:
          Wyobraź sobie, że porywają Cię terroryści, jeden z nich chcąc Cię przekreśli na
          najbliższych parę lat, wlewa Ci do ust alkohol... I co? Poddasz się temu? Jak
          Cię wypuszczą to pójdziesz jak cielę do knajpy i zalejesz robaka?
          Co myślisz o tym?
          • aaugustw Re: mnie sie to tez zdarza - zjesc nadziewana 25.12.06, 13:57
            promocja1000 napisała:

            > ...nie rozumiesz, że to Ty sterujesz tym wszystkim?

            > Podam przykład:
            > Wyobraź sobie, że porywają Cię terroryści, jeden z nich chcąc Cię przekreśli
            na najbliższych parę lat, wlewa Ci do ust alkohol... I co? Poddasz się temu?
            Jak Cię wypuszczą to pójdziesz jak cielę do knajpy i zalejesz robaka?
            > Co myślisz o tym?
            _____________________________________________________________________.
            Nie chcialem na te, (przepraszam, ze oceniam) nierealne pytania wogole
            odpowiadac, ale mam dzisiaj czas, ktorego jutro miec nie bede, wiec
            postanowilem dac Tobie chociaz krotkie odpowiedzi...!
            - piszesz, cyt. > "nie rozumiesz, że to Ty sterujesz tym wszystkim?" <
            Przypomnialo mi sie takie powiedzonko: "chcesz Boga rozsmieszyc, powiedz
            mu, ze sobie cos zaplanowales".
            Promocjo1000, gdyby to byla prawda, co napisalas, ze to od Ciebie zalezy,
            nie czytylbym dzisiaj tutaj, na tym "Forum" tych Twoich slow - Sama bys
            sie uzdrowila z tych Twoich cierpien...!
            - w drugim przykladzie (przepraszam, ze oceniam), ale podajesz druga
            nierealna historyjke z tego swiata...!
            Nie moga terrorysci wlac mi do geby alkoholu, bo ci, ktorych nazywa sie
            terrorystami oni nie pija i maja scisly zakaz "obcowania" z alkoholem...! ;-))
            A...

    • promocja1000 Re: Eksperyment? 25.12.06, 02:19
      Cześ Finlandia. Małpujesz mnie? :)))
      Ja zgadzam sie z Tobą, mało tego - ja tak żyję. Dzisiaj np. na wigili uraczono
      mnie winkiem, a ja bach, wysączyłam sobie radośnie kielicha i tylko się
      oblizałam. Piję od czasu do czasu piwko albo jakiś likierek, NIGDY się nie
      upijam (bo uważam, że to jest początek problemu), czyli w moim rozumieniu:

      zachowuję higienę picia i czystośc intencji.

      Mnie to wystarcza i dla mnie jest dobre.

      Pozdro Finlandia i błagam: nie popłyń. Udowodnijmy wszystkim, że można. Bo
      można i ja to każdego dnia udowadniam swoją postawą. Im więcej ludzi takich jak
      my, tym bardziej miłościwy stanie się świat terapii, a to z kolei podniesie
      odsetek skuteczności wyleczeń.

      Pa, pa
      • promocja1000 jeszcze prościej z filmu "Piekny umysl" 25.12.06, 05:19
        Scena kiedy nasz bohater wychodzi z sali wykladowej i widzi tam faceta, który
        zaczyna coś do niego mówic. Bierze pod rękę swoją uczennicę i pyta go: czy ty
        też go widzisz?

        Scena nr. 2 kiedy bohater rozmawia z jakimś tak innym profesorkiem i tłumaczy
        mu jak radzi sobie ze schzofrenią. Mówi: "wiem, że oni tam są, ale nie reaguję
        na nich. Rozumie pan... nie karmię swojego umysłu pewnymi stanami. Zachowuje
        wstrzemięźliwośc".

        Alkoholizm jak każda choroba z pogranicza duszy (umysłu) sprowadza się do
        jednego: żebyc by zdrowym trzeba zachowac wstrzemiezliwosc (nie dopóścic do
        sytuacji która wywoła pragnienie pójścia w cug). Ale to, co dla kogos jest
        demonem, dla innego jest niczym strasznym, bo on akurat sobie z tym radzi.
        Gdyby nasz bohater zupełnie odciął się od swojego umysłu i zanegował go - nie
        dostałby naggrody nobla i nigdy nie pokonałby swojego demona. I tak to
        • tenjaras Re: jeszcze prościej z filmu "Piekny umysl" 25.12.06, 12:00
          promocja1000 napisała:

          > Alkoholizm jak każda choroba z pogranicza duszy (umysłu) sprowadza się do
          > jednego: żebyc by zdrowym trzeba zachowac wstrzemiezliwosc (nie dopóścic do
          > sytuacji która wywoła pragnienie pójścia w cug).

          jest albo alkoholizm albo wstrzemięźliwość i nie ma tu półśrodków

          głoszeniem tego typu haseł zajmował się Gomułka - "przed wojno endencja
          doprowadziła nasz kraj do przepaści, my! zrobiliśmy odważny krok naprzód...", a
          potem Gierek mówił, że jest dobrze

          niektórzy do dziś w to wierzą

          alkoholizm polega na utracie kontroli nad ilością spożywania alkoholu, to jest
          fakt, a z faktami się nie dyskutuje, bo jest jak jest, a nie jak powinno być

          wielu jednak próbuje pokazywać sobie, opierając się na innych lub na
          wyobrażeniu własnym, co mówią inni, to co chciałoby się widzieć, a nie to co
          jest - to odważny krok naprzód, gratuluję
      • aaugustw Re: Eksperyment? 25.12.06, 11:48
        promocja1000 napisała:
        > ...na wigili uraczono mnie winkiem, a ja bach, wysączyłam sobie radośnie
        kielicha i tylko się oblizałam. Piję od czasu do czasu piwko albo jakiś
        likierek, NIGDY się nie upijam (bo uważam, że to jest początek problemu), czyli
        w moim rozumieniu: zachowuję higienę picia i czystośc intencji.
        > Mnie to wystarcza i dla mnie jest dobre.
        >
        > Pozdro Finlandia i błagam: nie popłyń. Udowodnijmy wszystkim, że można....
        ___________________________________________________________________________.
        Wiesz co Promocja1000, Ty jestes artycha jakich naprawde malo...! ;-))
        Ty powinnas nosic nick; "Promocja na 10002!" ;-))
        A teraz powaznie:
        Czym Ty mi sie tu chwalisz...!? - Niedawno napisalas sama o sobie, ze
        jestes "pijaczka", a takim ludziom hamletowskie; "pic, albo nie pic", nie
        przedtawia zadnego dylematu...!
        A...
        Ps. Promocja1000, alkoholik nie potrafi pic kontrolowanie...!
        Slyszala juz o tym...!? ;-))
      • finlandia07 Re: Eksperyment? 25.12.06, 14:32
        Promo!
        Nie małpuję Ciebie ani nikogo(cholera,to moje EGO),nie chcę też nikomu
        udowadniać że można np.wypić kontrolowanie,ot ,kielonka i nic.
        Tego się już nie da.Pewnie mógłbym dziś,jutro pojutrze walnąć szczeniaczka,potem
        spoko,pokazać że ja gieroj,silny,mocny,a za parę dni ,tygodni,miesięcy-powrót do
        przeszłości z sobą w roli głównej.
        Daję sobie jedynie prawo do spożywania ogólnodostępnch produków bez zagłębiania
        się w treść ich składu.
        "Pijesz od czasu do czasu piwko albo jakiś likierek,NIGDY się nie upijam...." -
        ja tak już nie mogę,ale życzę Ci wielu lat takiej rozkoszy.Ciesz się,może to Ty
        jesteś tą wybraną..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka