finlandia07
23.12.06, 17:16
Zjadłem czekoladkę,nadziwaną,wiśnią i likierem..
Odruchowo,bez zastanowienia nad jej składem.
Gdy doszło do czapki że mam w sobie alkohol,on spoczywał już w brzusiu.
Wszyscy;terapeuci i współuzależnieni przestrzegają że to niebezpieczne i w
ogóle be.
I nagle,teraz przyszło mi do głowy że to może być po p[rostu bzdura.
Ja nie trakyuję tego jak alko,tylko produkt typowy,normalny do spożycia.
Wiem że kontrolowanie,w małych i dużych ilościach pić nie mogę bo popłynę,ale
to już kwestia nastawienia psychicznego.Ja nie chce pić,ale chcę być i jestem
normalnym człowiekiem,który może zjeść tę czekoladkę czy ciasto z masą której
jednym z dodatków jest np.rum.nie traktuję tego jako picie,jedynie daję sobie
prawo do normalnego życia,cieszenia się smakiem czegoś co ma smakować tak a
nie inaczej.Pewnie odezwą sie głosy że już teraz ani chybi tylko muszę
zapić.nawet jak zdaży się to za 30 lat,to i tak stwierdzą że to przez tą
cholerną czekoladkę.
A ja stawiam kontrę - Nie!
Nie ze wszystkim o czym bebnią terapeuci sie zgadzam,to samo tyczy sie AA.
Mam swój WLASNY pogląd i jemu sie poddaję.A moja Siła Wyższa mnie ochroni,ja
to wiem.