Dodaj do ulubionych

pierwszy raz

24.11.07, 09:56
Nigdy wcześniej nie próbowałem tego internetem. Nie wiem jak to
działa bez kontaktu z człowiekiem, ale mam gorszy nastrój, pogoda
psia, nie znam miasta, pomyślałem, że sobie pogrzebie. Telefonem
rozmawiałem z jednym gościem, powiedział, że korzysta z
internetowych for dla alkoholików.

Nie lubię określenia AA - bezsilny, wolę decyzja, pod wpływem
wstrząsu.

Jak jeszcze mieszkałem w Polsce to dużo piłem. Mieszkaliśmy z
rodziną na takim osiedlu, niedaleko bloków. Rozumiesz, taka
sypialnia z dużym sklepem w środku. Chodziłem tam często pić z
facetami do takiej piwnicy. Lubili mnie, bo przynosiłem gorzałę, a
dla mnie to była taniocha i zawsze mogłem powiedzieć, że ja mam
lepiej, jestem lepszy i nic złego mnie nie czeka. Któregoś razu,
przylazł tam taki śmierdziel. Nie wiem dlaczego go tolerowali.
Bezdomny, któryś go znał ze szkoły i byli uparci, że zostaje.
Zgodziłem się, bo chciałem pić. Opowiedział o sobie bardzo długą
historię, a mówił tak, że go słuchaliśmy.

Biznesman, wykształcony, dwie rodziny, wszystko jak ja. Stoczył się
strasznie. Na drugi dzień już nie piłem, tamta żona mnie już nie
poznawała. Ciągle pytała co ze mną, myślała, że się jakiejś trucizny
napiłem, albo zrobiłem coś złego ludziom. Takie były pierwsze dni.
Potem nie układało się fajnie. Rozeszliśmy się. Wyjechałem do
Francji, potem Kanada. Robie biznesy między tymi dwoma krajami.
Przywożę etniczne rzeczy do Francji. Córka z pierwszego małżeństwa,
jeszcze przed tym co już wspomniałem, handluje tym w Polsce. Mam
piątkę dzieci, dwa małżeństwa w Polsce i teraz żona we Francji.

W Kanadzie na szkoleniach poznałem trzech facetów. Widziałem, że nie
piją to chciałem pogadać. Można było odnieść wrażenie, że
sztywniaki. Gadali tymi szkoleniowymi terminami. To były kursy
Coveya o biznesach. Dużo o zgodzie w rodzinie, znaniu swoich słabych
i dobrych stron, a dopiero biznes. Mocno refleksyjne, dlatego
chciałem pogadać. Okazało się, że nie piją, bo są alkoholikami.
Wtedy jeszcze nie znałem tych spraw. Zainteresowali mnie, a ja
chciałem robić dobre biznesy. Jeden z nich robi sponsoring ze mną,
to taki trener programu AA. To dobry program, dużo dobrych rzeczy za
darmo. Biznes idzie dobrze, z żoną mi się układa, ale dużo czasu
spędzam w Kanadzie, ludzie mnie lubią i nie boją się do mnie mówić,
gdy mają problem.

Chodzę czasem na AA. Niedaleko firmy jest jakiś ośrodek leczniczy i
dom spotkań AA. Tam ich można spotkać. Gdy robi się ze mną gorzej,
spada mi samopoczucie, albo zaczynam narzekać, to idę do nich.
Rozmowa z poznającymi daje wiele satysfakcji i pomaga się uspokoić.
Nie używam tych określeń AA, duchowo, po prostu czuję się lepiej. We
Francji muszę jechać kawałek drogi, ale się opłaca, na drugi dzień
mam dobre samopoczucie, a to w biznesie jest dobre. Lepiej się robi
biznes z pogodnym człowiekiem, niż negującym.

Od kiedy mam AA, życie jest prostsze. Wcześniej byłem kłótliwy i
dużo narzekałem. Miałem takie myślenie, że coś mi się nie udaje, bo
jacyś ludzie są przeciwko mnie, albo warunki nie sprzyjają. Zupełnie
nie wiedziałem, jak bardzo to zależało od wychowania w domu. To
wszystko jest w podświadomości i kiedy sobie uświadamiałem, już nie
było, już nie potrzebowałem powtarzać mało skutecznych działań. Moje
życie to układanka, która nabrała sensu. Rozumiem swoją przeszłość,
cenię jej wartość i dlatego nie boję się przyszłości.

Może potem jeszcze coś napiszę, bo teraz mi brakuje czasu.
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: pierwszy raz 24.11.07, 11:04
      No i super ciasteczkowy, mozna być AA i pozostac sobą.
      Ja z AA biorę tyle ile mi jest potrzebne, ile udźwignę bo przecięz
      program AA jest tylko sugestia, propozycja pomocy "wiemy że niewiele
      jeszcze wiemy " jak napisano na 143 stronie Wielkiej Ksiegi.
      Pogody ducha i do zobaczenia na szlaku
      • ela_102 Re: pierwszy raz 24.11.07, 12:25
        Fajncokies:-)

        Witaj...
        caly sens sens zycia...to umiec przyjać to co jest dla nas...
        wtedy rzczywiscie uzyskuje sie spokoj i spore uczucie spelnienia...
        Gratuluje znalezienia tej umiejetnosci w sobie...
        ale z tymi żonami to chyba nie jest Ci łatwo;-) (żarcik)
        pozdrawiam serdecznie:-)
        • fajncookies Re: pierwszy raz 24.11.07, 19:01
          Ela to ładne imię. Mądrze piszesz. Przyjąć to, co jest dane, to
          chyba najtrudniejsze co można. Czasem naprawdę życie zaskakuje, a
          zawsze wychodzi się dobrze na tym co nas spotyka. Tylko trzeba umieć
          to rozumieć, czasem możemy tylko wierzyć, jak umiemy wierzyć.

          Kiedyś bym zareagował, że się czepiasz, jak piszesz o byłych żonach.
          Tylko, że znam siebie i wiem czemu tak reagowałem, bo miałem nie w
          porządku z żonami i dziećmi. Nie mam doskonale, tak jakbym chciał,
          ale oni mają swoje życie i swoje cele. Mogę tylko to szanować i
          pomóc jak coś dotyczy mnie, albo czegoś o czym wiem jak robić. To
          jest siedem osób! Dodając teściowe, wychodzi wycieczka.
      • fajncookies Re: pierwszy raz 24.11.07, 18:50
        wiemy, że niewiele jeszcze wiemy...

        Tak właśnie traktuję program AA - uczy pozostać sobą.

        Mój alkoholizm jest wynikiem niezgody na niebycie sobą - nie wiem,
        czy dobrze piszę. Chodzi o zagubienie jakie towarzyszyło mi w życiu
        i chęć pokazania wszystkim jak jest dobrze. Lekarstwem był alkohol,
        ale do czasu, potem stał się przyczyną jeszcze większego zagubienia
        i to się okazało dla mnie zbawienne.

        Nie wszyscy jednak to rozumieją, że alkoholizm nie jest karą, a
        chorobą psychiki i emocji. Nie wszyscy chcą podjąć trzeźwe życie, bo
        na rauszu wydaje się łatwiej i przyjemniej. Ale to wystarczy popytać
        w rodzinie, jak ktoś ma i może jeszcze normalnie z nimi rozmawiać.

        Dopiero pracując nad zrozumieniem siebie i swojego postępowania,
        dostrzegłem swoje błędy i dostałem możliwość zmian. Tyle, że bez
        innych na programie nie potrafiłem tych zmian zrobić. Nawet nie
        wiedziałem co jest inne. Przestałem pić, a po trzech latach
        spotkałem AA. Te cztery lata są znacznie lepsze. Porozumienie z
        poprzednimi rodzinami, dobrze prowadzony biznes, bardzo starannie, z
        rozmowami i słuchaniem co mają inni do zaproponowania. Nie
        rozumiałem wcześniej, że tak trzeba.

        Nie wiem, czy program to sugestia. Mi się przydał. Tam pisze też, że
        pomagamy tak, jak umiemy, a nie jak wydaje nam się, że pomagamy. To
        dla mnie ważne zdanie, bo nie wiem co z tego będzie, że tu
        napisałem, ale wierzę, że coś dobrego. Inaczej by mnie tu nie było.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka