myszabrum
08.10.07, 20:47
Poteoretyzuję sobie trochę ;) Otóż zastanawiam się niekiedy, co sprawia, że
pewni ludzie w AA czują się dobrze, a inni - przeciwnie. Mam parę hipotez.
Członkowie AA wydają się być - z definicji - ludźmi potrzebującymi do
utrzymania trzeźwości swego rodzaju struktury. Zaryzykowałabym twierdzenie, że
są to ludzie, którzy w ogóle dobrze czują się w różnych systemach i strukturach.
Ludzie ci lubią, gdy mówi im się, co należy wykonać i według jakich
parametrów. Ale pozostawieni sami sobie, odkładają rzeczy na później lub
wykonują swoje zadania źle. Nie potrafią się sami zmotywować.
To tłumaczyłoby, czemu tak niewielu jest wśród aowców przedstawicieli wolnych
zawodów, ludzi twórczych czy w ogóle osób z wyższym wykształceniem
(www.ipin.edu.pl/ain/archiwum/2001/4/t14n4_5.pdf.)
Według mnie jednak to nie samej przynależności do struktury aowiec łaknie, ale
pewnego jej "skutku ubocznego". Co mam na myśli?
Otóż, jeśli ktoś mówi Ci, co masz robić, to na ogół ktoś potem powie Ci "dobra
robota". A gdy robisz coś sam, to być może nawet nikt Cię nie pochwali.
"Klasyczny" aowiec bardziej potrzebuje tego poklepania po ramieniu niż
poczucia, że czegoś osobiście dokonał.
Aowiec nie wierzy, że może dokonać czegoś wartościowego bez "wkładu" ze strony
innych osób. W głębi duszy nie sądzi, aby jego pomysły były coś warte, o ile
nie są realizowane pod nadzorem.
Struktura daje także poczucie pewności i ciągłości. Wolność wyboru może
prowadzić do późniejszego żalu i poczucia zamieszania. Struktura ogranicza
myślenie i działanie i eliminuje wiele wyborów, które mogłyby się okazać trudne.
Wreszcie poprzez przynależność do struktury możemy odzyskać poczucie
ZNACZENIA. Alkoholik dobrze czujący się w AA mógł wcześniej utracić
przekonanie, że jego działania się liczą, że ma jakikolwiek wpływ na ten świat.
Bez takiego przekonania życie ludzkie traci kierunek, staje się dryfowaniem.
Natomiast przynależność do AA może przekonanie owo przywrócić, więcej - może
dać poczucie misji (patrz przypadek Augusta :))
Pokrewną sprawą jest wiara w Opatrzność, w ową "Siłę Wyższą" oraz "aowskie
obietnice" ("Opuści nas strach przed ludźmi i niepewnością materialną.
Znajdziemy intuicyjnie sposób postępowania w sytuacjach, których dotąd nie
umieliśmy rozwiązać" etc.).
Jak się wydaje, aowiec desperacko potrzebuje zapewnienia, że WSZYSTKO BĘDZIE
DOBRZE.
Szuka pewności i poczucia bezpieczeństwa, których w swoim życiu nie ma.
Oczywiście gdy "wiadomo", że wszystko dobrze się skończy, łatwiej jest też
wytrwać w wysiłkach, więc jest to wiara nader praktyczna ;)
Reasumując - "odnalezienie się" w AA wiąże się z pewnymi deficytami
psychicznymi, które ta organizacja zaspokaja. Trudno jednak powiedzieć, żeby
był to but pasujący na każdą nogę ;)
I nie znaczy to bynajmniej, że alkoholicy, którzy źle się czują w AA, nie mają
niezaspokojonych potrzeb. Mimo wspólnej choroby alkoholowej są to jednak po
prostu INNEGO RODZAJU potrzeby :)